Wspólne cechy Czarnowca i Rancza?

Ksiądz Maciej podczas obrad sesji Rady Gminy mówi:
„…przecież to zbrodnia dzieciom od urodzenia trzeba czytać i to jak najwięcej jak inaczej głód wiedzy i świata w nich obudzić?
Jak człowieczeństwo kształtować?
Telewizją?
Na początku było słowo Bogiem było słowo mówi Pismo takie jest ważne czym by ludzkość była gdyby nie książki?
Bandą dzikusów i troglodytów.
Ten kto czyta mądrość świata poznaje i pokoleń.
Jego dusza się rozwija jak to ziarno rzucone na urodzajną glebę.
Dziecko do czytania namawiać to jest pierwszy rodzica obowiązek taki sam jak nakarmić.
A dziecku szansy nie dać aby mądrym człowiekiem się stało to jest grzech, ciężki grzech zaniechania…
i z całego serca apeluję, żeby rada tego grzechu na swoje sumienie nie brała…”
A w czarnowieckiej świetlicy?
Odkąd nastał (w styczniu 2025 r.) obecny elektorat zarządzający obiektem wiejskim, słowa wypowiedziane przez księdza Macieja, w którego rolę wcielił się Mateusz Rusin nabierają bardzo podobnego sensu.
Już w 2020 roku powstała inicjatywa – pisaliśmy tu ->
Mieszkańcy pamiętają akcję z roku 2021, gdzie ze środków Funduszu Sołeckiego ustawiono na placu wiejskim biblioteczkę.
Pisaliśmy o tym tu ->
Następnie:
tu ->
tu ->
tu ->
W tym samym czasie, nie tylko w biblioteczce ale w całym obiekcie świetlicy wiejskiej pojawiło się – śmiało można powiedzieć, setki książek. Książki, lektury, bestsellery. Książki dla najmłodszych, kolorowanki.
Było tego naprawdę dużo!
Dziś świetlica świeci pustkami. Dlaczego?
Co stało się z wszystkimi książkami przekazanymi przez Mieszkańców na cele biblioteczki i świetlicy?
Wyrzucono je na śmietnik? Spalono?
Biblioteczka również świeci pustkami.
Od ponad dwóch miesięcy instrukcja/regulamin obsługi biblioteczki wala się pomiędzy chwastami. To również wyposażenie biblioteczki sfinansowane z Funduszu Sołeckiego.





Zjawiska społeczne
Socjologia mówi, że większość tego typu zachowań w małych społecznościach rzadko wynika z bezpośredniej nienawiści do poszczególnych, wcześniejszych inicjatyw – najczęściej jest to wypadkowa lokalnych animozji personalnych oraz braku edukacji.
Zawiść i konflikty personalne to często niechęć do dbania o dane miejsce. Nie wynika zapewne z braku szacunku do samych inicjatyw, ale z niechęci do autora/autorów inicjatywy. Jeśli coś kojarzy się z osobą/osobami, które to wymyśliły, dbanie o to miejsce czy rzecz staje się trudne. Jest przez nich postrzegane jako „sukces” rywala.
To zdecydowany brak edukacji.
Co o takiej sytuacji w Czarnowcu powiedziałby ksiądz?
Marek Karczewski, 22.07.2026 r.