We wtorek 30 czerwca 2026 r. Ostatnie ostrołęckie Kręcenie „OoK”
Category: NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 29 czerwca 2026
We wtorek 30.06.2026 r. od godziny 22:00 do 23:59 zapraszamy na „Ostatnie ostrołęckie Kręcenie 2026”
We wtorkowy wieczór, przy Dworcu Autobusowym Gabriella Travel odbędzie się rywalizacja/zabawa rowerowa. Wszyscy uczestnicy, którzy stawią się przy dworcu, ul. Bogusławskiego (wejście od placu dworcowego) będą mogli wziąć udział w zabawie aż do północy.
Zabawa polega na wykręceniu jak największej ilości kilometrów dla miasta Ostrołęki, w przeciągu dwóch godzin. Każdy uczestnik musi posiadać zainstalowaną na telefonie aplikację „Aktywne Miasta”, w której to rejestruje się przebyte rowerem kilometry.
Każdy kto chce wziąć udział powinien o godz. 22:00 uruchomić aktywność i kręcić kilometry maksymalnie do godziny 23:59. Zalecana jest ostrożność i zakończenie treningu około godz. 23:55, ponieważ w przypadku przekroczenia doby, czyli dotarcia aż do dnia 1 lipca może nastąpić niezaliczenie aktywności do ogólnej puli kilometrów.
Tegoroczna akcja po sukcesie ubiegłorocznej jest zwieńczeniem rywalizacji „Aktywne Miasta 2026”, w której miasto Ostrołęka zajmuje wysokie 11. miejsce.
Przypominamy, że podgrupa ostrołęcka „Czarnowiec.pl TEAM” zajmuje, tuż przed metą znakomite – trzecie miejsce. Zachęcamy wszystkich do kręcenia, do ostatniej minuty zabawy/rywalizacji.
Nowa formuła
Tym razem w nowej formule! Skoro kręcimy kilometry dla miasta… … to w mieście.
Kto się decyduje?
Dla najlepszych przewidziane są nagrody! 3 miejsca KOBIETY 3 miejsca MEŻCZYŹNI Dekoracja odbędzie się w terminie ogłoszonym odrębnym komunikatem.
Warunkiem zajęcia poszczególnych miejsc na podium jest, po zakończonej rywalizacji okazanie trasy przejazdu. Jeśli zawodnik przekroczy granice miasta Ostrołęki, nie zostanie uwzględniony w klasyfikacji końcowej „Ostatniego ostrołęckiego Kręcenia”. Aby wziąć udział w dekoracji końcowej należy przesłać skan trasy (w granicach Ostrołęki) na adres: rowerkarola@gmail.com
UWAGA! Uczestnicy zobowiązani są do poruszania się zgodnie z przepisami Prawa o Ruchu Drogowym. – Obowiązkowe oświetlenie, – Kask na głowie.
Zapraszają: Czarnowiec.pl, Klub Kolarski 24h, Gabriella Travel
Dwunasta edycja Spaceru Leśnego „Liczenie Liści” zorganizowana w niedzielę 16 listopada 2025 r. odbiegła standardami od wszystkich dotychczasowych…
Docieramy do mety 12. edycji Spaceru Leśnego „Liczenie Liści”
Tempo dość żwawe, bo mżymżawka, bo nad Narwią gorący bigos i herbata czekają, bo trzeba rozegrać konkurs z wiedzy ogólnej i odebrać wartościowe nagrody, bo ciepły autokar czeka na uczestników.
Punktualnie o godzinie 11:00 rozpoczęła się 12. edycja Spaceru. Pomimo nieprzyjaznej aury do udziału w spacerze zdecydowało się 45 osób. Wszyscy uczestnicy otrzymują na starcie mapkę z tegoroczną trasą przemarszu. Trzeba iść 12 kilometrów – przeważnie bezdrożami. Kilka komunikatów na starcie od Organizatora, kilka pytań uczestników i grupa rusza z Czarnowca w stronę sołectwa Borawe i dalej Kamianki.
Po drodze piechurzy zatrzymują się aż dziesięć razy. W lesie państwowym opowiada o jego urokach Pan Damian Piekarski z Nadleśnictwa Ostrołęka. Na przygotowanych przez Organizatora postojach, uczestnicy słuchają krótkich opowieści historycznych bądź legend o miejscu, bądź zdarzeniach sprzed lat. O poszczególnych postojach opisaliśmy szczegółowo w trzech częściach, do których odsyłamy linkami na samej górze tegoż wpisu.
