To był wymarzony bal KGW

To był wymarzony bal KGW

Członkowie KGW Czarna Owca w Czarnowcu na zaproszenie nowo powołanego Zarządu Koła, który wybrano dopiero co, bo zaledwie w czwartek 7 lutego 2026 r. bawili się na Balu ponad Bale.

To rzeczywiście była zorganizowana przez władze KGW znakomita okazja do świętowania nowego otwarcia w czarnowieckim stowarzyszeniu gospodyń i gospodarzy wiejskich.

Wszystko zagrało!
Przede wszystkim znakomita muzyka, która porwała uczestników do tańca, do białego rana.
Na stołach przepyszne dania i przesympatyczna atmosfera w Świetlicy Wiejskiej w Czarnowcu.

Na otwarcie balu zabrali głos członkowie Zarządu Koła.
Jolanta, Marcin i Przewodniczący Andrzej przywitali członków KGW i zaproszonych gości z KGW w Drwęczy oraz stowarzyszenia Drwęczanka, życząc udanej zabawy.

Zarząd Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu składa gorące podziękowania wszystkim członkom za zaangażowanie w przygotowanie balu.
Pan Przewodniczący Andrzej dziękuje za przyjęcie zaproszenia do wspólnej zabawy przez Koło i Stowarzyszenie z Drwęczy.

Pokazaliście swoim udziałem, że te nowe otwarcie nie jest przypadkowe i drzemią w nas ogromne siły do działania – podkreślił Przewodniczący.

Tym któtkim wpisem chcemy wyłącznie zaakcentować o naszej integracyjnej imprezie.

Więcej (wideo, zdjęcia) już niebawem…

MK, 9.02.2026 r.




Czarna Owca w Czarnowcu ma nowy Zarząd. (zdjęcia)

Czarna Owca w Czarnowcu ma nowy Zarząd.

Gdy 23 listopada 2022 r. czarnowieckie gospodynie postanowyły założyć Koło, świętowano ten dzień, bo w dotychczasowej historii – na żadnej karcie historycznej nie można doszukać się aby od początku powstania Czarnowca (w 1413 r.) taka organizacja funkcjonowała.

Pani Paulina Mierzejewska jako liderka zmotywowała wiele osób, aby rozszerzyć ofertę dla wszystkich mieszkańców Czarnowca i gminy Rzekuń.

Dziś na Walnym Zgromadzeniu Członków postanowiono o wyborze nowego składu Zarządu Koła.

W bardzo merytorycznym i przyjaznym Zebraniu omówiono obszernie cele na przyszłość i jednomyślnie wskazano na obecnych liderów, by przewodzili stowarzyszeniu przez następne trzy lata.

Na członków Zarządu Koła Gospodyń Wiejskich „Czarna Owca w Czarnowcu” wybrano:

Jolanta Michniewicz
Andrzej Paszczyk – Przewodniczący
Marcin Wargocki

Gratulujemu wszystkim obecnym członkom Walnego Zgromadzenia Członków Koła znakomitej, jednomyślnej decyzji!

Gratulujemy nowopowołanym członkom Zarządu zdecydowania i zapału do działań!

Zebranie odbyło się w Świetlicy Wiejskiej, w Czarnowcu, dnia 5 lutego 2026 r.

Marek Karczewski, 5.02.2026 r.




Michniewicz z Czarnowca wystawiał ogiera anglo-trakeńskiego. Czy został skrytykowany?

Niezdecydowanie, zdawać by się mogło wydawca dziewiętnastowiecznej „Gazety Rolniczej” Nr 25 z 1897 r. podaje datę publikacji 7(19) czerwca. Czy zatem gazetę wydrukowano 7 czy może 19 czerwca?
Otórz obie daty są prawidłowe. W XIX wieku różnica między kalendarzami wynosiła 12 dni, co sprawiało, że data juliańska przypadała wcześniej niż jej gregoriański odpowiednik. Zapis 7 (19) czerwca 1897 oznacza: 7 czerwca – data według kalendarza juliańskiego, 19 czerwca – data według kalendarza gregoriańskiego (używanego obecnie). Taki podwójny zapis był powszechny w dokumentach z terenów zaboru rosyjskiego, gdzie kalendarz juliański obowiązywał urzędowo aż do 1915/1918 roku.

Z racji na fakt, że kalendarz juliański spóźniał się o 1 dzień na każde 128 lat, 24 lutego 1582 roku, Papież Grzegorz XIII w bulli papieskiej[1] „Inter Gravissimas” ogłosił reformę kalendarza, zwanego odtąd kalendarzem gregoriańskim. Dokument nakazywał pominąć 10 dni z dotychczasowego kalendarza, dlatego też po środzie, 4 października 1582 nastąpił od razu czwartek, 15 października.

Napotykając w dostępnych źródłach podwójne datowanie już wiemy, że te daty prezentowane w nawiasie są podawane według „naszego” gregoriańskiego kalendarza.

Teraz już wiemy, że fakty poniżej opisane będą dotyczyć tych dat z nawiasów. Tyle o podwójnych datach.
Wyszło trochę długo, a mieliśmy się w tym wpisie dowiedzieć o Michniewiczu…

Co wiemy z Gazety Rolniczej o Maurycym Michniewiczu – właścicielu majątku Czarnowiec?

Na pierwszej stronie gazety czytamy:

Wystawa inwentarzy.

W dniu 12 b. m. o god. 2-ej po południu otwar­to, po dziewięcioletniej przerwie, wystawę inwentarzy, które, jak się spodziewać uależy, odtąd już stale, co roku, powtarzać się będzie.

Wbrew naszym, a i ogólnym przewidywaniom, opartym na tak bardzo spóźnionej decyzji, wystawa obesłaną została bardzo licznie.
Liczba dostarczonych okazów przewyższa o wiele ilość, jaką widywaliśmy na wystawach poprzednich; stąd prosty wniosek, że gdyby nie spóźniona decyzja, wystawa tegoroczna byłaby wprost imponującą i że takiemi też będą następne.

Lista eksponentów przedstawia się szczegółowo jak następuje: W dziale koni...”

Wystawa inwentarzy, otwarta 12 czerwca 1897 roku po dziewięcioletniej przerwie, odbyła się w Warszawie. Wystawy tego typu organizowano na placach wystawowych w Warszawie, najczęściej na tzw. Polu Ujazdowskim (rejon dzisiejszego Parku Ujazdowskiego i Al. Ujazdowskich). Za organizację odpowiadało Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie, a konkretnie jego Sekcja Rolnicza.

Co było przyczyną wspomnianej w gazecie przerwy?
Wspomniana przerwa w organizowaniu Wystaw Inwentarzy była spowodowana przede wszystkim zagrożeniem epidemiologicznym (pomorem bydła i chorobami trzody) oraz restrykcjami administracyjnymi władz carskich.
Główną przyczyną zawieszenia wystaw po 1888 roku były powtarzające się epidemie chorób zakaźnych zwierząt, które wymuszały na władzach wprowadzanie surowych zakazów przemieszczania inwentarza. Organizowanie dużych skupisk zwierząt z różnych regionów kraju niosło zbyt wielkie ryzyko rozprzestrzenienia się zarazy na całe Królestwo Polskie.
Władze rosyjskie, w ramach polityki po powstaniu styczniowym, niechętnie patrzyły na wszelkie inicjatywy sprzyjające konsolidacji polskich środowisk ziemiańskich i gospodarczych. Brak zgody na zjazdy i wystawy był formą kontroli nad aktywnością społeczną Polaków. Po 1888 roku sekcje rolnicze działające przy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie borykały się z trudnościami w uzyskaniu odpowiedniego terenu (później wystawy odbywały się na Polu Ujazdowskim) oraz funduszy na budowę tymczasowych pawilonów.
Wystawa była wielkim wydarzeniem, ponieważ po raz pierwszy od niemal dekady hodowcy mogli zaprezentować postępy w hodowli bydła, koni i trzody.

Wśród 63. wystawców koni tejże wystawy, przy pozycji 48 widzimy nazwisko Maurycego Michniewicza z Czarnowca, który wystawił jednego ogiera anglo-trakeńskiego.

Wspomniany ogier anglo-trakeński Maurycego Michniewicza był jednym z eksponatów (choć nielicznych) mających dowieść postępu w hodowli prywatnej, która po latach zastoju spowodowanego epidemiami mogła wreszcie zaprezentować swoje wyniki szerokiej publiczności i potencjalnym nabywcom w stolicy.

Ogier Michniewicza (anglo-trakeński) był jedynym egzemplarzem warszawskiej wystawy. Wystawiono araby, oldenburskie, konie wierzchowe swego chowu, anglo-arabskie i inne, ale anglo-traken z Czarnowca był jedyny na warszawskiej wystawie.

Czy ogier Michniewicza (anglo-trakeński) pod koniec XIX wieku był popularny w hodowlach?

Pod koniec XIX wieku ogiery o pochodzeniu anglo-trakeńskim (czyli konie trakeńskie z silną domieszką pełnej krwi angielskiej) były nie tylko popularne, ale wręcz kluczowe dla europejskiej hodowli koni szlachetnych. Cieszyły się uznaniem. Były fundamentem kawalerii. Rasa trakeńska, rozwijana w Prusach Wschodnich, była głównym dostawcą koni dla armii. Pod koniec XIX wieku dążono do uzyskania koni lżejszych i szybszych, co osiągano właśnie poprzez krzyżowanie lokalnych klaczy z ogierami pełnej krwi angielskiej (anglo-trakeny). W latach 60. XIX wieku ponad 68% klaczy w Stadninie Głównej w Trakenach było krytych ogierami pełnej krwi angielskiej. Do roku 1912 wskaźnik ten wzrósł do ponad 84%, co pokazuje, jak potężny był trend uszlachetniania rasy.
Trakeny były symbolem luksusu i sprawności. Konie słynęły z niezwykłej wytrzymałości i szybkości. Pod koniec wieku potrafiły pokonywać trasy długodystansowe znacznie szybciej niż inne ówczesne rasy.
W tamtym okresie na ziemiach polskich konie te były marzeniem każdego ziemianina, łącząc elegancję konia wierzchowego z twardością potrzebną w rolnictwie i wojsku.

Jak traken czy anglo-traken Michniewicza mógł wyglądać w 1897 r.?

TEMPELHÜTER ur.1905 w Stadninie w Trakenach. Foto: skrzypiec.net/historia

Królewska Stadnina Koni w Trakenach (Hauptgestüt Trakehnen) była prawdziwym „klejnotem w koronie” Prus Wschodnich. Była to najznamienitsza, najbardziej znana i największa w Europie do wybuchu II wojny światowej hodowla koni szlachetnych.

Początek XIX wieku przyniósł w stadninie rewolucyjne zmiany w hodowli trakeńskiej. Zapoczątkowano organizowanie wystaw hodowlanych i premiowanie materiału zarodowego. Koniowi trakeńskiemu nadano typ bardziej wierzchowy poprzez stanowienie ogierami pełnej krwi angielskiej.
Koniec XIX wieku to starania hodowlane w kierunku konia trakeńskiego cięższego kalibru, stosowano intensywny wychów, trening wytrzymałościowy młodych koni, selekcję na dzielność i staranny dobór osobników do kojarzenia.

Dlaczego właściciel ziemski wsi Czarnowiec Maurycy Michniewicz w roku 1897 posiadał w gospodarstwie pełnokrwistego ogiera anglo-trakeńskiego?
Michniewicz posiadał ogiera anglo-trakeńskiego z tych samych powodów, dla których rasa ta była wówczas powszechnie ceniona – prestiż, potrzeby wojska (kawalerii) oraz rolnictwa.
Można przypuszczać, że będąc aktywnym hodowcą oraz uczestnikiem wspomnianej wystawy, kierował się wieloma motywacjami. Dążeniem do doskonałości hodowlanej, bo konie anglo-trakeńskie uchodziły za konie „szlachetne”, łączące pożądaną wytrzymałość z elegancją i szybkością, co było wynikiem intensywnego uszlachetniania ich krwią angielską. Posiadanie takiego ogiera świadczyło o nowoczesnym podejściu do hodowli i statusie właściciela. Konie te były wszechstronne i posiadały wysoką użyteczność. Choć hodowcy pod koniec XIX wieku dążyli do uzyskania nieco masywniejszych koni na potrzeby rolnictwa, to konie trakeńskie wciąż były cenione jako wierzchowce i konie zaprzęgowe (kawaleryjskie). Ich wytrzymałość i dzielność czyniły je idealnymi do pracy w majątku ziemskim, jak i na użytek wojska.

