Właściciel pięciu ślicznych pokojów chciał wyrąbać dojrzałe drzewa

Z jednego z prasowych doniesień wynika, że już na początku XX wieku władze zdawały sobie sprawę, że nie można bezrefleksyjnie wycinać drzew. Że liczba drzew jest ograniczona, a zasób ten odtwarza się bardzo wolno. W przypadku Czarnowca wycinkę drzew limitowały władze zależne od Petersburga, bo państwa polskiego wtedy nie było, a Czarnowiec znajdował się wówczas w granicach Rosji.

„Łomżyński komitet ochrony lasów na ostatnim posiedzeniu postanowił (…) odrzucić prośbę właściciela dóbr Czarnowiec w pow. ostrołęckim na wyrąb drzew dojrzałych w tych dobrach” – czytamy w „Kurjerze Warszawskim” z 30 kwietnia 1901 roku. Właścicielem dóbr Czarnowiec  był wówczas Zygmunt Doberski.

Carskie imperium słynęło z niezwykle rozbudowanego aparatu biurokratycznego. Gubernialne komitety ochrony lasów były w nim tzw. organem administracji specjalnej, czyli działającym w terenie, ale nie podlegającym gubernatorowi, tylko bezpośrednio  władzom w Moskwie. Komitety ochrony lasów podlegały więc bezpośrednio Ministerstwu Rolnictwa i Majątku Państwowego i miały pilnować w terenie przestrzegania ustawy o ochronie lasów (’położenije o sbierieżenii liesow’). W skład każdego z komitetów wchodzili: gubernator, wicegubernator, prezes sądu okręgowego (lub osoba przez niego wyznaczona), urzędowy zarządca nieruchomości państwa na terenie guberni, rewizor leśny oraz stały członek gubernialnego kolegium ds. włościańskich, prezes Gubernialnej  Dyrekcji Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego i dwóch przedstawicieli właścicieli lasów, czasem też jeden z leśniczych.

Ten ośmio- lub dziewięcioosobowy komitet miał w rękach niemałą władzę. To komitet ochrony lasów decydował które lasy są chronione, a które nie. Ale nawet w lasach niechronionych nie można było wycinać drzew jak komu się podoba. Wydawanie zezwoleń na wycinkę należało właśnie do komitetu. Komitet, jeśli dawał pozwolenie, to nakazywał również w określonym terminie ponownie sadzić drzewa na terenach po wyrębie. Chyba, że ktoś chciał przeznaczyć wyrąbany teren na cele inne niż las. Wtedy musiał się zwrócić o zgodę do… komitetu ochrony lasów. [1]

Tak wyglądały kompetencje i struktura komitetów ochrony lasów. Czy komitety te dobrze chroniły dobra leśne? Tu już nie można mieć pewności. Carska administracja uchodziła za bardzo skorumpowaną. Równie dobrze mogła kierować się innymi interesami niż potrzeba ochrony przyrody.

W gazetach z początku wieku można znaleźć też inne decyzje komitetu ochrony lasów, dotyczące Czarnowca. Na przykład rok wcześniej komitet zatwierdził „plany gospodarstw leśnych” m.in. „w majątku Czarnówiec gm. Rzekuń w pow. ostrołęckim”, o czym dowiadujemy się również z „Kurjera Warszawskiego” z 25 czerwca 1900 r.

Na tym samym posiedzeniu łomżyński komitet ochrony lasów postanowił „uznać za pustoszący i powstrzymać wyrąb lasów na przestrzeni leśnej pod wsią Przetycz gm. Długosiodło”.

Kto jeździ pociągami, ten wie, że koło wsi Przetycz biegnie linia kolejowa z Warszawy do Ostrołęki. Jest nawet stacja o nazwie Przetycz, choć znajduje się w Bosewie Starym.  Lasy, w których wkrótce doszło do „pustoszącego” wyrębu mogli podziwiać z okien pociągów letnicy przyjeżdżający na wypoczynek do Czarnowca. A bawiąc u Doberskiego wczasowicze mogli się cieszyć niewyciętym, nawet częściowo, lasem. Bo w 1899 roku (być może także w późniejszych Doberski wynajmował letnikom pokoje. I to nie byle jakie. Były to „śliczne” pokoje. Dowiadujemy się tego z ogłoszenia drobnego, zamieszczonego również w „Kurjerze Warszawskim” 3 maja 1899 r. Brzmiało ono: „Nowość! W dobrach Czarnowiec pod Ostrołęką do wynajęcia ślicznych 5 pokojów, weranda, kuchnia, etc., w oficynie murowanej w ogrodzie, las blizko, konie produkty na żądanie, miejscowość rzadko zdrowotna, 2 wiorsty od stacji. Wiadomość: Sadowa 4 mieszk. 7. rano”.

