Roberta „Obiektyw na Czarnowiec”, to kolejne, ale jakże wspaniałe przedstawienie naszej wsi na obrazach.
Tego uczestnika prawdopodobnie nie miałem przyjemności jeszcze poznać osobiście, ale podobno wszystko przed nami. 🙂 Pan Robert swoimi pracami przyćmił pozostałe amatorskie obrazki. Już na pierwszy rzut oka widać profesjonalizm autora.
Po ogłoszeniu przez Organizatora – Gminną Bibliotekę Publiczną w Rzekuniu wyników konkursu, na swojej fejsbukowej tablicy napisał tak:
„Henri Cartier-Bresson powiedział: „Twoje pierwsze dziesięć tysięcy zdjęć będzie najgorsze” Nie wiem ile zdjęć już zrobiłem, ale to które zrobiłem w malutkim Czarnowcu w ramach konkursu „Obiektyw na Czarnowiec” wybrano na 1. miejsce tego konkursu. A może zrobiłem już te 10 000 zdjęć? Dziękuję Pani Dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej… …za ten konkurs, za możliwość pokazania mojej fotografii, a tym większa satysfakcja, gdy pokazuje się na zdjęciach Gminę – tą w której się mieszka. Dziękuję Komisji za wybór tej fotografii, jednocześnie gratuluję wszystkim laureatom i wszystkim Tym, którzy wzięli udział, i którzy chcieli pokazać malowniczy Czarnowiec Brawa dla Was wszystkich „
Przesyłam Panu zdjęcia, które przygotowałem na konkurs. Nie wszystkie z nich trafiły do Pani dyrektor, ponieważ w regulaminie było że trzy, więc wysłałem trzy. Przesyłam również kilka wersów o mnie, przygotowanych na potrzeby wydania książki, w której opublikowano kilka moich zdjęć.
„Rocznik 1971. Jestem fotograficznym samoukiem, pochodzę z Ostrołęki, jednak to w okolicach Beskidu Śląskiego spędziłem większość swoich młodych lat. Fotografia krajobrazowa, koncertowa, uliczna – to najczęściej wybierane tematy moich zdjęć, lecz to góry najbardziej wpłynęły na moją pasję fotografowania, to tam nauczyłem się dostrzegać światło i cień, nauczyłem się widzieć kadr zanim spojrzałem w wizjer aparatu.”
„Konkurs „Obiektyw na Czarnowiec” był dla mnie szansą na pokazanie okolic miejsca mojego zamieszkania, wprawdzie obecnie mieszkam w Rzekuniu, ale przecież Czarnowiec po sąsiedzku – to prawie jak w domu.„
Pozdrawiam, Robert Kępisty
[MK] Linia kolejowa nr 29 Ostrołęka – Tłuszcz o długości 76 km, łącząca Ostrołękę z Warszawą przez Wyszków. Oddana do użytku w 1897 r. Planowana na 2026 r. modernizacja ma podnieść prędkość do 160 km/h.[MK] Zdjęcie w lasku sosnowym u państwa Lewandowskich, przy ul. Dzikiej Róży.[MK] Linia kolejowa nr 34 Ostrołęka – Małkinia – niezelektryfikowana, jednotorowa linia kolejowa o długości 55 km. Linia została oddana do eksploatacji w dwóch etapach – pierwszy w 1887, drugi w 1893 r. W 1993 r. zawieszono na niej kursowanie pociągów pasażerskich. Od 2009 r. przejezdny jest tylko odcinek Małkinia – Ostrołęka, na którym prowadzony jest ruch towarowy. W związku z planowanym zamknięciem na czas remontu linii nr 29 Ostrołęka – Tłuszcz cały ruch pociągów towarowych z węglem do ostrołęckiej elektrowni zostanie skierowany na tę linię.[MK] Droga powiatowa 4403W, ul. Goworowska – widok od strony Tobolic.[MK] Linia kolejowa 34 Małkinia – Ostrołęka i droga powiatowa 2550W.
Panie Robercie gratulujemy zwycięstwa i dziękujemy za wszystkie podesłane (piękne) obrazy Czarnowca.
ps. Nasze miejsce w galerii czeka na więcej podobnych zdjęć Czarnowca w czterech porach roku. 🙂 Tu wrzucamy wybrane obrazy ->
Marek Karczewski, 8.02.2026 r.
Agnieszki „Obiektyw na Czarnowiec”
Category: NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Kolejne prace, kolejnej uczestniczki zgłoszone na konkurs fotograficzny o Czarnowcu.
Jest takie powiedzenie „do dobrego łatwo się przyzwyczaisz…” czy jakoś tak. To co już trwa bardzo długo, również się opatrzy, a wiele osób nie zwraca uwagi i nie zagłębia się w szczegóły.
Tak jest również z naszymi zdjęciami profilowymi strony www i tablicy fejsbukowej. W 2018 roku, gdy tworzyliśmy stronę wsi Czarnowiec, to właśnie te zdjęcia, które od samego początku wiszą jako obrazy tytułowe wpadły mi w oko, bo tak. 🙂 Zacząłem szukać właściciela zdjęć i ślad skierował mnie do Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu. Wszelkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że zdjęcia są Agnieszki…, ale nie tej Agnieszki, która je wykonała tylko Agnieszki Majdeckiej – dyrektorki biblioteki. Zapytałem o zgodę użycia ich na naszych stronach – otrzymałem pozwolenie i okazało się że…
Zdjęcia zostały wykonane w 2013 roku na potrzeby projektu bibliotecznego. W kolekcji zdjęć znalazło się wiele pięknych ujęć Czarnowca. Dziś wciąż są dostępne w sieci.
Na koniec dzisiejszego zapewne przydługiego wstępu najważniejsze. Te wszystkie zdjęcia dla GBP w Rzekuniu wykonała mieszkanka Rzekunia Pani Agnieszka Minota! PHOTOS.GOOGLE – CZARNOWIEC AGNIESZKI
Poniżej zrzuty ekranów ze strony www i fejsbuka.
Dziś wszystkim czytelnikom uruchamiającym naszą witrynę wyświetlają się tytułowe obrazy Pani Agnieszki Minoty. Droga autorko dziękujemy serdecznie za życzliwość.
Pani Agnieszka Minota zgłosiła również swoje prace (te wykonane przed laty) do ogłoszonego i zorganizowanego przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Rzekuniu konkursu fotograficznego „Obiektyw na Czarnowiec”. Na naszą prośbę udostępniła swoje zgłoszone prace.
Czarnowiec – miejsce naszych rodzinnych wspomnień
Od ponad 15 lat mieszkamy w Rzekuniu, ale to Czarnowiec – jego drogi i leśne bezdroża – był głównym celem naszych rowerowych wypraw, gdy dzieci były małe.
Na konkurs „Obiektyw na Czarnowiec” wysłałam trzy archiwalne zdjęcia, bo właśnie one najmocniej kojarzą mi się z tym miejscem.
Pierwsze, które pewnie wielu z Państwa rozpoznaje, powstało 12 lat temu podczas Rajdu Ekologicznego zorganizowanego przez panią Ewę Borkowską-Sawicką dla uczniów Szkoły Podstawowej w Rzekuniu. Przedstawia pomnik przyrody – „Altanę lipową”. Do dziś zastanawiam się, jak udało mi się uchwycić kadr bez dzieci, choć na rajdzie naprawdę była niemal cała szkoła.
Drugie zdjęcie pochodzi z rodzinnej wyprawy rowerowej „do pieńka”. Przedstawia dużą sosnę – żywy wykrot, przy którym znajdowała się naturalna ogromna „piaskownica”. Była ulubionym miejscem zabawy dla dzieci. Co roku wracamy tam podczas pierwszej wiosennej wycieczki, by sprawdzić, czy drzewo wciąż stoi. Na szczycie piaszczystego wzniesienia znajdował się pieniek, który niezmiennie pobudzał dziecięcą wyobraźnię.
Trzecia fotografia przedstawia leśną trasę rowerową, którą starsze dzieci odkryły już samodzielnie. Ukryta w lesie, stała się miejscem treningów szybkości i akrobacji; to stamtąd pochodzi zdjęcie z zieloną tabliczką. Wiem, że odbywały się tam również zawody sportowe. Później kolejną atrakcją Czarnowca stał się pumptrack. [wspomina się RowerPark Czarnowiec, MK]
Przez lata zrobiłam wiele zdjęć Czarnowca i innych pięknych zakątków Rzekunia, ale te trzy najlepiej opowiadają naszą historię.
O wynikach konkursu poinformowała dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu, Pani Wioletta Czaplicka. Pisaliśmy o tym: – tu -> i tu ->
Marek Karczewski, 7.02.2026 r.
Oleny „Obiektyw na Czarnowiec”
Category: NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Dziś przedstawiamy prace Oleny Konstantinowej oraz Jej rodziny, zgłoszone do bibliotecznego konkursu. Olena opisała w skrócie zgłoszone prace. Rodzina z Kijowa przebywa w naszej gminie, a obecnie w Ostrołęce od bez mała pierwszego dnia wojny, gdy sowieckie wojska napadły na niepodległy kraj.
Rodzina Oleny przez dwa lata mieszkała w Czarnowcu. Znani są w naszej okolicy z ogromnej aktywności i zaangażowania w to co tworzą. Można Ich zobaczyć na wielu festynach, targach, koncertach i innych wydarzeniach kulturalnych. Przepyszne pierniki Oleny kosztował już chyba każdy z nas. Piękne szydełkowe postaci z nici także zachwycają swoją niepowtarzalną dokładnością wykonania.
Oto przesłane do Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu prace:
1. W oczekiwaniu na zmiany. Przeprowadzka z Czarnowca. Trzeba zdążyć przed burzą wysuszyć stare zapasy nici.2. Kwietna Łąka. Z powodu tych kwiatów nie koszono trawy, ponieważ nigdy nie widziałam takiej ilości mleczy w jednym miejscu . Prawdziwe dary natury. Roślina lecznicza. Do tego w ekologicznie czystym miejscu. Chroniliśmy je, teraz podziwiamy na zdjęciach i mamy miłe wspomnienia. Dla mnie to coś więcej niż kwiaty, ponieważ jako dziecko każdego lata na wsi wraz z babciami zbierałam rośliny lecznicze. To jakby powrót do dawno utraconego…3. Czarna owca z Czarnowca . Miejscowość wpłynęła na kolor mojej zabawki. Brałam udział we wspólnym dzierganiu online z mistrzyniami, wszystkie dziergały białe, ja czarną owcę. Będzie na pamiątkę.Serhii Palamarchuk: 1. Altana – grupa lip drobnolistnych zrośniętych pniami, przy ulicy Kasztanowej w Czarnowcu.Serhii Palamarchuk: 2. Razem łatwiej pokonywać przeszkody. Nasze dzieci. (a kask Sołtys obiecał podarować ).Serhii Palamarchuk: 3. Kurs na Czarnowiec.Oleksandr Palamarchuk: 1. Mama robi na szydełku grzyby, a ja znalazłem jej prawdziwe. Obszar grzybowy bezpośrednio przy torze Pump Track.Oleksandr Palamarchuk: 2.Symbole wsi Czarnowiec: czarna owca i rower. Obok wiejskiej świetlicy.Oleksandr Palamarchuk: 3. Drzewo. Wygląda jak wiosenny bukiet. (W ogrodzie w Sołtysa ).
Dlaczego zgłosiliście się do konkursu organizowanego przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Rzekuniu?
„Wzięliśmy udział w konkursie, w ostatnich dniach, nie mając na celu zwycięstwa. Zdecydowaliśmy się wysłać zdjęcia, ponieważ uznaliśmy, że warto pokazać innym prawdziwe piękno tej wsi. W ciągu dwóch lat naszego pobytu w Czarnowcu wiele obserwowaliśmy, poznaliśmy wspaniałych ludzi, zgromadziliśmy sporo historii i zdjęć. Życzymy rozwoju i rozkwitu tej okolicy, w której dobrze nam się żyło.” Olena Konstantinowa
W listopadzie 2025 r. Gminna Biblioteka Publiczna w Rzekuniu ogłosiła konkurs fotograficzny p.t. „Obiektyw na Czarnowiec”. Konkurs był skierowany do wszystkich, bez względu na wiek i bez względu na zaawansowanie fotograficzne uczestników. Biblioteka zaprosiła do pierwszego takiego konkursu w gminie Rzekuń – wskazując właśnie na Czarnowiec.
Do konkursu zgłosiło się mniej niż 10 osób, ale każdy z nas wie doskonale, że nie liczy się ilość tylko jakość. Z relacji Pani Wioletty Czaplickiej dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu wiemy, że wskazanie zwycięzcy nie było łatwą decyzją dla jury.
Prace oceniali zawodowi fotografowie: Ilona Idzikowska Paweł Krupka Anna Suchcicka Członkowie Ostrołęckiego Towarzystwa Fotograficznego.
Dyrekcja GBP w Rzekuniu – Organizator konkursu ogłosiła na fejsbukowej tablicy:
„Są już wyniki konkursu fotograficznego… …Komisja konkursowa miała naprawdę twardy orzech do zgryzienia — obrady trwały długo, bo poziom nadesłanych prac był bardzo wysoki, a wybór niezwykle trudny. Po wielu dyskusjach udało się jednak osiągnąć kompromis i wyłonić laureatów Kategoria: dorośli (18+) I miejsce – Robert Kępisty za zdjęcie pn. „Czarnowiec. Ku słońcu” II miejsce – Marek Karczewski za zdjęcie pn. „Rowerem ku słońcu” III miejsce – Olena Konstantinova za zdjęcie pn. „Kwietna Łąka” Kategoria: młodzież (13–18 lat) I miejsce – Oleksandr Palamarchuk Wszystkim laureatom serdecznie gratulujemy z całego serca Dziękujemy również wszystkim uczestnikom za udział i podzielenie się swoim spojrzeniem na Czarnowiec …”
młodzież (13–18 lat) I miejsce – Oleksandr PalamarchukIII miejsce – Olena Konstantinova za zdjęcie pn. „Kwietna Łąka”II miejsce – Marek Karczewski za zdjęcie pn. „Rowerem ku słońcu”I miejsce – Robert Kępisty za zdjęcie pn. „Czarnowiec. Ku słońcu”
Wręczenie nagród dla najlepszych uczestników konkursu w dniu 19 lutego 2026 r., w Filii GBP, w Laskowcu.
Gratulujemy zwycięzcom!
Do wyników i samego rozgrywania konkursu – zorganizowanego przez GBP w Rzekuniu będziemy wracać.
Przypominamy również, że na naszej stronie w dziale „media” zamieszczamy wiele pięknych ujęć z Czarnowca. Zapraszamy tu ->
Marek Karczewski, 6.02.2026 r.
Czarna Owca w Czarnowcu ma nowy Zarząd. (zdjęcia)
Category: KGW-News,NEWS,Wydarzenia,Zebrania
written by Marek | 8 lutego 2026
Czarna Owca w Czarnowcu ma nowy Zarząd.
Gdy 23 listopada 2022 r. czarnowieckie gospodynie postanowyły założyć Koło, świętowano ten dzień, bo w dotychczasowej historii – na żadnej karcie historycznej nie można doszukać się aby od początku powstania Czarnowca (w 1413 r.) taka organizacja funkcjonowała.
Pani Paulina Mierzejewska jako liderka zmotywowała wiele osób, aby rozszerzyć ofertę dla wszystkich mieszkańców Czarnowca i gminy Rzekuń.
Dziś na Walnym Zgromadzeniu Członków postanowiono o wyborze nowego składu Zarządu Koła.
W bardzo merytorycznym i przyjaznym Zebraniu omówiono obszernie cele na przyszłość i jednomyślnie wskazano na obecnych liderów, by przewodzili stowarzyszeniu przez następne trzy lata.
Na członków Zarządu Koła Gospodyń Wiejskich „Czarna Owca w Czarnowcu” wybrano:
Jolanta Michniewicz Andrzej Paszczyk – Przewodniczący Marcin Wargocki
Gratulujemu wszystkim obecnym członkom Walnego Zgromadzenia Członków Koła znakomitej, jednomyślnej decyzji!
Gratulujemy nowopowołanym członkom Zarządu zdecydowania i zapału do działań!
Zebranie odbyło się w Świetlicy Wiejskiej, w Czarnowcu, dnia 5 lutego 2026 r.
Marek Karczewski, 5.02.2026 r.
Cygański wystawił słonia na aukcję
Category: Mieszkańcy,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Cygański wystawił słonia na aukcję
Parę dni temu, gdy 25 stycznia 2026 r. w całej Polsce hucznie organizowano wielki finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, na jednej z tablic fejsbukowych pojawiło się przypomnienie o licytacji słonia Pana Pawła z Czarnowca. Licytację ogłoszono jednak rok wcześniej, podczas 33 finału – dnia 26.01.2025 r.
Młodzieżowa Rada Gminy Czerwin opublikowała informację, że słoń kosztuje (cena wywoławcza) 400 zł.
Podpisano: „Dar nr 24. Słoń narysowany przez lokalnego artystę Pana Pawła Cygańskiego. Wartość wywoławcza: 400 zł.”
Czy i za ile ostatecznie sprzedano słonia dowiemy się na końcu.
Nie wszyscy wiedzą, a jest nawet taka ewentualność, że mało kto z mieszkańców naszej wioski wie, że Pan Paweł Cygański stworzył już sporo wspaniałych prac. Osoby korzystające z mediów socjalnych mogły już prace obserwować na fejsbuku i instagramie, ale osoby wolne od tego typu uzależnień mogły prac nie widzieć.
Dziś postanowiliśmy zaprezentować wybrane rysunki oraz zapytać artystę czy ma już swój ulubiony rysunek.
MK – Czy przeciętny Kowalski może w prosty sposób przyswoić sobie techniki tworzenia ołówkiem? PC – Tak przeciętny Kowalski może sobie przyswoić techniki tworzenia ołówkiem. Każdemu zajmie to inną ilość czasu, w zależności ile poświęci na to czasu i systematycznej pracy, ale obecnie jest wiele kursów które uczą w łatwy sposób od podstaw rysunku, by osiągnąć dobry poziom w dość krótkim czasie.
MK – Kończył Pan w tym konkretnym kierunku szkoły, kursy, studia? A może talent do tworzenia tej sztuki ujawnił się sam w najmniej oczekiwanej sytuacji? PC – Nie kończyłem żadnej szkoły artystycznej. Jeśli chodzi o tę sztukę skończyłem jeden kurs rysowania online, polegający na nauce rysowania ołówkiem, co do talentu niektórzy twierdzą że go mam, ja uważam że to ogrom ciężkiej systematycznej pracy.
MK – Pamięta Pan swoją pierwszą pracę, którą pochwalił się wśród bliskich/rodziny? PC – Jedną z pierwszych moich prac, którą pochwaliłem się bliskim był rysunek łabędzia, który narysowałem jeszcze przed ukończonym kursem.
MK – Czy zaprezentowane prace są tworzone na zwykłych kartkach papieru, czy może jest to specjalnie produkowany karton/brystol aby prace były jeszcze piękniejsze? PC – Dobór odpowiednich akcesoriów do pracy też jest istotny, ja używam obecnie bloków z firmy happy color portret o gramaturze 250g/m2, na których dobrze mi się rysuje.
