Podzwonne dla dworku w Czarnowcu

Wstęp

Podczas lutowego spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Ostrołęce, gdy na zaproszenie Anny Wołosz oraz dyrektorki Katarzyny Kossakowskiej wespół z Jackiem Pawłowskim opowiadaliśmy o dworze Wyszomirskich, oraz o innych historycznych miejscach i zdarzeniach w Czarnowcu — usłyszeliśmy: gdzieś czytałam w Trybunie Mazowieckiej lub Naszej Trybunie o Czarnowcu…”
Powiedziała Anna Wołosz bibliotekarka MBP, która niebawem podesłała skany artykułów z 1980 i 1981 roku. Nie było to łatwe zadanie, bo obszerne segregatory Naszej Trybuny mieszczą kilkaset egzemplarzy tej gazety.
Udało się wyłuskać w gąszczu informacji kilka zdań o upadającym dworze.
Z tego miejsca serdecznie dziękujemy bibliotekarkom za pomoc w odkrywaniu kolejnych kart z historii naszej wioski.

1975 rok

18 stycznia 1980 rok. Nasza Trybuna publikuje krótki artykuł.

W rubryce „Z ukosa”
Zabytek czy ruina?
„W podostrołęckich gminach nie ma zbyt wielu obiektów zabytkowych. Z tym większym pietyzmem od paru lat mówiło się więc o potrzebie pełnego zagospodarowania tych, które ocalały do naszych czasów i wpisane zostały do konserwatorskich rejestrów jako świadectwa minionych epok. Taka właśnie budowla — zabytkowy dworek murowany znajduje się w Czarnowcu (gmina Rzekuń), kilka kilometrów od Ostrołęki, tuż przy drodze do Goworowa. Do niedawna w dworku w Czarnowcu mieszkali jeszcze lokatorzy. Ze względu na stan obiektu zostali oni wprowadzeni do innych pomieszczeń.
Były różne propozycje, związane z dalszymi losami czarnowieckiego dworku. M.in. miano tam urządzić zajazd turystyczny, później mówiło się o ośrodku wypoczynkowym, domu pracy twórczej itp. Ostatecznie zdecydowano, że murowany dworek w Czarnowcu przejmie Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa, przeznaczając go po niezbędnej adaptacji na cele kulturalne swoich członków.
Takie były plany. A rzeczywistość? Wystarczy pojechać do Czarnowca, aby naocznie przekonać się, iż opuszczony i zapomniany zabytek sypie się po prostu w ruinę. Jeśli nie zostanie natychmiast zabezpieczony, trzeba będzie, niestety, rozebrać resztę starych murów, wykreślić jeszcze jedną pozycję w konserwatorskich rejestrach.
Skąd my to znamy?…”

(WMS)

18 lutego 1980 r. kolejny artykuł w tej samej gazecie.

Śladem naszych publikacji” – tym razem decyduje się na przedstawienie kilku szczegółów więcej.
Historia jednego zabytku
„18 stycznia br. ukazała się na tym miejscu publikacja pt., „Zabytek czy ruina”. Pisaliśmy w niej o losie uznanego za zabytek dworku w Czarnowcu (gm. Rzekuń). Obiekt miał być odrestaurowany, tymczasem popadł w ruinę. Otrzymaliśmy w tej sprawie szybkie i rzeczowe wyjaśnienie od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Ostrołęce mgr. Stanisława Łojewskiego:
– Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w Ostrołęce w porozumieniu z Centralnym Związkiem Budownictwa Mieszkaniowego, wyszła z inicjatywą odrestaurowania dworku w Czarnowcu w celu adaptowania go na Klub Budowlanych. Inicjatywą tą zainteresowały się również ostrołęckie zakłady pracy jak: Kombinat Budowlany, Beton-Stal.
– Rejon Budów w Ostrołęce, oraz „Prefabet” zgłosiły swój akces w procesie odbudowy.

