Taka historia z Wyszomirskimi? Na śmietnik!

„Notatnik czarnowiecki” Nr 3

„Każde zdjęcie ma swoją historię, niektóre historie mają swoje zdjęcia.”

W środę 26 listopada 2025 r. otrzymałem pismo od włodarza gminy Rzekuń o usunięcie historii z historii Czarnowca. 𝓒𝔃𝓪𝓻𝓷𝓸𝔀𝓲𝓮𝓬.𝓹𝓵

To w skrócie.

Gdy w kwietniu, maju 2023 r. na okoliczność organizacji wielkiego jubileuszu – 610-lecia istnienia Czarnowca, w zespole organizacyjnym postanowiliśmy upamiętnić naszą wioskę namiastką faktów historycznych zawartą w obrazach – wszyscy okazali się przychylni.
W zespole: Marek Karczewski, Jacek Pawłowski, Krzysztof Chojnowski, postanowiliśmy z kilkunastu zdjęć wybrać te, na które nas stać.
Pozyskaliśmy sponsorów i Krzysztof Chojnowski zamówił wykonanie zdjęć wielkogabarytowych.
…

3 czerwca 2023 r. podczas uroczystości Pan Jacek Pawłowski z Czarnowca opowiadał o historii powstania tychże oraz o historiach bohaterów zdjęć.
Można o tym przeczytać tu ->
Wideo ->
Po uroczystościach 3 i 4 czerwca 2023 r. (za decyzją wszystkich organizatorów) zdjęcia zawisły na ogrodzeniu obiektu świetlicy wiejskiej.
O uroczystości 610-lecia Czarnowca można poczytać tu ->

Wieszałem te zdjęcia z dwoma chłopcami, którzy zatrzymali się na przystanku, oczekując na autobus do Ostrołęki.
Chłopcy zmęczeni jazdą na hulajnogach po PumpTrack Rzekuń nie odmówili pomocy, aby przytrzymać sporych rozmiarów obrazy przy montażu na płotach.

Wiecie co powiedzieli Ci ok. 13-letni chłopcy?

„…ale to fajne co pan robi, można się wiele dowiedzieć z takich zdjęć historycznych. Jak będziemy teraz przejeżdżać to się zatrzymamy i poczytamy…”

Tak było.

Młodzi chłopcy widocznie niedoświadczeni i mówili rzeczy od rzeczy… Krótki materiał z tych dni ->

Dorośli, i to obecni mieszkańcy Czarnowca mają w tej kwestii odmienne zdanie (na szczęście nie wszyscy)!

Jedna z pań mieszkanek, która przyszła tu mieszkać do męża rozpowiadała w autobusie MZK relacji Rzekuń – Ostrołęka takie bezeceństwa, że aż ludzie donieśli co mówiła. Musiała się z tym nie kryć i powtarzać to w różnych miejscach oraz różnych godzinach kursowania miejskiego autobusu wielokrotnie, bo dotarły do mnie informacje od dwóch osób o jej oburzeniu.

„… Karczewski powywieszał te głupoty na płocie…”

Co miała na myśli mieszkanka niepochodząca z Czarnowca?
Wyszomirską Ludwikę, która walczyła w Powstaniu Warszawskim?
Wyszomirskiego Jana, którego zamordowali komuniści, bo pisał gazetki po polsku?
Wyszomirskiego Zygmunta, którego ruskie zastrzelili w Katyniu?
Sakowskiego Stefana, który zginął na polu bitwy pod Nysą Łużycką?
Rodzinę Cudnych, którą wybiła banda?
… kogo?

Później, za jakiś czas wszystkie zdjęcia zostały uszkodzone!

Zdjęciami targały wichury i ulewy, zdjęcia były zrywane, ale Pan Jacek Pawłowski zawsze je ratował…

Dziś kończy się krótka historia starej historii Czarnowca.

Należy bohaterów zdjąć, bo?

No właśnie, kto z zawiści i zazdrości (tylko o co?) zawnioskował o wyrzucenie naszych czarnowieckich bohaterów na śmietnik?
Sołtys?
Radna?
Komu przeszkadzały sylwetki Ludwiki Wyszomirskiej, Jana Wyszomirskiego, Zygmunta Wyszomirskiego, Stefana Sakowskiego, Cudnych
Przecież ci ludzie walczyli za Polskę i wolność naszą, a nawet za wolność obecnie obsadzonych przez wójta sołtysa i radnej!

Jak można stosować zawiść do Karczewskiego poprzez usuwanie bohaterów Czarnowca?

Wyobrażacie sobie Państwo, że którykolwiek prezydent Ostrołęki zdemontuje pomnik gen. Bema, bo pobudowali go za kadencji innego?

Jest tylko nadzieja, że sama historia oceni skrzywianie historii przez obecnych przedstawicieli wójta.

Sponsorami zdjęć byli:
1. Krzysztof Chojnowski – Czarnowiec
2. Filip Wilczynski – Czarnowiec
3. Przemysław Rykowski – Czarnowiec
4. Marek Karczewski – Czarnowiec.

Czy można wierzyć obecnej ekipie rządzących w gminie oraz w Czarnowcu, w choć jedno zdanie, które w swojej treści ma wpisane, że „projekt jest realizowany w dobrej wierze”?

Ja w to już nie wierzę.

Nie wierzę również, że kiedykolwiek (za tej ekipy) wrócą one na płot! Na płot przy świetlicy.

Wykonując kilka zdjęć z demontażu pomyślałem, że warto, aby ta historia miała swoje zdjęcie.

Pozdrawiam.
Marek Karczewski z Czarnowca, 26.11.2025 r.




Napływają zdjęcia, tworzymy historię

“Jestem tam, gdzie byłem…”  to niedawno zakończony projekt w gminie Rzekuń. Pokazał młodzieży i dorosłym, że warto jest wracać myślami to tego co kiedyś już było i przeminęło bezpowrotnie.

Wiele lat (powoli) gromadzę historyczne zdjęcia i pamiątki o kolarzach ostrołęckich.
Od wielu już lat postanowiłem dygitalizować i udostępniać społeczności lokalnej wspomnienia sprzed lat i upamiętnić historię naszej wioski.
Cudownym trafem – trafił się nam w Czarnowcu wspaniały, dociekliwy i zaangażowany w historię Czarnowca Pan Jacek Pawłowski.