MK – Które chwile i jakie miejsca pozwalają się Panu skupić nad tworzonym rysunkiem – praca, dom, plener? PC – Najlepszym dla mnie miejscem jest moje zacisze domowe. Z rana gdy jestem sam i jeszcze pełen energii, panuje cisza i spokój.
MK – Jakiego typu prace przynoszą najwięcej satysfakcji? Zwierzęta, ludzie, natura, a może wizerunki członków rodziny? PC – Najwięcej satysfakcji do tej pory przynosiły mi prace realistyczne zwierząt i ludzi.
MK – Czy zabiera Pan córkom ołówki, czy to raczej One podkradają tatusiowi? PC – Często córki podkradają mi ołówki i inne rzeczy potrzebne mi do rysowania. Taty ołówki zawsze są lepsze 😊
MK – W jaki sposób ostrzy się ołówki – temperówką córki? PC – Zdarzyło mi się ostrzyć ołówki temperówką dzieci ale najczęściej używam temperówki automatycznej by szybko mieć perfekcyjnie naostrzone ołówki.
MK – Czy używa Pan specjalnych technik do zabezpieczania gotowych prac? PC – Tak używam fiksatywy w spreju, by zabezpieczyć skończone pracę przed rozmazywaniem i pyleniem grafitu dodatkowo wiążąc go z papierem.
MK – Która z dotychczasowych prac jest dla Pana najbardziej cenna? PC – Najbardziej cenną pracą do tej pory był dla mnie rysunek słonia, gdyż włożyłem w jego narysowanie najwięcej czasu i pracy, a efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
MK – W jaki sposób wspiera Pana rodzina? Czy są dumni z syna, męża i taty, czy mówią, że poświęca Pan za dużo czasu na swoją sztukę? PC – Zawsze mogę liczyć na wsparcie i dobre słowo od swoich najbliższych. Nie narzekają, że poświęcam za dużo czasu na swoją pasję bo na pierwszym miejscu jest moja rodzina, a reszta dalej. Dlatego obecnie bardzo mało tworzę gdyż cały mój czas poświęcam moim córkom, szczególnie 17 miesięcznej Zuzi, która wymaga dużo czasu i energii.
MK – Czy ma pan marzenie – stworzenia rysunku marzeń? PC – Moim marzeniem jest odnalezienie swojego wyjątkowego stylu artystycznego i możliwość utrzymywania się z mojej twórczości.
Nie mogę oprzeć się temu pytaniu, choć to gdzie Pan tworzy może nie mieć większego znaczenia. Jednak z drugiej strony czy komfort posiadania fajnych sąsiadów w Czarnowcu nie jest przypadkiem plusem dla Pana twórczości?
Czy fajnie jest tworzyć w Czarnowcu? 🙂 Dobra atmosfera miejsca, w którym tworzę jest niezbędna, więc jak najbardziej posiadanie świetnych sąsiadów i czarnowieckiej społeczności wpływa pozytywnie na moją twórczość.
Dziękuję serdecznie za poświęcony czas na wyczerpujące odpowiedzi. Pytał Marek Karczewski.
Galeria zdjęć, prac Pana Pawła Cygańskiego pochodzi z Jego tablicy fejsbukowej.
A na sam koniec jeszcze ciekawostka o sportowej córce Państwa Cygańskich 🙂 – czytaj tu ->
Pan Paweł Cygański przy barze.
Rzeczonego słonia za kwotę sporo przekraczającą cenę wywoławczą, zakupił na aukcji WOŚP 2025 wójt gminy Czerwin Grzegorz Długokęcki.
Marek Karczewski, 2.02.2026 r.
Kalendarium Czarnowca – luty 2026
Category: historyczne,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Od kilku miesięcy publikujemy, w telegraficznym skrócie kalendarium wydarzeń, które wpisały się na stałe do ksiąg naszej historii.
W lutym, jak się okazuje występuje data najważniejsza dla naszej miejscowości – wpis w akcie erekcyjnym Parafii Rzekuń.
W lutym rodzą się i umierają sołtysi oraz bohaterowie naszej czarnowieckiej ziemi.
Do śledzenia kalendarium naszej wsi zapraszamy w dziale KALENDARIUM
Dziś, tradycyjnie tablica z najważniejszymi wydarzeniami odnotowanymi dotychczas…
Marek Karczewski, 1.02.2026 r.
Mieszkankę Czarnowca zaprosiła biblioteka.
Category: NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Mieszkankę Czarnowca zaprosiła biblioteka.
Tekst poniższy, w oryginale przekopiowałem z tablicy fejsbukowej (mediów socjalnych), dla tych z Państwa, którzy są fanami oraz mieszkańcami Czarnowca, ale nie są fanami lub użytkownikami mediów socjalnych.
Chciałbym w ten sposób przekazać kolejną sympatyczną wieść o ludziach naszej ziemi. Gratulacje dla Pani Magdaleny za kolejne wyróżnienie.
Oto krótka relacja z bibliotecznej tablicy:
„Spotkanie z Magdaleną Jabłońską – autorką bloga „Kipi w ogrodzie”
29 stycznia 2026 roku w czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej odbyło się spotkanie z Magdaleną Jabłońską, autorką popularnego bloga kulinarno-ogrodniczego „Kipi w ogrodzie”. Było to niezwykle inspirujące i ciepłe wydarzenie, łączące rozmowę o pasji, kuchni i życiowych zmianach.
Autorka opowiadała o swoich kulinarnych doświadczeniach, m.in. o nagrodzonych gołąbkach oraz śliwkach w kardamonie, które stały się znakiem rozpoznawczym jej twórczości. Nie zabrakło także rozmów o planach na przyszłość — wśród nich szczególne zainteresowanie wzbudził pomysł napisania książki kucharskiej.
Magdalena Jabłońska podkreślała, że prowadzenie bloga całkowicie odmieniło jej życie — dało jej nową przestrzeń do twórczego rozwoju, kontakt z ludźmi oraz odwagę do realizowania marzeń. Jej opowieść była dowodem na to, że pasja może stać się drogą do osobistej przemiany.
Wyjątkową atrakcją spotkania było połączenie online z Dominiką Caddick, mieszkającą w Anglii pisarką, autorką powieści obyczajowych Gajowy, Jednak…, Tak miało być, tomiku poezji Życiem pisane oraz zbiorów opowiadań nieOCZYwista i Niepokorny, współtworzoną z grupą autorską „Niepoczytalni”. Autorka pisze o kobietach i dla kobiet. Miejsce jej powieści to polskie miejscowości.
Spotkaniu towarzyszyły kawa, herbata i pyszna, domowa szarlotka przygotowana przez Magdalenę Jabłońską.
Miejska Biblioteka Publiczna im. Wiktora Gomulickiego w Ostrołęce ul. B. Głowackiego 42 29 764 21 51 biblioteka@mbpostroleka.pl„
Tekst i foto Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrołęce.
Marek Karczewski, 31.01.2026 r.
Rodzice, prawni opiekunowie, pamiętacie?
Category: KOMUNIKATY,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
WAŻNE DLA RODZICÓW!
Obowiązkowe kaski dla dzieci od czerwca 2026!
Nowe przepisy wchodzą w życie już za kilka miesięcy. Każde dziecko do 16. roku życia będzie musiało zakładać kask przed jazdą na hulajnodze, rowerze, deskorolce czy monocyklu.
Co musisz wiedzieć:
Obowiązek dotyczy nie tylko dróg, ale też parków, ciągów pieszo-rowerowych i dróg dla rowerów (DDR).
Za brak kasku mandat (jedyne 100 zł ) – płaci prawny opiekun niepełnoletniego.
Kask musi posiadać certyfikat CE.
Obowiązek obejmuje też maluchy przewożone w fotelikach rowerowych.
Macie czas do czerwca 2026 – warto zaopatrzyć się w odpowiedni kask przed sezonem wiosennym!
Bieg w narciarstwie klasycznym dla Kurpiów i dla WOŚP. (zdjęcia)
Category: FELIETONY,NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 8 lutego 2026
Bieg w narciarstwie klasycznym dla Kurpiów i dla WOŚP.
W tym roku biegliśmy razem z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy – przed biegiem można było wesprzeć WOŚP, wrzucając datki do puszki. Wolontariuszami w Przystani, w biurze zawodów byli Państwo Karolina i Paweł Niewiadomscy (Prezydent Ostrołęki z małżonką).
W niedzielę 25 stycznia 2026 roku WOŚP gra na rzecz leczenia chorób przewodu pokarmowego u dzieci.
Bieg odbył się w Przystani na dystansie 10,5 km i 4,5 km, po trasie przygotowanej maszyną do wyciskania śladu. Start i meta zlokalizowane były na polanie przy Szkole Podstawowej w Przystani. Start biegu nastąpił o godz. 11:00.
Zawodnicy wystartowali w plastronach z numerami startowymi. Wpisowe zostało określone na minimum 50 zł, wrzucone do puszki WOŚP.
Dla najlepszych zawodników (miejsca I-III) przewidziane były puchary w dwóch kategoriach: – kobiety, – mężczyźni oraz dla najmłodszego i najstarszego zawodnika.
Oto skrócone wyniki biegu:
KOBIETY OPEN: 1. Aleksandra Nerwińska 2. Justyna Matejunas 3. Anna Zarzycka MĘŻCZYŻNI OPEN: 1. Waldemar Spychalski 2. Wojciech Zarzycki 3. Wojciech Broniek DZIECI OPEN: 1. Adam Klemendorf 2. Kalina Topa 3. Łucja Topa NAJMŁODSZA: Łucja Topa (8 lat), NAJSTARSZY: Marcin Zaurski (79 lat).
Mieszkańcy Czarnowca również pobiegli.
Trzech, a właściwie czterech mieszkańców Czarnowiec.pl wzięło udział w dzisiejszym biegu. Oto ich wyniki:
4 miejsce Dariusz Aleksandrowicz – 0:48:48 9 miejsce Norbert Siemiątkowski – 1:10:10 13 miejsce Marek Karczewski – 1:15:15 15 miejsce Jacek Pawłowski – 1:30:30
Poniżej kilka zdjęć z dzisiejszego „V Biegu Kurpsiów” w narciarstwie klasycznym. Foto: Marek Karczewski, moja-ostroleka.pl, Elżbieta Podeszwa, Jacek Pawłowski, MOSiR w Ostrołęce.
Polecamy wszystkim tę formę rekreacji, a nawet rywalizacji!
V Bieg Kurpsiów w narciarstwie klasycznym odbył się w Przystani dnia 25 stycznia 2026 r.
Marek Karczewski, 25.01.2026 r.
Woda spada z nieba, a rachunek z poczty.
Category: NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Nie wpadłeś w pułapkę „betonozy”? Masz kostkę na podjeździe? Podatek od kostki brukowej – czym jest i kogo dotyczy?
Podatek od kostki brukowej – od kiedy obowiązuje?
Podatek od kostki brukowej został wprowadzony w Polsce 1 stycznia 2018 roku na mocy nowelizacji ustawy z dnia 20 lipca 2017 roku – Prawo wodne (Dz. U. 2017 poz. 1566 z późn. zm.). Ostatnia nowelizacja przepisów miała miejsce w 2022 roku i poszerzyła grono beneficjentów.
Wysokość podatku od kostki brukowej zależy od stopnia zabudowy działki oraz zastosowania urządzeń retencyjnych.
1,00 zł za 1 m² za każdy rok – w przypadku braku urządzeń do retencjonowania wody.
0,60 zł za 1 m² za każdy rok – gdy zastosowano urządzenia do retencjonowania wody o pojemności do 10% odpływu rocznego.
0,30 zł za 1 m² za każdy rok – gdy zastosowano urządzenia do retencjonowania wody o pojemności od 10 do 30% odpływu rocznego.
0,10 zł za 1 m² za każdy rok – gdy zastosowano urządzenia do retencjonowania wody o pojemności powyżej 30% odpływu rocznego.
Oznacza to, że powierzchnia o wymiarze 600 m² pokryta kostką brukową lub innym materiałem nieprzepuszczalnym w 50% może generować koszt na poziomie 900 zł rocznie.
Przez lata żyliśmy w przekonaniu, że tzw. „podatek od deszczu” dotyczy tylko wielkich hal magazynowych, supermarketów z gigantycznymi parkingami i deweloperów. To myślenie jest już nieaktualne. Wystarczy, że pstanowili Państwo wyłożyć podjazd estetyczną kostką brukową, by znaleźć się na celowniku urzędników.
Właściciele domów jednorodzinnych, zmęczeni koszeniem trawy i pielęgnacją ogrodu, masowo wykładają swoje posesje kostką brukową. Podjazdy, tarasy, ścieżki, a czasem całe podwórka zamieniają się w szczelne, betonowe place. Jest czysto, estetycznie i nowocześnie.
Wielki Brat patrzy na twoją posesję. Drony, mapy satelitarne, urzędnicy.
Czasy, gdy wielkość powierzchni utwardzonej deklarowało się „na oko”, minęły bezpowrotnie. Gminy coraz chętniej sięgają po nowoczesne technologie, by uszczelnić system poboru opłat. Wykorzystuje się do tego:
Mapy ortofotomapy: Wysokiej rozdzielczości zdjęcia lotnicze pozwalają precyzyjnie obrysować kontury budynków, tarasów i podjazdów. Program komputerowy w kilka sekund wylicza metraż powierzchni nieprzepuszczalnej.
Drony: W przypadku sporów lub terenów trudnodostępnych, urzędnicy mogą wysłać drona.
Kontrole terenowe: Pracownicy wodociągów sprawdzają fizycznie, gdzie podłączone są rynny.
Pilnuj progów: Jeśli masz bardzo dużą działkę (zbliżasz się do 3500 m²), uważaj z nowymi zabudowaniami. Przekroczenie progu ustawowego wpadnie w rygor „podatku od deszczu” naliczanego przez Wody Polskie, a tam stawki są znacznie wyższe (nawet 1,50 zł za 1 m² rocznie przy braku retencji).
Nie zalewaj sąsiada: To najważniejsza zasada. Woda opadowa musi zostać zagospodarowana na Twoim terenie. Jeśli po położeniu kostki sąsiad ma bagno w piwnicy – zapłacisz mu odszkodowanie znacznie wyższe niż koszt budowy studni chłonnej.
Czy Państwa posesja wpadła w próg podatkowy?
Należy o to wszystko zapytać urzędników w Urzędzie Gminy. Jeśli powołane specjalnie komisje stwierdzą, że stan trwa już wiele lat, mogą naliczyć odsetki od deszczu, który spadł na Państwa działkę.
Foto: sebbruk-com-pl
MK
„W końcu normalnego sołysa Czarnowiec ma…” Napisała jedna z mieszkanek.
Category: historyczne,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Właśnie dziś, 23 stycznia, roku pańskiego 2025-ego wypowiedziano słowa, które pozostaną na zawsze zapisane na kartach historii Czarnowca.
Dziś, tak naprawdę, zupełnie przypadkowo, przeglądając materiały o kolarstwie ostrołęckim, gdzieś na kolejnym podłączanym dysku wyświetlił mi się folder inne/czarnowiec. Co ja tam wrzuciłem myślę? Zaglądam i widzę skopiowane – podesłane przez znajomych screeny (zrzuty ekranów). Pytanie dlaczego podesłane? Bo już na wigilii wiejskiej w Czarnowcu, w 2023 r., przy łamaniu się opłatkiem, wójt rzekuński usunął moją osobę ze znajomych fejsbukowych. Zostałem (już chyba wcześniej) poblokowany na wszelkich profilach fejsbukowych gminy i gminnych jednostek. Nie widziałem i nadal nie widzę tych profili. Ludzie jednak podsyłali swoje spostrzeżenia.
Więc przeglądam…
Kilkanaście plików, które podsyłali ludzie po zebraniu wiejskim zwołanym i zorganizowanym przez wójta gminy Rzekuń w świetlicy wiejskiej w Czarnowcu na dzień 23 stycznia 2025 r.
Myślę, że wielu z Państwa wie po co było zwołane zebranie. Wójt właśnie tego dnia postanowił obsadzić na stanowisku sołtysa/świetlicowego swojego jedynego kandydata. Przybyli Mieszkańcy Czarnowca, choć z przekazów niektórych obecnych na zebraniu wynikało, że niektórzy to już byli mieszkańcy. Odbyło się liczenie głosów i wygrał. Wygrała nareszcie normalność! Użyłem wcześniej sformułowania „świetlicowego”. Tę funkcję wójt ustanowił dla nowego wybranego sołtysa już wtedy gdy jeszcze pełnił swoją kadencję poprzedni – ten nienormalny (było to pod koniec 2024 r.).
Można by wiele pisać o zachwycie mieszkanki, która w euforii wyraziła swoją normalną opinię, ale czy warto?
Chyba jednak trochę warto – tak w ekspresowym podsumowaniu:
Ten NIENORMALNY ogłaszał konsultacje wśród Mieszkańców na co wydać pieniądze z Budżetu Sołeckiego. Ten NORMALNY nie musi, i tak rajczyni o tym zadecyduje.
Ten NIENORMALNY informował wszystkich Mieszkańców ile gmina przydzieliła środków na sołectwo w ramach Funduszu Sołeckiego (jest wszystko na stronie Czarnowiec.pl). Ten NORMALNY nie informuje, bo i tak rajczyni postanawia prawie cały fundusz zwrócić do gminy. To po co Mieszkańców irytować?
Ten NIENORMALNY informował wszystkich Mieszkańców SMS-ami o śmieciach, podatkach, wydarzeniach, zebraniach… Ten NORMALNY nie musi, bo i tak ten kto ma wiedzieć, wie.
Ten NIENORMALNY nazywał się na fejsbuku Marek Karczewski (tak nazywa się nadal). Ten NORMALNY nazywa się na fejsbuku (imię) Sołectwo, nazwisko (Czarnowiec). Po co podawać prawdziwe imię i nazwisko, skoro i tak kto ma wiedzieć wie.
Ten NIENORMALNY realizował Uchwały Zebrania Wiejskiego w sprawie wydatkowania FS. Gdy miała nastąpić zmiana zwoływano Zebranie i Mieszkańcy sami decydowali jak wydatkować FS po zmianach. Ten NORMALNY nawet nie wie na co był przeznaczony FS, bo i tak pomimo Uchwały Zebrania wiejskiego z 2024 r. rajczyni zdecydowała, że jednak będzie realizowany tak jak ona wskaże. Po co zwoływać jakieś dziwne zebrania jak i tak ludzie się nie zorientują, że były inne ustalenia. A głosowali za przeznaczeniem całych środków FS 2025 na oświetlenie uliczne – według listy zaproponowanej przez samą rajczynię. Podczas realizacji FS 2025 lampy stanęły w zupełnie innych miejscach niż Zebranie Wiejskie uchwaliło!
Ten NIENORMALNY dbał o siedem tablic ogłoszeniowych, tak aby wyglądały schludnie, a żaden szarpany papier (nieaktualny) nie był zdejmowany przez wiatr czy ulewę. Ten NORMALNY – można zobaczyć (jeśli ktoś lubi spacery), jak wyglądają tablice po roku…
Ten NIENORMALNY organizował z Radą Sołecką i Radą Świetlicy (w późniejszym okresie także z KGW) dla Mieszkańców: Mistrzostwa Czarnowca w piłce nożnej, Mistrzostwa Czarnowca w tenisie stołowym, rajdy rowerowe, Zjazdy na ByleCzym, wigilie wiejskie, slajdowiska, warsztaty, potańcówki. Możecie Państwo przeglądnąć ten dział – WYDARZENIA Ten NORMALNY nie musi, bo latem wójt zorganizował w Czarnowcu festyn przed świetlicą dla (podobno Mieszkańców). Zdjęcia ukazały, że to była impreza dla rajców gminy.
