Życzę Wam drodzy rolnicy
aby natura sprzyjała Waszej ciężkiej codziennej pracy,
Podczas zimnych i gorących poranków gdzie wielu z nas jeszcze smacznie śpi.
Podczas żmudnej pracy nawet po zmroku gdy wielu z nas szykuje się już do snu.
W dni robocze, niedziele i święta gdy wielu z nas może bawić się wypoczywać i relaksować – Wy nie.
Życzę Wam wytrwałości, zapewnienia nam dostatku w postaci zdrowej żywności, którą dla nas produkujecie. Poczucia bezpieczeństwa jakie dajecie nam Wy.
Sołtys Czarnowca Marek Karczewski
foto: tapety.tja
Zakaz wjazdu w ulicę Leśną!
Category: komunalne,KOMUNIKATY
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Dnia 25 sierpnia 2020r. na wniosek mieszkańców ulic: Leśnej, Cisowej, Bukowej, Klonowej, Jesionowej z dnia 20.04.2020r. ustawiono znak B2. Treść wniosku:
„Czarnowiec, 20.04.2020r. Wójt Gminy Rzekuń Pan Bartosz Podolak W imieniu mieszkańców Czarnowca, właścicieli gruntów przyległych bezpośrednio do ulicy Leśnej oraz rozmieszczonych pomiędzy torem kolejowym (na Małkinię) od strony zachodniej, rowem granicznym z Daniszewem od strony południowej i rowem granicznym z Rzekuniem od strony wschodniej zwracam się z prośbą o ustawienie w okolicy skrzyżowania z ul. Jesionową znaku drogowego B1. Dodatkowo pod znakiem B1 prosimy zamontować tabliczki (wyjątki) o treści: – „nie dotyczy właścicieli gruntów” – „nie dotyczy rowerzystów”. W tym „ślepym” obszarze, w dużej mierze kompleksu leśnego nagminnie stosowane są praktyki wywożenia śmieci do lasu przez mieszkańców pobliskich miejscowości. W przypadku ustawienia znaku B1 osoby nie posiadające prawa własności gruntu będą mogły pozostawić pojazdy w ulicy Leśnej i pieszo pokonać odcinek 100 metrów aby dotrzeć do lasu na przykład, na grzyby czy jagody. Właściciele gruntów wielokrotnie zgłaszają procedery wywozu śmieci na ich działki, jednak po przybyciu Policji sprawcy są już daleko i pozostają bezkarni. Dodatkowo w razie uzasadnionej potrzeby prosimy o „zdublowanie” znaków przy skrzyżowaniu z drogą nr 435, gdyż kierujący quadami i motocyklami docierają w to miejsce przekraczając tor kolejowy lub rowy graniczne, które podczas suszy pozostają bez wody. Znaku B1 przy ulicy Jesionowej mogą w takiej sytuacji nie zauważyć motocykliści czy quadowcy. Bardzo prosimy o przychylne ustosunkowanie się do naszej prośby. Z poważaniem” Podpisano: Marek Karczewski Sołtys Czarnowca
W trakcie zwołanej komisji, która odbyła się dnia 16.07.2020r. w obecności pracowników UG, ZOG, policji i sołtysa ustalono wspólnie, że zasadne będzie postawienie znaku B2 (nie B1).
Proszę o stosowanie się do oznaczeń i zaprzestanie jazdy „na pamięć”. Marek Karczewski Sołtys
Jak car Aleksander uwłaszczył czarnowieckich chłopów
Category: historyczne,NEWS
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Jak car Aleksander uwłaszczył czarnowieckich chłopów Ciekawostka historyczna o Czarnowcu, w której niewiadomych jest co najmniej tyle, co danych. Uwagi i poprawki mile widziane.
W Archiwum Państwowym w Białymstoku znajdują się dokumenty administracji carskiej z XIX wieku. 6 października 1977 roku operator pracowni mikrofilmowej Archiwum Dokumentacji Mechanicznej w Warszawie Halina Olszak sporządziła z nich mikrofilmy. Dokumenty te – z dziewiętnastowiecznego rosyjskiego na polski – przełożył nam Pan Michaił Barkowski, znakomity tłumacz i niezawodny Kolega, prowadzący na Facebooku świetny profil @niestrasznyrosyjski. Za co serdecznie dziękujemy. Bo to kawał dobrej roboty był.
Wątpliwości Tłumacza rozstrzygaliśmy własnym rozumem. Jeżeli ktokolwiek oglądając kopie akt, stwierdzi że jakieś rozstrzygnięcie było nietrafne bądź niesłuszne, reklamację pokornie przyjmiemy.Najogólniej rzecz biorąc, załączone tu archiwalia, zawierają dokumentację opisującą własność gospodarstw pól i lasów w Czarnowcu po uwłaszczeniu chłopów w Królestwie Polskim przez cara Aleksandra II w 1864 roku. Gdyby chcieć to jakoś odnieść do współczesności, to co do metody i skutków przypomina to trochę Powszechny Spis Rolny (w tym roku trwa kolejny spis). Jednak jego przyczyny, przesłanki i państwo przeprowadzające były zupełnie inne. Własność ziem na polskiej wsi w XIX wieku to bardzo skomplikowane zagadnienie.
W bardzo wielkim, być może zbyt wielkim, uproszczeniu można powiedzieć, że przed uwłaszczeniem chłopi posiadali niewielkie kawałki ziemi, ale nie byli ich właścicielami. Własność należała do szlachty. Chłopi za możliwość posiadania swych gospodarstw odrabiali pańszczyznę lub płacili czynsz (w pracy, w naturze, w gotówce). Posiadanie a własność to były (i są zresztą do dziś) dwa różne tytuły prawne do nieruchomości. Ruchomości takoż. Żeby zyskać poparcie chłopów dla powstania styczniowego polski Tymczasowy Rząd Narodowy 22 stycznia 1863 r. ogłosił, że chłopi stają się właścicielami swoich gospodarstw bez konieczności wykupywania się od właścicieli ziemskich. Mniej więcej miesiąc przed upadkiem powstania, 2 marca (19 lutego w obowiązującym w Rosji kalendarzu juliańskim) car wydał ukaz, w którym uwłaszczał chłopów na tych samych zasadach, co rząd powstańczy. W ten sposób osiągnął polityczny cel.
I znowu w dużym uproszczeniu… pokazał chłopom: zobaczcie, macie od rosyjskiej administracji to samo co od powstańczego rządu. Jednocześnie, jak ujmuje to część polskich historyków, car wbił w ten sposób klin między dwory a wsie. Uwłaszczenie na prawie carskim musiało generować konflikty, a – jak wiadomo nie od dziś – skonfliktowane społeczeństwo jest mniej skłonne do buntowania się przeciw władzy. Chłopi stali się więc właścicielami swoich zabudowań i pól. Zamiast czynszu do dziedzica mieli wnosić podatek gruntowy do skarbu. Właściciele ziemscy mieli prawo do odszkodowania od państwa za utracone grunty rolne. Pastwiska oraz lasy formalnie pozostały własnością ziemian, ale chłopi mieli prawo paść na nich swe zwierzęta i pozyskiwać z lasu opał oraz drewno budowlane. Żeby zapobiec rabunkowej gospodarce w lasach, lokalni urzędnicy rosyjskiej administracji mieli ustalać ile i jakiego drewna chłopi mogą pozyskać z dworskich lasów. Ziemi nie dostali chłopi bezrolni i robotnicy folwarczni, no bo przecież przed uwłaszczeniem jej nie posiadali. Mieli dostać ją z gruntów państwowych, bezpańskich albo opuszczonych. Niestety gruntów takich było mniej niż chętnych. W drugiej połowie XIX wieku tworzyli więc półmilionową rzeszę tzw. wolnych najmitów. Wolnych od jakiejkolwiek własności, a najmujących się do prac w folwarkach i z tego żyjących. Do wolnych najmitów zaliczali się również chłopscy bankruci, którzy z powodu nieurodzajów, klęsk żywiołowych nie byli w stanie płacić wygórowanych podatków i tracili w ten sposób swoje gospodarstwa (patrz „Wolny najmita” Marii Konopnickiej).
Któż więc gospodarował na Czarnowcu po uwłaszczeniu na mocy ukazu z 1864 roku. Pokazuje to tabela w załączonych dokumentach. Figurują w niej następujący gospodarze, których nazwiska zapisano cyrylicą i przypisano im rosyjskie odpowiedniki polskich imion. Polskie imiona podajemy w nawiasach. Poniższe zestawienie może zawierać niewielkie błędy i odstępstwa, a także braki, wynikające z tego, że po pierwsze w XIX wieku w rosyjskim występowały niektóre litery, których nie ma we współczesnym rosyjskim alfabecie. Po drugie, odręczne pismo urzędnika sporządzającego protokoły i tabele jest miejscami zwyczajnie nieczytelne.
W kolejnych kolumnach tabeli znajdują się wyrażone w morgach i prętach (rosyjskie odpowiedniki polskich liter M i P w główkach tabeli) powierzchnie poszczególnych rodzajów użytków. Od lewej: * budynek mieszkalny z ogródkiem lub bez ogródka * grunty orne * łąki * pastwiska * nieużytki * razem. Ostatnie dwie kolumny tabeli to wyrażony w rublach i kopiejkach „rozmiar zniesionej powinności podlegającej wynagrodzeniu od Rządu na mocy art. 14-26 Ukazu o Komisji Likwidacyjnej”. Tu pojawia się nowe pojęcie – „Komisja Likwidacyjna”. Wyjaśnijmy więc, że był to organ administracji carskiej na ziemiach zaboru rosyjskiego mający operacyjnie przeprowadzić uwłaszczenie – nadać nowe tytuły własności, porachować grunta oraz na tej podstawie obliczyć odszkodowania należne właścicielom ziemskim. Przewodniczącym Centralnej Komisji był J. Sołowiow, członkami zaś – Brunschweig i W. Trubnikow. W podsumowaniu działań komisji w Czarnowcu czytamy, że 2 kwietnia (21 marca) 1866 roku zostało oficjalnie i ostatecznie zatwierdzone nadanie wyżej wymienionym mieszkańcom Czarnowca w sumie 27 mórg i 285 prętów użytków rolnych, i 16 prętów nieużytków.
Dawny właściciel wsi Czarnowiec Władysław Czerniejewski otrzymał za to 546 rubli i 72 kopiejki odszkodowania. Rzecz jasna, majątek ziemski Czerniejewskiego został uszczuplony, ale nie ograbiony. Ówczesny właściciel dworu w Czarnowcu nadal miał swoją ziemię, która wcześniej nie była w posiadaniu chłopów. Na innych archiwalnych kartach można wyczytać również na jakich zasadach uwłaszczeni chłopi z Czarnowca mogli korzystać z dworskich pastwisk i lasów. Trudno wyjaśnić to w przystępny sposób, ale żeby dać Czytelnikom pewien ogląd sytuacji, wrzucamy kilka dosłownych, przetłumaczonych, cytatów.
Pierwszy, ze względu na nieczytelność niektórych odręcznie spisanych słów, polega po części na domysłach i tak naprawdę nie jest cytatem, a omówieniem. Tak czy inaczej spróbujmy…”(…) wszystkie gospodarstwa od nr 1 do nr 20 mają prawo do wypasania bydła [?], mogą otrzymywać siano, [jest coś o liczbie sztuk bydła]; wszystkie uwłaszczone gospodarstwa mają prawo do zbierania w lesie chrustu, suszki oraz wywrotów niezdatnych do użycia w budownictwie, każde gospodarstw po 76 jednokonnych wozów. [dalej jest coś o wyrębach] Każda osada ma prawo do otrzymania rocznie po 50 żerdzi z jesionu lub olchy lub, przy braku żerdzi, po 4 wozy chrustu [dalej fragment nieczytelny], prawo do otrzymywania rocznie drzew sosnowych o średnicy 20 cali”. Kolejne wpisy dotyczą rozstrzygnięć administracji carskiej z późniejszych lat – 1872, 1875, 1878, 1880.”(…) postanowiono, że przynależny folwarkowi Czarnowiec las obciążony na mocy niniejszej tabeli serwitutami włościan obejmuje 587 mórg i 77 prętów i oddzielony jest od lasu przynależnego folwarkowi Dzbenin miedzą biegnąca od wsi szlacheckiej Kaczyny-Tobolice poprzez łąkę [nazwa mało czytelna – Krzykiew? – przypis Tłumacza], a od tejże łąki – przez działkę z lasem liściastym w kierunku na wprost lasu sosnowego do granicy wsi szlacheckiej Korczaki”. „(…) postanowiono co następuje: przyznać na mocy niniejszej tabeli likwidacyjnej po 76 wozów jednokonnych z paliwem na osadę, co równa się 26 wozom parokonnym, a zatem 1520 przyznanych na całą wieś wozów jednokonnych z powyższym materiałem stanowią odpowiednik 520 wozów parokonnych rocznie oraz przyznać na mocy tejże tabeli po 50 żerdzi na osadę [wyraz nieczytelny] o długości 3 sążnie i grubości 3 cale w średnicy”.
Jest też wpis z 1903 roku. Bardzo obszerny, liczący około dwóch tysięcy znaków. Niezwykle szczegółowo i dość hermetycznie opisuje on zależności i stosunki ziemskie w Czarnowcu po tym jak w 1900 roku właścicielka dóbr Czarnowiec Antonina Michniewicz zawarła porozumienie ze wszystkimi włościanami wsi Czarnowiec, na mocy której włościanie zrzekli się na jej rzecz praw do serwitutów leśnych i pastwiskowych, w zamian za co otrzymali na własność część gruntów dworskich. Dalej jest istny labirynt sążni, dziesięcin, serwituów, mórg, prętów. Żeby się w tym połapać, trzeba by jakiegoś rzeczoznawcy w dziedzinie zarządzania nieruchomościami z doktoratem z historii 🙂
W tamtych czasach to wielce skomplikowane przekształcenie gruntowe rozmierzył i rozliczył mierniczy Julian Płaczkowski.
2020.08.23 /Jacek Pawłowski/
Objaśnienia pojęć za Wikipedia: 1. sążni (sążnia) – Sążeń – niemetryczna, antropometryczna jednostka długości. Miara miała długość rozpostartych ramion dorosłego mężczyzny. Pochodną sążnia jest sąg – jako sześcienna miara drewna. W Polsce sążeń (lub inaczej siąg) zmieniał się na przestrzeni wieków, oscylując w granicach 2 metrów: – sążeń staropolski – 1,786 m (według konstytucji 1764), – sążeń nowopolski – 1,728 m = 3 łokcie = 6 stóp = 72 cale = 864 linie (obowiązywał w Królestwie Polskim 1819-1848) 2. mórg (morg) – Morga (także mórg, jutrzyna) – historyczna jednostka powierzchni, używana w rolnictwie. Początkowo oznaczała obszar, jaki jeden człowiek mógł zaorać lub skosić jednym zaprzęgiem w ciągu dnia roboczego (dokładnie: od rana do południa), a jej wielkość wynosiła – zależnie od jakości gleby, zaprzęgu i narzędzi w Europie 0,33–1,07 hektara. 3. dziesięcin – (dziesięcina) – Dziesięcina, także: dziesiatyna – dawna miara powierzchni gruntu. Dziesięcina na terenach zaboru rosyjskiego, które nie tworzyły Królestwa Kongresowego, czyli na wschód od Bugu i linii Ciechanowiec-Łapy-Tykocin-Biebrza-Niemen, w XIX wieku i na początku XX, była urzędową miarą powierzchni gruntów. Stosowane były dwie jednostki o tej nazwie: – dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha, inne przeliczenia tej miary: 1 dziesięcina = 2400 sążni kw. = 1,9508 morgów n. p. = 109,252 arów – dziesięcina tzw. większa (o 1/3, nazywana też „dużą”) = 14567 m² = 1,4567 ha. Obie były stosowane równolegle, co stwarza trudność w przeliczaniu wielkości gruntów na dzisiejsze jednostki. 4. serwituów – Serwitut, serwituty – uprawnienia chłopów do korzystania z dworskich łąk i pastwisk oraz lasów, wywodzące się z okresu feudalnego, będące powodem licznych zatargów między wsią a dworem. Na ziemiach polskich zostały zlikwidowane w większości do końca XIX w. Sprawę serwitutów regulowała ustawa z dnia 7 maja 1920 r. o likwidacji serwitutów na terenie b. Królestwa Kongresowego i rozporządzenie Prezydenta z dnia 1 lutego 1927 r. Część lasu objętą serwitutem nazywano cerklem lub cyrklem. Serwituty, zwane też służebnościami, były rodzajem prawa rzeczowego. Serwituty oparte były na aktach jednostronnych (np. przywilejach nadanych osadźcom wsi przez królów polskich), na umowach ustnych lub zwyczajach. Początkowo serwituty dotyczyły własności królewskiej lub dworskiej, później w miarę, jak zmieniali się właściciele lasów, również prywatnej lub państwowej. 5. prętów – Pręt – historyczna miara długości i powierzchni. – Miary rolne i budowlane: 1 pręt = 2,5 sążnia = 4,32 m – Rolne miary powierzchni: 1 pręt kwadratowy = 18,66 m2 6. żerdzi – Żerdź – strzała drzewa lub jej część o średnicy mierzonej w odległości 1 metra od grubszego końca (tzw. średnicy znamionowej, przy uwzględnieniu kory) wynoszącej dla drzew iglastych 7-14 cm, dla drzew liściastych 7-18 cm. W sortymentacji drewna jest to drewno okrągłe średniowymiarowe. Wyróżnia się żerdzie użytkowe i przemysłowe. 7. Chrust – małowymiarowy sortyment drzewny. Rozróżniany jest w dwóch odmianach: jako chrust opałowy oraz chrust użytkowy. 8. Suszka – w leśnictwie określenie na stojące, częściowo lub całkowicie martwe, suche drzewo, zamarłe na skutek działania szkodliwych czynników, np.: owadów lub grzybów, zanieczyszczeń atmosferycznych, bądź z powodu naturalnego procesu starzenia rośliny. 9. wywrotów – Wywrót, wykrot, wiatrował – drzewo z naderwanym korzeniem, lub całkowicie wywrócone w wyniku działania wiatru.