Ostatni przystanek to meta niedzielnego spaceru. Do mety docieramy o godz. 14:30, czyli dystans 12,5 km pokonaliśmy w czasie 3,5 godz. Zatrzymujemy się na nadnarwiańskich błoniach w Kamiance. Tu uczestnicy posilają się gorącym bigosem, herbatką, kiełbaskami z ogniska. Każdy uczestnik otrzymuje na mecie specjalnie przygotowane na tę okazję smycze z nadrukiem „Czarnowiec.pl”. Odbywa się także konkurs z wiedzy ogólnej. W tym właśnie punkcie programu uczestnicy zauważyli, że warto było się zapisać, bo wyłącznie wcześniej zapisani uczestnicy na spacer mieli przyjemność w nim wystartować.
Na arkuszu pytań, z zakresu szkolnego pojawiło się dziesięć pytań, z czego dziewięć było punktowanych. Ale co ważne, to do punktacji ogólnej zaliczane były również następujące składniki: zapis elektroniczny na spacer (3 pkt.), ilość zebranych pocztówek (max. 8 szt./pkt.), zdjęcia z trasy, prawidłowe odpowiedzi na zadane pytania (max. 9 pkt.). Prawie wszyscy uczestnicy zostali zwycięzcami!
Wyniki konkursu:
1 miejsce: Mariusz Drobnikowski, Sylwester Michniewicz, Elżbieta Mierzejewska, Iwona Waszczak, Krystyna Grabowska, Adam Wołosz – (20 pkt.) 2 miejsce: Ewa Dobkowska, Elżbieta Kowalska, Iwona Tyszka-Piersa, Dariusz Niedźwiedziuk, Joanna Suchecka-Lipka, Sławomir Domian, Maciej Wołosz – (19 pkt.)
Uczestnicy konkursu zostali udekorowani dyplomami oraz specjalnie przygotowanymi garnuszkami survivalowymi z laserowym grawerem „Czarnowiec.pl”. Niektórzy otrzymali również: młotek, garnuszki historyczne z wyścigu MTB, z 2012 r.
Z tego miejsca płyną gorące podziękowania dla sponsorów i partnerów niedzielnego spaceru.
Krzysztof Chojnowski – moja-ostroleka.pl i Przemysław Rykowski – Granit-Ost, za sfinansowanie produkcji garnuszków,
Jarosław Jakubiak – Best-Office, za wydruk pocztówek, dyplomów, map,
Dariusz Aleksandrowicz – nieruchomości, za sfinansowanie produkcji smyczy,
Grzegorz Lendzioszek – Gabriella Travel, za dowóz autokarem uczestników do domu,
Damian Piekarski – Nadleśnictwo Ostrołęka, za przekazanie uczestnikom wiedzy leśnej. Nadleśniczy Nadleśnictwa Ostrołęka – Zdzisław Gadomski za przychylność leśników,
Panowie Krzysztof Drabot – sołtys Kamianki i Mirosław Drabot – przezes OSP Kamianka, za udostępnienie wiaty i miejsca na ognisko,
Aktywni członkowie KGW Czarna Owca w Czarnowcu (Andrzej Paszczyk, Beata Paszczyk, Małgorzata Karczewska, Jolanta Michniewicz), za przygotowanie kateringu, miejsca docelowego, nagłośnienia, ogniska i Biura konkursu,
Andrzej Paszczyk!
Podczas każdego wydarzenia występuje oficjalnie nazwany „Organizator” i „Organizator drugiego planu”. Dzięki zaangażowaniu i poświęceniu swojego prywatnego czasu 12. edycja spaceru została przeprowadzona w sposób znakomity wyłącznie za sprawą tych Organizatorów z drugiego planu, którzy swoją pracę wykonali perfekcyjnie. Andrzej Paszczyk z małżonką Beatą – WIELKIE DZIĘKI!
Gorące podziękowania dla wszystkich, którzy tworzyli 12. Spacer Leśny „Liczenie Liści”!