Razem z Jackiem mamy tak dużo planów i projektów historycznych, że chyba starczy nam do emerytury :), a jeszcze szukamy czegoś nowego – dla państwa i dla potomnych, abyście kiedyś Wy lub Wasze dzieci, czy wnuki miały do czego sięgnąć.
Moc internetu stała się tak ogromna, że wciąż odnajdujemy nowe fakty, dokumenty źródłowe, zdjęcia, opowieści.

Obecnie „na tapecie” Jacka jest temat aktów oskarżenia i wyroku śmierci na Janie Wyszomirskim, zamordowanym przez komunistyczne władze PRL.
W kolejce czekają:
Adam Stepnowski – porucznik z Czarnowca;
Rodzina Cudnych – mord w Czarnowcu;
Żydzi z Czarnowca;
Historia sołtysów Czarnowca, która jest już jakiś czas temu założona tu ->

Dziś proponuję Państwu coś bliższego, z okresu, który jeszcze wielu z nas pamięta. Czarnowiec powojenny i z czasów PZPR, PRL, kartek na mięso i czekoladę 🙂

Wrzucam poniżej kilka zdjęć na zachętę abyście Państwo podzielili się z innymi swoją młodością 🙂

Zdjęcia przedstawiają Czarnowiec – dawniej…

1979 rok? – zdjęcie od Pani Magdaleny Rejch. Na zdjęciu Kamil, Magdalena i mama Zofia Rejch. Obecnie mieszkańcy USA.
Grób rodzinny Cudnych, wymordowanych w Czarnowcu 14 sierpnia 1947 r. Zdjęcie wykonano w 2021 r. (Marek Karczewski)
1975 r. Dworek Wyszomirskich w Czarnowcu. Zdjęcie z kolekcji Państwa Wandy i Andrzeja Piersów.
1965r? Rodzina Państwa Stepnowskich z Czarnowca. Zdjęcie z kolekcji Pani Aldony Stepnowskiej.
1960 r. Janina Gierłowska z domu Krupa karmi kury. Zdjęcie z kolekcji Marka Karczewskiego.
1970 r.? Stanisław Gierłowski z Danutą Gierłowską, żoną Roberta. Zdjęcie z kolekcji Marka Karczewskiego.
1969 r. Marek Karczewski (lat 3) na podwórku u dziadka sołtysa Stanisława Gierłowskiego. Zdjęcie z kolekcji Marka Karczewskiego.
1960r? Krowa w Czarnowcu. Anastazja Sakowska i Agnieszka Gierłowska córka Roberta i Danuty. Zdjęcie z kolekcji Pani Małgorzaty Szarwackiej.
1969 r.? Konie, furmanka, stodoła u Państwa Stepnowskich. Zdjęcie z kolekcji Pani Aldony Stepnowskiej.

PODZIELCIE SIĘ PAŃSWO SWOIMI ZDJĘCIAMI Z MŁODOŚCI.
Zdjęcia muszą być z Czarnowca!
Skany zdjęć można przesyłać na adres: wiesczarnowiec@gmail.com
Część swojej historii opowiedział już Pan Jan Grzyb z ulicy Kasztanowej.

Pozdrawiam
Marek Karczewski




18 kwietnia 2021 odsłonięto pamiątkową tablicę

18 kwietnia 2021r. odsłonięto pamiątkową tablicę.

Mała uroczystość patriotyczno-rodzinna odbyła się wczoraj przy posesji Nr 4 w Czarnowcu.
W setną rocznicę urodzin i w 76. rocznicę śmierci, odsłonięto pamiątkową tablicę Podporucznika z Czarnowca.

Sto lat temu 12 lutego 1921 roku w tym właśnie miejscu urodził się Stefan Henryk Sakowski. Samo odsłonięcie zaplanowane było pierwotnie na dzień urodzin czyli 12 lutego, jednak nieprzewidziane okoliczności sprawiły, że do odsłonięcia mogło dojść ostatecznie w dniu rocznicy, gdy Stefan Sakowski poległ na polu bitwy, w Operacji Łużyckiej.

W uroczystości odsłonięcia pamiątkowej tablicy uczestniczyli zaproszeni goście: Wójt Gminy Rzekuń Pan Bartosz Podolak, Pan Jan Grzyb – czarnowiecki ułan na koniu i Jego przyboczni szeregowi „kolarze” (rekonstruktorzy) z wojennego oddziału bojowego, Pan Krzysztof Chojnowski – właściciel portalu moja-ostroleka.pl, który wykonał dokumentację fotograficzną oraz Państwo Katarzyna i Jacek Pawłowscy.

Ze strony rodziny podporucznika uczestniczyli: Marianna Karczewska, Małgorzata i Janusz Szarwaccy, Małgorzata i Marek Karczewscy.

Z zaproszenia skorzystał również Pan Jerzy Kijowski – historyk, który w ostatniej chwili z powodów zdrowotnych nie mógł przybyć na uroczystość ale przesłał życzenia wszystkim uczestnikom i informację o zdobytych nowych dokumentach w sprawie Stefana Sakowskiego.

Prelegentem podczas odsłonięcia tablicy był Pan Jacek Pawłowski z Czarnowca, który zebrał i uporządkował wszystkie dotychczas dostępne materiały o życiu podporucznika Stefana Sakowskiego.
Kompletny opis o Stefanie Sakowskim autorstwa Pana Jacka Pawłowskiego na dzień 18.04.2021r. znajduje się w dziale HISTORIA.
Wspomnienie żyjącej jeszcze przyjaciółki Stefana, Pani Zofii Sikorskiej opisywaliśmy tu: stefan-sakowski-setna-rocznica-urodzin

Symbolicznego odsłonięcia tablicy dokonała Marianna Regina Karczewska – siostra cioteczna Stefana Sakowskiego w asyście Bartosza Podolaka – wójta gminy.

Mamy wciąż nadzieję, że kolejne fakty z życiorysu podporucznika, z Czarnowca będą pojawiać się po ponownym otwarciu archiwów państwowych oraz zdobytych informacjach przez Pana Jacka Pawłowskiego i Pana Jerzego Kijowskiego.