Sztab odbudowy dworku złożony z kierowników ww. przedsiębiorstw i instytucji na swych naradach roboczych dokonał podziału zadań. I tak: Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa miała przejąć obiekt we władanie i sprawować rolę koordynatora robót oraz zlecić wykonanie inwentaryzacji i ekspertyzy technicznej obiektu. Przedsiębiorstwo budowlane podzieliły między siebie wykonanie robót remontowo-budowlanych.

WSM w 1978 r., sporządziła dokumentację fotograficzną obiektu, zaś jesienią tegoż roku ,,Prefabet” w uzgodnieniu z naczelnikiem gminy w Rzekuniu (bez uzgodnienia z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków), dokonał rozbiórki więźby dachowej i stropu. Ponieważ powstały wątpliwości co do dostatecznej wytrzymałości ścian konstrukcyjnych dyrektor „Beton-Stalu” zobowiązany do wykonania nowego stropu zażądał opracowania ekspertyzy technicznej stwierdzającej przydatność istniejącej konstrukcji do dalszego wykorzystania. W dniu 5.VI.1979 r. WSM zleciła wykonanie ekspertyzy technicznej przez uprawnionego rzeczoznawcę budowlanego. Jednak po zmianach, jakie nastąpiły w Zarządzie Spółdzielni (nowy prezes), we wrześniu zlecenie to zostało anulowane. W międzyczasie nastąpiły zmiany na stanowisku dyrektora w „Prefabecie” oraz w „Beton-Stalu”, które w decydujący sposób wpłynęły na wstrzymanie działalności sztabu odbudowy dworku.

Obecnie Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa po zasięgnięciu opinii w CZSBM, a także wobec aktualnej sytuacji finansowej — nie widzi możliwości pozostania udziałowcem przedsięwzięcia odbudowy dworku w Czarnowcu. Natomiast przedstawiciele pozostałych przedsiębiorstw wyrazili chęć dalszego współdziałania przy odbudowie zabytkowego dworku w Czarnowcu.

Wojewódzki Konserwator Zabytków w Ostrołęce zlecił wykonanie ekspertyzy technicznej obiektu (fundamenty, mury), przez uprawnionego rzeczoznawcę budowlanego. W oparciu o tę ekspertyzę podjęta zostanie decyzja (po uzgodnieniu w WKZ oraz władzami budowlanymi) co do dalszego remontu i przeznaczenia dworku.”
WMS

26 stycznia 1981 roku Nasza Trybuna pisze.

Podzwonne dla dworku w Czarnowcu
„Nie opodal rogatek Ostrołęki, do Goworowa tuż przy szosie jeszcze do niedawna stał stary uważany przez większość za zabytek, dworek. Obiekt w Czarnowcu nie wykorzystany, chylił się ku ruinie, o czym swego czasu pisaliśmy na lamach „NT”. Dziś pozostały li tylko smętne jego resztki.
Warto więc zaprezentować sprawie stanowisko, jakie w dawnego dworku w Czarnowcu zajmuje wojewódzki konserwator zabytków, mgr Stanisław Łojewski:

Na początek wyjaśnienie. Otóż W 1978 r. Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w porozumieniu z Centralnym Związkiem Budownictwa Mieszkaniowego wyszła z inicjatywą odrestaurowania dworku w celu adaptowania go na klub budowlanych. Inicjatywą tą zainteresował się również miejscowy Kombinat Budowlany, „Beton-Stal” i „Prefabet”, które zawiązały nieformalne porozumienie w sprawie remontu tego dworku.
Sztab odbudowy dworku, złożony z kierownictw tych przedsiębiorstw na swych naradach roboczych dokonał podziału zadań. I tak Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa miała przejąć obiekt od naczelnika gminy w Rzekuniu i sprawować rolę koordynatora robót oraz zlecić wykonanie inwentaryzacji i ekspertyzy technicznej obiektu, zaś przedsiębiorstwa budowlane podzieliły między siebie wykonanie robót remontowo-budowlanych. W ramach roboczych poza wymienionymi przedsiębiorstwami brał udział naczelnik gminy Rzekuń oraz jeden raz został zaproszony wojewódzki konserwator zabytków. Zgodnie z ustaleniami WSM w 1978 r. sporządziła dokumentację fotograficzną obiektu. Jesienią tegoż roku „Prefabet” w uzgodnieniu z naczelnikiem gminy w Rzekuniu dokonał rozbiórki więźby dachowej i stropu.
Ponieważ powstały wątpliwości co do wytrzymałości ścian konstrukcyjnych, dyrektor „Beton-Stalu” zobowiązany do wykonania nowego stropu, zażądał opracowania ekspertyzy technicznej stwierdzającej przydatność istniejącej konstrukcji do dalszego wykorzystania. W dniu 5 czerwca 1979 r. WSM zleciła wykonanie ekspertyzy technicznej przez uprawnionego rzeczoznawcę budowlanego. Jednak po zmianach kadrowych w zarządzie spółdzielni, nowy prezes we wrześniu 1979 r. anulował to zlecenie i wycofał się z całego przedsięwzięcia. W międzyczasie nastąpiły zmiany na stanowisku dyrektora w „Prefabecie” oraz w „,Beton-Stalu”, co również w decydujący sposób wpłynęło na wstrzymanie działalności sztabu odbudowy dworku.
Chociaż dworek nie został jeszcze wpisany do rejestru zabytków, wojewódzki konserwator zabytków złożył informację do Prokuratury Wojewódzkiej w Ostrołęce w sprawie ustalenia odpowiedzialności rozebranie dworku. W toku postępowania prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa.
W tej sytuacji na podstawie opinii technicznej Wojewódzkiej Dyrekcji Rozbudowy Miast i Osiedli Wiejskich w Ostrołęce oraz opinii biegłego z Ministerstwa Kultury i Sztuki stwierdzono, że istniejące resztki ścian dworku nie nadają się do dalszej odbudowy z powodu złego stanu technicznego (spękane i rozpadające się mury, brak izolacji poziomej i pionowej).
Koszt odbudowy, a raczej rekonstrukcji obiektu w poważnym stopniu przerastałby jego ewentualne, walory zabytkowe. Dlatego uznano, że resztki murów zostaną rozebrane. Decyzję w tej sprawie wystosował architekt wojewódzki do naczelnika gminy w Rzekuniu dnia 23 września 1980 r.
Natomiast Wojewódzkie Biuro Planowania Przestrzennego zaprojektuje najbardziej korzystne, z punktu widzenia ekonomicznego i społecznego, rozwiązanie zagospodarowania tego terenu. Jest między innymi propozycja wykorzystania terenu przez Koło Łowieckie nr 1 w Ostrołęce.”

(E)

Zdjęcia, dokumenty, ekspertyzy z czasów wspomnianych prezentowaliśmy już w obszernym artykule z 18 maja 2021 r. – tu ->

W 1984 r. Wojciech Woźniak (dziennikarz i publicysta) podsumował krótko rozebranie dworu.

Na łamach Tygodnika Ostrołęckiego, który ukazał się 26 sierpnia 1984 r. Wojciech Woźniak rozważając o różnych historiach z przedmieść Ostrołęki wspomina również Czarnowiec.

Korzystając z notatek Henryka Ciszewskiego (w zasadzie o wsi Ławy) wspomina również o czasach założenia dworu w Czarnowcu:
„…W roku 1477 ksiądz Paweł Ławski, mając na wyposażeniu parafii dwór Rzekuń i dwór Ławy, założył dwór Czarnowiec…”
oraz w kolejnym akapicie, już z widocznym poirytowaniem:
„…(rozebranie XIX-wiecznego już dworku w Czarnowcu w ostatnich la­tach, dla zrzucenia z łysiny kłopotu z konserwacją zabytku, to osobna historia, nowiutka i na ćwierć kryminalna)…”

Co w 1984 r. autor miał na myśli określając rozbiórkę „ćwierć kryminalną”?