Zatrzymajmy się na chwilę przy tym ogłoszeniu, bo między wierszami można w nim wyczytać parę ciekawych informacji o Czarnowcu. Pokoje do wynajęcia dla letników znajdowały się w murowanej oficynie w ogrodzie, a więc nie w samym dworze. Właściciel nie dzielił więc swojego domu z letnikami. Miał dla nich osobny budynek.

Uwagę czytelnika tego ogłoszenia na pewno zwraca nieużywana dziś konstrukcja słowna: „miejscowość rzadko zdrowotna”. Dziś, gdyby przeanalizować tę frazę dosłownie, wyszłoby że Czarnowiec rzadko jest zdrowotny, częściej zdrowotny nie jest, ale to absurd. Przytoczone wyżej trzy słowa należy rozumieć, że Czarnowiec był wtedy miejscowością zdrowotną, jak rzadko która (dziś powiedzielibyśmy: „mało która”) podobna mu miejscowość.

Kto na temat letniska w Czarnowcu mógł udzielać informacji pod adresem Sadowa 4 m. 7 pozostaje na razie niewiadomą. Niech ciekawych nie zwiodą próby poszukiwania ulicy Sadowej na dzisiejszej mapie Warszawy. Owszem, w Warszawie jest taka ulica, ale w 1899 roku miejsce to było bardzo daleko od ówczesnej Warszawy. Śladem tamtej, wymienionej w ogłoszeniu, ulicy Sadowej idzie dziś śródmiejska niewielka uliczka Skorupki.

Stali czytelnicy rubryki „Historia” na stronie Czarnowiec.pl pamiętają zapewne, że pokoje letnikom wynajmowali również późniejsi właściciele czarnowieckiego dworu – Wyszomirscy. Dalsze przeszukiwanie przedwojennych gazet przyniosło ten efekt, że znaleźliśmy identyczne ogłoszenie, nadane rok później – w lipcu 1936 r. 

To jeszcze na koniec odnotujmy, że w jednej z gazet z 1917 roku (na razie rozmyślnie nie napiszemy której, ale już wkrótce to wyjawimy 🙂 ) znaleźliśmy publikację potwierdzającą to, co tuż przed Bożym Narodzeniem ub. r. zamieścił tu Marek Karczewski.  Tak, Magdalena Glinczanka z Suska dzierżawiła majątek Czarnowiec. Choć tu akurat nie zostało napisane od kogo. Wiadomo tylko, że było to w 1913 roku lub później. W artykule napisane jest tylko tyle, że jej „ojciec bierze w dzierżawę majątek Czarnowiec i oddaje go córce. Był to jedyny w powiecie  przykład kobiety, panny, gospodarującej samodzielnie, a pracowała wstając od czwartej z rana, niestrudzenie”.

W kolejnej publikacji przybliżymy postać Magdaleny Glinczanki, która dzierżawiła Czarnowiec, a w jeszcze następnych pokażemy kolejne epizody z życia naszej wsi, odtworzone na podstawie ogłoszeń urzędowych i drobnych, zamieszczanych w gazetach.

Jacek Pawłowski

[1] Umocowanie prawne i kompetencje komitetu ochrony lasów podaję za pracą Artura Góraka i Krzysztofa Latawca „Rosyjska administracja specjalna w Królestwie Polskim 1839-1918”, Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej, Lublin 2015.

PS. Na przełomie XIX i XX wieku fotografia nie była powszechną formą komunikowania. Z braku zdjęć z epoki, żeby było na czym oko zawiesić, zamieszczam stylizowane kadry z dzisiejszego spaceru po Czarnowcu 🙂






Liście lecą z drzew, liście lecą z drzew…

Liście lecą z drzew, liście lecą z drzew…
Jak zaśpiewał Kuba Sienkiewicz w piosence Elektrycznych Gitar.

Liście z drzewa sąsiada opadają na twoją działkę?

Sąsiedzkie spory dotyczą najróżniejszych kwestii, a jedną z nich mogą być spadające liście z drzew sąsiada lub przewrócone drzewo przez wiatr czy nawet owoce. Co powinniśmy zrobić, jeżeli liście lub owoce spadną na naszą działkę? Kto powinien je posprzątać?