Dziękujemy serdecznie
Rodzina
Karczewskich, Gierłowskich, Sakowskich

Sympatyków historii Czarnowca odsyłamy do działu HISTORIA, w którym staramy się pozostawić ślad dla potomnych o naszej niewielkiej wiosce.

  • historyczne materiały zdjęciowe, skany dokumentów z kolekcji Małgorzaty Szarwackiej, Marianny Karczewskiej, Marka Karczewskiego
  • foto 18.04.2021 – Krzysztof Chojnowski, Marek Karczewski
  • wykonanie tablicy marmurowej i zdjęcia z kodem QR – Bogdan Piasta Czarnowiec.

Zdjęcia o większej rozdzielczości




Podporucznik z Czarnowca

Stefan Sakowski (1921-1945)

Proces norymberski, 1946 r. | zdjęcie z Niemieckiego Archiwum Federalnego

Jest jesień 1946 roku. Teoretycznie prawie półtora roku po wojnie. Ale wojna wciąż o sobie przypomina. Na całym świecie. W Polsce też. 

1 października zapadają wyroki w pierwszym procesie norymberskim. Dwunastu najwyższych dowódców III Rzeszy zostaje skazanych  na śmierć.

W innym państwie dawnej Osi –  w Japonii – amerykańskie władze okupacyjne orientują się, że Japończycy nie są w stanie sami sobie napisać demokratycznej konstytucji. Amerykański generał  Douglas MacArthur nakazuje współpracownikom, żeby napisali Japończykom konstytucję. Parlament w Tokio 7 października przyjmuje ustawę zasadniczą sporządzoną na rozkaz amerykańskiego generała.

Trumny ze skrzyń po bombach

Tymczasem w Polsce, 10 października
ponad czterystu żołnierzy Wojska Polskiego wyrusza w okolicach Zgorzelca za
niemiecką granicę, żeby wykopać spod ziemi ciała swych towarzyszy broni.
Półtora roku wcześniej w czasie forsowania Nysy Łużyckiej oraz późniejszych
zaciętych i krwawych walk w okolicach Niskiej (Niesky), Rozborku (Rothenburg)
oraz Budziszyna (Bautzen) zginęło prawie pięć tysięcy polskich
żołnierzy.  

Oddział poszukujący zakopanych zwłok składa się z sześciu grup. Dominują żołnierze-grabarze. Ale w każdej grupie jest też dowódca, kierowca i pisarz (dziś powiedzielibyśmy raczej: protokolant). 

Stefan Sakowski, ok. 1938 r.

Żołnierze – mający świeżo w pamięci wojnę, z jej bezmiarem cierpienia, bezsensownym okrucieństwem i wszechobecną śmiercią – pracują przy zwłokach z zaangażowaniem. We wspomnieniach nie eksponują jednak traumatycznych doznań.

„W pracę przy ekshumacji włożyłem całe moje serce i duszę. Wykopywałem przecież swoich najlepszych wówczas przyjaciół – towarzyszy broni (…). Z całego okresu służby mojej w wojsku pracę przy ekshumacji cenię sobie najbardziej. Po prostu jestem nawet z niej dumny” [1] – wspomni po latach Edward Popiel, weteran 2 Armii Wojska Polskiego.

W tym czasie w Zgorzelcu oficerowie wydelegowani przez szefa Śląskiego Okręgu Wojskowego szukają godnego miejsca na cmentarz wojskowy. Znajdują wolny plac w okolicy istniejącego cywilnego cmentarza miejskiego. I na to wolne miejsce zaczęto wozić ekshumowane zwłoki żołnierzy poległych przy forsowaniu Nysy i w całej operacji łużyckiej. 

Tysiące poległych, tysiące ekshumacji i ponownych pochówków. Gigantyczna operacja. W pewnym momencie zaczyna brakować drewna na trumny. Pojawia się problem. Jak chować bohaterów? Tak bez trumien? Nie godzi się. 

Żołnierze mają jednak głowy nie
od parady. Ktoś przypomina sobie, że w nieodległej Bogatyni jest opuszczony
magazyn niemieckich bomb lotniczych, opakowanych w solidne drewniane skrzynie.
Jadą więc do Bogatyni. Bomby wyrzucają przez okno, skrzynie rozbijają, prostują
pozaginane gwoździe. Z pozyskanych w ten sposób desek zbijają trumny dla
poległych kolegów. 

W sumie z ekshumacji do Zgorzelca zwieziono zwłoki ponad trzech tysięcy żołnierzy. Wśród nich pochowano podporucznika 29 Pułku Piechoty Stefana Sakowskiego. Poległ 18 kwietnia 1946 roku. Miał 25 lat. Pochodził z Czarnowca. 

Szkoła, gimnazjum, harcerstwo…

Stefan Sakowski 1941 r.

Urodził się 17 lutego 1921 roku w Czarnowcu. W domu, który stał na posesji oznaczonej obecnie numerem 4. Był synem Bolesława i Anastazji. Tak naprawdę niewiele wiadomo o jego życiu. To, co udało się ustalić, pochodzi rozproszonych, często niepełnych, trudnych do zweryfikowania źródeł. Ale spróbujmy…

Do szkoły podstawowej chodził w Rzekuniu. Tak wynika z ustnej relacji  Zofii Sikorskiej z domu Kozłowskiej, która była jego przyjaciółką. Dalej kształcił się w Ostrołęce – w Państwowym Gimnazjum imienia Króla Stanisława Leszczyńskiego.  Uczył się tam polskiego, łaciny, francuskiego, matematyki, historii, geografii, religii, gimnastyki i robót ręcznych. Tak przed wojną nazywał się przedmiot, który później nosił jeszcze nazwę: zajęcia praktyczno-techniczne, praca-technika, a obecnie chyba technika – już bez pracy. Być może uczył się jeszcze innych przedmiotów. Ale ślad ołówka na „planie lekcyj” w kalendarzyku PKO na rok 1938 wyblakł przez lata.  Część wpisów jest nieczytelna. Tylko nieliczne nazwy przedmiotów zostały ponownie, wyraźnie zapisane piórem. 