1986 rok

W 1987 r. Wojewódzki Konserwator Zabytków mówi: „…trudno skłonić do opieki nad zabytkami architektury właścicieli państwowych…”

Adam Gułajski na łamach Tygodnika Ostrołęckiego Nr 17 z dnia 26 kwietnia 1987 r. w rozmowie z Aldoną Rusinek „Zrujnowana Kultura” żali się na niemoc konserwatorów.

„…Każdy obiekt ma swego właściciela, prywatnego bądź państwowego. Większość tych budyn­ków jest wykorzystywana ale niestety; duża ich część jest obecnie w opłakanym stanie…”

AR – Tymczasem po pięknym dworku w Czarnowcu pozostał dziś zaorany ugór.
„Właśnie, i przykro by było, gdyby inne obiekty tego typu podzieliły smutny los Czarnowca…”

AR – Z tego co pan mówi wynika, że Wojewódz­ki Konserwator Zabytków ma raczej niewielki wpływ na stan swego posiadania. Nie ma sank­cji, więc nie ma władzy. Nie może nikogo zmu­sić do opieki nad zabytkami, sam nie może być inwestorem, bowiem nie ma ku temu uprawnień ani środków. Co zatem może?…

kliknij w obrazek aby przeczytać całą rozmowę.

Kto zatem dążył do odbudowy/ratowania, a kto nie chciał?

Kilka poczynionych ustaleń, kto w rzeczonym okresie zajmował najwyższe stanowiska w tak zwanym „komitecie odbudowy” bądź burzenia dworu w Czarnowcu.

Po zmianach podziału administracyjnego kraju w 1975 r. w Ostrołęce awansowanej na siedzibę nowego województwa powstała Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Pierwszym prezesem WSM został Mirosław Chełchowski łącząc przez pewien czas to stanowisko z funkcją prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Ostrołęce. Kolejni prezesi Wojewódzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej (przemianowanej w 1982 r. na Wojewódzki Związek Spółdzielni Mieszkaniowych) to: Wiesław Podbielski, Zdzisław Sulmirski, Kazimierz ParszewskiRyszard Dragun.
Z dniem 1 stycznia 1982 r. Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w Ostrołęce postawiona została w stan likwidacji, a w jej miejsce utworzono Wojewódzki Związek Spółdzielni Mieszkaniowych.

Kazimierz Głowala – jako dyrektor „Prefabetu” i społecznik podejmował próby rozmów z lokalnymi władzami na temat ratowania dworu w Czarnowcu. Stanowisko naczelnika gminy Rzekuń w tym czasie sprawował Paweł Sacewicz. Kazimierz Głowala, widząc postępującą ruinę dworu Wyszomirskich, interweniował u władz gminnych. Proponował m.in. zabezpieczenie obiektu lub przekazanie go na cele społeczne (np. izbę regionalną). Ówczesne władze gminne (w tym naczelnik Sacewicz) reprezentowały oficjalną linię polityczną, która nie sprzyjała ratowaniu „pańskich” zabytków. Czy naczelnik Sacewicz utrudniał działania „komitetu odbudowy” twierdząc, że obiekt nie przedstawia wartości lub że gmina nie ma funduszy na jego utrzymanie? Czy dyrektor Prefabetu oferował materiały lub pomoc, ale spotykał się z odmową lub lekceważeniem ze strony naczelnika?
Brak porozumienia i brak decyzji o zabezpieczeniu dachu doprowadziły do ostatecznej zagłady dworu. Należy wnioskować, że opieszałość władz była główną przyczyną utraty zabytku. Rozmowy miały miejsce, ale nie przyniosły efektu z powodu niechętnej postawy ówczesnego naczelnika, co doprowadziło do rozbiórki resztek dworu w latach 80.

Paweł Sacewicz – naczelnik gminy Rzekuń


Dzięki wielu, wspaniałym technologicznym narzędziom, przedstawiamy dziś obraz upadającego dworu. Na obrazach (zdjęciach) pozyskanych od Państwa Andrzeja i Wandy Piersów widzimy Syrenę 105, Skodę 1000MB, i Trabanta 601.
Czy we wrześniu 1975 roku była tak piękna pogoda, śpiewały ptaki? Przyroda na pewno nie zamierzała się poddawać.