Spadające liście i owoce z drzew, choć piękne i smaczne, irytują niektórych sąsiadów. Większość osób od razu chce się ich pozbyć z działki, sprzątając je na bieżąco. Co, jednak gdy, liście i owoce spadną z drzewa, które znajduje się na działce sąsiada? Co powinniśmy z nimi zrobić? Odpowiedź nie jest taka prosta, jak może się wydawać. Przepisy nie do końca to definiują.

Kto powinien posprzątać liście i owoce?
Na początku trzeba zaznaczyć, że niestety, ale nie istnieje żaden przepis, który definiuje, co powinno zrobić się w takiej sytuacji. Jeżeli drzewo znajduje się jednak po stronie sąsiada, ale liście, owoce i gałęzie podczas silnego wiatru spadają na naszą działkę, nie pozostaje nic innego, jak je posprzątać samemu.

Przepisy nie definiują bowiem minimalnych odległości, w jakich możemy posadzić drzewo przy granicy z sąsiednią działką. W związku z tym nie możemy zabronić posadzenia drzewa przy płocie ani mieć pretensji, gdy liście, gałęzie, owoce opadają na nasz teren.

Co „mówią” przepisy?
Żaden nie dotyczy bezpośrednio kwestii opadających liści, warto się jednak z nimi zapoznać.

Art. 114 Kodeksu cywilnego wskazuje bowiem, że właściciele nieruchomości powinni powstrzymywać się od działań, które zakłócałyby korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę.

Nie można jednak zaliczyć do tego opadających z drzew liści, gałęzi i owoców, ponieważ w żaden sposób nie zakłócają one korzystania z własnej posesji.

Art. 150 mówi natomiast, że właściciel posesji ma prawo obciąć bądź zachować dla siebie korzenie, gałęzie i owoce przechodzących z sąsiedniego gruntu, po uprzednim wyznaczeniu sąsiadowi (rozsądnego) terminu pozwalającego na wykonanie odpowiednich prac do ich usunięcia.

W kodeksie cywilnym nie istnieje jednak żaden zapis o liściach, co oznacza, że sąsiad nie ma obowiązku ich sprzątania.

Sprawa przewróconych drzew na sąsiednią działkę przez siły natury również nie powodują obowiązku posprzątania przez właściciela przewróconego drzewa.
Reguluje to również Kodeks Cywilny.

Dodatkowo żaden przepis nie reguluje żądania od sąsiada wycięcia sadu lub lasu na określonej przez żądającego odległości. Za pobudowanie budynków w bliskiej odległości od lasu lub sadu odpowiada wyłącznie inwestor i urzędnik wydający zezwolenie na budowę – nie siły natury.

Najlepszą metodą załatwiania wszystkich spornych spraw sąsiedzkich jest polubowność. Na pewno nie pomoże w tym wzywana Policja, która w tym czasie powinna wykonywać poważniejsze obowiązki.

MK




Kasztanowce z opaskami

Kasztanowce z opaskami

Szrotówek kasztanowcowiaczek (Cameraria ohridella).
Przednie skrzydła o rozpiętości do 10 mm są złotoczerwone z biało czarnymi paskami. Po złożeniu przez samicę jaj wzdłuż głównego nerwu liścia rozwijają się larwy żerujące przede wszystkim na kasztanowcach. Mają kilka stadiów larwalnych – pierwsze cztery intensywnie żerują a następnie przekształcają się w poczwarki. Zimują w opadłych liściach otoczone kokonami. Cechuje je duża odporność na niskie temperatury. Rocznie mogą rozwinąć się trzy pokolenia. Szkodliwość gąsienic szrotówka polega na minowaniu liści i wyjadaniu miękiszu co może prowadzić do defoliacji, osłabienia a z czasem do obumierania całych drzew.

Jedną z metod ochrony przed szkodnikiem są opaski lepne z feromonem, umieszczanie w koronie drzew pułapek lejkowych oraz coroczne grabienie liści na jesieni w okolicy drzew w celu uniemożliwienia dalszego rozwoju szrotówka. Przyczynia się to, do zredukowania negatywnego wpływu tego owada na kasztanowce, które są pomnikami przyrody.

Dziś przy ulicy Kasztanowej w Czarnowcu dokonano oklejenia wszystkich kasztanowców opaskami lepowymi na owady.

SC




Co tu się wyprawia?

Co tu się wyprawia?

