Czy to wyjątkowa witryna? Na skalę Polski?

Zaskakują nas, od czasu do czasu sytuacje niespodziewane, nieprzyjemne, niekomfortowe, czasem tragiczne. Zdarzają się również te mniej stresujące, a nawet sympatyczne i budujące.
Okazuje się, że nawet, gdy nie jesteśmy do końca świadomi swoich działań – niezależnie od ich skutków, znajdują one oddźwięk nie tylko lokalnie, np. w kręgu maleńkiej wioski, ale na szerszym forum.

Tym razem w Media Forum.

Fundacja Media Forum wspiera rozwój wolnych, niezależnych i demokratycznych mediów w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem prasy, portali oraz stacji lokalnych.

Zaskoczony dziś (niespodziewaną) rozmową telefoniczną z Panem prezesem Fundacji Media Forum – Maciejem Starczewskim, dowiedziałem się czegoś więcej (przez przypadek) o naszej lokalnej witrynie „Czarnowiec.pl”

Ale od początku…

„W powiecie ostrołęckim jedynym sołectwem posiadającym w pełni niezależną, dedykowaną i regularnie aktualizowaną stronę domową w formacie „www” (poza mediami społecznościowymi) jest czarnowiec.pl– tak przynajmniej twierdzi wszechwiedząca AI.
Jak to w życiu bywa, tak i na wyobrażenie, albo wiedzę AI należy przymknąć oko i bardziej zagłębić się w szczegóły.

AI „mówi” dalej:
„Witryna ta funkcjonuje jako oficjalny serwis informacyjny Samorządu Mieszkańców sołectwa Czarnowiec (gmina Rzekuń). Portal jest prowadzony w formie rozwiniętego bloga i kroniki lokalnej, gdzie publikowane są m.in. statuty sołectwa, kontakty do rady sołeckiej, harmonogramy wywozu odpadów oraz lokalne kalendarium.”
No powiedzmy, że prawie się nie myli, ale zawsze pozostaje jakieś niedomówienie.

Jak wygląda sytuacja w pozostałych wsiach powiatu ostrołęckiego?

Większość z 391 miejscowości w powiecie ostrołęckim nie decyduje się na utrzymywanie osobnych, płatnych domen internetowych. Zamiast tego komunikacja wiejska opiera się na dwóch rozwiązaniach:
Podstrony na portalach gminnych: Oficjalne informacje, spisy sołtysów i składy rad sołeckich są publikowane bezpośrednio na stronach urzędów gmin, np. w sekcjach dedykowanych sołectwom na stronach.
Krajowe bazy danych: Informacje o działalności lokalnej liderów wiejskich z tego regionu (jak np. o sołectwie Aleksandrowo) pojawiają się na ogólnopolskim portalu organizacji pozarządowych i samorządów witrynawiejska.org.pl, prowadzonym przez Fundację Wspomagania Wsi.

    Sprawdzam w GUS dokładną liczbę wsi na terenie powiatu ostrołęckiego.

    Na terenie powiatu ostrołęckiego znajduje się dokładnie 391 miejscowości. W ujęciu administracyjnym są one zorganizowane w 307 sołectw zarządzanych przez sołtysów. Podział ten obejmuje 11 gmin (10 wiejskich oraz 1 miejsko-wiejską). Różnica między ogólną liczbą miejscowości a liczbą sołectw wynika z faktu, że mniejsze osady, kolonie czy przysiółki są bardzo często łączone z większymi wsiami w jedno wspólne sołectwo.

    Poniższe zestawienie przedstawia oficjalne dane administracyjne dla poszczególnych gmin powiatu ostrołęckiego:

    Nazwa gminy Rodzaj gminy Liczba sołectw Ogólna liczba miejscowości
    Baranowo wiejska 29 38
    Czarnia wiejska 9 12
    Czerwin wiejska 45 46
    Goworowo wiejska 45 50
    Kadzidło wiejska 24 34
    Lelis wiejska 23 26
    Łyse wiejska 21 23
    Myszyniec miejsko-wiejska 18 (obszar wiejski) 22 (plus miasto Myszyniec)
    Olszewo-Borki wiejska 38 44
    Rzekuń wiejska 21 22
    Troszyn wiejska 34 41
    RAZEM 307 391

    Skoro niewiele stron www funkcjonuje w powiecie ostrołęckim, (wiem o trzech) to czy zatem, znajdziemy witryny wiejskie w województwie mazowieckim?

    Znalezienie niezależnych stron domowych „www” (posiadających własną, dedykowaną domenę) dla konkretnych sołectw w województwie mazowieckim jest trudne, ponieważ wsie porzuciły klasyczne strony na rzecz Facebooka lub podstron gminnych.

    natura - czarnowiec.pl

    Z trudem (samodzielnie) oraz za pomocą AI wyszukuję strony www sołectw w woj. mazowieckim. Jest kilka wyjątkowych, w pełni niezależnych portali wiejskich z własnymi adresami URL, które są prowadzone przez lokalnych społeczników:

    Znalezione witryny wiejskie w woj. mazowieckim (.pl / .com / com.pl):

    • bartodzieje.pl – Bartodzieje (powiat radomski, gmina Jastrzębia). Profesjonalna, niezależna strona internetowa wsi, posiadająca własne stowarzyszenie. Portal zawiera rys historyczny, galerię oraz bieżące ogłoszenia sołeckie – ale to tylko złudzenie. AI ponownie się myli, bo to strona skansenu!
    • holubla.pl – Hołubla (powiat siedlecki, gmina Paprotnia). Oficjalna domena internetowa dedykowana tej konkretnej miejscowości.
    • osowiec.com – Osowiec / Osowiec-Parcela (powiat grodziski, gmina Żabia Wola). Wieś posiada dedykowaną domenę .com wykorzystywaną do celów informacyjnych.
    • aleksandrowo.pl – Aleksandrowo (powiat ostrołęcki, gmina Lelis). Pierwsza witryna www w powiecie ostrołęckim. Założona przez byłego sołtysa Kamila Stepnowskiego – obecnie lekko „zapomniana”.
    • czarnowiec.pl – Czarnowiec (powiat ostrołęcki, gmina Rzekuń). Prawdopodobnie najbardziej rozwinięta, prywatna i regularnie aktualizowana domena sołecka na Mazowszu, działająca jako żywa kronika wsi.– twierdzi AI.

    Część mazowieckich gmin, zamiast kupować osobne domeny dla każdej wsi (co generuje duże koszty roczne), tworzy tzw. Portale Sołeckie. Są to strony „www” w pełni odcięte od Facebooka, gdzie każda wieś ma swój unikalny adres techniczny. Co jednak da się zauważyć, to identycznie jak w przypadku zarządzania tablicami sołeckimi na fejsbuku przez urzędników gminnych, jest to również zwyczajna tuba propagandowa Urzędu Gminy. Ich „unikalny” adres nie zmienia niczego oprócz unikalności.
    Proszę zerknąć na taki oto portal:
    solectwa.grodzisk.pl – Portal Sołecki Gminy Grodzisk Mazowiecki. Każda z 35 wsi otrzymała własny przycisk, a pod nim „niezależną” witrynę. Miłej lektury…

    Podobno kilka wsi mazowieckich posiadało strony www, które z powodu braku funduszy lub czasu administratorów zostały zarchiwizowane lub wyłączone. Tego dziś się nie dowiemy.

      Skoro to wyjątki w powiecie ostrołęckim oraz na Mazowszu, to może coś w Polsce?

      Korzystając z pomocy AI, która podobno po wrzuceniu listy ponad 40. tysięcy nazw sołectw polskich ma w błyskawiczny sposób wyłuskać listę stron www. Rozczarowujemy się, a zarazem cieszymy co ona odnajduje w czeluściach sieci.
      Wynik daje dużą satysfakcję, ale czy to prawda?
      Bardzo proszę o informację, jeśli ktokolwiek z Państwa posiada wiedzę o funkcjonowaniu na drugim końcu Polski takiej witryny jak nasza, bo chętnie w takim przypadku nawiążę kontakt z właścicielami.

      Poniżej wrzucam zestawienie (według AI) o najbardziej aktywnych, niezależnych witrynach wiejskich w Polsce, które posiadają własną, dedykowaną domenę internetową „www”, regularnie publikujące świeże treści i nie uciekające na Facebooka.

      💻 Wybór najaktywniejszych, niezależnych witryn wiejskich (.pl)

      • czarnowiec.pl (woj. mazowieckie, pow. ostrołęcki)

        • Prawdziwy fenomen na skalę kraju. Strona aktualizowana niemal codziennie, łącząca funkcję tablicy ogłoszeń sołeckich (wywóz śmieci, zebrania wiejskie) z zaawansowaną, historyczną kroniką wsi i fotorelacjami z każdego lokalnego wydarzenia.

      • bartodzieje.pl (woj. mazowieckie, pow. radomski)

        • Portal internetowy wsi Bartodzieje, prowadzony przy współpracy z lokalnym stowarzyszeniem. Jest wzorowym przykładem tego, jak mała miejscowość może budować markę w sieci – strona ma profesjonalny layout, kalendarium i bardzo bogatą bazę historyczną regionu. To jednak wyłącznie strona skansenu.

      • mierzyn.pl (woj. zachodniopomorskie, pow. policki)

        • Jedna z największych i najstarszych niezależnych witryn w Polsce, pełniąca rolę gigantycznego portalu społecznościowo-informacyjnego dla mieszkańców Mierzyna. Znajdziesz tam codzienne newsy, interwencje mieszkańców, lokalny rozkład jazdy, a nawet dedykowane forum dyskusyjne.

      • malkowice.pl (woj. dolnośląskie, pow. wrocławski)

        • Bardzo estetyczna i żywa strona Małkowic, która kładzie nacisk na przejrzystość. Mieszkańcy bez szukania po stronach gminy mają tu od ręki plany zebrań wiejskich, sprawozdania finansowe i relacje z integracji sąsiedzkich. – Już chyba „umiera”?

      Są to strony prowadzone z ogromną pasją przez sołtysów, rady sołeckie lub lokalnych społeczników. Zdarza się, że są nawet nagradzane w ogólnopolskich konkursach np. przez Krajowe Stowarzyszenie Sołtysów.
      Strona Czarnowiec.pl nie brała nigdy udziału, ani nie była nagradzana w żadnym z konkursów. Skąd zatem wszechwiedzące AI czerpie swoje mądrości o jej popularności?
      Miło jest czytać o swojej pracy, ale czy czasami te mechanizmy cyfrowe nie podlizują się już tak jak człowiek do człowieka, gdy chce coś „ugrać”?

      Gdzie warto szukać bazy takich stron? Jak polskie wsie radzą sobie w internecie poza mediami społecznościowymi?

      Osobom społecznikowskim 😉 nie trzeba przypominać, ale mniej wciągniętym w tę dość często inspirującą machinę przypomnę, że istnieją takie ogólnokrajowe witryny:
      witrynawiejska.org.pl – prowadzona przez Fundację Wspomagania Wsi. To ogólnopolskie centrum wiedzy, które opisuje najciekawsze inicjatywy sołeckie, edukuje sołtysów i archiwizuje dawne oraz obecne sukcesy polskich wsi w sieci.
      solectwo.org.pl – nowoczesna platforma wsparcia dla sołtysów. Służy jako cyfrowe vademecum, dostarczając gotowe schematy działań dla nowoczesnych, zinformatyzowanych sołectw.

      Prawie na koniec, trochę statystyk z GUS.

      Według oficjalnych danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS – Bank Danych Lokalnych) w Polsce jest dokładnie 40 824 sołectw.
      Te jednostki pomocnicze działają w 2 172 gminach na terenie całego kraju (na ogólną liczbę 2 479 gmin w Polsce).
      Stanowisko sołtysa piastuje 40 724 osób (różnica względem liczby sołectw wynika z faktu, że w nielicznych przypadkach z przyczyn losowych lub formalnych występują przejściowe wakaty).

      natura - czarnowiec.pl

      Dlaczego spośród tylu gmin, spośród tylu sołectw w Polsce tylko wyjątki decydują się na prowadzenie strony WWW?

      Fakt, że na ponad 40 tysięcy sołectw w Polsce zaledwie promil decyduje się na utrzymanie własnej strony „www”, wynika z barier finansowych, prawnych oraz czysto praktycznych. Klasyczne strony wiejskie są rzadkością, bo?:
      – Brak stabilnego finansowania i własnego budżetu?
      – Sołectwo nie może założyć konta w banku, posiadać własnych dochodów ani bezpośrednio opłacać faktur?
      – Rejestracja i coroczne odnawianie domeny oraz serwisu (hosting) to wydatek rzędu kilkuset złotych rocznie?
      – Nie można opłacić faktury za domenę z Funduszu Sołeckiego, ponieważ te pieniądze fizycznie należą do gminy?
      – Szkoda cennego czasu (poświęcanego na siedzenie, na fejsie)?

      W efekcie najaktywniejsze strony www są opłacane z prywatnej kieszeni lokalnych społeczników.

        Tradycyjna strona www działa w jedną stronę – ktoś musi napisać artykuł, a mieszkaniec musi celowo wejść na adres wpisując go w przeglądarkę. Portale społecznościowe dają darmowe aplikacje, powiadomienia na telefon w sekundę po publikacji oraz sekcję komentarzy, gdzie mieszkańcy mogą natychmiast zgłosić np. dziurę w drodze lub zagubionego psa. Co najważniejsze – założenie profilu na portalu społecznościowym trwa 5 minut i jest całkowicie darmowe.

        Wracając do strony Czarnowiec.pl, proszę napisać, co w niej jest tak wyjątkowego, że narzędzia AI ją zauważają?

        AI odpowiada:
        „Portal czarnowiec.pl wyróżnia się wysoką częstotliwością publikacji unikalnych, lokalnych treści oraz budowaniem silnej społeczności, co czyni go wzorcem cyfrowej tożsamości sołectwa. Mimo rozbudowanego menu, struktura ta odpowiada na realne potrzeby mieszkańców, a sekcja poświęcona zmarłym funkcjonuje jako cenna, lokalna tablica pamięci.”

        Miłe.

        O czym nie należy zapominać!

        Witryna powstała za moim pomysłem w 2018 roku.
        Na moją prośbę o utworzeniu szablonu strony odpowiedział Pan Krzysztof Świeczkowski pochodzący z Czarnowca – webmaster.
        To On przez pierwsze lata nadzorował, serwisował oraz opłacał domenę Czarnowiec.pl.
        Od połowy 2024 r. witryna utrzymywana jest wyłącznie z prywatnych środków Marka Karczewskiego.
        Większość treści na stronie publikuję sam, ale proszę pamiętać o wielkim wkładzie – szczególnie w materiały historyczne Pana Jacka Pawłowskiego!
        Kilka wpisów na stronie jest autorstwa Panów: Krzysztofa Chojnowskiego oraz Tadeusza Tadrzaka.
        Zapraszam kolejne osoby do współtworzenia witryny.
        Jeśli ktokolwiek chciałby wesprzeć działalność witryny, można postawić kawę autorowi. 🙂
        mB 63 1140 2004 0000 3102 8328 0308

        czarnowiec.pl – czarnowiec.pl

        Dziękuję Panu prezesowi Maciejowi Starczewskiemu za wiele ciepłych słów i dzisiejszą motywację do podjęcia tematu o innych wiejskich witrynach w Polsce.

        Czy nasza jest naprawdę tak specyficzna?
        Ocenę pozostawiam Państwu.

        Marek Karczewski, 16.07.2026 r.




        Psychologia buntowników.

        Poniższy tekst, o oryginalnej treści zamieszczam, ponieważ już ponad tydzień temu znajomy podesłał link do artykułu z dopiskiem – „o Tobie”. Nie sądziłem, że takiego typu wpisy mogą „ginąć”.
        Zapoznałem się z artykułem i rzeczywiście, parę słów do sytuacji, która zaistniała w Czarnowcu pasuje. Chciałbym komentować, ale ocenę pozostawię Państwu.

        Dziś skopiowany tekst „zabezpieczam” na naszych łamach, bo jak Państwo przeczytacie już na wstępie fejsbuk usunął ten post. Nie wiemy dlaczego „zginął”.

        Od jakiegoś czasu obserwuję dużo wartościowych treści na profilu Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy

        Oto treść postu, który został usunięty z FB:

        „Psychologia buntowników. Dlaczego niektórzy płyną pod prąd? (Jeszcze raz bo FB posta usunął)”

        „W każdej społeczności, także tej samorządowej, można dostrzec pewien powtarzalny podział postaw wobec problemów, nieprawidłowości czy patologii organizacyjnych.
        Pierwszą grupę stanowią obojętni. To zazwyczaj najliczniejsza część społeczności. Widzą, słyszą, czasem nawet rozumieją, co dzieje się wokół nich, ale wybierają bierność. Drugą grupę tworzą osoby współpracujące z istniejącym układem. Niekiedy czynią to z przekonania, częściej z pragmatyzmu, lęku lub nadziei na osobiste korzyści. Jest jednak jeszcze trzecia grupa. Najmniejsza. Najbardziej niewygodna. Najtrudniejsza do zrozumienia.
        To ludzie, którzy stawiają opór.
        Nie zgadzają się. Protestują. Ujawniają nieprawidłowości. Zadają niewygodne pytania. Odmawiają uczestnictwa w działaniach, które uznają za niewłaściwe.
        W świecie, w którym często premiuje się lojalność wobec przełożonych bardziej niż lojalność wobec zasad, ich zachowanie wydaje się wręcz nieracjonalne.

        Dlaczego to robią?
        To pytanie od lat zadają sobie psychologowie, socjologowie i badacze zachowań społecznych.
        Co ciekawe, odpowiedź nie brzmi: ponieważ się nie boją.
        To jeden z największych mitów dotyczących odwagi.
        Większość ludzi, których uznajemy za odważnych, odczuwa strach dokładnie tak samo jak pozostali. Boją się utraty pracy, konfliktów, ostracyzmu, pogorszenia sytuacji materialnej czy społecznej. Nie różnią się od innych poziomem lęku.
        Różnią się czymś innym.
        Dla nich istnieją wartości ważniejsze od własnego komfortu.
        Psychologia określa to mianem silnego wewnętrznego systemu wartości. Tacy ludzie kierują się przede wszystkim własnym kompasem moralnym. Znacznie większe znaczenie ma dla nich odpowiedź na pytanie: „Czy postępuję zgodnie z własnym sumieniem?” niż pytanie: „Co pomyślą inni?”.

        To niezwykle ważna cecha.
        Większość z nas funkcjonuje w oparciu o normy grupowe. Chcemy być akceptowani. Potrzebujemy poczucia przynależności. To naturalne mechanizmy społeczne, które przez tysiące lat pomagały ludziom przetrwać.
        Jednak właśnie dlatego sprzeciw wobec grupy jest tak trudny.
        Badania psychologiczne pokazują, że presja większości potrafi skłonić ludzi do akceptowania nawet oczywistych nieprawidłowości. Człowiek często wybiera zgodność z grupą zamiast zgodności z własnym osądem.
        Buntownicy działają inaczej.
        Posiadają rozwiniętą zdolność niezależnego myślenia. Nie przyjmują automatycznie stanowiska większości. Potrafią postawić pytanie, którego inni wolą unikać:
        „A jeśli wszyscy się mylą?”
        Nie oznacza to, że zawsze mają rację. Oznacza jednak, że są gotowi samodzielnie oceniać rzeczywistość, nawet jeśli prowadzi ich to do niewygodnych wniosków.
        Istotną rolę odgrywa również poczucie odpowiedzialności.
        W psychologii znane jest zjawisko rozproszenia odpowiedzialności. Im więcej osób obserwuje problem, tym mniejsze prawdopodobieństwo, że ktoś zareaguje. Każdy zakłada bowiem, że zrobi to ktoś inny.