Sprawne oświetlenie uliczne dzięki sms
Category: komunalne,KOMUNIKATY
written by Marek | 26 sierpnia 2020
ZGŁOSZENIA AWARII OŚWIETLENIA
Na nr 792 202 232 wysyłamy sms o treści np: LAMPA Czarnowiec ul. Sportowa nie świeci lampa przy posesji nr 13 LUB LAMPY przy ul. BOHATERÓW CZARNOWCA nie świecą w godz. 1.00-4.00
Uwaga! Pierwsze słowo musi brzmieć: „lampa” lub „lampy”
Informujemy również, że gmina Rzekuń wprowadziła system powiadamiania za pośrednictwem krótkich wiadomości tekstowych (SMS). Celem systemu jest informowanie o ważnych sprawach dotyczących Naszej społeczności m.in.: – o niebezpieczeństwach i zagrożeniach; – o czasowych przerwach w dostawie energii elektrycznej, wody; – dotyczących uroczystości, imprez organizowanych na terenie poszczególnych miejscowości i Gmin; – o dotacjach, ulgach o jakie można ubiegać się w Gminie; – o zebraniach wiejskich w poszczególnych miejscowościach, etc.
Aby skorzystać z usługi należy wysłać SMS pod numer 792 202 232 , podając w treści RZEKUN02
Usługa jest bezpłatna, a koszt wysyłki wiadomości na numer 792 202 232 jest zgodny z cennikiem Państwa operatora i jest równowartością wysłania wiadomości do polskich operatorów. Więcej informacji na stronie Gminy Rzekuń: https://www.rzekun.pl/z-gminy/5003-serwis-sms-dla-mieszkacow.html
UWAGA! Operatorem systemu jest Gmina Rzekuń. Numery wykorzystywane są tylko i wyłącznie do powiadomień SMS z UG Rzekuń. Informacje o właścicielu tylko do dyspozycji UG Rzekuń i tylko w celu informacyjnym. ZACHĘCAMY DO KORZYSTANIA!
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. IV
Category: Historia,historyczne,NEWS
written by Marek | 26 sierpnia 2020
CZARNOWIEC I WYSZOMIRSCY cz. IV
W Józefowcu, na Józefowskiej, Józef Światło wyszedł z ciemności. Jakkolwiek głupio to nie brzmi, tak właśnie było.
Znany na całym świecie oficer komunistycznej bezpieki, który uciekł na
Zachód, był tak ukryty, że nie wiadomo było nawet czy żyje, czy nie
żyje.
Data jego śmierci została oficjalnie ujawniona dla potrzeb
śledztwa dotyczącego mordu sądowego popełnionego na Janie Wyszomirskim z
Czarnowca.
(* * *)
Jest 6 sierpnia 2010 roku. Na
katowickim osiedlu Józefowiec życie toczy się powoli. Wręcz sennie. Jak
to w piątek w środku wakacji. Co jakiś czas słychać samochody
przeciskające się uliczkami wśród jedenastopiętrowych bloków. Z radia,
nastawionego w osiedlowym spożywczaku, dobiegają słowa transmitowanej na
żywo przysięgi prezydenckiej. Tego dnia Bronisław Komorowski obejmuje
urząd głowy państwa.
Józefowiacy z niepewnością spoglądają w
niebo. Zastanawiają się: jechać na weekend do Wisły albo Ustronia, czy
nie jechać. Wczesnym popołudniem termometry wskazują wprawdzie 26
stopni i jest duszno, ale pogodynki w telewizjach ostrzegają przed
nadchodzącą falą ulew i nawałnic. Ktoś wychodzi właśnie z piwnicy bloku,
taszcząc oburącz dachowy bagażnik na rowery. Stoi chwilę na parkingu i
zawraca do wejścia…
W jednopiętrowym biurowcu przy ulicy
Józefowskiej, w którym mieści się oddział Instytutu Pamięci Narodowej,
prokurator Marzena Matysik-Folga kończy pisać postanowienie o umorzeniu
śledztwa. Dotyczy ono zbrodni komunistycznych popełnionych w latach
1944-45 przez oficerów bezpieki Józefa Światłę i Mieczysława
Godlewskiego. Śledztwo musiało zostać umorzone bo obaj sprawcy nie
żyją. Zmarłych – z oczywistych względów – nie da się postawić przed
sądem i wtrącić do więzienia.
Prokuratorka, zanim wydrukuje
postanowienie wraz z uzasadnieniem, przegląda jeszcze dokument pod kątem
pisowni. Skupia się na nazwiskach. Światło, Godlewski, Briesemeister,
Lipka, Grądzki, Wyszomirski…
Jan Wyszomirski, pseudonim „Wroński”. Zgadza się.
Kolejne nazwiska, kolejne daty, kolejne nazwy własne. Dokument jest
obszerny. Wielowątkowe śledztwo, z mnóstwem pokrzywdzonych i świadków.
Edytor Word, który zawsze chce być mądrzejszy od autora, złośliwie
zamienia w tym dokumencie łagier w Workucie na łagier w… Workujcie.
( * * * )
„Workujcie!” – krzyczy do pracowników folwarku w Czarnowcu, właściciel siedemdziesięciohektarowego majątku Roman Wyszomirski (17.02.1868-Pniewo – ?.?.1935-Czarnowiec). Polecenie właściciela z trudem przedziera się przez hałas kieratowej młocarni. Z wylotów maszyny właśnie zaczęły wysypywać się pierwsze ziarna wymłóconego zboża. Trzeba wsypać je do worków.
W tumanach kurzu
Roman czuje że zaschło mu w gardle. Bierze blaszany kubek z ręcznie
namalowaną niezapominajką. Zagłębia go w kance z kompotem
morwowo-jeżynowym. Na wyloty młocarni nałożone są już worki i zaciśnięte
zatrzaski. Widać jak pęcznieją pod wpływem wpadających do nich ziaren.
Jest koniec lata. I początek lat 30. XX wieku. Roman Wyszomirski może
być dumny. Gospodarstwo kwitnie. Dzieci dorastają. Starszy syn Zygmunt
jest na studiach rolniczych w Cieszynie. Młodszy – Jan – właśnie dostał
się na elitarny Wydział Mechaniczny Politechniki Warszawskiej.
Wcześniej ukończył ostrołęckie Gimnazjum imienia Króla Stanisława
Leszczyńskiego.
STUDIA JANA WYSZOMIRSKIEGO I ZNAJOMOŚĆ Z PIASECKIM
Janowi Wyszomirskiemu przychodzi studiować w burzliwym okresie dla
świata akademickiego. Władza państwowa ogranicza autonomię uczelni
wyższych, podwyższane są stawki czesnego, dochodzi do protestów
studenckich, które nierzadko mają burzliwy przebieg.
W czasie
studiów Jan Wyszomirski poznaje Bolesława Piaseckiego, studenta Wydziału
Prawa Uniwersytetu Warszawskiego i kierownika akademickiego oddziału
Obozu Wielkiej Polski i działacza Sekcji Młodych Stronnictwa Narodowego.
Na studiach Jan Wyszomirski odbywa obowiązkowe przeszkolenie
wojskowe i jako podchorąży zostaje przeniesiony do rezerwy. W czasie
mobilizacji w 1939 roku trafia do 102 rezerwowego pułku ułanów w
Wołkowysku – 90 kilometrów na wschód od Białegostoku. Miał on stanowić
wsparcie dla Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Narew”. W pierwszych
tygodniach wojny obronnej koncepcja wykorzystania rezerwowych sił
kawalerii zmieniała się.
Z ODDZIAŁEM WYDZIELONYM PIECHOTĄ DO WARSZAWY
Gdy 17 września Polskę zaatakował Związek Sowiecki, naczelny wódz
rozkazał: „z bolszewikami nie walczyć”, chyba że w obronie własnej. 102
pułk ułanów walczył więc w obronie Grodna. Obrona miasta nie powiodła
się. 22 września sowieci wkroczyli do miasta.
Część żołnierzy
102 pułku ułanów – w tym Jan Wyszomirski – przedostała się do wsi
Podmacharce nad Jeziorem Serwy między Sejnami a Augustowem. Tam
dołączyli do 110 pułku rezerwowego, dowodzonego wówczas przez majora
Henryka Dobrzańskiego (późniejszego „Hubala”).
Żołnierze
Dobrzańskiego, w tym Wyszomirski, nie podporządkowali się rozkazowi aby
wycofać się na Litwę i rozformować jednostki. Ruszyli w kierunku
oblężonej Warszawy przez Grajewo, Stawiski, Łomżę, Czerwony Bór i Ostrów
Mazowiecką. W drodze przyjęli nazwę Oddział Wydzielony Wojska Polskiego
mjr. Dobrzańskiego.
Nie zdążyli pomóc w obronie stolicy. 28
września wieczorem, gdy byli pod Wołominem, dotarła do nich wiadomość,
że Warszawa skapitulowała.
Oddział Dobrzańskiego wyruszył więc
na południe do Dęblina. Tam przeprawił się przez Wisłę na Kielecczyznę.
Dowódca zarządził, że będą prowadzić walkę partyzancką. Żołnierze
przyjęli konspiracyjne pseudonimy. Dobrzański został „Hubalem”. W Górach
Świętokrzyskich walczyli z Niemcami do kwietnia 1940 roku, gdy ich
dowódca został zastrzelony przez wroga pod Anielinem.
Z
dostępnych mi źródeł nie wynika, w którym momencie Jan Wyszomirski
przedostał się do Warszawy. Czy walczył z „Hubalem” do końca, czy też
odłączył się od oddziału wcześniej? W czasie działania „oddziału
wydzielonego” były dwa momenty, gdy część żołnierzy zrezygnowała z
dalszej walki pod dowództwem Dobrzańskiego. Pierwszy raz – po
kapitulacji Warszawy, 28 września 1939 roku dowódca dał żołnierzom
możliwość wyboru – iść dalej z nim, bądź wrócić do domu. Drugi – gdy w
Górach Świętokrzyskich Dobrzański zmienił swoją początkową decyzję o
marszu do południowej granicy Polski w celu jej przekroczenia.
Postanowił zostać na Kielecczyźnie i prowadzić walkę partyzancką bo
zaczął wierzyć, że alianci zaatakują Niemców już na wiosnę 1940 roku.
Wtedy również część żołnierzy opuściła oddział.
Nazwisko
podchorążego Jana Wyszomirskiego widnieje na tablicy będącej elementem
ścieżki edukacyjnej pod Anielinem. Lista ta liczy jednak aż 318 nazwisk
żołnierzy „oddziału wydzielonego”. Tymczasem gdy Hubal rozpoczynał walkę
partyzancką, zostało przy nim zaledwie kilkudziesięciu członków
„oddziału wydzielonego”.
WSYPA NA WYPRAWIE PO PIENIĄDZE
Faktem jest, że Jan Wyszomirski przedostał się do Warszawy. I tam niemal
natychmiast zaangażował się w działalność konspiracyjną wymierzoną
przeciw niemieckim okupantom. Odnowił kontakty z kolegami ze studiów i
wstąpił do konspiracyjnej organizacji Konfederacja Narodu. Co to była za
organizacja – wskazałem nieco szerzej w odcinku poświęconym siostrze
Jana Ludwice Wyszomirskiej. Ona również działała w Konfederacji.
Jednym z przywódców Konfederacji Narodu był przyjaciel Jana
Wyszomirskiego z czasu studiów Bolesław Piasecki. Konfederacja była
konkurencyjną organizacją wobec Związku Walki Zbrojnej. Konfederacji nie
finansował rząd polski na uchodźstwie w Londynie. Organizacja ta sama
musiała więc zapewnić sobie byt. Zabierała więc cywilom ich własność.
Takie działanie ma swoje umocowanie w prawie. Nazywa się ekspropriacją.
Sprowadza się do tego, że w czasie wojny państwo ma prawo zabrać
obywatelowi pieniądze albo wartościowe ruchomości, albo zająć
nieruchomości celem prowadzenia walki z wrogiem. Konfederacja uważała
się za polską organizację państwowo-wojskową i nakazywała obywatelom,
żeby ją utrzymywali.
Zanim wrócimy ponownie do postaci Jana
Wyszomirskiego, jeszcze dwie ciekawostki personalne. W akcjach
ekspropriacyjnych Konfederacji Narodu uczestniczył Ryszard Reiff,
późniejszy członek najwyższych władz powojennego komunistycznego państwa
polskiego nazywanego Polską Rzeczpospolitą Ludową. Reiff zapisał się
na kartach najnowszej historii między innymi głosowaniem, w 1981 roku
jako jedyny członek Rady Państwa przeciw wprowadzeniu stanu wojennego.
Stracił za to stanowisko. W Radzie Państwa PRL zasiadał również „za
Gierka” przywódca Konfederacji Narodu Bolesław Piasecki.
Wróćmy
jednak do czasów okupacji. W 1942 roku, w czasie jednej z akcji
ekspropriacyjnych z bronią w ręku, doszło do wsypy. Ktoś zaalarmował
Niemców, wskutek czego pięciu konspiratorów Konfederacji zostało
aresztowanych przez Gestapo. Trafili do aresztu na ulicy
Daniłowiczowskiej w Warszawie. Konfederacja Narodu zorganizowała akcję
ich odbicia. W przygotowaniach i w samej akcji brał udział Jan
Wyszomirski.
ZBARANIELI NIEMIECCY KLAWISZE
W nocy z 26 na
27 lipca 1942 roku do aresztu na Daniłowiczowskiej weszło – normalnie,
jawnie, przez dyżurkę – kilku mężczyzn w mundurach Gestapo.
Oświadczyli, że przejmują pięciu więźniów i przewożą ich na
przesłuchanie do centrali, w aleję Szucha. Wystawiają pokwitowania.
Podpisują protokoły. Wychodzą.
Następnego dnia rano we wszystkich
jednostkach Gestapo potężna awantura. Nikt nie dowiózł na Szucha
polskich więźniów przejętych z Daniłowiczowskiej. Gestapowcy, którzy
złożyli nocną niespodziewaną wizytę na Daniłowiczowskiej okazali się
przebierańcami.
Nie trzeba dodawać, że w mundury policji
politycznej III Rzeszy przebrali się konspiratorzy z Konfederacji
Narodu. W ten sposób, bez jednego wystrzału, udało się odbić pięciu
więźniów.
Niemcy byli tak zaskoczeni i tak zawstydzeni tym
faktem, że w odwecie nie przeprowadzili żadnych łapanek i rozstrzelań
cywilów. Przyjęli taktykę „ciszej nad tą trumną”, bo gdyby wiadomość o
akcji na Daniłowiczowskiej dotarła do Berlina, paru ważnych niemieckich
oficerów musiałoby zamienić wygodne posady w Warszawie na walkę na
froncie wschodnim w Związku Sowieckim.
TĘSKNOTA PRZEZ LORNETKĘ
Jan Wyszomirski posługuje się pseudonimami „Wroński” albo „Bej”. Jest
przeszkolonym i doświadczonym żołnierzem. Trafia więc do Uderzeniowych
Batalionów Kadrowych. To było zbrojne ramię Konfederacji Narodu.
Bataliony miały wyruszyć ze stolicy na Białostocczyznę. Tam – zjednać
sobie poparcie miejscowych i prowadzić wojnę partyzancką z Niemcami.
Główne siły, dowodzone przez Bolesława Piaseckiego, w maju 1943 roku
zbierają się w okolicy stacji kolejowej Dalekie – na linii
Ostrołęka-Tłuszcz. Stamtąd, lasami, mieli przedostać się na
Białostocczyznę. Niestety, miejsce koncentracji zostało otoczone przez
Niemców. Partyzantom udało się wydostać z otoczenia, choć czterech ludzi
zostało zabitych. Uznali, że bezpieczniej będzie podzielić się na dwie
grupy i iść dwiema różnymi drogami.
Jan Wyszomirski „Wroński”
idzie w grupie, która przedziera się na północny wschód w okolicach
Ostrołęki. Podobno towarzysze broni zapamiętali jak wspiął się na jedno z
leśnych wzgórz i długo patrzył przez lornetkę w kierunku Czarnowca.
Wtedy jeszcze nie wiedział, że nigdy już nie powróci do rodzinnego domu.
ADIUTANT
Bataliony Konfederacji 17 sierpnia 1943 roku
zostały włączone do Armii Krajowej. Stały się 3 batalionem 77 pułku
piechoty AK. Na czele tego batalionu staje Bolesław Piasecki.
Wyszomirski „Wroński”, w stopniu podporucznika, otrzymuje nominację na
adiutanta dowódcy.