Do zobaczenia na 13. edycji Spaceru. Marek Karczewski
Sponsorzy/Partnerzy
Zdjęcia w artykule: Marek Karczewski, Krzysztof Chojnowski, Grzegorz Lendzioszek, moja-ostroleka.pl
Poniżej prezentujemy oficjalną trasę RowerPark Czarnowiec 2025.
Różni się ona w stosunku do trasy 2021 tym, że dzięki kolejnym życzliwym mieszkańcom Czarnowca udało się ponownie wydłużyć trasę – teraz do 2700 metrów.
Trasa zyskała kolejny singiel na bagienku ale także potrzebną szeroką drogę dla tych, którzy chcieliby wyprzedzać wolniej jadących zawodników.
Trasa została już oficjalnie objechana w niedzielę 16 lutego 2025 r. przez zawodników Klubu Kolarskiego 24h oraz zawodników zaproszonych. Z przekazanych informacji po objeździe wynika, że prawie wszyscy mieszczą się pomiędzy dwoma nowymi dębami na odcinku nowego singla. Niestety osoby z szerszymi kierownicami w tym przypadku muszą wybrać lewą stronę singla. Ale to tylko jedna przeszkoda na nowoutworzonym singlu.
Zapraszamy do testowania „nowej” trasy.
Kto złapał dotychczas KOM-y na poprzednich trasach, które już prawdopodobnie nie wrócą?
W 2017 roku na trasie o długości 1900 m. najlepszy czas wykręcił Piotr Żebrowski (Białobrzeg Dalszy-Białystok), reprezentujący Dojlidy Białystok – czas uzupełnię po dostaniu się do wyników. W 2021 roku na trasie o długości 2400 m. najlepszy okazał się dnia 30 maja Bartosz Jechanowski (Ostrołęka-Białystok), z Klubu Kolarskiego 24h – czas: 08:41,59
Kto wykręci COM-a na „RPC2025”? i przejdzie do historii tej leśnej trasy?
Z tego miejsca po raz kolejny dziękuję serdecznie sąsiadom za życzliwość, którą okazują dla realizacji sportu kolarskiego w regionie ostrołęckim. Piłkarze nożni, siatkarze, piłkarze ręczni, koszykarze, lekkoatleci, czy bokserzy mają stadiony, sale treningowe, siłownie, parkiety, baseny a kolarze muszą trenować w lesie i na szosie. Za to serdecznie dziękujemy, że pozwalacie nam na budowanie formy i z życzliwością odnosicie się do naszej dyscypliny. Dziękuję Państwu: – Chełstowskim (1) – Chełstowskim (2) – Czerepskim – Kupis – Rejch – Sikorskim – Wróblewskim
Na koniec chciałbym jeszcze zaapelować do rodziców. Przysyłajcie swoje dzieci na treningi kolarskie. To bardzo trudna dyscyplina sportu – wytrzymują wyłącznie najlepsi!
Chcecie spróbować i porównać swoją dotychczas ulubioną dyscyplinę? Przyjedź na RPC2025 a przekonasz się czy warto zaczynać przygodę z kolarstwem MTB – ( na RPC MTB XC).
Zapraszamy
Przejazd całej trasy x2
Relacja z 16 lutego 2025 r.
Marek Karczewski
Czy Tour de Kurpie pojedzie przez Czarnowiec?
Category: NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 29 czerwca 2026
Czy Tour de Kurpie pojedzie przez Czarnowiec?
W niedzielę 28 kwietnia 2024 r. mieszkańcy Czarnowca uczestniczyli w niecodziennej imprezie kolarskiej, która miała swój początek w Ostrołęce, naprzeciw Komendy Miejskiej Policji.
Wyjątkowe otwarcie OwK z TdK 🙂
Dziś wyjątkowe otwarcie, bo: – była rekordowa frekwencja – ponad 50 osób!; – były dzieci, młodzież, dorośli; – było wielu zawodników „Wyścigu dookoła Kurpi” – (WdK) i „Wyścigu dookoła Ziemi Kurpiowskiej” – (WdZK), którzy startowali w tym wyścigu ponad czterdzieści lat temu; – była wspaniała pogoda; – otworzył wszystko Cezary Zamana!
Spotkaliśmy się o 10-ej by ruszyć na objazd trasy wyścigu Tour de Kurpie, który odbędzie się w czerwcu w naszym regionie. Dokładnie w dniach 12-16 czerwca 2024 r.