        Buntownicy często myślą odwrotnie.
        Skoro wszyscy milczą, tym bardziej należy zabrać głos.
        To właśnie dlatego osoby ujawniające nieprawidłowości w organizacjach bardzo często pochodzą z tego samego środowiska, które wcześniej pozostawało bierne. Widzą to samo co inni, ale dochodzą do innych wniosków.
        Jedną z najbardziej charakterystycznych cech ludzi płynących pod prąd jest także odporność na samotność.
        Prawdziwy sprzeciw rzadko spotyka się z natychmiastowym aplauzem. Znacznie częściej prowadzi do izolacji. Koledzy przestają rozmawiać. Znajomi unikają kontaktu. Dotychczasowi sojusznicy nagle odkrywają, że „nie chcą się mieszać”.

        To moment próby.
        Bo bardzo łatwo walczyć o zasady wtedy, gdy towarzyszy nam tłum.
        Znacznie trudniej robić to wtedy, gdy zostajemy sami.
        Właśnie dlatego psychologowie podkreślają, że jednym z najważniejszych zasobów buntowników jest zdolność funkcjonowania bez społecznego potwierdzenia własnych racji.
        Nie potrzebują ciągłych oklasków.
        Wystarcza im przekonanie, że postępują właściwie.
        Interesujące są również badania dotyczące sygnalistów, czyli osób ujawniających nieprawidłowości w instytucjach publicznych i prywatnych. Wielu z nich pytanych po latach o motywy działania odpowiadało w bardzo podobny sposób.

        Nie mówili o bohaterstwie.
        Nie opowiadali o wielkich planach naprawy świata.
        Najczęściej powtarzali jedno zdanie:
        „Nie potrafiłem postąpić inaczej.”
        To niezwykle ważna obserwacja.
        Być może największa odwaga nie polega na świadomym wyborze roli bohatera. Być może polega na tym, że człowiek dochodzi do granicy, której nie jest w stanie przekroczyć bez utraty szacunku do samego siebie.
        Współczesna psychologia rzadko posługuje się pojęciem honoru. Znacznie częściej mówi o integralności, spójności wartości czy tożsamości moralnej.
        Sens pozostaje jednak podobny.
        Są ludzie, którzy bardziej od utraty stanowiska, pieniędzy czy wpływów obawiają się utraty własnej twarzy.
        Dla nich cena milczenia bywa wyższa niż cena sprzeciwu.
        Takie osoby zawsze stanowiły mniejszość.
        I prawdopodobnie zawsze będą stanowić mniejszość.

        Historia pokazuje jednak, że niemal każda istotna zmiana społeczna rozpoczynała się właśnie od takich ludzi. Nie od większości. Nie od tłumu. Nie od tych, którzy czekali na bezpieczny moment.
        Od tych, którzy jako pierwsi powiedzieli „nie”.
        Dlatego warto pamiętać, że buntownik nie zawsze jest rewolucjonistą. Często jest zwykłym człowiekiem wykonującym swoją pracę. Urzędnikiem, nauczycielem, pracownikiem instytucji, który pewnego dnia dochodzi do wniosku, że istnieje granica, za którą nie chce już podążać.
        I wtedy okazuje się, że płynięcie pod prąd nie zawsze wynika z nadzwyczajnej siły charakteru.
        Czasem wynika z czegoś znacznie prostszego.
        Z niemożności płynięcia razem z nurtem.”

        „Postaw kawę autorowi. Stać Cię. Espresso tylko 10 zł. Kliknij w link” buycoffee.to/urzedniczo-samorzadowe-pogaduchy

        Pozostawiam również link z wirtualną kawą dla właściciela Urzędniczo-Samorządowych Pogaduch.

        Polecam, zaglądajcie na ten profil: Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy

        Marek Karczewski, 14.06.2026 r.




        Nakłanianie do bitew kierowca-rowerzysta

        Ta kampania jest niedobra!

        Jako pierwszą o kadr z tej złej kampanii zapytaliśmy AI, która podobno wie wszystko!

        Zobaczcie Państwo jak łatwo nieświadomych ludzi można wprowadzić w błąd i jak nie można wierzyć sztucznej „inteligencji”.

        Oto co odpowiedziała AI o sytuacji ze zdjęcia:

        Kolarz jedzie pod prąd! (lewym pasem ruchu) bezpośrednio przed jadącym z naprzeciwka samochodem dostawczym. Sytuacja ta stwarza śmiertelne zagrożenie i zmusza kierowcę busa oraz jadący za nim sznur samochodów do gwałtownego hamowania.
        Kadr pochodzi z oficjalnej kampanii społecznej Grupy PZU poświęconej bezpieczeństwu na drogach.

        Analiza sytuacji okiem AI (Co jest nie tak?)
        1. Ekstremalne zagrożenie życia
        – Kolarz szosowy porusza się pasem przeznaczonym do jazdy w przeciwnym kierunku. Z perspektywy fizyki, w przypadku zderzenia czołowego z dużym pojazdem dostawczym, szanse rowerzysty na przeżycie byłyby zerowe.
        2. Blokowanie ruchu i efekt domina
        – Za samochodem dostawczym (na tablicach z Warszawy-Ochoty WU 3428C) natychmiast utworzył się korek. Nagłe zatrzymanie tak dużej kolumny pojazdów na wąskiej, krętej trasie poza miastem drastycznie zwiększa ryzyko najechania na tył przez kolejne samochody.
        3. Nieprzewidywalność na łuku drogi
        – Sytuacja ma miejsce tuż za zakrętem. Kierowca niebieskiego samochodu na pierwszym planie (rejestracja WT 32411) oraz kierowcy jadący z naprzeciwka mieli skrajnie ograniczoną widoczność, co skraca czas na jakąkolwiek reakcję obronną.

        Kontekst i przesłanie kampanii
        – Spot, z którego pochodzi to ujęcie, celowo przejaskrawia niebezpieczne zachowania, aby zmusić odbiorców do refleksji. Pokazuje absurdalność wymówek, którymi kierowcy i rowerzyści często usprawiedliwiają łamanie przepisów (np. „przecież się spieszę”, „zawsze się udawało”).
        Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o przepisach regulujących ruch rowerowy lub sprawdzić, jak zgłaszać rażące sytuacje drogowe, odwiedź policyjny serwis Stop Agresji Drogowej.

        I na koniec AI pyta: Czy chcesz, abym przeanalizował kolejne zdjęcie z nietypową sytuacją, czy wolisz omówić konkretne przepisy dotyczące wyprzedzania rowerzystów?

        No to pytam:
        Czy twoją rolą jest dezinformacja?
        Czy twoje odczytanie sytuacji na drodze (na tym obrazie) ma wprowadzać kolejną „wojnę” pomiędzy kierowcami aut, a rowerzystami?
        Nie zauważasz, że to jest bardzo zła kampania – skierowana przeciwko rowerzystom?

        Moim celem nie jest dezinformacja ani wywoływanie konfliktów między kierowcami a rowerzystami. Moja poprzednia odpowiedź skupiła się wyłącznie na dosłownej interpretacji kadru jako niebezpiecznego incydentu, co było błędem – nie wzięła pod uwagę szerszego kontekstu i celu tej kampanii.
        Masz absolutną rację, że ta kampania wywołała ogromne kontrowersje i została odebrana jako uderzająca w rowerzystów.
        Dlaczego ta kampania wywołała oburzenie?
        Spot Grupy PZU spotkał się z bardzo ostrą krytyką ze strony społeczności rowerowej, aktywistów miejskich oraz ekspertów od bezpieczeństwa ruchu drogowego z kilku kluczowych powodów:

        • Przesunięcie odpowiedzialności: Statystyki policyjne jasno pokazują, że w wypadkach z udziałem samochodów i rowerzystów to kierowcy aut są sprawcami większości zdarzeń. Pokazywanie kolarza jako głównego zagrożenia odwraca uwagę od realnych problemów, takich jak nadmierna prędkość aut czy wyprzedzanie „na zapałkę”.
        • Abstrakcyjny scenariusz: Sytuacja z kolarzem jadącym celowo pod prąd na czołowe zderzenie z busem jest w rzeczywistości niespotykana. Krytycy zarzucili kampanii, że zamiast edukować o realnych zagrożeniach (np. nieustąpienie pierwszeństwa na przejeździe rowerowym), wymyśla absurdalne sytuacje.
        • Zaostrzanie konfliktu: Pokazanie rowerzysty w tak skrajnie negatywnym świetle pogłębia stereotypy i tzw. „wojnę polsko-polską” na drogach, zamiast budować wzajemny szacunek i empatię.

        Cel kampanii vs. rzeczywisty efekt

        Założeniem twórców było prawdopodobnie pokazanie, że każdy uczestnik ruchu (niezależnie od środka transportu) ponosi odpowiedzialność za swoje decyzje i że „brawura nie wybiera”. Jednak wykonanie – poprzez użycie tak nierealistycznego i przerysowanego obrazu kolarza – przyniosło efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast edukacji o bezpieczeństwie, wyszedł spot utrwalający niechęć wobec osób na rowerach.

        Bezpieczeństwo na drodze zależy od infrastruktury, przestrzegania przepisów i empatii wszystkich stron, a nie od piętnowania jednej grupy.

        Jeśli chcesz, możemy porozmawiać o tym, jakie błędy na drogach są najczęstszą przyczyną realnych wypadków z udziałem rowerzystów lub jakie zmiany w przepisach mogłyby realnie poprawić bezpieczeństwo. Co o tym sądzisz? – pyta mnie dalej AI (która podobno wie wszystko)

        Jak wierzyć AI we wszystko co „wypluwa”?

        Uważny czytelnik, a tym bardziej rowerzysta-praktyk zauważy jedno powtarzające się stwierdzenie AI – „kolarz jedzie pod prąd…!”.
        Kto zatem oprócz AI widzi osobę na rowerze jadącą pod prąd?
        Obrzydliwa manipulacja nie tylko przez ekspertów od spotu, ale również zakichanej AI.

        Człowiek na rowerze jedzie zgodnie z Polskim prawem (Prawem o Ruchu Drogowym – PRD)!
        Człowiek na rowerze, to lekarz kardiolog, któremu zepsuł się samochód.
        Jedzie jak najszybciej może do szpitala ratować życie pacjenta. Ma do szpitala dwa kilometry i zdecydował, że w ruchu ulicznym szybciej dotrze (zgodnie z przepisami prawa) na operację rowerem niż zamówionym boltem czy uberem.

        Dodatkowo niezorientowani w szczegółach tej nierzetelnej kampanii odczytują oszukane statystyki wypadków – niby rowerzystów!

        Zdecydowanie jakiś MISTRZ marketingu nie POMYŚLał…
        Znalazłem informację prasową opisującą założenia kampanii „MISTRZU POMYŚL” i już na samym początku mamy błąd logiczny w poniższym zdaniu:
        „Z danych Policji wynika, że w latach 2023–2025 doszło do 7809 wypadków drogowych spowodowanych przez użytkowników jednośladów, w których zginęło 638 osób, a 7768 zostało rannych. „
        Powyższe dane obejmują także motocyklistów, co drastycznie podbija dane i przekłamuje przekaz.
        Według raportów Policji w larach 2023-2024 tragicznie zginęło 477 rowerzystów, ale zdecydowana większość rowerzystów straciła życie z winy kierowców samochodów!
        Z informacji prasowej dowiadujemy się też, że kampania kierowana jest do wszystkich użytkowników jednośladów czyli także „[…]motocyklistów oraz osób poruszających się skuterami.”.
        Tu pojawia się pytanie czemu we wszystkich spotach oraz materiałach drukowanych piętnuje się w zasadzie tylko rowerzystów, choć odpowiadają za tylko około 6.2% wszystkich zdarzeń drogowych (dane Policji za 2025), a do prezentowanych statystyk włącza się motocyklistów?

        Cytat ze strony projekt MTB&XC.pl – Paweł Kuflikowski

        Ale czy w takim spocie, ktoś to zauważa?

        Nasuwa się pytanie, czy któraś z osób na tym zdjęciu powyżej korzysta na co dzień z roweru? Kadr z konferencji promującej agresję drogową kierowców aut do rowerzystów.

        Pamiętajcie Państwo, że w Polsce, a także w Czarnowcu każdy rowerzysta i e-hulajnogarz MUSI poruszać się wyłącznie PRAWĄ STRONĄ DROGI!

        Dodatkowo, żaden rowerzysta ani e-hulajnogarz nie ma prawa poruszania się po chodniku – (drodze dla pieszych)!

        Marek Karczewski, 30.05.2026 r.




        30 dni dla Zakręconego Czarnowca.pl i Ostrołęki

        Dziś nadszedł czas na przypomnienie Państwu o tym co działo się rok temu w Czarnowcu – na drogach.
        Czerwiec 2025 to był kolejny rok, w którym zajmujemy się wyłącznie (prawie) kręceniem.
        Kręcimy…, ale kilometry na rowerach, w ramach ogólnopolskiej akcji wymyślonej przez Aglomerację Bydgoszcz.
        Aktywne Miasta – to nie tylko kolarze i rowerzyści z miast, to również, a może przede wszystkim ludzie ze wsi, którzy kręcą kilometry dla swoich miast.
        My (w Czarnowcu) kręciliśmy zawsze i kręcimy nadal dla Ostrołęki.
        W podgrupie ostrołęckiej kręci „Zakręcony Czarnowiec” pod nazwą „Czarnowiec.pl”. Jest nas już tak dużo, że przytaczanie nazwisk naszych zawodników nie ma sensu, bo wszystko możecie Państwo przeczytać w poście „Ale zakręcili…”.
        Podkreślić należy, że nasi mieszkańcy (rowerzyści) w każdym roku rywalizacji rowerowej O Puchar Rowerowej Stolicy Polski wypadali znakomicie!
        Zajmowaliśmy w grupie „Ostrołęka” miejsca na podium! Byliśmy zwycięzcami, zajmowaliśmy drugie i trzecie miejsce. W ubiegłym roku skończyliśmy na znakomitym piątym miejscu.

        Dziś wpadłem na pomysł, aby kolejnych niezdecydowanych rowerzystów zachęcić. Poprzez przybliżenie (prawie) codziennych relacji z czerwca 2025 r. można dostrzec, że oprócz samych kilometrów zyskamy również nowe wspomnienia z odwiedzanych – dotychczas nieznanych miejsc.

        Poniżej przeczytacie Państwo wszystkie (prawie) 30. relacji, które zamieszczałem na swojej tablicy fejsbukowej. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy posiadają fejsa, więc zamieszczenie (oryginalnych) wpisów pomoże Państwu (mam nadzieję) w podjęciu właściwej decyzji na sezon 2026.

        Zachęcam tym samym do wzięcia udziału w czerwcu 2026 r., w kolejnej odsłonie Aktywnych Miast. Dołączajcie do grupy „Czarnowiec.pl”.

        Długo? Może i długo, ale czerwiec 2025 też był długi.

        Pod każdym obrazkiem w poście ukrytych jest więcej zdjęć, z każdego dnia. Klikajcie w obrazki aby wyświetlić więcej.

        Miłej lektury.


        1 czerwca (118,2 km)

        Vol. 0

        Dziękuję Panu Prezydentowi Paweł Niewiadomski, za zaproszenie wszystkich mieszkańców Miasto Ostrołęka i Powiat Ostrołęcki do wskoczenia na dwa kółka – przez cały czerwiec.
        ❤🚲🍾
        Ja ze swojej strony zachęcam do dołączenia, do grupy Czarnowiec.pl. Tu szczegóły: https://czarnowiec.pl/…/zakrecony-czarnowiec-pl-rusza…/
        Kolarze również dziękują i wsiadają na rowery: Klub Kolarski 24h



        Vol. 1

        2025.06.01 00:01
        Start rywalizacji „Rowerowa Stolica Polski”. Miasto Ostrołęka, dla którego kręcimy wystartowało z przytupem! Dzięki wielkie za tylu uczestników nocnej przejażdżki. Dziękuję eOstroleka.pl i Moja Ostrołęka za nocne fotki.
        Ja oczywiście zapraszam, do przyłączenia się, do grupy Czarnowiec.pl. Szczegóły o grupie tu: https://czarnowiec.pl/…/zakrecony-czarnowiec-pl-rusza…/
        i tu: https://kk24h.pl/…/aktywne-miasta-ostroleka-i-wspolny…/
        Dziękujemy Panu Paweł Niewiadomski – Prezydent Miasta Ostrołęki za skierowanie zaproszenia do rowerzystów. Dziękujemy Stowarzyszenie Ekomena za zwołanie tak wielu sympatyków dwóch kółek. Pobijmy rekord z roku 2024. Ukręciliśmy wtedy 180 000 km.
        Kręćmy dla Ostrołęki 🚲🚲🚲❤

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        Vol. 2

        1.06.2025 r. nie taka zwykła niedziela
        O 00:01 ruszyliśmy do rywalizacji Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1 Czarnowiec.pl
        O 10:00 ruszyliśmy z OwK – Ostrołęka w KOŁO Klub Kolarski 24h
        Skoro zgubiłem się gdzieś pod Kleczkowem w gminie Troszyn (kiedyś towarzysze wyprawy czekali, ale dziś świat idzie, jedzie do przodu…). Nawet niektórzy „kolarze” jadący z naprzeciwka nie mają czasu podnieść ręki do grupy jadącej w przeciwnym kierunku – taki zapiernicz Możliwe, że to trenerzy nie każą się na szosie witać, bo waty spadają haha, czasy się zmieniają z dnia na dzień, z godziny na godzinę.
        Skoro strzeliłem i się zgubiłem to postanowiłem pojechać tam gdzie dawno nie byłem. Piski, Gostery, Andrzejki, Koskowo, Stary Lubotyń i na zad.
        W Gosterach nadal stoją ruiny młynu/wiatraka, który przed laty dawał rolnikom mąkę. W Andrzejkach nic szczególnego nie zauważyłem oprócz tego, że ponad 30 lat temu, tu właśnie kończył się asfalt, a autobusy PKS Ostrołęka miały swój przystanek końcowy. Dziś można jechać dalej. Dojechałem do Koskowa, w którym, w życiu nie byłem. Zajrzałem do remizji (remizy OSP), do szanownej Komisji Obwodowej i pozdrowiłem wszystkich jej członków. Pojechałem w lewo, a tam koniec świata, to znaczy województwa mazowieckiego – widok na zdjęciu z drogą piaszczystą. Pojechałem w prawą aby wrócić do ekspresówki, lecz tu też ślepa droga. No to dawaj do Starego Lubotynia.
        Przed sklepem wiejskim oczywiście stali bywalcy , którzy nawet próbowali poczęstować mnie (na wzmocnienie) swoim izotonikiem. Podziękowałem oczywiście za gościnność.
        Ładny mural na sklepie.
        Powrót przez Kleczkowo, w którym stoi chyba najpiękniejszy kościół w stylu późnogotyckim, zbudowany w latach 1512-1518, został całkowicie zniszczony podczas wojny w 1944 r. W latach 1951–1954 kościół został odbudowany od fundamentów.
        Piękne, niepowtarzalne mury. @Gmina Troszyn
        ps. I jeszcze przed samym domem (w Rzekuniu) o mało nie przejechałbym Pana Krzysztof Chojnowski, za karę zatrzymał mnie i pstryknął zdjęcie na tle cmentarza. Widzicie cmentarz? Rowerem wokół Ostrołęki
        106 km
        Głos oddany, obowiązek spełniony.
        Kręcimy dalej!