Batalion walczył z Niemcami w okolicach
Nowogródka i Lidy. Potem, w lipcu 1944 r. brał udział w operacji „Ostra
Brama” będącej elementem szerszej akcji „Burza”. Celem tej akcji i tej
operacji miało być samodzielne wyzwolenie spod niemieckiej okupacji
wschodnich terenów RP, zanim zrobią to Sowieci. Gdy zaś nadejdą, polskie
państwo podziemne miało wystąpić wobec Armii Czerwonej jako niezależna,
legalna władza, gospodarze terenu.
Samodzielne wyparcie Niemców
z Wilna nie powiodło się. Niektóre oddziały AK wspomagały Sowietów w
zdobyciu Wilna, po czym zostały podstępnie rozbrojone.
Z PORUCZNIKA REDAKTOR
Jan Wyszomirski wrócił do Warszawy. Tam zajął się wydawaniem
antykomunistycznych czasopism. Było to o tyle niebezpieczne, że Sowieci,
ich armia oraz bezpieka zajęły już prawobrzeżną część stolicy.
Ta działalność wydawnicza odbywała się z inicjatywy byłych członków
Armii Krajowej oraz delegatury rządu londyńskiego na kraj. We wrześniu
1944 roku podjęli oni próbę zorganizowania Polskiej Organizacji
Niepodległościowej mającej skupić wszystkie polskie siły, które
sprzeciwiały się nowej, sowieckiej okupacji. PON podjęła działania
organizacyjne, wywiadowcze, informacyjne i propagandowe. Te ostatnie
miały polegać właśnie na drukowaniu czasopisma.
W Warszawie
zaczął się ukazywać „Przegląd Tygodniowy”, którego redaktorem był
Czesław Grądzki „Krzemień”. Pomagał mu Jan Wyszomirski „Wroński”. Jednak
w pierwszych dniach listopada 1944 r. „Krzemienia” zabił niewypał.
„Przegląd Tygodniowy” przestał się ukazywać.
W międzyczasie z
inicjatywy Bolesława Piaseckiego zaczęła ukazywać się inna
antykomunistyczna gazeta – „Alarm”. Piasecki powierzył jej redagowanie
właśnie Wyszomirskiemu. Druk zlecono drukarni księży z parafii przy
ulicy Grochowskiej. Udało się wydać trzy numery „Alarmu”. Dwa w
październiku i jeden w listopadzie. Listopadowego numeru nie udało się
rozprowadzić w całym nakładzie. Polską Organizację Niepodległościową
tropiła już sowiecka i polska bezpieka.
KOMANDO ŚMIERCI W WILLYSIE
W połowie lat 90. XX wieku w Warszawie żyli jeszcze świadkowie, którzy
pamiętali jak podporucznik Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego Józef
Światło w towarzystwie enkawudzistów jeździł wojskowym willysem ulicą
Grochowską i aresztował ludzi związanych z „Alarmem” – redaktorów,
drukarzy i kolporterów. W sumie przeszło sto osób.
Wyszomirskiego, choć został zatrzymany 19 listopada, dopiero 6 grudnia
poddano rewizji osobistej. Choć bezpieczniacy doskonale wiedzieli, że
zatrzymany jest oficerem wojska polskiego, ta poniżająca czynność
prowadzona była w obecności ubeków niższych stopniem niż „Wroński”.
Rewizję osobistą, w czasie której nic nie znaleziono, prowadził
wprawdzie osobiście Światło, ale towarzyszyli mu przy tym kapral
podchorąży Chojnowski i strzelec Kardas.
Dopiero 9 stycznia 1945
roku bezpieka przeszukała mieszkanie Jana Wyszomirskiego. Jedyne co w
czasie niej zabezpieczono, to 51 egzemplarzy „Przeglądu Tygodniowego”,
dwa egzemplarze „Alarmu” i egzemplarz „Dziennika Radiowego” – bardziej
ulotki niż czasopisma, w formie maszynopisu sporządzanego na podstawie
nasłuchu radiowego, powielanego i rozprowadzanego wśród powstańców.
Śledztwo przeciw Wyszomirskiemu było prowadzone na podstawie dopiero co
wydanego dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego o ochronie
państwa. PKWN wydał ten dekret 30 października, a więc niecałe trzy
tygodnie przed zatrzymaniem porucznika z Czarnowca. Artykuł pierwszy
tego dekretu brzmiał: „Kto zakłada związek mający na celu obalenie
demokratycznego ustroju Państwa Polskiego, albo kto w takim związku
bierze udział, kieruje nim, dostarcza mu broni lub udziela mu innej
pomocy, podlega karze więzienia lub karze śmierci”.
Śledztwo z
tego dekretu wszczęto przeciw Wyszomirskiemu 3 stycznia 1945 roku.
Areszt formalnie nałożono 5 stycznia. Nie przeszkadzało to komunistom
trzymać go w zamknięciu już od 19 listopada poprzedniego roku. Śledztwo
prowadził ubek w stopniu podporucznika Kazimierz Peret.
Postępowanie przygotowawcze przeciw Janowi Wyszomirskiemu zakończyło się
16 stycznia 1945 roku. Trzy dni później chorąży podprokurator Henryk
Podlaski skierował akt oskarżenia do Sądu Wojskowego Garnizonu
Warszawskiego.
OSKARŻONY NA MOCY PRAWA DZIAŁAJĄCEGO WSTECZ
Gdyby prawnik praktykujący w normalnym demokratycznym państwie prawnym
przeczytał akt oskarżenia przeciw Janowi Wyszomirskiemu, na pewno włosy
stanęłyby mu dęba na głowie.
Choć dekret karzący zakładanie,
wspieranie i członkostwo w nielegalnych związkach został wydany w
przedostatnim dniu października 1944 roku, akt oskarżenia obejmował
czyny Wyszomirskiego już od września 1944. A zatem w dużej części został
on oskarżony o czyn, który w chwili popełnienia przestępstwem nie był.
Nic to jednak. Bezpieka i pośpiesznie awansowani prokuratorzy po
wieczorowych kursach prawa, nie przejmowali zasadami, nie wierzyli w
miecz Temidy. Być może nawet nie wiedzieli co to takiego ta temida i po
co temu czemuś jakiś miecz. Jedyne narzędzia, w które wierzyli były dwa –
ostre i tępe. Sierp i młot. Jan Wyszomirski został oskarżony o to, że
„w okresie od września 1944 r. do chwili zatrzymania tj. do dnia 19
listopada 1944 r. na [warszawskiej] Pradze brał czynny udział w pracy
nielegalnego związku AK, mającego na celu obalenie demokratycznego
ustroju Państwa Polskiego, zajmując się wydawaniem nielegalnego organu
prasowego tegoż związku pod nazwą 'Alarm'”.
W aktach sprawy
znajduje się adnotacja, że Wyszomirski przyznał się do popełnienia
zarzucanych mu przestępstw. To dość zagadkowa historia. Wiem o niej
tylko tyle co zostało zapisane jednym zdaniem w postanowieniu IPN z 2010
r. o umorzeniu śledztwa w sprawie tamtego śledztwa. „Wroński” mógł
potwierdzić w śledztwie, że redagował pismo „Alarm”, bo też zapewne nie
miał powodów, żeby się tego wypierać. Ale czy rzeczywiście ubrał to w
słowa przyznania się do winy? To pytanie musi pozostać otwarte. Bezpieka
potrafiła torturami zmusić do przyznania się do całkowicie
wyimaginowanych czynów. Bezpieka chodziła też na skróty. Podejrzany mógł
potwierdzić tylko, że coś robił, a gorliwy ubek protokołował to jako
przyznanie się do winy.
UROCZYSTE ZATWIERDZENIE AKTU OSKARŻENIA
Proces Jana Wyszomirskiego z Czarnowca brutalnie pokazał ponurą zasadę
sądownictwa krajów totalitarnych, wedle której wyrok jest uroczystym
zatwierdzeniem aktu oskarżenia.
Dziś ta maksyma przypisywana A.W.
Wieniedyktowowi jest przedmiotem ponurych żartów prawników, polityków,
czy dziennikarzy. Wtedy jednak sędziowie sądów specjalnych, wychowani na
podręcznikach Wieniediktowa, gorliwie wcielali ją w życie.
22
stycznia 1945 roku w Otwocku, na sesji wyjazdowej, odbyła się rozprawa
porucznika „Wrońskiego”. Rozprawa odbywała się bez oskarżyciela i
obrońców. Tylko sąd i oskarżony. W składzie orzekającym zasiadali:
porucznik Władysław Garnowski, podporucznicy Władysław Sobiech i
Eugeniusz Krzewski. Protokołował podporucznik Ignacy Leszcz. Na jednej
rozprawie sąd zamknął cały proces. Skazał Wyszomirskiego na karę
śmierci.
Nie było drugiej instancji. Komunistyczna
sprawiedliwość nie przewidywała zaskarżania wyroków. Prezydent Bolesław
Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Karę śmierci wykonano 29 stycznia w
ubeckim więzieniu przy ulicy 11 Listopada w Warszawie.
Podsumujmy. Bezprawne „przybicie” Wyszomirskiemu czynów popełnionych
przed wejściem w życie dekretu o ochronie państwa. Bezprawne uwięzienie
przez półtora miesiąca, przed formalną decyzją o aresztowaniem.
Pozbawienie prawa do obrony. Brak możliwości zaskarżenia wyroku.
Wszystkie te okoliczności jednoznacznie przesądzają, że na Wyszomirskim
popełniono klasyczną zbrodnię mordu sądowego.
REHABILITACJA
Nie dało się osądzić tych, którzy skazali na śmierć porucznika z
Czarnowca. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone przez Oddziałową Komisję
Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie w 2001 roku,
trzeba było umorzyć bo ci, którzy wydali bezprawny wyrok śmierci już nie
żyli.
Sam wyrok został uznany za bezprawny dopiero rok później.
27 marca 2002 roku Sąd Okręgowy w Warszawie unieważnił ten wyrok. Była
to oficjalna rehabilitacja Jana Wyszomirskiego. Niezawisły sąd wolnej
Polski uznał, że czyny przypisane skazanemu „związane były z
działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego”.
Postępowanie rehabilitacyjne trwało dziesięć (!) lat. Wniosek o
unieważnienie wyroku śmierci złożyła w 1992 roku wdowa po Janie
Wyszomirskim, mieszkająca wtedy w Hiszpanii Maria
Bartoszewicz-Biernacki. Po trzech latach od złożenia tego wniosku Sąd
Warszawskiego Okręgu Wojskowego uznał się za niewłaściwy w tej sprawie i
przekazał akta do sądu powszechnego. W 1997 roku wniosek o
rehabilitację „Wrońskiego” złożył prezes Światowego Związku Żołnierzy
Armii Krajowej. Dopiero w 2002 roku Sąd Okręgowy w Warszawie połączył
sprawy do wspólnego prowadzenia i unieważnił wyrok sądu komunistów.
GDZIE JEST ŚWIATŁO?
Pozostała jednak jeszcze kwestia odpowiedzialności Józefa Światły,
który nadzorował śledztwo przeciw Wyszomirskiemu. Józef Światło to,
przypomnijmy, wysoki i wpływowy funkcjonariusz komunistycznej bezpieki,
który w 1953 roku uciekł do Berlina Zachodniego, a potem uzyskał azyl w
Stanach Zjednoczonych. Znany jest z cyklu audycji „Za kulisami partii
bezpieki” nadawanych w Radiu Wolna Europa, w których ujawnił zbrodnicze
praktyki komunistycznego państwa polskiego i jego resortów siłowych.
Choć na Światle ciążyła odpowiedzialność za represjonowanie i
aresztowania działaczy antykomunistycznego podziemia, Amerykanie
udzielili mu azylu, poddali operacji plastycznej i schowali przed
możliwą zemstą komunistycznych służb specjalnych. Bardzo długo nie było
wiadomo czy Światło żyje, czy też umarł. Strona amerykańska odmówiła
polskiemu historykowi Andrzejowi Paczkowskiemu dostępu do dokumentów na
temat Światły. Paczkowski spotkał się z nieudowodnioną hipotezą jakoby
Światło zmarł w 1985 roku.
Oficjalnie o dacie śmierci Światły
Stany Zjednoczone poinformowały Polskę dopiero w związku ze śledztwem w
sprawie śledztwa przeciw Janowi Wyszomirskiemu z Czarnowca. Ministerstwo
Sprawiedliwości w Waszyngtonie 11 stycznia 2010 roku podało polskiej
prokuraturze, że Józef Światło zmarł w Stanach Zjednoczonych 2 września
1994 roku. Czy administracja USA kiedykolwiek podałaby sama z siebie
taką informację? Trudno powiedzieć. Faktem jest, że podała ją na wniosek
prokuratorów prowadzących sprawę legalności postępowania
komunistycznych władz przeciw Wyszomirskiemu.
Podanie przez
Amerykanów informacji o śmierci Światły stało się natychmiast sensacją w
Polsce. Media nią żyły. Pion śledczy IPN również, ale w innym sensie.
Bo był to kłopot. Amerykanie podali lakoniczną informację o dacie
śmierci. Odmówili jednak przekazania kopii aktu zgonu oraz opisu jego
okoliczności. Nie ma aktu zgonu? Nie ma dowodu. Co dalej więc ze
śledztwem?
BYŁA ZBRODNIA, NIE MA SPRAWCÓW
Decyzja zapadła
po pół roku. Śledztwo zostało umorzone z powodu śmierci podejrzanego.
Jednocześnie IPN – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu
– uznała, że zebrany w śledztwie materiał dowodowy w pełni uzasadnia
podejrzenie, że inicjując i nadzorując śledztwo w sprawie redaktorów i
kolporterów „Alarmu” Światło dopuścił się zbrodni komunistycznej.
„Nie budzi bowiem wątpliwości fakt, że opisanych powyżej aresztowań
dokonano bezprawnie, ze względów politycznych, tj. z powodu
przynależności pokrzywdzonych do Armii Krajowej, a następnie przekazano
ich we władztwo obcego państwa tj. ZSRR. Było to – w styczniu 1945 r. i
miesiącach następnych – zjawisko masowe i dotykało wielu tysięcy
żołnierzy AK” – napisano w uzasadnieniu umorzenia śledztwa IPN.
Wolne państwo polskie, w odróżnieniu od komunistycznego, oceniało czyn
Józefa Światły zgodnie z ogólnie przyjętymi w cywilizowanym świecie
zasadami odpowiedzialności karnej. Prokuratorzy IPN badali czy
postępowanie Światły wyczerpywało znamiona przestępstwa z kodeksu
karnego z 1932 roku (zwanego od nazwiska autora kodeksem Makarewicza).
Bo taki obowiązywał w Polsce przed wojną i po wojnie, dopóki komuniści
nie uchwalili tzw. kodeksu Andrejewa.
W kodeksie Makarewicza
była opisana kwalifikowana postać bezprawnego pozbawienia wolności –
dłuższe niż 14 dni, połączenie ze szczególnym udręczeniem, oddaniem we
władztwo obcego państwa. Czyż nie taki los spotkał Jana Wyszomirskiego?
Przypomnijmy, Światle w zatrzymaniu porucznika z Czarnowca towarzyszyli
enkawudziści.
MIEJSCE POCHÓWKU BLIŻEJ NIEZNANE
Nie
wiadomo gdzie spoczywa ciało Jana Wyszomirskiego. Są przypuszczenia, że
na Cmentarzu Bródzieńskim w Warszawie (kwatera 45N), bo tam grzebano
ciała zabitych w ubeckim więzieniu na 11 Listopada na Pradze. W
ekshumacjach i badaniach prowadzonych pod kierunkiem prof. Krzysztofa
Szwagrzyka nie potwierdzono jednoznacznie, że szczątki Wyszomirskiego
spoczywają w tej kwaterze. Na tablicy natomiast znajduje się adnotacja,
że w tej zbiorowej mogile spoczywa między innymi porucznik Jan
Wyszomirski „Wroński” 1913-1945. Jego nazwisko, daty urodzenia i śmierci
znajdują się również na dostępnej w internecie oficjalnej liście
pochowanych na Cmentarzu Bródnowskim.
Symboliczny grób Jana
Wyszomirskiego znajduje się również na cmentarzu w Rzekuniu. Na tablicy
nagrobnej przedwojennego właściciela Czarnowca Romana Wyszomirskiego
znajdują się również nazwiska dwóch jego synów. „Jan Wyszomirski,
1913-1945, oficer AK zamordowany przez komunistów” – brzmi inskrypcja.
Jak już wspomnieliśmy, matka Jana Wyszomirskiego, choć żyła do 1956
roku, nie dowiedziała się że jej młodszego syna zabili komuniści. Jego
siostry i żona dowiedziały się o tym, że został skazany na karę śmierci,
dopiero w 1958 roku. Żona, która zmarła w Hiszpanii w 2007 roku, nie
poznała nawet prawdopodobnego miejsca pochówku swojego pierwszego męża.
Podobnie jak jego siostra Zofia zmarła w Wielkiej Brytanii w 2005 roku.
I siostra Ludwika, zmarła w latach 70. w Warszawie.
Komunistyczne śledztwo w sprawie czasopisma „Alarm” obejmowało wiele
wątków i wiele osób. Tylko Wyszomirski i drugi redaktor Tomasz
Malczewski – zostali skazani na śmierć. Pozostali – opisani po latach
przez IPN – aresztowani, zostali wywiezieni w głąb Związku Sowieckiego.