Na otwarciu miałem możliwość przedstawić w telegraficznym skrócie historię WdK: „I młodzież i dorośli może nie wiedzą, że ten wyścig zaczął się w 1956 roku. Pierwszą edycję zwyciężył zawodnik z Laskowca, trener wielu z nas tu obecnych, pan Kazimierz Górski. Później drugi z ostrołęczan, Antoni Suska, wygrał w 1971 roku. Mamy dwóch ostrołęczan, którzy w ciągu 36 lat tego wyścigu zwyciężali w tej lokalnej imprezie kolarskiej… …W tym roku można z pewnością powiedzieć, że ostrołęczanin wyścigu nie wygra, bo w Tour de Kurpie pojadą zawodowi kolarze, a takich Ostrołęka nie ma. Ale w wyścigu amatorów jest już to możliwe!”
Przewodniczący rady miasta Wojciech Zarzycki wyraził radość z powodu obecności dzieci i młodzieży na tym niedzielnym, kolarskim treningu.
Cezary Zamana powiedział, że w Goworowie przygotowany jest pit-stop z muzyką, kawą i słodkościami, który zorganizowała Pani dyrektor GOK – Agata Majk.
Do Goworowa dojechał bez mała cały peleton. Później, ci bardziej spragnieni intensywnego treningu pojechali szybciej, kolejni ciut wolniej, a dzieci zostały „zagospodarowane” przez rodziców i wróciły z Goworowa do domów.
Jedni przejechali dziś ponad 80 km, inni ok. 70-ciu, 40-tu lub 20-tu. „Ostrołęka w KOŁO” dziękuje za śliczną pogodę, wspaniałe uśmiechy, wielką frekwencję i możliwość zapoznania się z trasą ostatniego etapu Tour de Kurpie 2024.
Na niedzielne wydarzenie zaprosili ostrołęckie środowisko kolarskie, Dariusz Banaszek i Cezary Zamana.
Oto planowane etapy trasy Tour de Kurpie 2024:
Etap 1, 12 czerwca: Kadzidło – „Pśejak”, 177 km
Etap 2, 13 czerwca: Rezerwat Czarnia – „Mlekovita Byki Wita”, 183 km
Etap 3, 14 czerwca: Wykrot – „Kurpiowska Kraina”, 9 km
Etap 4, 15 czerwca: Łyse – „Wilki Na Szutry”, 194 km
Etap 5, 16 czerwca: Ostrołęka – ” Wielki Finał”, 206 km Szczegóły o wyścigu TdK można znaleźć tu ->
Na tradycyjne OwK zapraszamy również: – 1 maja – środa; – 3 maja – piątek; – 5 maja – niedziela. 10:00 przy rondzie Kuklińskiego
W niedzielnym wydarzeniu wzięło udział dwóch mieszkańców Czarnowca: Marek Karczewski, który poprowadził trasą ostatniego etapu TdK i Jacek Pawłowski, który wykonał pamiątkowe zdjęcia oraz nagrał materiał wideo – trasę również przejechał! Oto ślad niedzielnego objazdu:
foto: Marek Karczewski, Jacek Pawłowski, moja-ostroleka.pl
Sympatyków kolarstwa, którzy chcieliby dowiedzieć się o historii tego wyścigu (przed laty przejeżdżał wielokrotnie przez Czarnowiec) – zapraszamy tu ->
Objazd trasy odnotowały również lokalne portale (zdjęcia): eOstroleka.pl (Piotr Ossowski) moja-ostroleka.pl (Michał Kowalczyk)
Serdeczne podziękowania kierujemy do panów policjantów z KMP w Ostrołęce za pilotowanie kolarskiej kolumny.
niedziela, 2024.04.28, Marek Karczewski
Wycieczka do Czarnowca na Dzień Dziecka – 1958/1959 r.
Category: Historia,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
Wczoraj miałem przyjemność osobistego spotkania, choć nie pierwszy już raz z Panią Anną Nosek, pochodzącą z Rzekunia. Anna Nosek urodziła się w 1948 r. w Rzekuniu. Z wykształcenia jest nauczycielką polonistyki, od 2012 r. na emeryturze. W swoim zawodzie przepracowała 45 lat. Pisze artykuły o Rzekuniu i okolicach. Jest autorką m.in. książki zatytułowanej „Poszarpane nasze losy”, w której opisuje losy Aleksandra Bednarczyka „Adama” – swojego stryja.