Ten NIENORMALNY (przez sześć lat) nie wziął za użyczanie budynku świetlicy ani grosza! Świetlicą zarządzała (jedyna w gminie zgodnie z Uchwałą z 2015 r.) Rada Świetlicy, która również nie pobierała opłat, a jedynie wynajmujący jako darowiznę na rzecz świetlicy przekazywali: zastawę, środki czystości, inne urządzenia i rzeczy użyteczne dla budynku świetlicy. Ten NORMALNY (według Uchwały jako świetlicowy) pobiera zgodnie z Uchwałą z 2024 r. prowizję w kwocie 20% wpłaconych do gminy pieniędzy. Świetlica zaczęła żyć! W przeciągu roku 2025 na 52 tygodnie, (jeśli ktoś chciał sobie zaprzątać bzdurami głowę), to ok. 50 razy była puszczona w obieg. Nie chce mi sie wyszukiwać zarządzeń i uchwał, ale coś około 500 zł. wynajmujący płacili, a teraz od nowego roku 2026 podobno 1000 zł? W tej kwestii możliwe, że się mylę, ale nie znajduję w żadnych oficjalnych sprawozdaniach świetlicowego ile wpływa na konto za otwieranie drzwi świetlicy. Czy to aby nie jest informacja publiczna?
Ten NIENORMALNY informował oficjalnie jaki jest skład Rady Sołeckiej i Rady Świetlicy. (wszystko do dziś jest na Czarnowiec.pl) Ten NORMALNY nie musi informować, bo kto ma wiedzieć, nie wie. Na stronie gminy (BIP) też nikt tego nie wyczyta!
Ten NIENORMALNY sam pisał ogłoszenia, sprawozdania, zaproszenia, informacje. Ten NORMALNY nic nie musi pisać. Ma od tego sekretarkę lub sekretarki. Choć po dziesięciu wpisach z całego roku 2025 można zauważyć jeden styl, jednej sekretarki, która mocno kładzie nacisk na miłość i wyrozumiałość: „…jak silna i zgrana jest nasza lokalna społeczność. Takie chwile budują więzi i pozostają w pamięci na długo.” A podpisuje: „Z wyrazami szacunku Sołtys wsi Czarnowiec”. To jest normalne, bo każda sekretarka podpisuje: prezes, dyrektor, wójt, burmistrz, prezydent, minister itp. I to jest pomimo wszystko normalne.
Ten NIENORMALNY nie woził księży po kolędzie, bo miał za słabo wypasione auta i był dość długo bezrobotnym. Czy podstawienie czerwonego sejaka byłoby dobrze odebrane? Ten NORMALNY przynajmniej wozi…
Ten NIENORMALNY wywalczył w czasie pandemi 2020/2021 aby ksiądz jednak przybył do Czarnowca na święcenie pól i upraw. Większość sołtysów parafii upierała się aby wziąć ziemię w worek i iść do kościoła ją święcić. Ten NORMALNY nawet wszystkich Mieszkańców nie poinformował o tym, że rajczyni organizuje święcenie pól.
Ten NIENORMALNY informował wszystkich Mieszkańców o szczepieniu psów. Ten NORMALNY nie musi. Dlaczego? Ponieważ Mieszkańcy do mnie dzwonili i dzwonią, kiedy będzie szczepienie, bo na stronie czarnowiec.pl nie ma takiej informacji.
Najbardziej parszywa sytuacja w 2025 r.
Wydarzyła się podczas pokątnej decyzji o ustaleniu nazwy dla drogi powiatowej 2550W! Nawet sam wójt rzekuński powiedział do jednego z Mieszkańców, że do Karczewskiego to i tak nie pójdą pytać. Radni oczywiście z naruszeniem prawa podjęli Uchwałę o nadaniu nazwy naszej drogi bez żadnych konsultacji, ogłoszenia zebrania, demokratycznego głosowania! Do dziś, gdy spotykam Mieszkańców DP2550W i pytam czy ktoś z nimi rozmawiał – robią wielkie oczy i nie dowierzają, że można zrobić coś poza ich plecami. Ten NIENORMALNY pytał wszystkich Mieszkańców DP2550W na specjalnie zwołanym zebraniu (wyłącznie dla Mieszkańców tej drogi). Wnioski o nadanie nazwy dla DP2550W zostały odrzucone. Można to było zrobić w demokratyczny sposób, ale ani rajczyni, ani jej podwładny świetlicowy nie uznają demokracji, bo folwark to jednak folwark…
Podesłane pliki graficzne
Postanowiłem wrzucić tu kilka plików, bo wiem, że sporo ludzi nie posiada fejsbuków i instagramów. Z tych obrazków możecie sobie Państwo wyczytać, wypatrzeć, kto był uszczęśliwiony obsadzeniem nareszczie NORMALNEGO… ps. Zauważyłem (na jednym ze skreenów), że pan NORMALNY dnia 5 maja 2024 r. wypisał się z Czarnowca, po tym jak wójt zebrał ludzi specjalnie w długi wekkend majowy aby obsadzić swojego. Obraził się, bo się nie udało, pomimo, że elektorat NIENORMALNEGO był we Włoszech, Szwajcarii, Kanadzie i na Filipinach, na długiej majowej „majówce”. Ten termin zebrania (z 2024 r.) zapewnie niespecjanie sekretariat wójta wskazał, bo taki był w kalendarzu wolny od wszelkich wydarzeń gminnych, długiego majowego weekendu. Wszyscy: wójt, jego kandydat i rajczyni otrzymali czarną polewkę od Mieszkańców Czarnowca.
Aha, w tych szpargałach dyskowych pozostały jeszcze takie:
Oczywiście, ja wiem kto te informacje do mnie pisał, ale je zanonimizuję.
Mieszkaniec Czarnowca – 14.12.2024 r. „Odjebałeś dziś numer stulecia… Jesteś najlepszym sołtysem jakiego kiedykolwiek znałem. Podejrzewam, że nigdy się nie dowiemy o co chodziło…”
Przedsiębiorca z Czarnowca – 15.12.2024 r. „Marek, pamiętam jak Cię poznałem: wracałem do domu autem, zatrzymałeś mnie i spytałeś czy tu mieszkam. Co Cię to obchodzi dziwaku na rowerze – pomyślałem. Powiedziałeś, że jesteś sołtysem i masz dla mnie decyzję podatkową – no spoko 🙂 Po jakimś czasie poznaliśmy się bliżej, a ja byłem coraz bardziej zaskoczony jak wygląda życie społeczne w takiej małej miejscowości. To niebywałe co się tutaj działo przez te kilka ostatnich lat, a jak opowiadałem innym to zwieszali głowy i z zazdrością mówili: „u nas tak nie ma”. Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu, że trafiliśmy z przeprowadzką akurat wtedy, kiedy byłeś sołtysem (nie znałem poprzedniczki i nigdy wcześniej nie mieszkałem „na wsi”). Cieszy mnie bardzo czego doświadczyliśmy z rodziną przez te lata i mimo, że jakoś wybitnie aktywnie nie uczestniczyliśmy w organizowanych przez Ciebie imprezach to i tak mamy mnóstwo fantastycznych wspomnień i pamiątek. Gdy mieszkańcy Czarnowca zdecydowali, że nienależne jest Tobie miejsce w radzie gminy, pomyślałem ( i wówczas Ci to powiedziałem), że te sołectwo na Ciebie nie zasługuje. Niemniej zgodnie z Twoją prośbą głosowałem, byś został sołtysem. Głosowałem wbrew sobie – to nie była moja „bądź wola twoja”, bo wiedziałem, że będziesz miał pod górę, że będzie Cię te sołtysowanie bardzo dużo kosztować. Że będziesz starał się dla ludzi, którzy i tak tego nie docenią. Cieszę się, że podjąłeś taką decyzję, choć w sercu też jest trochę żalu, bo przecież…nie oszukujemy się – Andrzej się do takich rzeczy po prostu nie nadaje, nie ma takiej charyzmy jaką masz Ty. Dużo się zmieni, a raczej, jak mawiał pewien Podlaski „celebryta” – nie będzie niczego. No cóż fajnie i wesoło to już było i jak to mówią nasi południowi sąsiedzi: „to se ne vrati”. Podjęcie takiej decyzji na pewno nie było łatwe, na pewno nie spadło na Ciebie z dnia na dzień. Nie chcę nawet się domyślać ile Cię to kosztowało nerwów itd. Mam jednak nadzieję, że w końcu odetchniesz, odpoczniesz zajmiesz się swoimi pasjami, rodziną. Mam też nadzieję, że czasem przycyklujesz na nasze osiedle pogadać o czymkolwiek 🙂 Dziękuję Ci za twoje poświecenie i zaangażowanie na rzecz rozwoju naszego sołectwa i jednoczenia jego Mieszkańców. Do zobaczenia”
Doktor historii z Mazowsza – 31.12.2024 r. „Szkoda, że podjąłeś taką, a nie inną decyzję. Smutne, że ludzie tak zaangażowani w działania na rzecz lokalnych społeczności z tych, czy innych względów wycofują się ze swych aktywności … wszystkiego dobrego w 2025 r. Marku …”
Sołtys z gminy Lelis – 29.01.2025 r. „Jako obserwator powiem, że byłeś jednym z najaktywniejszych sołtysów jakich znam ..a znam ich całkiem sporo. Kawał świetnej roboty!”
Influenserka z Wyszkowa – 29.01.2025 r. „Nie wiem o co chodzi, mogę się tylko domyślać, że wpis jest związany z wyborami w miejscowości, w której mieszkasz. Z doświadczenia wiem, że jeśli coś się kończy to wkrótce rozpocznie się coś nowego o wiele lepszego, czego z całego serca Ci życzę. Niech otworzą się nowe drzwi z wszelkimi dobrami dla Ciebie, pozdrawiam.”
Mieszkanka osiedla Działkowego – 29.01.2025 r. „To teraz wszyscy zobaczą jak nowy sołtys się będzie wykazywał. A Marek Karczewski zawsze będzie naszym zapamiętanym sołtysem, który każdego znał przywitał się z każdym i pogadał. Angażowal się we wszystko co mógł. Ale tacy ludzie zawsze zawadzają. Nie pasują bo nie przytakują na wszystko. Mają własne zdanie.”
Współwaścicielka stacji diagnostycznej – 29.01.2025 r. „Nie jestem mieszkanką Czarnowca. A bywam tam właśnie dlatego że mają cudownego sołtysa. Tylko pozazdrościć co robi dla mieszkańców. Organizator do potęgi entej, niesamowity umysł scalania ludzi w jedność. Pozdrawiam cały Czarnowiec, a przede wszystkim Sołtysa z dużej litery.”
Honor, czy to w dzisiejszych, folwarcznych czasach możliwe?
Wielu Mieszkańców oraz obserwatorów, zarzuca mi, że niepotrzebnie zrezygnowałem. Wielu pyta dlaczego? – „przecież mogłeś jeszcze rok wytrzymać i mieć dodatek do emerytury”. Odpowiadam wszystkim to samo: Ja sołtysem nie po to zostałem wybrany, aby zbić na tym fortunę. Nie byłem sołtysem dla pieniędzy tylko dla ludzi. Może za honorowo…? Ocenę pozostawiam Państwu.
Świętujmy rocznicę NORMALNOŚCI.
Marek Karczewski, Czarnowiec, 23.01.2026 r.
Babcia i dziadek świętują.
Category: NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Dzień Babci i Dziadka obchodzony jest praktycznie na całym świecie. W tym dniu wnuczkowie obdarowują swoich dziadków drobnymi upominkami oraz dziękują najstarszym członkom rodziny za ich obecność.
W Polsce Dzień Babci obchodzony jest 21 stycznia. Jego tradycja sięga 1964 roku. Wtedy tygodnik „Kobieta i Życie” podjął inicjatywę i ogłosił, że właśnie w tym dniu składamy babciom życzenia. Data szybko przyjęła się w polskich kalendarzach.
Dzień Dziadka obchodzimy w Polsce 22 stycznia. Tradycja weszła do polskich zwyczajów zdecydowanie później, bo 14 lat po ogłoszeniu Dnia Babci. To właśnie w 1978 roku Telewizja Polska ogłosiła konkurs na propozycję daty dla tego święta. Dużą popularnością cieszyła się data urodzin Mieczysława Fogga (30 maja), jednak finalnie zdecydowano się na obchodzenie Dnia Dziadka w dzień po Dniu Babci.
Dziadek Maciej Lubicz – (Zygmunt Kęstowicz) – „Klan”, Dziadek Janusz Tracz – (Jerzy Rogalski) – „Plebania”, Pan Abrahamczyk – (Marian Łącz) – „Alternatywy 4”. Dziadek Lucjan Mostowiak (Witold Pyrkosz) – „M jak miłość”,
Zdrowia stalowego, portfela grubego i żeby wnuki wpadały częściej niż tylko po kieszonkowe! Życzymy Wam, żebyście mieli tyle energii, by to wnuki nie mogł za Wami nadążyć! Mniej kolejek w przychodni, a więcej promocji w ulubionym sklepie!
Foto: AKPA, kadr z serialu „Plebania”. Babcia Józia (Katarzyna Łaniewska 1933-2020)Fot: plejada/kadr z serialu „M jak miłość”. Dziadek Lucek (Witold Pyrkosz 1926-2017)
MK
Michniewicz z Czarnowca wystawiał ogiera anglo-trakeńskiego. Czy został skrytykowany?
Category: Historia,historyczne,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Niezdecydowanie, zdawać by się mogło wydawca dziewiętnastowiecznej „Gazety Rolniczej” Nr 25 z 1897 r. podaje datę publikacji 7(19) czerwca. Czy zatem gazetę wydrukowano 7 czy może 19 czerwca? Otórz obie daty są prawidłowe. W XIX wieku różnica między kalendarzami wynosiła 12 dni, co sprawiało, że data juliańska przypadała wcześniej niż jej gregoriański odpowiednik. Zapis 7 (19) czerwca 1897 oznacza: 7 czerwca – data według kalendarza juliańskiego, 19 czerwca – data według kalendarza gregoriańskiego (używanego obecnie). Taki podwójny zapis był powszechny w dokumentach z terenów zaboru rosyjskiego, gdzie kalendarz juliański obowiązywał urzędowo aż do 1915/1918 roku.
Z racji na fakt, że kalendarz juliański spóźniał się o 1 dzień na każde 128 lat, 24 lutego 1582 roku, Papież Grzegorz XIII w bulli papieskiej[1] „Inter Gravissimas” ogłosił reformę kalendarza, zwanego odtąd kalendarzem gregoriańskim. Dokument nakazywał pominąć 10 dni z dotychczasowego kalendarza, dlatego też po środzie, 4 października 1582 nastąpił od razu czwartek, 15 października.
Napotykając w dostępnych źródłach podwójne datowanie już wiemy, że te daty prezentowane w nawiasie są podawane według „naszego” gregoriańskiego kalendarza.
Teraz już wiemy, że fakty poniżej opisane będą dotyczyć tych dat z nawiasów. Tyle o podwójnych datach. Wyszło trochę długo, a mieliśmy się w tym wpisie dowiedzieć o Michniewiczu…
Co wiemy z Gazety Rolniczej o Maurycym Michniewiczu – właścicielu majątku Czarnowiec?
Na pierwszej stronie gazety czytamy:
„Wystawa inwentarzy. W dniu 12 b. m. o god. 2-ej po południu otwarto, po dziewięcioletniej przerwie, wystawę inwentarzy, które, jak się spodziewać uależy, odtąd już stale, co roku, powtarzać się będzie. Wbrew naszym, a i ogólnym przewidywaniom, opartym na tak bardzo spóźnionej decyzji, wystawa obesłaną została bardzo licznie. Liczba dostarczonych okazów przewyższa o wiele ilość, jaką widywaliśmy na wystawach poprzednich; stąd prosty wniosek, że gdyby nie spóźniona decyzja, wystawa tegoroczna byłaby wprost imponującą i że takiemi też będą następne.
Lista eksponentów przedstawia się szczegółowo jak następuje: W dziale koni...”
Wystawa inwentarzy, otwarta 12 czerwca 1897 roku po dziewięcioletniej przerwie, odbyła się w Warszawie. Wystawy tego typu organizowano na placach wystawowych w Warszawie, najczęściej na tzw. Polu Ujazdowskim (rejon dzisiejszego Parku Ujazdowskiego i Al. Ujazdowskich). Za organizację odpowiadało Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie, a konkretnie jego Sekcja Rolnicza.
Co było przyczyną wspomnianej w gazecie przerwy? Wspomniana przerwa w organizowaniu Wystaw Inwentarzy była spowodowana przede wszystkim zagrożeniem epidemiologicznym (pomorem bydła i chorobami trzody) oraz restrykcjami administracyjnymi władz carskich. Główną przyczyną zawieszenia wystaw po 1888 roku były powtarzające się epidemie chorób zakaźnych zwierząt, które wymuszały na władzach wprowadzanie surowych zakazów przemieszczania inwentarza. Organizowanie dużych skupisk zwierząt z różnych regionów kraju niosło zbyt wielkie ryzyko rozprzestrzenienia się zarazy na całe Królestwo Polskie. Władze rosyjskie, w ramach polityki po powstaniu styczniowym, niechętnie patrzyły na wszelkie inicjatywy sprzyjające konsolidacji polskich środowisk ziemiańskich i gospodarczych. Brak zgody na zjazdy i wystawy był formą kontroli nad aktywnością społeczną Polaków. Po 1888 roku sekcje rolnicze działające przy Muzeum Przemysłu i Rolnictwa w Warszawie borykały się z trudnościami w uzyskaniu odpowiedniego terenu (później wystawy odbywały się na Polu Ujazdowskim) oraz funduszy na budowę tymczasowych pawilonów. Wystawa była wielkim wydarzeniem, ponieważ po raz pierwszy od niemal dekady hodowcy mogli zaprezentować postępy w hodowli bydła, koni i trzody.
Wśród 63. wystawców koni tejże wystawy, przy pozycji 48 widzimy nazwisko Maurycego Michniewicza z Czarnowca, który wystawił jednego ogiera anglo-trakeńskiego.
Wspomniany ogier anglo-trakeński Maurycego Michniewicza był jednym z eksponatów (choć nielicznych) mających dowieść postępu w hodowli prywatnej, która po latach zastoju spowodowanego epidemiami mogła wreszcie zaprezentować swoje wyniki szerokiej publiczności i potencjalnym nabywcom w stolicy.
Ogier Michniewicza (anglo-trakeński) był jedynym egzemplarzem warszawskiej wystawy. Wystawiono araby, oldenburskie, konie wierzchowe swego chowu, anglo-arabskie i inne, ale anglo-traken z Czarnowca był jedyny na warszawskiej wystawie.
Czy ogier Michniewicza (anglo-trakeński) pod koniec XIX wieku był popularny w hodowlach?