Stąd ta Workuta, co pojawiła się na początku…
KONIEC
NA ZDJĘCIACH Fragment tablicy upamiętniającej oddział „Hubala” z wymienionymi nazwiskami wszystkich żołnierzy Oddziału Wydzielonego, znajdującej się pod Anielinem na ścieżce edukacyjnej. Pod pozycją 306 widnieje nazwisko Jana Wyszomirskiego, wtedy jeszcze podchorążego. Zdjęcie autorstwa Jarosława Kruka zamieszczone w Wikipedii.
Tak wyglądał samochód Willys. Podobnym jeździł Józef Światło po ulicy Grochowskiej w Warszawie w listopadzie 1944 roku, w towarzystwie funkcjonariuszy sowieckiego NKWD, wyłapując ludzi związanych z redakcją „Alarmu”. Fragment zdjęcia z Narodowego Archiwum Cyfrowego, przedstawiającego Willysa w akcji kompanii sanitarnej w Bolonii w kwietniu 1945 roku.
Niewyraźne zdjęcie żołnierzy na ganku drewnianego domu to dowództwo nowogródzkiego III batalionu 77. pp AK (Uderzeniowe Bataliony Kadrowe). Jan Wyszomirski stoi pierwszy z lewej między dwoma słupami w czapce z orzełkiem. Pozostali widoczni na zdjęciu to (od lewej): Bolesław Piasecki „Sablewski” komendant UBK, Stanisław Briesenmeister „Kowalski” oficer informacyjny, Wojciech Kętrzyński „Wołkowyski” szef sztabu, Stanisław Hniedziewicz „Olgierd” dowódca 3. kompanii, R. Korab-Żebryk „Operacja Ostra Brama”. Zdjęcie z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej.
Rodzeństwo Wyszomirskich. Od lewej: Jan, Ludwika i Zygmunt. Plakat Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.
Mężczyzna w krawacie to Józef Światło. Fotografia z akt osobowych Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Obecnie w domenie publicznej.
Tablica nagrobna Romana Wyszomirskiego z wyrytymi nazwiskami dwóch synów zamordowanych przez przeciwników politycznych w okresie II wojny światowej. Zdjęcie wykonał Marek Karczewski UWAGA! (edit.7.10.2024) Na płycie nagrobnej wygrawerowano omyłkowo rok urodzenia Romana Wyszomirskiego. Z dostępnych źródeł Państwowego Archiwum Cyfrowego wiemy, że Roman urodził się 17 lutego 1868 roku w Zdzieborzu, parafia Pniewo.
——————————————————————–
Źródła, z których korzystałem przy pisaniu wszystkich czterech części: Postanowienie o umorzeniu śledztwa. Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Badania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu, sygn. akt S 139/08/Zk Dariusz Baliszewski, „Zakłamana historia ucieczki Józefa Światły”, „Uważam Rze Historia” 18.04.2019 „Polski kodeks karny z 11 VII 1932”, Księgarnia Nakładowa Dr Maksymilian Bodek, Lwów 1932 Książka adresowa miasta stołecznego Warszawy, 1930 r., udostępniona na stronach Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej. Jerzy Dziewirski, „Monografia gminy Rzekuń, 2014 Jacek Karczewski, „Zostaną tylko drzewa”, „Nasz Dziennik”, 20.02.2017 Paweł Krajewski, „Ocalić dla potomnych:. „Tygodnik Ostrołęcki”, 27.03.2007 Komunikat nr 12 Instytutu Śląskiego w Katowicach, 1936 r. „Przemówienie prezydenta Donalda J. Trumpa przy Pomniku Powstania Warszawskiego na Placu Krasińskich”, strona internetowa Ambasady USA w Polsce. https://pl.usembassy.gov/pl/przemowienie_potus/ Małgorzata Pieczyńska, „Śladami rzekuńskich zabytków. Czarnowiec”. Biuletyn Informacyjny Gminy Rzekuń nr 5/2012 Bernard Kielak, „Tradycje Wigiijne”, Biuletyn Informacyjny Gminy Rzekuń nr 7/2012 Biogram Ludwiki Wyszomirskiej na stronie Muzeum Powstania Warszawskiego, https://www.1944.pl/powstan…/ludwika-wyszomirska,46446.html… Profile społecznościowe Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce i Muzeum Powstania Warszawskiego.
/Jacek Pawłowski/
Tenis dla dzieci!
Category: NEWS,sportowe
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Bezpłatne szkolenie z gry w tenisa ziemnego w Gminie Rzekuń. Zapisz swoje dziecko!
Rusza kolejna edycja bezpłatnych szkoleń tenisowych dla dzieci i młodzieży z Powiatu Ostrołęckiego.
Szkolenie przeprowadzi Ostrołęckie Stowarzyszenie Tenisowe dzięki wsparciu Starostwa Powiatowego w Ostrołęce oraz 8 gmin na terenie których odbędą się szkolenia.
W terminie 24 – 27 sierpnia 2020 w godzinach 11:30 – 13:30 odbędą się szkolenia w Rzekuniu. Szkolenie zakończone zostanie zorganizowaniem mini turnieju tenisowego. Zgłoszenia przyjmowane są pod numerem telefonu 517 111 212 lub bezpośrednio przed zajęciami. Organizator zapewnia sprzęt tenisowy. Uczestnictwo wyłącznie w obuwiu i stroju sportowym. Zajęcia poprowadzą trenerzy: Jakub Nosek oraz Rafał Wyrębek.
Szkolenie odbędzie się zgodnie z wytycznymi aktualnego Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.
Polecam mieszkańcom Czarnowca.
Marek Karczewski
Sołtys
ź: rzekun.pl
Fundusz sołecki na rok 2021 – propozycje
Category: KOMUNIKATY,Zebrania
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Wysokość środków przyznanych przez gminę na 2021 rok, na sołectwo Czarnowiec wynosi 31 046,55 zł. Na zebraniu sołeckim o realizację przedsięwzięć głosować będą mieszkańcy z inicjatywy sołtysa, rady sołeckiej lub co najmniej 15 pełnoletnich mieszkańców sołectwa. Podstawą do ustalenia dopuszczalnych zadań w ramach funduszu sołeckiego jest ustawa o samorządzie gminnym. Na zebraniu głosować będziemy nad wcześniej zgłoszonymi pomysłami.
Pomysły mieszkańców przyjmujemy najpóźniej do dnia 2 września 2020r.
Prosimy o zgłoszenia osobiste, mailowe lub telefoniczne; tel. 533-613-913 wiesczarnowiec@gmail.com Można zgłaszać swoje propozycje również na fejsbukowej grupie wsi.
Termin Zebrania Sołeckiego planowany jest na dzień 4 września 2020r. o godz. 18:00 w świetlicy wiejskiej.
Podczas zebrania podejmiemy również uchwałę o zmianach przeznaczenia niewykorzystanych funduszy na rok 2020.
EDIT 27.08.2020 Lista dotychczas zgłoszonych zadań/inwestycji na rok 2021:
#
wniosek
ulica
data
1
„Czarna Owca”, czyli biblioteczka przydrożna
2550W
2020-08-14
2
Budowa wiaty przy świetlicy
Dzikiej Róży
2020-08-01
3
Festyn Rodzinny z okazji Dnia Dziecka
Dzikiej Róży
2020-08-01
4
Kamery (fotopułapki) przenośne x2
teren
2020-08-01
5
Karnisze, firany do świetlicy
Dzikiej Róży
2020-08-18
6
Lampy z czujnikiem ruchu na budynku świetlicy x2
Dzikiej Róży
2020-08-18
7
Ławki i drzewa przy świetlicy
Dzikiej Róży
2020-08-10
8
Maszt do wciągania flagi narodowej na placu przy świetlicy
2550W
2020-08-10
9
Pamiątkowa tablica przy „placu Wyszomirskich”
Kasztanowa
2020-08-01
10
Ratowanie kasztanowców (maści, środki ochronne, żywica)
Kasztanowa
2020-08-10
11
Rozbudowa placu zabaw
Działkowa
2020-08-10
12
Utworzenie placu zabaw (działka Skarbu Państwa)
Sosnowa
2020-08-18
Lista zgłoszeń poza funduszem sołeckim:
1
Barierka ochronna nad rowem przy ul. Dzikiej Róży
Dzikiej Róży
2020-08-15
2
Budowa nawierzchni bitumicznej (asfalt)
Świerkowa
2020-08-25
3
Budowa wodociągu w drodze 216
sacharyn
2020-01-31
4
Budowa wodociągu
Wierzbowa
2020-04-20
5
Malowanie drogi (asfaltu) na zakręcie do Rzekunia
2550W
2020-01-01
6
Montaż ekranów dźwiękochłonnych
4403W
2020-08-10
7
Montaż fotoradaru
4403W
2020-08-10
8
Oświetlenie uliczne – budowa
Baśniowa
2020-08-19
9
Oświetlenie uliczne – budowa
Jodłowa
2020-05-05
10
Oświetlenie uliczne – budowa
Słoneczna
2020-01-31
11
Oświetlenie uliczne – budowa
Topolowa
2020-06-02
12
Oświetlenie uliczne – budowa od 4403W do nr 14 przy Działkowej
Działkowa
2020-08-10
13
Oświetlenie uliczne – budowa przy dr. 2550W od nr 22a do dr. 4403W
2550W
2020-08-10
14
Oświetlenie uliczne – rozbudowa
Dębowa
2020-08-18
15
Oświetlenie uliczne – rozbudowa
Sosnowa
2020-06-02
16
Oświetlenie uliczne – rozbudowa
Świerkowa
2020-08-19
17
Oświetlenie uliczne – rozbudowa
Topolowa
2020-03-02
18
Oświetlenie uliczne – rozbudowa
Wierzbowa
2020-02-02
19
Oświetlenie uliczne przy posesji ul.Sosnowa 70
Sosnowa
2020-08-18
20
Oświetlenie uliczne przy posesji ul.Kasztanowa 11
Kasztanowa
2020-08-26
21
Profesjonalne/estetyczne oznaczenie z nazwami ulic
sołectwo
2020-08-20
22
Przebudowa skrz. 2550W i Złotej
Złota
2020-01-31
23
Tablica z nazwą miejscowości na granicy Dzbenin/Czarnowiec/Tobolice
Sosnowa
2020-08-18
24
Udrożnić przepust pod ul. Złotą i rowy wzdłuż trasy Goworowskiej
Złota
2020-08-18
25
Ustawienie koszy na wszystkich przystankach
sołectwo
2020-08-08
26
Ustawienie znaku „ograniczenie prędkości” do 50/h
Sosnowa
2020-08-20
27
Usunięcie drzew z pasa drogowego
Jodłowa
2020-04-27
28
Usunięcie suchych drzew przy drodze 416
sacharyn
2020-04-27
29
Utwardzenie łącznika drogi
Topolowa
2020-08-10
30
Wykonanie nawierzchni asfaltowej na brakującym łączniku drogi
Łączna
2020-06-06
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. III
Category: Historia,historyczne,kulturalne,NEWS
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. III
W Ludwice Wyszomirskiej narastał gniew od dawna. Wojna zniszczyła jej
plany założenia rodziny. Niemcy wypędzili i ją, i matkę z domu w
Czarnowcu. Narzeczony w obozie tysiąc kilometrów od rodzinnych stron.
Teraz – w maju 1943 roku – dowiedziała się, że ciało jej brata
odnaleziono w zbiorowej mogile tysięcy polskich oficerów na terytorium
Związku Sowieckiego.
Siostry i matka Zygmunta nie wiedzą nawet
jak mają traktować tę wiadomość. Podaną przecież w końcu przez wrogą
niemiecką propagandę. Czy to prawda? Kto zabił? Co Niemcy chcą osiągnąć
informując Polaków o tym? A może to jakaś gra dwóch wojujących
totalitaryzmów, w których zwykli ludzie kompletnie się nie liczą?
Pytania w głowie mnożą się. Serce bije jak oszalałe. Żołądek boleśnie
się kurczy. Głowa pulsuje. Do oczu napływają łzy. Ciemność…
* * *
Jest 6 lipca 2017 roku. Czwartek. Na placu Krasińskich w Warszawie
przegląda się w słońcu dostojny gmach Biblioteki Narodowej. Na
trawnikach stoją artystyczne pegazy upamiętniające wybitnego polskiego
poetę Zbigniewa Herberta. Od północy i wschodu plac okala nowoczesny
XXI-wieczny gmach sądów: Najwyższego i Apelacyjnego w Warszawie. O
tragicznej przeszłości tego miejsca przypomina pomnik Powstania
Warszawskiego. Tego dnia plac Krasińskich jest szczelnie wypełniony
ludźmi.
Właśnie w tym miejscu i tego dnia przemawia do Polaków
prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, goszczący z oficjalną
wizytą w Polsce. Porywa zgromadzonych odnosząc się do epizodu z
Powstania Warszawskiego. Porywa dlatego, bo mówi tak, jak by znał
historię powstania od podszewki, a topografia Warszawy nie stanowiła dla
niego tajemnic.
A mówił między innymi tak: „W sierpniu 1944
roku, tak jak teraz, Aleje Jerozolimskie były jedną z głównych arterii
przecinających miasto ze wschodu na zachód. Kontrola nad nią miała
kluczowe znaczenie dla obu stron bitwy o Warszawę. Wojsko niemieckie
chciało ją przejąć jako najkrótszą drogę przemieszczania oddziałów na
front i z frontu.
Dla członków Polskiej Armii Krajowej natomiast,
możliwość przedostawania się na północ i na południe przez Aleje
Jerozolimskie miała zasadnicze znaczenie dla utrzymania Śródmieścia, a
tym samym utrzymania przy życiu samego Powstania.
Noc w noc, pod
obstrzałem broni maszynowej, Polacy znosili worki z piaskiem, by bronić
swojego wąskiego przejścia w poprzek Alei Jerozolimskich. Dzień w dzień,
wróg rozbijał je w drobny mak. Wtedy Polacy zrobili okop, a wkrótce –
barykadę. W ten sposób nieustraszeni powstańcy zaczęli przekraczać tę
arterię.
(…)
Przesmyk przez Aleje Jerozolimskie wymagał
ciągłej obrony, napraw i umocnień. Ale wola obrońców, nawet w obliczu
śmierci, była niezachwiana; przejście istniało do ostatnich dni
Powstania. Nigdy nie zostało zapomniane, dzięki Polakom było zawsze
dostępne.
Pamięć o ofiarach tego heroicznego wydarzenia woła do
nas przez dziesięciolecia, a wspomnienia o obrońcach przejścia przez
Aleje Jerozolimskie należą do najbardziej żywych” – mówił Trump.
To przejście przez Aleje Jerozolimskie znajdowało się w okolicach
skrzyżowania z ulicą Kruczą. Tak. Aleje Jerozolimskie były strategicznym
pasem na powstańczej mapie Warszawy. Od samego początku powstania.
Aleje Jerozolimskie o godzinie W., godzinie wybuchu Powstania
Warszawskiego – o 17.00, 1 sierpnia 1944 r., są również miejscem
zgrupowania oddziału Ludwiki Wyszomirskiej. Miała stawić się pod
numerem 49, po sąsiedzku z fotoplastikonem warszawskim, niecałe 500
metrów na zachód od barykady, o której po 73 latach będzie mówił w
wolnej Warszawie prezydent USA. Tę 28-letnią sanitariuszkę ze
zgrupowania „Radosław” pięć lat wcześniej Niemcy wypędzili z domu w
Czarnowcu. Wraz z matką zamieszkały w Warszawie u siostry Ludwiki –
Zofii.
Ludwika jeszcze w 1939 roku przystąpiła do konspiracyjnej
Konfederacji Narodu – organizacji, która sama siebie nazywała
niepodległościową. Została zaś stworzona między innymi przez działaczy
przedwojennego ONR Falanga, a na jej czele stał Bolesław Piasecki.
Początkowo Konfederacja Narodu działała w opozycji wobec Związku Walki
Zbrojnej, ponieważ konfederaci postrzegali ZWZ jako organizację związaną
z przedwojennym obozem sanacyjnym. Z czasem jednak Konfederacja i
Związek zaczęły współpracować, aż w końcu stały się jedną ogólnopolską,
konspiracyjną organizacją.
Konfederacja miała swoje zbrojne
ramię – Uderzeniowe Bataliony Kadrowe. Decyzją dowództwa AK prowadziły
one wojnę partyzancką w terenie. Poza Warszawą. Głównie na
Wileńszczyźnie, Polesiu, Podlasiu i Białostocczyźnie. Walczył w nich
pochodzący z Czarnowca drugi brat Ludwiki – Jan Wyszomirski. Jego
postaci poświęcimy kolejny odcinek.
Ludwika natomiast była
żołnierką jednego z dwóch plutonów Konfederacji Narodu, które wzięły
udział w Powstaniu Warszawskim. Nosiła pseudonim „Ksenia”.
Po
wybuchu powstania, wieczorem 1 sierpnia przeszła wraz z grupą łączniczek
i sanitariuszek Konfederacji Narodu do fabryki Telefunkena na Woli. Tam
dostała przydział do służby sanitarnej plutonu „Mieczyki” – oddziału
składającego się z 37 szesnasto- osiemnastoletnich chłopców. Pluton ten
początkowo pełnił funkcje wartownicze i zabezpieczające, ale w kolejnych
dniach powstania został skierowany do bezpośrednich działań bojowych.