W związku ze śledzeniem naszej strony, a przede wszystkim ciekawej historii Czarnowca, Pani Anna postanowiła udostępnić nam pewną fotografię z wycieczki dzieci do Czarnowca. Te fotografię podarował Pani Annie Pan Arkadiusz Płaszczyński z Rzekunia podczas spotkania klasowego po latach, dnia 3 czerwca 2000 roku.
To zdjęcie z 1958 lub 1959 roku Pani Anna Nosek opisuje tak: Zdjęcie klasy Szkoły Podstawowej w Rzekuniu Wycieczka do Czarnowca z okazji Dnia Dziecka – 1958/1959 r. Oryginalne zdjęcie pochodzi z prywatnej kolekcji Pana Arkadiusza Płaszczyńskiego.
(+) Janina Michalak, Ukraina (wychowawczyni)
(+) Krystyna Budziłek, Rzekuń
Helena Piersa, Ławy
(+) Krystyna Kielak, Ławy
Anna Bednarczyk (Nosek), Rzekuń
(+) Tadeusz Lambrych, Rzekuń
Marian Niedźwiecki, Rzekuń
(+) Tadeusz Pieczyński, Rzekuń
?
(+) Józef Napiórkowski, Rzekuń
Arkadiusz Płaszczyński, Rzekuń
Marek Kowalewski, Rzekuń
Renia Mierzejewska, Rzekuń
(+) Marianna Ciok, Rzekuń
?
Sławomir Olbryś, Rzekuń
Bożena Mostył, Rzekuń
Michał Wróblewski, Czarnowiec
?
Sabina Wysocka, Rzekuń
Halina Sokołowska, Rzekuń (potrzebne zdjęcie domu bo tu się uczyliśmy)
Krystyna Kurpiewska, Ławy
(+) Halina Wilczewska, Rzekuń
Krystyna Małkowska, Ławy
Edward Dąbrowski, Ławy
(+) Józef Bączek, Czarnowiec
Stanisław Napiórkowski, Rzekuń
Co stworzyła cywilizacja i wciąż nieograniczona myśl techniczna? Dziś mamy możliwość, przynajmniej rozważać, jak wyglądała nasza przeszłość w kolorze. Za pomocą aplikacji (SI, AI) możemy zobaczyć jakie kolory preferowali nasi przodkowie – choć niekoniecznie może to być prawdą. Jedynym co możemy potwierdzić to zieleń trawy i drzew – to się nie zmienia od czasów powstania świata 🙂 Zdjęcie pokolorował program: myheritage.pl
Jeszcze raz dziękuję Pani Annie Nosek za kolejną cegiełkę do historii Czarnowca.
Marek Karczewski
Czarnowiec, Rzekuń, Ostrołęka – granice
Category: Historia,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
Czarnowiec, Rzekuń, Ostrołęka – granice
Na co dzień tego nie zauważamy, ale żyjemy w historycznym momencie względnej stabilizacji administracyjnej. Czy wiecie, że obecny podział Polski na gminy, powiaty i województwa trwa już prawie 24 lata? Dokładnie 24 lata miną w najbliższego sylwestra. Wcześniejszy – ten gdy nie było powiatów, a tylko gminy i 49 województw trwał 23 i pół roku. Jeszcze wcześniejszy – trwał 21 lat. Obecny wiek, choć nie minęło go jeszcze nawet ćwierć, można uznać za stabilny administracyjnie. Tymczasem w końcu XIX i właśnie w XX wieku zachodziły częste zmiany w podziałach administracyjnych. Dotyczyły one poszczególnych wsi i miast. Inaczej działo się do połowy XIX wieku, kiedy to powiat dzielił się na parafie, te zaś w swoich granicach były nader stabilne. Wszelkie zmiany dokonywały się wówczas tylko na wyższych szczeblach administracji państwowej.
Wieś Czarnowiec zanim została uznana za jedną wieś – w obecnym obowiązującym kształcie, pomimo ogromnych różnic ilościowych zamieszkujących tu ludzi, była podzielona na co najmniej trzy osady. W dostępnej (zdygitalizowanej) dokumentacji cyfrowej możemy wiele wyczytać o migracji naszej wsi pomiędzy gubernią, powiatem, gromadą, województwem.