Pod koniec XIX wieku ogiery o pochodzeniu anglo-trakeńskim (czyli konie trakeńskie z silną domieszką pełnej krwi angielskiej) były nie tylko popularne, ale wręcz kluczowe dla europejskiej hodowli koni szlachetnych. Cieszyły się uznaniem. Były fundamentem kawalerii. Rasa trakeńska, rozwijana w Prusach Wschodnich, była głównym dostawcą koni dla armii. Pod koniec XIX wieku dążono do uzyskania koni lżejszych i szybszych, co osiągano właśnie poprzez krzyżowanie lokalnych klaczy z ogierami pełnej krwi angielskiej (anglo-trakeny). W latach 60. XIX wieku ponad 68% klaczy w Stadninie Głównej w Trakenach było krytych ogierami pełnej krwi angielskiej. Do roku 1912 wskaźnik ten wzrósł do ponad 84%, co pokazuje, jak potężny był trend uszlachetniania rasy. Trakeny były symbolem luksusu i sprawności. Konie słynęły z niezwykłej wytrzymałości i szybkości. Pod koniec wieku potrafiły pokonywać trasy długodystansowe znacznie szybciej niż inne ówczesne rasy. W tamtym okresie na ziemiach polskich konie te były marzeniem każdego ziemianina, łącząc elegancję konia wierzchowego z twardością potrzebną w rolnictwie i wojsku.
Jak traken czy anglo-traken Michniewicza mógł wyglądać w 1897 r.?
TEMPELHÜTER ur.1905 w Stadninie w Trakenach. Foto: skrzypiec.net/historia
Królewska Stadnina Koni w Trakenach (Hauptgestüt Trakehnen) była prawdziwym „klejnotem w koronie” Prus Wschodnich. Była to najznamienitsza, najbardziej znana i największa w Europie do wybuchu II wojny światowej hodowla koni szlachetnych.
Początek XIX wieku przyniósł w stadninie rewolucyjne zmiany w hodowli trakeńskiej. Zapoczątkowano organizowanie wystaw hodowlanych i premiowanie materiału zarodowego. Koniowi trakeńskiemu nadano typ bardziej wierzchowy poprzez stanowienie ogierami pełnej krwi angielskiej. Koniec XIX wieku to starania hodowlane w kierunku konia trakeńskiego cięższego kalibru, stosowano intensywny wychów, trening wytrzymałościowy młodych koni, selekcję na dzielność i staranny dobór osobników do kojarzenia.
Dlaczego właściciel ziemski wsi Czarnowiec Maurycy Michniewicz w roku 1897 posiadał w gospodarstwie pełnokrwistego ogiera anglo-trakeńskiego? Michniewicz posiadał ogiera anglo-trakeńskiego z tych samych powodów, dla których rasa ta była wówczas powszechnie ceniona – prestiż, potrzeby wojska (kawalerii) oraz rolnictwa. Można przypuszczać, że będąc aktywnym hodowcą oraz uczestnikiem wspomnianej wystawy, kierował się wieloma motywacjami. Dążeniem do doskonałości hodowlanej, bo konie anglo-trakeńskie uchodziły za konie „szlachetne”, łączące pożądaną wytrzymałość z elegancją i szybkością, co było wynikiem intensywnego uszlachetniania ich krwią angielską. Posiadanie takiego ogiera świadczyło o nowoczesnym podejściu do hodowli i statusie właściciela. Konie te były wszechstronne i posiadały wysoką użyteczność. Choć hodowcy pod koniec XIX wieku dążyli do uzyskania nieco masywniejszych koni na potrzeby rolnictwa, to konie trakeńskie wciąż były cenione jako wierzchowce i konie zaprzęgowe (kawaleryjskie). Ich wytrzymałość i dzielność czyniły je idealnymi do pracy w majątku ziemskim, jak i na użytek wojska.
Wystawy, takie jak ta wznowiona w 1897 r., były miejscem prezentacji najlepszego inwentarza i zawierania transakcji. Michniewicz mógł sprowadzić lub wyhodować takiego ogiera, aby podnieść wartość swojego stada i odnieść sukces na prestiżowej wystawie. Hodowla koni pełnej krwi była często pasją ziemian, a sukcesy hodowlane przynosiły im rozgłos i satysfakcję w środowisku arystokratycznym i gospodarczym. Posiadanie ogiera tej rasy było wówczas inwestycją w najlepszą dostępną „technologię” hodowlaną, gwarantującą potomstwo o pożądanych cechach użytkowych i dużej wartości rynkowej.
Skrytykowano Michniewicza czy wystawę?
Tygodnik rolniczo-przemysłowy „Rolnik i Chodowca” z 1 lipca 1987 roku krytykuje wystawę?
Tak streszcza „ECHA z miasta i z zagona. Treść: … – Z jakiej strony przedstawiony został коń? – Jakie konie mamy, a jakich nam brak?- Nędza koni warszawskich…”
„…Wiele było powodów, dla których wystawa „koni i zwierząt gospodarskich” mogła się nie udać. Najważniejszy ten, że zabrano się do niej zbyt późno i że gdy zabrano się, mówiono zbyt mało. Pomimo to jednak wystawa się udała. O ileżby się więc udała lepiej gdyby… Ale dajmy pokój. Stało się! Na przyszły rok można się będzie po- prawić…”
„…Co do koni, które wyniesione zostały nawet po nad zwierzęta domowe, to te cieszyły się jeszcze innemi honorami, jakie im się należą od towarzystwa wyścigów; umieszczono je w „głównym” pawilonie, przeprowadzano je przed publicznością, jeżdżono na nich wierzchem i w powozach… Koń przedstawiony został ze strony piękna i przyjemności i ewentualnie wojny; jakby zapomniano, że jest on także przyjacielem pracy człowieka i zwierzęciem pociągowem. Na 233 okazy, przedstawiono 20 zaledwie koni roboczych, z których…”
„…Reszta to paradjery pod wierzch i trochę do zaprzęgu. Mamy mnóstwo drobiazgu marnego na wszystkich jarmarkach, hodowanego przez włościan, a kupowanego przez dwory na „fornalki”[2]. Nie brak nam koni i do powozu i do bryczki, ale jeżeli przemysłowiec nasz w Warszawie chce kupić konia pociągowego, silnego do furgonu, to musi go szukać albo za granicą, albo kontentować się przyprowadzonemi przez handlarzy z Cesarstwa. Te ostatnie zaś przychodzą do nas po większej części jako trzylatki (tak jak na wyścigi), a po latach dwóch, lub trzech, z nogami krzywemi i opojami[3] przedstawiają obraz, do czego hodowla racyonalna nie powinna dopuszczać. Tak nędznych koni, jakie się widzi w Warszawie, nie zdarzyło mi się widzieć w żadnem mieście europejskiem. Niktby się nie domyślił u nas tego zamiłowania do koni, z jakiego się ciągle chwalimy i tego „znawstwa” naturalnie. U nas każdy jest znawcą koni!..”
„…Pragnąłbym i życzyłbym, by co rok było lepiej, co rok świetlej. A komitetowi wystawy i tym wszystkim i chrzestnym i rodzonym ojcom wystawy także zapewne o to chodzi. Więc zgoda i do zobaczenia się za rok!” Podsumował Adam Brona.
Czy Brona skrytykował między innymi Maurycego Michniewicza z Czarnowca za wystawienie swojego „paradjera”?
Gdyby kogoś zainteresował tekst pełnego artykułu oraz inne sparawy rolnicze z 1897 roku, to można przeczytać gazetę pobraną z Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej -> (PDF)
Marek Karczewski, 15.01.2026 r.
[1] – Bulla papieska to uroczysty, oficjalny dokument papieski. [2] – Fornalki to najczęściej określenie na zaprzęgi konne (zwykle składające się z dwóch lub czterech koni roboczych). Były one przydzielane do pracy fornalom, czyli stałym robotnikom rolnym w dawnym majątku ziemskim. [3] – Opoje to miękkie, niebolesne obrzęki (wypukłości) występujące najczęściej w okolicach stawów lub pochewek ścięgnistych nóg u koni obciążonych pracą.
„Słysząc o nartach, przeciętny człowiek najpierw pomyśli o rozległym stoku. Jednak na nartach można także biegać. Czy to popularny sport w naszym kraju? Rzeczywiście, często narty kojarzy się tylko ze zjeżdżaniem. Tymczasem biegi narciarskie to najstarsza konkurencja narciarska. Narciarstwo biegowe w Polsce ponownie wraca do łask i staje się coraz z powszechniejszą formą aktywności fizycznej. Wiele osób przechodzi z narciarstwa zjazdowego właśnie do biegania na nartach. Czasami zaczynają uprawiać je ludzie, którym narciarstwo zjazdowe szkodzi ze względu na problemy kostno-stawowe, albo tacy, którzy chcą rozwinąć swoją wytrzymałość. Warto powiedzieć, że narciarstwo biegowe ma szersze działanie prozdrowotne niż narciarstwo zjazdowe.” [1]
Zachęcanie do narciarstwa biegowego warto oprzeć na podkreślaniu jego dostępności, korzyści zdrowotnych oraz wyjątkowego kontaktu z naturą. Oto wszechstronne (wybrane) korzyści zdrowotne:
– Narty biegowe angażują niemal wszystkie grupy mięśniowe (nogi, ramiona, tułów, a nawet mięśnie skośne brzucha i przeponę). To trening całego ciała. – To jeden z najskuteczniejszych sposobów na redukcję tkanki tłuszczowej i poprawę kondycji. – W porównaniu do narciarstwa zjazdowego, biegówki są bezpieczniejsze dla stawów i niosą mniejsze ryzyko urazów. To znakomite spalanie kalorii. – Aktywność na świeżym powietrzu redukuje stres, poprawia samopoczucie dzięki wydzielaniu endorfin i działa jak „medytacja ruchowa”. To wszystko również dla zdrowia psychicznego.
25 stycznia 2026 r. – polecamy Przystań!
To znakomita okazja do rozpoczęcia przygody z biegówkami. Profesjonalnie przygotowana trasa, Wspaniałe okoliczności przyrody Lasów Państwowych Nadleśnictwa Ostrołęka, Leśnictwa Przystań. Niepowtarzalna otmosfera zimowych imprez, które w ostatnich latach są rzadkością!
Zapisy u Organizatora Wojciecha Zarzyckiego pod nr 509 964 070.
[1] – Katarzyna Witek z Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie
Polecam – odważnej decyzji. 🙂
Marek Karczewski, 19.01.2026 r.
Gdy śniegu za dużo napada, w Czarnowcu…(wideo)
Category: NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 8 lutego 2026
Gdy śniegu za dużo napada, w Czarnowcu…
„Jest zima, musi być zimno” „Gdy nie wymrozi zima, sierpień zbierać co nima” „W zimie odkryte ucho, to w lecie sucho”
No to na narty!
Wczoraj i dziś (17,18 stycznia 2026 r.) trochę narciarze polatali. Ale aby mogło się udać bieganie na nartach biegówkach, na komfortowej trasie, trzeba było ją wykonać.
W sobotę Pan Piotr (w dodatku jubilat! Piotr) zrobił maszynowy ślad, z którego mogą korzystać narciarze biegowi – stylu klasycznego. Dziękujemy!
Z nagrań Pana Jacka wyszło coś takiego. 🙂
Dodatkowo dziś podesłał swoje fotki z trasy w Czarnowcu oraz troszkę z Lipianki. Dziękujemy za przepiękne ujęcia.
Dziękujemy serdecznie za wykonane prace Panom: Piotrowi i Jackowi.
Czarnowiec, 13.01.2026 r. Na podstawie §11 pkt. 3 oraz §9 pkt. 2 podpunkt 1) Statutu Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu, z dnia 23 listopada 2022 r.
ZWOŁUJĘ Walne Zebranie sprawozdawczo-wyborcze Członków KGW Czarna Owca w Czarnowcu. Zebranie odbędzie w czwartek 5 lutego 2026 r. w świetlicy wiejskiej w Czarnowcu przy ul. Dzikiej Róży 2. Początek zebrania o godz. 18:00 (drugi termin 18:15)
Przewodnicząca KGW Czarna Owca w Czarnowcu Monika Sendrowska
W porządku Zebrania znajdują się m.in: – dyskusja o zmianach w statucie, – wybór władz (Zarządu) Koła…
Na prośbę Przewodniczącej KGW Moniki Sendrowskiej, Marek Karczewski, 13.01.2026 r.
Spotkali się przy kamieniu – Czerniejewski i Jaworowski.
Category: Historia,historyczne,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Tak kiedyś ustalono granicę pomiędzy Ostrołęką a Dzbeninem i Czarnowcem.
W dość już starej, bo z XX wieku gazecie wydawanej na ziemi łomżyńskiej „Kontakty” wypatrzyłem taki oto wycinek:
„W pobliżu drogi wiodącej z Ostrołęki do Dzbenina leży nad rzeką Narwią głaz. Okoliczna ludność uważa go za niezwykły.
Dawniej stał na nim krzyż. Na płaskiej powierzchni wielkości 3-4 metrów kwadratowych posiada odciśniętą dłoń dziecka z szeroko rozstawionymi palcami. Ów tajemniczy kamień znajdował się w przeszłości na terenach spornych. W końcu XIX wieku o tutejszy las toczył się konflikt pomiędzy dziedzicem Dzbenina i Czarnowca, Czerniejewskim, a właścicielem gospodarstwa rolnego, pasieki oraz młyna wodnego, Jaworowskim, który posiadał grunty w obrębie granic miejskich. Pewnego wiosennego dnia obaj gospodarze spotkali się przy kamieniu. I wtedy zdarzyła się rzecz niezwykła. W wyniku powodzi woda zmyła wierzchnią warstwę ziemi i odsłoniła górną część głazu. Ku zdumieniu zauważyli na kamieniu odcisk ręki dziecka. Uznali, iż nie jest to wybryk natury, lecz znak Opatrzności. Doszli między sobą do porozumienia i ustalili granicę.
Na pamiątkę pojednania pan Jaworowski ustawił na kamieniu krzyż, który został zniszczony przez Niemców w 1915 roku.”
Na poniższym zdjęciu z lat 70-tych XX wieku widzimy siedzącą Gabriellę Kuderską z Jaworowskich, znaną ostrołęcką bibliotekarkę. Górna powierzchnia kamienia znajdowała się wtedy kilkadziesiąt centymetrów nad poziomem gruntu. Zdjęcie z kolekcji Pana Bohdana Wojciechowskiego.
Fot. ze strony Ekomena.org.pl (dostęp 11.01.2026 r.)
Legenda o kamieniu świętojańskim i Milenie oraz o diable Chachluzie.
Legenda legendą, a kamień nadal leży w tym samym miejscu – od wieków nad brzegiem Narwi, który wciąż można podziwiać. Leżał także przed konfliktem granicznym Jaworowskiego i Czerniejewskiego. Leży dziś (w styczniu 2026 r.) przy obecnie budowanej w jego sąsiedztwie, bardzo potrzebnej przeprawy mostowej przez rzekę Narew. Z nadzieją liczymy, że w tym miejscu zostanie zabezpieczony, a lokalni sympatycy historii i legend będą mogli nadal na nim zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Na stronie stowarzyszenia Ekomena z Ostrołęki możemy znaleźć artykuł o głazie, który w 2019 r. „odgrzebano” dosłownie z zalegającej na nim ziemii. W pracach odkrywkowych pomagał członek Ekomeny Paweł Niewiadomski (obecnie prezydent miasta Ostrołęki). Zdjęcie z prac poniżej.
Fot. ze strony Ekomena.org.pl (dostęp 11.01.2026 r.)
Członkowie Ekomeny o kamieniu piszą tak:
„Kamień legenda, magiczne miejsce” – tak o Kamieniu Świętojańskim pisał Witold Popiołek w swojej książce „Narew pełna wspomnień”. Niestety, nie napisał nic więcej. Kiedyś kamień powszechnie znany, od wielkiej powodzi w roku 1979 zapomniany, gdyż został przysypany warstwą ziemi. Równo 40 lat nie było wiadomo, gdzie się znajduje, lecz w roku 2019 członkowie naszego Stowarzyszenia go odnaleźli i odkopali. To ogromny granitowy głaz o nietypowej, płaskiej powierzchni. Na głazie znajdują się inskrypcje – wyryte dwa krzyże. Głaz ten intrygował nas od początku, a zwłaszcza tajemnicze słowa Witolda Popiołka o legendzie i magicznym miejscu. Wiele lat zbieraliśmy strzępki informacji o nim. Z pojedynczych fragmentów udało się napisać legendę o tym kamieniu:
„Siedział sobie diabeł Chachluz na bagnisku i rozmyślał: – Jak to jest, że inne diabły dorobiły się a to opuszczonego młyna, a to rozlatującej się karczmy, a diabeł Boruta w Łęczycy miał już nawet swój zamek. Za to on, mimo wielu starań, jak był czartem błotnym, tak i dalej czartem błotnym pozostał. Czyli w hierarchii diabłów stał najniżej. Śmiały się z niego inne diabły, że taki nieporadny i tylko wychodzą mu niegroźne psikusy. A to czasem zaplącze w kołtun koński ogon na pastwisku, a to porozrzuca siano w stogach, a to ukradnie kurę. Ludzie się go nie bali, raczej żartowali, czasami straszono nim małe dzieci. A i te, gdy dorosły do słusznego wieku sześciu lat, naśmiewały się z niego. Ściemniało się. Z oddali słychać było coraz głośniejsze dźwięki rytmicznej melodii. Nadchodziła Noc Świętojańska, zwana też Nocą Kupały. Na brzegu Narwi zajaśniało ogromne ognisko. Kto żyw zmierzał w jego stronę aby bawić się do białego rana. Ocknął się Chachluz z zadumy. Czuł, że to będzie jego noc… Na święto wybierał się także Janko, sierota. Rodzice zmarli mu wiele lat temu, podczas epidemii. Wychowywała go babcia, ale też pomarła niedawno. Od tego czasu tułał się między gospodarzami, wykonując drobne prace. Pasał krowy, pomagał w pracach gospodarskich za wikt i opierunek. Janko wykombinował sobie, że na Święcie Kupały na pewno pozna jakąś miłą pannę. Miał w końcu 17 wiosen i czas już był najwyższy. Ubrał się zatem w swój najlepszy przyodziewek i ruszył w stronę rzeki. Zabawa już się rozkręciła na dobre. Z początku wszyscy tańczyli razem. Kiedy jednak zaczęli dobierać się w pary, Janka nikt nie chciał. Dziewczęta wyśmiewały jego biedny ubiór, nieśmiałość, brak pewności siebie. Po wielu próbach Janko zwątpił. Przeklął swój los, po czym wykrzyknął w przestworza: – Oddam wszystko, żeby być takim, jak inni młodzieńcy...”
„…Kamień pozostał do tej pory na starym miejscu. Bagno z biegiem lat wokół niego wyschło. Do lat 70-tych XX wieku kamień był ogólnie znany i często odwiedzany. W roku 1979 Ostrołękę nawiedziła wielka powódź. Aby ratować miasto, zdecydowano o budowie wału. Od strony Dzbenina wał bierze początek w pobliżu głazu. W to właśnie miejsce była zwożona ziemia na budowę wału. Niewykorzystana ziemia tak podniosła okoliczny teren, że na kolejne lata głaz znalazł się pod około 20-centymetrową warstwą ziemi. Na czterdzieści lat pozostał w zapomnieniu… Ludzie powiadają, że kamień ten ma cudowne moce, pomaga nieszczęśliwie zakochanym dokonać właściwego wyboru, a tym szczęśliwie zakochanym daje siłę na różne zmartwienia i frasunki. Bije od niego pozytywna energia. Bywa nazywany kamieniem zakochanych lub kamieniem świętojańskim...”