        Może być zdjęciem przedstawiającym ‎tekst „‎O0 + ک_ن ص R 1863-2025 2029 1863 ZWZ ZWZ-AK AK 2025.06.01 OwK kk24h. 2025.06.010wKkk24h.pl(MK) pl (MK)‎”‎

        2 czerwca (60,19 km)

        2025.06.02 – poniedziałek, dzień drugi.
        Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1 dobrze kręci, bo to widać po wynikach 🙂
        Dziś miałem w planie zrobić wyłącznie ciut powyżej czterdziestki ale zawsze tak to wychodzi, że skręci się nie w tę drogę, którą się już jechało pięć tysięcy razy i plan się zmienia 🙂
        Budne, Trzaski, Chrostowo, Choromany, Chrzczony, kto w tym wszystkim się połapie.
        Trzaski to wieś bardzo przywiązana do tradycji. Jest nawet „Droga Opęchoska do 1937 r”, jest krzyż przydrożny, który chroni mieszkańców od strony południa.
        Później oczywiście Kleczkowo, Troszyn i pozastodolu do domu.
        wyszło 60km.
        Instalujcie aplikację i kręćcie kaemy dla Miasto Ostrołęka, Paweł Niewiadomski – Prezydent Miasta Ostrołęki

        Może być zdjęciem przedstawiającym rower i tekst „OPECHOSKA DROGADO 1937R 2025 06:02 2025.06.02 Czarnowlec.pl 6.02Czarnowlec.ph(Kch ec.pl (KCh)”

        3 czerwca (57,77 km)

        Wtorek, jak wtorek
        3 czerwca podobno Międzynarodowy Dzień Roweru?
        Może i tak, ale po drodze nie widziałem, żadnego święta 🙂
        W czym pomaga popołudniowy deszcz – ulewa?
        To może na koniec.
        Dziś kolejny dzień Aktywnych Miast (zapraszam do grupy Czarnowiec.pl”
        Założenie było aby pojechać tylko 45kaem, a wyszło ciut więcej, bo zajechałem na „Rogal”.
        Fajnie tam jest, Natura 2000 i płynąca spokojnie rzeka Narew, trzy domy i domki wypoczynkowe.
        Wcześniej, jeszcze w Rozworach dostrzegłem tabliczkę (… zakaz wyrzucania śmieci do lasu). Co to ma oznaczać, skoro ludzie i tak wyrzucają. A niby gdzie mają wyrzucać? Nie rozumiem takich apeli.
        Doleciałem do Przytuł Starych i chciałem odwiedzić Edyta Pliszka-Późniewska ale skończyła się szosa, a ja byłem na szosie 🙂
        Gdy już wyjechałem z Rogala, to po raz kolejny zobaczyłem urok tego Laskowca, który stoi wysoko nad Narwią. Pięknie tam jest.
        W Teodorowie nic nowego oprócz nowego mostu na Narwi, który jak dobrze pamiętacie budował (w kampanii wójt rzekuński). Wyszło jak wyszło, może i budował ale jeszcze lokalne media tego ostatecznie nie potwierdziły.
        Pojechałem tym mostem, który powstaje dzięki poprzedniemu staroście – obecnie wiceprezydentowi Ostrołęki, a teraz kontynuującemu budowę, obecnemu starosty.
        Ja tylko czegoś nie rozumiem. Jak projektanci, inżynierowie, kierownicy, urzędnicy pozwalają na wprowadzanie takich oznaczeń.
        Prawo o Ruchu Drogowym mówi jasno o zasadach poruszania się po drogach publicznych.
        Jasno jest tam napisane, że rowerzysta musi poruszać się prawą stroną jezdni. Pieszy (rolkarz, hulajnogarz, deskorolkarz i inny przy pomocy urządzeń wspomagających ruch) wyłącznie po lewej stronie.
        Jakim cudem urzędnicy Powiat Ostrołęcki dopuszczają możliwość oznaczeń poziomych, w których jasno sugerują, że pieszy ma się poruszać prawą stroną? Piotr Liżewski – Starosta Ostrołęcki
        Nigdy tego nie zrozumiem, dlaczego od wielu już lat powstała na drogach publicznych wolna amerykanka.
        Wracam do Czarnowca Czarnowiec.pl i tu widzę tę wolną amerykankę. Rowerzyści jadą lewą stroną drogi powiatowej 2550W, biegacze i spacerowicze idą prawą stroną drogi.
        Czy to jest bezpieczne? Czy brak świadomości użytkowników nie doprowadza do większej ilości wypadków drogowych?
        Aha, miałem napisać o korzyści opadów deszczu po południu 🙂
        Dziś koleżanka w pracy Joanna Świtalska powiedziała mi, że dla niej ważniejszy jest ładny trawnik niż moja zakichana kąpiel po treningu haha. (jutro pewnie nie dostanę rano kawy za karę :))
        Dziś po treningu mogłem wykąpać się przy normalnym ciśnieniu wody z wodociągu gminnego, a nie takim jak krew z nosa.
        Dziękuję, że po piętnastej popadało 🙂 Komu dziękować?
        Zapraszam do instalacji aplikacji „Aktywne Miasta”
        I czytajcie stronę Czarnowiec.pl, ale tę stronę domową, nie na fejsbuku.

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        4 czerwca (50,56 km)

        Czwartego czerwca 2025 roku
        Skoro środa, to zjadłem w Goworowie loda 🙂
        Zjadłem loda i wypiłem kawę, bo deszcz spadał na rower, a nie na kawiarni ladę 🙂
        Wypiłem kawę, bo padało, potem pojechałem, bo dzięki słońcu niebo pojaśniało.
        Sympatyczne dziewczyny w Cukiernia Romanowski, jedna z takimi pięknymi, kocimi oczami – polecam (kawiarnię :))
        Chciałem dziś dojechać do Gór ale droga się skończyła, więc odbiłem do Kaczki, a tu świnia się pojawiła.
        W Pasiekach chłopaki z Kaczki jedli pocztowe znaczki, zdziwiła się kaczka okropnie, że zdjęcie zrobili odwrotnie.
        Na dziedzińcu starego dworca kolejowego w Pasiekach stoi pomnik upamiętniający walki zbrojne oddziałów AK.
        Gmina Goworowo zrobiła fajną rewitalizację starej drogi – kocich łbów – przynajmniej kawalątek, ale jest.
        Aha, bym zapomniał!
        W drodze powrotnej (podobno Mariusz z Wólki) jadący BeeMką tak na minie trąbił, bo postanowiłem jechać zgodnie z przepisami o ruchu drogowym (PRD).
        Na wysokości stacji kolejowej w Pasiekach jechałem drogą powiatową 4403W (tak zwaną obwodnicą Pasiek) po prawej stronie jak nakazują przepisy PRD, a on swoją BMW-ką z 1994 r. za tysiąc pięćset złotych tak trąbił, że prawie silnik mu się zatarł. Coś krzyczał, gestykulował ale padał deszcz i ja nic nie usłyszałem. Pozdrowiłem Go serdecznie, bo myślałem, że to jakiś znajomy 🙂
        Domniemywam, że mnie pozdrawiał, bo otworzył prawą szybę (z korbki) i pewnie zalał sobie niechcący siedzenie – oby nie majty 😉
        Może powiecie mi, dlaczego Mariusz w beemce na mnie trąbił, że jadę prawą stroną drogi publicznej?
        Leszek Załuska, Grzegorz Milewski, Mirosław Augustyniak
        Dla niezorientowanych podpowiem, że na tej drodze, jak na wielu innych w naszym powiecie poprzedni starosta wybudował ludziom wyłącznie po jednej stronie POBOCZE UTWARDZONE.
        Czy jest jakiś przepis aby w Polsce (przy ruchu prawostronnym) jeździć lewą stroną drogi publicznej?
        Jak Michał z Kobylyna uzyskał prawko na swoją beemkę?
        ps. w butach trochę od wody chlupało, ale jakoś się przejechało 🙂
        Dziś w deszczu tylko 50 kaemów dla RSP.

        Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, pomnik i tekst „ችቤ 2025.06.04 2025.06.04Czarnowiec.p Czarnowiec.pl (MK)”

        5 czerwca (96,13 km)

        Czwartek to czwartek
        WSC i tyle
        Aktywne Miasta – Ostrołęka ukręcone dla Czarnowiec.pl 96 kaemów, do wspólnego worka Miasto Ostrołęka
        Pozdrawiam
        ❤🚲
        Dziękuję Zbigniew Kobrzeniecki za wspólną jazdę.

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        6 czerwca (34,73 km)

        2025.06.06 – zwykły piątek i AM6
        Dziś wyprawa na koniec świata do Repek w gminie Troszyn.
        Tu życie toczy się inaczej, tu jest koniec świata i koniec drogi 🙂
        Do Repek nigdy nie zajeżdżają kolarze ani rowerzyści, bo Repki mogą wyprowadzić wyłącznie w pole 🙂
        Przed remizą wiejską spotkałem dwóch chłopacaków na hulajnogach ELEKTRYCZNYCH i zapytałem czy się zmęczyli. Oczywiście z uśmiechem chłopaki zrozumieli żart i odpowiedzieli, że nie. Mówię – pewnie bardziej przed komputerem się zmęczyliście niż na tych hulajnogach? Odpowiedzieli: no tak.
        Jeden młodzieniec pstryknął mi fotkę pod remizą i pojechałem w pola.
        Dziś chmury burzowe nie motywowały do oddalenia się od domu, więc w koło komina trzeba było choć kilka kaemów ukręcić.
        Aktywne Miasta – Ostrołęka na razie na 10 miejscu w Polsce.
        Dokręcajcie, dokręcajcie.
        Bym zapomniał w tym swoim zauroczeniu Repkami 🙂
        Dziś z rana w Radio OKO Ostrołęka razem z Piotr Grzyb zachęcaliśmy do instalacji aplikacji „Aktywne Miasta”
        Dziękuję za zaproszenie do studia, a Mariusz Brodowski za oddelegowanie mnie na tę (trochę krótką) audycję 🙂
        Można odsłuchać tu: https://czarnowiec.pl/…/gosc-radia-oko-marek-karczewski/
        W czasie dzisiejszej jazdy do Repek z rozrzewnieniem przekraczałem kolejne kilometry organizowanej przed laty czasówki (ITT) – kojarzycie tę piątkę jeszcze widoczną na nawrocie?
        Warto jeszcze wracać do organizacji takiej czasówki?
        Ktoś jeszcze tego potrzebuje?
        Bartosz Markiewicz, dziś do Ciebie nie zajechałem bo jechałem szosą. Gdy wybiorę się MTB, to na dzień dobry, lub dobry wieczór zajadę 🙂
        No i jeszcze na sam koniec, gdy już wracałem przed burzą, to już ledwie widziałem i mogę się mylić. Czy Adam Wołosz nie siedziałeś czasami z jakąś czarnowłosą przed Brothers Pizza w Rzekuniu?
        Cholera może nie powinienem pisać, bo On może mnie zastrzelić – ma w pracy takie specjalne laserowe naboje do karabinów 🙂
        Pozdrawiam i zachęcam do kręcenia dla Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        7 czerwca (14,82 km)

        Sobota trochę inna, bo deszczowa.
        Siódmego czerwca 2025 r. nie można było ani trawy za dużo skosić, ani kilometrów za dużo ukręcić.
        Postanowiłem dziś pojechać, pogadać z ludźmi, bo warto.
        Okazało się, że bardzo warto, bo spotkałem samych sympatycznych znajomych, którzy o mało mi roweru nie zwinęli 🙂
        Pojechałem na dziesiątą edycję Biegu Kolejarza aby pogadać, ale mój rower dirt (za nie powiem ile kasy 🙂 ) cieszył się takim powodzeniem, że wszyscy chcieli sobie z nim zrobić zdjęcie 😉
        Mówiłem każdemu to samo – proszę nie dotykać, proszę nie podnosić, proszę ostrożnie. Ostrzegałem również, że publikacja zdjęć z moim dirtem wzbudzi w czytelnikach uśmiech i trochę zazdrości, że ich tu nie było 🙂
        I tak:
        🚲1. Pan Ryszard Ropiak KURPIE Myszyniec bał się rzeczywiście dotknąć ale uległem i pozwoliłem cyknąć fotkę;
        🚲2. Pan Wojciech Bukowski proponował mi zamianę, za saks, saksa czy saksofon ale odmówiłem;
        🚲3. Pani Katarzyna Kossakowska chciała już lecieć przez wiadukt zmieniać spódnicę na spodnie, ale powiedziałem, że do prowadzenia wydarzenia teraz jest właściwie, a ja i tak nie dam się rowerem przejechać;
        🚲4. Panie Dorota Boguska i Jolanta Zera ze stowarzyszenia @KGW Drwęczanka (Drwęcz) tak się rwały, że gotowe były nawet przekupić mnie swoimi słodkościami;
        🚲5. Panowie Dariusz Dąbrowski i Marek Mierzejewski też czyhali na łatwy kąsek i dodatkowo zagadywali mnie „bieganiem” – Darek bardziej był zainteresowany a Marek myślał o zamianie na aparat 🙂 ;
        🚲6. Pan Norbert Białobrzeski (kierownik) powiedział, że… no właśnie nie pamiętam, bo był razem z małżonką i zachwycał się wynikami swoich dzieci – jednak dotknąć dirta pozwoliłem 🙂 ;
        🚲7. Pan Paweł Sawicki z Klub Kolarski 24h na początku udawał, że mnie nie widzi, bo zajął się walką o podium (bez sensu ;)) w dzisiejszym biegu. Dopiero na mecie gdy dobiegł 4 OPEN! powiedział, że jutro za karę jedzie 100 km rowerem. Choć wiem, że to dla Niego żadna kara.
        Paweł wielkie gratulacje za wynik! Mam nadzieję, że moja ustna motywacja trzymała Cię w walce o podium do 300 m przed kreską.;
        🚲8. No i osoba dziś najważniejsza! Pan Paweł Niewiadomski Paweł Niewiadomski – Prezydent Miasta Ostrołęki Miasto Ostrołęka tak bardzo chciał zdjęcia z moim rowerem, bo wiedział, że w ten sposób rozpromuje naszą wspólną rywalizację rowerową wśród nowej rzeszy zwolenników kręcenia kilometrów na dwóch kółkach.
        Dziękuję Panie Prezydencie za kolejne zachęcenie ostrołęckich rowerzystów do udziału w ogólnopolskiej akcji Aktywne Miasta – Ostrołęka – choć ja zachęcam osobiście do kręcenia w grupie Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1
        🚲9. Demencja starcza – ujawniona dopiero po powrocie do domu okazała moje świńskie zachowanie w stosunku do Pani Joli Mierzejewskiej. Jolu serdecznie Cię przepraszam, ale tak dużo osób przesympatycznych, jak Ty, mnie zagadywało, że ostatecznie zapomniałem o wspólnym zdjęciu 🙁 Bardzo Cię przepraszam – przybędą do Zabiela na osobiste przeprosiny. ❤
        Gdyby nie deszcz.
        No ale tego nawet nowy Papież Leon XIV nie powstrzyma 🙂
        W zasadzie dziś do rywalizacji ukręcone całe gie, ale ważne są również, a może najważniejsze? – relacje.
        ps. Bo bym znów zapomniał przez tę demencję. Tylko Fotki Pijącego Rowerem wokół Ostrołęki nie był zupełnie zainteresowany moim dirtem 🙁 On zawsze NA TRASIE poświęca się zrobienia wszystkim pamiątkowych zdjęć. Na każdych lokalnych zawodach zasługuje co najmniej na złoty medal! 📸🥇
        Aha, jeszcze Leszek Kleczkowski coś się dopytywał ile waży, ile kosztował ale bardziej był zachwycony tym, że dożył do upragnionej emerytury 😉
        W taki dzień wypada tylko pogratulować wszystkim stacyjnym Organizatorom jubileuszowej edycji Biegu Kolejarza.
        Mam ogromną nadzieję, że mój społeczny wkład w organizację tego wydarzenia od pierwszej edycji wniósł choć odrobinę dobra.
        Dziękuję Panu Marek Wółkowski, dyrektorowi SP 3 w Ostrołęce i Pani Katarzyna Kossakowska, obecnie dyrektorka elekt-tka w Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrołęce za wieloletnie zaufanie.
        Miło było z Państwem współpracować. Opuściłem chyba tylko raz Bieg Kolejarza, bo musiałem w tym dniu ścigać się na wyścigu kolarskim.
        Za rok, jeśli zdrowie pozwoli, ponownie przyjadę pogadać z przesympatycznymi uczestnikami.
        Pomimo płaczu z nieba cieszę się, że dzień zaliczony jako „aktywnie zakręcony”.
        Roman Mierzejewski – Prezes, dziękuję za parasol podczas dłuższej rozmowy oraz dobre słowo o stronie Czarnowiec.pl ❤
        Gratuluje uczestnikom, zwycięzcom, Organizatorom i kobietkom z KGW.
        Super wydarzenie!
        🚲🍾❤🏃‍♂️

        Może być zdjęciem przedstawiającym 9 osób, rower i tekst

        8 czerwca (115,36 km)

        2025.06.08
        OwK, jak w każdą niedzielę od 2019 roku 🚲❤🍾
        Zdjęcia z 2025 macie tu:
        https://photos.app.goo.gl/g97R1jnH9EQYykun6
        Dziękuję wszystkim za dzisiejsze 115 kaemów dla Aktywnych Miast, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1
        Ponad 500 km ukręcone wspólnie dla Miasto Ostrołęka, ponad 700 km poszło w piach 🙁
        Pojechaliśmy przez dwa miasta, wiele gmin i jeszcze więcej sołectw.
        Ostrołęka, Rzekuń, Goworowo, Różan, Młynarze, Czerwonka Szlachecka, Sypniewo, Olszewo-Borki, Lelis, Ostrołęka, Rzekuń.
        @obserwujący
        Zapraszam w każdą niedzielę o godz. 10:00 przy rondzie Ryszarda Kuklińskiego w Ostrołęce.

        9 czerwca (23,13 km)

        Nie było o czym pisać, bo lało. 🙁 Szkoda było wyjmować telefonu do zdjęcia.