Za dokument źródłowy posłużyło mi opracowanie Witolda Jemielitego (Łomża) – Studia Łomżyńskie tom VIII „Podziały administracyjne powiatu ostrołęckiego w latach 1919-1990”.
Mapa okolic Ostrołęki z 1932 roku. foto: 1932-P36_S33_OSTROLEKA_1932_nnqs5wc_BN_Sygn.ZZK_S-400_A
Wstęp
Autor zgromadził materiał o podziałach administracyjnych powiatu ostrołęckiego od 1919 r., czyli od powstania województwa białostockiego, do końca 1990 r. Punktem wyjściowym wszelkich podziałów administracyjnych jest poszczególne miasto i konkretna wieś. Te zawsze pozostają niezmienne. Tymczasem województwa, powiaty, gminy, gromady i sołectwa w różnych okresach obejmują mniejsze lub większe tereny, ulegają przekształceniom, nawet zanikają. W ubiegłym stuleciu było wiele zmian w podziale administracyjnym powiatu ostrołęckiego. Dzisiejsze podziały administracyjne są kontynuacją dawnych. Warto więc wiedzieć jak struktury administracyjne wyglądały dawniej i którędy biegły ich granice.
Podstawę źródłową stanowią pisma urzędowe. W Dzienniku Ustaw ogłaszano podziały województw, powiatów, gmin, gromad. Powtarzano to w Monitorze Polskim i w pismach terenowych. Od 1921 r. wychodził Dziennik Urzędowy Województwa Białostockiego, od 1929 r. Białostocki Dziennik Wojewódzki, od 1945 r. Dziennik Urzędowy Województwa Warszawskiego, od 1975 r. Dziennik Urzędowy Wojewódzkiej Rady Narodowej w Ostrołęce, od 1984 r. Dziennik Urzędowy Województwa Ostrołęckiego. W pismach terenowych umieszczano ponadto podziały na gromady i sołectwa. Na podstawie źródeł drukowanych autor odtworzył przynależność poszczególnych wsi powiatu ostrołęckiego do wyższych jednostek podziału administracyjnego. W Archiwum Akt Nowych w Warszawie zachowały się dokumenty dotyczące podziałów administracyjnych województwa białostockiego w latach międzywojennych. Są tam prośby mieszkańców, opinie wójtów i wojewodów, mapy, zestawienia liczbowe. Nowsze dokumenty znajdują się również w Archiwum Państwowym w Warszawie i w Urzędzie Wojewódzkim w Ostrołęce.
Opracowanie Jemielitego dzieli się na trzy części: I. Podziały do 1919 r. ; II. Okres międzywojenny: podział powiatu na gminy i miejscowości, podział gmin na gromady; III. Po II wojnie światowej: podział gmin na gromady, podział powiatu na gromady, czas funkcjonowania samych gmin;
W opracowaniu występuje bardzo dużo miejscowości. Pisownia niektórych z nich ulegała drobnym zmianom lub też w źródłach błędnie podawano owe nazwy. Dotyczy to jedynie zmian literowych, więc nie przeszkadza w identyfikacji danej wsi.
I. Podziały do 1919 roku.
Mazowsze dzieliło się na trzy województwa: płockie, rawskie i mazowieckie. Ostatnie składało się z dziesięciu ziem, między innymi z ziemi łomżyńskiej, w której były powiaty: kolneński, łomżyński, ostrołęcki i zambrowski. Podział na województwa, ziemie i powiaty przetrwał do rozbiorów Polski. Po trzecim rozbiorze utworzono prowincję Prusy Nowowschodnie, z podziałem na dwa departamenty kamer: białostocki i płocki. W departamencie białostockim było dziesięć powiatów: białostocki, bielski, dąbrowski, drohiczyński, goniądzki, kalwaryjski, łomżyński, mariampolski, suraski i wigierski; w departamencie płockim sześć powiatów: lipnowski, ostrołęcki, płocki, przasnyski, pułtuski i wyszogrodzki.
Powiat ostrołęcki składał się z dawnych powiatów polskich: ostrołęckiego, ostrowskiego i nurskiego. Powiaty zostały podzielone na podstawie zachowanego z czasów polskich podziału na parafie. Uwzględniono też przy podziale liczbę dymów[1] i liczbę mieszkańców w poszczególnych parafiach, aby tworzyć powiaty mniej więcej równej wielkości. Powiat ostrołęcki liczył 8572 dymów i około 51 432 mieszkańców.