Wystawy, takie jak ta wznowiona w 1897 r., były miejscem prezentacji najlepszego inwentarza i zawierania transakcji. Michniewicz mógł sprowadzić lub wyhodować takiego ogiera, aby podnieść wartość swojego stada i odnieść sukces na prestiżowej wystawie. Hodowla koni pełnej krwi była często pasją ziemian, a sukcesy hodowlane przynosiły im rozgłos i satysfakcję w środowisku arystokratycznym i gospodarczym.
Posiadanie ogiera tej rasy było wówczas inwestycją w najlepszą dostępną „technologię” hodowlaną, gwarantującą potomstwo o pożądanych cechach użytkowych i dużej wartości rynkowej.

Skrytykowano Michniewicza czy wystawę?

Tygodnik rolniczo-przemysłowy „Rolnik i Chodowca” z 1 lipca 1987 roku krytykuje wystawę?

Tak streszcza „ECHA z miasta i z zagona.
Treść: … – Z jakiej strony przedstawiony został коń? – Jakie konie mamy, a jakich nam brak?- Nędza koni warszawskich…”

„…Wiele było powodów, dla których wystawa „koni i zwierząt gospodarskich” mogła się nie udać. Najważniejszy ten, że zabrano się do niej zbyt późno i że gdy zabrano się, mówiono zbyt mało. Pomimo to jednak wystawa się udała.
O ileżby się więc udała lepiej gdyby… Ale dajmy pokój. Stało się! Na przyszły rok można się będzie po- prawić…”

„…Co do koni, które wyniesione zostały nawet po nad zwierzęta domowe, to te cieszyły się jeszcze innemi honorami, jakie im się należą od towarzystwa wyścigów; umieszczono je w „głównym” pawilonie, przeprowadzano je przed publicznością, jeżdżono na nich
wierzchem i w powozach… Koń przedstawiony został ze strony piękna i przyjemności i ewentualnie wojny; jakby zapomniano, że jest on także przyjacielem pracy człowieka i zwierzęciem pociągowem. Na 233 okazy, przedstawiono 20 zaledwie koni roboczych, z których…”

„…Reszta to paradjery pod wierzch i trochę do zaprzęgu. Mamy mnóstwo drobiazgu marnego na wszystkich jarmarkach, hodowanego przez włościan, a kupowanego przez dwory na „fornalki”[2]. Nie brak nam koni i do powozu i do bryczki, ale jeżeli przemysłowiec nasz w Warszawie chce kupić konia pociągowego, silnego do furgonu, to musi go szukać albo za granicą, albo kontentować się przyprowadzonemi przez handlarzy z Cesarstwa.
Te ostatnie zaś przychodzą do nas po większej części jako trzylatki (tak jak na wyścigi), a po latach dwóch, lub trzech, z nogami krzywemi i opojami[3] przedstawiają obraz, do czego hodowla racyonalna nie powinna dopuszczać. Tak nędznych koni, jakie się widzi w Warszawie, nie zdarzyło mi się widzieć w żadnem mieście europejskiem. Niktby się nie domyślił u nas tego zamiłowania do koni, z jakiego się ciągle chwalimy i tego „znawstwa” naturalnie. U nas każdy jest znawcą koni!..”

„…Pragnąłbym i życzyłbym, by co rok było lepiej, co rok świetlej. A komitetowi wystawy i tym wszystkim i chrzestnym i rodzonym ojcom wystawy także zapewne o to chodzi. Więc zgoda i do zobaczenia się za rok!”
Podsumował Adam Brona.

Czy Brona skrytykował między innymi Maurycego Michniewicza z Czarnowca za wystawienie swojego „paradjera”?

Gdyby kogoś zainteresował tekst pełnego artykułu oraz inne sparawy rolnicze z 1897 roku, to można przeczytać gazetę pobraną z Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej -> (PDF)

Marek Karczewski, 15.01.2026 r.

[1] – Bulla papieska to uroczysty, oficjalny dokument papieski.
[2] – Fornalki to najczęściej określenie na zaprzęgi konne (zwykle składające się z dwóch lub czterech koni roboczych). Były one przydzielane do pracy fornalom, czyli stałym robotnikom rolnym w dawnym majątku ziemskim.
[3] – Opoje to miękkie, niebolesne obrzęki (wypukłości) występujące najczęściej w okolicach stawów lub pochewek ścięgnistych nóg u koni obciążonych pracą.

Źródła:
– cyfrowemazowsze.pl/dlibra
– skrzypiec.net/historia




Mobilna sauna W SPAniale

„Już ruszyła i to dosłownie.. nasza mobilna sauna W SPAniale
Serdecznie zapraszam wszystkich, którzy lubią saunować, jak i tych, którzy chcieliby poczuć ten klimat i wartości zdrowotne.
Zapraszam również do obserwacji tworzącej się nowej strony na FB dla naszej działalności- Wspaniale-sauny i banie na zawołanie. Wrzucę Wam zaproszenia.”

Taką zapowiedź czytamy dziś na tablicy twórczyni, która wraz z małżonkiem postanowiła zaskoczyć nas nową atrakcją. Atrakcja może przyjechać dosłownie pod drzwi naszego domu.
Nie żyjemy w Finlandii, nie każdy z nas posiada saunę przy domu, więc Jola i Sylwek obdarzą nas namiastką Finlandii.

Wypada skorzystać z oferty, polecamy!

Dzwońcie pod numery:
884 886 744
884 886 944

No i jeszcze kolejne cytaty właścicieli sauny:

„Tęsknisz za latem?
Chcesz otulić się ciepłem i poczuć błogość relaksu?

Zapraszam Cię do naszej mobilnej sauny W SPAniale
gdzie w zaciszu domowego ogrodu, działki, lasu, gdzie chcesz…
Doświadczysz odprężenia, oczyszczenia, spokoju.

Zaproś partnera/partnerkę, grupkę przyjaciół, kogo chcesz i cieszcie się gorącymi chwilami, gdy za oknem jesienna szaruga.

Co zapewniamy?
* Nowoczesną saunę na przyczepie z panoramicznym oknem, która mieści do 6 osób,
* Drewno pozwalające na rozpalenie sauny ok 30-40 min + ok 3 godz. saunowania (przy dłuższych seansach możliwość dokupienia drewna od nas lub dostarczenia go we własnym zakresie),
* Klimatyczne oświetlenie LED z regulatorem natężenia światła, które w połączeniu z naturalnym drewnem daje niesamowite wrażenia,
* Transport pod wskazany adres w promieniu 50 km od naszej siedziby (mieścimy się w Czarnowcu/k. Ostrołęki). Docieramy wszędzie tam, gdzie dojedzie auto z przyczepą. Transport do 10 km w cenie (powyżej 3 zł/km w obie strony)
* Szkolenie i instrukcje, abyś mógł w bezpieczny sposób korzystać z doznań sauny.

Cennik
Poniedziałek-Czwartek 350 zł/1 dobę
Kolejny dzień w tygodniu 250 zł/1 dobę
Piątek-Niedziela 450 zł/1 dobę

Pakiety weekendowe
Piątek-Sobota 800 zł/2 doby
Sobota-Niedziela 800 zł/2 doby
Piątek-Sobota-Niedziela 1100 zł/3 doby

Kaucja zwrotna -500 zł -rozliczana w dniu odbioru sprzętu

Masz pytania? Zadzwoń. Chętnie odpowiemy.
Skontaktuj się z nami i zarezerwuj dla siebie dogodny termin.
REZERWACJE PRZYJMUJEMY POD NUMERAMI TELEFONÓW:
884 886 744 LUB 884 886 944

Gorąco zapraszamy!
Będzie W SPAniale”

MK




Opinie rowerzystów o „rowerowaniu”, nie tylko czerwcowym.

Przeleciał czerwiec oraz wakacje, a we wrześniu czas do szkoły. Może również rowerem?

Dopiero co zakończyliśmy czerwcową rywalizację – piątkowym podsumowaniem, o którym pisaliśmy tu ->
Dziś przychodzą nowe pomysły na dalszą aktywność mieszkańców Czarnowca.

Zanim jednak będziemy pisać o tych nowych pomysłach przytoczymy parę zdań tegorocznych uczestników (rodzin), które w Czarnowcu, rowerami jeżdżą od lat.

W pytaniach skierowanych do liderów/liderek pojawiły się między innymi pytania:
Co Was motywuje do wsiadania na rower?
Czy to dobry pomysł, aby brać udział w takiej zabawie, a nawet rywalizacji?
Czy nagradzanie w jakiejkolwiek formie za tego typu zabawę jest motywujące i może przyczynić się do dołączenia kolejnych rowerzystów?…


Rodzina Kawałków

Elżbieta, Robert Kawałkowie, Marta, Michał Szewczykowie

Pewnie 🙂
Jeśli chodzi o Aktywne Miasta w czerwcu, jest to dla nas super forma spędzania wspólnie, przede wszystkim wolnego czasu.


Rywalizacja nas motywuje do codziennej aktywności, ponieważ na co dzień często są wymówki. Dzięki tej rywalizacji można spędzić wspólnie czas, ale i dostrzec piękną okolicę, w której mieszkamy i poczuć taki spokój.

Gdy jeździłam rowerem w czerwcu nagrałam filmik, który pokazał mi, że to gdzie mieszkam to moje miejsce, bo czuję tu spokój.

Jeśli chodzi o dekoracje to zawsze były super, na tej nie mogłam być z powodu Francia, bo się pochorował, ale rodzice bardzo chwalili, aż było im szkoda wracać.

Jeśli chodzi o prezenty są super i mega doceniamy to, że Pan tak się angażuje i poświęca swój czas oraz motywuje ludzi.
Marta


Rodzina Michniewiczów

Marku cała nasza rodzina startuje w Aktywnych Miastach od początku jej powstania. Rowery zawsze były nam bliskie i cieszę się, że udało nam się tę pasję przekazać również naszym chłopcom Robertowi i Wiktorowi.

Rywalizację czerwcową traktujemy jak dobrą zabawę, sprawdzenie samych siebie, gdzie z roku na rok pokonujemy większe dystanse i bijemy swoje rekordy. To nas bardzo motywuje. Zresztą całą rodziną jesteśmy aktywni również w innych sportach i rekreacji jak piesze wycieczki górskie i zdobywanie dwutysięczników, a ostatnio nawet nieśmiałe próby w bieganiu.

Cieszymy się, że w Czarnowcu całkiem spora grupa sąsiadów angażuje się w jazdę na rowerze, fajnie jest podejrzeć ile kto wykręcił kilometrów i zdrowo ze sobą porywalizować. Nie jeździmy dla nagród, ale dla siebie samych. Naszą ulubioną nagrodą jest rodzinny puchar z 2022 za km wykręcone razem przez naszą czwórkę.


Koszulki, które dostaliśmy w tym roku są fajne, natomiast nie wiem co kogo motywuje do jazdy i czy koszulki spełniałyby rolę takiego motywatora.


Jeśli pytasz o samą organizację podsumowania rywalizacji to miejsce tegorocznej to strzał w dziesiątkę, naprawdę masz fajne zaplecze. Fajnie jest posiedzieć wieczorem w gronie sąsiedzkim na małej integracji, co prawda przede wszystkim dorośli, bo młodzież i dzieci to biesiadowanie już raczej nie interesuje.


Zastrzeżenie mam tylko co do odbioru nagród przez osoby, które nie mogły dotrzeć z różnych przyczyn. Skoro były wymienione to powinny mieć możliwość odbioru nagrody w innym terminie, albo podać nagrodę przez sąsiada, kolegę, który był. My również nie mogliśmy być z Wiktorem na dekoracji w urzędzie miasta, ale bez problemu odebraliśmy nagrodę po powrocie z wakacji.

To chyba tyle z mojej strony, trochę się rozpisałam.
Jolanta

Jolanta, Sylwester, Robert, Wiktor Michniewiczowie


Rodzina Banasików

Już od kilku sezonów, w czerwcu całą naszą rodziną podejmujemy wyzwanie kręcenia kilometrów w aplikacji Aktywne Miasta.