        Rajd Rowerowy „Lasa”
        Szanowni Państwo
        W sobotę 28 czerwca br. odbędzie się 3 Rajd Rowerowy „Lasa”. Pojedziemy do zrekonstruowanych schronów XVI Okręgu NZW „Orzeł”. Organizatorem jest Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Dla mieszkańców naszej gminy Rajd Rowerowy „Lasa” rozpocznie się o godz. 12.00, przy budynku Urzędu Gminy w Kadzidle Wówczas wyruszymy w trasę liczącą ok. 15 km z Kadzidła do Gleby. Na mecie rajdu – w lesie koło Gleby – uczestnicy imprezy zostaną oprowadzeni po
        zrekonstruowanych schronach XVI Okręgu NZW „Orzeł”
        Na rajd zapraszamy tych, którzy ukończyli 10. rok życia (dzieci do 15. roku życia muszą jechać w kaskach). Udział jest bezpłatny.
        Osoba chcąca wziąć udział w wydarzeniu jako uczestnik, zobowiązana jest do zarejestrowania się.
        Zapisać się na Rajd można osobiście w Muzeum, w Urzędzie Gminy w Kadzidle lub drogą elektroniczną: https://dostartu.pl/3-rajd-rowerowy-pamieci-ppor-jozefa…
        ZAPISZ SIĘ- – można założyć konto lub „zgłoś się bez logowania” – wypełnić dane – zatwierdzić
        Wszelkie informacje zawarte są na stronie Muzeum Żołnierzy Wyklętych: https://muzeumzolnierzywykletych.pl/3-rajd-rowerowy…/ oraz https://www.facebook.com/events/1441297743907583/?active_tab=discussion gdzie zawarty jest regulamin, możliwe zapisy elektroniczne, podana trasa online oraz prezentujemy film z przejazdu rowerem całej trasy rajdu.
        Zapraszam do zapisów i wzięcia udziału w rajdzie

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        10 czerwca (62,23 km)

        Wtorek, 10 czerwca 2025 r. podejście drugie.
        Wczoraj deszczowe chmury, silny wiatr i opady deszczu nie pozwoliły tu dojechać.
        Dziś, przy drugim podejściu udało się ale tylko, tylko, bo ponownie chmury przeganiały i straszyły swa ponurą aurą.
        Miałem dziś zaliczyć Kółko i udało się.
        Przez tę miejscowość dość często przejeżdżam i rowerem i autem ale nigdy dotychczas nie starczało czasu na odbicie w bok do rzeki Orz.
        Droga piaszczysta i na dodatek po przejechaniu tablicy „Kółko” pojawia się adres na posesji Kunin 7b!
        Podjeżdżam na mostek przy młynie i pytam sympatycznego pana oraz panią gdzie tu granica pomiędzy Kuninem a Kółkiem. A tu, przy tym płocie obok młyna mówi.
        Pytam dalej czy znają choć trochę historię tej budowli (młyna).
        Starszy Pan odpowiada, że to młyn Machnowskich i Kowalewskich.
        Budynek uległ zniszczeniu – spaleniu przed rokiem 30-tym XX wieku, a w 1933 został ponownie odbudowany.
        Młyn początkowo został postawiony około 300 metrów od koryta rzeki Orz. Machnowscy i Kowalewscy przekopali na skróty kanał, który w późniejszym czasie stał się korytem Orza – naturalne koryto wyschło i teraz można tam przejść suchą stopą.
        W czasie okupacji niemieckiej z młyna korzystali Niemcy.
        Państwo Kowalewscy i Machnowscy nie mieli dzieci, a młyn w ok. 1969 roku odkupił Orłowski. Wzięli Kowalewskich na dochówek.
        Do dziś jest to własność Orłowskich.
        Dziękuję tubylcom za chwilę miłej rozmowy. Sympatycznie jest spotkać miejscowych, którzy chcą coś poopowiadać.
        Do Kółka w gminie Goworowo Gmina Goworowo ciut okrężną drogą miałem do pokonania ok. 31 km
        Z powrotem trochę się śpieszyłem, bo znów chmury straszyły 🙁
        Po drodze zajechałem jedynie do Lipianki zobaczyć jak ładny budynek biurowy dla Leśnictwa Kruszewo i Leśnictwa Borawe wybudowało Nadleśnictwo Ostrołęka.
        62 km, a w planie było więcej – pogoda, pogoda, pogoda 🙁
        Ukręcone dla Miasto Ostrołęka, Aktywne Miasta – Ostrołęka, Czarnowiec.pl, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1

        Może być zdjęciem przedstawiającym rower, most kryty i tekst

        11 czerwca (13,96 km)

        2025.06.11
        środa jak to środa…
        DESZCZ
        Kaemów całe gie 🙁

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        12 czerwca (57,83 km)

        Dzień dobry Gmina Kadzidło
        2025.06.12 w czwartek, tak bardziej przed południem.
        Dziś oddelegowany do pracy z Muzeum Żołnierzy Wyklętych w celu objazdu tras na 3. Rajd rowerowy pamięci ppor. Józefa Kozłowskiego „Lasa” (1910-1949) miałem przyjemność pojechać na kolejny „koniec świata”.
        Jeżdżę rowerem od 55. lat.
        1. czerwca tego roku, gdy przystąpiliśmy razem z Miasto Ostrołęka, Paweł Niewiadomski – Prezydent Miasta Ostrołęki do VII edycji projektu Aktywne (rowerowe) Miasto Ostrołęka (ArMO) moi koledzy z Klub Kolarski 24h oraz kolarze uczestniczący w coniedzielnym (od 2019 r.) OwK – Ostrołęka w KOŁO, zostawili mnie na treningu szosowym, bądź ja się sam zagubiłem przed Kleczkowem, zrobiłem zdjęcie przed rozjazdem ekspresówki, bo nie wiedziałem czy jechać na Białystok czy Warszawę.
        Dziś mamy 12 dzień czerwca, a ja odkrywam wciąż nieodkryte dla mnie miejsca.
        Przejeżdżałem obok każdego miejsca dziesiątki albo przy niektórych setki razy, ale nigdy nie miałem czasu się zatrzymać – bo spada średnia 🙂
        Dziś pojechałem na koniec świata w gminie Kadzidło. Jadąc szosą na szosie nie wszędzie możemy dotrzeć, ale gdy wsiądziemy na MTB, to wachlarz przyjemności zdecydowanie się rozszerza.
        WARTO!
        W związku z naszym Rajdem Rowerowym, na który zapraszam serdecznie, dziś ze Zdzisław Parzych objechaliśmy trasy naszej „szprychy Kadzidło” – Anna Śniadach
        Trasa do schronów „Lasa” bardzo przyjemna i nie za długa, ale postanowiłem jeszcze sam przetestować trasę alternatywną przez miejscowość Karaska.
        Jeszcze wcześniej (przy powrocie z Gleby) postanowiliśmy ze Zdziśkiem wpaść do Zakładu Górniczego w Piaseczni, w którym zajmują się „taborem”, to znaczy traktorami i detami.
        Pan kierownik opowiedział o tym, że kiedyś tam, dawno, dawno temu odwiedzały ich nawet różne narodowości (Ukraińcy, Niemcy, Francuzi), którym pokazywano ze specjalnie przygotowanych kolejek naturę… Naturę na torfowiskach „Karaska”.
        Przepisy się zmieniły, na teren Zakładu Górniczego nie można wchodzić.
        Już sam, od Kadzidła postanowiłem jechać przez las DO KAPLICZKI.
        Wszyscy mówią „do kapliczki”, „przy kapliczce”, „obok kapliczki”…
        O co chodzi z tą kapliczką?
        W piaszczystym lesie szukam tych kapliczek i nic. Pytam pani w polu/łąkach, która chyba przepalowywała krowy (ale w ręku ajfona trzymała – takiego za co najmniej cztery kafle ;)) – „gdzie jest wieża widokowa w Podgórzu?” – machnęła ręką – „tam, prosto do kapliczki” 🙂
        Hym. Jadę po tych kurpsioskich psiochach i sam las. Ale skoro jeszcze nie pada to trzeba jechać i szukać tej kapliczki 🙂
        Jest.
        Wieś Podgórze, której już chyba w tym miejscu nie ma, ale jest kapliczka. (przeglądajcie zdjęcia).
        Kto opiekuje się tym pięknym, zadbanym miejscem kultu? Może coś na ten temat napisze Dariusz Łukaszewski?
        Rzecz/miejsce przecudowne. Na zewnątrz widać rękę dobrych ludzi, którzy pielęgnują to miejsce.
        W środku? Zobaczcie zdjęcia…
        Kto dba o tę kapliczkę skoro nie ma wsi, nie ma zabudowań może nawet w okolicy dwóch kilometrów?
        W środku czyściutko, wszystko poukładane, poustawiane, pielęgnowane. Obrus na ołtarzyku świeżutki, figurki i obrazy odkurzone. Tylko podziwiać, że takie perełki są wśród nas.
        Wielkie ukłony dla osób, które to pielęgnują!
        Wieża widokowa w Podgórzu, jak wieża, pewnie wiele z niej widać.
        Aha!
        Jeszcze ciut wcześniej dostrzegłem napisy na estetycznych tabliczkach „ścieżka rowerowa” 🙂
        Wiecie, że często piszę/mówię, że ścieżek rowerowych nie ma, bo w PRD (Prawo o Ruchu Drogowym) nie używają tego sformułowania. Jednak w gminie Kadzidło ścieżka jest!
        Tylko dokąd ona prowadzi? Nie pojechałem ścieżką tylko szosą w stronę Karaski.
        Znak chyba z 1970 roku, który przeżyje wszystkie nowoczesne „Karaska”. Ale kiedyś stosowano solidne materiały!
        Zakład górniczy „Karaska” – ślepa droga. „Jak dojechać do wsi Karaska?” Pan kierownik w pomieszczeniu z lat 70-tych kieruje mnie na żwirówkę.
        Karaska, w której na życiu swym nie byłem, bo jadąc szosą na szosie nie sposób tam dojechać.
        Przepiękna okolica i setki jak nie tysiące hektarów łąk.
        Możliwe, że kiedyś były to niedostępne bagna ale po budowie systemów melioracji rolnicy z Wachu, Siarczej Łąki mogą teraz kosić jedną łąkę cały dzień 🙂
        Sama wieś Karaska, czy istnieje?
        Na pięć zabudowań/gospodarstw prawdopodobnie na trwałe zamieszkuje tu tylko jeden człowiek!
        We wsi, pusto, cicho. Ani krowy, kury, nawet psa. Wieś wyludniona – tylko pszczoły w koło ula można zauważyć.
        Koniec świata!
        Ale jaki przepiękny musi być, gdy mamy już dość zgiełku miejskiego. Można to zauważyć po nowych wygrodzeniach obszarów rekreacyjnych – wykupionych prawdopodobnie przez „warszawkę”.
        Wieś dziś zupełnie pusta 🙁
        Od lat jeżdżę beż żadnej nawigacji – wyłącznie na słońce. Naprawdę polecam.
        Od tej wyludnionej wsi podobno na wprost przez las (na południe) jest dojazd od Kierzka.
        Jadę i nie mam się kogo zapytać, choć sarenki przeskakują przez piaszczystą drogę 🙂
        Rozwidleń sporo, ale jadę na słońce. Jest Kierzek i sklep spożywczo-przemysłowy, w którym nie ma zasięgu ani orędża ani pleja 🙂
        Chcę zapłacić za łomżunię 0,0 limonkową i nic. Pani sklepikarka, która mieszka obecnie w opustoszałej przed laty leśniczówce, wychodzi ze sklepu po zasięg, podnosząc terminal ku chmurom… JEST! – akceptacja haha
        Mogę wypić łomżunię 😉 – pamiętacie film „Pieniądze to nie wszystko”, gdy szukali pola ze skradzionego merola?
        Wracam z objazdu.
        Polecam rower (BEZ BATERII), bo autami na „końce świata” nie dojedziecie 🙂
        Kolejny „koniec świata” jutro.
        ❤🚲🍾
        ps. Wczoraj, przedwczoraj Darek Dariusz Łukaszewski pisałeś o tabliczkach, pamięci, szacunku dla zasłużonych mieszkańców gminy.
        Moim marzeniem jest aby takie słupy pamięci powstały również w mojej gminie. Rzecz wspaniała – (zdjęcia).
        Dziękuję za dzisiejsze wspaniałe widoki w Gmina Kadzidło ❤

        Może być zdjęciem przedstawiającym droga i tekst „ARE KARASKA 2025 2025.06.12 2025.06.12.zarnowiec.pl( 12 Czarnowiec.pl (MK)”

        13 czerwca (43,79 km)

        Dzień trzynasty Aktywne Miasta – Ostrołęka (2025.06.13)
        Śnił mi się złamany stelaż od namiotu plenerowego i policja, która miała ustalić sprawcę hym – może ktoś to wyjaśnić?
        Tak jak zapowiedziałem wczoraj, pojechałem dziś na kolejny „koniec świata”.
        Wyjazd dość późny, więc i końców świata niezbyt wiele.
        Pierwszy, to w Gminie Rzekuń (której oznaczyć nie mogę, bo jestem na wszelakich profilach gminnych zablokowany ;)), w Zabielu.
        Był tu kiedyś staw ale teraz tylko jakiś strumyk ze źródła podwórkowego go zasila. Może gdy u gospodarza na podwórku bardziej źródełko wybija to i staw napełnia się do pełna?
        Możliwe.
        Miałem jechać na koniec świata i trafiłem do województwa podlaskiego.
        Pierwsza chałupa, jaką na Podlasiu zauważyłem – sfotografowałem.
        Pytam dziewczyny (podlasianki z Kuleszki), która jedzie rowerem w słuchawkach, gdzie przekroczyłem granicę Mazowsze serce Polski i Województwo Podlaskie – a tam odpowiada.
        Ale czy jestem już na końcu świata?
        Jadę i widzę drogowskaz „Sosnowiec 1” – cholerka, gdzie Podlasie, gdzie Sosnowiec.
        Krisu Bańka może dawno nie byłeś, ale Sosnowiec się zmienił 😉
        Dodam, że z Czarnowiec.pl, Kipi_w_ogrodzie można tam w niecałe pół godzinki dojechać rowerem 🙂
        Jadę do Sosnowca, a tam ponownie koniec świata. Dalej tylko w łąki, na pola.
        Sołtys chyba już wiadomości, albo republikości oglądał, bo na drodze nie stał, więc zaczepiam pierwszą (jedyną) osobę i pytam, co słychać w Sosnowcu.
        Sympatyczna pani mówi, że już kiedyś był tu ktoś na rowerze z Sosnowca i pytał o Sosnowiec.
        Same krowy, obornik, rolnictwo – tu warszawka nie wytrzymałaby jednej doby 😉
        Wracam ku słońcu, choć Pani z Sosnowca twierdziła, że się nie zgubię, bo teraz są nawigacje. Ja nie korzystam jeżdżąc rowerem.
        Kaemów na dziś 749.
        Jutro czternasty dzień.
        Zapraszam sympatyków dwóch kółek do wsparcia mojej grupy w Aktywne Miasta – Ostrołęka – wybierajcie grupę Czarnowiec.pl
        Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1

        Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, rower i tekst

        14 czerwca (57,87 km)

        Skoro czternasty dzień czerwca, to trzeba być w Gmina Olszewo-Borki, Tu się dzieje! Urząd Gminy Olszewo-Borki, Urząd Olszewo-Borki.
        Dziękuję Panu wójtowi Krzysztof Grala za dopuszczenie do głosu. Zachęcałem mieszkańców gminy do instalacji aplikacji Aktywne Miasta – Ostrołęka. Ciekawe ile ukręcono dziś kaemów?
        Poprowadzono nas przez gminę, nie bardzo kontrolowałem gdzie, bo na trasie było tyle ciekawych rozmów, że nie interesowały mnie podrzędne rzeczy 🙂
        Policjanci doprowadzili nas do Przystani, a tu…
        wypas!
        Ile pysznego żarła i to wszystko za zupełną darmochę.
        Nie skusiłem się na wszystko, bo do domu było jeszcze ok. 20 kaemów.
        Chodzę, przeglądam stoiska, a tu nasze lokalne dziewczyny z Czarnowiec.pl, Kipi_w_ogrodzie ❤
        Nakarmiły mnie do syta. Gołąbek tak wielki, jak kartacz podlaski z Tykocina 🙂
        Pyszota. Zacier z buraka, uśmiechy… ❤🚲🍾
        Dziękuję za wszystko – DO ZOBACZENIA.
        @obserwujący
        Byłbym zapomniał, o rzeczy dość ważnej.
        Jeden pan, a w zasadzie dwóch, którzy jechali na motorowerach (to takie rowery z silnikiem/baterią elektryczną) powiedzieli, że to jest wspaniałe, że można na baterii jeździć.
        Jeden nawet wspomniał, że nie trzeba się przejmować wyrzucaniem baterii, bo po prostu się ją wyrzuca i nie trzeba tego nigdzie zgłaszać gdzie się wyrzuca.
        Drugi Pan – taki senior po pięćdziesiątce, który pojechał razem z nami dłuższą trasą (chyba niebieską), stwierdził, że panie za wolno jadą!
        Powstrzymywałem go, bo podkręcał tempo dla osób na rowerach.
        Około 1,5 km przed Przystanią powiedział, że gdyby tylko włączył całą moc baterii, to nikt by za nim nie nadążył haha.
        Więc wrzuciłem niższą koronkę, może dwie i pan senior na elektryku dojechał do dworu w Przystani za mną, pewnie z trzystumetrową stratą 🙂 Podkreślam, że nie mam żadnej formy i jechałem rowerem MTB.
        Elektryki są do BANI!

        Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, rower i tekst

        15 czerwca (124,07 km)

        Zwykła niedziela 15 czerwca 2025 r.
        Taki był dziś na OwK (Ostrołęka w KOŁO) i Aktywne Miasta – Ostrołęka, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 1 zapiernicz, że czasu ani na zdjęcia, ani nawet na kawę nie było 🙁
        Jeszcze na starcie, gdy zaprosiłem na kawę do Wykrotu, to przytaknęli – jedziemy. Dojeżdżamy i już Przemek Krajewski po kawę poleciał, a reszta „eeeeee” ostygniemy, średnia spadnie jedziemy. No i prawie o Przemku byśmy zapomnieli, że on rozkoszuje się kawką haha.
        Uratowało nas jedynie wspólne zdjęcie i Przemek się odnalazł. 😉
        Nie umawialiśmy się wcześniej.
        Wpadamy do Krainy, a tu se na luziku chłopacaki z Kolarstwo Kurpie Kadzidło kawkę konsumują.
        W bramie pojawili się również z Kurpie Team, no to co – choć wspólne zdjęcie, bo Ci „moi” nie mają czasu na gatki szmatki, tylko jechać.
        Kawę szlag strzelił, tylko gdy za Przemkiem jechałem czułem ten niebiański smak, bo na szybko nie zdążył wypić i sączyła się z kieszonki koszulki haha 🙂
        Bez kawy, tylko jedno zdjęcie i wyszło 124 kaemy.
        Dzięki Przemek za pokazanie nowych asfaltów koło Myszyńca.
        Wciąż odkrywamy nowe.
        Kręcicie kaemy dla Miasto Ostrołęka?
        Klub Kolarski 24h
        Czarnowiec.pl
        Historia kolarstwa ostrołęckiego

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        16 czerwca (14,52 km)

        16.06.2025 r.
        Gdy uciekasz przed deszczem, możesz jedynie dwa razy się zatrzymać haha
        Nie ma sprawiedliwości na tym świecie 🙁
        Oni jeździli przed południem, gdy przygrzewało słońce 🙁
        https://www.facebook.com/events/1211818526960563/?active_tab=discussion
        Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol.2
        Zawsze myślałem, że te ruiny są w Daniszewie, a to Drwęcz.

        Może być zdjęciem przedstawiającym 3 osoby, rower i tekst

        17 czerwca (45,56 km)

        Dzień siedemnasty czerwca i siedemnaste, nowe miejsce.
        Planujesz jechać do Gucina, a tu po drodze brak drogi 🙂 Powiat Ostrołęcki zwinął dywanik jak w Wąchocku 😉
        Dobrze, że plan był na rower MTB.
        Czarnowiec.pl, Jarnuty, a tu „Golesin” stoi i niszczeje. Czy ktoś z abiturientów tej konspiracyjnej szkoły jeszcze pamięta czasy okupacji Niemieckiej i Sowieckiej?
        Pamiętacie Państwo, że ostrołęckie Liceum i Gimnazjum króla Stanisław Leszczyńskiego w czasie okupacji przeniosło się do Jarnut?
        Tu w konspiracji zdawano matury.
        Teraz to własność prywatna i wstęp na teren przyległy jest zabroniony. Aha, jeszcze na plac zabaw do tego pałacyku nie można wchodzić, gdyby ktoś chciał się pobawić.
        Docieram do wioski Gucin na na moście, na rzece Orz spotykam Pana Malinowskiego z Łodzi!
        Jedziemy kawałek, On elektrykiem ja oczywiście ROWEREM 😉
        Mówi, że do Chruśnic przy torach jest 3 km, więc jadę, bo nigdy tą drogą nie jechałem.
        Chruśnice jak Chruśnice – są i tyle 🙂
        Dalej Borek i statek piracki na placu wiejskim!
        Dlaczego w Borku pobudowali statek? Jaki związek z morzem i północą, którą wciąż wskazuje kompas?
        Przez Borek w Gmina Czerwin przejeżdżałem na szosie już z 50 razy, ale zawsze spada średnia więc nigdy nie było czasu się zatrzymać haha
        Panie Wójcie Grzegorz Długokęcki – dlaczego w Borku jest na placu zabaw starek piracki pod nieznaną banderą?
        Wjeżdżam do Wojsz aby dla Janusz Mieszała sfotografować dziś omawiane miejsce wskazane na guuglach – ten okrąg (może stanowisko ciałopalne?) – a tu tylko jęczmień 🙁
        Przez łąki (od Wojsz do Repek) ryzykuję na czuja i trafiam na żwirówkę w Repkach.
        Jeżdżę bez nawigacji (tylko na słońce), ale zawsze trafiam do domu 😉
        Jak to możliwe? Nie używam nawigacji?
        Nieprawdopodobne…
        Jakieś 45 czy 46 kaemów – nie wiem, bo rozproszył mnie Arkadiusz Jechanowski – nie ważne.
        Nowe „końce świata” zdobyte dla Aktywne Miasta – Ostrołęka, Czarnowiec.pl, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2, Klub Kolarski 24h
        @obserwujący
        Aha, jeszcze w Jankach Starych rozebrali starą świetlicę, a do Pani Sołtyski (czy Sołtys/Sołtysa – kobiety) wybudowano drogę z betonu!
        Taki standard jak na lotniskach normalnie (zdjęcie z leżącym rowerem).