Tu można przeczytać pełną treść artykułu o kamieniu i legendy -> EKOMENA
Poniżej zdjęcie posiadłości Państwa Jaworowskich z początków XX wieku. Obecnie (po prawej) to dzika plaża przy moście kolejowym oraz miejsce budowy nowej przeprawy mostowej przez Narew. Z prawej strony od wiatraka znajduje się kamień świętojański. Kamień kiedyś wyznaczał granice posiadłości Jaworowskich i Czerniejewskich. W tej chwili przez kamień przebiega również granica Miasta Ostrołęki i gminy Rzekuń – wsi Dzbenin. Zdjęcie z kolekcji Pana Bohdana Wojciechowskiego.
Fot. ze strony Ekomena.org.pl (dostęp 11.01.2026 r.)
Czesław Parzych, znany poeta, regionalista, kronikarz miasta
Czesław Parzych opisał historię sporu granicznego między Wojciechem Czerniejewskim a Tomaszem Jaworowskim w swojej publikacji zatytułowanej: „Dzbenin – wieś nad Narwią” (wydanej przez Towarzystwo Przyjaciół Ostrołęki). W tej monografii Parzych przytacza historyczne dokumenty (m.in. z XVIII wieku), które obrazują życie dawnej szlachty zagrodowej w okolicach Ostrołęki. Spór właściciela Czarnowca Wojciecha Czerniejewskiego z Tomaszem Jaworowskim jest tam przedstawiony jako klasyczny przykład sąsiedzkich zatargów o miedzę i granice posiadłości w dawnym Dzbeninie, co rzuca światło na ówczesne stosunki własnościowe i krewkość lokalnych właścicieli ziemskich.
Parzych opisuje spór Wojciecha, a o Walentym, Tomaszu czy Władysławie (Czerniejewskich) nie. Czy wszyscy Czerniejewscy toczyli spór z Jaworowskimi? Czy od momentu ustalenia granicy na kamieniu spory ustały?
W historycznych zestawieniach właścicieli ziemskich (do których dotarliśmy) Wojciecha Czerniejewskiego trudno znaleźć jako właściciela głównego majątku w Czarnowcu, ale w sąsiednim Dzbeninie. Głównymi i najbardziej znanymi właścicielami majątku w Czarnowcu była rodzina Wyszomirskich, która zarządzała dworem do czasu nacjonalizacji po II wojnie światowej. Wcześniej wśród właścicieli wymieniani są również przedstawiciele rodzin Michniewiczów, Doberskich, Glinki, czy Iżyckich. Wojciech Czerniejewski (szlachcic zagrodowy) posiadał swoje dobra, które graniczyły bezpośrednio z gruntami Tomasza Jaworowskiego. To właśnie na styku tych dwóch posiadłości w miejscowości Dzbenin dochodziło do opisywanych przez Czesława Parzycha sporów granicznych. Obie miejscowości graniczą ze sobą (Dzbenin gmina Rzekuń i Ostrołęka), historyczne dokumenty według Parzycha przypisują Wojciecha Czerniejewskiego do szlachty dzbenińskiej, oraz właścicieli folwarku w Czarnowcu.
Ludwik Jaworowski (zm. 26 grudnia 1945 r. w wieku 62 lat). Przedstawiciel rozległej dziś rodziny Jaworowskich, przybyłej do Ostrołęki z Wołynia za króla Zygmunta III Wazy. Jaworowscy byli rolnikami i młynarzami, trudnili się też pszczelarstwem, a ich grunta obejmowały tereny od wsi Drężewo do fortu, część Otoku, teren obecnego osiedla Sienkiewicza, Jaracza, Łęczysk i Piaski, granicząc z gruntami Czerniejewskich, dziedziców dworów Czarnowiec i Dzbenin.
Fot. ze strony Ekomena.org.pl (dostęp 11.01.2026 r.)
Źródła: – Gazeta „Kontakty” str. 13, Nr 34 (825) 25.08.1996 r. – strona www Ekomena org pl, dostęp 11.01.2026 r. – Zeszyty Naukowe Nr III (1989)
Skoro dziś posiadamy już sporo wiedzy o czarnowieckim dworze – majątku – dobrach, to wypadałoby to w jakiś logiczny sposób zindeksować.
Zdajemy sobie sprawę, że brakuje nam do doskonałości dat w postaci dd.MM.rrrr, a obecnie możemy podawać same lata (w przybliżeniu). Może jeszcze okaże się, że zaistnieją w bliżej nieokreślonym czasie takie możliwości, aby dogrzebać się do protokołów, aktów notarialnych, umów pomiędzy poszczególnymi właścicielami majątku w Czarnowcu, ale czy aż tak musiałoby wyglądać zestawienie, aby ocenić je na „celujący”?,
W menu „HISTORIA” dodaliśmy „INDEKS DZIEDZICÓW”, który ma pomóc Państwu w odszukaniu informacji, np. Kto w roku 1939 – podczas wybuchu II wojny światowej zarządzał gospodarstwem (dworem) w Czarnowcu?
Indeks jest oczywiście niekompletny i wyłącznie od Państwa zaangażowania może zależeć jego aktualizacja. Każdy kto chciałby zgłosić swoje uwagi, lub posiada wiedzę o innych zarządcach majątkiem czarnowieckim proszony jest o kontakt pod nr 533 613 913 – Marek Karczewski lub napisanie swojej opinii na adres: wiesczarnowiec@gmail.com.
UWAGA! Na stronie „indeks dziedziców”, aby przeczytać szerszy opis o właścicielu/dzierżawcy, należy kliknąć w obrazek/awatar.
Dziękujemy za wszelkie sugestie i uwagi do naszej strony.
Proszę kliknąć w poniższy obrazek aby przejść do indeksu właścicieli dworu w Czarnowcu.
„Kiedy śmieci” to aplikacja, która pamięta o naszych śmieciach…
Oto post, który „kiedy śmieci” opublikowało na swoje piąte urodziny:
Polubcie Ich profil, bo tworzą nie tylko aplikację o śmieciach…
„Kiedy śmieci” są także, a może przedewszystkim w Czarnowcu! To mieszkańcy Czarnowca Katarzyna i Artur Krzynówkowie są trzonem tej przyjaznej nam firmy.
Od pięciu lat – zupełnie za darmo mieszkańcy Czarnowca mogą korzystać z aplikacji, która o niczym nie zapomina.
Historia dzisiejsza jest bardzo śmieszna i dlatego warta opisania.
Tak już bardziej po południu, bo wydeptywałem wcześniej ścieżkę w śniegu, aby dostrzec nadjeżdżającego księdza, który dziś nawiedził Czarnowiec.
Dzwoni Zbycho – tak przed czternastą i mówi: „masz czas?” Zbychu nie bardzo, bo na księdza czekam, który już kieruje się ku nam Czarnowieczanom (od 1 stycznia Rada języka polskiego nakazała pisać z DUŻEJ litery). „Dobra mam tylko pytanie, czy chciałbyś troszkę zdjęć z drona?” – mówi Zbycho. Jasne! Dawaj, cykaj, nagrywaj. „Bo ja już od czterech lat robię, i pomyślałem, że przy okazji przelotu przez Czarnowiec mogę pstryknąć.” Bardzo będę wdzięczny. „Wiesz spadło trochę śniegu, to zabieram synów na sanki do Czarnowca, bo w Rzekuniu górek brak.” Dobra Zbysiu, już muszę kończyć, bo ksiądz kieruje się w moją stronę! „Nara”
Wprawdzie co jakiś czas podsyła mi zdjęcia z samolotu kolega pilot Marcin Eliasz, z którym od czasu do czasu mam przyjemność jechać szosą – wtedy gdy po niebie nie lata. 🙂 Myślałem, że synowie Zbycha będą korzystać z białej pierzynki aż nosy umarzną, że to nagranie będzie z godzinę trwało, a tu nagle telefon… „Marek, k…. (kurczaki) tak wiatr n………. (nacierał) na drona, że wyleciałem dosłownie na minutę.” Dobra, nieważne, zrobisz gdy będzie taka możliwość… „Ale przez ten wiatr drona złapać nie mogłem…”
Zbyszek przysyła ujęcia z nieba i nie tylko z nieba – możecie Państwo zobaczyć w materiale wideo co się wydarzyło.
Zbyszek Zajkowski z Rzekunia jest super kolegą (od lat)! Jeśli ktoś jeszcze nie wie, to On właśnie w 2016 roku kazał mi kupić tego Citroena – tego „Uważaj na sołtysa”. 🙂 Przy kupnie powiedział „silnik jest jak igiełka” i do dziś nie był silnik naprawiany ani remontowany. Zbychu miał oko nie tylko do samochodów. 🙂 Gdy od roku 2011 organizowaliśmy z AG bez limitu i Klubem Kolarskim 24h kolarskie Czasówki (łącznie 11 edycji) w Czarnowcu, Rzekuniu i Zapiecznym, to Zyszek w swoim społecznym czasie razem z ojcem Krzysztofem wykonywali tyle nieocenionej pracy, że nie sposób o tym wspomnieć.
Dziś pokazał, że ta zajawka, którą nagrał nad Czarnowcem będzie jedną z części serialu o naszej wiosce pod roboczym tytułem „uLotne wpadki Zbyszka na ziemi czarnowieckiej”. 🙂 Wprawdzie synowie sanek nie spróbowali, ale film jest haha. Dlaczego? Obejrzyjcie Państwo wideo do końca.
Działo się dnia 3 stycznia 2026 r.
Dziękuję serdecznie Zbychu za Twoją społecznikowską pracę. Czekamy na kolejne filmy, już bez takich tego… 🙂
Jeszcze kilka fotek z lotu ptaka.
Marek Karczewski, 3.01.2026 r.
Kalendarium Czarnowca – styczeń 2026.
Category: KOMUNIKATY,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Przełom każdego roku, to czas na podsumowania tego co za nami. Na to przyjdzie jeszcze czas, aby zebrać dla Państwa w chronologiczne tabele istotnych spraw, które zaistniały w Czarnowcu, w 2025 roku.
Czego można naszej wiosce życzyć w 2026 roku? Jakie wydarzenia powinny wpisywać się do naszego wspólnego kalendarium? Czy przy obecnie zmieniającym się świecie do ważnych „osiągnięć” na naszej (jeszcze wiejskiej ziemi) trzeba będzie odnotowywać to że: – otwarto pierwsze miejskie osiedle; – pobudowano pierwszy wieżowiec; – przejechał ostatni spalinowy samochód; – wymontowano u Państwa „Kowalskich” ostatni piec/kocioł na węgiel; – wycięto ostatnią sosnę, która sypała igliwiem; a może trzeba będzie odnotować, że każde gospodarstwo od dnia „x” musi posiadać 16. (słownie: szesnaście) kubłów do każdej frakcji śmieci? Nie sposób wróżyć, co ludziom do głowy może przyjść…
Pozostańmy przy tym co jest tu i teraz.
Od 2018 roku, gdy razem z Panem Jackiem Pawłowskim dogrzebujemy się do coraz to nowych kart historii Czarnowca, kalendarium jest uzupełniane na bieżąco. Można je śledzić tu ->
Dziś comiesięczne zestawienie najważniejszych dat w historii naszej wioski.
1 – 1912 r. – W Zdzieborzu przychodzi na świat Zygmunt Wyszomirski s. Romana i Marii. Podporucznik, zamordowany w Katyniu (zam.16/19.04.1940) O Zygmuncie Wyszomirskim przeczytamy tu ->
4 – 2012 r. – Wycięto 200-letnią sosnę przy świetlicy. Wnioskowała sołtyska Czarnowca Milewska Wiesława. Zlecił wycięcie wójt Godzina Stanisław. Wyciął Suski Jarosław z Laskowca. Można o tym przeczytać tu ->
21 – 1908 r. – Przychodzi na świat Stanisław Gierłowski, s. Franciszka i Marianny. Jeniec Stalag IA, przew. GRN, Sołtys Czarnowca. (zm.24.04.1978). Pisaliśmy o jeńcu Gierłowskim tu ->
29 – 1945 r. – Ubowcy po karykaturze procesu i wyroku, rozstrzelają Jana Wyszomirskiego „Wrońskiego”. Karę śmierci wykonano w ubeckim więzieniu przy ulicy 11 Listopada w Warszawie. O Janie Wyszomirskim można przeczytać tu ->
Marek Karczewski, 1.01.2026 r.
Podwójne życzenia od KGW Czarna Owca w Czarnowcu (audio)
Category: KGW-News,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Dla kibiców i przyszłych członków.
Podsumowanie roku dla KGW Czarna Owca w Czarnowcu to świetna okazja, by podziękować za wspólne działania, małe sukcesy, wyjazdy, konkursy, warsztaty, konferencje i szkolenia.
Wspólnie chcemy dziś świętować nasz trzeci rok w przestrzeni wsi oraz gminy.
Świętujmy, składając życzenia Noworoczne pełne zdrowia, pomyślności, spełnienia marzeń, spokoju i radości, wszystkim, którzy w roku 2025 wsparli działania naszego Koła. Życzymy sobie aby nadchodzący rok 2026 przyniósł dalsze sukcesy i jeszcze bardziej wzmocnił i tak silne więzi.
Z tego miejsca dziękujemy ciepłem płynącym z głębi naszych serc wszystkim kibicom i sympatykom naszego Koła.
Dla wspierających dusz chcemy w nadchodzącym roku powodować zaskakujące i pełne wrażeń projekty.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
Dla członkiń i członków.
Drogie Panie, drodzy Panowie, Kochane Przyjaciółki i Przyjaciele,
Rok 2025 był dla naszego Koła niezwykle trudny, a wręcz przełomowy.
Pomimo wszystko był aktywny i pełen wrażeń! Odnotowaliśmy małe sukcesy! Uczestniczyliśmy w konkursach, warsztatach, wyjazdach integracyjnych i wydarzeniach zespalających. Wspólnie stworzyliśmy wiele niezapomnianych chwil, które na długo (pozytywnie) zapadną w naszej pamięci.
Dziękujemy sobie za wspólne zaangażowanie, uśmiechy i najcenniejszą dziś społecznikowską pomoc w każdym działaniu!
To dzięki NAM wszystkim jesteśmy tak wspaniałą społecznością.
Życzymy sobie aby nadchodzący rok 2026 przyniósł dalsze sukcesy i jeszcze bardziej wzmocnił i tak silne więzi.
SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
No to również, na przełomie 2025/2026 coś na wesoło dla kibiców… 🙂
Zróbcie głośniej!
Marek Karczewski, 30.12.2025 r.
Dziś 12. rocznica komunikacji z miastem.
Category: NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Brak jest publicznie dostępnych, precyzyjnych statystyk rocznej frekwencji dedykowanych wyłącznie linii Nr 22, która kursuje przez Czarnowiec. Informacje te są zazwyczaj danymi w rozliczeniach między miastem Ostrołęka, a gminą Rzekuń. Spółka MZK w Ostrołęce publikuje zazwyczaj dane dla całego systemu komunikacji miejskiej, a nie dla poszczególnych połączeń. Dostępne dane ogólne z raportów wskazują, że: w 2024 r. MZK w Ostrołęce przewiozło ponad 22 miliony pasażerów, pokonując 6 milionów kilometrów.
12. lat temu pierwszy „liniowy” autobus MZK przejechał przez Czarnowiec.
Linia Nr 22 obsługiwana przez Miejski Zakład Komunikacji Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością w Ostrołęce została uruchomiona dokładnie 23 grudnia 2013 roku.
Trasa linii od momentu powstania obejmuje przejazd przez Czarnowiec i łączy go z Ostrołęką oraz Rzekuniem: Trasa: – Dw. PKS – Osiedle Centrum – Szpital Specj. – Tobolice – Czarnowiec – Rzekuń. Pierwotnie linia została zaplanowana jako połączenie kursujące w dni robocze… i tak pozostało do dziś, choć wiele grup seniorskich wnioskowało do MZK i Urzędu Gminy w Rzekuniu o uruchomienie choć jednego kursu w niedzielę – do kościoła.
16 grudnia 2013 r. Zarząd MZK informuje mieszkańców Czarnowca: „Miejski Zakład Komunikacji Spółka z o. o. w Ostrołęce informuje, że od dnia 23.12.2013 r. uruchamia linię Nr 22, kursującą w dni robocze na trasie: Dw. PKS – Osiedle Centrum – Szpital Spec. – Tobolice – Czarnowiec – Rzekuń. W związku z powyższym zostaje zawieszona linia Nr 20, kursująca na trasie: Dw. PKS – Osiedle Centrum – Szpital Spec. – Tobolice”.
Trasa linii Nr 22 w 2013 r.
„Odpowiedzi wygenerowane przez AI mogą zawierać błędy!”
Dziś, gdy w prosty sposób chcemy dowiedzieć się „prawdy” zawartej w internecie często sięgamy po narzędzie ejaj. Nie jest to niestety, jak już zapewne wielu z Państwa zauważyło, narzędzie doskonałe. Jest pomocne, ale myli często fakty… Korzystając z AI trzeba brać na niego poprawkę. Przykładem błędnej informacji jest chociażby taki oto tekst (gdy pytamy o datę uruchomienia linii 22 przez Czarnowiec): „Głównym wnioskodawcą i inicjatorem uruchomienia linii Nr 22 przez Czarnowiec był ówczesny sołtys Czarnowca, Marek Karczewski”.
Kto zauważa błąd? Wyjaśnienie poniżej…
Ejaj pisze dalej: Szczegółową historię powstania tej linii oraz archiwalne wpisy dotyczące starań o jej uruchomienie można znaleźć w serwisie sołectwa czarnowiec.pl.
W czasie uruchomienia linii Nr 22 przez Czarnowiec (grudzień 2013 roku) wójtem gminy Rzekuń był Stanisław Godzina. Sprawował tę funkcję w latach 2010–2018. To właśnie za jego kadencji, dzięki współpracy z Markiem Karczewskim i władzami Ostrołęki, doszło do uruchomienia tego połączenia komunikacyjnego.
W czasie uruchomienia linii Nr 22 przez Czarnowiec prezydentem Ostrołęki był Janusz Kotowski. Sprawował urząd w latach 2006–2018. To właśnie za jego prezydentury Miasto Ostrołęka porozumiało się z gminą Rzekuń w sprawie obsługi komunikacyjnej miejscowości Czarnowiec przez miejskie autobusy.
W czasie uruchomienia linii Nr 22 trwała kadencja 2010–2014 Rady Gminy Rzekuń. W skład ówczesnej Rady Gminy wchodzili: Stanisław Dmochowski, Andrzej Gierwatowski, Edward Gryczka (Przewodniczący Rady), Wiesław Frydrych, Kazimierz Jastrzębski, Jerzy Konopka, Janusz Kubeł, Zbigniew Małkowski, Beata Mierzejewska, Andrzej Pieńkowski, Wojciech Rogoziński, Ewa Szatanek, Sławomir Wysocki, Janusz Zajkowski, Małgorzata Żebrowska.
W czasie uruchomienia linii Nr 22 funkcję prezesa zarządu Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce sprawował Ryszard Chrostowski. Zajmował to stanowisko od 2008 do 2018 roku. To on, wraz z prezydentem Januszem Kotowskim i wójtem Stanisławem Godziną, odpowiadał za operacyjne wdrożenie nowej linii oraz ustalenie jej rozkładu jazdy.