Za każdym razem są to kilometry kręcone dla Czarnowca (w grupie ostrołęckiej).

Jazda rowerem to dla nas ogromna przyjemność. Szczególnie dla chłopców to również dodatkowa nutka rywalizacji, która jest motywacją do wykręcenia jak największej liczby kilometrów. Taka forma aktywności jest doskonałym sposobem na budowanie, jednoczenie i poznawanie lokalnej społeczności.

Po zakończonej rywalizacji pan Marek Karczewski zorganizował spotkanie dla wszystkich uczestników, które było idealną okazją do podsumowania wspólnego wysiłku. Podczas tego wydarzenia wręczone zostały nagrody (koszulki, statuetki, medale) oraz dyplomy, co było fantastycznym gestem doceniającym zaangażowanie każdego rowerzysty. Dzięki takiemu spotkaniu zakończenie rywalizacji stało się świetną okazją do spotkania naszej społeczności i wspólnego świętowania.

Zachęcamy wszystkich do dołączenia, do wspólnej rywalizacji, a przede wszystkim do świetnej zabawy.
Marzena

Marzena, Jacek, Filip, Dawid Banasikowie


Rodzina Dzwonkowskich

Od kilku lat w czerwcu w naszej miejscowości robi się wyjątkowo gwarnie – a to wszystko za sprawą rywalizacji rowerowej w aplikacji Aktywne Miasta.

Wśród wielu rodzin, które wciągnęły się w tę sportową zabawę, byliśmy i my Dzwonkowscy. Zenek od dawna miał duszę pielgrzyma – i nie raz pokonywał setki kilometrów na rowerze, jadąc do Częstochowy czy Gietrzwałdu, Osuchowej czy Suchcic. Jego rower był dla niego czymś więcej niż środkiem transportu: był narzędziem modlitwy, refleksji i spotkań z ludźmi. Kiedy tylko dowiedział się o rywalizacji w aplikacji, od razu zapalił się do uczestnictwa – to była dla niego okazja, by połączyć pasję z lokalną wspólnotą.

Ja początkowo podchodziłam do tematu ostrożniej. Jeździłam „dla towarzystwa”, zdrowia i zgubienia zbędnych kilogramów, ale szybko złapałam bakcyla i dziś śmieję się, że rower to najlepszy sposób na… spokojne pogaduchy z mężem w ruchu. Rywalizacja z sąsiadami wciągnęła całą wieś. Jedni traktowali jazdę jako codzienny trening, inni – jako pretekst do wspólnych spotkań. Na czarnowieckich drogach coraz częściej można było spotkać znajome twarze na rowerach. Nie brakowało dobrych żartów i lekkiej rywalizacji: – Ile dziś wykręciliście? – pytał sąsiad przy bramce. Czuliśmy, że nie chodzi tylko o kilometry, ale o poczucie wspólnoty. Mąż cieszył się, że może dzielić swoją pasję z innymi, a ja, że wciągnęłam się w coś, co daje mi lekkość i radość. Zachęciliśmy także synową oraz bliskie nam osoby do uczestnictwa w rywalizacji.

Zwieńczeniem czerwcowych zmagań była profesjonalnie przygotowana impreza połączona z dekoracją uczestników. W kameralnym miejscu dzięki pracy i życzliwości Marka i Małgosi sympatycznie spędziliśmy czas, były kiełbaski z ogniska, domowe ciasta i oczywiście wręczanie nagród. Atmosfera była pełna śmiechu, rozmów i wspomnień z całego lata. Wracaliśmy do domu z poczuciem, że czerwcowa rywalizacja nie była tylko sportową zabawą. Była doświadczeniem wspólnoty, radości i dowodem, że w Czarnowcu rower to coś więcej niż dwa kółka – to sposób na życie i miłe spędzenie czasu.

Pozdrower
Bogumiła

Bogumiła, Zenon, Julia, Aleksandra Dzwonkowscy


W momencie pojawienia się kolejnych opinii/wypowiedzi – zaktualizujemy wpis.
Zapraszam wszystkich chętnych.
Dziękuję za Wasze opinie.

Do zobaczenia na dwóch kółkach.

Marek Karczewski, 7.09.2025 r.




Ale zakręcili! Dekoracja 2025 (zdjęcia)

Ale zakręcili! Dekoracja (zdjęcia)

O tej rywalizacji pisaliśmy wielokrotnie przez cały czerwiec.
Chodzi o czerwcowe kręcenie kilometrów na rowerach w ramach akcji ogólnopolskiej pod nazwą „Aktywne Miasta”.
Wszyscy uczestnicy grupy „Czarnowiec.pl” kręcili kilometry do wspólnego worka dla miasta Ostrołęki.

Nie był to nasz pierwszy raz, bo już od czterech lat pokazujemy, że czarnowieccy rowerzyści liczą się w grupie ostrołęckiej.
Jak było przed laty, i jakie miejsca zajmowaliśmy, można przeczytać tu ->

Rywalizacja czerwcowa 2025 r.

Przyszedł czas (na zakończenie wakacji) na podsumowanie i nagrodzenie najlepszych.

W piątkowe popołudnie 29 sierpnia 2025 r. odbyło się uroczyste wręczenie pucharów, dyplomów, medali i nagród rzeczowych.
Ale hitem dekoracji okazały się specjalnie uszyte, profesjonalne koszulki kolarskie, nie tylko dla zwycięzców.
Sponsorami tak wartościowych i jednocześnie ważnych wizerunkowo nagród są mieszkańcy Czarnowca! – o sponsorach przeczytamy poniżej.

W dekoracji uczestniczyły przede wszystkim czarnowieckie, rowerowe rodziny, które od lat wiodą prym w najbardziej intensywnym kręceniu na rowerach.

Organizator Marek Karczewski przygotował nagrody dla wszystkich (dyplomy, medale, nagrody rzeczowe).
Puchary oraz koszulki otrzymali wybrani, którzy swoim kręceniem wjechali na podium lub tuż obok podium. 🙂

Podium do 15 lat

  1. Wiktor Michniewicz
  2. Filip Banasik
  3. Martyna Bacławska
  4. Dawid Banasik
  5. Michał Gąska -> kompletne wyniki

Kobiety

  1. Marta Kawałek-Szewczyk
  2. Jolanta Michniewicz
  3. Elżbieta Kurpiewska-Kawałek
  4. Izabela Bacławska
  5. Bogumiła Dzwonkowska -> kompletne wyniki

Mężczyźni

  1. Robert Kawałek
  2. Marek Karczewski
  3. Robert Michniewicz
  4. Sylwester Michniewicz
  5. Wiesław Krupiński -> kompletne wyniki

Po oficjalnej dekoracji na wszystkich uczestników uroczystości czekały obfito zastawione stoły, ognisko, muzyka.

Z tego miejsca kieruję gorące podziękowania do wszystkich uczestników uroczystości.
Gratuluję wspaniałych wyników w tegorocznej rywalizacji/zabawie rowerowej!
Czekam z niecierpliwością kolejnego czerwca. 🙂

SPONSORZY

Szczególne podziękowania kieruję w stronę mieszkańców Czarnowca, Państwa Joanny i Przemysława Lipków, którzy pod szyldem firmy Lime BOX Team ufundowali profesjonalne koszulki kolarskie dla najlepszych rowerzystów naszej grupy!

Składam również podziękowania pozostałym sponsorom, dzięki którym piątkowa uroczystość mogła zyskać wysoki standard.
– Dariusz Aleksandrowicz – NIERUCHOMOŚCI, Czarnowiec,
– sympatyk sportu z ul. Sosnowej w Czarnowcu,
– Agro-Metal, Jacek Dmochowski,
– Marek Karczewski.

W uroczystości wzięli udział również inni rowerzyści, do których skierowano zaproszenie o wsparcie kilometrowe w czerwcu 2026 r.
Za przepyszny bigos, który zszedł do ostatniej miski, dziękuję panu Andrzejowi Paszczykowi z Rzekunia. 🙂

Bogata galeria zdjęć z dekoracji ->

foto: Marek Karczewski, Małgorzata Wysocka, Anna Zaręba, Krzysztof Chojnowski

Powiązane artykuły:
https://czarnowiec.pl/2025/04/30/rywalizacja-aktywne-miasta-juz-sie-nakreca/
https://czarnowiec.pl/2025/05/28/zakrecony-czarnowiec-pl-rusza-juz-w-niedziele/
https://czarnowiec.pl/2025/06/03/czarnowiec-dobrze-kreci/
https://czarnowiec.pl/2025/06/06/gosc-radia-oko-marek-karczewski/
https://czarnowiec.pl/2025/06/09/kto-i-ile-kilometrow-ukrecil/
https://czarnowiec.pl/2025/06/16/polmetek-krecenia-za-nami-mocno-naciskamy/
https://czarnowiec.pl/2025/07/03/w-aktywnych-miastach-czarnowiec-pl-osiagnal-znakomite-miejsce/
https://czarnowiec.pl/2025/08/13/po-raz-kolejny-czarnowiec-jest-najlepszy/
https://czarnowiec.pl/2025/08/25/ale-bedzie-jazda-z-lime-box/

Z tego miejsca raz jeszcze dziękuję i gratuluję wszystkim, kręcącym dla naszej grupy i już dziś zapraszam drugie tyle uczestników/rowerzystów do umocnienia grupy „Czarnowiec.pl” w czerwcu 2026 r.

pozdROWER!

Marek Karczewski, 31.08.2025 r.




Kompletne wyniki „Aktywnych Miast” – „Zakręcony Czarnowiec”

Przedstawiamy kompletne wyniki rywalizacji/zabawy, w grupie „Czarnowiec.pl”

Ewentualne uwagi do wyników, proszę kierować bezpośrednio do Organizatora Marka Karczewskiego – 533 613 913 lub MSG.

O czerwcowej rywalizacji pisaliśmy tu ->
Skrócone wyniki tu ->

Termin dekoracji zostanie podany niebawem, proszę śledzić komunikaty.

Marek Karczewski, 04.07.2025 r.




W „Aktywnych Miastach” Czarnowiec.pl wywalczył znakomite miejsce!

Rywalizacja o tytuł Rowerowej Stolicy Polski 2025 zakończona!

Przez cały czerwiec (1-30.06.2025 r.) mieszkańcy Czarnowca i sympatycy Czarnowca kręcili kilometry dla swojej grupy rowerowej „Czarnowiec.pl” oraz pośrednio dla miasta Ostrołęki, pokazując wielkie zaangażowanie, wytrwałość i pasję do jazdy na dwóch kółkach.

Kawałek, Szewczyk, Michniewicz to zdecydowani liderzy!

Przyszedł czas na ogłoszenie nazwisk liderów grupy „Czarnowiec.pl” – wyniki robią ogromne wrażenie!

MĘŻCZYŹNI

  1. Marek Karczewski – 1830,29 km
  2. Robert Michniewicz – 1717,40 km
  3. Sylwester Michniewicz – 1254,40 km
  4. Wiktor Michniewicz – 751,19 km (15)
  5. Wiesław Krupiński – 572,70 km
  6. Filip Banasik – 559,18 km (15)
  7. Michał Mulawka – 465,51 km
  8. Zenon Dzwonkowski – 340,39 km
  9. Adam Sulivan (?) – 310,45 km

KOBIETY

  1. Jolanta Michniewicz – 702,15 km
  2. Elżbieta Kurpiewska-Kawałek – 288,49 km
  3. Izabela Bacławska – 247,86 km
  4. Bogumiła Dzwonkowska – 209,79 km
  5. Iwona Waszczak – 197,51 km
  6. Aleksandra Dzwonkowska – 113,69 km

DZIECI DO 15 LAT

  1. Filip Banasik – 559,18 km
  2. Martyna Bacławska – 96,65 km
  3. Dawid Banasik – 74,03 km
  4. Michał Gąska – 30,90 km

Serdecznie dziękuję wszystkim uczestnikom zabawy/rywalizacji, którzy znaleźli się w czołówce, oraz każdemu, kto dołożył choć jeden kilometr do wspólnego wyniku dla miasta Ostrołęki.

Gratuluję wszystkim sympatykom „Czarnowiec.pl”, mieszkańcom oraz nie mieszkańcom za przyłączenie się do grupy!

To jednak duży sukces, bo w naszej grupie kręciło łącznie – zaledwie 37. osób.