„Mieczyki” były częścią zgrupowania „Radosław”. Od 8 sierpnia Ludwika
Wyszomirska dostała rozkaz służby w plutonie porucznika „Piotra”
(Zdzisława Zołocińskiego).
Pracowała w szpitalu Karola i Marii. Z
Woli przedostała się na Stare Miasto. Stamtąd kanałami przeszła na plac
Bankowy, a pod koniec powstania – na Górny Czerniaków. Tu została ranna
w rękę. Wraz z grupą rannych 20 września przepłynęła na drugą stronę
Wisły, gdzie Sowieci wcale nie czekali z otwartymi ramionami. Ludwika
Wyszomirska została aresztowana przez NKWD. Została zwolniona, ale na
krótko. Sowiecka policja polityczna uwięziła ją ponownie w związku z
antykomunistyczną działalnością jej brata Jana Wyszomirskiego. Jan
Wyszomirski jako wróg ludu został rozstrzelany przez komunistów. Rodzina
jednak o tym nie wiedziała.
Maria Wyszomirska wraz z córką Zofią Żyłowską wróciły w 1945 roku do Czarnowca. Gospodarstwo i dwór były w takim stanie, że nie wiadomo było w co ręce włożyć. Dwie kobiety pożyczyły konia od sąsiadów i próbowały gospodarować na swoim. Ale był to już czas reformy rolnej.
Nowe władze ustanowiły prawo, na
mocy którego gospodarstwa rolne większe niż 50 hektarów podlegały
obowiązkowej parcelacji. Ziemia obszarników miała zostać rozdana
chłopom. Maria wiedziała o tym i próbowała ratować gospodarstwo przed
parcelacją. Zrzekła się na rzecz państwa części lasów, dzięki czemu
majątek Wyszomirskich przestał być majątkiem obszarniczym. Przynajmniej w
rozumieniu dekretu o reformie rolnej.
Jednak stanowione przez
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego prawo nie nadążało – jak się potem
okazało – za wolą polityczną komunistów i apetytami lokalnych kacyków na
władzę. To czego nie byli w stanie zrobić prawnie, egzekwowali siłą.
Zupełnie przypadkowym ale ciekawym zbiegiem okoliczności dekret PKWN o
reformie rolnej został wydany w tym samym dniu, w którym sowiecka armia
generała Gorbatowa wyparła Niemców z Ostrołęki – 6 września 1944 roku. W
mieście zaczęła się instalować nowa, zależna od ZSRS władza.
Nowym władzom w Ostrołęce nie w smak było, że oto przedwojenna
dziedziczka wraca na swoje i będzie tu gospodarować. I nic to, że pod
dekretem wyznaczającym 50 hektarów jako krytyczną masę znienawidzonego
przez bolszewików obszarnictwa, podpisał się między innymi szef resortu
bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz. Ten podpis nie znaczył
nic i niczego nie gwarantował. Ludzie Radkiewicza i tak robili reformę
rolną po swojemu. Przynajmniej w Czarnowcu.
Urząd Bezpieczeństwa
Publicznego w Ostrołęce w 1945 roku wezwał do siebie właścicielkę
pomniejszonego już o lasy Czarnowca-Folwarku i uwięził ją.
Prawdopodobnie w piwnicach swojej siedziby, w nieistniejącej dziś
kamienicy na rogu ulic 11 Listopada i Bogusławskiego.
Szantażowana i zastraszana podpisała w końcu dokument, że całkowicie zrzeka się swojego majątku. W ten sposób Maria drugi raz została wypędzona ze swojego domu. Tym razem, wprawdzie formalnie przez polski urząd, faktycznie jednak przez sowieckich mocodawców nowej polskiej administracji. Przyjechała znów do Warszawy.
Po urządzeniu sobie życia na nowo, co na pewno nie było łatwe, Ludwika Wyszomirska podjęła studia na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Tymczasem z wojennej niewoli w Murnau w powiecie
Garmisch-Partnenkirchen wraca Zygmunt Trzaska, narzeczony Ludwiki.
Pierwsze co stawia sobie za cel po powrocie do kraju, to odnalezienie
ukochanej. Poszukiwania są owocne. Para znowu się schodzi i zgodnie
uznają, że wojna mogła co najwyżej odłożyć w czasie, ale na pewno nie
pokrzyżowała ich wspólnych planów. Biorą ślub. Z tego małżeństwa rodzi
się troje dzieci. Jeden z synów Zygmunta i Ludwiki Trzasków, mieszkający
w Paryżu Jan Trzaska odwiedził Czarnowiec w 2007 roku. Czy kiedykolwiek
potem – nie wiem.
O tym, że w 1945 roku ubowcy po karykaturze
procesu i wyroku, rozstrzelali drugiego brata Ludwiki – Jana, siostra
dowiedziała się dopiero w 1958 roku. Prawdopodobnie na fali
popaździernikowej odwilży państwo PRL łaskawie powiadomiło rodzinę, jaki
wyrok został wydany w imieniu komunistycznej RP trzynaście lat
wcześniej. Matka Maria zmarła w 1956 roku. Nie dowiedziała się nigdy w
jakich okolicznościach zginął jej drugi syn.
Ludwika Trzaska, z
domu Wyszomirska, zmarła w 1975 lub 1977 roku. Tu kolejna niezborność
informacji podawanych przez różne źródła, które – tak jak zapowiedziałem
– wskażę na końcu.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
NA ZDJĘCIACH:
Ludwika Wyszomirska na zdjęciach ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego. Dwa zdjęcia w jednym pliku to reprodukcja fragmentu monografii Rzekunia Jerzego Dziewirskiego – Ludwika Wyszomirska i Zygmunt Trzaska. Na tej reprodukcji widać, że wojenne zdjęcie „Kseni” zostało wykorzystane na okładce tygodnika „Stolica”. Niestety nie mogę odczytać który to numer, bo być może w środku jest napisane coś więcej o okładkowej postaci. Szukanie na piechotę to zbyt benedyktyńska praca – ponad dwa tysiące wydań 🙂
Wojskowy blok mieszkalny przy ulicy Inżynierskiej w Warszawie, stan z przełomu lat 20. i 30. XX wieku. To w nim prawdopodobnie mieszkała Ludwika Wyszomirska wraz z matką Marią i siostrą Zofią w czasach okupacji, po wypędzeniu przez Niemców z Czarnowca. Prawdopodobnie, bo skojarzyłem następujące fakty. Zofia Wyszomirska jeszcze przed wybuchem wojny wyszła za mąż za oficera nazwiskiem Żyłowski. Muzeum Powstania Warszawskiego podaje, że Ludwika Wyszomirska „Ksenia” przed wybuchem powstania mieszkała na ulicy Inżynierskiej. Zakładając, że mąż Zofii – Żyłowski – dostał przed wojną mieszkanie z zasobu wojskowego, a adres Ludwiki „Kseni” – Inżynierska – jest tak naprawdę adresem Zofii, która przygarnęła bezdomną matkę i siostrę, to jest to ten blok co na zdjęciu, wybudowany z Funduszu Kwaterunku Wojskowego – jedyny blok wojskowy na Inżynierskiej. Możliwe są oczywiście alternatywne scenariusze. Ten jednak wydaje się dość prawdopodobny. Niestety w książce teleadresowej Warszawy nie znalazłem żadnego Żyłowskiego na Inżynierskiej. Faktem jednak jest również, że jedyna książka teleadresowa, Warszawy do jakiej udało mi się dotrzeć, pochodzi z roku 1930. Wtedy Żyłowski nie musiał mieć jeszcze mieszkania jako za młody wiekiem i stopniem. [Taka dygresja i ciekawostka na marginesie. Szukając Żyłowskiego, zupełnie przypadkiem zatrzymałem wzrok na pewnym bardzo znanym nazwisku, którego właściciela porządek abecadła polskiego ustawił na przedostatniej stronie książki między urzędniczką Żurawską, a subiektem Żurawiem. Tym kimś jest „Jerzy Żurawlew, muzyk, Wiejska 19, telefon 510-99”. Niesamowite! Dziś nie do pomyślenia.
Seria współczesnych zdjęć z dawnego majątku Przeczki, z którego pochodził narzeczony i mąż Ludwiki Wyszomirskiej – Zygmunt Trzaska. Dziś Przeczki to nieużywana administracyjnie, lecz tylko zwyczajowo, nazwa części wsi Borowce. Zdjęcia przedstawiają widok na dawną posiadłość Trzasków od strony południowej; wierzbową aleję wiodącą do dawnego dworu i krzyż przy bramie wjazdowej. Dziś dawne gospodarstwo Trzasków wygląda na prywatną zadbaną posiadłość. Kadry zdjęć dobrałem tak, żeby nie naruszać prawa do prywatności obecnych właścicieli. Zdjęcia są również stylizowane na retro/vintage.
/Jacek Pawłowski/
Lazurowa, Błękitna, Szafirowa z utrudnieniami
Category: budowlane,komunalne,KOMUNIKATY
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Lazurowa, Błękitna, Szafirowa z utrudnieniami.
Od środy 12 sierpnia 2020 roku na ulicach Lazurowa, Błękitna, Szafirowa mieszkańcy będą przez jakiś czas borykać się z utrudnieniami. W okresie do końca września będą prowadzone roboty ziemne. Gmina Rzekuń ogłosiła przetarg na wykonanie kanalizacji ściekowej o długości ok. 469 metrów. Firma z Łomży, którą wybrano do realizacji tej inwestycji planuje „wykopki” już w tym tygodniu. Całkowity koszt inwestycji opiewa na 228 000 zł.
Jemielity Inżynieria Sanitarna s.c. Witold i Andrzej Jemielity 18-400 Łomża, ul. Szeroka 33 NIP 718-213-83-27 REGON 200805200 tel. kom.: 518 490 227 e-mail: k.golaszewska@jemielity-lomza.pl Dział techniczny: 18-400 Łomża, ul. Poligonowa 1
Plac przy ulicy Działkowej na osiedlu działkowym zaczyna żyć.
Category: NEWS,wypoczynek
written by Marek | 26 sierpnia 2020
We wrześniu 2019 roku na zebraniu sołeckim mieszkańcy Czarnowca zdecydowali o przeznaczeniu części pieniędzy na jeszcze wtedy nie istniejący plac zabaw. Marzeniem rodziców z tego sporego już osiedla (40 domostw) było aby jako pierwszą ustawić zjeżdżalnię.
Od piątku 7 sierpnia 2020r. dzieci mogą już się cieszyć zameczkiem ze wspinaczką i zjeżdżalnią. Plac zabaw powstaje w okolicy ulicy Działkowej (przy posesji nr 37) dzięki owocnej współpracy: Sołtys – Prezes Ogródków Działkowych – Wójt.
Z nadzieją na dalszą rozbudowę oczekują dzieci i rodzice 🙂 Pierwsza potrzeba to ławeczka pod sosną aby mamy i tatusiowie mogli spocząć i obserwować zabawy swoich pociech.
Kwota przeznaczona z funduszu sołeckiego na zabawkę pokryła tylko w części wydatki tej małej inwestycji, resztę dofinansowała Gmina Rzekuń. Dziękujemy!
Z funduszu sołeckiego na 2020 rok przeznaczono, na ten cel 7000 zł brutto. Fundusz na ten cel był uchwalony przez mieszkańców sołectwa w ubiegłym roku – TU
Komunikat dla rolników dotyczący odbioru folii rolniczych
Informuję mieszkańców Czarnowca (rolników), uczestniczących w programie usuwania folii rolniczych z gospodarstw rolnych, że w dniach 10 i 11 sierpnia 2020 r. w godzinach od 8 do 15 odbędzie się odbiór w/w odpadów. W związku z powyższym rolnicy biorący udział w programie proszeni są o ich dostarczenie na plac Zakładu Gospodarki Komunalnej w Rzekuniu ul. Kolonia 1 B.
Dostarczone odpady muszą być pozbawione zanieczyszczeń i posegregowane na 6 (sześć) niżej wymienionych frakcji:
Folia rolnicza z bel (biała i zielona może być razem)
Folia rolnicza z pryzm (czarna i czarno biała może być razem)
Opakowania po nawozach (worki po nawozach)
Opakowania typu Big Bag
Sznurek
Siatka
W celu spisania protokołu odbioru odpadów prosimy zabrać ze sobą dowód osobisty. źródło: Rzekun.pl
UWAGA! Folia nieposegregowana nie będzie odbierana.
Marek Karczewski Sołtys
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. II
Category: Historia,historyczne,NEWS
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. II
Każdego września z kasztanowców otaczających dwór Wyszomirskich w
Czarnowcu spadały kasztany. We wrześniu 1939 roku nikt się jednak z tego
nie cieszył. Nikt nie robił kasztanowych ludzików i nalewki na
reumatyzm.
Po klęsce wojny obronnej do dworu przyszli niemieccy
żołnierze. Kazali domownikom spakować po dwadzieścia kilo bagażu i
wynosić się. Mężczyźni byli na wojnie. W dworze zostały tylko matka
Maria i 23-letnia córka Ludwika. Wypędzone z domu, pojechały do
Warszawy, do Zofii Wyszomirskiej, która była starszą siostrą Ludwiki a
jednocześnie starszą córką Marii.
Co zabrały ze sobą do kufrów
czy walizek Maria i Ludwika Wyszomirskie – nie wiadomo. Można domyślać
się, że najpotrzebniejsze rzeczy do przeżycia. Może jakieś pamiątki
rodzinne o wartości czysto sentymentalnej. Bo czegokolwiek wartościowego
okupanci na pewno nie pozwoliliby zabrać. Może w bagażu były jakieś
zdjęcia, dokumenty zaświadczające o pochodzeniu rodziny i skąd się ona
wzięła w Czarnowcu…
Wzięła się spod Pułtuska. Wyszomirscy pochodzą ze szlacheckiej wsi Zdziebórz w gminie Somianka, obecnie w powiecie wyszkowskim, przed wojną – w powiecie pułtuskim. Po pierwszej wojnie światowej Roman Wyszomirski (17.02.1868-Zdziebórz – ?.?.1935-Czarnowiec) kupił majątek ziemski w Czarnowcu. Wcześniej jego właścicielami byli Skłodowscy, przed nimi Doberscy, a przed Doberskimi – Czerniejewscy.
Roman Wyszomirski sprowadził
się do Czarnowca wraz z żoną Marią i dziećmi: Janem, Zygmuntem, Ludwiką i
Zofią. Jego dzieci przyszły na świat jeszcze na starym gospodarstwie.
Synowie urodzili się w Zdziebórzu a córka Ludwika w pobliskich Kręgach.
Dzieci kształciły się już po przeprowadzce. Jan i Zygmunt pobierali
nauki w Gimnazjum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Ostrołęce. Potem
wyjechali uczyć się dalej. Jan Wyszomirski poszedł na Wydział
Mechaniczny Politechniki Warszawskiej. Zygmunt, który miał przejąć
gospodarstwo po ojcu, ukończył trzyletnią wyższą szkołę zawodową –
Państwową Szkołę Gospodarstwa Wiejskiego w Cieszynie. Tam poznał swojego
imiennika – młodego dziedzica z nieodległego majątku w Przeczkach,
Zygmunta Trzaskę.
Cieszyńska zawodowa uczelnia rolnicza była
ciekawą szkołą. Zarówno ze względów społecznych, jak i naukowych. Jej
słuchaczami byli ramię w ramię chłopscy synowie i panicze z rodzin
ziemiańskich. Na uczelni tej prowadzono bardzo dobrze rokujące prace nad
metodami zwalczania raka ziemniaczanego – choroby, która w tamtych
czasach potrafiła dosłownie zdziesiątkować uprawy na zarażonym terenie.
Szkoła miała ponadto własną mleczarnię, serownię, sad, szkółkę drzew
owocowych, a nawet stację meteorologiczną będącą elementem światowego
systemu przewidywania pogody. Nic, tylko uczyć się rolnictwa!
Młody Trzaska, dyplomowany rolnik po cieszyńskiej szkole, jak
wspomnieliśmy w pierwszym odcinku, zamierzał pojąć za żonę siostrę
swojego przyjaciela Wyszomirskiego – Ludwikę. Choć wojna brutalnie
przerwała te plany, Zygmunt Trzaska i Ludwika Wyszomirska po latach i po
wojnie zostali małżonkami. Obaj Zygmuntowie nie zostali jednak
szwagrami. To też tragiczny efekt wojny, o którym jeszcze tu powiemy.
Tymczasem wróćmy jednak do przedwojennego Czarnowca.
Przed wojną były formalnie dwie wsie – Czarnowiec Włościański i
Czarnowiec-Dwór, które tworzyły jedną tzw. gromadę Czarnowiec, wchodzącą
w skład gminy Rzekuń. To podział administracyjny z 1933 roku dokonany
przez wojewodę białostockiego.
W połowie lat 30. Czarnowiec był
jeszcze wsią spokojną. Dla Wyszomirskich do 1935 roku może nawet był
wsią wesołą. Ale w 1935 roku w wieku 67 lat umiera na zawał serca
właściciel majątku – Roman. Zygmunt przejmuje po nim
siedemdziesięciohektarowe gospodarstwo.
Siedemdziesiąt hektarów
to w uproszczeniu taki prostokąt ziemi: kilometr na siedemset metrów.