Ten kalendarzyk to zagadkowa pamiątka. Choć na pierwszych stronach nosi odręczne wpisy, że był własnością Stefana, to w części, gdzie w kalendarzykach zwykle były puste strony przeznaczone na notatki, znajdują się właśnie notatki. Ich treść wskazywałaby, że kalendarzyk ten Bolesław Sakowski podarował Reginie Gierłowskiej. Regina to siostra cioteczna Stefana, córka późniejszego sołtysa Czarnowca Stanisława Gierłowskiego. Co ciekawe, na dalszych kartach notatek znajdują się słowa odręcznie kreślone cyrylicą: „Podarok dla…” (nieczytelne dwa słowa, chyba pomieszane są w nich litery alfabetu łacińskiego i cyrylicy, ale trudno to orzec z całą pewnością) i podpis po rosyjsku: „Sakowskij Bolesław”. 

O co tu chodzi? Można snuć wiele domysłów. Może był to kalendarzyk przechodni? Przez jakiś czas należał do Reginy, a przez inny – do Stefana? Na wsi w Białostockiem, przed wojną, kieszonkowy kalendarzyk, z prooszczędnościową sentencją prezydenta Mościckiego, danymi statystycznymi i historycznymi o Polsce, oraz terminarzem świąt różnych wyznań, mógł uchodzić za rarytas. Choć może nie aż taki jak posrebrzane sztućce, które Bolesław Sakowski kupił w lutym 1937 roku w domu handlowym „Joter” Józefa Erlicha w Warszawie. Fakt faktem, kalendarzyk jest dość stylowy, elegancki. I gustowny a jednocześnie staranny – już w sensie czysto typograficznym. Niewykluczone też, że może pod nieobecność Stefana, jakieś dziecko uczące się dopiero pisać, nie wiadomo w jakich latach, gryzmoliło po czystych kartkach kalendarzyka żartując sobie z seniora rodu? A może wpisy dotyczące Bolesława skrywają jeszcze jakąś tajemnicę, której już nie poznamy?

Kalendarzyk z „planem lekcyj” Stefana Sakowskiego

Kalendarzyk PKO jest świadectwem czasów, w których powstał. Wokół najwyższych przedstawicieli władz próbowano  wtedy wykreować zjawisko, które historycy nazywają kultem jednostek. Wśród dat ważnych dla Rzeczpospolitej w jednym rzędzie, na jednej karcie, państwowe wydawnictwo wymienia: uchwalenie Konstytucji 3 Maja, powstania: listopadowe i styczniowe, odzyskanie niepodległości oraz… imieniny prezydenta i imieniny naczelnego wodza.

W takim to właśnie kalendarzyku
Stefan Sakowski zanotował swój „plan lekcyj”. W roku szkolnym
1937/38, w poniedziałki na czwartej lekcji była biologia. 

Zachował się zeszyt do biologii Stefana Sakowskiego z tamtego roku szkolnego. A w nim dziennik hodowli gąsienicy bielnika kapustnika. „Gąsienice, po odebraniu im liści, którymi się żywią, innych wcale nie przyjmują”. „Gąsienica przed linieniem jest krótsza i przestaje zjadać liście, zaś po linieniu jest dłuższa i ma ogromny apetyt”.

Wśród pamiątek jest też notatka, bez związku z biologią, prawdopodobnie z jakiejś składki szkolnej. Wynika z niej, że cztery osoby wpłaciły po 75 groszy. Ale na co? Informacji brak. I jeszcze ciekawe notatki w rogu, że ktoś rozmawiał na lekcji geografii, a ktoś na historii pisał francuski. Jakaś zaległa praca domowa? Ta kartka-brudnopis jest bardzo zagadkowa. Neutralnym zapiskom o składce, towarzyszą dwie notatki na temat grzeszków jednego ucznia, bądź dwóch uczniów. Czy to notatki samego Stefana Sakowskiego? Trudno jednoznacznie potwierdzić. Charakter pisma różni się od tego w zeszycie biologii. A może to tylko złudzenie? 

Lista dyżurnych z wiosny 1939 r.

Na co to mogła być składka? Może na jakieś drobne przyjemności? Upominek dla nauczyciela? Ale równie dobrze to mogły być składki, na oficjalne cele, które wpisują się w polityczny krajobraz tamtych lat.  Np. w roku szkolnym 1938/39 władze oświatowe w Polsce zarządzały składki na co najmniej sześć celów. Fundusz Szkolnictwa Polskiego Za Granicą, Fundusz Obrony Narodowej,  Fundusz Obrony Morskiej, Pożyczkę Przeciwlotniczą. Do tego wielokrotnie w ciągu roku odbywały się składki na  Towarzystwo Popierania Budowy Publicznych Szkół Powszechnych (przy zapisach do szkół, na rozpoczęcie roku, w czasie uroczystości okolicznościowych, dobroczynne znaczki, dobroczynne karty bożonarodzeniowe). W państwowych szkołach w II RP w 1938 roku przeprowadzono jeszcze jedną ciekawą składkę. W związku z zajęciem przez  Polskę Zaolzia i innych przygranicznych ziem należących wcześniej do Czechosłowacji, władze rozprowadzały po szkołach odpłatne znaczki na budowę polskich szkół na Spiszu, Orawie i w okręgu czadeckim. Trudno jednak przesądzić jaki był cel składki, której ślad pozostał w pamiątkach po Sakowskim. 

Kolejna pamiątka, która się zachowała, to lista dyżurnych. Obejmuje ona wiosnę 1939 roku.  Wynika z niej, że uczniowie Sakowski i Załęski rozpoczęli dyżur tydzień po Wielkiejnocy – od 17 do 24 kwietnia. Lista rozpisana jest do końca roku szkolnego, do 19 czerwca 1939 roku. 

Później już nie powstała żadna
lista dyżurnych. Rok szkolny 1939/40  nie rozpoczął się. 1 września Niemcy
zaatakowały Polskę. Rozpoczęła się II wojna światowa. 

Wojenne losy Stefana Sakowskiego są bardzo trudne do odtworzenia.  Ale trudności w ułożeniu życiorysu, pojawiają się jeszcze przed wojną.

