Tygodnik Ostrołęcki pisze o naszych

Dziś (wtorek, 21 października 2025 r.) kolejna historyczna chwila dla Czarnowca.
Właśnie dziś ukazał się pierwszy numer Tygodnika Ostrołęckiego w formie elektronicznej – PDF.
Kolejne miłe zaskoczenie, bo w pierwszej, elektronicznej edycji jest artykuł – NAJDŁUŻSZY, o Czarnowcu, a w zasadzie o mieszkańcach Czarnowca, którzy nie przestają zaskakiwać.

W związku z powyższym nie mogłem się powstrzymać i musiałem pospamować trochę o tych sympatycznych ludziach.
Gdy Ich spotykamy w ogrodzie czy na scenie zawsze okazują wiele optymizmu i przyjmują z życzliwością.

Oto nasi mieszkańcy w dzisiejszym wydaniu TO, przesłuchani przez Beatę Modzelewską. Za podesłanie gazety dziękuję Krzysztofowi Chojnowskiemu.

„Zakochani w naturze i muzyce.
Magdalena i Krzysztof mieszkają w Czarnowcu gm. Rzekuń. Ona prowadzi firmę, on jest muzykiem. Ich wspólną pasją jest ogród. W tym ogrodzie aż kipi…”

CZARNOWIEC MAGDA I KRZYSZTOF OPOWIADAJĄ O PASJACH I POKAZUJĄ SWOJE MIEJSCE WYTCHNIENIA I INSPIRACJI

„Magda prowadzi firmę, Krzysztof jest muzykiem. Mieszkają w Czarnowcu gm. Rzekuń. Łączy ich miłość: wzajemna oraz do przyrody. Część czytelników z pewnością słyszała o bohaterach tego artykułu. Magdalena Jabłońska prowadzi na FB profil Kipi_w_ogrodzie, gdzie dzieli się swoją pasją do gotowania i ogrodnictwa, Krzysztof Bańka zaś czaruje głosem i gitarowymi riffami (jeśli na plakacie promującym jakieś wydarzenie zobaczycie, że zagra i zaśpiewa KRiSU, to właśnie jego pseudonim sceniczny). Zaprosili nas do swojej skąpanej w zieleni przystani… Magda Gdy Magdalena Jabłońska 18 lat temu przeprowadziła się do Czarnowca, na 60–arowej działce nie było ani jednego kwiatka, krzewu, drzewa, nie mówiąc o warzywniku. Zakasała więc rękawy i zaczęła zapełniać roślinami pustą przestrzeń. – Taczką woziłam koński obornik, pod każde drzewko go wkładałam, a moja mama, patrząc na to, ubolewała: dzieciaku, tu ci i tak nic nie urośnie. Ja zaś odpowiadałam: mamusiu, urośnie. I Magda miała rację. Na przestrzeni lat na tej działce powstała zielona oaza – z sosnowym zagajnikiem, jagodnikiem, rabatami, warzywnikiem. Jest tu także staw, miejsce na ognisko i duża klimatyczna altana z kominkiem. Gospodyni zaprasza najpierw do tej części ogrodu, którą odwiedza najczęściej – do warzywnika, gdzie stoi szklarenka, a wokół niej podwyższone grządki i owocowe drzewa. W końcówce września niewiele już warzyw – niskie temperatury roślinom zaszkodziły, ale rośnie jeszcze pietruszka, seler, marchewka, fasolka (obrodziła w tym roku wyjątkowo, jak mówi Magda), bakłażan, szparagi (najnowszy eksperyment Magdy), szczaw, szpinak nowozelandzki, dynie… – W zeszłym roku miałam fasolnika chińskiego, szpinak pnący, miałam melony, arbuzy. Zawsze coś ciekawego wplotę. Jeden eksperyment jest udany, inny nie. To jest moje królestwo – mówi, częstując w szklarence świeżo zerwanymi żółtymi pomidorkami koktajlowymi, które smakują zupełnie jak landrynki…”

„KRiSU, czyli Krzysztof Bańka jest zawodowym muzykiem i wokalistą. Pochodzi z Zagłębia. W Czarnowcu mieszka od pięciu lat. Muzyka jest jego wielką pasją. – W moim rodzinnym domu zawsze rozbrzmiewała muzyka. A my z bratem wyciągaliśmy pufy, garnki, czyli perkusję oraz rakietkę do badmintona, czyli gitarę i tworzyliśmy zespół. Oczywiście występowaliśmy przed gośćmi – śmieje się. – Gdy któregoś roku pojechaliśmy w odwiedziny do rodziny na Ukrainę – to wtedy jeszcze był ZSRR – mama kupiła nam pierwsze gitary akustyczne. I taki był pierwszy kontakt z muzyką. Ale ja byłem dość oporny w uczeniu się gry na gitarze – przyznaje. – Mój brat bardzo szybko się nauczył i stał się świetnym gitarzystą, a ja głównie patrzyłem, co on robi. Przychodził do nas znajomy, który nas uczył. I pewnego dnia mówi do mnie: jak to, twój brat gra, a ty jeszcze nie? I po prostu włożył mi gitarę do ręki, a ja… zacząłem grać. Okazało się, że dużo zapamiętuję, patrząc. Jak brat przyszedł, nie wierzył, że to ja gram. Mały Krzyś grał więc i śpiewał. – Zazwyczaj ja śpiewałem, a brat mi akompaniował. Często śmiejemy się, wspominając, jak to zabawnie wychodziło gdy przechodziłem mutację. Później śpiewałem w różnych zespołach. Od roku 2004 związany był jako muzyk sesyjny z takimi zespołami jak Rockodyl, OSSA, Klimaty i Sonia Maselik…”

Beata Modzelewska, Tygodnik Ostrołęcki, 21.10.2025 r.