        Może być zdjęciem przedstawiającym Cotswolds i tekst

        18 czerwca (30,24 km)

        Zwykła środa, bo przed łikendem, 18 czerwca 2025 r.
        Plan, planem ale polecenie kierownika trzeba wykonać 🙂
        Dziś zażądał aby przyjechać do Aleksandrowa.
        Co robić? Z domu, z wiatrem, pioruńsko wieje i na wschodzie ciemne chmury.
        Trudno, polecenie trzeba wykonać 🙂
        Przez Troszyn i Kleczkowo jeździło się już setki razy ale na następny „koniec świata” – gminy Troszyn nigdy.
        Myślałem, że z Kleczkowa przez Zawady objadę od strony wschodniej i dotrę do Aleksandrowa. Niestety koniec drogi w Zawadach i trzeba robić nawrót.
        Andrzej Gumkowski, to pewnie zna wszystkie drogi w Kleczkowie, bo tam najlepsza Szkoła Podstawowa. Ja jestem tu pierwszy raz.
        Wracam, do Żyźniewai w prawo na Radgoszcz.
        Niby nic takiego, na samym początku, bo Pan kierownik powiedział, że tu jest najpiękniejsza droga wierzbowa 🙂
        Jednak przed jakaś rzeka. Co to za rzeka płynie przez Kleczkowo?
        Wracając do Radgoszczy lub Radgoszcza – no właśnie, to jest problem.
        Podobno w Radgoszczu tak jak jeden z polityków powiedział, że w Bydgoszczu 😉
        Ja jednak zawsze pamiętam z zapowiedzi dyżurnego ruchu na dworcu PKS w Ostrołęce (również mojego chrzestnego – Kazimierza Kierskiego), że ogłaszano:
        „Autobus do Radgoszczy podjedzie na stanowisko piąte opóźniony…”
        Jak więc odmienia się „Radgodszcz”, wiedzą zapewne Jacek Pawłowski i Krzysztof Chojnowski.
        No dobra za Radgoszczą/szczem w prawo do Aleksandrowa.
        Malutka wioska, czternaście czy piętnaście zabudowań.
        Pan kierownik Norbert Białobrzeski z małżonką poczęstowali mnie pysznym ciastem z agrestu i kawką.
        Gadu, gadu, a do domu 25 kaemów pod silny wiatr haha
        Nie dałem za wygraną i jeszcze na wschód pojechałem, gdzie wrony zawracają 😉 Kamionowo i koniec świata.
        W drodze powrotnej przetestowałem obwodnicę troszyńską – słońce pięknie oświetla ten nowiutki kawałek drogi.
        Rzekuń i pyk Grzesio Ziemek wraca i mówi, że rowery są OK ale Rzekunianka Rzekuń jeszcze bardziej OK 🙂
        Dziś dla Czarnowiec.pl, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2, Aktywne Miasta – Ostrołęka, Miasto Ostrołęka ponad 60 km.
        ps. Rowerem wokół Ostrołęki, Fotki Pijącego, dobrze jeżdżę?
        ps2. Kamil Stepnowski byłeś w tym Aleksandrowie?
        Pozdrawiam i zapraszam juto o 10:00 przy rondzie Ryszarda Kuklińskiego – jedziemy OwK.

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        19 czerwca (114,59 km)

        2025.06.19
        Czwartek – Boże Ciało i mnóstwo ołtarzyków po drodze.
        Pojechaliśmy zobaczyć jak wyglądają przygotowania do procesji.
        Można napisać krótko – dziękuję za holowanie do Chudka ❤
        Na dystansie 113 km, (zaglądam do statystyk Stravy)

        • Średnia Prędkość – 31,4 km/godz.
        • Maksymalnie – 55,1 km/godz.
        • Kalorie – 2361 (skąd oni to wiedzą?)
        • Upływający czas – 3:41:48
          średnia jak dla mnie zadawalająca haha
          No ale niestety… zdjęć brak 🙁
          Wyciągnęli mnie gdzieś tam i trzeba było wrócić 🙂
          Dziękuję, że czekaliście: Monika, Paweł, Robert, Piotrek, Konrad, Igor, Robert,
          ❤🚲🍾
          Kolejne kaemy dla Aktywne Miasta – Ostrołęka, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2, Czarnowiec.pl, Klub Kolarski 24h zaliczone.
          Na liczniku od 1 czerwca 1162 km
          Jutro jest nowy dzień 🙂
          Dzięki Arkadiusz Jechanowski, że zrobiłeś nam fotkę i sobie 😉
          @obserwujący
          ps. wszystkie zdjęcia z sezonu OwK 2025 są tu: https://photos.app.goo.gl/g97R1jnH9EQYykun
        Może być zdjęciem przedstawiającym 8 osób, rower, droga i tekst „WH tuchu 3 602 602 602 6.021 LFC 286 98 verva 6.74 4 O石团 UA tpn PA 2025.06.19-0K24.m) OwK kk24h.p”

        20 czerwca (19,32 km)

        Chyba padał deszcz?

        21 czerwca (50,96 km)

        Sobota i po sobocie.
        21 czerwca 2025 r. to 21. dzień Aktywne Miasta – Ostrołęka gdzie kręcimy do wspólnego worka dla Miasto Ostrołęka.
        Kręcimy w grupie Czarnowiec.pl, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2
        Wiatr, pod wiatr, boczny, sprzyjający, ponownie pod wiatr…
        Jak daliście dziś radę w tym wietrze?
        Najlepsze chłopaki od Michniewiczów złapani na kręceniu kilometrów w Czarnowiec.pl
        Robert Michniewicz, @Wiktor Michniewicz ❤🚲
        Mówię do Nich aby ojce zakupili szosy, bo chłopaki się męczą 🙂
        Sylwester Michniewicz, Jolanta Michniewicz 🙂
        Dziś dla miasta Ostrołęki ukręcone zaledwie 51 kaemów.
        Dziękuję – będą nagrody za wytrwałość.
        Każdy może jeszcze dołączyć.
        Czarnowiec.pl
        Klub Kolarski 24h
        Historia kolarstwa ostrołęckiego

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        22 czerwca (119,78 km)

        Zwykła niedziela, choć dla Aktywne Miasta – Ostrołęka, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2 – ukręcone 120 kaemów dla Miasto Ostrołęka podczas OwK „Ostrołęka w KOŁO”
        Dziś raczej nie spodziewaliśmy się o 10-ej tłumów, ale pięć osób tylko zostało w domach? 🙂
        Wszyscy pojechali na wywczas.
        No dobra, trzeba, to trzeba. Do Mysiańca cały czas pod wiatr, a z Mysiańca tak różnie 😉
        Dzięki: Robert, Wiesław, Lehu, Konrad za dobry dzień.
        120km
        30,2km/h
        Klub Kolarski 24h
        Historia kolarstwa ostrołęckiego
        Czarnowiec.pl
        dnia 22 czerwca 2025 r.

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        23 czerwca (37,59 km)

        Nie relacjonowałem?

        24 czerwca (57,90 km)

        Wtorek 24 czerwca 2025 r.
        Cholerne kilometry…
        Im więcej ich zrobisz tym więcej pisania haha
        Dziś był plan, który udało się zrealizować.
        Po drodze wiele miejscowości ale oczywiście nie sposób w każdej robić fotki – bo średnia spada haha 😉
        Wyjeżdżam z chałupy przekonany, że i tak wrócę mokry.
        Zaraz, dwie ulice dalej przejeżdżam, a tu Kipi_w_ogrodzie , no bo gdzie, w Czarnowcu Czarnowiec.pl 🙂
        Kamianka, też w mojej gminie, (której oznaczać nie mogę, bo zablokowany jestem, przez nie wiem kogo).
        Nie ważne.
        W Kamiance jest taki podjazd pod górkę, na którym organizowałem konkursy rowerowe MTB, podczas rajdów rowerowych – „Kto podjedzie”, „Podjazd pod Kamiankę”.
        Próbowaliście osobiście?
        Lipianka już w Gmina Goworowo, to miejsce znane przed laty z bazy wojskowej, po której zostały jeszcze widoczne schrony.
        Mówiło się przed laty, że tu rozmieszczone są wyrzutnie rakietowe. Nikt ich nie widział, a po wyprowadzeniu wojsk sowieckich z terytorium Polski, baza stała się siedzibą MONAR.
        Dojeżdżam do bramy i pytam o Pana kierownika Mariusz Kowarski. Młody człowiek mówi, że o tej porze to pewnie Pan kierownik już biega 😉
        Zawracam.
        Mój dzisiejszy cel to Szczawin w gminie Goworowo.
        Chciałem tylko sprawdzić, czy gmina – Pan wójt Piotr Kosiorek zachowali klimat tego miejsca – przy Pałacu w Szczawinie.
        Jeśli droga brukowana jest gminną, to cudownie byłoby zachować klimat tego miejsca i nie asfaltować wspaniałego bruku, lecz poprawić jego stan lub wybudować od nowa.
        Taka droga z kocimi łbami robi znakomity klimat wokół Pałacu.
        No i niespodzianka przy Pałacu.
        Para młoda prosi mnie o zdjęcie – dobra to ja Ich proszę haha
        Poznali się na studiach. Ona z Myszyńca, On z Katowic.
        Dziękuję za krótką rozmowę i zdjęcie z panną młodą.
        Gdy sam oglądam swoje zdjęcia, to dawno nie widziałem u siebie tak szczerego uśmiechu jak przy pannie młodej 🙂
        Wcześniej, przy skrzyżowaniu na teren Pałacu stoi kapliczka, na której w różnych językach zamieszczono wybite w piaskowcu zdania.
        W jakich językach to napisano?
        Fotki Pijącego, Rowerem wokół Ostrołęki, Jacek Pawłowski
        Czaszkę jakiego ssaka czy ptaka naciska stopą anioł/panienka/Maryja?
        W Ludwinowie koniec drogi i koniec świata.
        Michal Niegowski Zauważyłem, że te Ludwinowo to naprawdę spora wioska i mijały mnie same beemki za sto milionów 😉
        Odważyłem się tylko pstryknąć fotkę przy tablicy sołeckiej.
        Gdy zauważyłem, że gmina Goworowo ułożyła dywanik w stronę Różana – musiałem sprawdzić, czy ten skrót jest już w całości wyasfaltowany. – Jacek Pawłowski
        Jadąc kilkutygodniowym asfaltem ze Smólnika do Dąbrówki pomyślałem o takiej kolarskiej regule.
        Bodajże w 2016 czy 2017 roku pojechaliśmy drogą żwirową (na szosach) przez Struniawy do Bobina i zaraz po tym fakcie wylano na tym odcinku nowiutki asfalt…
        W ubiegłym roku pokazałem kolegom skrót z Różana przez Dąbrówkę i Chełsty do Jawor Wielkopola, a w tym roku powstał na tym odcinku piękny dywanik asfaltowy (ok. 2km).
        Dobra, jedziemy w tym roku inną żwirówką, może i tam zrobią wreszcie asfalt 😉 – jakieś propozycje?
        Tak bardziej od Ludwinowa było już z wiatrem sprzyjającym, ale to żadne pocieszenie. Buty zmarzły pomimo ciepłych skarpet, a rękawki zimowe musiały spełnić swoją zimową rolę w środku „upalnego” czerwca 🙂
        Udało się dziś pomiędzy chmurami nie zmoknąć.
        58 kaemów i parę zdjęć dla:
        Aktywne (rowerowe) Miasto Ostrołęka (ArMO), Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2, Miasto Ostrołęka, Czarnowiec.pl
        Klub Kolarski 24h
        Czarnowiec.pl
        Historia kolarstwa ostrołęckiego

        Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby, rower i tekst

        25 czerwca (24,06 km)

        W zwykłą środę 25 czerwca 2025 r. czekasz aż przestanie padać.
        Szosa nie sucha, szkoda szosy, więc trzeba „góralem” – choć też wypucowany na sobotni Rajd Rowerowy 🙂
        Jedziesz bez celu w koło komina, bo może ponownie padać, więc trzeba być blisko chałupy.
        Najsampierw Wiejska, później Rolna i trafiam na Emigrantów. Dalej takie osiedle podpadające pod kołchoz 🙁
        Dzieci zagrodzone siatkami spoglądają tylko na siebie i za płot swoich blokowisk wyjść nie mogą 🙁
        Dla mnie przerażające, że teraźniejsze dzieci nie mogą nawet po osiedlu polatać 🙁 Można je zaczipować – wtedy nie zaginą.
        Bez celu dalej, aż trafiam na Stadion 50. lecia (1973) – prawie na stadion, bo zatrzymuje mnie napis na drzwiach „Polimar”, czuję materiał poligraficzny więc zaglądam do środka. Pan prezes Marcin Buchalski mówi, że zaprasza. Wchodzę i wiele się dowiaduję…
        Projekt Radomir Robert Niedzwiecki ma już wszystko ustawione 😉
        Marcin mówi, że w tym sporcie kolarskim to jest z góry wszystko ustawione (choć sam z piłki nożnej pochodzi :)).
        Radomir już wie kto zajmie pierwsze, drugie i trzecie miejsce dnia 30 czerwca w rywalizacji Aktywne Miasta – Ostrołęka! Ja również wiem kto jakie miejsce zajmie w mojej grupie Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2, Czarnowiec.pl, więc jak tu nie mówić o ustawkach w sporcie rowerowym/kolarskim haha
        Jadę, bo szkoda każdego kilometra, choć i tak dziś nici z rekordów.
        Przez stadion 50. lecia lecę do Muzeum Żołnierzy Wyklętych, do kawiarni „Spocznij”, ale całuję klamkę, bo o tak późnej porze to się w chałupie siedzi 🙂
        Ulica Poległych, wał, plaża, zachód słońca – przynajmniej jedyna korzyść z dzisiejszej wyprawy – zdjęcia z zachodzącym słońcem.
        Na muralu w czasie pandemii ktoś dziewczynce i małpie domalował filtry na C-19.
        Wałem przez Dzbenin do Czarnowca. Tu nie sposób ominąć Anna Sikora, Arkadiusz Sikora i Turystyka Wodna Ostrołęka – POLECAM!
        Na Sosnowej w Czarnowcu pięknie zachodzi słońce, a czarnowieccy rowerzyści wciąż dociskają mocno i kręcą kaemy 🙂
        Iwona Waszczak i Grzegorz na nowiuśkich rowerkach ❤🚲🍾
        Kto jeszcze z nami kręci?
        Pamiętacie o:

        • sobocie 10:00
        • niedzieli 10:00 i 20:00
        • poniedziałku od 22:00 do 24:00?
          Do jutra 🚲
          @obserwujący
          Rowerem w KOŁO gminy Rzekuń – rwkgr
          KURPIE na ROWERZE (KnR)
          Klub Kolarski 24h
          Czarnowiec.pl
          Historia kolarstwa ostrołęckiego
          PumpTrack Rzekuń
          Sport Rzekuń
          Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2
          Aktywne Miasta – Ostrołęka
        Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba, rower i tekst „#HOTWEAR BIKE 민kE ULCMT® CMT WEAR AG BEZ B EZ LIMITU OKOLICE 2025.06.25 2025. 2025.06.25..(MK) 25 Czarnowiec.pl (MK)”

        26 czerwca (71,29 km)

        Czwartek, 26.06.2025 r.
        Cel? Różan – miasto Różan.
        Cień jechał ze mną 🙂
        Po drodze, kukurydza rośnie.
        Dojeżdżam do Chełst i robię zdjęcia, bo dotychczas gdy przejeżdżałem tu trzy razy w życiu nie miałem nigdy czasu na rozmowy z ludźmi ani na zrobienie choćby jednego zdjęcia.
        W Chełstach spotykam Panów, którzy opowiadają mi o historii Chełstowskich i Daniłowskich z Chełst.
        Okazuje się, że jeden z Chełstowskich zaraz po II Wojnie Światowej sprowadził się do Czarnowiec.pl.
        Starszy Pan wymienia imiona dzieci Pana Chełstowskiego.
        Ja o tym co On mówi wiem i potwierdzam, że to moi sąsiedzi 🙂
        O Waszym dziadku Pan opowiadał Bogumiła Dzwonkowska, Jolanta Michniewicz, Magdalena Chełstowska i teściu Anna Chełstowska 🙂
        Nawet powiedział gdzie mieszkali Chełstowscy – „ostatni dom pod górą”. A na górze jest różańskie ujęcie wody w Chełstach.
        Mają tu dość duży teren wiejski, na którym zarastają: bramki, boisko do siatkówki, siłownia. Pan tubylec twierdzi, że mają tu we wsi tylko dwoje dzieci haha
        Piesek oswojony, ale czas ucieka, trzeba do Różana lecieć.
        Fotografuję pamiątkową tablicę z pomordowanymi mieszkańcami i lecę do gminy/miasta Różan Gmina Różan.
        W Różanie jak to w Różanie, podjazdy i zjazdy. Żołnierz i czołg… Janusz Chojnowski
        Szybka kawa w Cukiernia Romanowski i z górki oraz z wiatrem, przez Dąbrówkę i Kruszewo do chałupy.
        Po drodze kolega, który również kręci dla Miasto Ostrołęka, Aktywne Miasta – Ostrołęka i dla grupy innej iż Czarnowiec.pl, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2 😉 …
        Pamiętajcie, że jeszcze cztery dni rywalizacji!
        Jutro nowe wiadomości o zakończeniu rywalizacji – o super zakończeniu razem ze Stowarzyszenie Ekomena, Paweł Niewiadomski – Prezydent Miasta Ostrołęki, Klub Kolarski 24h i Czarnowiec.pl
        Aha no i z Gabriella-travel ❤🚲🍾
        ps. Dziś przyszedł czas na koszulkę od mistrza Cezary Zamana – zwycięzcy Tour de Pologne (2003 r.) uszytą na Road Tour w Głownie, w 2023 r.
        Dziękuję mistrzu za ten piękny prezent przekazany podczas Mistrzostw Polski w Kolarstwie Szosowym, w Ostrołęce, w 2023 r.
        Kto jeszcze kręci?