Gospodarstwo Wyszomirskich nie było oczywiście prostokątne, ale warto
wyobrazić sobie ile to ziemi. Pracy co niemiara. Właściciele zatrudniali
rzecz jasna pracowników. Zygmunt Wyszomirski znajdował przy tym czas,
żeby swoją wiedzę i umiejętności zdobyte w cieszyńskiej szkole
przekazywać rolnikom z gminy Rzekuń. Organizował szkolenia. Propagował
nowoczesne – na miarę tamtych czasów – metody gospodarowania.
Zygmunt Wyszomirski organizował również dla okolicznych mieszkańców
zabawy taneczne oraz majówki. Podobno też właściciele ziemscy w gminie
Rzekuń (w Ławach, Susku i właśnie Czarnowcu) mieli zwyczaj obdarowywania
swoich pracowników prezentami na Gwiazdkę. Bywały one skromne, np. szal
czy materiał na sukienkę, ale każdy zawsze coś dostawał. To podobno
była stara szlachecka tradycja.
Ale jesienią 1939 roku czasy
zabaw, sukni, ozdobnych szalów na szyję i szałów w galopie w czasie
pędzenia konno wśród plonującego żyta, wydawały się bardzo odległym
wspomnieniem. Trzeba było ściskać pas i walczyć. Dwaj Zygmuntowie,
którzy nie zostali szwagrami, również walczyli.
Zygmunt
Wyszomirski z Czarnowca w pierwszych dniach wojny razem z 33 pułkiem
piechoty z Łomży bronił linii Narwi na odcinku od Łomży do Nowogrodu.
Jego pułk próbował zdobyć Zambrów. Następnie Zygmunt Wyszomirski
uczestniczył w bitwie pod Andrzejewem (obecnie powiat ostrowski) i
Łętownicą (obecnie powiat zambrowski).
[Tu następuje znaczna
niespójność w kwestii tego co działo się z Wyszomirskim po bitwie pod
Andrzejewem-Łętownicą. Przyjmuję jedną z wersji. Nie wiem czy prawdziwą.
Istotę niespójności – niejedynej zresztą w kwestii tej rodziny –
objaśnię w ostatnim odcinku.]
Bitwa pod Andrzejewem-Łętownicą
zakończyła się 13 września klęską polskich wojsk. Część żołnierzy 33
pułku piechoty wydostała się z okrążenia. Wśród nich podporucznik
Wyszomirski. Cztery dni później wschodnie tereny RP zajmują Sowieci.
Oddział z Wyszomirskim w składzie kończy swój szlak bojowy pod Rawą
Ruską – 150 kilometrów na południe od Lublina.
„Jego pułk
rozbili pod Rawą…” pisał Broniewski o symbolicznym żołnierzu polskim. W
tym sensie szlak bojowy podporucznika Wyszomirskiego z Czarnowca – o
ile jest prawdziwy – okazał się również symboliczny.
Po tą Rawą
Ruską dochodzi do niezwykłego spotkania. Zygmunt Wyszomirski odnajduje
swojego imiennika, przyjaciela i kandydata na szwagra – Zygmunta Trzaskę
z Przeczek pod Troszynem. Już prawie na pewno wiadomo, że ta wojna
jest przegrana. Trzaska i Wyszomirski ponuro żartują sobie, w której
niewoli może być im lepiej – niemieckiej czy sowieckiej.
Gdyby
spotkali się po wojnie, mogliby wymienić doświadczenia. Trzaskę pojmali
Niemcy i zawieźli do obozu jenieckiego dla oficerów w Murnau – 25
kilometrów na północ od Garmisch-Partenkirchen. Wojnę przeżył.
Wyszomirski znalazł się natomiast w niewoli sowieckiej.
Najpierw
został przewieziony w lasy pod Kaługą, gdzie w dawnym sanatorium, z
którego NKWD wypędziło gruźlików, NKWD zorganizowało obóz jeniecki dla
Polaków. W listopadzie 1939 roku trafił do obozu w Kozielsku i ślad po
nim na trzy lata zaginął.
W 1943 roku Niemcy odkrywają masowe
groby polskich oficerów w Katyniu. Dla hitlerowskiej machiny
propagandowej jest to nie lada gratka. Zawiadamiają Międzynarodowy
Czerwony Krzyż. Rozpoczyna się ekshumacja i identyfikacja ciał z mogił
katyńskich.
W Warszawie na słupach ogłoszeniowych i w Kurierze
Polskim wkrótce ukazują się listy z nazwiskami zidentyfikowanych ciał. W
ten sposób Maria, Zofia i Ludwika Wyszomirskie dowiadują się, że ich
syn i brat Zygmunt został zastrzelony w Katyniu. Późniejsze prace
dokumentacyjno-historyczne wskażą, że stało się to między 16 a 19
kwietnia 1940 roku. Dokładny dzień śmierci młodego dziedzica z Czarnowca
nie jest znany do dziś.
W Ludwice narasta gniew…
[CIĄG DALSZY NASTĄPI]
Na zdjęciach: Zygmunt Wyszomirski, fotografia ze zbiorów Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Czarnowieckie kasztanowce późnym latem. Widok współczesny, stylizowany na retro. Tabliczka z orłem w koronie. Widok współczesny, stylizowany na retro. Ta tabliczka znajduje się w ogólnodostępnym miejscu publicznym w Czarnowcu. Kto zgadnie gdzie?
/Jacek Pawłowski/
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. I
Category: Historia,historyczne,NEWS
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. I
Sołtys Czarnowca Marek Karczewski, jednocześnie organizator ostrołęckiego rodzinnego rajdu rowerowego, zaplanowanego na 1 sierpnia br., kilka dni wcześniej oznaczył na Facebooku Panią Wandę Piersę, Pana Jana Grzyba i mnie. I wyznaczył taki – modnie mówiąc – czelendż. Zgromadzić możliwie dużo materiałów o dworze w Czarnowcu i o mieszkającej w nim przed II wojną światową rodzinie Wyszomirskich. Informacje te miały być przekazane uczestnikom wyżej wspomnianego rajdu, którego trasa miała wieść właśnie przez Czarnowiec, ulicą Kasztanową, w sąsiedztwie dawnej dworskiej nieruchomości. (O RAJDZIE PISALIŚMY TU)
Sołtys prosi, nie wypada odmówić. Trochę wyszperałem w internecie, trochę w biblioteczce, trochę w bibliotece. Czytelnia wprawdzie zamknięta z powodu epidemii. Ale Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrołęce świadczy taką usługę, że wskazane, dostępne w czytelni, publikacje skanuje i wysyła na wskazany adres. Skorzystałem z tej możliwości już po raz drugi w tym sezonie. Jestem pod wrażeniem sprawności działania tej instytucji. Zgromadziłem. Wysłałem. Nagle w piątek 31 lipca wieczorem otrzymuję wiadomość. „Zapraszam Cię o 10:30 pod lipy na 'plac Wyszomirskich’ przy Kasztanowej. Gdybyś się zdecydował być i powiedzieć parę słów…”.
Cóż było robić? W sobotę 1 sierpnia – w miarę przygotowany – stawiłem się we wskazanym miejscu. Tremę przed wystąpieniem publicznym osłodziły morwy z przydrożnego drzewa wypatrzonego wprawnym okiem policjanta z drogówki, który obstawiał rajd. Trema tym większa, że rano Sołtys wyznaczył mi czas prelekcji – pięć minut. Słusznie. Przecież nie po to ludzie jadą na rowery, żeby słuchać przydługich wykładów. Ale to jednak tylko pięć minut. Zmieścić w pięciu minutach to, co należało opowiedzieć, było trudno. Mówiłem więc nieco chaotycznie, skacząc po wątkach. Na koniec myślę, że to czego nie udało się powiedzieć na placu podworskim, można zamieścić w internecie, który ma przecież nieograniczoną pojemność. No więc posłuchajcie bracia miła…
(Żeby lepiej się czytało, trochę pofabularyzuję. Źródła, z których korzystałem, wskażę na końcu ostatniego odcinka).
Jest początek maja 1939 roku. Nad Europą wisi groźba wielkiej wojny. Polska nie zna pojęcia pokoju za wszelką cenę i nie odda nawet guzika. W wielkich miastach wiszą plakaty podnoszące morale społeczeństwa i informacje o zbiórkach pieniędzy i darów na ewentualną wojnę obronną.
W przeddzień pamiętnego wystąpienia ministra spraw zagranicznych Józefa Becka o tym, że Polska nie zna pojęcia pokoju za wszelką cenę, na placu Piłsudskiego w Warszawie odbywa się podniosła uroczystość.
Uczniowie warszawskich szkół zebrali pieniądze dla wojska. Kupili za nie cztery karabiny maszynowe i 64 rowery. Zdjęcia „Ilustrowanego Kuriera Codziennego” z tej uroczystej parady robią dziś wielkie wrażenie. Przed naczelnym wodzem widać prężących się oficerów z ich epoletami, lampasami, akselbantami oraz dzieci w szkolnych berecikach prowadzące wielkie rowery dla dorosłych. Gdy powiększy się te zdjęcia (sygnatura NAC 1-W-3100-6), na obliczach dorosłych widać powagę, a twarze uczniów wyrażają zwykły dziecięcy strach. Dzieci boją się wojny.
Wszyscy… Chyba wszyscy chcą jednak wierzyć, że wojny nie będzie. Z dala od wielkich miast życie płynie powoli. Mija lato. W majątku Przeczki pod Troszynem właśnie posadzili kartofle. Młody dziedzic Zygmunt Trzaska z wysokości końskiego grzbietu ogląda świeże redliny. Pogwizduje „Umówiłem się z nią na dziewiątą…” – szlagier Schlechtera i Warsa rozsławiony dwa lata wcześniej brawurowym wykonaniem Eugeniusza Bodo.
Ma powody tak by tak gwizdać. Jest zakochany. Ma narzeczoną. Co sobota po zakończeniu prac w gospodarstwie przebiera się w odświetną koszulę i cwałuje konno do dworu Wyszomirskich w Czarnowcu. Tu mieszka jego 23-letnia narzeczona Ludwika. Mają – jak to się wtedy mawiało – poważne zamiary. Chcą wziąć ślub.
Datę wyznaczono na pierwszy tydzień września. Maj jest ostatnim miesiącem względnego spokoju w tym narzeczeństwie. W czerwcu o Zygmunta Trzaskę upomina się ojczyzna. Jako podporucznik rezerwy odbiera wezwanie i jedzie na przeszkolenie wojskowe.
W środę 23 sierpnia brat Ludwiki, 27-letni Zygmunt Wyszomirski, również przeszkolony rezerwista, otrzymuje rozkaz aby natychmiast stawić się w 33 pułku piechoty w Łomży. To już nie przeszkolenie wojskowe. To mobilizacja. W sobotę 26 sierpnia. Ludwika obchodzi 23. urodziny. Smutne to urodziny. Brat i narzeczony w wojsku. Gazety i radio podają coraz to bardziej niepokojące wiadomości.
Pierwszego dnia września Niemcy napadają na Polskę. Polskie Radio nadaje komunikat wygłoszony przez spikera Józefa Małgorzewskiego. „A więc wojna. Z dniem dzisiejszym wszelkie sprawy i zagadnienia schodzą na plan dalszy”. Na plan dalszy – i to znacznie dalszy – schodzi więc ślub Zygmunta Trzaski z Przeczek i Ludwiki Wyszomirskiej z Czarnowca. Do domu Wyszomirskich wprowadza się polskie wojsko. Zaczyna tu działać sztab dowództwa obrony Ostrołęki. Do lasów między stacją kolejową a miastem konie wciągają działa przeciwlotnicze sprowadzone z Komorowa pod Ostrowią Mazowiecką.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
[Zdjęcie pozostałości dworu w Czarnowcu, zamieszczone w „Herbarzu szlachty ostrołęckiej”, pochodzi z Biuletynu Informacyjnego Gminy Rzekuń. Stylizacja retro jest wynikiem naszych wiejskich prac redakcyjnych :-)]
/Jacek Pawłowski/
Rajd rowerowy przejechał przy Placu Wyszomirskich
Category: historyczne,kulturalne,NEWS,sportowe
written by Marek | 26 sierpnia 2020
W sobotę 1 sierpnia 2020r. przez naszą wieś przejechał Wakacyjny Rodzinny Rajd Rowerowy, który wystartował z Ostrołęki. Trasą rajdu były miejscowości: Ostrołęka, Pomian, Dzbenin, Czarnowiec, Rzekuń, Daniszewo, Zapieczne, Drwęcz, Susk Nowy, Janochy, Grucele, Zabiele, Susk Nowy – Zielony Zakątek. Prawie stu sympatyków dwóch kółek przejechało przez Czarnowiec przy eskorcie Pana Jana Grzyba „ułana” z ul. Kasztanowej oraz Bogusza Wołczuka na rowerze rekonstrukcyjnym V Pułku Ułanów Zasławskich oddział kolarzy. Peleton Rajdu zatrzymał się na chwilę przy Placu rodziny Wyszomirskich (ul. Kasztanowa), a w telegraficznym skrócie o historii Dworku czarnowieckiego i Powstania Warszawskiego 1 sierpnia 1944 roku, w którym brała udział mieszkanka Czarnowca i Dworku Ludwika Wyszomirska opowiedział Pan Jacek Pawłowski (mieszkaniec Czarnowca). Dziękuję Panu Arturowi Laskowskiemu za wykoszenie placu przy Dworku.
Planując postój w Czarnowcu zamierzałem wspomnieć w tym właśnie miejscu, że ze specjalnie powołanym zespołem życzliwych osób planujemy odtworzyć pamięć tego miejsca. Zwane dawniej miejsce „dworek” i „folwark” czy też „trakt” zainspirowało mnie do próby zgromadzenia jak największej ilości informacji o tej historycznej posiadłości.
Rajd skierował się dalej na „tor na Czarnowcu” czyli Pump Track Rzekuń, którego z ramienia Wójta Gminy Rzekuń Bartosza Podolaka zostałem ustanowiony administratorem. Na torze kolarz Radek Lenkiewicz dał krótki pokaz prawidłowej jazdy … i rajd pojechał dalej … Po przejechaniu 32 km zakończyliśmy spacer rowerowy kiełbaską i pysznym kompotem w Zielonym Zakątku. Na mecie najmłodszym uczestnikom wręczono medale ufundowane przez MZOSTiIT w Ostrołęce i nagrody rowerowe ufundowane przez Gminę Rzekuń.
Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować za zaangażowanie mieszkańcom Czarnowca: 1. Jan Grzyb – ułan, 2. Piotr Grzyb – foto, 3. Artur Laskowski – agro, 4. Jacek Pawłowski – info, 5. Rodzina Sikorów – za „Wspólną” 😉 czynną i liczną obecność! Dziękuję również koleżance Sołtys Drwęczy Pani Sylwii Drężek za udostępnienie świetlicy.
Do tematu historii Wyszomirskich i Czarnowca będziemy niebawem wracać.
Marek Karczewski Sołtys
FOTO: moja-ostroleka.pl, eOstroleka.pl, UM Ostrołęka, Piotr Ossowski, Piotr Grzyb, Olga Gawrych
Dokumenty z 1864 roku – do tłumaczenia
Category: historyczne,KOMUNIKATY
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Dokumenty z 1864 roku – do tłumaczenia.
Poszukujemy w Czarnowcu mieszkańca, który przetłumaczy dokumenty z języka rosyjskiego. Dokumenty pochodzą z Łomżyńskiej Guberni i dotyczą spisu mieszkańców Czarnowca oraz ilości posiadanych przez Nich morgów. W zestawieniach z 1864 roku widzimy kilka znanych nazwisk rdzennych mieszkańców Czarnowca: Lis, Dąbrowski, Kaczyński.
Czy jest ktoś wśród nas kto potrafi przetłumaczyć te dokumenty?
Proszę o kontakt 533 613 913
Marek Karczewski
Klub Seniora z Rzekunia rywalizował na RowerParku w Czarnowcu.
Category: kulturalne,NEWS,sportowe
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Klub Seniora z Rzekunia rywalizował na RowerParku w Czarnowcu.
Seniorzy 60+ w środę po południu (29.07.2020) przybyli do lasu w Czarnowcu przy ulicy Leśnej 🙂 Po przywitaniu przez Sołtysa Czarnowca Marka Karczewskiego mieli nadzieję, że już – natychmiast przystąpią do konsumpcji kiełbasek z ogniska 🙂 Niestety, kto pojawia się rowerem na RowerPark Czarnowiec musi rywalizować. Nie inaczej było w środę.
Na skróconej trasie stanęło na starcie pięć pań i czterech mężczyzn, którzy na sprawnych rowerach ze światełkami, bagażnikami, błotnikami i fotelikami dziecięcymi musieli zmagać się z trudnościami trasy. Nie jest to trasa dla tego typu „sprawnych” rowerów, bo tu, na tej trasie liczy się również waga jednośladów. Panie jak i panowie zaskoczeni taką formą rywalizacji przystąpili jednak do wyścigu, bo przecież przyjechali na kiełbaskę, a sołtys powiedział, że dopiero można zjeść po zawodach 😉
Wyniki wśród Pań: 1. Elżbieta Warszawik 2. Celina Majewska 3. Barbara Frankowska 4. Krystyna Dąbrowska 5. Regina Burczon Wyniki wśród mężczyzn: 1. Tadeusz Kowalczyk 2. Krzysztof Dąbrowski 3. Stanisław Bruliński 4. Janusz Frankowski
Wszyscy uczestnicy z rąk sołtysa otrzymali pamiątkowe medale, a sołtys w podziękowaniu od Klubu Seniora otrzymał publikację Pana Tadeusza Kowalczyka z Rzekunia.