Archiwalny komunikat na stronie MZK dotyczący uruchomienia tej linii.
Data publikacji: 17 grudnia 2013 r..
Treść: Spółka poinformowała, że od dnia 23.12.2013 r. uruchamia linię Nr 22.
Trasa: W komunikacie wskazano przebieg: Dw. PKS – Osiedle Centrum – Szpital Spec. – Tobolice – Czarnowiec – Rzekuń.
Częstotliwość: Pierwotnie linia została zaplanowana do kursowania wyłącznie w dni robocze.
Za bilet trzeba zapłacić.
W grudniu 2013 roku, w momencie uruchomienia linii Nr 22, obowiązywała następująca taryfa opłat za bilety jednorazowe:
Rodzaj biletu
Cena
Bilet normalny (w kiosku/automacie)
2,20 zł
Bilet ulgowy (w kiosku/automacie)
1,10 zł
Bilet normalny (sprzedawany przez kierowcę)
2,80 zł
Bilet ulgowy (sprzedawany przez kierowcę)
1,40 zł
Jednak już od 28 października 2017 r. wszystkie przejazdy liniami MZK w Ostrołęce są bezpłatne.
Jaki budżet roczny musiała gmina Rzekuń przeznaczyć na realizację tej linii?
Dokładna roczna kwota, jaką gmina Rzekuń musiała przekazywać miastu Ostrołęce za uruchomienie linii Nr 22, nie jest dostępna w podanych źródłach. Informacje te wynikały z porozumienia międzygminnego i były elementem budżetu obu samorządów. Porozumienia takie opierają się zazwyczaj na zasadzie partycypacji w kosztach funkcjonowania linii na terenie danej gminy (pokrycie różnicy między kosztami operacyjnymi a wpływami z biletów).
Tabor
W 2013 r. tabor MZK Ostrołęka był zróżnicowany i składał się zarówno z nowoczesnych na ówczesne czasy pojazdów, jak i starszych modeli. Do obsługi pasażerów na nowo uruchomionej linii Nr 22 przez Czarnowiec wykorzystywano autobusy następujących marek:
Solbus: W latach 2011–2012 flota została zasilona fabrycznie nowymi modelami Solbus SN11M.
Solaris: MZK eksploatowało autobusy Solaris Urbino 9 (zakupione wcześniej, m.in. w 2002 r.) oraz nowsze jednostki.
Jelcz: W użyciu wciąż pozostawały starsze, ale sukcesywnie wycofywane modele, takie jak Jelcz M11, Jelcz 120M oraz mniejszy Jelcz M081MB (Vero).
MAZ: Od 2009 roku w taborze znajdowały się niskopodłogowe modele MAZ 206.
Autosan: Wykorzystywano m.in. mniejsze jednostki, takie jak Autosan H7.
MAN: W zasobach znajdowały się pojedyncze egzemplarze, np. MAN-Berkhof 14.220.
Tu przypadkowo (w Czarnowcu) autobus linii Nr 28, bo w remoncie jest ul. Wspólna. Zdjęcie wykonane 25 czerwca 2025 r. na ul. Sosnowej. Fot. Marek Karczewski
Gdzie ejaj popełniła błąd? Czego ejaj nie wie?
Po pierwsze użyła słowa „sołtys” co nie jest prawdą. Użyła słów „Głównym wnioskodawcą i inicjatorem…” co już prawdzie jest bliższe. Jednak, aby przedstawić tu w pełni drogę przygotowań do uruchomienia linii Nr 22 przez Czarnowiec potrzebujemy kilku zdań wyjaśnień…
Latem 2013 r. gdy w czasie urlopu wypoczynkowego udałem się na kawę do koleżanki (księgowej) w MZK, z którą kiedyś miałem przyjemność pracować w PeKaeSie wpadł mi przy okazji pobytu na kawie pomysł wstąpienia do Prezesa Chrostowskiego. Razem i z księgową i z Ryszardem pracowaliśmy przecież wcześniej w PKS Ostrołęka S.A. Oni odeszli wcześniej, ja pod koniec 2015 r. No i tak siedząc na tej kawie mówię, że wejdę do prezesa… Wszedłem, dzień dobry, cześć, co słychać itd. – Panie prezesie czy jest jakaś przeszkoda aby MZK mogło zabierać mieszkańców Czarnowca do Rzekunia i Ostrołęki? „nie ma żadnej!” – mówi Chrostowski. Idź tylko do radnego/radnych aby przekonali wójta i się dogadamy. Tak też sie stało. Za dzień czy dwa po tej kawie u Joanny i wizycie u prezesa poleciałem do Sławka Wysockiego – radnego, który mieszkał (nadal mieszka, ale radnym już nie jest) naprzeciwko Urzędu Gminy i urzędującego wójta zarazem. Ludzie mówili, że Sławek w gminie jest codziennie. 🙂 Sławek – przekonaj wójta aby zechciał dofinansować autobusy MZK przez Czarnowiec. „Dobra jutro będę…” czym potwierdził, że jest codziennie. 🙂 Jakie były dalsze ustalenia pomiędzy Godziną/radnymi – Kotowskim a Chrostowskim nie wiem, ale wiem, że gdzieś późną jesienią zadzwonił do mnie kierownik Działu Przewozów z MZK i poprosił o podesłanie nazw przystanków. Nie pamiętam teraz jakie te nazwy podesłałem ale wiem, że jak pierwszy raz wsiadłem do autobusu MZK, który jechał do Czarnowca to sam nie wiedziałem gdzie jestem. Taką uchwałę o nazwach przystanków podjęli radni! Te nazwy są chyba najprawdopodobniej na mapce powyżej.
To nie koniec historii o uruchomieniu linni, bo nieugięta Pani Agnieszka Wierzbowska z ul. Sosnowej w Czarnowcu, gdy dowiedziała się, że mają puszczać MZK do Czarnowca – zainterweniowała. Zgłosiła i to bardzo słusznie, zmianę, która do dziś obowiązuje (od początku uruchomienia). W pierwszej wersji autobus 22 miał jechać prosto z Tobolic traktem goworowskim do Czarnowca. Pani Agnieszka „wychodziła” Tobolicom i mieszkańcom ulic: Wspólna i Sosnowa w Czarnowcu dodatkowe przystanki. Tak jest do dziś.
Dziś po 12. latach dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zgody na dofinansowanie przewozów. Prezesowi MZK – Chrostowskiemu Ryszardowi, prezydentowi miasta Ostrołęki Kotowskiemu Januszowi oraz wójtowi gminy Rzekuń Godzinie Stanisławowi. Dziękujemy radnym gminy Rzekuń ówczesnej i późniejszym kadencjom za coroczne przeznaczanie środków na realizację tej linni MZK Nr 22.
Marek Karczewski, 23.12.2025 r.
Boże Narodzenie 2025 – życzenia dla mieszkańców i czytelników
Category: NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Drodzy Mieszkańcy sołectwa Czarnowiec, Szanowni Sympatycy naszej małej wioski,
Najlepsze życzenia z okazji Świąt Bożego Narodzenia, aby przyjście na świat Chrystusa przyniosło ze sobą radość, pokój, nadzieję i miłość.
Życzę, aby ten świąteczny czas był okazją do zatrzymania się przy wigilijnym stole. Aby umocnił nasze więzi rodzinne i sąsiedzkie. Zróbmy w tych dniach miejsce w naszych sercach na przyjaźń i nadzieję. Niech blask świątecznej świecy przypomina, jak wielką siłą jest dobroć, wzajemna życzliwość i wspólnota. Niech Betlejemskie Światło Pokoju dotrze do wszystkich domów.
Dziękuję za wiele życzliwości i wsparcia w społecznikowskich działaniach na rzecz naszej wspólnej wioski. Wierzę, że razem będziemy nadal…
Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia
Kolęda utworzona przez „Suno” ze słów wiersza Jana Adamowicza-Pilińskiego – 1907 r.
Marek Karczewski, Czarnowiec.pl, 24 grudnia 2025 r.
Iżycki — ludowiec, senator, który administrował Czarnowcem.
Category: Historia,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Od 2018 roku, gdy razem z Panem Jackiem Pawłowskim — społecznikiem, postanowiliśmy przywrócić pamięć o naszych czarnowieckich przodkach oraz o ważnych wydarzeniach naszej małej wioski, co jakiś czas odkrywamy kolejne karty historii.
To czy wątek historyczny pojawi się na naszych łamach, często jest zwykłym zbiegiem okoliczności, który kieruje nas na inny grunt poszukiwań. Dnia 4 grudnia 2025 r. tak bardziej z wieczora, przy doniosłym święcie górników „Barbórce”, spotykam w kolejce do kasy w naszej otwartej od października placówce spotkań — dr Marka Niewiadomskiego. Okazuje się, że w nowej miejscówce Czarnowca można spotkać się z grupą ludzi: prasy, historii, kultury, muzyki, sztuki oraz sportu. Pan Marek mieszka w Olszewie-Borkach, a w I Liceum Ogólnokształcącym, w Ostrołęce jest nauczycielem historii. Zadaję Panu Markowi proste pytanie: „Czyta Pan naszą stronę Czarnowiec.pl?” Odpowiada: „Nie”. „To zapraszam, bo w dziale historia może być coś, co Pana zainteresuje”. Pan Marek mówi: „Piszę obecnie książkę o sprawach społecznych, pod roboczym tytułem „Ostrołęka i powiat ostrołęcki w latach 1908-1914″. „Mam w niej również parę zdań o zarządcy Czarnowca Aleksandrze Iżyckim”. I już w tym momencie ciężko było wyjść z Biedronki, aż żona zainterweniowała — moja, bo Pana Marka oczekiwała cierpliwie w aucie. 🙂
Tyle wstępem do przedstawionej tu części historii o Aleksandrze Iżyckim — zarządcy majątku Czarnowiec. Dzięki Panu Markowi Niewiadomskiemu i Jego podesłanych materiałach o Iżyckich, Michniewiczach, Doberskich, powstaje kolejny tekst o dotychczas nieodkrytych przez nas kartach z historii „naszego” czarnowieckiego dworu.
Urodził się w Ukrainie.
Iżycki Aleksander Data urodzenia: 16 lipca 1866 r. Miejsce urodzenia: Kuryłówka(1), pow. uszczycki, Podole Imię ojca: Władysław Imię matki: Maria z Kremerów
(1) – Nie ma miejscowości o nazwie „Kuryłówka” na Podolu, na dzisiejszym obszarze Ukrainy, ale jest znana wieś Kuryłówka w Polsce (województwo podkarpackie, powiat leżajski), która leży w historycznym regionie Galicji, niedaleko granicy z Ukrainą, co może być mylone z Podolem, będącym częścią tych ziem. Jeśli chodzi o miejsca historyczne, Podole obejmowało tereny dzisiejszej Ukrainy, ale polskie miejscowości o tej nazwie są w województwie podkarpackim, co nie jest Podolem. Wieś Kuryłówka obecnie (23.12.2025 r.) jest siedzibą gminy Kuryłówka. Leży w powiecie leżajskim, województwa podkarpackiego. Do Kuryłówki na Podolu w powiecie uszyckim będziemy jeszcze wracać na końcu wywodu.
Ożenił się z Zofią Koźmińską. Aleksander Iżycki miał syna — generała brygady pilota Mateusza Iżyckiego (1898-1952). Syn Mateusz podczas II wojny światowej był dowódcą Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie.
O Iżyckim Aleksandrze w dostępnych materiałach
Po wielu, wielu latach, gdy nadarza się okazja napisania kilku zdań o byłym właścicielu Czarnowca, w odszukanych materiałach prasowych i encyklopedycznych zauważamy rozbieżności, które mogły wystąpić z powodu braku dostępu do niektórych archiwów w okresie sporządzania.
W podesłanym skanie strony przez Pana Marka Niewiadomskiego, z książki „Kto był kim w drugiej Rzeczypospolitej” widzimy błędną informację o śmierci Aleksandra Iżyckiego w Oświęcimiu. Jest ona również błędnie? powielona na pamiątkowej tablicy w Senacie RP – (zdjęcia poniżej).
Iżycki Aleksander urodził się w 1866 r. Po ukończeniu Uniwersytetu w Odessie pracował w ruchu spółdzielczym oraz brał udział w pracach towarzystw: Rolniczego i Kredytowego Ziemskiego. Po odzyskaniu niepodległości pracował w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych. Związał się z PSL „Wyzwolenie”, gdzie przewodniczył Głównej Komisji Rewizyjnej. Z ramienia tej partii wszedł z listy państwowej do Senatu II kadencji. Następnie działał w SL, pełniąc tam w I[atach] 1931-1938 funkcję prezesa Głównej Komisji Rewizyjnej. Pisał o sprawach rolnych w prasie i periodykach fachowych. Był propagatorem idei spółdzielczości na terenie woj. lubelskiego. W czasie okupacji został aresztowany i 14 VIII 1940 r. wywieziony do obozu w Oświęcimiu, gdzie zmarł w nie ustalonym czasie i okolicznościach.
Poniżej wypunktowane informacje pochodzą od Pana Marka Niewiadomskiego. Są to przypisy w Jego pracy. Z tych informacji możemy dowiedzieć się jak kolosalnie wielki obszar w 1913 r. (gdy Iżycki nabył majątek) – prawie 638 hektarów, miało gospodarstwo w Czarnowcu. Wiemy o 70-ciu hektarach Wyszomirskich, co było też niemałym gospodarstwem. Co zatem stało się w latach 1913 – 1930? Gdzie podziało się około 568! ha majątku?
1) Iżycki Aleksander (1866-1940)[1941] W 1912 r. Iżycki miał majątek o pow. 1138 dziesięcin, czyli 637,14 ha! 2) W 1866 r. dobra Czarnowiec należały do Tomasza i Antoniny Czerniejewskich. 3) W 1899 r., jako właściciela wymienia się Maurycego Michniewicza. 4) Aleksander Iżycki został wybrany na przewodniczącego Towarzystwa Pożyczkowo-Oszczędnościowego „Kasa Staromiejska”. 5) W 1913 r. sprzedał posiadany na Podolu majątek Sorokany swojej kuzynce Laurze Koroszewiczowej, aby jeszcze w tym samym roku zakupić majątek Czarnowiec od Zygmunta Doberskiego, który to majątek wcześniej miała w dzierżawie Magdalena Glinka z Suska. 6) Aleksander Iżycki na stałe mieszkał w Warszawie, ul. Krucza 42, a w jego imieniu majątkiem kierował zarządca. 7) Jako członka rzeczywistego Polskiego Towarzystwa Geograficznego, wymienia się właściciela majątku w Czarnowcu Stanisława Chylińskiego, który przyjęty został w poczet członków 18 XI 1918 r.
A może Iżycki w 1913 r. zarządzał obszarem całego (dzisiejszego) sołectwa? O granicach sołectwa pisaliśmy tu -> „Granice Sołectwa Czarnowiec w 2023 roku. Długość granicy: 11581 m, powierzchnia: 678.7538 ha.Obszar sołectwa prawdopodobnie istnieje od Reformy Rolnej, przeprowadzonej w latach 1944-1948.”
Urzędnicy służby zagranicznej Rzeczypospolitej Polskiej
W Serii Wydawniczej: POLSKA SŁUŻBA ZAGRANICZNA 1918–1945 – materiały źródłowe odnajdujemy szerszy opis z życiorysu Aleksandra Iżyckiego. W Przewodniku biograficznym wydanym przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Naczelną Dyrekcję Archiwów Państwowych p.t.: „URZĘDNICY SŁUŻBY ZAGRANICZNEJ RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ 1918 –1945”, opracowanym przez Krzysztofa Smolana, Warszawa 2020 – czytamy:
Iżycki Aleksander. Urodzony 28.07.1866 r. w Kuryłówce, powiat uszczycki[uszycki], Podole; zmarł 14.02.1941 w Warszawie. Syn Władysława i Marii z domu Kremer. W 1884 ukończył gimnazjum w Kamieńcu Podolskim. W latach 1884–1889 studiował na Wydziale Fizyczno-Matematycznym Uniwersytetu w Odessie, ale nie złożył egzaminu końcowego. Według niektórych opracowań w 1886 r. studiował na Uniwersytecie w Petersburgu. W latach 1889–1895 mieszkał w Odessie, w tym czasie był inspektorem Warszawskiego Towarzystwa dla Ubezpieczeń od Ognia, zarządzającym okręgiem odeskim, następnie inspektorem Petersburskiego Towarzystwa Ubezpieczeń od Ognia. W latach 1895–1905 gospodarzył we własnym majątku na Podolu. Był w tym czasie członkiem zarządu Kamienieckiego Syndykatu Rolniczego oraz Winnickiego Towarzystwa Rolniczego.
W 1905 przeniósł się do Warszawy, jednocześnie kupił w Łomżyńskiem majątek[Czarnowiec], który prowadził do 1914 r. W 1917 ukończył kursy organizowane przy Uniwersytecie Warszawskim dla pracowników wyższej administracji i 2.11.1917 r. wstąpił do służby państwowej w Ministerstwie Sprawiedliwości Tymczasowej Rady Stanu, w którym był początkowym referentem działu kontroli Wydziału Skarbowego, a następnie zastępcą naczelnika, naczelnikiem rachuby i radcą ministerialnym. Według niektórych opracowań w 1918 r. podjął pracę w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych. Od 1920 pracował w MSZ, początkowo jako naczelnik kancelarii Konsulatu Generalnego RP w Chicago, był nim przynajmniej do 1.04.1921 r. W sierpniu 1920 r. kierownik Wydziału Depozytowo-Kasowo Gospodarczego, a od 01. do 06.1921 r. kierownik Wydziału Prezydialnego Konsulatu Generalnego RP w Chicago. Nie udało się ustalić precyzyjnej daty zwolnienia z pracy w konsulacie. Podjął pracę w Towarzystwie „Palatine” w Chicago. W 1922 r. powrócił do Polski. W 1923 r. pracował jako urzędnik kontraktowy w Głównym Urzędzie Ziemskim. W 1924 r. przeszedł do pracy w Ministerstwie Rolnictwa i Reform Rolnych. Według niektórych badaczy był związany z masonerią. Działacz PSL „Wyzwolenie”, w latach 1926–1927 członek Zarządu Głównego. W latach 1931–1933 członek Rady Naczelnej PSL, a w latach 1931–1938 prezes Głównej Komisji Rewizyjnej PSL. W latach 1928–1930 senator z listy PSL „Wyzwolenie”; pełnił funkcję wiceprezesa klubu PSL „Wyzwolenie”, pracował w komisji skarbowo-budżetowej.
W czasie II wojny światowej w nieznanych okolicznościach został aresztowany 15.06.1940 r. przez Niemców i 14.08.1940 r. wywieziony do obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Według części źródeł miał tam zginąć, ale najprawdopodobniej zmarł w Warszawie. Żona Zofia Kuźmińska lub Koźmińska (zmarła w 1944 r.); syn Mateusz Iżycki „de Notto” (1898–1953), generał Polskich Sił Powietrznych, zmarł we Francji, ale pochowany został w Londynie.
Publikacje: oprócz artykułów do prasy, przed I wojną światową do „Dziennika Kijowskiego”, pisał do prasy polonijnej w USA. Opublikował broszurę pt. „Z pola walki o lepsze jutro”, Warszawa 1935, wydaną przez Towarzystwo Walki z Alkoholizmem „Trzeźwość”.