Prosimy o zerknięcie na ożywione zdjęcia.

Do historii z tych lat pewnie nie raz jeszcze będziemy wracać…

Źródła:
– Nasza Trybuna – archiwum Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ostrołęce – Anna Wołosz,
– Tygodnik Ostrołęcki – archiwum Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej,
– Andrzej i Wanda Piersowie z Czarnowca,
– Jan Trzaska – zdjęcia z 1986 r.
– Monografia OSM – 60- lat OSM, Jerzy Kijowski,
– Wikipedia org,

Marek Karczewski, 18.04.2026 r.




Wieś Czarnowiec padła po 612. latach!

Wieś Czarnowiec padła po 612. latach!

Wieś kontra krawaciarze

„Pani Teresa w Gołuchowie mieszka od ponad 60 lat. Odkąd pamięta na swojej posesji miała albo gęsi, albo kury i koguty. I pewnie do głowy by jej nie przyszło, że przez koguty zostanie ukarana mandatem, bo jej zwierzę zakłócało ciszę nocną.
Gołuchowscy policjanci ukarali mandatem panią Teresę, bo ta przyznała się, że to jej koguty pieją około godz. 5.00.”

„Jednej z kobiet, która wypoczywała na wsi przeszkadzał hałas kombajnu, który kosił zboże. Dlatego postanowiła zadzwonić do mundurowych. Ci uznali, że rolnik zakłóca ciszę nocną i wlepili mu mandat”.

Dogmaty Karnisty: „Rolnik kosił zboże po godz. 22 i dostał mandat za zakłócanie ciszy nocnej. Spoczynek nocny miał zakłócać głośno pracujący kombajn*. Przyjrzyjmy się, jak to wygląda pod kątem Dogmatycznym.
Zakłócanie ciszy nocnej jest czynem zabronionym, opisanym w art. 51 Kodeksu wykroczeń. „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.
Na pierwszy rzut oka niby wszystko się zgadza: kombajn zbożowy z pewnością „hałasuje” w czasie pracy na polu. Jest to stosunkowo głośne urządzenie. Jeśli praca maszyny nie pozwala komuś zasnąć lub po prostu mu przeszkadza, możemy mówić o „zakłóceniu spoczynku nocnego”.
Ten pierwszy rzut oka bywa czasem zwodniczy.
Hałas, który zakłóca spoczynek nocny, staje się wykroczeniem tylko wtedy, gdy jest hałasem bezprawnym. To znaczy wtedy, gdy stwierdzimy, że danej osobie w danych okolicznościach nie wolno hałasować, a inna osoba może słusznie domagać się, by w danym miejscu i czasie panowała cisza.
Czyli karalny może być tylko taki hałas, który nie powinien był się wydarzyć, bo jest sprzeczny z prawem.
Ale przecież nie każdy hałas jest zawsze sprzeczny z prawem (karetka na sygnale, przelatujący samolot, tramwaj na starym torowisku itd.).
Hałas generowany przez kombajn w czasie koszenia zboża nie jest hałasem bezprawnym. Rolnik ma prawo zebrać zboże za pomocą kombajnu, emitującego typowy dla takich urządzeń dźwięk, związany z regularną pracą.
Może się zdarzyć, że koszenie należy kontynuować późnym wieczorem i w nocy, w szczególności gdy prognoza pogody wskazuje na nadchodzący deszcz. Mokrego zboża nie da się zebrać; trzeba odczekać czasami kilka dni, aż wyschnie. Koszenia nie można też odkładać w nieskończoność, bo kłosy po prostu stracą ziarno.
Dopóki jest ciepło i zboże nadaje się do skoszenia, warto kontynuować prace. Jeśli przerwa groziłaby utratą plonów, kombajn powinien pracować jak najdłużej się da, by skosić całe pole. A 2-3 godziny nocnej pracy kombajnu pozwala na zebranie sporej ilości ziarna.
Nie można więc uznać, że nocna praca kombajnu wypełnia w takich okolicznościach znamiona wykroczenia.
Nie jest to „zakłócanie” spoczynku nocnego, które byłoby nieakceptowalne społecznie – nie jest to sprzeczne z normami postępowania właściwymi dla czasu żniw. Trzeba się pogodzić z tym, że na posesji położonej blisko pola ze zbożem w czasie żniw może „hałasować” kombajn.
Wykroczenie musi być czynem społecznie szkodliwym. Mówi o tym jasno art. 1 § 1 k.w.: „Odpowiedzialności za wykroczenie podlega ten tylko, kto popełnia czyn społecznie szkodliwy, zabroniony przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia pod groźbą kary (…)”.
W opisanych okolicznościach hałas kombajnu w czasie koszenia pola nie jest społecznie szkodliwy. „Sprawca” hałasu nie podlega więc odpowiedzialności za wykroczenie.”