  1. eOstroleka – 43 osoby
  2. Miasto Ostrołęka – 102. osoby
  3. II LO – 111. osób
  4. ZSZ Nr 1 – 61 osób

Grupa „Czarnowiec.pl” wykręciła imponującą ilość kilometrów 13996,21, co daje średnią na jednego uczestnika grupy 378,28 km/miesiąc.
– Robert Kawałek, średnio – dziennie wykręcał 66,72 km.
– Marta Kawałek-Szewczyk – średnio dziennie 28,08 km
– Wiktor Michniewicz (do 15 lat) – dziennie 25,04 km.

Wszystkie grupy reprezentujące Ostrołękę, pokonały wspólnie prawie 210 000 km. Jest to wynik lepszy od ubiegłorocznego o prawie 32 000 km!

Uroczyste wręczenie nagród…

O tym już niebawem, a dziś zapraszam do podsyłania swoich czerwcowych zdjęć z rowerem 🙂
– MSG
– MMS – 533 613 913
– WhatsApp
– rowerkarola@gmail.com

ps. Nasi zawodnicy uplasowali się również wysoko w klasyfikacji generalnej grupy „Ostrołęka”. O tym również wkrótce – w kompletnych wynikach czerwcowej rywalizacji.

Marek Karczewski, 3.07.2025 r.




Pogrzeb u Czerniejewskich i Michniewiczów właścicieli dóbr Czarnowca

Czerniejewscy, Michniewiczowie właściciele dóbr Czarnowca
Ta krótka historia naszej wioski, tym razem o tragicznej śmierci Janinki pokazuje obraz codzienności końca XIX wieku.

Działo się we wsi Rzekuń 13 sierpnia /25 sierpnia 1894 roku, o jedenastej rano. Stawili się Maurycy Michniewicz, lat 37, dziedzic Folwarku Czarnowiec i Kazimierz Kuszel, lat 42 zarządca, obaj we wsi Czarnowcu zamieszkali i oświadczyli, że 12/24 sierpnia tego roku o godzinie 8.30 rano umarła we wsi Czarnowiec Janina Michniewicz, miesiące dwa mająca, córka obecnego Maurycego i Antoniny z Czernejewskich ślubnych małżonków Michniewiczów, w Warszawie urodzona. Po naocznym przekonaniu się o śmierci Janiny Michniewicz.
Akt ten stawiającym przeczytany i przez Nas i przez nich podpisany.
Ks. Michał Nowek proboszcz rzekuński utrzymujący akty stanu cywilnego
Maurycy Michniewicz, Kazimierz Kuszel

Na podstawie odnalezionego w sieci nekrologu z 1894 roku przez Panią Martę Wojciechowską z Myszyńca dowiadujemy się, że w Czarnowcu, w czasach szlachectwa Królestwa Polskiego na dworze dziś nazywanym „Wyszomirskich” zarządzali w Czarnowcu Czerniejewscy i Michniewiczowie.

Janika Michniewicz zmarła w okresie letnim więc nie można w takiej sytuacji domniemywać śmierci z wyziębienia, co w czasach ówczesnych też miało często miejsce.
Dlaczego więc Janika zmarła?

Higiena w miastach i na wsiach.

W czasach współczesnych poród jest doświadczeniem względnie bezpiecznym dla matki i dziecka. Dawniej jednak do narodzin szykowano się niemal tak samo, jak do pogrzebu. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero od XIX wieku. Tak przynajmniej było na Zachodzie. Rewolucja w higienie i opiece zdrowia, która uratowała życie dziesiątków milionów dzieci, dotarła na ziemie polskie z bardzo dużym opóźnieniem.
Przedwojenna Polska nie znała powszechnej bezpłatnej służby zdrowia. Dostęp do lekarzy był dużo trudniejszy niż w innych krajach, nawet tych w podobnej sytuacji politycznej. Higiena, zarówno w miastach, jak i na wsi, wołała o pomstę do nieba. Brakowało też instytucji wspierających matki i najmłodsze dzieci. Wystarczy stwierdzić, że w roku 1918, gdy Polska odzyskała niepodległość, w całym państwie działało tylko około 25 przychodni sprawujących opiekę nad położnicami i niemowlętami. Według danych z 1930 roku w pierwszym roku życia umierało średnio 143 dzieci na 1000. To odsetek 37 razy wyższy niż obecnie. W samej Warszawie, gdzie opieka medyczna stała na wyższym poziomie niż na prowincji, umierało 11,8% wszystkich niemowląt.
Ile przychodni działało w roku 1894 i ile dzieci umierało w pierwszym roku życia, możemy sami wywnioskować na podstawie statystyk z późniejszych lat.

W czasach kiedy nie było opieki medycznej takiej jak obecnie, nasi dziadkowie na co dzień obcowali ze śmiercią. Często umierały małe dzieci, kobiety w połogu, niektórzy tylko dożywali sędziwego wieku. Dlatego chyba łatwiej niż dziś, godzono się z jej nadejściem. Większość ludzi umierała we własnym domu, w otoczeniu najbliższych, i to oni dbali o godne odejście z tego świata. Dlatego też wykształciły się różne zwyczaje i obrzędy związane ze śmiercią i pożegnaniem zmarłego.

Gdy ktoś przeczuwał, że koniec jest już bliski, dawał rodzinie wskazówki dotyczące jego własności. Starał się również wybaczyć krzywdy, pogodzić z każdym, z kim był zwaśniony. Wzywano także księdza, aby udzielił konającemu ostatnich sakramentów. Cały czas ktoś z rodziny czuwał przy łóżku. Do rąk wkładano zapaloną gromnicę i kropiono umierającego święconą wodą. Był jeszcze zwyczaj, że domu w którym ktoś zmarł nie sprzątano, nie zamiatano, nic nie ruszano do czasu pogrzebu. Szczególnie uważano aby nie wycierać progu domu, a ludzie przychodzący na różaniec uważali żeby na progu nie stanąć.

Straszna moda końca XIX wieku. Dziś określana jako dziwny zwyczaj.

Zwyczaj fotografowania zmarłych należy do zapomnianej tradycji, cieszącej się popularnością przede wszystkim w krajach Europy Wschodniej i Anglii. W Polsce zdjęcia pośmiertne wykonywano od lat 40. XIX wieku, aż do końca lat 90. XX wieku. Istnieje kilka przyczyn, dla których uwieczniano ludzi dopiero w chwili odchodzenia. Najważniejszą z nich była ograniczona dostępność fotografii, zarezerwowanej tylko na wyjątkowe wydarzenia. Do połowy XX wieku rzadko portretowano ludzi za życia. Moment śmierci rodził potrzebę utrwalenia czyjejś podobizny, zachowania pamięci o danej osobie, zatrzymania jej obrazu na dłużej. Zdjęcie pośmiertne pełniło rolę cennej pamiątki, przywołującej wspomnienia oraz uczucia. Istotnym czynnikiem, który przekładał się na popularność fotografii post mortem była powszechna świadomość nieuchronności losu, a także wiara w życie pozagrobowe.
Zamożniejsze rodziny na tę tragiczną okoliczność wykonywały sobie wisiory, brosze, pierścienie z zamieszczonym wizerunkiem bliskiej osoby. Najczęściej kobiety (matki) nosiły je wyrażając szacunek i zachowując pamięć o zmarłej osobie.

Jak wyglądał pogrzeb na dworze Czerniejewskich i Michniewiczów?

Gdy dziecko skonało otwierano w izbie okna, aby dusza mogła swobodnie wyjść. Zatrzymano zegar na godzinie, o której zmarło. Zasłonięto również lustra, aby się ktoś z żyjących w nich nie przeglądnął i nie zobaczył śmierci.

Ciało przez trzy dni pozostawało w domu. Ktoś z rodziny, albo specjalnie wynajęta osoba umyła je i ubrała w odświętny strój. Dziewczynki były wtedy ubierane w białą sukienkę lub odświętny strój. Zwłoki ułożono w otwartej trumnie, na środku izby, wokół ustawiano żywe kwiaty i świece. Tak było nawet podczas największych upałów, co niestety skutkowało nieprzyjemnym zapachem. Po pogrzebie takie pomieszczenie trzeba było pomalować wapnem, a podłogę porządnie wyszorować. Do trumny włożono kwiatki polne i święte obrazki, mógł być również włożony różaniec opleciony wokół rąk i książeczka do modlenia – raczej w przypadku osób, które potrafiły się modlić. Czasami dawano jakieś drobne przedmioty należące do zmarłego.

O śmierci zawiadomiono rodzinę i sąsiadów, dzwoniono w kościele, rozwieszano klapsydry i ogłoszono w lokalnej prasie (wycinek poniżej). W domu był przez trzy dni odprawiany różaniec, prowadzony przez jedną lub kilka osób. Przychodziły specjalnie wynajęte płaczki, które okadzały izbę, śpiewały i zawodziły. Był przesąd, że aby się nie bać zmarłego, żeby nas nie straszył, należało go dotknąć w czoło lub w rękę.

W dniu pogrzebu do domu sprowadzono księdza lub czekał on przed kościołem. Trumnę z domu wyniesiono nogami do przodu stukając nią trzy razy w próg. Następnie przewieziono ją wozem konnym lub niesiono na ramionach.

Gdy kondukt żałobny jechał lub szedł przez wieś to ludzie dołączali się do niego, a kto nie mógł to chociaż wychodził przed dom, aby pożegnać zmarłego. W kościele przez blisko pół godziny ksiądz z organistą śpiewali różne modlitwy i pieśni. Następnie odbyło się nabożeństwo żałobne, w czasie którego trumna była ustawiana przed ołtarzem na specjalnym katafalku, po bokach układano kwiaty i świece. Po mszy wszyscy udali się na cmentarz.

Zmarłych w parafii Rzekuń chowano na cmentarzu wokół kościoła, później założono obecny cmentarz [święty kamień w polu]. Tam nastąpiło ostatnie pożegnanie. Na trumnę każdy z uczestników pogrzebu sypał garść ziemi, ksiądz pokropił ją święconą wodą, a trumnę zakopano w grobie familijnym (Czerniejewskich lub Michniewiczów).

Maleńkie dzieci takie jak Janinka Michniewicz mogły nie mieć mszy, gdyż uważano, że i tak jest już w niebie.

Po śmierci najbliższa rodzina nosiła żałobę, czyli czarny strój przez określony okres czasu. Ojciec w klapie marynarki czarną wstążkę, matka czarną chustkę na głowie.

Po pogrzebie rodzina udała się do domu na stypę.

fot. K. Miedziński – Polska XIX wiek
Trumnę robił sam gospodarz albo zamawiano ją u stolarza, zazwyczaj nie płacono za nią.

A tak wyglądał akt zgonu sporządzony przez proboszcza parafii Rzekuń, ks. Michała Noweka

Z klapsydry możemy dowiedzieć się, że ciało Janinki zostało złożone do grobu familijnego. Czy był to grób Czerniejewskich, Michniewiczów? Tego nie napisano.
Za treścią jednej malutkiej wzmianki zaciekawiło mnie czy na wspomnianym cmentarzu rzekuńskim odnajdę grobowiec Czerniejewskich lub Michniewiczów. Poświęcając kilka godzin na rzekuńskiej nekropolii w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu po właścicielach ziemskich z Czarnowca nie odnalazłem żadnego śladu. Najstarszy grób, który oznaczony jest solidną tablicą nagrobną jest z 1909 roku.
Domniemam, że wspomniany grób familijny Czerniejewskich lub Michniewiczów był usytuowany na starym cmentarzu – naprzeciwko kościoła. Założony w okolicach 1413 roku funkcjonował prawdopodobnie do końca XIX wieku. Obecnie (2024 r.) w tym miejscu (na starym cmentarzu) rośnie trawa i żaden znak po starych grobach nie pozostał.

1894 r.

Co wiemy o właścicielach dóbr w Czarnowcu?