Urodził się w 1921 roku. Powinien podlegać obowiązkowi szkolnemu od 7. roku życia. System szkolny wyglądał wtedy tak, że gdy rodzice jakiegoś dziecka decydowali, że poprzestają tylko na wykształceniu podstawowym, to podstawówka trwała 7 lat. Dzieci, które chciały kształcić się dalej, kończyły naukę w podstawówce na sześciu klasach, a dalej było gimnazjum [2]. Zakładając, że Rzeczpospolita ujednoliciła system oświatowy dopiero w 1932 r. i Sakowski skończył jednak siedmioletnią podstawówkę i dopiero poszedł do gimnazjum, to w pierwszej klasie gimnazjum powinien stawić się 1 września 1935 roku. Tymczasem jego gimnazjalny zeszyt do biologii wskazuje, że w pierwszej klasie gimnazjum Sakowski uczył się dwa lata później – w roku szkolnym 1937/38.

Książeczka harcerska Stefana Sakowskiego

To nie jedyna zagadka w życiorysie Sakowskiego, w części zahaczającej o wybuch wojny. Będąc w gimnazjum wstępuje do harcerstwa. Zapisuje się do ZHP 17 października 1938 roku. Przyrzeczenie harcerskie składa już jako pełnoletni mężczyzna – 2 lipca 1939 r. I jako dorosły człowiek – w sumie dość późno jak na debiut w harcerstwie – zdobywa pierwsze sprawności harcerskie: leśnego człowieka, przyrodnika i trzech piór. 

Sprawność trzech piór, to jedna z najwyższych kwalifikacji harcerskich. Nawet ci, co nie są harcerzami, wiedzą że zdobywa się ją przez trzy dni. Każdego z nich kandydat poddawany jest trzem próbom – milczenia, głodu i samotności. To w dużym uproszczeniu. Z rozkazu naczelnika ZHP z 1936 roku wynika, że kandydat przez jedną dobę ma zachować milczenie. Przez drugą – albo nic nie jeść, albo odżywiać się wyłącznie posiłkiem leśnym. Przy czym „posiłek leśny (…) – to taki, który jest przyrządzony np. z wyszukanych dzikich roślin jadalnych lub upolowanej (sic!) zwierzyny albo ze złowionych ryb” [3]. Tak brzmi rozkaz naczelnika. Cóż… Inne czasy, inna kultura, inna wrażliwość. Wyobraźmy sobie co by się działo, gdyby dziś jakiś harcerz zjadł posiłek w lesie ze zwierzyny, którą sam upolował…

Ale i przed wojną dość
rygorystycznie pilnowano, żeby kandydat do sprawności trzech piór nie narażał
się na zbytnie niebezpieczeństwa. Sprawność ta mogła być zdobywana indywidualnie
pod osobistą opieką najbardziej doświadczonych harcerzy, zwanych ojcami
chrzestnymi. Bo na przykład próba samotności polegała na ukrywaniu się przed
innymi w lesie przez 24 godziny. Według rozkazu naczelnika każdy ojciec
chrzestny musiał wiedzieć gdzie znajduje się ukrywający się kandydat i
obserwować ukrywającego się, a jakże, z ukrycia. 

Wszystko wskazuje na to, że
pierwsze swoje trzy harcerskie sprawności Stefan Sakowski zdobywał na obozie,
którego lokalizacja została opisana jako „Krzyżowate k. Supraśla”.
Trudno dociec gdzie to dokładnie było. Dziś ani w okolicach Supraśla, ani nad
rzeką Supraśl nie ma łatwoidentyfikowalnego obiektu geograficznego o nazwie
„Krzyżowate”. 

Obóz trwał szesnaście dni i był kursem dla drużynowych. Sakowski ukończył kurs z oceną dostateczną. Jeśli wierzyć poetom, lato 1939 roku było piękne…

Wojna

Urzędnicy III Rzeszy przy moście kolejowym na Wiśle w Dęblinie, listopad 1939 r. Od lewej: Beck, Leferenz, du Bois-Reymond | zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego

W tym miejscu ktoś dociekliwy mógłby zadać pytanie. Dlaczego Sakowski na półtora miesiąca przed wybuchem wojny zdobywał sprawności harcerskie, a nie upominało się o niego wojsko? Otóż warto pamiętać, że jeszcze wiosną i latem 1939 roku  życie w Polsce toczyło się normalnie. I większość Polaków była przeświadczona, że wojna jednak nie wybuchnie.  Pobór, ogłoszony 14 kwietnia 1939 roku, obejmował – tak jak i w poprzednich latach – mężczyzn 21-letnich i starszych. A harcerski młodzik – Sakowski, miał wtedy lat 18. Jeżeli w lipcu 1939 roku ktoś otrzymywał karty mobilizacyjne, to rezerwiści. I pocztą. Bez rozgłosu.

Poza tym, jak wspomnieliśmy, życie toczyło się normalnie. W lipcu 1939 roku w swój dziewiczy rejs wyruszał najnowszy polski transatlantyk MS Chrobry, a w sierpniu do Częstochowy z całego kraju pielgrzymki szły w najlepsze. Pięć dni przed wybuchem wojny, 26 sierpnia w święto Matki Boskiej Częstochowskiej, na Jasnej Górze modliło się sto tysięcy ludzi. Powszechna mobilizacja została ogłoszona w Polsce dosłownie w przeddzień wybuchu wojny.

Gdzie Sakowskiego zastała wojna i pierwsze lata okupacji – trudno powiedzieć. Z listu siostry Stefana, Marianny Karczewskiej (z domu Gierłowskiej) do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – napisanego w 2016 roku – wynika, że mógł być w szkole lotniczej w Dęblinie.

„Gdy miał 20 lat był w szkole lotniczej w Dęblinie. Wojna wszystko zmieniła 1939 r. Poszedł na wojnę i walczył o Polskę” – oświadcza Marianna Karczewska. Jej brat od niej był starszy o 19 lat.

Stefan Sakowski ze Stanisławem Gierłowskim. Fotografia wykonana w 1942 roku

Trudno dziś zweryfikować tę informację o Dęblinie. Marianna Karczewska podaje, że jej brat urodził się w 1920 roku, więc z jej rachunków wynikałoby, że trafił do Dęblina w 1939 roku. Ale nie miał wtedy przecież skończonego gimnazjum. Przypomnijmy, naukę w gimnazjum zaczął w roku 1937/38. Można więc przypuszczać, że do Dęblina rzuciła go wojna obronna Polski. Ale w szkole tej na pewno nie podjął nauki, bo od 2 września zarówno szkoła, jak i lotniska w Dęblinie, były intensywnie bombardowane przez Niemców. Wyszkoleni piloci a nawet podchorążowie III roku tuż przed wybuchem wojny zostali skierowani do eskadr bojowych i już ich tam nie było. Kadra oficerska i wykładowcy, zostali ewakuowani z Dęblina dzień później, czyli już 3 września – do Lublina a potem na Wołyń. Stamtąd niektórzy przedostali się do Rumunii, ale część kadry, po wkroczeniu Sowietów dostała się w ręce NKWD. Zostali zabici w Katyniu.