Jak to się ma do upadku Czarnowca jako wsi?

Można zdecydowanie powiedzieć, że jeszcze do ubiegłego roku Czarnowiec, częściowo jako sypialnia Ostrołęki opierał się przed naporem krawaciarzy.

Dziś, o czym już pisaliśmy – BIEDRA w Czarnowcu lada dzień wystartuje. Jako sklep i wygoda dla wszystkich mieszkańców może statusu wsi nie zepsułaby.

Jednak to, co zaczęło się dziać od paru dni na polu (w sadzie) po Julianie Borkowskim – pierwszym powojennym sołtysie Czarnowca nie napawa optymizmem. Pan Borkowski jako pierwszy nauczyciel czarnowiecki uczył mieszkańców czytać i pisać. Były również wyjątki, że ktoś nie umiał się podpisać (pomimo zaangażowania nauczyciela), ale takie przypadki w Czarnowcu były rzadkością. Dziś możliwe, że Pan Borkowski w grobie się przewraca lub niezmiernie cieszy, że to właśnie w jego sadzie powstają jako pierwsze we wsi, inteligentne domy. Może to właśnie tu miała się zacząć nowoczesna czarnowiecka inteligentna osada (z blokowisk), tak jak tu po II wojnie światowej rozpoczęła się inteligentna podróż analfabetów do świata książek czy prasy drukowanej…?

Na działce o powierzchni odpowiadającej jednemu średniemu gospodarstwu w Czarnowcu pobudują 20 domów! Czy można tę budowę nazwać budową dwóch bloków, tylko że leżących? Po obu stronach drogi wewnętrznej stanie dokładnie po dziesięć mieszkań, a działki będą podzielone na powierzchnie przybliżone do niejednego przeciętnego salonu Kowalskiego.
Sam deweloper pisze o Czarnowcu tak:
– „Wybierając dom na Osiedlu Czarnowiec otrzymujesz: – Idealną alternatywę dla mieszkania w bloku z przemyślanym układem pomieszczeń.
Oferujemy dwa typy domów – większy, o powierzchni użytkowej 121,7 m2 (134,42 m2 po podłodze) i mniejszy – 97,01 m2 (104,89 m2 po podłodze).

„Osiedle Czarnowiec – ekologiczne domy, które uwodzą nowoczesnością.”

Smart dom

Czy dom może być inteligentyny?
Okazuje się, że tak.

Inteligentny dom, to system zintegrowanych urządzeń, które pozwalają na zdalne zarządzanie domowymi funkcjami, takimi jak oświetlenie, ogrzewanie, klimatyzacja, rolety, alarmy czy monitoring, za pomocą aplikacji w smartfonie lub poleceń głosowych. Główne korzyści z posiadania inteligentnego domu to zwiększony komfort, lepsze bezpieczeństwo i potencjalne oszczędności energii.

Co w przypadku braku energii elektrycznej? Gdzie schrony? Co z kurami i innym drobiem (jak to na wsi bywa)?