Znaleziony wycinek o śmierci Janiki (Janiny) co było dla rodziny Czerniejewskich i Michniewiczów tragedią, spowodował, że z zaciekawieniem zacząłem wyszukiwać nowych wątków o byłych właścicielach Czarnowca.
Tu ponownie z pomocą przyszła Pani Marta Wojciechowska z Myszyńca, która podesłała indeks sieciowy o Czerniejewskich, zamieszczony na stronie polishgenealogy.blogspot.com
Ma on taką oto treść:

Materiały do Polskiego Słownika Biograficzno-Genealogicznego
Czerniejewski h. Korczak, vel Czerniejowski, rzadko Czerniewski, rodzina czerwonoruska, pochodzenia węgierskiego lub wołoskiego, pisała się z Czerniejowa. Wedle Bonieckiego, nazwisko wzięli od dóbr Czerniejów w ziemi lwowskiej, a protoplastą ich ma być Benedykt, Węgier, kasztelan halicki 1387. Istnieje też kilka osad tej nazwy w woj. lubelskim, m. in. Czerniejów, dawniej w parafii Wola Wołoska, gmina Turno, pow. Włodawa (SGKP), obecnie powiat Parczew. Mikołaj z Czerniejowa 1459 r. kupił Załuże, a z braćmi swymi, Janem i Marcinem, był dziedzicem Kamieńca, Czerniejowa, Hołobutowa i Kłodnicy (Bon.). Antoni, podstoli halicki 1475. Jan, podczaszy lwowski 1613, podkomorzy lwowski 1615. Jan, skarbnik parnawski, poseł ziemi liwskiej na sejm 1783. Czerniejewscy byli właścicielami m. in. dóbr Czarnowiec w pow. ostrołęckim, gminie Rzekuń. Zostali wylegitymowani ze szlachectwa w Królestwie Polskim w latach 1836-1862.

ANTONINA* (Tola) Helena Józefa Czerniejewska (ok. 1870-7 VI 1936), c. Władysława i Heleny Sampławskiej; ur. prawd. Warszawa, zm. tamże, zapisana jako Tola z Czerniejewskich Michniewiczowa (Nekrologi Warsz.); m. (1891 Warszawa) Maurycy* Władysław Michniewicz (ok. 1860-10 IV 1913), s. Władysława i Emilii Strzeszewskiej; ślub w parafii św. Aleksandra (MK Warszawa: św. Aleksander).
* – Antonina i Maurycy – rodzice Janinki

TOMASZ Czerniejewski (1807-po 1840), s. Walentego i Rozalii Cybulskiej, dziedzic dóbr Czarnowiec, pow. Ostrołęka, parafia i gmina Rzekuń; jego syn został wylegitymowany ze szlachectwa w Królestwie Polskim 1852 r. z herbem Korczak; ur. Postoliska, parafia Postoliska, pow. Wołomin, woj. mazowieckie, chrz. 1807 (Bon.; Urus.; Szl. Król.; MK Postoliska); ż. (1838 Warszawa) Antonina Justyna Pinińska h. Jastrzębiec (ok. 1798-po 1840), c. Wawrzyńca i Marianny Płoskiej, dziedziców dóbr Pyszkowo, parafia Chodecz, pow. Włocławek (MK Chodecz); ślub w parafii św. Jana (MK Warszawa: św. Jan); 1v. żona (1823 Chodecz) Andrzeja vel Jędrzeja Tomasza Żebrowskiego (1788-1837), uwagi: on wielmożny, ona lat 25 (MK Chodecz); dzieci: Władysław.

Z tegoż samego źródła dowiadujemy się jak wyglądał herb Czerniejewskich.

Z niecierpliwością czekamy na kolejne stare fotografie, dokumenty, wycinki prasowe, opowieści o starym Czarnowcu. W tych sprawach można kontaktować się poprzez email wiesczarnowiec@gmail com lub tel. 533 613 913.

Zainteresowane osoby historią Czarnowca zapraszamy do działu HISTORIA

Marek Karczewski

Źródła:

– wielkahistoria.pl/koszmar-niemowlat
– polishgenealogy.blogspot.com. Bon. t.3/369-370; Kos. t.1; Nies.; SGKP t.1/824; Szl. Król.; Urus. t.3/10-11.
– teologiapolityczna.pl
– Anna Mądel, szynwald.pl
– Mariola Tymochowicz, Magia odejścia
– fot. 1919-Bracia Taylor
– fot. 1900-wisiorek ze zdjęciem pośmiertnym XIX wiek-Lisak.net
– fot. K. Miedziński – Polska XIX wiek




Wiceprezydent Ostrołęki wyróżniła Czarnowiec i mieszkańców

W piątek siódmego lipca odbyło się oficjalne podsumowanie rowerowej rywalizacji „Aktywne Miasta” – o puchar Rowerowej Stolicy Polski.
Miasto Ostrołęka przystąpiło do rywalizacji kolejny rok z rzędu.
Gmina Rzekuń za sprawą sołtysa Czarnowca uczestniczy w zabawie na dwóch kółkach po raz trzeci.
W każdym kolejnym roku wykręcamy coraz więcej kilometrów.

Mieszkańcy Czarnowca podczas dekoracji w Urzędzie Miasta – Robert Kawałek i Bogdan Antośkiewicz.
Od lewej stoją: Bartosz Truszkowski, Bogdan Antośkiewicz, Robert Kawałek, Anna Gocłowska, Sylwia Wołosz.
foto: UM w Ostrołęce

Nasza grupa na prośbę sołtysa została rozbudowana tak aby w prosty sposób mieszkańcy Czarnowca mogli śledzić swoje treningi.
Grupa „ostrołęcka” to wiele różnych podgrup stworzonych dla szkół i instytucji.
W tej rywalizacji nasza gmina – za sprawą przede wszystkim mieszkańców Czarnowca zajęła znakomite trzecie miejsce!
Drabinka grupy ostrołęckiej:
– Polska
— Ostrołęka
— Rzekuń
—- Czarnowiec
Dodatkowo w grupie „Rzekuń” założono 21 podgrup (sołectw). Wśród 21. sołectw tylko w pięciu z nich mieszkańcy wsiedli na rowery!

Wielkie gratulacje dla WSZYSTKICH mieszkańców Czarnowca, którzy wsiedli na rowery aby kręcić kilometry dla Ostrołęki.

Miasto Ostrołęka zajęło wprawdzie miejsce poza pierwszą dziesiątką ale cieszy fakt, że przystąpiło do tej popularnej w Polsce rywalizacji.

Mieszkańcy Czarnowca, którzy poprzez swoje zaangażowanie w kręcenie kilometrów dla Ostrołęki zostali wyróżnieni nagrodami rzeczowymi i finansowymi.

Pierwsze miejsce w klasyfikacji młodzieży do 17 lat, zdecydowanie zwyciężył Robert Michniewicz (15 lat). Ta klasyfikacja pomimo zwycięstwa Roberta nie była niestety trafiona, bo szesnasto i siedemnastolatkowie mogą na równi rywalizować z trzydziesto czy nawet sześćdziesięciolatkami. Pomimo wszystko to Robert okazał się najlepszym młodzieżowcem!
Gratulujemy.
ps. Robert nie uczestniczył w dekoracji, bo o niej nie wiedział.

Trzecie miejsce wśród pań zajęła Marta Kawałek-Szewczyk, która otrzymała nagrodę finansową i wartościowe nagrody w postaci najnowszego wydania „Dziejów Ostrołęki” – trzy części.
Tuż za pierwszą dziesiątką widzimy również nasze znakomite rowerzystki:
13m. Jolanta Michniewicz
14m. Bogumiła Dzwonkowska
15m. Elżbieta Kurpiewska-Kawałek
Wśród mężczyzn OPEN, szóste miejsce zajął Robert Kawałek, a siódme Bogdan Antośkiewicz, którzy również otrzymali pamiątkowe dyplomy i Dzieje Ostrołęki.
Pozostali mieszkańcy:
14m. Zenon Dzwonkowski
17m. Robert Michniewicz
20m. Sylwester Michniewicz
25m. Marek Karczewski

Mieszkańcy Czarnowca odebrali również podziękowanie (dla Gminy/dla sołtysa) za duży kilometrowy wkład do ostrołęckiego rowerowego worka.

Rywalizacja rowerowa trwała w całej Polsce od pierwszego do trzydziestego czerwca 2023 roku.

Dziękujemy Pani Prezydent Annie Gocłowskiej za wyróżnienie naszej wioski.

MK

Pełne wyniki rywalizacji w Czarnowcu są tu ->




Aktywne Miasta (i wsie) – półmetek

Aktywne Miasta (i wsie) – półmetek

Twórz rowerową rywalizację
W rywalizacji to my decydujemy dla jakiego miasta i grupy chcemy kręcić kilometry. Nie ma większej motywacji niż wspólne nakręcanie się do zabawy. W grupach pozytywną rywalizację prowadzą firmy, instytucje, media, szkoły i uczelnie oraz wioski tak jak w naszym przypadku.
Dołącz do nas już dziś!

Jak rywalizować?
„Aktywne Miasta” to rywalizacja rowerowa (rowery tradycyjne bez silników). Wystarczy zainstalować na telefon bezpłatną aplikację, uruchomić, wsiąść na rower i jechać w nieskończoność 🙂
Aplikacja odmierza przebyty dystans, średnią prędkość, spalone kalorie, prędkość maksymalną i wiele innych. W podsumowaniu znajdziemy mapę z przebytą trasą, którą można udostępnić swoim znajomym na fejsbuku czy instagramie. Aplikacja jest w pełni zintegrowana z urządzeniami Garmin.

Czy Czarnowiec w tej rywalizacji ma szanse?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – TAK

Od pierwszego dnia rywalizacji (1 czerwca) ruszyli na rowerach jak prawdziwi profesjonalni kolarze mieszkańcy naszej wioski i sympatycy Czarnowca aby już od pierwszych kilometrów być na prowadzeniu.
Podczas 14 dni kręcenia w Czarnowcu ukręciliśmy dla Ostrołęki 6577 km!
Do rywalizacji zapisało się 29. mieszkańców – 19. mężczyzn i 11 kobiet.

Liderem od pierwszego dnia pozostaje niepokonany Robert Kawałek – 1007 km!
Drugie miejsce piastuje Mariusz Drobnikowski z Ostrołęki (KK24h) – 714 km – postanowił kręcić dla Czarnowca.
Trzeci jest Marek Karczewski KK24h – 587 km
Kolejni uczestnicy depczą po piętach i kolejne piętnaście dni czerwca może być gorące w walce o drugie i trzecie miejsce. Jeśli chodzi o lidera to chyba „pozamiatał” w Czarnowcu 🙂

Wśród Pań również rodzina Kawałków jest nie do pobicia.
Marta Szewczyk-Kawałek przejechała już 536 km
Ewa Biedrzycka Czarnowiec/Ostrołęka 369 km
Jolanta Michniewicz – 182 km
O trzecie miejsce walczy również Bogumiła Dzwonkowska – 165 km

Młodzież do 15 lat również naciska dorosłych – Robert Michniewicz przejechał już 463 km!
W Czarnowcu ukręcono łącznie 6577 km.

Co w naszej grupie dzieje się w „Gminie Rzekuń”?

Nasz lider Robert Kawałek walczy łeb w łeb z byłym sołtysem Przytuł Nowych Zbigniewem Wilkowskim. Kto zostanie czempionem gminnym?
Nasza liderka z Czarnowca Marta Kawałek jest na zdecydowanym prowadzeniu w gminie Rzekuń wśród pań!
Za nią Ewa Biedrzycka 369 km i Edyta Waszkiewicz z ukręconymi 358 kilometrami.
W gminie ukręcono ponad 11839 km!
Do rywalizacji dołączyło zaledwie 52 osoby z gminy!

Na 15 czerwca 2023 widzimy takie oto wyniki:
(M)
1. Robert Kawałek Czarnowiec – 1007 km
1. Zbigniew Wilkowski Przytuły Nowe – 1007 km
3. Mariusz Drobnikowski Czarnowiec/Ostrołęka – 714 km
4. Adam Budny Rzekuń – 590 km
5. Marek Karczewski – Czarnowiec – 587 km
(K)
1. Marta Kawałek Czarnowiec – 536 km
2. Ewa Biedrzycka Ostrołęka/Czarnowiec 369 km
2. Edyta Waszkiewicz Ołdaki – 358 km
4. Sylwia Czajkowska Laskowiec – 238 km
5. Jolanta Michniewicz Czarnowiec – 182 km

Kręcimy wszyscy dla naszego miasta Ostrołęki

Dziś na półmetku rywalizacji miasto, dla którego kręcimy jest na dobrym trzynastym miejscu wśród 64 rywalizujących miast.
Jako miasto prawie pięćdziesięciotysięczne zdołało do rywalizacji „wciągnąć” około 350 osób, które wykręciły co najmniej 10 km.
W Czarnowcu rywalizuje 29 osób, w gminie Rzekuń zaledwie 52. osoby.
Najbardziej liczną grupą, która piastuje drugą pozycję jest ZSZ Nr 1 im. Józefa Psarskiego w Ostrołęce gdzie nauczyciele WF-u podeszli do rywalizacji z sercem 🙂
Mieszkańcy Czarnowca i gminy Rzekuń są wysoko w poszczególnych kategoriach rywalizacji.
Robert Kawałek i Zbigniew Wilkowski z 1007 km zajmują 4 miejsce. Prowadzi zdecydowanie Michał Kaczyński – 3446 km!!!
Wśród pań Marta Kawałek jest trzecia – 536 km. Prowadzi Pani „?Do Emi?” – 876 km
W Ostrołęce ukręcono łącznie 62488 km.