W opowieści o Stefanie Sakowskim skądś ten Dęblin musiał się jednak wziąć.  Być może wcielony do wojska osiemnastolatek został skierowany do obrony Dęblina przed Niemcami. Miasta tego broniła Brygada Pancerno-motorowa płka Stefana Roweckiego i 39 Dywizja Piechoty gen. Brunona Edwarda Olbrychta.  Obrona tego miasta przez wojska zmotoryzowane i piechotę trwała dwa tygodnie. Niemcy weszli do Dęblina 15 września. Czy  w tej obronie uczestniczył Sakowski? A jeżeli tak, to co się z nim stało po kapitulacji?  Trafił do niewoli? Czy dowództwo rozformowało jednostki i kazało żołnierzom na własną rękę wracać do domów?

Zachowały się dwie fotografie Stefana – z 1941 i z 1942 roku. Na obu występuje w cywilnych ubraniach. Na jednym stoi w kadrze ze swoim małym kuzynem Stanisławem Gierłowskim. Wskazywałoby to, że w czasie okupacji był w rodzinnych stronach.

Z kolei relacja Zofii Sikorskiej o wojennych losach Sakowskiego brzmi zgoła inaczej: „Gdy wybuchła wojna pamiętam jak 'Ruskie’ zabierali Stefka do szkoły oficerskiej w Komorowie koło Ostrowi Mazowieckiej. Nie mogłam z Nim pojechać, bo 'Ruskie’ mówili, że mnie zastrzelą”. Precyzyjniejszego umiejscowienia w czasie brak. 

W 1939 roku – zaraz gdy wybuchła wojna – żołnierzy sowieckich raczej nie było w Czarnowcu. Po kapitulacji Polski  w 1939 roku Czarnowiec był okupowany przez Niemców. Choć – to prawda – granica z ZSRS biegła niemal po sąsiedzku. Sowieci zaanektowali część gminy Rzekuń mniej więcej na wschód od szosy ostrowskiej. Pozostała część gminy, w tym Czarnowiec, znajdowała się pod okupacją niemiecką. Gdy Polska pozostawała pod okupacją, szła ofensywa hitlerowców na wschód.

Czerwonoarmiści kolejny raz pojawili się w gminie Rzekuń w sierpniu 1944 roku. Niemcy cofali się na zachód, a wojska sowieckie zajmowały kolejne obszary Polski. 3. armia gen. Gorbatowa, po ciężkich walkach wypędziła Niemców z okolic Ostrołęki. Być może to właśnie wtedy z jakichś powodów Sowieci zabrali Sakowskiego do Komorowa.  Jeśli zestawić tę relację z historycznym faktem, że 15 sierpnia 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego ogłosił pobór do wojska Polaków mieszkających na terenach, z których wyparto Niemców, to istotnie mogło tak być, że sowieccy żołnierze zabrali Sakowskiego do wojska – jako poborowego. Z poboru ’44 została sformowana 2 Armia Wojska Polskiego, w której znaczącą część kadry oficerskiej stanowili Sowieci. Stąd mogło pochodzić wspomnienie Zofii Sikorskiej, że Sakowskiego zabierali „Ruscy”. Był on wtedy w wieku poborowym. Do zależnego od ZSRS Wojska Polskiego, nazwanego później „Ludowym”, wcielano w 1944 roku mężczyzn z roczników od 1921 (rocznik Sakowskiego) do 1924. Pobór trwał od  20 do 31 sierpnia. 

Matka Anastazja Sakowska nad grobem syna Stefana Sakowskiego na cmentarzu wojennym w Zgorzelcu, 1961 r.

To, że Stefan Sakowski  został wcielony do wojska w 1944 roku, to fakt. Nie wiadomo tylko dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach.

Wiadomo natomiast na pewno, że szkolił się w 2 Frontowej Szkole Oficerskiej w Lublinie. Najprawdopodobniej po ukończeniu tej szkoły otrzymał stopień podporucznika. Na pewno – jako podporucznik – został 28 lutego 1945 roku dowódcą 1 plutonu w 8 kompanii strzeleckiej, w 3 batalionie 29 pułku piechoty.

Pułk ten był częścią 10 dywizji piechoty, nazywanej później sudecką. Choć została nazwana sudecką, zaczęła się formować w Rzeszowie – w październiku 1944 roku.

W kwietniu 1945 roku 10 dywizja brała udział w tzw. operacji łużyckiej i forsowaniu Nysy. 29 Pułk Piechoty przeprawiał się przez rzekę między Lipną a Przewozem – na północ od Zgorzelca. Z dostępnych map i dokumentów wynika, że 29 Pułk Piechoty, w którym służył Sakowski, 17 kwietnia stał na wschodnim brzegu Nysy, 18 kwietnia zdobył okopy wroga [4] (niektóre źródła podają, że mały przyczółek 300×400 metrów, na zachodnim brzegu Nysy i był to  2 batalion 29 pp), a 22 kwietnia był już na linii Szprewy.  

18 kwietnia 1945 roku to data śmierci Stefana Sakowskiego. Poległ w nurtach rzeki, trafiony kulą wroga [5]. Koledzy pochowali go w pobliżu miejsca śmierci i poszli dalej po zwycięstwo. 29 pułk nigdy nie dotarł do Berlina. Cała 10 dywizja, po operacji łużyckiej, została skierowana na południe. Szlak bojowy zakończyła 11 maja 1945 w zwycięskiej operacji praskiej, mającej na celu wyparcie Niemców ze stolicy Czech. 

Stefan Sakowski spoczywa na
cmentarzu w Zgorzelcu wraz z 3391 żołnierzami Wojska Polskiego, poległymi przy
forsowaniu Nysy i podczas operacji łużyckiej. Rada Ochrony Pamięci Walk i
Męczeństwa zapewniła w 2016 roku Mariannę Karczewską, że stan cmentarza, poziom
zadbania i stale prowadzone prace konserwatorskie, pozwalają stwierdzić iż
polscy żołnierze, w tym Stefan Sakowski, są godnie upamiętnieni. 