Ze strony dewelopera:
Opis Nowoczesnego Osiedla Smart Dom Czarnowiec:
20 eleganckich domów w zabudowie szeregowej o powierzchni od 97 do 121 m², stworzonych dla wymagających. Każdy dom to połączenie designu i technologii: fotowoltaika 3 kW, pompa ciepła, ogrzewanie podłogowe oraz inteligentny system zarządzania, który pozwoli Ci sterować ciepłem i urządzeniami z dowolnego miejsca na świecie. Dodatkowo każdy budynek posiada przygotowaną instalację pod klimatyzację, byś mógł cieszyć się komfortem przez cały rok.
Media + Ogrzewanie:
Woda, kanalizacja, prąd, fotowoltaika 3 kW, pompa ciepła, ogrzewanie podłogowe, Smart Dom – Somfy, instalacja pod klimatyzację
.”

Przy tej całej, nowoczesnej zgoła światowej inteligencji ludzi i jak się okazuje bloków mieszkalnych nie można się doszukać materiałów lub wytycznych dotyczących zasad inteligentnego zachowania w kwestii praw obywatelskich dla n.p. psów. Gzie będą s…y – przepraszam, wykonywać swoje potrzeby fizjologiczne psy lub suki. Czy taki smart dom przewiduje miejskie rozwiązania takie jak psie, wspólne latryny (nowoczesne) lub indywidualne dla zapewnienia komfortu i pozbawienia psa stresu. A może już po miejsku właściciele wypuszczą psa na pole sąsiada i tam go w…..ą? Czy w takiej sytuacji rolnik/właściciel gruntu również powinien dzwonić na policję, że pies sąsiada z bloku zanieczyszcza jego kukurydzę lub uprawy warzyw?
Po zdjęciach można jednak domniemać, że każdy pies będzie miał zapewniony za domem kawałek własnej trawy. Możliwe, że tu właśnie przewidziano latryny dla psów, ale o tym zapomniano wspomnieć. Czy to wśród zagród deweloperskich (inteligentnych) jedyna pozostałość po tradycji wiejskiej, że pies ma pilnować własnego podwórka?

Osobiście brakuje mi (na tę chwilę) w opisach tych „inteligentnych” inwestycji pozycji o zasadach asymilacji ze wsią! Nie doczytamy się nigdzie w materiałach promocyjnych o oborniku (gnoju), żniwach, trzodzie (świniach) czy wreszcie piejących kogutach. To przecież od wieków charakterystyczne cechy naszych wsi.
Z drugiej strony to może wypada również zauważyć zalety tego osiedla? W każdym zamieszkałym przez małżonków mieszkaniu będzie średnio (patrząc optymistycznie) cztery osoby (tata, mama, córka, syn). Zamelduje się w Czarnowcu około 80-ciu nowych mieszkańców. Będą płacić do gminy Rzekuń podatki. Patrząc również optymistycznie, to 30% z nich będzie kręciło na rowerach kilometry w czerwcu dla grupy Czarnowiec.pl, a drugie 30% zasili nasze Koło Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu.
Jest zatem nadzieja, również w niekorzystnej wydawać by się mogło sytuacji.
No i ostatecznie sprawdzi się również wyświechtane już powiedzenie, że „mleko i schabowy w Czarnowcu bierze się z Biedronki”. 🙂

edit: 20.09.2025 ps. A może inwestor zrobiłby, choć mały ukłon w stronę historycznego Czarnowca i nazwał uliczkę na cześć przed i powojennego właściciela Juliana Borkowskiego? Może: „W sadzie”, „Juliana Borkowskiego”, „Żniwna”? Nie wiem. Coś patriotycznego dla tego okresu?
Poniżej zdjęcie ze żniw u Borkowskich z upalnego lata 1938 roku.

Na koniec podsumowanie inwestora, które pozostawię bez komentarza…

„Budowa osiedla Czarnowiec SMART DOM wchodzi w czas realizacji. Teren inwestycji ogrodzony, czekamy na beton…”

Czarnowiec, jako wieś pada po 612 latach!

Tytułowy kogut od topagrar.pl, obrazki bloków od otodom.pl

MK, 19.09.2025