Zachęcam kolejnych rowerzystów do rywalizacji! Nie jesteście na straconych pozycjach!

Już dziś instalujcie aplikację i kręćcie kilometry.
To wciąga naprawdę 🙂

Przykładem jest fajna zabawa, przyjemna i na samym końcu ZDROWA RYWALIZACJA wśród mieszkańców jednej ulicy, jednej miejscowości, jednej grupy itd.

Rywalizujmy i zapraszajmy znajomych/rodzinę do tej zabawy 🚲🚲🚲

Sołtys Czarnowca




Mieszkańcy Czarnowca lubią jeździć rowerami

Mieszkańcy Czarnowca lubią jeździć rowerami

Dziś na PumpTrack Rzekuń podczas zawodów Pump it Tour podsumowano rywalizację rzekuńskich rowerzystów, wśród których liczną grupę stanowili mieszkańcy Czarnowca.

Wyniki rywalizacji „Rowerowa stolica Polski 2021″Rywalizacja rowerowa „AKTYWNE MIASTA” zakończyła się już jakiś czas temu ale warto było czekać, bo i okazja była ku temu znakomita.
Aktywnym rowerowym „miastem” okazał się również Rzekuń, a w nim Czarnowiec.
Mieszkańcy Czarnowca rywalizowali w grupie „Rzekuń” oraz do wspólnego worka dla miasta Ostrołęki.
Wśród 84. rowerzystów z gminy Rzekuń najwięcej kilometrów wykręcili:
Klasyfikację OPEN wygrał Przemysław Łada z Korczak, przed Edytą Waszkiewicz i Elżbietą Waszkiewicz z Ołdak.
W klasyfikacji kobiet pierwsze trzy lokaty zajęły: Edyta Waszkiewicz, Elżbieta Waszkiewicz, Edyta Kordel.
Wśród mężczyzn trzy czołowe miejsca zajęli: Przemysław Łada, Rafał Urban, Mariusz Drobnikowski
Młodzież do 15 roku życia: Tymon Czajkowski z Laskowca, a w damskiej Patrycja Sikora z Czarnowca.

W rzekuńskiej grupie rywalizowały również sołectwa.
Do rywalizacji zostało zgłoszone 21. sołectw jednak nie wszystkie zdecydowały się na kręcenie kilometrów.
W grupie „Rzekuń” najwięcej kilometrów wykręciło sołectwo Czarnowiec (5855,19km), drugie miejsce zajęło sołectwo Korczaki z 3194,61 kilometrami i trzecie sołectwo Laskowiec 2475,97km.

Dziś podczas zawodów na pumtracku organizowanych przez Fundacja Kult z Wrocławia, nagrodzono następujących mieszkańców Czarnowca:
Ewa Biedrzycka (kręciła dla Czarnowca);
Małgorzata Szarwacka;
Jolanta Michniewicz;
Rafał Urban (kręcił dla Czarnowca);
Mariusz Drobnikowski (kręcił dla Czarnowca);
Marek Karczewski;
Przemysław Rykowski;
Robert Michniewicz;
Adam Sikora;
Filip Banasik;
Patrycja Sikora;
Szymon Maciejewski.
Puchary i nagrody ufundowała Gmina Rzekuń i Gminna Biblioteka Publiczna w Rzekuniu.
Kilometry dla Czarnowca kręciło łącznie 32. mieszkańców.

GRATULUJEMY ZWYCIĘZCOM I WSZYSTKIM POZOSTAŁYM ROWERZYSTOM, KTÓRZY ZDECYDOWALI SIĘ NA PODJĘCIE TEGO ROWEROWEGO WYZWANIA.

Nagrody i puchary wręczał uczestnikom Wójt Gminy Rzekuń Bartosz Podolak w towarzystwie radnej gminnej Sylwii Wojsz.

UWAGA!
Podsumowanie wewnętrznej rywalizacji „Aktywne Miasta – Czarnowiec” odbędzie się na najbliższym zebraniu sołeckim.

/MK/

foto: eOstroleka.pl – Michał Kowalczyk
FILM Z DEKORACJI: facebook.com – Pijący_mleko




Jak car Aleksander uwłaszczył czarnowieckich chłopów

Ciekawostka historyczna o Czarnowcu, w której niewiadomych jest co najmniej tyle, co danych. Uwagi i poprawki mile widziane.
Poniższe dokumenty do tłumaczenia dostarczył sołtysowi Markowi Karczewskiemu, w maju 2020r. Pan Jacek Czaplicki z Ostrołęki, który przywraca pamięć okolicznym cmentarzom z okresu Wielkiej Wojny.
Jego profil z dokumentacją fotograficzną i video znajduje się tu: ROWEREM WOKÓŁ OSTROŁĘKI
Dziękujemy Panu Jackowi za „zdobycie” tych starych dokumentów.

W Archiwum Państwowym w Białymstoku znajdują się dokumenty administracji carskiej z XIX wieku. 6 października 1977 roku operator pracowni mikrofilmowej Archiwum Dokumentacji Mechanicznej w Warszawie Halina Olszak sporządziła z nich mikrofilmy. Dokumenty te – z dziewiętnastowiecznego rosyjskiego na polski – przełożył nam Pan Michaił Barkowski, znakomity tłumacz i niezawodny Kolega, prowadzący na Facebooku świetny profil @niestrasznyrosyjski. Za co serdecznie dziękujemy. Bo to kawał dobrej roboty był.

Wątpliwości Tłumacza rozstrzygaliśmy własnym rozumem. Jeżeli ktokolwiek oglądając kopie akt, stwierdzi że jakieś rozstrzygnięcie było nietrafne bądź niesłuszne, reklamację pokornie przyjmiemy.Najogólniej rzecz biorąc, załączone tu archiwalia, zawierają dokumentację opisującą własność gospodarstw pól i lasów w Czarnowcu po uwłaszczeniu chłopów w Królestwie Polskim przez cara Aleksandra II w 1864 roku. Gdyby chcieć to jakoś odnieść do współczesności, to co do metody i skutków przypomina to trochę Powszechny Spis Rolny (w tym roku trwa kolejny spis). Jednak jego przyczyny, przesłanki i państwo przeprowadzające były zupełnie inne. Własność ziem na polskiej wsi w XIX wieku to bardzo skomplikowane zagadnienie.

W bardzo wielkim, być może zbyt wielkim, uproszczeniu można powiedzieć, że przed uwłaszczeniem chłopi posiadali niewielkie kawałki ziemi, ale nie byli ich właścicielami. Własność należała do szlachty. Chłopi za możliwość posiadania swych gospodarstw odrabiali pańszczyznę lub płacili czynsz (w pracy, w naturze, w gotówce). Posiadanie a własność to były (i są zresztą do dziś) dwa różne tytuły prawne do nieruchomości. Ruchomości takoż. Żeby zyskać poparcie chłopów dla powstania styczniowego polski Tymczasowy Rząd Narodowy 22 stycznia 1863 r. ogłosił, że chłopi stają się właścicielami swoich gospodarstw bez konieczności wykupywania się od właścicieli ziemskich. Mniej więcej miesiąc przed upadkiem powstania, 2 marca (19 lutego w obowiązującym w Rosji kalendarzu juliańskim) car wydał ukaz, w którym uwłaszczał chłopów na tych samych zasadach, co rząd powstańczy. W ten sposób osiągnął polityczny cel.

I znowu w dużym uproszczeniu… pokazał chłopom: zobaczcie, macie od rosyjskiej administracji to samo co od powstańczego rządu. Jednocześnie, jak ujmuje to część polskich historyków, car wbił w ten sposób klin między dwory a wsie. Uwłaszczenie na prawie carskim musiało generować konflikty, a – jak wiadomo nie od dziś – skonfliktowane społeczeństwo jest mniej skłonne do buntowania się przeciw władzy. Chłopi stali się więc właścicielami swoich zabudowań i pól. Zamiast czynszu do dziedzica mieli wnosić podatek gruntowy do skarbu. Właściciele ziemscy mieli prawo do odszkodowania od państwa za utracone grunty rolne. Pastwiska oraz lasy formalnie pozostały własnością ziemian, ale chłopi mieli prawo paść na nich swe zwierzęta i pozyskiwać z lasu opał oraz drewno budowlane. Żeby zapobiec rabunkowej gospodarce w lasach, lokalni urzędnicy rosyjskiej administracji mieli ustalać ile i jakiego drewna chłopi mogą pozyskać z dworskich lasów. Ziemi nie dostali chłopi bezrolni i robotnicy folwarczni, no bo przecież przed uwłaszczeniem jej nie posiadali. Mieli dostać ją z gruntów państwowych, bezpańskich albo opuszczonych. Niestety gruntów takich było mniej niż chętnych. W drugiej połowie XIX wieku tworzyli więc półmilionową rzeszę tzw. wolnych najmitów. Wolnych od jakiejkolwiek własności, a najmujących się do prac w folwarkach i z tego żyjących. Do wolnych najmitów zaliczali się również chłopscy bankruci, którzy z powodu nieurodzajów, klęsk żywiołowych nie byli w stanie płacić wygórowanych podatków i tracili w ten sposób swoje gospodarstwa (patrz „Wolny najmita” Marii Konopnickiej).

Któż więc gospodarował na Czarnowcu po uwłaszczeniu na mocy ukazu z 1864 roku. Pokazuje to tabela w załączonych dokumentach. Figurują w niej następujący gospodarze, których nazwiska zapisano cyrylicą i przypisano im rosyjskie odpowiedniki polskich imion. Polskie imiona podajemy w nawiasach. Poniższe zestawienie może zawierać niewielkie błędy i odstępstwa, a także braki, wynikające z tego, że po pierwsze w XIX wieku w rosyjskim występowały niektóre litery, których nie ma we współczesnym rosyjskim alfabecie. Po drugie, odręczne pismo urzędnika sporządzającego protokoły i tabele jest miejscami zwyczajnie nieczytelne.

1. Dribnica Iwan (Jan Dribnica/Drybnica/Drobnica)
2. Kowalczyk Michaił (Michał)
3. Ambroziak Wikentij (Wincenty)
4. Lewicki Stepan (Stefan)
5. Laskowski Osip (Józef)
6. Chludziński Paulin
7. Wasilewski Francisk (Franciszek)
8. Stefaniak Andriej (Andrzej)
9. Lis Foma (Tomasz)
10. Tymuś Marcin
11. Słowikowski Francisk (Franciszek)
12. Złotkowski Samuel
13. Malinowski Foma (Tomasz)
14. Lis Szymon
15. Lis Iwan (Jan)
16. Iłonak lub Iłosznak (nieczytelne nazwisko) Walenty
17. Kruk Piotr.

W kolejnych kolumnach tabeli znajdują się wyrażone w morgach i prętach (rosyjskie odpowiedniki polskich liter M i P w główkach tabeli) powierzchnie poszczególnych rodzajów użytków.
Od lewej:
* budynek mieszkalny z ogródkiem lub bez ogródka
* grunty orne
* łąki
* pastwiska
* nieużytki
* razem.
Ostatnie dwie kolumny tabeli to wyrażony w rublach i kopiejkach „rozmiar zniesionej powinności podlegającej wynagrodzeniu od Rządu na mocy art. 14-26 Ukazu o Komisji Likwidacyjnej”. Tu pojawia się nowe pojęcie – „Komisja Likwidacyjna”. Wyjaśnijmy więc, że był to organ administracji carskiej na ziemiach zaboru rosyjskiego mający operacyjnie przeprowadzić uwłaszczenie – nadać nowe tytuły własności, porachować grunta oraz na tej podstawie obliczyć odszkodowania należne właścicielom ziemskim. Przewodniczącym Centralnej Komisji był J. Sołowiow, członkami zaś – Brunschweig i W. Trubnikow. W podsumowaniu działań komisji w Czarnowcu czytamy, że 2 kwietnia (21 marca) 1866 roku zostało oficjalnie i ostatecznie zatwierdzone nadanie wyżej wymienionym mieszkańcom Czarnowca w sumie 27 mórg i 285 prętów użytków rolnych, i 16 prętów nieużytków.