Chcemy poinformować wszystkich zainteresowanych seniorów (60+), że mieszkańcy Czarnowca będą również mile widziani w rzekuńskim Klubie Seniora. Zainteresowanych prosimy o kontakt z Panem Krzysztofem Dąbrowskim z Czarnowca 502 019 403. Planowane jet również w naszej świetlicy spotkanie organizacyjne dla chętnych do wstąpienia w szeregi Klubu Seniora.
W przygotowanie ogniska i zawodów na RowerPark Czarnowiec zaangażowali się: Krzysztof i Krystyna Dąbrowscy oraz Marek Karczewski.
W środę 5 sierpnia 2020r. o godz. 17:00 odbędzie się spotkanie, na którym będzie można złożyć deklarację przystąpienia do Klubu! Miejsce zbiórki – Rzekuń ul. Kościuszki budynek Ochotniczej Straży Pożarnej.
/SC/
Powszechny Spis Rolny 2020
Category: inne,KOMUNIKATY,rolnicze,zwierzęta
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Już wkrótce w całej Polsce rozpocznie się Powszechny Spis Rolny – obowiązkowy dla każdego użytkownika gospodarstwa rolnego.
Przedstawiamy odpowiedzi na podstawowe pytania
związane z tym ważnym badaniem. Bo nawet w naszym mieście mieszkają
rolnicy objęci obowiązkiem udziału w Powszechnym Spisie Rolnym:
Kiedy odbędzie się spis rolny? Spis rozpocznie się 1 września i potrwa 3 miesiące, do 30 listopada 2020 r. Dane będą zbierane wg stanu na 1 czerwca 2020 r.
Kto musi się spisać? Spisowi podlegają faktyczni użytkownicy gospodarstw rolnych. Każdy użytkownik gospodarstwa rolnego otrzyma list od Prezesa GUS. Oprócz informacji o obowiązku spisania się, list będzie zawierać ważne informacje potrzebne do logowania się w aplikacji spisowej. Dlatego to pismo należy zachować aż do momentu spisania się!
Jak się spisać? W Powszechnym Spisie Rolnym 2020 przewidziano trzy metody do wyboru: Samospis internetowy to kluczowa metoda spisowa i o niej w pierwszej kolejności powinni pomyśleć rolnicy. Jest to metoda wygodna, ponieważ spisać się można samodzielnie w domu przez komputer lub telefon z dostępem do Internetu, w dogodnym dla siebie momencie. Dla rolników, którzy nie posiadają komputera lub telefonu z dostępem do Internetu, planowane jest przygotowanie na czas spisu Gminnego Punktu Spisowego. Jeśli rolnik z jakichś ważnych powodów nie może lub nie chce spisać się przez Internet, powinien zadzwonić na infolinię spisową (pod numer 22 279 99 99) i spisać się przez telefon. Rolnik, który nie skorzysta z żadnej z obu wspomnianych opcji (Internet lub telefon), może spodziewać się wizyty rachmistrza. Rolnicy powinni pamiętać, że w takim przypadku nie będą już mogli odmówić udzielenia odpowiedzi i przełożyć tego na inny termin. Rachmistrze rozpoczną pracę 1 października 2020 r.
Dlaczego spis rolny jest potrzebny? Powszechny Spis Rolny jest organizowany co 10 lat. Jako badanie obejmujące wszystkie gospodarstwa rolne w kraju jest jedynym źródłem informacji pozwalającym na ocenę stanu polskiego rolnictwa. Samym rolnikom wyniki spisu pozwolą ocenić zmiany w produkcji roślinnej i zwierzęcej mające wpływ na opłacalność ich produkcji.
Gdzie szukać informacji? Podstawowym źródłem informacji o Powszechnym Spisie Rolnym 2020 jest strona internetowa spisrolny.gov.pl. Warto też na bieżąco śledzić stronę internetową lub konta społecznościowe (Facebook) urzędu gminy oraz Urzędu Statystycznego w Warszawie.
Ponadto od 17 sierpnia 2020 r. wsparcie i pomoc uzyskamy dzwoniąc na infolinię spisową pod numer: 22 279 99 99.
Powstanie warszawskie – wystąpienie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, zorganizowane przez Armię Krajową w ramach akcji „Burza”, połączone z ujawnieniem się i oficjalną działalnością najwyższych struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Największa operacja militarna Armii Krajowej.
1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17.00 (tzw. godzinie „W”) rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. Największy zryw powstańczy w Europie przeciwko niemieckiej okupacji trwał 63 dni.
Dlaczego dziś piszemy o Powstaniu Warszawskim i co ma wspólnego z Czarnowcem?
W Czarnowcu przed II Wojną Światową, w Dworku (obecnie ul. Kasztanowa) zamieszkiwała rodzina Wyszomirskich. Czworo rodzeństwa Państwa Wyszomirskich brało czynny udział w działaniach wojennych i powojennych. Ludwika Wyszomirska z Czarnowca walczyła w Powstaniu Warszawskim jako „Xenia”. Podczas Powstania do walki obok mężczyzn stanęły polskie kobiety m.in. Ludwika Wyszomirska, która przed wojną mieszkała w majątku rodziców w podostrołęckim Czarnowcu. Walczyła jako łączniczka i sanitariuszka w zgrupowaniu „Radosław” w Batalionie „Czata 49”. 1 sierpnia przebywała na punkcie w Alejach Jerozolimskich, skąd przeszła do fabryki „Telefunken” przy ul. Mireckiego na Woli. Ranna w połowie września przedostała się na druga stronę Wisły, gdzie została aresztowana przez NKWD, później zwolniona. Drugie aresztowanie miało miejsce pod koniec roku, w związku z uwięzieniem Jana Wyszomirskiego.
Rodzina Wyszomirskich. Przed wybuchem wojny rodzina Wyszomirskich (Roman i Maria z czwórką dzieci) gospodarowała na 70-hektarowym majątku zwanym Czarnowiec, leżącym na terenie gminy Rzekuń, powiat Ostrołęka. Roman Wyszomirski…
Jest to zajawka tego co nas czeka. Pracujemy nad gromadzeniem – dygitalizacją tego co pozostało po Dworze w Czarnowcu i pamięci ludzi. Jutro 1 sierpnia 2020 roku przy ulicy Kasztanowej w Czarnowcu o godz. 10:30 rozpoczniemy nowy rozdział w historii Czarnowca. Taki jest podstawowy plan. Co z tego wyjdzie? Musi upłynąć trochę czasu aby przedstawić Państwu efekty powołanego zespołu do przywrócenia pamięci o Dworze w Czarnowcu.
Marek Karczewski, 31 lipca 2020 r.
Ludwika Wyszomirska (1916.08.26-1977.02.12)
Nie zapomnijmy o wystawieniu GAB i ELE!
Category: budowlane,komunalne,KOMUNIKATY
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Nie zapomnijmy o wystawieniu GAB i ELE! Chodzi o wystawienie we wtorek przed posesję śmieci typu: GABARYTY; ELEKTROŚMIECI. We wtorek 28 lipca 2020r. wystawiamy przed posesję śmieci typu: tapczany, komody, żyrandole, fotele, krzesła, kredensy – meble monitory, telewizory, pralki, lodówki – elektrośmieci
Zbiórka odpadów wielkogabarytowych i elektrośmieci jest prowadzona w Gminie Rzekuń dwa razy do roku by umożliwić właścicielom nieruchomości pozbycia się odpadów, których gabaryty nie pozwalają na włożenie ich do pojemników lub są to odpady niebezpieczne i nie można ich wrzucić do pojemnika na odpady komunalne.
Jakie odpady można
wystawiać w dniu odbioru odpadów gabarytowych i elektrośmieci?
W jaki sposób
należy je przygotować?
Jaką ilość
odpadów można przekazać?
W związku z tym, każdy właściciel nieruchomości, który chce się pozbyć takich odpadów powinien wystawić je przed nieruchomość, tak aby operator mógł te odpady zabrać. Koniecznym jest, by dojazd do tych miejsc był swobodny, aby pracownicy firm mogli podjechać samochodem bezpośrednio do miejsca, gdzie złożone są odpady.
Odpady wielkogabarytowe i elektrośmieci
(m.in. pralki, lodówki, tapczany, telewizory, wersalki, opony,
meble, ramy okienne, drzwi, komputery, monitory, drukarki) wystawiane
są bez umieszczania ich w workach; natomiast pozostałe należy
posegregować wg następujących grup tj.:
chemikalia, w tym farby, rozpuszczalniki, oleje odpadowe,
zużyte baterie i akumulatory, drobny zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny w tym wszelkiego rodzaju lampy żarowe, halogenowe, świetlówki,
inny sprzęt będący na wyposażeniu gospodarstw domowych,
odpady budowlano-remontowe i rozbiórkowe.
opakowania po środkach ochrony roślin i nawozach, należy wkładać do przeźroczystych worków, tak by możliwa była identyfikacja ich zawartości.
NIE WYSTAWIAMY ETERNITU! Eternit zostanie odebrany w innym terminie.
Odbiór we wtorek 28 lipca 2020r.
DEKLARACJA ŚMIECIOWA 2020
Category: komunalne,KOMUNIKATY
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Szanowni Państwo, poniżej zamieszczamy deklarację (w formacie PDF) o wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.
Formularz przeznaczony jest dla właścicieli nieruchomości zamieszkałych, współwłaścicieli, użytkowników wieczystych oraz jednostek organizacyjnych i osób posiadających nieruchomości w zarządzie lub użytkowaniu, a także innych podmiotów władających nieruchomością, na których powstają odpady komunalne, położonych na terenie gminy Rzekuń.
Deklarację składa 100% mieszkańców (właścicieli nieruchomości)!
Przypominamy, że obowiązek złożenia deklaracji powstaje w momencie rozpoczęcia budowy bądź najpóźniej 14 dni od chwili zamieszkania!
ps. W deklaracji wpisujemy RZECZYWISTĄ ilość osób zamieszkujących – nie połowę, nie 1/3, nie 1/10 itd! Wpisane przez deklarowanych ilości będą szczegółowo weryfikowane! ZAMIESZKUJĄCYCH a nie ZAMELDOWANYCH!
Deklarację dostarczamy osobiście do UG lub wysyłamy pocztą na adres: Urząd Gminy w Rzekuniu ul. Kościuszki 33 07-411 Rzekuń pow. ostrołęcki woj. mazowieckie Polska
Czy pojawi się na stronie UG w Rzekuniu formularz interaktywny? Nie otrzymaliśmy takiej informacji. Termin złożenia do 14 sierpnia 2020r.!
Udaremniona (częściowo) próba wywozu śmieci do Czarnowca.
Category: KOMUNIKATY,natura
written by Marek | 26 sierpnia 2020
20 lipca 2020r. W poniedziałkowy wieczór ok. godz. dwudziestej od strony miejscowości Tobolice na ulicy Jodłowej pojawił się samochód osobowy z przyczepką załadowaną śmieciami, których właściciel chciał się szybko pozbyć. Prawdopodobnie nie był to jego pierwszy kurs, bo w miejscu (przy Jodłowej w lasku) odnaleziono później identyczny materiał, który chciał zrzucić z przyczepki. Spłoszony przez mieszkańców przemieścił się do lasku przy ul. Dzikiej Róży lecz tam również spacerowali mieszkańcy. Następnie twierdząc, że zabłądził zatrzymał się przed wjazdem na nieutwardzoną część ulicy Leśnej. Później „zaginął” gdzieś na szosie goworowskiej. Możliwe, że wrócił do domu aby powiedzieć małżonce żeby już go do Czarnowca ze śmieciami nie wysyłała lub odwiedził las państwowy. Zdjęcie śmieci i numeru rejestracyjnego posiadamy i już możemy uczulić mieszkańców aby bacznie przyglądali się pojazdowi z ulubionymi przez właściciela „piątkami” – początek to WOS.
W razie stwierdzenia naruszeń bezpieczeństwa apelujemy do Państwa o jak najszybsze zgłaszanie do naszego Dzielnicowego Pana Sławomira Matlaka nr 696-497-159, 29 760-14-91 lub na KRAJOWEJ MAPIE ZAGROŻEŃ BEZPIECZEŃSTWA.
Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa to interaktywne narzędzie, dzięki któremu można zapoznać się z najważniejszymi informacjami dotyczącymi bezpieczeństwa i zagrożeń w danej lokalizacji. Mapa pomaga również wskazać miejsca, na które lokalne służby powinny zwrócić szczególną uwagę. Policja weryfikuje sygnały o zagrożeniach, a jeśli informacje okażą się prawdziwe, podejmuje odpowiednie działania.
/SC/
3 Wyprzedaż Garażowa za nami.
Category: Bez kategorii
written by Marek | 26 sierpnia 2020
W niedzielne, upalne przedpołudnie (19.07.2020) przed Świetlicą Wiejską przy ul. Dzikiej Róży 2 pojawili się pierwsi chętni do zakupu staroci. Przybyli już o dziewiątej ale wystawcy rozstawili swoje stoiska dopiero o dziesiątej 🙂 Dziś na wakacyjnej wyprzedaży było przed świetlicą więcej kupujących niż wystawiających. Widać, że wakacyjna wyprzedaż przesunięta z zaplanowanej wcześniej (w kwietniu) nie cieszyła się aż tak dużym zainteresowaniem wystawców. Ludzie odpoczywają i korzystają z pięknej słonecznej pogody w wakacyjne gorące dni.
Kolejna wyprzedaż, która powinna przyciągnąć większą ilość wystawców planowana jest na wrzesień 2020r. Zapraszamy. Rada Sołecka, Rada Świetlicy, Sołtys.
3 Wyprzedaż Garażowa już w niedzielę 19 lipca 2020r.
Category: kulturalne,NEWS,Wydarzenia
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Po sukcesach pierwszych edycji wyprzedaży w 2019r. wracamy na plac przed Świetlicą Wiejską w Czarnowcu już w najbliższą niedzielę. Postanowiliśmy pomóc Państwu przed urlopem lub po, opróżnić garaże, piwnice i strychy.
Zalegają Ci w domu, na strychu, w garażu czy piwnicy niepotrzebne rzeczy?
Chcesz wyczyścić szafę ze zbędnych ubrań, ale szkoda Ci je wyrzucić do śmieci?
Chcesz pozbyć się przeczytanych książek, czasopism i zrobić miejsce na nowe?
A może poszukujesz niebanalnych, ciekawych przedmiotów w bardzo dobrej cenie?
Bliska jest Ci troska o naszą Ziemię? Zamiast zaśmiecać, dajemy rzeczom „drugie życie”.
Wyprzedaż garażowa w Czarnowcu jest idealnym sposobem na pozbycie się rupieci, ale także na pozyskanie unikatowych rzeczy w śmiesznie niskich cenach.
Weź udział w trzeciej edycji Czarnowieckiej wyprzedaży garażowej, która odbędzie się w niedzielę 19 lipca 2020r. w godz. 10.00-13.00 przy świetlicy wiejskiej ul. Dzikiej Róży 2.
W wyprzedaży mogą wziąć udział wszyscy chętni, z wyjątkiem firm zajmujących się profesjonalną sprzedażą.
Każdy sprzedawca tworzy własne stoisko od godz. 9.30 z własnych stolików, mat, koców itp.
Zostawia po sobie porządek.
UWAGA! W tej edycji nie udostępniamy stołów i krzeseł! W świetlicy udostępniamy wyłącznie WC.
W związku z obostrzeniami Covid-19 wszyscy wystawcy są zobowiązani do zachowania dystansu społecznego oraz posiadania maseczki ochronnej.
Wydruk dokumentu wraz z informacją i ulotką trafi do Państwa – właściciela każdej nieruchomości. Urząd Gminy w Rzekuniu dostarczy do każdej posesji dokumenty, które niezwłocznie trzeba będzie przekazać do UG. Otrzymane dokumenty (papierowe) można będzie również wysłać pocztą elektroniczną jednak tylko w przypadku podpisu kwalifikowanego lub profilu zaufanego!
Rozwiązanie stosowane przez Urząd Gminy w Rzekuniu w sprawie dokumentów elektronicznych jest na obecne czasy zbyt przestarzałe: – dostarczenie papieru osobiście do Urzędu Gminy, – wysłanie papieru w kopercie poprzez pojawienie się na poczcie polskiej, lub zbyt nowoczesne w przypadku dokumentu elektronicznego, bo dopuszcza wyłącznie wysłanie plik z podpisem kwalifikowanym. W przypadku umożliwienia mieszkańcom wydrukowania deklaracji elektronicznej i po wypełnieniu, podpisaniu, zeskanowaniu i odesłaniu pliku na wskazany adres email ułatwiłoby setkom mieszkańców załatwienie sprawy. Dodatkową zaletą przesyłania dokumentów w formie elektronicznej to brak zbędnych odwiedzin w budynku Urzędu Gminy lub na poczcie polskiej przy obecnie panującej lub następnej fali pandemii! Nie znamy na tę chwilę stanowiska urzędników czy pozwolą przesłać nasze deklaracje bez podpisu kwalifikowanego czy przez profil zaufany. Z zasięgniętych informacji wynika, że obecnie jest decyzja o wyłącznie osobistym dostarczeniu bądź z podpisem elektronicznym. Najkorzystniejszym rozwiązaniem dla „nowoczesnych – internetowych” mieszkańców byłby formularz interaktywny, który po wypełnieniu można było by wysłać na dowolny adres email lub przez profil zaufany ePUAP.