O cmentarz dba zarówno zgorzelecki samorząd, jak i miejscowi społecznicy. Latem, gdy jest gorąco i susza, z powodu zagrożenia pożarowego, obowiązuje zakaz palenia zniczy.

Powyższy tekst to zapewne nie wszystko, co można ustalić na temat podporucznika z Czarnowca. Niestety z powodu pandemii dostęp do niektórych źródeł jest utrudniony. Zamknięte archiwa, nieczynne biblioteki. Ukazały się co najmniej dwie obszerne książki opisujące historię 29 Pułku Piechoty. Jest też kilka pozycji poświęconych 2 Frontowej Szkole Oficerskiej w Lublinie, której absolwentem był Sakowski. Książki te namierzamy w bibliotekach i antykwariatach. Biblioteki są jednak na razie zamknięte.

Jeżeli ktokolwiek ma wiedzę o Stefanie Sakowskim, lub jakieś dokumenty, albo wiarygodne źródła i chciałby się nimi podzielić, do dyspozycji jest mail kontaktowy: wiesczarnowiec@gmail.com. W miarę zdobywania nowych informacji, niniejsza publikacja będzie uzupełniana.

2021.04.17 /Jacek Pawłowski/

Ważniejsze źródła:

  • [1] – Andrzej Żuber „Pomnik orła oraz morze krzyży  na cmentarzu wojskowym”, zgorzelecki serwis zinfo.pl, 12 lipca 2017
  • [2} Sebastian Adamkiewicz, „Edukacja w II Rzeczypospolitej”; https://niepodlegla.gov.pl/o-niepodleglej/edukacja-w-ii-rzeczypospolitej/
  • [3] „Sprawności harcerskie” – HBW Warszawa 1936, na zlecenie GK Harcerzy, zgodnie z rozkazem L.9 z dnia 20.04.36 Naczelnika Harcerzy
  • [4] strona internetowa 10 Brygady Kawalerii Pancernej im. gen. Stanisława Maczka w Świętoszowie, https://archiwum2019-10bkpanc.wp.mil.pl/
  • [5] Mieczysław Juchniewicz, Stanisław Rzepski, „Piastowskim szlakiem. Z dziejów 29 pułku piechoty, Warszawa 1966.



Stefan Sakowski – setna rocznica urodzin

RELACJA NIEMIECKICH DOKUMENTALISTÓW:
„16 kwietnia 1945 – rozpoczęła się walka
Plan działań 1 Frontu Ukraińskiego pod dowództwem marszałka Konjewa w bitwie o Berlin przewidywał boczny atak na południe od Puszczy Mużakowskiej do centrum Rothenburga. Pomiędzy ciągami głównymi a bocznymi miał pozostać wolny korytarz o szerokości około 15 kilometrów, który był tylko słabo obsadzony przez siły polskie i miał więcej za zadanie wiązania wojsk wroga. Nie planowano zatem ataku na Nysę w prostym kierunku zachodnim na Weißwasser.
Oddział ten miał prowadzić 2 Armia Polska, działająca na południe od 5 Armii Gwardii. Na noc przed rozpoczęciem ataku rosyjskie dywizje przeprowadziły gwałtowny rekonesans z siłami wzmocnionej kompanii karabinowej, gdzie jest bardzo prawdopodobne, że celem był również Weißwasser.„
to początek relacji (tłumaczenie google)

dalsza część relacji: „…Nach Tschernitz geflüchtet
Die Muskauer, die schon Ende Februar nach Tschernitz flüchteten, merkten auch, dass der Angriff unmittelbar bevorstehen musste, da bereits zwei Tage zuvor die ersten russischen Granaten in der Stadt und der Umgebung einschlugen. Sie verließen Tschernitz in Richtung Wolfshain. Am 15. April, es war Sonntag, der Tag vor dem Angriff.
In Weißwassers Kirchen fand der letzte Gottesdienst statt. Ein Unteroffizier einer Landesschützeneinheit bot sich für ein paar Teilnehmer an, die Orgel zu spielen. Am Nachmittag fuhr Vikarin Oehlke von der evangelischen Kirche nach Kromlau, um hier noch einige Kinder zu konfirmieren. In der Nacht wurde Kromlau vollständig geräumt.
An der Neiße jedoch herrschte auf russischer Seite Ruhe, Ruhe vor dem Sturm. Das Motorengeräusch war verstummt, die letzte Nacht brach an. Die Soldaten standen an Lagerfeuern, aßen, tranken, rauchten und unterhielten sich – für viele das letzte Mal. Es wurde Mitternacht, die Feuer waren kleiner geworden und Stille herrschte über der Neiße.
Für die eilig umgruppierten deutschen Einheiten war die Nacht kurz, sie mussten sich schnell eingraben und für die Verteidigung vorbereiten, der Angriff stand kurz bevor. Auch gaben russische Gefangene den Angriffsbeginn für den 16. April an.
Am frühen Morgen lag leichter Nebel über der Neißeaue bei Muskau. Gespannte Ruhe herrschte auf beiden Seiten der Front. Plötzlich zerriss eine Raketensalve russischer Werfer die unheimliche Stille. Es war 4.15 Uhr Ortszeit, als das Signal zum Beginn der Offensive der 1. Ukrainischen Front unter Marschall Konjew zum Kampf um Berlin gegeben wurde.
Nach 40 Minuten Artillerie- und Luftwaffenvorbereitung auf die deutschen Stellungen entlang der Neiße begann der Auftakt zur letzten großen Schlacht in diesem Krieg. Mit Angriffsbeginn verlagerten die russischen Artilleristen ihr Feuer tiefer auf die deutschen Stellungen, um den nun folgenden Schützen und Panzern den Weg freizumachen.
Abschnittsweise erfolgten jetzt auch Angriffe der russischen Luftstreitkräfte auf die südliche Flanke ihres Hauptstoßes. Unter diesem Schutz und dem künstlich vernebelten Neißeabschnitt überquerten Infanteristen mit Booten den Fluss und warfen die Deutschen aus ihren Stellungen. Anschließend errichteten russische Pioniertruppen Pontonbrücken, über die Panzer und andere schwere Technik rollten.”