        Może być zdjęciem przedstawiającym rower, Cotswolds i tekst „PAMIĘCI MIESZKAŃCÓW CHEŁST ZAMORDOWANYCH PRZEZ NIEMCÓW W LATACH WOJNY ŚWIATOWEJ STANISŁAW DANIŁOWSKI 12 STANISŁAW CHEŁSTOWSKIL ZDZISŁAW DANIŁOWSKIL.15 .15 FRANCISZEK CISZKOWSKI 02 LUDWIK KWIATKOWSKI 70 WOJCIECH CISZKOWSKI .77 STANISŁAV MALINOWSKI .21 ORAZ ZMARŁYCH WYNIKU DZIAŁAN WOJENNYCH 1944R. R. ALBIN ALBINCHEŁSTOWSKIL.37 CHEŁSTOWSKI Ko AND GOSIELACKI "KAHOy CHELS RODOWEJ 2025.06.26 2025.06.26Czarnowiec.pt(M Czarnowiec.pl (MK)”

        27 czerwca (56,29 km)

        Piątek, 27.06.2025 r.
        Niezwykły piątek, bo z wieloma emocjami.
        Jedna emocja w moim ukochanym Czarnowiec.pl
        Druga emocja na drodze publicznej.
        Zaczynając od drugiej,
        gdy wsiadasz na rower dla Miasto Ostrołęka, Aktywne Miasta – Ostrołęka, Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2 aby ukręcić jak najwięcej kilometrów, to ponownie pada i to na każdej rundzie.
        Łącznie zrobiłem ich pięć w koło komina – przez Czarnowiec, Daniszewo, Rzekuń. Jedna to około 11.300m.
        Na każdej „poganiał” deszcz ale na ostatniej od Rzekunia to już przesadził haha
        Deszcz deszczem,
        jest potrzebny.
        Bodajże na trzeciej rundzie w okolicy pizzerii Brother’s Pizza Rzekuń pewna pani w swoim luksusowym aucie (choć pewnie niewiele droższym od mojego roweru) prawie mnie przejechała.
        Na dodatek tak była wkurzona, że ja śmiałem jechać rowerem od strony kościoła – na Czarnowiec, a Ona przecież musiała zawrócić.
        Na Kościuszki gdy jechałem (zgodnie z prawem) prawą stroną ulicy Ona bez jakiejkolwiek (tak mi się wydaje z sytuacji) kontroli przez lusterko wyjechała w lewo, bo miała plan zawrócić. Kto by w lusterku widział osobę na rowerze? Przecież to ścierwo jeździ bez wcześniejszego zgłoszenia (takiej „pani”, że będzie rowerzysta jechać).
        Ona musi zawrócić i skoro nie widziała w lusterku innego auta, to można rowerzystę zabić.
        Gdyby nie mój ponad 55. letni refleks to pewnie położyłaby mnie na asfalcie.
        Okropnie była wkurzona, że ja prawie pierd….łem w jej cudowny samochodzik.
        Ja też nie mam już 20. 30. czy 40. lat i refleks kiedyś się przytępi.
        Wniosek? Rowerzystów powinno się zlikwidować!
        ps. Gdyby kiedyś ktoś zabił mnie na drodze publicznej, (o czym wielokrotnie wspominam) to zróbcie choć jeden wyścig kolarski imienia Marka z Czarnowca.
        Druga emocja to w mojej wsi nastąpiła, gdy zobaczyłem powstańczynię warszawską taplającą się w błocie.
        Jakiś miesiąc temu gdy wichura oberwała kilka zdjęć z płota ratował je Pan Jacek Pawłowski.
        Dziś bohaterka z czasów wojny leży, bo obecny elektorat włodarza gminy ma to w…
        No właśnie gdzie to ma?
        Obsadzona przez włodarza była sołtyska na rajczynię gminną, która pisała w swoich materiałach kampanijnych (albo ktoś jej napisał), że zna doskonale historię Czarnowca ma gdzieś jakąś tam czarnowiecką powstańczynię.
        Drugi człowiek nie z Czarnowca, którego włodarz zrobił „szefem” świetlicy też zapewne nie słyszał o czymś takim jak przyzwoitość i szacunek do byłych mieszkańców, no bo skąd.
        Tablicę (zdjęcie) zamówiłem i zapłaciłem osobiście z własnych pieniędzy w ubiegłym roku.
        Czy chociażby zwykła przyzwoitość obecnego elektoratu włodarza gminy nie zobowiązuje ich do szacunku dla bohaterów?
        Ten człowiek (świetlicowy) od stycznia zgarnia fortunę za użyczanie świetlicy i nie stać go na szacunek dla historii Czarnowca?
        Przepraszam za emocje, ale może ktoś ma demencję, może ktoś nie wie, że ja jako sołtys przez sześć lat nie wziąłem grosza za wynajmowanie świetlicy, bo szefową była Pani Teresa, która również pracowała społecznie.
        Teraz (świetlicowy) zgodnie z Uchwałą Rady Gminy otrzymuje z gminy zwrot za wynajmy budynku świetlicy w wysokości 20% wpłat na konto gminne.
        Oprócz tego… przemilczę..
        A może sam włodarz przymusi do wykazania krzty szacunku bohaterce Powstania Warszawskiego?
        Przepraszam za emocje ale nasze działania zmierzające do przywrócenia historycznej pamięci o Czarnowcu są przez obecny elektorat włodarza gminy deptane.
        Tak ma wyglądać szacunek i przyzwoitość?
        Dobranoc 🙁

        Może być zdjęciem przedstawiającym ‎3 osoby, rower, pizza i ‎tekst „‎ខ Brother Pizza قا_عانم OESTaN WanBGZ Ban BGZ OLD NAVY or CT ONT YONOE OCT 尺 歌 2025. 06 06.2 27 Czarnowiec.pl(MK) 2025.06.27Czarnowiec.ol(MK) (MK)‎”‎‎

        28 czerwca (64,18 km)

        Vol. 1

        Sobota, 28 czerwca 2025 r., tak bardziej z rana.
        Pamiętajcie, że dziś maksymalnie o 9:15 przybywacie na dziedziniec Muzeum Żołnierzy Wyklętych!
        https://www.facebook.com/events/1441297743907583/?active_tab=discussion
        Kto z nami jedzie?
        @obserwujący
        ps. Instalujcie wszyscy aplikację Aktywne Miasta – Ostrołęka – ja zachęcam do wybrania grupy Czarnowiec.pl

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        Vol. 2

        Sobota jak to sobota,
        od czasu do czasu trafia się robota 🙂
        Dnia 28 czerwca 2025 r. ruszyliśmy (ponad 50 rowerzystów) z dziedzińca Muzeum Żołnierzy Wyklętych w stronę Przystani Urząd Gminy Olszewo-Borki, Aleksandrowo i Gleba (sołectwo Piasecznia).
        Pojechaliśmy 3. Rajd rowerowy pamięci ppor. Józefa Kozłowskiego „Lasa” (1910-1949)
        Po drodze dużo sympatycznych rozmów, bo przy tempie 16/18 km/h można spokojnie oddychać 😉
        Dwa postoje wzbogaciły nas o kolejną wiedzę historyczną Michał Ostapiuk i bidony oraz żołądki o pyszności zaserwowane przez gospodarzy.
        Przystanek w Przystani, i kolejny w Aleksandrowie.
        Dziękuję serdecznie Kamil Stepnowski za przygotowanie pysznej „deski”. U Tereski ❤🚲🍾 oraz słodkości przez KGW Ale Kurde Wianki.
        Nawet podczas zwykłego Rajdu historycznego można zrobić wyścig haha.
        Na odcinku dwóch kilometrów przed metą ogłosiłem start ostry z metą przy wiacie (na górze przy schronach).
        Niby przyjechałem pierwszy ale parę metrów przede mną – tuż przed podjazdem pomylił się Mariusz Zajkowski i Zbyszek Kowalski.
        Następnym razem oznaczymy odpowiednio aby nie było pomyłek.
        Droga leśna najlepsza na rowery gravel, ale podjazd wyłącznie dla MTB.
        Fajnie, że wiele osób zdecydowało się na ten mikro wyścig.
        Dziękuję.
        ps. dobrze, że chłopy z Kadzidła przyjechali wcześniej, bo już na starcie moglibyśmy rozdać puchary haha
        Janusz Chrostek, Jacek Zera 🚲❤
        Na miejscu Gmina Kadzidło z przedstawicielem Zdzisław Parzych zaskoczyła nas ponownie pysznymi smakołykami – grochówą i ciastem.
        Dziękuję wszystkim uczestnikom za wiele ciepłych słów o naszym Rajdzie.
        Dziękuję Rowerem wokół Ostrołęki, Fotki Pijącego za sprawny powrót do Ostrołęki.
        @obserwujący
        Aha. Jeszcze po drodze przy wyjeździe z Przystani złapaliśmy w czasie pracy najlepszych „kajakarzy” 🙂
        Anna Sikora i Arkadiusz Sikora od Turystyka Wodna Ostrołęka ❤👍
        Foto: MK i MŻW
        Aktywne Miasta – Ostrołęka
        Zakręcony Czarnowiec peel 2025 – vol. 2
        Klub Kolarski 24h
        Historia kolarstwa ostrołęckiego

        Może być zdjęciem przedstawiającym 3 osoby, rower i tekst

        29 czerwca (106,26 km)

        Nie znajduję relacji własnej, więc w zastępstwie daję Jacka Pawłowskiego.

        2025.06.29, niedziela
        Dziś wpada nowy dział na stronie Czarnowiec.pl
        „FELIETONY”
        Będziemy tu wrzucać ciekawe opowieści mieszkańców Czarnowca.
        Jako pierwsza opowieść trafia do nas od Pana Jacek Pawłowski
        🚲❤
        Zapraszamy do lektury:
        https://czarnowiec.pl/…/z-czarnowca-na-kurpie-w-jeden…/

        Z Czarnowca na Kurpie – w jeden dzień

        A jednak jest.

        W niedzielę, 29 czerwca 2025 roku podczas dwudziestego dziewiątego dnia ogólnopolskiej akcji Aktywne Miasta – Ostrołęka, kręcąc dla Miasto Ostrołęka i grupy Czarnowiec.pl przekroczyłem dystans równo – 1771 km 🙂
        Sam dystans jak to dystans. Po 29 dniach w ostrołęckiej grupie, w kategorii młodszych seniorów pozostaję na prowadzeniu.
        Cieszy choć taki maleńki sukces haha.
        Rano na OwK „Ostrołęka w KOŁO” Klub Kolarski 24h, Historia kolarstwa ostrołęckiego ruszyło nas 13 osób, ale już na pierwszym skrzyżowaniu w Jaworach Wielkopolu, ktoś zdecydował o zmianie ustalonej trasy.
        Ja pojechałem trasą, którą na starcie wszyscy zatwierdzili – nieważne.
        Może czas miałem dłuższy niż grupa ale za to więcej zdjęć i więcej wiatru wziąłem na osobistą klatę haha.
        Wiało niemiłosiernie od Wąsewa do Goworowa – otwarta przestrzeń.
        Gdy objechałem Chełsty i Dąbrówkę, ominąłem Różan i dojechałem do Kaszewca, w którym dostrzegłem spacerujące małżeństwo (a może to już było w Dzbądzku?).
        Chciałem tylko zapytać gdzie jest ten pobliski cmentarz z II Wojny Światowej, ale gdy Pan powiedział, że trzeba zawrócić, to nie zawróciłem.
        Pojechałbym dalej, ale Pan powiedział, że też kiedyś się ścigał 🙂
        No i się zaczęło…
        Gdzie Pan jeździł?
        W Warszawiance.
        Jakieś nazwiska?
        Eligiusz Grabowski (1935-2021), Marian Jachacy, o którym w późniejszych latach mówiło się w środowisku mazowieckich kolarzy, że ciągał swoich zawodników na żyłce 🙂 To taka legenda o Panu Jachacym z Wyszkowa 🙂 Łukasz Góralewski słyszałeś? Wymieniał jeszcze inne znane kolarskie nazwiska (gdybym to nagrał 🙁 )
        Warszawianka to klub założony w 1921 roku, początkowo tylko piłkarski, w późniejszych latach rozszerzony również o kolarstwo i inne dyscypliny. Sekcja kolarska była jedną z pierwszych sekcji w klubie, obok piłkarskiej, atletycznej, koszykarskiej, łyżwiarskiej i szermierczej. Warszawianka od początku korzystała ze stadionów na Dynasach i Agrykoli, a w 1930 roku otrzymała teren pod własny stadion, na którym planowano m.in. tor kolarski. Klub brał udział w różnych zawodach kolarskich, a zawodnicy Warszawianki odnosili sukcesy na arenie krajowej i międzynarodowej.
        Pan Wróblewski – kolarz Warszawianki, rocznik 1947 opowiedział mi o wielu startach m.in. w Wyścigu dookoła Polski (obecnie Tour de Pologne), Mistrzostwach Polski (np. w Poznaniu) gdzie na mecie był czwarty ale przesunięto Go na ostatnią pozycję w peletonie, bez podania przyczyny. Startował na szosie i w przełajach – co było normą kolarską aż do lat 90-tych XX wieku, gdzie dopiero na terenach Polskich lasów pojawiło się popularne MTB.
        Kiedyś wszyscy kolarze latem jeździli szosę, zimą przełaje.
        „Były inne rowery, inne koszule (stroje) – wszystko było inne” – podkreślił Pan Wróblewski.
        Niestety imię Pana Wróblewskiego wyleciało mi z głowy – przepraszam.
        Dalej objechałem to co miałem objechać i z Wąsewa pod wiatr wróciłem przy stanie 106 kilometrów.
        W poniedziałek (30.06.2025) ostatni dzień rywalizacji/zabawy.
        Zapraszamy z Grzegorz i Karolina Lendzioszek o godzinie 22:00 do 23:59 na Dworzec Autobusowy w Ostrołęce Gabriella-travel gdzie kręcić będziemy ostatnie kilometry.
        NAGRODY DLA NAJLEPSZYCH!

        Brak dostępnego opisu zdjęcia.

        30 czerwca (58,65 km)

        30.06.2025 r. (poniedziałek)
        Z kim się dziś widzimy?
        1,0.

        Tu natomiast ostatnia relacja z „Ostatniego Kręcenia” ->

        Ostatecznie wszystkie mądre, elektroniczne urządzenia wyliczyły mi łącznie 1830,29 kilometrów. Mało? Możliwe. Ja cieszę się bardzo, że w czerwcu 2025 roku poznałem mnóstwo nowych miejsc. Wiem, że nie liczą się wyłącznie kilometry.

        Dziękuję za wytrwałość, tym, którzy dotarli do końca.

        Kto dołącza do kręcenia w czerwcu 2026 roku?


        Marek Karczewski, 23 maja 2026 r.




        Zaufany człowiek Stalina. Kim był ubek, który posłał na śmierć Wyszomirskiego

        O rodzinie Wyszomirskich, o dworze w Czarnowcu, o smutnych losach wojennych i powojennych piszemy wtedy, gdy wpadają nam w ręce na nowo odkryte karty historii naszej wioski.
        Dziś, po osobistej wizycie studyjnej w Muzeum Żydów Polskich POLIN, w Warszawie, którą zorganizowało Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce chciałbym wspomnieć ponownie czytelnikom o roli bezwzględnego kata, który stał się ostatecznie użytecznym łajdakiem.

        Jeśli chodzi o same zwiedzanie wystawy stałej i czy warto ją zobaczyć, to decyzję pozostawiam Państwu, ale dopiero po pierwszej wizycie w POLIN. Twierdzę zdecydowanie, że każdą wystawę i każde Muzeum warto zwiedzić, bo dopiero wtedy każdy z nas może wyrobić sobie opinię o potrzebie prezentowania historii.

        Wystawa stała „1000 lat historii Żydów polskich”

        Poniżej zdjęcie i cytat z wystawy w Muzeum Żydów Polskich, w Warszawie.
        Na ekspozycji znajdujemy zdjęcie bezwzględnego komunisty, który doprowadził do aresztowania i ostatecznie mordu na Janie Wyszomirskim z Czarnowca.

        Fot: MK Ekspozycja w POLIN

        Józef Światło
        Urodzony w 1915 roku Izaak Fleischfarb wstąpił do krakowskiej sekcji młodzieżowej organizacji syjonistycznej Gordonia, ale potem porzucił syjonizm i został komunistą. Zdystansował się od żydowskiej tożsamości, a nawet przestał utrzymywać bliskie kontakty z rodziną. Pracował jako robotnik, organizował strajki i demonstracje, bywał za to aresztowany.
        Powołany do wojska w 1938, został ranny w kampanii wrześniowej. Przekroczył nielegalnie granicę z ZSRR i został zesłany do obozu pracy. Po amnestii ożenił się z Justyną Światło, której nazwisko przejął. Wstąpił do wojska polskiego. Gdy ujawnił swoją przedwojenną przeszłość komunistyczną, został oficerem politycznym. Uczestniczył w zwalczaniu Armii Krajowej, a w 1945 roku został wysokim oficerem UB. Był odpowiedzialny za aresztowanie m.in. Władysława Gomułki i prymasa Stefana Wyszyńskiego. W grudniu 1953 zgłosił się do władz amerykańskich w Berlinie. Jego audycje w Radio Wolna Europa, nadawane od 1954 roku, ujawniały mechanizm terroru. Zyskały w Polsce olbrzymią popularność i przyczyniły się istotnie do erozji systemu.

        Józefa Światło doprowadził wielu Polaków do aresztowania, i w następstwie do śmierci.

        Opinia na temat Józefa Światło jest złożona i pełna kontrowersji, ponieważ łączy on w sobie rolę bezwzględnego kata i kluczowego świadka. Można ją streścić w kilku punktach. Był bezwzględnym funkcjonariuszem aparatu terroru. Przed ucieczką Światło był jedną z najbardziej mrocznych postaci stalinizmu w Polsce. Jako wicedyrektor Departamentu X Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego był „prawą ręką” Bermana i Bieruta do zadań specjalnych. Nie był jedynie urzędnikiem, ale aktywnym uczestnikiem brutalnych przesłuchań i prowokacji, odpowiedzialnym za niszczenie życia zarówno przeciwników politycznych, jak i członków samej partii. Uciekł z motywów egoistycznych. Mało który badacz historii wierzy w ideologiczną przemianę Światły. Przeważa pogląd, że jego ucieczka na Zachód w 1953 roku była wynikiem czystego instynktu przetrwania.

        Po śmierci Stalina w ZSRR, Światło zrozumiał, że w Polsce rozpocznie się szukanie kozłów ofiarnych winnych „błędom i wypaczeniom”, a on – jako osoba wiedząca zbyt wiele o brudach elity władzy – był pierwszy w kolejce do eliminacji.

        Co ważne!
        Mimo fatalnej oceny moralnej jego postaci, historycy przyznają mu kluczową rolę w rozbiciu systemu od wewnątrz. Jego audycje w Radiu Wolna Europa („Za kulisami partii i bezpieki”) obnażyły hipokryzję, luksusy i brutalność komunistycznych dygnitarzy. Wywołało to szok w szeregach PZPR, doprowadziło do likwidacji Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i znacząco przyspieszyło proces destalinizacji w Polsce (październik 1956). W oczach badaczy Światło pozostaje więc „użytecznym łajdakiem” – człowiekiem, który z niskich pobudek i dla ratowania własnej skóry, dostarczył Zachodowi i Polakom wiedzę, która ostatecznie skompromitowała i osłabiła system, który sam wcześniej budował.

        Fot: MK Ekspozycja w POLIN

        „KOMANDO ŚMIERCI W WILLYSIE
        W połowie lat 90. XX wieku w Warszawie żyli jeszcze świadkowie, którzy pamiętali jak podporucznik Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Józef Światło w towarzystwie enkawudzistów jeździł wojskowym willysem ulicą Grochowską i aresztował ludzi związanych z „Alarmem” – redaktorów, drukarzy i kolporterów. W sumie przeszło sto osób.”

        cytat z artykułu Jacka Pawłowskiego [JP] zamieszczony na naszych łamach, tu ->

        Konkretna, imienna lista wszystkich osób aresztowanych przez Józefa Światłę (Izaaka Fleischfarba) prawdopodobnie nie istnieje w formie jednego, publicznie dostępnego spisu, ponieważ jego działalność obejmowała tysiące spraw operacyjnych. Można jednak wyodrębnić grupy i konkretne nazwiska, które najczęściej pojawiają się w opracowaniach historycznych oraz archiwach IPN w kontekście jego bezpośrednich działań.

        Ważne postacie aresztowane przez Światłę:
        – Władysław Gomułka i jego żona Zofia – Światło osobiście aresztował ich w sierpniu 1951 roku w Krynicy.
        – Kardynał Stefan Wyszyński – Światło nadzorował operację jego aresztowania we wrześniu 1953 roku.
        – Leopold Okulicki „Niedźwiadek” – ostatni komendant główny AK; Światło brał udział w pacyfikacjach i represjach wobec członków podziemia niepodległościowego.
        – Michał Rola-Żymierski – marszałek Polski, aresztowany w 1952 roku pod zarzutem szpiegostwa.
        – Hermann Field – amerykański architekt, którego „zniknięcie” w 1949 roku było jedną z najbardziej tajemniczych spraw prowadzonych przez Światłę.

        Życiorys Józefa Światło z 31 maja 1945 r.sygn. IPN BU 0193-7549

        Sprawa organizacji „Alarm”

        „Alarm” to kryptonim akcji wymierzonej w środowiska konspiracyjne często związane z AK lub ruchem narodowym. Choć historycy wspominają o „ponad stu osobach” aresztowanych w tej konkretnej operacji na warszawskiej Pradze przy ul. Grochowskiej, w literaturze nazwiska szeregowych drukarzy czy kolporterów pojawiają się rzadziej niż nazwiska liderów. W ramach tej i podobnych spraw, Światło jako wicedyrektor Departamentu X MBP, przyczynił się do uwięzienia Redaktorów pism podziemnych, Pracowników drukarni konspiracyjnych, Członków rodzin osób poszukiwanych jako forma szantażu.