Dawny właściciel wsi Czarnowiec Władysław Czerniejewski otrzymał za to 546 rubli i 72 kopiejki odszkodowania. Rzecz jasna, majątek ziemski Czerniejewskiego został uszczuplony, ale nie ograbiony. Ówczesny właściciel dworu w Czarnowcu nadal miał swoją ziemię, która wcześniej nie była w posiadaniu chłopów. Na innych archiwalnych kartach można wyczytać również na jakich zasadach uwłaszczeni chłopi z Czarnowca mogli korzystać z dworskich pastwisk i lasów. Trudno wyjaśnić to w przystępny sposób, ale żeby dać Czytelnikom pewien ogląd sytuacji, wrzucamy kilka dosłownych, przetłumaczonych, cytatów.

Pierwszy, ze względu na nieczytelność niektórych odręcznie spisanych słów, polega po części na domysłach i tak naprawdę nie jest cytatem, a omówieniem. Tak czy inaczej spróbujmy…”(…) wszystkie gospodarstwa od nr 1 do nr 20 mają prawo do wypasania bydła [?], mogą otrzymywać siano, [jest coś o liczbie sztuk bydła]; wszystkie uwłaszczone gospodarstwa mają prawo do zbierania w lesie chrustu, suszki oraz wywrotów niezdatnych do użycia w budownictwie, każde gospodarstw po 76 jednokonnych wozów. [dalej jest coś o wyrębach] Każda osada ma prawo do otrzymania rocznie po 50 żerdzi z jesionu lub olchy lub, przy braku żerdzi, po 4 wozy chrustu [dalej fragment nieczytelny], prawo do otrzymywania rocznie drzew sosnowych o średnicy 20 cali”. Kolejne wpisy dotyczą rozstrzygnięć administracji carskiej z późniejszych lat – 1872, 1875, 1878, 1880.”(…) postanowiono, że przynależny folwarkowi Czarnowiec las obciążony na mocy niniejszej tabeli serwitutami włościan obejmuje 587 mórg i 77 prętów i oddzielony jest od lasu przynależnego folwarkowi Dzbenin miedzą biegnąca od wsi szlacheckiej Kaczyny-Tobolice poprzez łąkę [nazwa mało czytelna – Krzykiew? – przypis Tłumacza], a od tejże łąki – przez działkę z lasem liściastym w kierunku na wprost lasu sosnowego do granicy wsi szlacheckiej Korczaki”. „(…) postanowiono co następuje: przyznać na mocy niniejszej tabeli likwidacyjnej po 76 wozów jednokonnych z paliwem na osadę, co równa się 26 wozom parokonnym, a zatem 1520 przyznanych na całą wieś wozów jednokonnych z powyższym materiałem stanowią odpowiednik 520 wozów parokonnych rocznie oraz przyznać na mocy tejże tabeli po 50 żerdzi na osadę [wyraz nieczytelny] o długości 3 sążnie i grubości 3 cale w średnicy”.

Jest też wpis z 1903 roku. Bardzo obszerny, liczący około dwóch tysięcy znaków. Niezwykle szczegółowo i dość hermetycznie opisuje on zależności i stosunki ziemskie w Czarnowcu po tym jak w 1900 roku właścicielka dóbr Czarnowiec Antonina Michniewicz zawarła porozumienie ze wszystkimi włościanami wsi Czarnowiec, na mocy której włościanie zrzekli się na jej rzecz praw do serwitutów leśnych i pastwiskowych, w zamian za co otrzymali na własność część gruntów dworskich. Dalej jest istny labirynt sążni, dziesięcin, serwituów, mórg, prętów. Żeby się w tym połapać, trzeba by jakiegoś rzeczoznawcy w dziedzinie zarządzania nieruchomościami z doktoratem z historii 🙂

W tamtych czasach to wielce skomplikowane przekształcenie gruntowe rozmierzył i rozliczył mierniczy Julian Płaczkowski.

2020.08.23 /Jacek Pawłowski/

Objaśnienia pojęć za Wikipedia:
1. sążni (sążnia) – Sążeń – niemetryczna, antropometryczna jednostka długości. Miara miała długość rozpostartych ramion dorosłego mężczyzny. Pochodną sążnia jest sąg – jako sześcienna miara drewna.
W Polsce sążeń (lub inaczej siąg) zmieniał się na przestrzeni wieków, oscylując w granicach 2 metrów:
– sążeń staropolski – 1,786 m (według konstytucji 1764),
– sążeń nowopolski – 1,728 m = 3 łokcie = 6 stóp = 72 cale = 864 linie (obowiązywał w Królestwie Polskim 1819-1848)
2. mórg (morg) – Morga (także mórg, jutrzyna) – historyczna jednostka powierzchni, używana w rolnictwie. Początkowo oznaczała obszar, jaki jeden człowiek mógł zaorać lub skosić jednym zaprzęgiem w ciągu dnia roboczego (dokładnie: od rana do południa), a jej wielkość wynosiła – zależnie od jakości gleby, zaprzęgu i narzędzi w Europie 0,33–1,07 hektara.
3. dziesięcin – (dziesięcina) – Dziesięcina, także: dziesiatyna – dawna miara powierzchni gruntu.
Dziesięcina na terenach zaboru rosyjskiego, które nie tworzyły Królestwa Kongresowego, czyli na wschód od Bugu i linii Ciechanowiec-Łapy-Tykocin-Biebrza-Niemen, w XIX wieku i na początku XX, była urzędową miarą powierzchni gruntów.
Stosowane były dwie jednostki o tej nazwie:
– dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha, inne przeliczenia tej miary: 1 dziesięcina = 2400 sążni kw. = 1,9508 morgów n. p. = 109,252 arów
– dziesięcina tzw. większa (o 1/3, nazywana też „dużą”) = 14567 m² = 1,4567 ha.
Obie były stosowane równolegle, co stwarza trudność w przeliczaniu wielkości gruntów na dzisiejsze jednostki.
4. serwituów – Serwitut, serwituty – uprawnienia chłopów do korzystania z dworskich łąk i pastwisk oraz lasów, wywodzące się z okresu feudalnego, będące powodem licznych zatargów między wsią a dworem. Na ziemiach polskich zostały zlikwidowane w większości do końca XIX w. Sprawę serwitutów regulowała ustawa z dnia 7 maja 1920 r. o likwidacji serwitutów na terenie b. Królestwa Kongresowego i rozporządzenie Prezydenta z dnia 1 lutego 1927 r.
Część lasu objętą serwitutem nazywano cerklem lub cyrklem. Serwituty, zwane też służebnościami, były rodzajem prawa rzeczowego. Serwituty oparte były na aktach jednostronnych (np. przywilejach nadanych osadźcom wsi przez królów polskich), na umowach ustnych lub zwyczajach. Początkowo serwituty dotyczyły własności królewskiej lub dworskiej, później w miarę, jak zmieniali się właściciele lasów, również prywatnej lub państwowej.
5. prętów – Pręt – historyczna miara długości i powierzchni.
– Miary rolne i budowlane:
1 pręt = 2,5 sążnia = 4,32 m
– Rolne miary powierzchni:
1 pręt kwadratowy = 18,66 m2
6. żerdzi – Żerdź – strzała drzewa lub jej część o średnicy mierzonej w odległości 1 metra od grubszego końca (tzw. średnicy znamionowej, przy uwzględnieniu kory) wynoszącej dla drzew iglastych 7-14 cm, dla drzew liściastych 7-18 cm. W sortymentacji drewna jest to drewno okrągłe średniowymiarowe. Wyróżnia się żerdzie użytkowe i przemysłowe.
7. Chrust – małowymiarowy sortyment drzewny. Rozróżniany jest w dwóch odmianach: jako chrust opałowy oraz chrust użytkowy.
8. Suszka – w leśnictwie określenie na stojące, częściowo lub całkowicie martwe, suche drzewo, zamarłe na skutek działania szkodliwych czynników, np.: owadów lub grzybów, zanieczyszczeń atmosferycznych, bądź z powodu naturalnego procesu starzenia rośliny.
9. wywrotów – Wywrót, wykrot, wiatrował – drzewo z naderwanym korzeniem, lub całkowicie wywrócone w wyniku działania wiatru.
/MK/




Jak car Aleksander uwłaszczył czarnowieckich chłopów

Jak car Aleksander uwłaszczył czarnowieckich chłopów
Ciekawostka historyczna o Czarnowcu, w której niewiadomych jest co najmniej tyle, co danych. Uwagi i poprawki mile widziane.

W Archiwum Państwowym w Białymstoku znajdują się dokumenty administracji carskiej z XIX wieku. 6 października 1977 roku operator pracowni mikrofilmowej Archiwum Dokumentacji Mechanicznej w Warszawie Halina Olszak sporządziła z nich mikrofilmy. Dokumenty te – z dziewiętnastowiecznego rosyjskiego na polski – przełożył nam Pan Michaił Barkowski, znakomity tłumacz i niezawodny Kolega, prowadzący na Facebooku świetny profil @niestrasznyrosyjski. Za co serdecznie dziękujemy. Bo to kawał dobrej roboty był.

Wątpliwości Tłumacza rozstrzygaliśmy własnym rozumem. Jeżeli ktokolwiek oglądając kopie akt, stwierdzi że jakieś rozstrzygnięcie było nietrafne bądź niesłuszne, reklamację pokornie przyjmiemy.Najogólniej rzecz biorąc, załączone tu archiwalia, zawierają dokumentację opisującą własność gospodarstw pól i lasów w Czarnowcu po uwłaszczeniu chłopów w Królestwie Polskim przez cara Aleksandra II w 1864 roku. Gdyby chcieć to jakoś odnieść do współczesności, to co do metody i skutków przypomina to trochę Powszechny Spis Rolny (w tym roku trwa kolejny spis). Jednak jego przyczyny, przesłanki i państwo przeprowadzające były zupełnie inne. Własność ziem na polskiej wsi w XIX wieku to bardzo skomplikowane zagadnienie.

W bardzo wielkim, być może zbyt wielkim, uproszczeniu można powiedzieć, że przed uwłaszczeniem chłopi posiadali niewielkie kawałki ziemi, ale nie byli ich właścicielami. Własność należała do szlachty. Chłopi za możliwość posiadania swych gospodarstw odrabiali pańszczyznę lub płacili czynsz (w pracy, w naturze, w gotówce). Posiadanie a własność to były (i są zresztą do dziś) dwa różne tytuły prawne do nieruchomości. Ruchomości takoż. Żeby zyskać poparcie chłopów dla powstania styczniowego polski Tymczasowy Rząd Narodowy 22 stycznia 1863 r. ogłosił, że chłopi stają się właścicielami swoich gospodarstw bez konieczności wykupywania się od właścicieli ziemskich. Mniej więcej miesiąc przed upadkiem powstania, 2 marca (19 lutego w obowiązującym w Rosji kalendarzu juliańskim) car wydał ukaz, w którym uwłaszczał chłopów na tych samych zasadach, co rząd powstańczy. W ten sposób osiągnął polityczny cel.