Pełna treść relacji w następnych publikacjach na naszej stronie w dziale „historia”.

17 lutego 1921 roku w Czarnowcu (obecnie numer domu 4) urodził się Stefan Sakowski.

Legitymacja harcerska z 1939r.

Stefan Sakowski jako uczeń uczęszczał do rzekuńskich i ostrołęckich szkół. Przed Drugą Wojną Światową uczęszczał do Gimnazjum i Liceum w budynku przy obecnej ulicy Traugutta w Ostrołęce (I Liceum Ogólnokształcące).

Kartka z zeszytu szkolnego Stefana Sakowskiego – wykaz dyżurnych w roku szkolnym 1939.
Zdjęcie wykonane do legitymacji szkolnej.

W 1944 roku zaciągnął się do Szkoły Wojskowej i później w Rzeszowie trafił w szeregi formowanej Dywizji Piechoty.
10. Dywizja Piechoty zwana „Sudecką” została sformowania w końcu 1944 roku w Rzeszowie i do końca wojny działała pod dowództwem 2. Armii Wojska Polskiego.

Szlak Bojowy10 Sudeckiej Dywizji Piechoty 1945r. FOTO: wikipedia

Stefan Henryk Sakowski w wieku 24 lat poległ w walkach z Niemieckim najeźdźcą dnia 18 kwietnia 1945r. Podczas operacji łużyckiej w trakcie forsowania rzeki Nysa.
Ppor. Stefan Sakowski zginął w lasach Muskauer Forst nad Szprewą w rejonie Nelkenberg i Spreefurt (Niemcy).

Z późniejszych
opowieści, tych którzy przeżyli, wszedł na minę
przeciwpiechotną, stracił obie nogi i wykrwawił się na śmierć.

Grób Stefana Sakowskiego z 1960 roku – Zgorzelec.
Grób Stefana Sakowskiego na cmentarzu żołnierzy Wojska Polskiego w Zgorzelcu. 2014.05.14

Pochowany w sektorze 1c, rząd 5, kwatera/grób nr 1953 na cmentarzu żołnierzy Wojska Polskiego w Zgorzelcu wśród 3392 żołnierzy – niektóre źródła mówią o 3420 pochowanych żołnierzach.
W roku 1946 Uchwałą Prezydium Rady Narodowej został odznaczony „BRĄZOWYM MEDALEM ZASŁUŻONYM NA POLU CHWAŁY”
źródło: „M.P.47.29.247, UCHWAŁA PREZYDIUM KRAJOWEJ RADY NARODOWEJ z dnia 18 września 1946 r.
Prezydium Krajowej Rady Narodowej na posiedzeniu w dniu 17 września 1946 r. uchwala odznaczyć następujących obywateli:… 37. Sakowski Stefan,…”

STEFAN SAKOWSKI
ur. 17.02.1921r. Poległ dn. 18.04.1945r.
Podporucznik 29 Pułku Piechoty, 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty urodzony i wychowany w Czarnowcu, gmina Rzekuń, powiat ostrołęcki. Syn Anastazji i Bolesława Sakowskich.

To tylko krótka zajawka opowieść o podporuczniku z Czarnowca.
Więcej materiałów, zdjęć oraz materiał z odsłonięcia tablicy pamiątkowej nastąpi dnia 18 kwietnia 2021r. w rocznicę śmierci podporucznika. Materiały historyczne gromadzone są przez mieszkańców Czarnowca – będziemy o tym pisać niebawem, a kompletny opis o podporuczniku znajdzie się na stałe tu: HISTORIA.

CIEKAWOSTKA!
Dziś udaję się do żyjącej jeszcze sąsiadki Stefana Sakowskiego zza płota, Pani Zofii Sikorskiej z domu Kozłowskiej, która była Jego przyjaciółką!

Chcę przekazać materiały, które dotychczas zgromadziłem.
Dowiemy się zatem czy Pani Zofia pamięta jeszcze Stefana.

Marek Karczewski

17.02.2021r. (środa)
Z niewielu faktów, które pamięta jeszcze Pani Zofia:
” Stefek chodził do Szkoły Podstawowej w Rzekuniu, ja chodziłam do szkoły na stację, bo ojciec był kolejarzem i tam byłam wożona – najczęściej rowerem, bądź chodziło się pieszo.
Później Stefan poszedł do szkoły średniej do Ostrołęki. W wakacje znajdowaliśmy czas oby jechać razem na wycieczki rowerowe. Gdy wybuchła wojna pamiętam jak „ruskie” zabierali Stefka do Szkoły Oficerskiej w Komorowie koło Ostrowi Mazowieckiej.
Nie mogłam z Nim pojechać, bo ruskie mówili, że mnie zastrzelą. Nie mogłam Go również odwiedzać w jednostce wojskowej, bo tego nie chciała Jego matka (Anastazja Sakowska).
Spotykałam się ze Stefkiem przez dwa lata ale matka wolała aby Jego małżonką była Honorka Wróblewska z Kamianki, która później mieszkała we dworze u Wyszomirskich. Żadna z nas nigdy nie została Jego żoną.
Matka Stefana bardzo chciała aby zaciągnął się do wojska i bronił Polski przed Niemieckim najeźdźcą. Jednocześnie bardzo chciała aby nie spotykał się ze mną i nie został moim mężem. Pojechał do Rzeszowa i już nie wrócił.
Miałam również kilka snów, w których Stefek mówił do mnie, że On wszystko widzi i wie co się u nas dzieje.
Posiadam do dziś zdjęcia ze Stefkiem i bardzo szanuję swojego męża Mariana Sikorskiego, że nigdy tych zdjęć nie zniszczył, leżą nadal w pudełeczku i przypominają mi moją młodość.”

Spisał Marek Karczewski




Ppor. Stefan Sakowski

STEFAN SAKOWSKI ur. 17.02.1921r. Poległ dn. 18.04.1945r.

Podporucznik 29 Pułku Piechoty, 10 Sudeckiej Dywizji Piechoty urodzony i wychowany w Czarnowcu, gmina Rzekuń, powiat ostrołęcki. Syn Anastazji i Bolesława Sakowskich.
Publikacja w trakcie opracowania …