        UROCZYSTE ZATWIERDZENIE AKTU OSKARŻENIA
        „Proces Jana Wyszomirskiego z Czarnowca brutalnie pokazał ponurą zasadę sądownictwa krajów totalitarnych, wedle której wyrok jest uroczystym zatwierdzeniem aktu oskarżenia.
        22 stycznia 1945 roku w Otwocku, na sesji wyjazdowej, odbyła się rozprawa porucznika „Wrońskiego”. Rozprawa odbywała się bez oskarżyciela i obrońców. Tylko sąd i oskarżony. W składzie orzekającym zasiadali: porucznik Władysław Garnowski, podporucznicy Władysław Sobiech i Eugeniusz Krzewski. Protokołował podporucznik Ignacy Leszcz. Na jednej rozprawie sąd zamknął cały proces. Skazał Wyszomirskiego na karę śmierci.
        Nie było drugiej instancji. Komunistyczna sprawiedliwość nie przewidywała zaskarżania wyroków. Prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Karę śmierci wykonano 29 stycznia w ubeckim więzieniu przy ulicy 11 Listopada w Warszawie…” – [JP]

        Pełna treść Postanowienia – PDF

        Bezprawne „przybicie” Wyszomirskiemu czynów popełnionych przed wejściem w życie dekretu o ochronie państwa. Bezprawne uwięzienie przez półtora miesiąca, przed formalną decyzją o aresztowaniu. Pozbawienie prawa do obrony. Brak możliwości zaskarżenia wyroku. Wszystkie te okoliczności jednoznacznie przesądzają, że na Wyszomirskim popełniono klasyczną zbrodnię mordu sądowego.

        Bezpośrednim sprawcą tej zbrodni był Światło. Dlaczego amerykanie kryli jego datę śmierci aż do 2010 roku?

        Przyczyna, dla której amerykańskie służby (CIA) utrzymywały informację o losach i dacie śmierci Józefa Światły w ścisłej tajemnicy przez dekady, wynikać może z kilku powodów.

        Chronili kluczowego świadka. Światło był dla USA jednym z najcenniejszych uciekinierów z bloku wschodniego. Po zakończeniu audycji w Radiu Wolna Europa otrzymał nową tożsamość i zamieszkał w USA. Ujawnienie jakichkolwiek szczegółów o nim mogło narazić go na akcję odwetową ze strony grup likwidacyjnych KGB lub polskiego MSW, które przez lata oficjalnie uznawało go za zmarłego lub zaginionego, ale wciąż go poszukiwało. Byli wiarygodni dla przyszłych dezerterów. Amerykanie chcieli pokazać innym potencjalnym uciekinierom z elit komunistycznych, że jeśli zdecydują się na współpracę, USA zapewni im całkowite bezpieczeństwo i anonimowość aż do śmierci. Ujawnienie danych Światły mogłoby zostać odebrane jako słabość systemu ochrony.

        Światło był postacią „brudną” – zbrodniarzem stalinowskim z rękami umazanymi krwią. Publiczne przyznanie, że taki człowiek żyje spokojnie na koszt amerykańskiego podatnika, mogło budzić kontrowersje etyczne i naciski ze strony środowisk polonijnych oraz organizacji walczących o sprawiedliwość za zbrodnie stalinizmu. Przez lata polskie służby specjalne prowadziły operacje mające na celu ustalenie miejsca jego pobytu. Utrzymywanie ścisłej tajemnicy zmuszało wywiad PRL do marnowania zasobów na szukanie kogoś, kto był pod pełną kontrolą CIA. Ostatecznie dopiero w 2010 roku, w odpowiedzi na wniosek o odtajnienie informacji (FOIA) złożony przez Instytut Pamięci Narodowej, Amerykanie oficjalnie potwierdzili, że Józef Światło zmarł w 1994 roku.

        Józef Światło – przez aresztowanie Jana Wyszomirskiego z Czarnowca do mordu sądowego!

        Artykułu na naszych łamach: „Czarnowiec i Wyszomirscy cz. IV” https://czarnowiec.pl/2020/08/20/czarnowiec-i-wyszomirscy-cz-iv/Tak, szczegółowo opisuje losy Jana Wyszomirskiego oraz rolę Józefa Światły w jego aresztowaniu.

        Artykuł przywołuje relacje świadków, według których Józef Światło osobiście jeździł wojskowym willysem po warszawskiej Pradze, wyłapując osoby związane z redakcją „Alarmu”, w tym Jana Wyszomirskiego z Czarnowca. Światło nie tylko dokonał zatrzymania, ale jako wysoki funkcjonariusz bezpieki inicjował i nadzorował śledztwo, które IPN uznał po latach za zbrodnię komunistyczną. To właśnie dzięki śledztwu w sprawie „mordu sądowego” na Janie Wyszomirskim, strona amerykańska została zmuszona do oficjalnego potwierdzenia daty śmierci Światły. Ministerstwo Sprawiedliwości w Waszyngtonie podało polskiej prokuraturze 11 stycznia 2010 roku, że Światło zmarł 2 września 1994 roku. Mimo podania daty, Amerykanie odmówili przekazania kopii aktu zgonu czy opisu okoliczności śmierci, co zmusiło IPN do umorzenia śledztwa, bo zmarłego nie można sądzić.
        Artykuł Jacka Pawłowskiego jest istotnym źródłem, ponieważ łączy ogólną wiedzę o „uciekinierze z RWE?” z konkretną, tragiczną historią ofiary jego wcześniejszej działalności w aparacie bezpieczeństwa.

        Światło nie tylko bezprawnie pozbawił wolności Jana Wyszomirskiego, ale następnie „oddał go we władztwo obcego państwa”, przekazując go funkcjonariuszom radzieckiego NKWD. Było to działanie wykraczające poza standardowe procedury Urzędu Bezpieczeństwa i nosiło znamiona zbrodni przeciwko ludzkości. Akcja przeciwko redaktorom „Alarmu” nie zakończyła się na samym Wyszomirskim. Kilka dni po jego aresztowaniu, Światło i jego ludzie urządzili zasadzkę w mieszkaniu, w którą wpadły matka i siostra Jana – Maria oraz Ludwika Wyszomirskie. Wciągnięto rodzinę w zasadzkę. Pokazuje to brutalną metodę odpowiedzialności zbiorowej stosowaną przez Światłę.

        Aresztowali go bez podstawy prawnej! Jan Wyszomirski został aresztowany 19 listopada 1944 roku, a formalna decyzja o jego uwięzieniu zapadła dopiero półtora miesiąca później. Co więcej, skazano go na podstawie dekretu o ochronie państwa, który wszedł w życie już po czynach, o które go oskarżano! Chociaż IPN zakwalifikował działania Światły jako zbrodnię komunistyczną, śledztwo zostało ostatecznie umorzone w 2010 roku tylko i wyłącznie z powodu śmierci podejrzanego. Amerykanie, informując o jego zgonie, odmówili wydania kopii aktu zgonu oraz jakichkolwiek szczegółów dotyczących jego życia w USA, co uniemożliwiło pełną weryfikację i zamknięcie procesowe sprawy ofiar takich jak Wyszomirski. Jan Wyszomirski nie miał obrońcy, a rozprawa trwała jeden dzień i zakończyła się natychmiastowym wyrokiem śmierci.

        Jan Wyszomirski


        Po osobistej rozmowie z przewodnikiem w Muzeum Żydów Polskich i zadanym pytaniu: Jak sama ekspozycja w Muzeum Żydów Polskich traktuje Światłę? Jako bohatera żydowskiego czy jako zdrajcę, przestępcę i wysokiego urzędnika UB – komunistę?

        Według przewodnika, ekspozycja w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN nie stosuje wobec Józefa Światły uproszczonych etykiet „bohatera” czy „zdrajcy”. Zamiast tego, przedstawia jego postać w sposób analityczny i wielowymiarowy, wpisując ją w tragiczny i skomplikowany kontekst powojennych losów polskich Żydów. Sposób narracji na wystawie można podzielić na dwa kluczowe aspekty:
        – Aspekt krytyczny – Jako sprawca i funkcjonariusz. Muzeum wprost wskazuje na jego rolę w komunistycznym aparacie terroru. Opisuje go jako wysokiego oficera UB (Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego), który był odpowiedzialny za brutalne represje, w tym aresztowania kluczowych postaci życia publicznego (Gomułka, Wyszyński). W tym kontekście Światło jest pokazany jako postać, która odrzuciła swoją żydowską tożsamość na rzecz bezwzględnej ideologii komunistycznej.
        – Aspekt historyczny – Jako narzędzie rozkładu systemu. Wystawa akcentuje moment jego ucieczki i działalności w Radiu Wolna Europa. Nie jest to jednak przedstawiane jako akt bohaterstwa, lecz jako wydarzenie o ogromnym znaczeniu politycznym. Muzeum podkreśla, że jego rewelacje „przyczyniły się istotnie do erozji systemu”, obnażając mechanizmy strachu i korupcji władzy.

        Muzeum POLIN unika ocen moralnych, pozostawiając je zwiedzającym, ale rzetelnie dokumentuje jego drogę od młodego syjonisty, przez brutalnego stalinowca, aż po uciekiniera, którego głos pomógł zdemontować system, który sam współtworzył. Światło pojawia się tam jako postać ilustrująca dylematy, wybory i ciemne karty historii Żydów w powojennej Polsce, a nie jako wzór do naśladowania.

        POLIN – to nazwa muzeum w Warszawie. Dlaczego POLIN? Skąd wzięła się taka nazwa?

        POLIN to hebrajskie określenie Polski, które w dosłownym tłumaczeniu oznacza „tutaj odpoczniesz”. Słowo to składa się z dwóch członów: po („tutaj”) oraz lin („odpocznij/spocznij”).
        Wybór tej nazwy przez Muzeum POLIN nawiązuje do popularnej legendy o przybyciu pierwszych Żydów na ziemie polskie.
        Legenda o lesie: Według podań, Żydzi uciekający przed prześladowaniami w Europie Zachodniej dotarli do lasu, gdzie usłyszeli głos z nieba lub śpiew ptaków układający się w słowo „Polin”.
        Symbolika: Zinterpretowali to jako znak, że Polska ma stać się ich bezpieczną przystanią i miejscem odpoczynku.
        Wystawa: Legenda ta stanowi motyw przewodni galerii „Las”, która otwiera wystawę stałą muzeum, dokumentującą 1000 lat wspólnej historii. Budowa Muzeum rozpoczęła się w 2009 roku, a słowo „Polin” oficjalnie dodano do jego nazwy we wrześniu 2014 roku gdy otwarto wystawę stałą.

        Kontekst Józefa Światło w Katowicach

        Warto przypomnieć, że prawda o śmierci Jana Wyszomirskiego z Czarnowca wyszła na jaw m.in. dzięki śledztwu IPN, które doprowadziło do ustalenia daty śmierci samego Józefa Światło (zmarł w 1994 r. w USA pod nazwiskiem Charles Guck (Gacek)). Co ciekawe, ogłoszenie tych faktów zbiegło się czasowo z zaprzysiężeniem prezydenta Polski Bronisława Komorowskiego w 2010 roku. Stanowi to ciekawą klamrę czasową dla historii Światło-Wyszomirski.

        Źródła:
        – Przystanekhistpria.pl
        – YT.dawnotemu – Józef Światło ucieczka czy mistyfikacja?
        – IPN
        – MŻW

        Dla zainteresowanych podpinam również krótki film z YT.

        Marek Karczewski, 6.05.2026 r.




        Bieg w narciarstwie klasycznym dla Kurpiów i dla WOŚP. (zdjęcia)

        Bieg w narciarstwie klasycznym dla Kurpiów i dla WOŚP.

        W tym roku biegliśmy razem z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy – przed biegiem można było wesprzeć WOŚP, wrzucając datki do puszki.
        Wolontariuszami w Przystani, w biurze zawodów byli Państwo Karolina i Paweł Niewiadomscy (Prezydent Ostrołęki z małżonką).

        W niedzielę 25 stycznia 2026 roku WOŚP gra na rzecz leczenia chorób przewodu pokarmowego u dzieci.

        Bieg odbył się w Przystani na dystansie 10,5 km i 4,5 km, po trasie przygotowanej maszyną do wyciskania śladu. Start i meta zlokalizowane były na polanie przy Szkole Podstawowej w Przystani. Start biegu nastąpił o godz. 11:00.

        Zawodnicy wystartowali w plastronach z numerami startowymi. Wpisowe zostało określone na minimum 50 zł, wrzucone do puszki WOŚP.

        Dla najlepszych zawodników (miejsca I-III) przewidziane były puchary w dwóch kategoriach: – kobiety, – mężczyźni oraz dla najmłodszego i najstarszego zawodnika.

        Oto skrócone wyniki biegu:

        KOBIETY OPEN:
        1. Aleksandra Nerwińska
        2. Justyna Matejunas
        3. Anna Zarzycka
        MĘŻCZYŻNI OPEN:
        1. Waldemar Spychalski
        2. Wojciech Zarzycki
        3. Wojciech Broniek
        DZIECI OPEN:
        1. Adam Klemendorf
        2. Kalina Topa
        3. Łucja Topa
        NAJMŁODSZA: Łucja Topa (8 lat), NAJSTARSZY: Marcin Zaurski (79 lat).

        Mieszkańcy Czarnowca również pobiegli.

        Trzech, a właściwie czterech mieszkańców Czarnowiec.pl wzięło udział w dzisiejszym biegu. Oto ich wyniki:

        4 miejsce Dariusz Aleksandrowicz – 0:48:48
        9 miejsce Norbert Siemiątkowski – 1:10:10
        13 miejsce Marek Karczewski – 1:15:15
        15 miejsce Jacek Pawłowski – 1:30:30

        Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszego „V Biegu Kurpsiów” w narciarstwie klasycznym. Foto: Marek Karczewski, moja-ostroleka.pl, Elżbieta Podeszwa, Jacek Pawłowski, MOSiR w Ostrołęce.

        Polecamy wszystkim tę formę rekreacji, a nawet rywalizacji!

        V Bieg Kurpsiów w narciarstwie klasycznym odbył się w Przystani dnia 25 stycznia 2026 r.

        Marek Karczewski, 25.01.2026 r.




        Ul. Leśna – poświęcenie społeczne (wideo)

        Historia dzisiejsza jest bardzo śmieszna i dlatego warta opisania.

        Tak już bardziej po południu, bo wydeptywałem wcześniej ścieżkę w śniegu, aby dostrzec nadjeżdżającego księdza, który dziś nawiedził Czarnowiec.

        Dzwoni Zbycho – tak przed czternastą i mówi: „masz czas?”
        Zbychu nie bardzo, bo na księdza czekam, który już kieruje się ku nam Czarnowieczanom (od 1 stycznia Rada języka polskiego nakazała pisać z DUŻEJ litery).
        „Dobra mam tylko pytanie, czy chciałbyś troszkę zdjęć z drona?” – mówi Zbycho.
        Jasne!
        Dawaj, cykaj, nagrywaj.
        „Bo ja już od czterech lat robię, i pomyślałem, że przy okazji przelotu przez Czarnowiec mogę pstryknąć.”
        Bardzo będę wdzięczny.
        „Wiesz spadło trochę śniegu, to zabieram synów na sanki do Czarnowca, bo w Rzekuniu górek brak.”
        Dobra Zbysiu, już muszę kończyć, bo ksiądz kieruje się w moją stronę!
        „Nara”

        Wprawdzie co jakiś czas podsyła mi zdjęcia z samolotu kolega pilot Marcin Eliasz, z którym od czasu do czasu mam przyjemność jechać szosą – wtedy gdy po niebie nie lata. 🙂
        Myślałem, że synowie Zbycha będą korzystać z białej pierzynki aż nosy umarzną, że to nagranie będzie z godzinę trwało, a tu nagle telefon…
        „Marek, k…. (kurczaki) tak wiatr n………. (nacierał) na drona, że wyleciałem dosłownie na minutę.”
        Dobra, nieważne, zrobisz gdy będzie taka możliwość…
        „Ale przez ten wiatr drona złapać nie mogłem…”

        Zbyszek przysyła ujęcia z nieba i nie tylko z nieba – możecie Państwo zobaczyć w materiale wideo co się wydarzyło.

        Zbyszek Zajkowski z Rzekunia jest super kolegą (od lat)!
        Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to On właśnie w 2016 roku kazał mi kupić tego Citroena – tego „Uważaj na sołtysa”. 🙂 Przy kupnie powiedział „silnik jest jak igiełka” i do dziś nie był silnik naprawiany ani remontowany. Zbychu miał oko nie tylko do samochodów. 🙂
        Gdy od roku 2011 organizowaliśmy z AG bez limitu i Klubem Kolarskim 24h kolarskie Czasówki (łącznie 11 edycji) w Czarnowcu, Rzekuniu i Zapiecznym, to Zyszek w swoim społecznym czasie razem z ojcem Krzysztofem wykonywali tyle nieocenionej pracy, że nie sposób o tym wspomnieć.

        Dziś pokazał, że ta zajawka, którą nagrał nad Czarnowcem będzie jedną z części serialu o naszej wiosce pod roboczym tytułem „uLotne wpadki Zbyszka na ziemi czarnowieckiej”. 🙂
        Wprawdzie synowie sanek nie spróbowali, ale film jest haha.
        Dlaczego?
        Obejrzyjcie Państwo wideo do końca.

        Działo się dnia 3 stycznia 2026 r.

        Dziękuję serdecznie Zbychu za Twoją społecznikowską pracę. Czekamy na kolejne filmy, już bez takich tego… 🙂

        Jeszcze kilka fotek z lotu ptaka.

        Marek Karczewski, 3.01.2026 r.




        W 1981 r.! w Czarnowcu było dużo śniegu…

        To już 44 lata, gdy w Polsce nadeszła wielka godzina próby.
        13. grudnia 1981 r. obudziliśmy się w innej rzeczywistości.

        Dziś należy wspominać ten dzień, bo wielu obecnych Mieszkańców nie było jeszcze na świecie, a my młodzi ludzie nie zdawaliśmy sobie sprawy z zagrożeń ze wschodu.
        Co gorsza, w szkołach podstawowych, średnich i na studiach wpajano nam, że sowieci, to nasi przyjaciele i wybawcy!
        W co mieliśmy wierzyć, gdy propaganda telewizyjna, radiowa i prasowa docierała do nas co dzień.
        Nie każdy historyk – nauczyciel odważył się głosić prawdę.
        Społeczeństwo Polski było przesiąknięte miłością do ZSRR (CCCP)…
        Aż przyszła niedziela, 13. grudnia 1981 r.

        Dziś internet z rana podrzuca taki oto tekst z Newsweek, z którym zachęcam się zapoznać (tekst oryginalny):

        W grudniu 1980[1981] sowieckie czołgi stały nad polską granicą. „Interwencja w ciągu 48 godzin”

        9 grudnia 1980 r.[1981] katastrofa wydawała się nieunikniona. Zbigniew Brzeziński pokazał prezydentowi Carterowi raport CIA: co najmniej 27 dywizji osiągnęło gotowość natychmiastowego wkroczenia do Polski.

        Obserwujemy ruchy wojsk wzdłuż niemal wszystkich granic Polski, ciągnące zewsząd kolumny ciężarówek. Dywizje, pułki i ośrodki łączności zostały postawione w stan pełnej gotowości. Przyszykowano także zaplecze logistyczne oraz szpitale. Wyposażenie wojsk spadochronowych zostało załadowane na samoloty” – zanotował 9 grudnia 1980 r.[1981] w swoim dzienniku Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA.