Dwa dymy w Rzekuniu. Foto: fotopolska
Podczas pierwszej wojny światowej (1914-1918) w Generalnym Gubernatorstwie warszawskim Niemcy zmniejszyli liczbę powiatów wiejskich. W 1918 r. Rada Regencyjna przywróciła dawny podział dokonany 2 marca 1864 r. W sierpniu 1919 r. Rada Ministrów tymczasowo utrzymała dawny podział rosyjski na powiaty.
II. Okres międzywojenny
Mocą Ustawy Tymczasowej z 2 sierpnia 1919 r. powstało województwo białostockie, w skład którego weszły powiaty: augustowski, bielski, kolneński, łomżyński, ostrołęcki, ostrowski, sejneński, sokólski, suwalski, szczuczyński, wysokomazowiecki.
W 1921 r. wojewoda białostocki polecił starostom powiatowym, aby przedstawili projekt zmian granic gmin. W październiku 1921 r. podczas wspólnych obrad starostowie uznali, iż gmina winna obejmować najwyżej cztery tysiące ludności oraz znajdować się tam, gdzie są parafie i sądy, ze względu na wygodę mieszkańców.
W 1924 r. wydrukowano spis wszystkich wsi i miast województwa białostockiego wykonany na podstawie spisu powszechnego z 1921 r. W ramach powiatów podano gminy, a w tych poszczególne miejscowości. W powiecie ostrołęckim było wówczas jedno miasto Ostrołęka – 9145 mieszkańców oraz jedenaście gmin wiejskich: Czerwin – 7194 mieszkańców i 42 miejscowości, Dylewo 6426 i 26, Goworowo – 5924 i 31, Myszyniec – 7671 i 17, Nakły – 2449 i 24, Nasiadki – 5162 i 31, Piski – 3310 i 30, Rzekuń – 7895 i 35, Szczawin – 4558 i 26, Troszyn – 5998 i 38, Wach – 8104 mieszkańców i 24 miejscowości. Przy poszczególnych miejscowościach w 1924 r. określono ich charakter topograficzny – miasto, wieś, folwark, osada itd.
Do gminy Rzekuń, której kształt ustalono właśnie w 1924 r. przydzielono niżej wymienione sołectwa: Borawe, Czanowiec, Daniszewo, Drwęcz Dworski, Drwęcz Włościański (zwróćmy uwagę, że Drwęcz przed wojną figuruje w rodzaju męskim, ten Drwęcz – przyp. MK), Dzbenin, Goworki, Kaczyny, Stara Wieś, Kaczyny-Tobolice, Kaczyny-Wypychy, Kamionka (sic!)(w późniejszych okresie [rok nieznany] zmieniono nazwę wsi na Kamianka), Korczaki, Laskowiec, Ławy, Łęczysk, Nowa Wieś, Ołdaki Dworskie, Ołdaki Włościańskie, Pomian, Przytuły, Rozwory, Rzekuń, Susk, Teodorowo, Zabiele, Zarośle, Folwarki: Borawe, Omulew, Przytuły, Susk, Kolonie: Ławy, Osady: Piotrówka, Leśniczówki: Borawe, Osowiec (sic!) (gdzie w gminie Rzekuń znajdowała się leśniczówka Osowiec? – MK) Stacja kolejowa: Ostrołęka.
Dworzec kolejowy w Ostrołęce – 1937 r.
Podział gmin na gromady
W dniu 23 marca 1933 r. wyszła ustawa o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego. W artykule 107 podano, iż wojewodowie dokonają podziału gmin wiejskich na gromady. Z nimi będą współdziałać wydziały wojewódzkie z głosem stanowczym oraz należy wysłuchać opinii wydziałów powiatowych i rad gminnych. W dniu 14 października 1933 r. wojewoda białostocki podzielił gminy na gromady. Obejmowały one jedną wieś, dwie wsie lub więcej miejscowości.