PIAST — Tygodnik Polityczny, społeczny, oświatowy, poświęcony sprawom ludu polskiego. Organ Stronnictwa Ludowego. Kraków — Lwów, dnia 22 marca 1931 r. pisze m.in.: „Dzień 15 marca 1931 r. pozostanie na zawsze pamiętnym w dziejach ruchu ludowego. W dniu tym bowiem dokonało się zjednoczenie stronnictw ludowych, a to P. S. L. „Piasta”, „Wyzwolenia” i „Chłopskiego Stronnictwa”. Do Komisji rewizyjnej wybierają Aleksandra Iżyckiego…
Wybory władz naczelnych Stronnictwa Ludowego.
Wybrany jednogłośnie: na prezesa Kongresu Malinowski Maksymilian, na wiceprezesów: Maj i Tabor, na sekretarzy: Jan Nosek, poseł; Dr J. Mężyk, Jan Tepper. Radę Naczelną wybrano w liczbie 150 delegatów, zaproponowanych przez Prezydjum Kongresu.
Na prezesa Rady Naczelnej został wybrany jednogłośnie poseł Wincenty Witos. Na wiceprezesów: Błażej Stolarski, Andrzej Waleron. Na sekretarzy: Antoni Langer, Stan. Mikołajczyk, Konstanty Pac. Do naczelnego Komitetu Wykonawczego wybrani: 1) Kazimierz Bagiński, 2) Tomasz Czermicki, 3) Bruno Gruszka, 4) Dr Wład. Kiernik, 5) Dr MIieczysław Michalkiewicz, 6) Dr Józef Piitek, 7) Maciej Rataj, 8) Jan Smoła, 9) Stanisław Wrona, 10) Andrzej Waleron, 11) Michał Woźnicki, 12) Jan Zaleski; jako zastępcy: Władysław Dobroch, Zygmunt Graliński, Jan Madejczyk, Józef Mochniej, Nosek Jan, Stanisław Osiecki.
Do Sądu partyjnego wybrani: Wład. Fijałkowski, Adw. Dr Paulin Hyży, adwokat Wiesław Malinowski, Zygmunt Nowicki, rejent, Stanisław Thugutt, Stefan Urbanowicz, adwokat, Witold Ujazdowski, Sawicki Adolf. Do Głównej Komisji rewizyjnej: A. Drabich, Aleksander Iżycki, Jerzy Kuncewicz, Jan Krysa, Józef Karwan, Henryk Wyrzykowski.
Kalendarz Ludowca na 1946 r.
W tym powojennym, obszernym kalendarzu skierowanym do rolników i całej polskiej wsi oprócz porad i przepisów prawa jest również wiele wspomnień o czasach okupacji niemieckiej. Z oczywistych względów nie można wyczytać tam nic o okupacji sowieckiej. Znajdujemy tam wspomnienia o właścicielu Czarnowca w latach 1913-1919.
„…Zamykając… nieco obszerniejsze wspomnienia o najwybitniejszych działaczach ludowych, zmarłych lub poległych w latach 1939 – 1945, na zakończenie tej żałobnej kroniki wymienię jeszcze kilka nazwisk tych działaczy, o których była wzmianka bądź to w prasie ludowej, bądź też na Zjazdach wojewódzkich P.S.L. i „Wici”. A więc zginęli lub pomarli podczas okupacji hitlerowskiej następujący dalsi działacze ludowi: Iżycki Aleksander, b.[yły] senator i działacz Stron[nictwa], woj. Warszaw[skie]…”
Podsumowując straty wojenne, autor podkreśla o zdecydowanej, ale często anonimowej roli rolników jako obrońców Ojczyzny.
„…Oczywista, powyższa lista strat Ruchu Ludowego ani nie jest kompletna, ani też nie omawia wyczerpująco prac i zasług tych, którzy odeszli na zawsze. Stanowi ona jedynie pierwszą próbę zwrócenia uwagi na potrzebę opracowania życiorysów tych, których życie zasługuje na trwałą pamięć następnych pokoleń. Wprawdzie do tej pory chłop występował w dziejach naszych bezimiennie, o zasługach jego nie wiele się pisało i mówiło, a jeszcze mniej wiedziało, tym niemniej, teraz kiedy się o chłopie tyle deklamuje, należy społeczeństwu przypominać, że chłopi są, byli i będą, że pracują, a gdy tego zachodzi potrzeba, to również walczą i giną w obronie Ojczyzny…”
Działacz
Powyższe zdjęcie wykonane 24 maja 1931 r. z byłym właścicielem Czarnowca Aleksandrem Iżyckim odnalezione w Narodowym Archiwum Cyfrowym. opis pierwszy: Uroczystość poświęcenia lokalu Polskiego Towarzystwa Walki z Alkoholizmem „Trzeźwość” w Warszawie. Uczestnicy uroczystości. Siedzą od lewej: delegat Departamentu Służby Zdrowia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Naczelni Wydziału doktor J. Kowalczewski, profesor Zofia Daszyńska-Golińska, Tomasz Nocznicki, ksiądz profesor J. Ciemniewski, dyrektor szkoły K. Wolska, członkini Narodowej Organizacji Kobiet Z. Guerquin, członkini Towarzystwa Trzeźwości I. Chojnacka. Stoją doktor A. Kuropatwiński, prezes Polskiego Towarzystwa Walki z Alkoholizmen „Trzeźwość” Jan Szymański, doktor St. Skalski, posłanka Irena Kosmowska, prezes K. Kalinowski, prezes doktor H. Zajączkowski, senator Aleksander Iżycki, senator Wojciech Wiącek, inspektor Brauliński, inżynier Kukła, doktor St. Leszkiewicz. opis drugi: Uczestnicy uroczystości. Siedzą od lewej: delegat Departamentu Służby Zdrowia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Naczelni Wydziału doktor J. Kowalczewski, profesor Zofia Daszyńska-Golińska, Tomasz Nocznicki, ksiądz profesor J. Ciemniewski, dyrektor szkoły K. Wolska, członkini Narodowej Organizacji Kobiet Z. Guerquin, członkini Towarzystwa Trzeźwości I. Chojnacka. Stoją doktor A. Kuropatwiński, prezes Polskiego Towarzystwa Walki z Alkoholizmen „Trzeźwość” Jan Szymański, doktor St. Skalski, posłanka Irena Kosmowska, prezes K. Kalinowski, prezes doktor H. Zajączkowski, senator Aleksander Iżycki, senator Wojciech Wiącek, inspektor Brauliński, inżynier Kukła, doktor St. Leszkiewicz. Autor: Dulewicz Edward
Złożyli w grobie Aleksandra Iżyckiego — senatora, właściciela Czarnowca
Do dziś nie możemy ustalić miejsca pochówku Aleksandra Iżyckiego. W rozbieżnych informacjach można wyczytać, że jego ciało złożono jednakowo na Cmentarzu Bródzieńskim (Bródnowskim) lub Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie. Żadna z dostępnych obecnie wyszukiwarek internetowych (10.12.2025 r.) nie wyszukuje danych o mogile Iżyckiego. Są również różne przekazy prasowe o tym, że zginął w Oświęcimiu, wywieziony 14 sierpnia 1940 r. Jednak w dostępnych materiałach znajdujemy wpis, że na podstawie aktu zgonu z Urzędu Stanu Cywilnego zmarł w Warszawie dnia 14 lutego 1941 r.
Powrót do rozważań o Kuryłówce
Wracając jeszcze do „wątpliwego” przedstawianego wcześniej miejsca urodzenia Aleksandra, to na Podolu (obecnie Ukraina) była (możliwe, że nadal jest) taka miejscowość jak Kuryłówka vel Burnakowce. Gdyby ktoś był zainteresowany genealogią lub jest zainteresowany historią dziadów Aleksandra Iżyckiego, to odsyłamy do publikacji z 1913 roku, w której zawartych jest wiele treści o rodzinie Iżyckich z Podola. Litwa i Ruś – miesięcznik ->
Gdy na samym początku artykułu piszemy, że Aleksander Iżycki urodził się w Kuryłówce, w powiecie „uszczyckim”, to w materiale prasowym, datowanym rokiem 1913 możemy odnaleźć wpisy o [pradziadach?] Aleksandra. Tu wpisano nazwę powiatu jako „Uszycki”.
Drążąc temat ustalenia dokładnego miejsca urodzenia Aleksandra Iżyckiego — właściciela Czarnowca, docieramy do tej samej? Kuryłówki, w której urodził się Ignacy Jan Paderewski? Przyszedł on na świat w 1860 roku w Kuryłówce na Podolu… Czyżby o sześć lat młodszy Aleksander Iżycki z Kuryłówki na Podolu był kolegą Ignacego Jana Paderewskiego i razem biegali po łąkach, lasach i polach ucząc się sztuki myśliwskiej i kompozytorskiej zarazem?… luźne myśli…
Czy lotnik Mateusz – syn Aleksandra bywał w Czarnowcu?
Wspomniany wcześniej syn Aleksandra i Zofii Iżyckich — Mateusz (urodzony 22.02.1898 r. w Odessie) miał bardzo bogaty życiorys. Nie wiemy, czy starczyło Mateuszowi czasu za swego żywota odwiedzić Czarnowiec. A może przylatywał tu samolotem?
W krótkich, kilku zdaniach odnalezionych na stronie bohaterowie1939.pl można przedstawić sylwetkę syna właściciela Czarnowca.
Mateusz Iżycki — generał brygady. Funkcja na 1 września 1939 – dowódca lotnictwa i obrony przeciwlotniczej polskiej armii. Urodzony 22 II 1898 w Odessie /Rosja/, syn Aleksandra i Zofii z Koźmińskich. Po ukończeniu gimnazjum od 1916 rozpoczął studia na Akademii Rolniczej w Moskwie. W tym samym roku powołany do armii rosyjskiej i wcielony do 12 p. huzarów W II 1917 przeniesiony do szkoły oficerskiej kawalerii. Od II 1918 służy w 7 p. uł. III Korpusu Polskiego w Rosji. Od XI 1918 służy w Legii Akademickiej w Warszawie, od XII 1918 do I 1921 służył w 12 p. ułanów. Jako d-ca plutonu brał udział w szwadronie odsieczy Lwowa, potem w czasie wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920 był adiutantem pułku i z-cą d-cy szwadronu. Zweryfikowany po wojnie w stopniu por. sł. st. kaw. z starszeństwem od 1 VI 1919. Następnie instruktor w Centralnej Szkole Jazdy w Grudziądzu. Od XI 1922 do X 1924 był słuchaczem WSWoj. Warszawie. Awansowany do stopnia kpt. sł. st. 15 VIII 1924. Następnie oficer w Biurze Ścisłej Rady Wojennej. Przeniesiony do lotnictwa, ukończył kurs pilotażu. Jednocześnie kontynuował studia. Od 1926 do 1927 był d-cą eskadry liniowej w 1 p. lot., a od 1927 do 1929 attaché lotniczym w Turcji. Następnie w latach 1929- 1932 dowodził 31 eskadrą liniową w 3 p. lot. w Poznaniu. W latach 1932-1934 szef sztabu Grupy Lotniczej. Awansowany do stopnia mjr dypl. sł. st. lot. 1 I 1934 W latach 1934-1936 dowodził 1, potem 2 dywizjonem w 3 p. lot. W okresie 1936- XI 1938 był wykładowcą, potem dyrektorem nauk w WSLot. Do stopnia ppłk dypl. awansowany 19 III 1938. W okresie od XI 1938-VIII 1939 z-ca d-cy 3 p. lot. Podczas kampanii Wrześniowej 1939 był d-cą lotnictwa i obrony plot Armii Łódź”, a od 10 IX do 25 IX 1939 d-cą lotnictwa Armii „Warszawa”. W końcu IX 1939 przedostał się przez Węgry do Francji, gdzie od X 1939 do VI 1940 pełnił funkcję szefa Oddziału III Operacyjnego Dowództwa Lotnictwa. Od jesieni 1940 do początku 1942 był d-cą Polskiego Oddziału Transportowego w Afryce. Awansowany 1 IX 1941 na stopień płk dypl. lot. Od początku 1942 do IX 1943 Delegatem PSP na Środkowym Wschodzie. Od 14 IX 1943 do IV 1944 Inspektor Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie, potem od IV 1944 do I 1948 d-ca Polskich Sił Powietrznych na Zachodzie. Mianowany gen. bryg. WP 1 III 1944. Po demobilizacji przyjął obywatelstwo brytyjskie i dodał do nazwiska „de Notto”. Zmarł 12 II 1952 w m. Gemeppes k. Lyonu we Francji. Pochowany na cmentarzu Northwood pod Londynem. Żonaty z Krystyną Kackowską, z którą miał córkę Ewelinę.
Od zawsze ludowiec
Aleksander Iżycki — właściciel Czarnowca od zawsze związany był z „ludowcami”. Czy piosenka (patriotyczna) utworzona# z wiersza Jana Szwawieja „Marsz Polski Ludowej”, zamieszczonego w „Kalendarzu Ludowca” była śpiewana bądź recytowana przez Aleksandra, gdy doglądał swoich hektarów w Czarnowcu? Czy może być aktualna także dziś w okresie niepewności płynącej zza wschodniej granicy kraju? Posłuchajmy… # – muzyka utworzona przez narzędzie „Suno”.
Senator uhonorowany na tablicy pamiątkowej
W Gmachu Senatu Rzeczypospolitej Polskiej przy ul. Wiejskiej w Warszawie wisi okazała tablica pamiątkowa, na której znajdujemy nazwisko właściciela Czarnowca — Aleksandra Iżyckiego.
Czas Bożego Narodzenia
W 1907 roku, gdy Jan Adamowicz-Piliński tuż przed śmiercią pisał wiersz „Na Zmartwychwstanie”, Iżycki nie przebywał jeszcze w Czarnowcu, ale w publikacjach ludowców można wypatrzeć ten świąteczny tekst. – „Kalendarz Ludowca na 1946 r.” Posłuchajmy utworzonej# kolędy… # – muzyka utworzona przez narzędzie „Suno”.
Złożylji w grobie i kamiennym głazem zawarli ciężkie czeluście mogiły. I straż przydali okrytą żelazem. Czciciele martwej litery i siły!
W kamiennym grobie Chrystusa zawarli Faryzeusze na duszy umarli.
I rzekli sobie: oto naszej mocy Nic już nie ruszy. Nie masz marzyciela, Który lud burzył Ale trzeciej nocy Przyszły anioły, i duch Zbawiciela Przywdział swe ciało zdeptał śmierci żmiję, Wszedł między żywych i z żywymi żyje. 1907 rok.
Nie posiadamy dotychczas zapisków historycznych. Nie ma na to dowodów w postaci zdjęć czy nagrań wideo, aż do dziś. Nie wiemy zatem, czy wcześniej komuś z mieszkańców rękę uściskał prezydent kraju.
Liliana Cygańska jest pierwszą mieszkanką Czarnowca, której dłoń uścisnął prezydent RP Karol Nawrocki.
8 listopada 2025 r. w Kętrzynie odbyły się „Kętrzyńskie Biegi-Trójka Niepodległości”. Rywalizacja przyniosła niespodziewane emocje związane z wizytą prezydenta kraju Karola Nawrockiego. Wśród najmłodszych uczestników biegu na 100 metrów znalazła się Liliana Cygańska z Czarnowca, która wywalczyła pierwsze miejsce. Nie wiedzieliśmy, że będzie prezydent Nawrocki. Podobno potwierdził wizytę dopiero w piątek. Była telewizja, dużo mediów, ochrona… Z jednej strony ogromna motywacja, z drugiej lekkie przerażenie – wspomina mama.
Dziś osobiście, młodziutkiej gwieździe biegów nie możemy zadać tak trudnych pytań, więc pytamy mamę Paulinę.
Nie po raz pierwszy czytamy artykuły i oglądamy zdjęcia z zawodów biegowych, w których uczestniczy Wasza córka. Kto zaraził bieganiem Lilianę – tata czy mama? Smykałkę do sportów, Lili odziedziczyła po Mamie. Bo oprócz biegania jeszcze gra w tenisa i uczy się karate. Lecz to Tata zaraził córkę bieganiem, gdyż to on uprawia ten sport hobbistycznie.
Kiedy córka pierwszy raz stanęła na starcie zawodów biegowych? Pierwszy raz Lili wystartowała na Miodobraniu Kurpiowskim w Myszyńcu [Wykrocie/Zawodziu] w 2025 r., więc miejmy nadzieję że ta przygoda z bieganiem dopiero się zaczyna.
Czy rano, w dniu zawodów nie jest ciężko zerwać z łóżka taką młodziutką biegaczkę? Nie oponuje, mówiąc że jest niewyspana? Lili zawsze była spiochem, lecz gdy ma w danym dniu zawody jest podekscytowana i wstaję bez grymasów.
Ktoś z rodziców – tata czy mama biega z Lilianą aby „łapała” dobrą formę na zawody? Czy w Czarnowcu jest dobry klimat, dobre zaplecze treningowe, gdzie można szlifować formę biegową? Dobra formę Lili zawdzięcza sobie już od najmłodszych lat. Gdy miała niespełna 2 lata uczestniczyła w zajęciach „football baby” i to właśnie one zapoczątkowały systematyczny ruch w jej życiu. Lili często razem z Tatą biega w stronę lasu, niedaleko naszego domu. Swoją trasę w lesie mają opanowana do perfekcji.
Wracając do dnia 8 listopada, gdzie podczas bieu w Kętrzynie do dekoracji na podium przybył prezydent RP Karol Nawrocki. Czy było to wielkie zaskoczenie? Czy bardziej Liliana czy rodzice przeżywali to wydarzenie? 8 listopada 2025 r. w Kętrzynie odbyły się „Kętrzyńskie Biegi-Trójka Niepodległości” tam Lili po raz pierwszy stanęła na najwyższym stopniu podium i to ona wtedy była dla Nas najważniejsza. W dniu zawodów dowiedzieliśmy się o obecności prezydenta RP, podobno potwierdził swoją wizytę dzień wcześniej. Więc dodatkowe emocje.
Dnia 6 grudnia ponownie Liliana staje na najwyższym stopniu podium. Gdzie odbył się ten bieg i jaki miał charakter? 6 grudnia 2025 r. odbył się ” 4. Charytatywny Bieg Mikołajkowy o Puchar Burmistrza Miasta Kobyłka” gdzie Lilianka zajmuje I miejsce.
Półka z trofeami zapełnia się powoli. Które z wyróżnień, pucharów dyplomów jest obecnie najcenniejsze? Wszystkie zdobyte medale czy puchary mają swoje miejsce w pokoju, jak również już historię i wspomnienia, które na pewno Lili zapamięta.
Kiedy rodzice Paweł i Paulina przyprowadzą Lilianę na zebranie KGW Czarna Owca w Czarnowcu abyśmy mogli osobiście uścisnąć Jej dłoń? Postaramy się któregoś dnia przyjść z Lilianką na zebranie KGW. 🙂 Ten rok córka ma dość intensywny przez zajęcia sportowe-dodatkowe. Dlatego zmieniamy się z Mężem, aby zająć się również młodszą córeczką, bo i ona potrzebuje naszej uwagi. Na pewno nadrobimy jak nam Mała troszkę podrośnie.