        Zdaniem amerykańskiego wywiadu interwencja miała nastąpić najdalej w ciągu 48 godzin. „Rozmawiałem z prezydentem. Jedyne, co możemy zrobić, to pozbawić Sowietów elementu zaskoczenia i uświadomić im, jaką cenę będę musieli zapłacić na arenie międzynarodowej” – podsumował Brzeziński.

        Amerykanie od początku grudnia śledzili na zdjęciach satelitarnych koncentrację sprzętu pancernego wzdłuż granic Polski. Wywiad radiowy odnotował gwałtowny przyrost szyfrowanych komunikatów między dowództwami armii i dywizji. Amerykańscy dyplomaci z państw ościennych depeszowali, że wstrzymany został ruch na przejściach granicznych z Polską, a nawet dostęp do obszarów w pasie przygranicznym.

        Najcenniejsze informację pochodziły jednak od Jacka Stronga, agenta ulokowanego w Sztabie Generalnym polskiej armii. Jedynie kilka osób w CIA wiedziało wtedy, że pod tym kryptonimem kryje się płk Ryszard Kukliński.

        W pierwszych dniach grudnia Strong donosił: „Przedstawiciele »bratnich armii« przebrani w stroje cywilne przeprowadzają zwiad na trasach inwazji, wytyczają marszruty i sprawdzają warunki terenowe przyszłych działań. Scenariusz interwencji zakłada zgrupowanie wkraczających armii w pobliżu najważniejszych ośrodków stacjonowania wojsk polskich w celu przeprowadzenie ćwiczeń z wykorzystaniem ostrej amunicji. Następnie, w zależności od rozwoju wydarzeń, wszystkie większe polskie miasta, zwłaszcza ośrodki przemysłowe, zostaną odcięte od świata. Zgodnie z planem Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR Armia Polska pozostanie w koszarach, podczas gdy wojska »sojusznicze« będą prowadziły przegrupowania na całym terytorium Polski”.

        Sytuacja w Polsce była głównym przedmiotem narad w Białym Domu z udziałem prezydenta, sekretarzy stanu i obrony oraz doradcy ds. bezpieczeństwa. Interwencja zbrojna w Polsce przekreślałaby nadzieję na oddolną demokratyzację bloku sowieckiego, ale bardziej niepokojący był jej wymiar militarny. Tysiące czołgów oraz setki tysięcy żołnierzy znalazłoby się bliżej wschodnich granic NATO, co znacząco zmieniało scenariusz ewentualnej wojny.

        Pierwszy sekretarz PZPR próbował ratować i państwo i siebie, składając wiernopoddańczy hołd Breżniewowi. „Utrzymujemy stałe kontakty z kierownictwem KPZR i bardzo cenimy sobie, towarzyszu Leonidzie Iljiczu, waszą opinię i rady, których nam udzielacie – mówił podczas obrad. – Uznajemy fundamentalne znaczenie waszej oceny dotyczącej naszych trudności, pokrywa się ona z naszą oceną co do przyczyn konfliktów, które występują w Polsce. Pod kierownictwem premiera pracuje sztab utworzony przez Biuro Polityczne i przygotowuje cały szereg różnych środków. Do nich należy między innymi kwestia wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Przygotowywana jest też operacja aresztowania szczególnie aktywnych działaczy kontrrewolucji. Utworzymy też specjalne grupy składające się ze szczególnie zaufanych członków partii, jeżeli będzie to konieczne, zostaną one wyposażone w broń. (…) Bądźcie pewni, towarzysze, że wówczas wykażemy się dużym zdecydowaniem w stosunku do kontrrewolucji, w obronie socjalizmu, socjalistycznej władzy w Polsce”.

        Kreml wydawał się udobruchany upokorzeniem Kani. Na zakończenie obrad Breżniew wygłosił co prawda zwyczajową litanię pretensji pod adresem polskiego kierownictwa, ale też pochwalił je za gotowość do podjęcia zdecydowanych kroków. Zebrani jednogłośnie przyjęli treść lakonicznego komunikatu i nie podejmowali już tematu wspólnych manewrów.

        Sprawa wróciła jednak tego samego wieczoru podczas rozmowy w cztery oczy między Kanią i Breżniewem. „A więc dobrze, nie wejdziemy. Chyba że sytuacja się skomplikuje – wtedy wejdziemy. Ale bez twojej zgody nie wejdziemy” – miał powiedzieć radziecki przywódca.

        Z raportów CIA wiadomo, że przygotowania do interwencji bynajmniej nie ustały w tym momencie. Kolejne jednostki dołączały do wojsk zgrupowanych wzdłuż granicy z Polską. Amerykanie odpowiedzieli eskalacją gróźb: Carter zapowiedział, że Stany Zjednoczone rozważają wzmocnienie obecności militarnej na Bliskim Wschodzie, a kwatera główna NATO ogłosiła podniesienie gotowości bojowej sił Sojuszu w obliczu „potencjalnego zagrożenia”.

        Być może decydujące znaczenie miała lista amerykańskich sankcji gospodarczych planowanych wobec Związku Radzieckiego, która za sprawą Brzezińskiego wyciekła do prasy. 12 grudnia wywiad satelitarny poinformował, że radzieckie dywizje wracają do koszar.

        Historycy do dzisiaj mają problem, jak zinterpretować sowieckie działania wobec Polski w pierwszej połowie grudnia 1980 r.[1981] Blef? Skala mobilizacji i mnogość uruchomionych procedur wydają się sugerować, że Kreml naprawdę gotów był na militarną interwencję.

        Co zatem odwiodło Kreml od „udzieleniu bratniej pomocy”? Co zatrzymało radzieckie dywizje pancerne? Przemówienie Kani w Moskwie oprócz ogólnych obietnic nie zawierało niczego, co zmieniałoby radziecką ocenę sytuację w Polsce – Solidarność nadal była w ofensywie, a PZPR wciąż w defensywie.

        Prawdopodobnie zatem narada przywódców państw Układu Warszawskiego została przez ekipę Breżniewa wykorzystana jako zasłona dymna, dzięki której można było wycofać się z podjętej już decyzji, zachowując twarz. Decydująca była szybka i zdecydowana reakcja Waszyngtonu, która uświadomiła Kremlowi, jaki będzie koszt zlikwidowania Solidarności. Politbiuro uznało, że per saldo bardziej opłaca się dać polskim towarzyszom czas na przygotowanie własnego stanu wojennego.

        Echa sytuacji międzynarodowej docierały rzecz jasna do polskiego społeczeństwa, chociaż pogłoski o mobilizacji Układu Warszawskiego traktowano trochę jako propagandową grę władzy – przysłowiowe strachy na Lachy. „Oświadczenia rosyjskie wskazują pośrednio, że przynajmniej na razie nie wkroczą – notował w swoim dzienniku Waldemar Kuczyński. – Jednak nigdzie nie stwierdza się wprost, że w ogóle nie mają takich planów. Interwencja jest dość powszechnym tematem rozmów, ale mam wrażenie, że nie dostaje nam wyobraźni i mówimy o tej ewentualności zadziwiająco spokojnie. Może po prostu nie wierzymy w taką ewentualność?”.

        A było naprawdę blisko.

        Źródło: Piotr Osęka, „W grudniu 1980[1981] sowieckie czołgi stały nad polską granicą. „Interwencja w ciągu 48 godzin”, „Newsweek Polska” 50/2020

        Tyle Newsweek…
        Pomijając fakt, że autor pomylił daty, które oczywiście dotyczą 13 grudnia 1981 r! (nie 1980!) jest tu zawarte sporo treści, jak zawsze do dyskusji.
        Czy Kukliński i Jaruzelski pozostali zdrajcami dla naszego kraju, czy może bohaterami?
        Opinie jak zawsze są podzielone.
        W opinii Polaków jest zawsze różnica zdań, nie tylko w tej kwestii.

        W okresie, po wyzwoleniu kraju z wpływów państwa sowieckiego, jedynym, wspólnym dniem ze zdecydowaną, zgodną decyzją Polaków były wybory parlamentarne…

        25 września 2025 r. podczas zorganizowanego spotkania autorskiego przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce ze znanym historykiem Antonim Dudkiem padło dużo słów o trudnym dla Polaków okresie, m.in. stanie wojennym.
        Zadałem wówczas profesorowi Antoniemu Dudkowi pytanie: „Kiedy zatem narodziła się Trzecia Rzeczpospolita i jaką datę wyznaczyłby Pan na świętowanie tak znaczących przemian?”.
        Profesor odpowiedział: „jedynym dniem w powojennej historii Polski jest dzień 4 czerwca 1989 r. gdzie Polacy jednoznacznie opowiedzieli się za obaleniem dotychczasowej władzy i zdecydowane oderwanie się od wpływów sowieckich.”
        To był jedyny dzień po II wojnie światowej gdzie Polacy pokazali swą jedność.

        W przypadku wprowadzenia, w 1981 r. przez Jaruzelskiego stanu wojennego na terytorium całego kraju, oraz współpracy Ryszarda Kuklińskiego z CIA (Centralną Agencją Wywiadowczą) opinie Polaków są wielce różniące się.

        Jeśli ktoś z Państwa posiada własne doświadczenia z 13 grudnia 1981 r., prosimy o wpisanie w komentarzu.

        Wspomnienia z 2020 r.

        Chciałbym przypomnieć również opowieść kolegi Zbyszka, którą publikowaliśmy na naszych łamach. Można to przeczytać tu ->

        Wyobraźcie sobie Państwo sytuację ze zdjęcia poniżej, gdzie dziecko czeka na wieczorynkę, a w ekranie telewizora widzi Jaruzelskiego…

        Marek Karczewski, 13.12.2025 r.




        Z Czarnowca do Częstochowy w cztery dni

        W dniach 5-8 lipca 2025 r. odbyła się 3. Pielgrzymka Rowerowa ostrołęckiej, męskiej grupy różańcowej Nazaret.
        Mieszkaniec Czarnowca, Pan Zenon Dzwonkowski przesyła nam dziś swoją relację.
        Zachęcam do lektury…

        DZIEŃ 1.

        Wyruszamy!
        Zebraliśmy się o godzinie 6.30 w kościele p.w. Zbawicela Świata w Ostrołęce. Po mszy świętej i błogosławieństwie księdza proboszcza ruszyliśmy w drogę. Pogoda sprzyjała choć lekki wiatr zmniejszał nam prędkość. Pierwsze kilometry jechaliśmy w ciszy, każdy chyba układał sobie w sercu intencje. Pierwszy odpoczynek mieliśmy w Czerwinie, a następny w Ostrowi Mazowieckiej. Wieczorem dotarliśmy do miejscowości Stojadła i tam po apelu udaliśmy się na spoczynek w szkole podstawowej.

        DZIEŃ 2.

        Drugi dzień okazał się bardziej wymagający pod względem fizycznym.
        Droga prowadziła przez pagórkowaty teren, słońce mocniej przygrzało. Każdy z nas miał chwilę zwątpienia – bolały nogi, plecy, a przemierzane odcinki drogi wymagały ostrożności. Ale właśnie wtedy wspólna modlitwa i msza święta w niedzielę na postoju w Górze Kalwarii dodała sił. Wieczorem dotarliśmy na miejsce noclegu w Nowym Mieście nad Pilicą. Siostry sercanki przyjęły nas jak rodzinę.

        DZIEŃ 3.

        Męska grupa w drodze.
        Ten dzień pokazał mi, jak wielką siłę ma wspólnota. Rower potrafi się popsuć, ktoś złapał kapcia, inny ma problem z przerzutkami – ale nikt nie zostaje sam. Mnie też dopadł kryzys zmęczenia. Pomagaliśmy sobie, śmialiśmy się, dzieliliśmy czym kto miał. Modliliśmy się za naszych bliskich, za zmarłych, za tych, którzy prosili nas o modlitwę. Wieczorem, kolega na gitarze zaintonował pieśń maryjną i nagle trud zszedł na dalszy plan. Pomimo zmęczenia, jeszcze długo siedzieliśmy przy ognisku w miejscowości Włoszczowa, dzieląc się świadectwami wiary.

        DZIEŃ 4.

        Jasna Góra
Ostatni dzień był wyjątkowy.
        Już od rana czuło się w sercach radość i wzruszenie. Ostatnie kilometry jechaliśmy razem w zwartym szyku. Gdy wjechaliśmy na Aleje Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie, ludzie machali nam z chodników. A kiedy zobaczyłem wieżę klasztoru – łzy same napłynęły do oczu. U celu uklękliśmy przed obrazem Matki Bożej Częstochowskiej. Oddałem Jej wszystko – swoje intencje, trud i wdzięczność. Po Mszy Świętej jeszcze chwila na odpoczynek, ciepły posiłek i pamiątkowe zdjęcie naszej grupy Nazaret. Wróciłem do domu zmęczony fizycznie, ale duchowo mocniejszy, z sercem pełnym pokoju i wiary. Polecam wszystkim serdecznie to połączenie modlitwy i sportu.

        Chwała Panu i Maryi – Królowej Polski!
 Z Panem Bogiem!

        Zenon i Bogumiła Dzwonkowscy, 13.07.2025 r.

        Foto: Zenon Dzwonkowski




        Z Czarnowca na Kurpie – w jeden dzień

        Mieszkaniec Czarnowca ukończył wyzwanie rowerowe „Kurpie w jeden dzień”. Polegało one na przejechaniu 150 kilometrów po Kurpiach w ciągu jednego dnia i udokumentowaniu pobytu w co najmniej czterech punktach kontrolnych. Poniżej relacja uczestnika.

        Nie wiem czy kogoś to zainteresuje, ale lider grupy rowerowej, do której nie należę, namawiał, żeby napisać 🙂 No to piszę 🙂

        Jako rowerzysta niezrzeszony, jeżdżący na ogół indywidualnie, z zasady (są wyjątki) unikam zbiorowych imprez rowerowych. Czelendż „Kurpie w jeden dzień” miał jednak ten urok, że nie narzucał z góry trasy. Każdy uczestnik mógł sobie wybrać ją sam i pokonać ją w dowolnie wybranym dniu. Wyzwanie zorganizowała organizacja społeczna, a nie władza publiczna. Społeczników trzeba popierać.

        Był jeszcze jeden ważny powód. „Kurpie w jeden dzień” w pewnym sensie przypominały naszą dwukrotnie rozegraną grę wiejską „Czar Czarnowca”. Ona też polegała na dotarciu do punktów kontrolnych dowolnie wybraną trasą. Różnica polegała na tym, że „Czar Czarnowca” był grą pieszą, na czas, a w punktach kontrolnych trzeba było wykonać zadania, a nie zdjęcia.

        Trasę „Kurpi w jeden dzień” wybierałem w zasadzie na bieżąco. Sama się ułożyła w trakcie jazdy. Ostatecznie była taka: Czarnowiec – Ostrołęka – oba Łęgi – Kurpiewskie – Szkwa – Ruda Osowiecka – Tabory Rzym – Pianki – Zbójna – Nowogród – Zbójna – Laski – Gąski – Dąbrówka – Płoszyce – Grale – Golanka – Sul – Lipniki – Łyse – Dęby – Myszyniec – Zdunek – Olszyny – Zawady – Brodowe Łąki – Zawady – Kopaczyska – Kierzek – Gleba – Chudek – Obierwia – Olszewka – Łazy – Ostrołęka – Czarnowiec.

        Moje fotografie z punktów kontrolnych przedstawiały: kurpiowski dworek w Nowogrodzie, drewniany kościół w Łysych, bazylikę w Myszyńcu i drewniany kościół w Brodowych Łąkach.

        W sumie trasa objęła 162 i pół kilometra. Jazda trwała sześć godzin i 41 minut. W rzeczywistości wycieczka była dłuższa bo aplikacja nie zlicza postojów. A przecież wyprawa rowerowa bez posiłku regeneracyjnego na trasie to nie wyprawa, prawda? 🙂

        Wyzwanie „Kurpie w jeden dzień” zostało przygotowane przez obierwiańskie stowarzyszenie Projekt Radomir. Podsumowanie przedsięwzięcia w sobotę 28 czerwca wieczorem w Nowogrodzie. Ponieważ już wiem, że nie wygrałem w konkursie na najlepsze zdjęcie z punktów kontrolnych, wrzucam je tu jako ilustrację.

        Gdyby jakaś organizacja społeczna chciała w przyszłości przeprowadzić podobny projekt, z tym że w punktach kontrolnych trzeba byłoby jeszcze rozwiązywać zagadki, służę pomysłami. 🙂 🙂 🙂

        Jacek Pawłowski




        …temat kontaktów handlowych Czarnowca z Warszawą…

        2020.09.13 (niedziela)
        Dziś kartka z historii o przebiegającej przez naszą wieś linii kolejowej Ostrołęka – Tłuszcz. W „Przeglądzie Ostrołęckim” (nr bożonarodzeniowy z 1936 r.) znajdujemy notatkę zatytułowaną „O nocny pociąg z Warszawy do Ostrołęki”, o treści następującej.

        „Sąsiedztwo Ostrołęki z Warszawą nie może być w 100 procentach
        wykorzystane wskutek braku pociągu wychodzącego z Warszawy do Ostrołęki
        o godz. 24-tej.

        Delegacja bawiąca w Warszawie poczyniła więc równocześnie odpowiednie starania
        w Ministerstwie Komunikacji, albo o uruchomienie specjalnego pociągu
        wychodzącego z Warszawy o g. 24 tej, albo o przedłużenie pociągu
        Warszawa – Tłuszcz do Ostrołęki.

        Uruchomienie takiego pociągu przyczyni się do ożywienia stosunków
        handlowych Ostrołęki z Warszawą, umożliwi korzystanie z z urządzeń
        kulturalnych stolicy, przyczyni się wreszcie do wzmożenia ruchu
        pasażerskiego między Ostrołęką, a Warszawą, który obecnie jest
        skrępowany wczesnym odchodzeniem pociągu z Warszawy. Departament ruchu
        przyrzekł postulat ten uwzględnić”.

        Ta krótka notka jest dość
        zagadkowa. Nie mówi bowiem kto i kiedy był w Ministerstwie Komunikacji,
        aby starać się o nocny pociąg do Ostrołęki. Dziwne, bo dalej, już pod
        innym tytułem znajduje się informacja, że 19 grudnia (ale już w sprawie
        budowy kolei z Ostrołęki do Mławy i przeniesienia dworca do miasta) była
        u ministra komunikacji delegacja w składzie: burmistrz Mantey, poseł
        Kukliński i podpułkownik Busler.

        Niewykluczone, że to ta sama
        delegacja namawiała ministra na nocny pociąg do Ostrołęki. Tylko, że
        jakiś pomysłowy zecer złożył w drukarni te informacje w odwrotnej
        kolejności. Gdyby najpierw była informacja mławska, a potem warszawska,
        to tłumaczyłby się brak nazwisk i daty w informacji warszawskiej i
        stojące w drugim akapicie – ni w pięć, ni w dziewięć – słowo
        „równocześnie”.

        Nie badamy, na czym polegały kontakty handlowe
        Ostrołęki z Warszawą. Wpadliśmy natomiast na ciekawe wspomnienie,
        przekazywane już niestety pośrednio, przez kolejne pokolenie, na temat
        kontaktów handlowych Czarnowca z Warszawą. Otóż jeden z pociągów
        jadących codziennie z Ostrołęki do Warszawy zatrzymywał się w polu w
        Czarnowcu. Tu z furmanek wstawiano do wagonów konwie z mlekiem z udoju w
        folwarku. I mleko to jechało do Warszawy, gdzie było sprzedawane.
        Trudne do weryfikacji, ale jeżeli ktoś z przodków obecnych mieszkańców
        zapamiętał takie zdarzenie, piszcie.

        A korzystanie z urządzeń
        kulturalnych stolicy? Ech, i dzisiaj chciałoby się zabawić w Warszawie
        dłużej i nie pod presją ostatniego pociągu z przesiadką, który od
        trzydziestu lat, a może i dłużej odjeżdża z Warszawy już o 21.30. A
        następny dopiero rano.

        /Jacek Pawłowski/

        trakcja Ostrołęka-Tłuszcz