Konkurs na najładniejszą posesję 2019

Gminy Konkurs na „Najładniejszą posesję gminy Rzekuń w 2019 roku”

Wójt Gminy Rzekuń zaprasza do udziału w konkursie „Najładniejsza posesja gminy Rzekuń w 2019 roku”.

W inicjatywie mogą wziąć udział wszyscy właściciele prywatnych posesji z terenu gminy Rzekuń oraz użytkownicy posiadający prawo do dysponowania nieruchomością.

Konkurs ma na celu m.in. rozbudzenie aktywności mieszkańców w celu poprawy estetyki otoczenia oraz stanu czystości i porządku przy nieruchomościach, promocję pomysłowości oraz nowatorskich rozwiązań dekoracyjnych pozytywnie wpływających na wygląd gminy, a także kształtowanie i propagowanie postawy współodpowiedzialności mieszkańców za środowisko naturalne i piękno gminy Rzekuń.

Konkurs będzie trwał od 8 lipca 2019 r. do 31 lipca 2019 r. Zapraszamy wszystkich mieszkańców, którzy z pasją dbają o swoje ogrody i najbliższe otoczenie.

Warunkiem udziału w konkursie jest dokonanie pisemnego zgłoszenia nieruchomości do dnia 19 lipca 2019 r.

Karty zgłoszeniowe należy złożyć w sekretariacie Urzędu Gminy w Rzekuniu, ul. Kościuszki 33, 07-411 Rzekuń. Na zwycięzców czekają atrakcyjne nagrody rzeczowe.

Regulamin konkursu na stronie UG w Rzekuniu

ZACHĘCAMY MIESZKAŃCÓW CZARNOWCA DO WZIĘCIA UDZIAŁU W KONKURSIE!




Spacer po okolicy

Wczorajsze i dzisiejsze słońce wywołało wreszcie wielu mieszkańców do aktywności na świeżym powietrzu. Spacerowicze, chodziarze Nordic Walking i rowerzyści przemierzali okoliczne lasy, ulice, drogi.

Tyle sympatycznego mogłoby nas spotkać gdyby nie stosy śmieci w przydrożnych rowach. Jakiś czas temu zwróciłem się z prośbą do Pani Dyrektor Zakładu Obsługi Gminy w Rzekuniu o oddelegowanie pracowników interwencyjnych do uprzątnięcia rowów z zalegających śmieci.

Mam nadzieję, że w najbliższym czasie sprawa zostanie załatwiona pozytywnie

Na zdjęciach ulice: Dzikiej Róży, Działkowa i droga powiatowa w stronę na Daniszewo (Czarnowiec Kolonia).

Pozdrawiam
Marek Karczewski




Niebieski kwiat i podróżnik, co go przywiózł do Europy

Niebieski kwiat i kolce? Te akurat są bez kolców. Rosną w Lesie Czarnowieckim. Są dalekimi potomkami roślin przywiezionych do Europy przez przyrodnika, który miał nieszczęście wpaść do tej samej pułapki co rozjuszony dziki byk i w ten sposób zakończyć swój niewątpliwie wartościowy ziemski żywot…

No dobrze… Ale po kolei!

Las Czarnowiecki jest najbliższą Ostrołęce ostoją dzikiego łubinu. O tym, że łubin trwały (bo to poprawna taksonomicznie nazwa tej grupy łubinów) jest dzikorosnącą rośliną, wiążącą azot z powietrza i można go obserwować w okolicach Czarnowca, nauczano w ostrołęckich szkołach jeszcze w latach 90. XX wieku.

To bardzo ciekawa roślina, bo obca polskim ekosystemom. Pochodzi z zachodniej części Ameryki Północnej. Jej nasiona przywiózł do Europy wybitny brytyjski botanik-eksperymentator – Dawid Douglas (1799-1834). Odbył kilka wielkich podróży badawczych na nowy kontynent dokumentując i systematyzując tamtejszą florę. Bywa też uważany za pierwszego północnoamerykańskiego alpinistę, bo w poszukiwaniu rzadkich roślin pierwszy wspiął się na szczyt Mount Brown (2791 m n.p.m.). Zginął na Hawajach, gdzie wpadł w pułapkę na dzikie bydło i miał to nieszczęście, że zanim zdążył wygramolić się z dołu, w tę samą pułapkę wpadł kilkusetkilogramowy zwierz. Choć do dziś nie brakuje spekulacji, że ktoś pomógł Douglasowi wpaść do dołu na dzikie byki.

Cóż… Przyrodnictwo na dziewiczych terenach nie było bezpiecznym zajęciem w XIX wieku. Zwłaszcza na terenach, gdzie ówczesne stosunki społeczne znane są z filmów zwanych westernami. A jeżeli ktoś z Państwa kupuje do pięknych czarnowieckich ogrodów, bądź na działki, iglaki zwane jedlicami Douglasa (zwane również daglezjami zielonymi), to wiedzcie, że zostały tak nazwane na cześć tego wybitnego botanika, który przywiózł łubin do Europy. Sprowadził zresztą również rzeczoną daglezję i dwieście innych roślin.

Dawid Douglas (1799-1834)

Douglas oczywiście nie przywiózł łubinu do Czarnowca, ale te imponujące kwiaty, rosnące w skupiskach na obrzeżach naszego lasu z pewnością są potomkami pierwszych egzemplarzy wyhodowanych w Europie z nasion Douglasa. Skąd się tam wzięły? Bo są od zawsze. Na pewno rosły już we wczesnych latach 80. XX wieku, a może i wcześniej. Wiatr raczej ich nie przyniósł z Europy Zachodniej, bo nasiona łubinu są bardzo ciężkie. Prawdopodobnie wsiali je do lasu leśnicy lub myśliwi, żeby dzika zwierzyna miała pokarm. W XX wieku stosowano bowiem łubin trwały jako paszę dla dzikiej zwierzyny. Z kolei bydło domowe rolnicy karmili wtedy inną odmianą łubinu – tą o żółtych kwiatach, których uprawy emitowały piękny zapach na kilkaset metrów. Dziś łubin pastewny rzadko się już na wsiach spotyka. Wyparły go kukurydziane monokultury.

Ale można podstawić jeszcze inną hipotezę na temat pochodzenia łubinu w Lesie Czarnowieckim. Rośliny tej używano bowiem dawniej do… nawożenia gleby. Motylkowate (zwane we współczesnej systematyce chyba bobowatymi) mają magiczną wręcz zdolność łapania i magazynowania azotu z powietrza. Dziś niektórzy rolnicy sieją łubin, ale nie jako paszę dla bydła, a jako tzw. międzyplon. Potem worują go w ziemię jako czysty ekologicznie naturalny nawóz.

Zamieszcza się tych parę słów o łubinie akurat dziś, bo właśnie trwa sezon jego kwitnienia. W czasie przebieżek joggingowych czy przejażdżek rowerowych warto się na krótko zatrzymać na obrzeżach Lasu Czarnowieckiego. Pięknie pachnie ten łubin, zwłaszcza wieczorem albo w dzień – po deszczu. Zatrzymywać się należy na krótko, bo strasznie tną komary.

Jacek Pawłowski