Już wiemy dlaczego rodzice nie przybywają na udziały w pracach Koła – są zaabsorbowani mistrzynią biegów i jako sztab szkoleniowy dowożą zawodniczkę na podium. Czy Waszym zdaniem przydałby się choć jeden bieg w roku, w Czarnowcu – tak jak przed laty, aby rodzice i Liliana mieli start i metę pod domem? Inicjatywa biegów w Czarnowcu to świetny pomysł. Jest wiele osób, które uprawia ten sport, a jednocześnie możemy w ten sposób go promować jeszcze bardziej, a co za tym idzie integrowanie się lokalnej społeczności i zachęcanie to uprawiania aktywności.
Kiedy i gdzie kolejny start naszej czarnowieckiej sprinterki? Na tą chwilę Lili odpoczywa i zbiera siły na następny rok, który na pewno będzie również intensywny i owocny.
Dziękujemy mamie za poświęcony czas na odpowiedzi. Pytania zadawał Marek Karczewski
Gratulujemy Lilianie oraz rodzicom znakomitych wyników sportowych. Życzymy jeszcze wielu, wielu wzruszeń z powodu sukcesów sportowych córki.
Foto z kolekcji Pauliny Cygańskiej. Kętrzyn, Kobyłka 2025.
Marek Karczewski, 20.12.2025 r.
Najlepsza biegaczka z Czarnowca nagrodzona przez starostę
Category: Mieszkańcy,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
Sportowcy z terenu powiatu ostrołęckiego odebrali Nagrody Okolicznościowe Starosty Ostrołęckiego za osiągnięcia w sezonie 2025. Uhonorowano ośmioro zawodników reprezentujących różne dyscypliny – od podnoszenia ciężarów, przez karate i biegi, po nordic walking i sport mażoretkowy.
Uroczystość wręczenia nagród odbyła się z udziałem starosty ostrołęckiego Piotra Liżewskiego oraz pracowników starostwa. Samorządowcy pogratulowali laureatom imponujących wyników oraz życzyli im dalszych sukcesów na sportowych arenach.
Wśród nagrodzonych znalazła się także mieszkanka Czarnowca – Ewelina Szczubełek-Rykowska.
Wyróżnienie starosty to istotne wydarzenie, szczególnie w kontekście prawie 89-tysięcznej populacji powiatu ostrołęckiego. W tej sytuacji kluczowe jest rzetelne ocenienie osiągnięć setek sportowców z tego regionu.
Oto kilka pytań do laureatki nagrody
W jakim wymiarze traktujesz dzisiejsze wyróżnienie przez starostę ostrołęckiego? Wśród dziesiątków zdobytych trofeów czy ta nagroda też jest ważna? „To wyróżnienie ma dla mnie duże znaczenie, mimo że na przestrzeni lat zdobyłam wiele trofeów. Jest inne niż medale czy puchary, bo jest formą docenienia konkretnego startu i wygranej na 10 km podczas Kurpiowskiej Dychy, jak również systematycznej pracy i zaangażowania. Szczególnie cenne jest dla mnie to, że pochodzi od lokalnych władz. To daje motywację do dalszego rozwoju i potwierdza, że to, co robię, ma sens, bo nie ukrywam, że czasem się zastanawiam, po co mi to.”
Otrzymałaś je za zwycięstwo w „VII Kurpiowskiej Dziesiątce” – biegu towarzyszącym „XXIX Półmaratonu Kurpiowskiego w Ostrołęce”. Łatwiej jest zwyciężać na krótszych czy dłuższych dystansach? „Każdy dystans ma swoją specyfikę i swoje trudności, dlatego nie powiedziałabym, że któryś jest wyraźnie łatwiejszy. Krótsze biegi wymagają dużej dynamiki, szybkości i koncentracji od pierwszych metrów, bo nie ma miejsca na błędy. Z kolei dłuższe dystanse to przede wszystkim wytrzymałość i umiejętne rozłożenie sił. Osobiście dobrze czuję się na dłuższych, mój ulubiony dystans to półmaraton, ale treningi do nich są bardziej czasochłonne, nie zawsze jestem w stanie temu sprostać.”
Jak godzisz pracę zawodową z rodziną i napiętym grafikiem biegowym? Ile razy w tygodniu wychodzisz na treningi? „Nauczyłam się, że kurz może poleżeć, a przechodząc obok kosza na pranie zamykam oczy. Najczęściej trenuję 5–6 razy w tygodniu, więc biegam, gdy inni jeszcze śpią albo już odpoczywają. Na szczęście bliscy wiedzą, że jak nie pobiegam, to jestem trudniejsza do zniesienia, więc wszyscy mamy w tym wspólny interes.”
Czy jesteś dumna, że podczas rejestracji na zawody w rubryce „miasto” podajesz „Czarnowiec”. Czy to nie za mała wioska? A może wpisujesz „Ostrołęka”, bo nazwy wioski nie wypada? „Jestem z tego bardzo dumna i zawsze wpisuję „Czarnowiec”. Jeśli ktoś kojarzy Czarnowiec dzięki moim startom, to tylko powód do radości.”
Wiem, że razem z małżonkiem Przemysławem jesteście również Członkami KGW Czarna Owca w Czarnowcu. Czy łączenie tylu obowiązków nie obciąża waszego prywatnego czasu? „Raczej skutecznie wypełnia każdą wolną chwilę, ale chyba właśnie tak lubimy. Kanapa w naszym domu pełni funkcję dekoracyjną. Grafik wypełniony jest treningami, pracą, zajęciami dodatkowymi dzieci, prowadzeniem klubu sportowego LKS Kurpie oraz udzielaniem się w lokalnej społeczności, ale to jest zawsze połączenie przyjemnego z pożytecznym. Ostatnio na spotkania z KGW Czarna Owca nie straszyło nam czasu, ale obiecujemy nadrobić, bo lubimy na nie przychodzić.”
Muszę wspomnieć również o wieloletnim wspieraniu wydarzeń czarnowieckich przez rodzinę Rykowskich. Dlaczego twierdzicie, że warto wspierać lokalne inicjatywy? „To one integrują ludzi, budują więzi. Wspierając wydarzenia w Czarnowcu, inwestujemy nie tylko w konkretne przedsięwzięcia, ale przede wszystkim w ludzi i relacje. Jeśli każdy dołoży, choć małą cegiełkę, to powstaje coś naprawdę wartościowego, z czego później wszyscy możemy być dumni.”
Na koniec muszę zapytać o kolejną edycję biegu, którego jesteś Organizatorką wespół z Teamem LKS Kurpie. Jakimi nowościami obdarzycie w tym roku biegaczy podczas 6. Zimowego Ultramaratonu Kurpiowskiego i kiedy ma się odbyć to popularne w ostatnich latach wydarzenie? „Pracujemy nad tym, żeby każda edycja była trochę inna, w zeszłym roku zmieniliśmy trasę, która spodobała się biegaczom, więc zostaje z nami również w tej edycji. Będą drobne zmiany w oznakowaniu trasy i nowe elementy w pakietach startowych i jak zawsze, kurpiowski klimat oraz świetna atmosfera na mecie. Zimowy Ultramaraton Kurpiowski to nie tylko rywalizacja, ale też przygoda i spotkanie ludzi, którzy kochają bieganie bez względu na warunki. Ruszyły już zapisy do 6. edycji, która odbędzie się 1.02.2026 r. szczegóły organizacyjne można znaleźć na naszym Facebooku. REGULAMIN I ZAPISY Mogę zdradzić jedno, warto wziąć udział w naszym wydarzeniu 😊”
Pytania zadawał Marek Karczewski
Dziękujemy za poświęcony — cenny czas na wyczerpujące odpowiedzi. Życzymy Ewelinie dalszych sukcesów w biegowej karierze.
Półmaraton i Dziesiątka 14 września 2025 r. – „dziesiątkę” zwycięża Ewelina Szczubełek-Rykowska
Cieszy mnie, że mogłem osobiście wspierać dopingiem na trasie.
I jeszcze kilka zdjęć z dnia zwycięstwa.
Marek Karczewski, 13.12.2025 r.
W 1981 r.! w Czarnowcu było dużo śniegu…
Category: FELIETONY,historyczne,NEWS
written by Marek | 8 lutego 2026
To już 44 lata, gdy w Polsce nadeszła wielka godzina próby. 13. grudnia 1981 r. obudziliśmy się w innej rzeczywistości.
Dziś należy wspominać ten dzień, bo wielu obecnych Mieszkańców nie było jeszcze na świecie, a my młodzi ludzie nie zdawaliśmy sobie sprawy z zagrożeń ze wschodu. Co gorsza, w szkołach podstawowych, średnich i na studiach wpajano nam, że sowieci, to nasi przyjaciele i wybawcy! W co mieliśmy wierzyć, gdy propaganda telewizyjna, radiowa i prasowa docierała do nas co dzień. Nie każdy historyk – nauczyciel odważył się głosić prawdę. Społeczeństwo Polski było przesiąknięte miłością do ZSRR (CCCP)… Aż przyszła niedziela, 13. grudnia 1981 r.
Dziś internet z rana podrzuca taki oto tekst z Newsweek, z którym zachęcam się zapoznać (tekst oryginalny):
W grudniu 1980[1981] sowieckie czołgi stały nad polską granicą. „Interwencja w ciągu 48 godzin”
9 grudnia 1980 r.[1981] katastrofa wydawała się nieunikniona. Zbigniew Brzeziński pokazał prezydentowi Carterowi raport CIA: co najmniej 27 dywizji osiągnęło gotowość natychmiastowego wkroczenia do Polski.
Obserwujemy ruchy wojsk wzdłuż niemal wszystkich granic Polski, ciągnące zewsząd kolumny ciężarówek. Dywizje, pułki i ośrodki łączności zostały postawione w stan pełnej gotowości. Przyszykowano także zaplecze logistyczne oraz szpitale. Wyposażenie wojsk spadochronowych zostało załadowane na samoloty” – zanotował 9 grudnia 1980 r.[1981] w swoim dzienniku Brzeziński, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA.
Zdaniem amerykańskiego wywiadu interwencja miała nastąpić najdalej w ciągu 48 godzin. „Rozmawiałem z prezydentem. Jedyne, co możemy zrobić, to pozbawić Sowietów elementu zaskoczenia i uświadomić im, jaką cenę będę musieli zapłacić na arenie międzynarodowej” – podsumował Brzeziński.
Amerykanie od początku grudnia śledzili na zdjęciach satelitarnych koncentrację sprzętu pancernego wzdłuż granic Polski. Wywiad radiowy odnotował gwałtowny przyrost szyfrowanych komunikatów między dowództwami armii i dywizji. Amerykańscy dyplomaci z państw ościennych depeszowali, że wstrzymany został ruch na przejściach granicznych z Polską, a nawet dostęp do obszarów w pasie przygranicznym.
Najcenniejsze informację pochodziły jednak od Jacka Stronga, agenta ulokowanego w Sztabie Generalnym polskiej armii. Jedynie kilka osób w CIA wiedziało wtedy, że pod tym kryptonimem kryje się płk Ryszard Kukliński.
W pierwszych dniach grudnia Strong donosił: „Przedstawiciele »bratnich armii« przebrani w stroje cywilne przeprowadzają zwiad na trasach inwazji, wytyczają marszruty i sprawdzają warunki terenowe przyszłych działań. Scenariusz interwencji zakłada zgrupowanie wkraczających armii w pobliżu najważniejszych ośrodków stacjonowania wojsk polskich w celu przeprowadzenie ćwiczeń z wykorzystaniem ostrej amunicji. Następnie, w zależności od rozwoju wydarzeń, wszystkie większe polskie miasta, zwłaszcza ośrodki przemysłowe, zostaną odcięte od świata. Zgodnie z planem Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych ZSRR Armia Polska pozostanie w koszarach, podczas gdy wojska »sojusznicze« będą prowadziły przegrupowania na całym terytorium Polski”.
Sytuacja w Polsce była głównym przedmiotem narad w Białym Domu z udziałem prezydenta, sekretarzy stanu i obrony oraz doradcy ds. bezpieczeństwa. Interwencja zbrojna w Polsce przekreślałaby nadzieję na oddolną demokratyzację bloku sowieckiego, ale bardziej niepokojący był jej wymiar militarny. Tysiące czołgów oraz setki tysięcy żołnierzy znalazłoby się bliżej wschodnich granic NATO, co znacząco zmieniało scenariusz ewentualnej wojny.
Pierwszy sekretarz PZPR próbował ratować i państwo i siebie, składając wiernopoddańczy hołd Breżniewowi. „Utrzymujemy stałe kontakty z kierownictwem KPZR i bardzo cenimy sobie, towarzyszu Leonidzie Iljiczu, waszą opinię i rady, których nam udzielacie – mówił podczas obrad. – Uznajemy fundamentalne znaczenie waszej oceny dotyczącej naszych trudności, pokrywa się ona z naszą oceną co do przyczyn konfliktów, które występują w Polsce. Pod kierownictwem premiera pracuje sztab utworzony przez Biuro Polityczne i przygotowuje cały szereg różnych środków. Do nich należy między innymi kwestia wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Przygotowywana jest też operacja aresztowania szczególnie aktywnych działaczy kontrrewolucji. Utworzymy też specjalne grupy składające się ze szczególnie zaufanych członków partii, jeżeli będzie to konieczne, zostaną one wyposażone w broń. (…) Bądźcie pewni, towarzysze, że wówczas wykażemy się dużym zdecydowaniem w stosunku do kontrrewolucji, w obronie socjalizmu, socjalistycznej władzy w Polsce”.
Kreml wydawał się udobruchany upokorzeniem Kani. Na zakończenie obrad Breżniew wygłosił co prawda zwyczajową litanię pretensji pod adresem polskiego kierownictwa, ale też pochwalił je za gotowość do podjęcia zdecydowanych kroków. Zebrani jednogłośnie przyjęli treść lakonicznego komunikatu i nie podejmowali już tematu wspólnych manewrów.
Sprawa wróciła jednak tego samego wieczoru podczas rozmowy w cztery oczy między Kanią i Breżniewem. „A więc dobrze, nie wejdziemy. Chyba że sytuacja się skomplikuje – wtedy wejdziemy. Ale bez twojej zgody nie wejdziemy” – miał powiedzieć radziecki przywódca.
Z raportów CIA wiadomo, że przygotowania do interwencji bynajmniej nie ustały w tym momencie. Kolejne jednostki dołączały do wojsk zgrupowanych wzdłuż granicy z Polską. Amerykanie odpowiedzieli eskalacją gróźb: Carter zapowiedział, że Stany Zjednoczone rozważają wzmocnienie obecności militarnej na Bliskim Wschodzie, a kwatera główna NATO ogłosiła podniesienie gotowości bojowej sił Sojuszu w obliczu „potencjalnego zagrożenia”.
Być może decydujące znaczenie miała lista amerykańskich sankcji gospodarczych planowanych wobec Związku Radzieckiego, która za sprawą Brzezińskiego wyciekła do prasy. 12 grudnia wywiad satelitarny poinformował, że radzieckie dywizje wracają do koszar.
Historycy do dzisiaj mają problem, jak zinterpretować sowieckie działania wobec Polski w pierwszej połowie grudnia 1980 r.[1981] Blef? Skala mobilizacji i mnogość uruchomionych procedur wydają się sugerować, że Kreml naprawdę gotów był na militarną interwencję.
Co zatem odwiodło Kreml od „udzieleniu bratniej pomocy”? Co zatrzymało radzieckie dywizje pancerne? Przemówienie Kani w Moskwie oprócz ogólnych obietnic nie zawierało niczego, co zmieniałoby radziecką ocenę sytuację w Polsce – Solidarność nadal była w ofensywie, a PZPR wciąż w defensywie.
Prawdopodobnie zatem narada przywódców państw Układu Warszawskiego została przez ekipę Breżniewa wykorzystana jako zasłona dymna, dzięki której można było wycofać się z podjętej już decyzji, zachowując twarz. Decydująca była szybka i zdecydowana reakcja Waszyngtonu, która uświadomiła Kremlowi, jaki będzie koszt zlikwidowania Solidarności. Politbiuro uznało, że per saldo bardziej opłaca się dać polskim towarzyszom czas na przygotowanie własnego stanu wojennego.
Echa sytuacji międzynarodowej docierały rzecz jasna do polskiego społeczeństwa, chociaż pogłoski o mobilizacji Układu Warszawskiego traktowano trochę jako propagandową grę władzy – przysłowiowe strachy na Lachy. „Oświadczenia rosyjskie wskazują pośrednio, że przynajmniej na razie nie wkroczą – notował w swoim dzienniku Waldemar Kuczyński. – Jednak nigdzie nie stwierdza się wprost, że w ogóle nie mają takich planów. Interwencja jest dość powszechnym tematem rozmów, ale mam wrażenie, że nie dostaje nam wyobraźni i mówimy o tej ewentualności zadziwiająco spokojnie. Może po prostu nie wierzymy w taką ewentualność?”.
A było naprawdę blisko.
Źródło: Piotr Osęka, „W grudniu 1980[1981] sowieckie czołgi stały nad polską granicą. „Interwencja w ciągu 48 godzin”, „Newsweek Polska” 50/2020
Tyle Newsweek… Pomijając fakt, że autor pomylił daty, które oczywiście dotyczą 13 grudnia 1981 r! (nie 1980!) jest tu zawarte sporo treści, jak zawsze do dyskusji. Czy Kukliński i Jaruzelski pozostali zdrajcami dla naszego kraju, czy może bohaterami? Opinie jak zawsze są podzielone. W opinii Polaków jest zawsze różnica zdań, nie tylko w tej kwestii.
W okresie, po wyzwoleniu kraju z wpływów państwa sowieckiego, jedynym, wspólnym dniem ze zdecydowaną, zgodną decyzją Polaków były wybory parlamentarne…
25 września 2025 r. podczas zorganizowanego spotkania autorskiego przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce ze znanym historykiem Antonim Dudkiem padło dużo słów o trudnym dla Polaków okresie, m.in. stanie wojennym. Zadałem wówczas profesorowi Antoniemu Dudkowi pytanie: „Kiedy zatem narodziła się Trzecia Rzeczpospolita i jaką datę wyznaczyłby Pan na świętowanie tak znaczących przemian?”. Profesor odpowiedział: „jedynym dniem w powojennej historii Polski jest dzień 4 czerwca 1989 r. gdzie Polacy jednoznacznie opowiedzieli się za obaleniem dotychczasowej władzy i zdecydowane oderwanie się od wpływów sowieckich.” To był jedyny dzień po II wojnie światowej gdzie Polacy pokazali swą jedność.
W przypadku wprowadzenia, w 1981 r. przez Jaruzelskiego stanu wojennego na terytorium całego kraju, oraz współpracy Ryszarda Kuklińskiego z CIA (Centralną Agencją Wywiadowczą) opinie Polaków są wielce różniące się.
Jeśli ktoś z Państwa posiada własne doświadczenia z 13 grudnia 1981 r., prosimy o wpisanie w komentarzu.
Wspomnienia z 2020 r.
Chciałbym przypomnieć również opowieść kolegi Zbyszka, którą publikowaliśmy na naszych łamach. Można to przeczytać tu ->
Wyobraźcie sobie Państwo sytuację ze zdjęcia poniżej, gdzie dziecko czeka na wieczorynkę, a w ekranie telewizora widzi Jaruzelskiego…
Foto: Marek Karczewski. Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku, 4.10.2025 r.