Dzisiejsze zgłoszenie jednego z mieszkańców Czarnowca zastanawia co wydarzyło się przy DP4403W?

Na posesji graniczącej z drogą powiatową 4403 w ostatnich dniach przeprowadzano cięcia „zielonego płota” – tui nasadzonych od strony ruchliwej drogi.
Obciętych gałęzi z „żywopłota” nie uprzątnięto jeszcze co widać na załączonych zdjęciach. Właściciel z braku czasu pozostawił je do uprzątnięcia tuż po świętach wielkanocnych.

Jednak co w tym zgłoszeniu zastanawia najbardziej, to przyczyna wycięcia nasadzeń brzozy, którą Zarząd Dróg Powiatowych w Ostrołęce dokonał pięć lat temu!
Prawie wszystkie brzozy ucięto w pół, wygląda na to, że w pośpiechu.
Dlaczego ktoś dokonał tak dziwnych cięć tych młodych drzew?

Od kilku lat płynęły do powiatu ostrołęckiego (zarządcy drogi) wnioski o zmianę organizacji ruchu na tym skrzyżowaniu.
Jest to skrzyżowanie bardzo niebezpieczne, na którym w ciągu ostatnich lat doszło do dziesiątek kolizji i groźnych wypadków.
W tym momencie nie wiemy czy to jest działanie zmierzające do poszerzenia drogi zaplanowane przez ZDP czy zwykły chuligański wybryk?

Tuz po świętach zbierze się komisja w sprawie zmiany organizacji ruchu na tym odcinku drogi oraz w sprawie zdemontowania kilku zbędnych oznaczeń na ul. Sosnowej – znaków B-33 (70km/h) i na DP2550W. Możliwe, że sprawa ściętych brzóz wyjaśni się podczas tego spotkania; urzędników Zarządu Dróg Powiatowych w Ostrołęce, Policji, urzędników UG w Rzekuniu i sołtysa.

Wesołych świąt!

/MK/

foto: Marek Karczewski




Fundusz sołecki 2020 – wyposażenie placu przed świetlicą

Nowe nasadzenia roślin pojawią się wiosną 2021 roku.
Rośliny ozdobne, które zakupiono w miesiącu grudniu 2020 nie zostały posadzone na placu przed świetlicą ze względu na panujące warunki atmosferyczne. Wszystkie zakupione rośliny pozostały w szkółce i czekają na odpowiednią wiosenną aurę.
Z funduszu sołeckiego przeznaczono na zakup kwotę 500 zł brutto.
Fundusz na ten cel był uchwalony przez mieszkańców sołectwa w ubiegłym roku – TU

Co to jest “Fundusz Sołecki”?

  • Fundusz sołecki jest formą budżetu partycypacyjnego.
  • Fundusz sołecki to środki finansowe wyodrębnione w budżecie gminy, które są zagwarantowane dla sołectw na wykonanie przedsięwzięć służących poprawie warunków ich życia. To zebranie wiejskie – czyli mieszkańcy danego sołectwa podejmują decyzje na co mają zostać wykorzystane przydzielone środki finansowe. Dlatego też, to samym mieszkańcom zależy na tym, aby środki były wydawane w sposób prawidłowy i efektywny.
  • Ustawą o funduszu sołeckim wprowadzono zestandaryzowany system wsparcia inicjatyw lokalnych, który umożliwia realizację ważnych społecznie przedsięwzięć na terenie sołectwa. Dzięki ustawie o funduszu sołeckim nastąpił znaczny wzrost aktywności społecznej i inicjatyw obywatelskich na terenach wiejskich.

Fundusz uchwalony na zebraniu sołeckim dnia 4.09.2020r., na rok 2021 znajduje się TU
Poszczególne zadania do wykonania w następnym roku zgłosiło i ostatecznie przegłosowało o wydatkowaniu 18 osób zamieszkałych w Czarnowcu!

Marek Karczewski – Sołtys




Pielęgnacja lip przy 2550W

7 maja 2019r.
Na wniosek mieszkańców i sołtysa z dnia 28.02.2019r. do Zarządu Dróg Powiatowych w Ostrołęce w sprawie pielęgnacji lip rosnących przy krzyżu usytuowanego w pasie drogowym drogi powiatowej nr 2550W Rzekuń-Czarnowiec, lipy miały być poddane zabiegom pielęgnacyjnym do dnia 30.04.2019 roku.

Z małym opóźnieniem we wtorek 7.05.2019 ekipa ZDP dokonała przycięcia uschniętych konarów drzew.

Dziękujemy.