UWAGA! Tracą moc dotychczasowe uchwały i wzory deklaracji, które mieszkańcy składali do Gminy. NOWĄ DEKLARACJĘ MUSI ZŁOŻYĆ 100% ZAMIESZKAŁYCH NA TERENIE GMINY RZEKUŃ!
Przypominamy również, że obowiązek złożenia deklaracji powstaje w momencie rozpoczęcia budowy bądź najpóźniej 14 dni od chwili zamieszkania!
Wracamy zatem do tematu posta „USZCZELNIAMY SYSTEM”.
Donosicielstwo nie cieszy się a tym bardziej nie cieszyło w przypadku dawnych „raportów” do Komitetu Centralnego o tym, że sąsiad kupił sobie nowy pług, rower, samochód czy meble. Donosicielstwo w sprawie obowiązkowych opłat za śmieci przez nas wszystkich nie jest już traktowane jako złośliwość w stosunku do sąsiada a jedynie troskę o nasze prywatne finanse. Jeśli sąsiad nie płaci za śmieci to znaczy, że my za niego płacimy, a to już nie jest używając słów z walki sportowej – FAIR PLAY! Urząd Gminy już dziś podejmuje kroki szczegółowej weryfikacji kto i ile osób wpisał na deklaracji oraz czy w ogóle pomimo zamieszkiwania ponad 14 dni złożono deklarację.
Prosimy o rzetelne przeliczenie domowników i nie zamieszczanie w deklaracji wyłącznie osób zameldowanych ale wszystkich, którzy na stałe zamieszkują daną nieruchomość. Obecnie nie ma obowiązku meldunkowego więc ilość osób zameldowanych nie równa się ilości osób zamieszkałych i produkujących śmieci. W przypadku nieruchomości gdzie wszyscy zamieszkujący są zameldowani ale długotrwale (studia, delegacje zagraniczne itp.) nie przebywają w gospodarstwie należy razem z deklaracją złożyć dokument potwierdzający np: – umowę bądź zaświadczenie wynajmu mieszkania z miasta odbywania studiów, – umowę bądź zaświadczenie o zamieszkiwaniu w akademiku, – umowę bądź zaświadczenie o pracy za granicą, – itp. W momencie powrotu ze studiów, delegacji itd. znów wraca obowiązkowy termin 14 dni na korektę deklaracji!
Dodatkowo do „uszczelnienia systemu” będzie użyty system elektroniczny (aplikacja), który pokaże operatorom śmieciarki, przy której nieruchomości się nie zatrzymywać i nie odbierać śmieci, bo jeszcze nie złożono deklaracji. ZIELONA posesja – odbieramy CZERWONA posesja – nie odbieramy … ale rejestrujemy ilość wystawionych śmieci.
SORTUJMY ŚMIECI! Zapłacimy miesięcznie od osoby: – 15zł bez odbioru BIO – 20zł z odbiorem BIO – 50zł za niesortowane. Wpłaty miesięczne za rzeczywistą ilość osób wpłacamy na indywidualny rachunek bankowy przyznany podczas składania deklaracji. Można również płacić gotówką w UG bądź na poczcie.
ps. nowy druk deklaracji (elektroniczny) zamieścimy na naszej stronie gdy tylko pojawi się ona na stronie BIP UG.
W najbliższą niedzielę 12 lipca 2020r. druga tura wyborów na Prezydenta RP.
Zachęcam wszystkich uprawnionych mieszkańców Czarnowca do licznego udziału w głosowaniu!
WALCZYMY (gmina) O WÓZ STRAŻACKI DLA JEDNOSTKI OSP NA TERENIE GMINY!
„Bitwy o wozy” . Wojna frekwencyjna będzie toczyć się o 49 nowych wozów bojowych dla 49 gmin. W każdym z byłych 49 województw (według stanu granic województw na 31.12.1998 r.) gmina do 20 tys. mieszkańców z najwyższą frekwencją w II turze wyborów prezydenckich otrzyma wóz strażacki.
Czarnowiec nie posiada i nie posiadał nigdy jednostki OSP ale Straż Pożarna może przyczynić się do uratowania wielu istnień ludzkich zatem nasze liczne głosowanie może pomóc strażakom z Gminy Rzekuń.
MIESZKAŃCY CZARNOWCA GŁOSUJĄ OD 7:00 DO 21:00 W BUDYNKU SZKOŁY PRZY ULICY SZKOLNEJ W RZEKUNIU.
Zachęcam do wzięcia udziału w wyborach prezydenckich 12 lipca 2020r. Marek Karczewski Sołtys
Mistrzostwa Czarnowca w Piłce Nożnej za nami.
Category: NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Relacja i wyniki z I Mistrzostw Czarnowca w Piłce Nożnej
Czarnowiec, 4.07.2020r.
Boisko ul. Topolowa
W pierwszym, historycznym Turnieju o Puchar Sołtysa Czarnowca Marka Karczewskiego wzięło udział 5 drużyn. W turnieju mogli grać wyłącznie mieszkańcy Czarnowca.
Do turnieju zgłosiły się drużyny:
Sosnowa I
Sosnowa II
Turkusowa
Dębowa
Działkowa
Drużyny zostały skonstułowane z mieszkańców kilku ulic, a na boisku grano w składach 4+1. System rozgrywek ustalono tak aby rywalizacja zweryfikowała wszystkie drużyny podczas starć „każdy z każdym”. Do rozegrania było 10 spotkań.
Gry rozpoczęły się już od godz. 11:00 i trwały nieprzerwanie do godz. 16:00. Mecze rozgrywano na boisku przy ul. Topolowej w Czarnowcu – gruncie prywatnym Państwa Sylwi i Krzysztofa Gorzębów.
Po każdym spotkaniu w tabeli wyników zachodziły zmiany i aż do ostatniego meczu nie był wyłoniony zwycięzca. Dopiero po ostatnim gwizdku sędziego głównego Pana Michała Mulawki z ul. Działkowej można było ogłosić sukces drużyny, która wystąpiła pod nazwą „SOSNOWA II”. W drużynie grali zawodnicy z ulic: Jodłowej, Świerkowej i Sosnowej. Zagrali w składzie: Artur Laskowski-kapitan, Igor Piersa, Szymon Piasta, Michał Sendrowski, Marek Sendrowski, Tomasz Piasta, Mariusz Sendrowski.
WYNIKI MECZÓW:
Sosnowa I – Sosnowa II – 4:6
Turkusowa – Dębowa – 7:1
Działkowa – Sosnowa II – 4:4
Sosnowa I – Turkusowa – 1:5
Działkowa – Dębowa – 2:1
Sosnowa II – Turkusowa – 4:3
Działkowa – Turkusowa – 1:7
Dębowa – Sosnowa I – 1:5
Działkowa – Ssnowa I – 3:8
Dębowa – Sosnowa II – 2:9
KLASYFIKACJA KOŃCOWA:
Sosnowa II – 10pkt.,
Turkusowa – 9pkt.,
Sosnowa I – 6pkt.,
Działkowa – 4pkt.,
Dębowa- 0pkt.
SKŁADY DRUŻYN:
„SOSNOWA II”
Igor Piersa – Sosnowa
Szymon Piasta – Sosnowa
Artur Laskowski – Jodłowa – kapitan
Michał Sendrowski – Świerkowa
Marek Sendrowski – Świerkowa
Tomasz Piasta – Sosnowa
Mariusz Sendrowski – Świerkowa
„TURKUSOWA”
Mateusz Bałdyga – Turkusowa
Marcin Zaręba – Turkusowa
Marcin Wróblewski – Leśna
Daniel Dziekoński – 2550W
Mariusz Siemiński – 2550W – kapitan
Mateusz Aftyka – Turkusowa
„SOSNOWA I”
Grzegorz Waszczak – Sosnowa
Jakub Waszczak – Sosnowa
Tomasz Wierzbowski – Sosnowa
Jacek Laskowski – Jodłowa
Kacper Laskowski Jodłowa – kapitan
„DZIAŁKOWA”
Krzysztof Orłowski – Działkowa
Andrzej Karol Fidura – Działkowa
Aleksander Mulawka – Działkowa
Michał Mulawka – Działkowa – kapitan
Filip Mulawka – Działkowa
Mariusz Gawrysiak – Działkowa
Marcin Gawrysiak – Działkowa
„DĘBOWA”
Mariusz Andrzejczyk – Brzozowa
Kornelia Andrzejczyk – Brzozowa
Marcin Mierzejewski – Brzozowa
Maciej Mierzejewski – Brzozowa
Artur Krzynówek – Dębowa
Katarzyna Krzynówek – Dębowa
Łukasz Traczyk – Dębowa
Cezary Grono – Dębowa
Emil Bednarczyk – Dębowa – kapitan
Krzysztof Gąsiorowski –
Katarzyna Mierzejewska – Brzozowa
Puchary, dyplomy, nagrody rzeczowe i tytuły czekały na:
trzy najlepsze drużyny,
najlepszego bramkarza,
najbardziej bramkostrzelnego zawodnika,
najlepszego zawodnika,
najmłodszego zawodnika.
Puchary ufundował Pan Emil Bednarczyk
najlepszy bramkarz – MATEUSZ BAŁDYGA,
najlepszy strzelec – SZYMON PIASTA (12br.)
najmłodszy zawodnik – ALEKSANDER MULAWKA (2010r.) Puchar i nagroda rzeczowa ufundowana przez Wójta Gminy Rzekuń Bartosza Podolaka trafiła do najlepszego zawodnika Mistrzostw DANIELA DZIEKOŃSKIEGO (10br.) – nagrodę wręczyła asystentka wójta Pani Emilia Rogalska z ul. Jesionowej.
Po dekoracji pucharowej odbyło się wręczenie nagród rzeczowych ufundowanych przez Panów Krzysztofa Chojnowskiego, Artura Laskowskiego i Marcina Wróblewskiego dla zawodniczek i zawodników biorących udział w turnieju. Dodatkowo nagrodzono upominkami trzy panie, które wyszły na boisko walczyć ramię w ramię z męskimi drużynami 🙂 Kornelia Andrzejczyk, Katarzyna Krzynówek, Katarzyna Mierzejewska.
Z tego miejsca dziękuję serdecznie za pomoc wszystkim osobom, które przyczyniły się do organizacji pierwszej edycji Mistrzostw Sołectwa Czarnowiec w Piłce Nożnej! Emil Bednarczyk, Krzysztof Chojnowski, Marcin Wróblewski, Mariusz Siemiński, Daniel Dziekoński, Rafał Kaczmarczyk, Andrzej Guberski. Dziękuję szczególnie Pani Aldonie Grono – Przewodniczącej Rady Sołeckiej za znakomite prowadzenie Biura Zawodów i ewidencję wyników. Dziękuję sędziemu głównemu Panu Michałowi Mulawce za podyktowanie właściwego werdyktu w każdym meczu. Katering: Małgorzata Karczewska, Monika Sendrowska. Pomoc medyczna: Edyta Święcicka. foto: Krzysztof Chojnowski, Marek Karczewski Wspólne podziękowania składamy dla Państwa Sylwii i Krzysztofa Gorzębów za udostępnienie boiska! SPONSORZY ZAWODÓW: – Dach-Met Czarnowiec – moja-Ostroleka.pl – Marcin Wróblewski – Marek Karczewski
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZAWODNIKOM ZA WALKĘ I KIBICOM ZA ŻYWIOŁOWY DOPING!
Marek Karczewski Sołtys
ps. po dekoracji rozpalono ognisko dla wszystkich mieszkańców, usmażono kiełbaski, a integracja przy dobrej muzyce trwała do późnych godzin wieczornych 😉
Już w najbliższą sobotę 4 lipca 2020 roku po raz pierwszy w historii Czarnowca zostaną rozegrane mistrzostwa Sołectwa w Piłce Nożnej. Turniej przeznaczony jest dla mieszkańców Czarnowca. W drużynach przystępujących do Mistrzostw mogą występować zawodnicy, którzy w dniu rozpoczęcia rozgrywek będą mieli ukończone 15 lat. W wyjątkowych sytuacjach zostaną dopuszczeni młodsi lecz za zgodą rodziców i pod Ich osobistą opieką.
Rozgrywki rozpoczną się o godz. 10:00 lub o 11:00 w zależności od ilości zgłoszonych drużyn. O ostatecznej decyzji co do godziny rozpoczęcia będziemy na bieżąco informować.
Na zwycięzców (drużyny) czekają puchary ufundowane przez lokalną firmę Dach Met, specjalne wyróżnienia czekają również na: najbardziej bramkostrzelnego zawodnika i najlepszego bramkarza – ufundowane również przez Dach Met. Statuetkę z rąk Wójta Gminy Rzekuń otrzyma najlepszy zawodnik Mistrzostw.
Sponsorami zawodów są: Dach Met – Emil Bednarczyk, moja-ostroleka – Krzysztof Chojnowski, Sołtys Czarnowca – Marek Karczewski, mieszkaniec Czarnowca – Pan Marcin, Wójt Gminy Rzekuń – Bartosz Podolak, Nadleśnictwo Ostrołęka.
Lista dotychczas zgłoszonych drużyn: 1. Jodłowa-Świerkowa-Sosnowa; 2. DP2550W; 3. Działkowa; 4. Dębowa.
UWAGA! Ze względów na małe wymiary boiska gramy 4+1. Gry systemem „każdy z każdym”.
Po turnieju dla mieszkańców planowane jest ognisko.
UWAGA! Mistrzostwa Czarnowca w piłce nożnej przeniesione!
Category: KOMUNIKATY,sportowe
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Z wielką odpowiedzialnością i jednocześnie smutkiem musieliśmy podjąć decyzję o zmianie terminu naszych Mistrzostw na kolejną sobotę, na 7 lipca 2020r. Zdajemy sobie sprawę z konsekwencji, lecz ta decyzja jest podyktowana sytuacją niezależną od nas. Bardzo proszę o wyrozumiałość.
Pozdrawiam Marek Karczewski Organizator
W niedzielę wybory prezydenckie 2020!
Category: KOMUNIKATY
written by Marek | 26 sierpnia 2020
W niedzielę wybory prezydenckie 2020!
Dlaczego warto brać udział w wyborach?
Elementarnym wyrazem współczesnego patriotyzmu każdego pełnoletniego Polaka powinno być uczestnictwo w wyborach. Są one nierozłączną cechą demokracji. Wybory służą wyłonieniu przez pełnoprawnych członków społeczeństwa swoich reprezentantów do stanowienia prawa i rządzenia w ich imieniu. Głosowanie w wyborach jest przywilejem i obowiązkiem każdego obywatela. Choć nasz pojedynczy głos może wydawać się mało istotny, to jednak ostateczny wynik wyborów w systemie demokratycznym jest na tyle znaczący dla perspektyw rozwoju kraju i jakości naszego życia, że rezygnacja z głosowania jest dowodem naszej nieodpowiedzialności. Rezygnacji z głosowania w wyborach nie może usprawiedliwiać często podkreślany niechętny stosunek do angażowania się politykę, nieufność do polityków lub zdeklarowana apolityczność. Demokracja nie może istnieć bez polityków i partii politycznych. To jednak jacy politycy zostają wybierani zależy przede wszystkim od głosujących, czyli od nas samych.
Głosowanie w lokalach wyborczych odbywać się będzie w dniu 28 czerwca 2020r. od godz. 7.00 do godz. 21.00.
Mieszkańcy Czarnowca będą głosować w Szkole Podstawowej im. gen. Józefa Bema w Rzekuniu, ul. Szkolna 1, 07-411 Rzekuń. Lokal dostosowany do potrzeb wyborców niepełnosprawnych
Zachęcam wszystkich mieszkańców Czarnowca do licznego udziału w wyborach!
Marek Karczewski Sołtys
Stare i nowe ulice w Czarnowcu z nowymi nazwami.
Category: NEWS
written by Marek | 26 sierpnia 2020
Od wtorku 23 czerwca 2020 roku na wniosek mieszkańców, sołtysów Czarnowca i Tobolic oraz właścicieli gruntów przeznaczonych pod drogi, radni Gminy Rzekuń podjęli uchwałę w sprawie nadania nazw dla trzech dróg w Czarnowcu. – ul. Łączna, – ul. Szafirowa, – ul. Złota.
Ład urbanistyczno-geodezyjno-kartograficzny powoli i systematycznie jest wdrażany również w Czarnowcu. W miejscowości Czarnowiec pozostały trzy drogi bez nadanej nazwy, przy których usytuowane są budynki mieszkalne (2550W, 4403W i wspólna „główna droga” z miejscowością Tobolice)!
Najważniejszym aspektem właściwego i czytelnego oznaczenia ulic i posesji jest sprawne ratowanie życia ludzkiego przez służby medyczne, straż pożarną, policję oraz sprawne dostarczanie do mieszkańców przesyłek kurierskich.
Mam nadzieję, że mieszkańcy trzech newralgicznych dróg ukłonią się w stronę nowoczesności i obecnie obowiązujących standardów.
Na stronie Czarnowiec.pl znajdziecie Państwo SPIS ULIC