Aby zapoznać się z pełną treścią artykułu zapraszam do źródła: to.com.pl

MK




Mieszkańcy Czarnowca – Magdalena Jabłońska i „Kipi_w_ogrodzie”

„Kipi w ogrodzie” – historia, która zakiełkowała z pasji.

Czasem najpiękniejsze rzeczy w życiu zaczynają się… przypadkiem. Tak właśnie było z „Kipi w ogrodzie” – projektem, który wyrósł nie z biznesplanu, a z serca, pasji i kobiecej ciekawości świata.

Zaczęło się od kuchni i ogrodu. Bez wielkich założeń, ale z ogromną miłością do gotowania, natury, eksperymentowania z roślinami i smakami. Moje koleżanki coraz częściej dopytywały: „Co dziś ugotowałaś?”, „Co tam rośnie na Twoich grządkach?”. To właśnie one podsunęły mi pomysł, by zacząć dzielić się tym, co robię – i tak, całkiem spontanicznie, zrodziło się „Kipi w ogrodzie”.
Miałam to ogromne szczęście, że u mego boku stał człowiek, który z czułością i spokojem wspierał każdy mój krok. To on zbudował szklarnię, gdy tylko o niej wspomniałam, pomagał zakładać nowe grządki, choć nie zawsze rozumiał moje pomysły. Zamiast pytać „po co?”, mówił „zróbmy to razem”. Jego wiara we mnie i we wszystko, co tworzę, dodała mi odwagi, by rozwijać „Kipi w ogrodzie” i przekuć pasję w coś więcej niż tylko hobby.

Szklarnia, nowe grządki, pomysły – wszystko rosło razem ze mną.

Z natury jestem ciekawa świata, więc nie mogłam poprzestać na praktyce. Postanowiłam pogłębić wiedzę i z dumą ukończyłam podyplomowe studia rolnicze. Dziś wiem, że warto było zaryzykować – moje działania zostały zauważone i nagrodzone, wieloma nagrodami, co daje mi ogromną motywację do dalszego działania.

Wyróżnienia – to cieszy

Każdy gest docenienia, niezależnie od formy, ma ogromne znaczenie.
Okazywanie uznania buduje pozytywne relacje, podnosi morale i motywację.
Dyplomy, puchary, słowne podziękowania, mają duże znaczenie i wpływ na dalsze działania.

Filmy, porady, przepisy, relacje z prac znajdziecie Państwo na profilu Kipi_w_ogrodzie.

Czarnowiec, sierpień 2025 r. Magdalena Jabłońska

Z wielkim, pozytywnym nastawieniem czekamy na ciąg dalszy ogrodowych opowieści od Kipi_w_ogrodzie. [MK]




Zatrzymane w obiektywie piękno Czarnowca

Ocet z czarnej porzeczki, naturalny, żywy niepasteryzowany.
Jest on bogaty w witaminę C, witamin z grupy B, żelazo, magnez, potas i wapń, przeciwutleniacze i inne składniki odżywcze, które wspierają odporność organizmu.
Dodatkowo, ocet z czarnej porzeczki zawiera związki o działaniu przeciwzapalnym i antybakteryjnym.
Warto również wspomnieć, że ten żywy ocet z czarnej porzeczki jest przyjazny dla naszego układu trawiennego.

– MJ

Próbowali Państwo?

To tylko jeden z wielu cytatów i jedna z setek ofert jaką proponuje Kipi_w_ogrodzie z Czarnowca.

Pani Magdalena oferuje dziesiątki smakołyków ze swojego królestwa ziemskiego. Wszystko skrupulatnie opisuje na swoim fanpage – zapraszamy do śledzenia tego niepowtarzalnego projektu.

Na łamach naszego portalu będziemy jeszcze nie raz wspominać o Pni Magdalenie oraz o innych wyjątkowych mieszkańcach naszej wioski, bo jest o kim i o czym pisać.

Dziś krótkie przypomnienie, że oprócz tego co Pani Magdalena wyprawia w ogrodzie, możemy podziwiać również Jej przepiękne ujęcia Czarnowca.

Zapraszamy do obejrzenia wszystkich galerii zdjęć, podzielonych na cztery pory roku. Są tu zgromadzone wybrane obrazy przesłane przez mieszkańców.

Każdy, kto posiada zdjęcia natury, może je podesłać na adres wiesczarnowiec@gmail.com.

Zapraszamy do podziwiania i przesyłania kolejnych obrazów…

Marek Karczewski