I znowu w dużym uproszczeniu… pokazał chłopom: zobaczcie, macie od rosyjskiej administracji to samo co od powstańczego rządu. Jednocześnie, jak ujmuje to część polskich historyków, car wbił w ten sposób klin między dwory a wsie. Uwłaszczenie na prawie carskim musiało generować konflikty, a – jak wiadomo nie od dziś – skonfliktowane społeczeństwo jest mniej skłonne do buntowania się przeciw władzy. Chłopi stali się więc właścicielami swoich zabudowań i pól. Zamiast czynszu do dziedzica mieli wnosić podatek gruntowy do skarbu. Właściciele ziemscy mieli prawo do odszkodowania od państwa za utracone grunty rolne. Pastwiska oraz lasy formalnie pozostały własnością ziemian, ale chłopi mieli prawo paść na nich swe zwierzęta i pozyskiwać z lasu opał oraz drewno budowlane. Żeby zapobiec rabunkowej gospodarce w lasach, lokalni urzędnicy rosyjskiej administracji mieli ustalać ile i jakiego drewna chłopi mogą pozyskać z dworskich lasów. Ziemi nie dostali chłopi bezrolni i robotnicy folwarczni, no bo przecież przed uwłaszczeniem jej nie posiadali. Mieli dostać ją z gruntów państwowych, bezpańskich albo opuszczonych. Niestety gruntów takich było mniej niż chętnych. W drugiej połowie XIX wieku tworzyli więc półmilionową rzeszę tzw. wolnych najmitów. Wolnych od jakiejkolwiek własności, a najmujących się do prac w folwarkach i z tego żyjących. Do wolnych najmitów zaliczali się również chłopscy bankruci, którzy z powodu nieurodzajów, klęsk żywiołowych nie byli w stanie płacić wygórowanych podatków i tracili w ten sposób swoje gospodarstwa (patrz „Wolny najmita” Marii Konopnickiej).

Któż więc gospodarował na Czarnowcu po uwłaszczeniu na mocy ukazu z 1864 roku. Pokazuje to tabela w załączonych dokumentach. Figurują w niej następujący gospodarze, których nazwiska zapisano cyrylicą i przypisano im rosyjskie odpowiedniki polskich imion. Polskie imiona podajemy w nawiasach. Poniższe zestawienie może zawierać niewielkie błędy i odstępstwa, a także braki, wynikające z tego, że po pierwsze w XIX wieku w rosyjskim występowały niektóre litery, których nie ma we współczesnym rosyjskim alfabecie. Po drugie, odręczne pismo urzędnika sporządzającego protokoły i tabele jest miejscami zwyczajnie nieczytelne.

1. Dribnica Iwan (Jan Dribnica/Drybnica/Drobnica)
2. Kowalczyk Michaił (Michał)
3. Ambroziak Wikentij (Wincenty)
4. Lewicki Stepan (Stefan)
5. Laskowski Osip (Józef)
6. Chludziński Paulin
7. Wasilewski Francisk (Franciszek)
8. Stefaniak Andriej (Andrzej)
9. Lis Foma (Tomasz)
10. Tymuś Marcin
11. Słowikowski Francisk (Franciszek)
12. Złotkowski Samuel
13. Malinowski Foma (Tomasz)
14. Lis Szymon
15. Lis Iwan (Jan)
16. Iłonak lub Iłosznak (nieczytelne nazwisko) Walenty
17. Kruk Piotr.

W kolejnych kolumnach tabeli znajdują się wyrażone w morgach i prętach (rosyjskie odpowiedniki polskich liter M i P w główkach tabeli) powierzchnie poszczególnych rodzajów użytków.
Od lewej:
* budynek mieszkalny z ogródkiem lub bez ogródka
* grunty orne
* łąki
* pastwiska
* nieużytki
* razem.
Ostatnie dwie kolumny tabeli to wyrażony w rublach i kopiejkach „rozmiar zniesionej powinności podlegającej wynagrodzeniu od Rządu na mocy art. 14-26 Ukazu o Komisji Likwidacyjnej”. Tu pojawia się nowe pojęcie – „Komisja Likwidacyjna”. Wyjaśnijmy więc, że był to organ administracji carskiej na ziemiach zaboru rosyjskiego mający operacyjnie przeprowadzić uwłaszczenie – nadać nowe tytuły własności, porachować grunta oraz na tej podstawie obliczyć odszkodowania należne właścicielom ziemskim. Przewodniczącym Centralnej Komisji był J. Sołowiow, członkami zaś – Brunschweig i W. Trubnikow. W podsumowaniu działań komisji w Czarnowcu czytamy, że 2 kwietnia (21 marca) 1866 roku zostało oficjalnie i ostatecznie zatwierdzone nadanie wyżej wymienionym mieszkańcom Czarnowca w sumie 27 mórg i 285 prętów użytków rolnych, i 16 prętów nieużytków.

Dawny właściciel wsi Czarnowiec Władysław Czerniejewski otrzymał za to 546 rubli i 72 kopiejki odszkodowania. Rzecz jasna, majątek ziemski Czerniejewskiego został uszczuplony, ale nie ograbiony. Ówczesny właściciel dworu w Czarnowcu nadal miał swoją ziemię, która wcześniej nie była w posiadaniu chłopów. Na innych archiwalnych kartach można wyczytać również na jakich zasadach uwłaszczeni chłopi z Czarnowca mogli korzystać z dworskich pastwisk i lasów. Trudno wyjaśnić to w przystępny sposób, ale żeby dać Czytelnikom pewien ogląd sytuacji, wrzucamy kilka dosłownych, przetłumaczonych, cytatów.

Pierwszy, ze względu na nieczytelność niektórych odręcznie spisanych słów, polega po części na domysłach i tak naprawdę nie jest cytatem, a omówieniem. Tak czy inaczej spróbujmy…”(…) wszystkie gospodarstwa od nr 1 do nr 20 mają prawo do wypasania bydła [?], mogą otrzymywać siano, [jest coś o liczbie sztuk bydła]; wszystkie uwłaszczone gospodarstwa mają prawo do zbierania w lesie chrustu, suszki oraz wywrotów niezdatnych do użycia w budownictwie, każde gospodarstw po 76 jednokonnych wozów. [dalej jest coś o wyrębach] Każda osada ma prawo do otrzymania rocznie po 50 żerdzi z jesionu lub olchy lub, przy braku żerdzi, po 4 wozy chrustu [dalej fragment nieczytelny], prawo do otrzymywania rocznie drzew sosnowych o średnicy 20 cali”. Kolejne wpisy dotyczą rozstrzygnięć administracji carskiej z późniejszych lat – 1872, 1875, 1878, 1880.”(…) postanowiono, że przynależny folwarkowi Czarnowiec las obciążony na mocy niniejszej tabeli serwitutami włościan obejmuje 587 mórg i 77 prętów i oddzielony jest od lasu przynależnego folwarkowi Dzbenin miedzą biegnąca od wsi szlacheckiej Kaczyny-Tobolice poprzez łąkę [nazwa mało czytelna – Krzykiew? – przypis Tłumacza], a od tejże łąki – przez działkę z lasem liściastym w kierunku na wprost lasu sosnowego do granicy wsi szlacheckiej Korczaki”. „(…) postanowiono co następuje: przyznać na mocy niniejszej tabeli likwidacyjnej po 76 wozów jednokonnych z paliwem na osadę, co równa się 26 wozom parokonnym, a zatem 1520 przyznanych na całą wieś wozów jednokonnych z powyższym materiałem stanowią odpowiednik 520 wozów parokonnych rocznie oraz przyznać na mocy tejże tabeli po 50 żerdzi na osadę [wyraz nieczytelny] o długości 3 sążnie i grubości 3 cale w średnicy”.

Jest też wpis z 1903 roku. Bardzo obszerny, liczący około dwóch tysięcy znaków. Niezwykle szczegółowo i dość hermetycznie opisuje on zależności i stosunki ziemskie w Czarnowcu po tym jak w 1900 roku właścicielka dóbr Czarnowiec Antonina Michniewicz zawarła porozumienie ze wszystkimi włościanami wsi Czarnowiec, na mocy której włościanie zrzekli się na jej rzecz praw do serwitutów leśnych i pastwiskowych, w zamian za co otrzymali na własność część gruntów dworskich. Dalej jest istny labirynt sążni, dziesięcin, serwituów, mórg, prętów. Żeby się w tym połapać, trzeba by jakiegoś rzeczoznawcy w dziedzinie zarządzania nieruchomościami z doktoratem z historii 🙂

W tamtych czasach to wielce skomplikowane przekształcenie gruntowe rozmierzył i rozliczył mierniczy Julian Płaczkowski.

2020.08.23 /Jacek Pawłowski/

Objaśnienia pojęć za Wikipedia:
1. sążni (sążnia) – Sążeń – niemetryczna, antropometryczna jednostka długości. Miara miała długość rozpostartych ramion dorosłego mężczyzny. Pochodną sążnia jest sąg – jako sześcienna miara drewna.
W Polsce sążeń (lub inaczej siąg) zmieniał się na przestrzeni wieków, oscylując w granicach 2 metrów:
– sążeń staropolski – 1,786 m (według konstytucji 1764),
– sążeń nowopolski – 1,728 m = 3 łokcie = 6 stóp = 72 cale = 864 linie (obowiązywał w Królestwie Polskim 1819-1848)
2. mórg (morg) – Morga (także mórg, jutrzyna) – historyczna jednostka powierzchni, używana w rolnictwie. Początkowo oznaczała obszar, jaki jeden człowiek mógł zaorać lub skosić jednym zaprzęgiem w ciągu dnia roboczego (dokładnie: od rana do południa), a jej wielkość wynosiła – zależnie od jakości gleby, zaprzęgu i narzędzi w Europie 0,33–1,07 hektara.
3. dziesięcin – (dziesięcina) – Dziesięcina, także: dziesiatyna – dawna miara powierzchni gruntu.
Dziesięcina na terenach zaboru rosyjskiego, które nie tworzyły Królestwa Kongresowego, czyli na wschód od Bugu i linii Ciechanowiec-Łapy-Tykocin-Biebrza-Niemen, w XIX wieku i na początku XX, była urzędową miarą powierzchni gruntów.
Stosowane były dwie jednostki o tej nazwie:
– dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha, inne przeliczenia tej miary: 1 dziesięcina = 2400 sążni kw. = 1,9508 morgów n. p. = 109,252 arów
– dziesięcina tzw. większa (o 1/3, nazywana też „dużą”) = 14567 m² = 1,4567 ha.
Obie były stosowane równolegle, co stwarza trudność w przeliczaniu wielkości gruntów na dzisiejsze jednostki.
4. serwituów – Serwitut, serwituty – uprawnienia chłopów do korzystania z dworskich łąk i pastwisk oraz lasów, wywodzące się z okresu feudalnego, będące powodem licznych zatargów między wsią a dworem. Na ziemiach polskich zostały zlikwidowane w większości do końca XIX w. Sprawę serwitutów regulowała ustawa z dnia 7 maja 1920 r. o likwidacji serwitutów na terenie b. Królestwa Kongresowego i rozporządzenie Prezydenta z dnia 1 lutego 1927 r.
Część lasu objętą serwitutem nazywano cerklem lub cyrklem. Serwituty, zwane też służebnościami, były rodzajem prawa rzeczowego. Serwituty oparte były na aktach jednostronnych (np. przywilejach nadanych osadźcom wsi przez królów polskich), na umowach ustnych lub zwyczajach. Początkowo serwituty dotyczyły własności królewskiej lub dworskiej, później w miarę, jak zmieniali się właściciele lasów, również prywatnej lub państwowej.
5. prętów – Pręt – historyczna miara długości i powierzchni.
– Miary rolne i budowlane:
1 pręt = 2,5 sążnia = 4,32 m
– Rolne miary powierzchni:
1 pręt kwadratowy = 18,66 m2
6. żerdzi – Żerdź – strzała drzewa lub jej część o średnicy mierzonej w odległości 1 metra od grubszego końca (tzw. średnicy znamionowej, przy uwzględnieniu kory) wynoszącej dla drzew iglastych 7-14 cm, dla drzew liściastych 7-18 cm. W sortymentacji drewna jest to drewno okrągłe średniowymiarowe. Wyróżnia się żerdzie użytkowe i przemysłowe.
7. Chrust – małowymiarowy sortyment drzewny. Rozróżniany jest w dwóch odmianach: jako chrust opałowy oraz chrust użytkowy.
8. Suszka – w leśnictwie określenie na stojące, częściowo lub całkowicie martwe, suche drzewo, zamarłe na skutek działania szkodliwych czynników, np.: owadów lub grzybów, zanieczyszczeń atmosferycznych, bądź z powodu naturalnego procesu starzenia rośliny.
9. wywrotów – Wywrót, wykrot, wiatrował – drzewo z naderwanym korzeniem, lub całkowicie wywrócone w wyniku działania wiatru.