Oto nazwy gromad w przypadku gminy Rzekuń: 1. Borawe-Kolonia, Borawe-Narew, 2. Czarnowiec-Włościański, Czarnowiec-Dwór, Czarnowiec majątek(sic!) (możliwe, że chodziło o Czarnowiec Folwark? – MK), 3. Daniszewo, 4. Drwęcz, 5. Kamionka (późniejsza Kamianka), 6. Kaczyny-Starawieś (pisane łącznie), 7. Kaczyny-Wypychy, Zarośle, 8. Laskowiec, Wesółka (sic!) (gdzie w gminie Rzekuń znajdowała się miejscowość Wesółka? – MK), 9. Ławy, Ławy-Włościańskie, Ławy-Kupniki, 10. Nowawieś (pisane łącznie), 11. Ołdaki, Ołdaki-Dwór, Ołdaki-Włościańskie, Przytuły-Kupniki, Przytuły majątek, 12. Rozwory, Rozwory „A”, 13. Rzekuń, Rzekuń-Dwór, Rzekuń-Włościański, Rzekuń proboszczostwo, 14. Ostrołęka stacja, 15. Zabiele, Zabiele-Dwór, Zabiele-Włościańskie, 16. Dzbenin, 17. Korczaki, 18. Susk, Susk-Włościański, Susk-Kupniki, Susk majątek, 19. Przytuły, Przytuły-Włościańskie, 20. Goworki, 21. Kaczyno-Tobolice (późniejsze Kaczyny-Tobolice i ostatecznie Tobolice), 22. Pomian, 23. Łęczysk, 24. Teodorowo, Wiktorynowo (sic!) (gdzie w gminie Rzekuń znajdowała się miejscowość Wiktorynowo? – MK), Piotrówka.
Dworek w Piotrówce (obecnie Teodorowo), pobudowany w latach 1905-1907. Foto z Karty ewidencyjnej zabytków architektury i budownictwa.
W dniu 1 kwietnia 1936 r. zmieniono granice wielu gmin. Zniesiono gminę Nakły, włączając jej terytorium do gminy Rzekuń, a na siedzibę połączonych gmin wybrano Ostrołękę. Do Ostrołęki włączono gromady: Kaczyny Stacja, Kaczyny Starawieś, Kaczyny Wypychy, Łęczysk, Omulew i Pomian z gminy Rzekuń oraz Grabowo stacja kolejowa z gminy Nakły. Z dniem 1 kwietnia 1939 r. powiaty łomżyński, ostrołęcki i ostrowski włączono do województwa warszawskiego. Po wybuchu wojny w 1939 r. obszar powiatu ostrołęckiego wcielono do Generalnej Guberni, Prus Południowo-Wschodnich i Związku Radzieckiego.
Miasto Ostrołęka i tereny Kurpiowskie oraz niektóre gminy leżące na lewym brzegu Narwi włączono do Prus Południowo-Wschodnich, do rejencji ciechanowskiej. Były tam gminy powiatu ostrołęckiego: Czarnia, Durlasy, Gawrychy, Kadzidło, Łyse, Myszyniec, Rzekuń i Turośl.
III. Po II wojnie światowej
1 kwietnia 1939 r. powiaty łomżyński, ostrołęcki i ostrowski włączono do województwa warszawskiego. Bezpośrednio po wojnie, 22 sierpnia 1944 r. Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego uchylił podziały administracyjne wprowadzone przez okupanta; przywrócił dawne województwa, powiaty, gminy i gromady. W lipcu 1945 r. powiat łomżyński powrócił do województwa białostockiego, dwa pozostałe powiaty były nadal w województwie warszawskim.
Podział gmin na gromady
W maju 1948 r. w powiecie ostrołęckim było jedno miasto i dziewięć gmin wiejskich: Czarnia – 11 gromad, Czerwin – 30, Durlasy (z siedzibą w Lelisie), Goworowo – 42, Kadzidło – 24, Myszyniec – 19, Piski – 22, Rzekuń (z siedzibą w Ostrołęce) – 37 i Troszyn – 18 gromad.
Wyszukując dostępnych w sieci – zdygitalizowanych dokumentów znajdujemy spis gromad w 1952 roku. Jest to „Wykaz gromad Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, według stanu z dnia 1 lipca 1952 r.”
1952 r. Skany ze strony https://rcin.org.pl/ – IJP PAN, sygn. 0001-001949-00 ; IJP PAN, sygn. 0001-001950-00 ; Współtwórca: Główny Urząd Statystyczny.
W dniu 25 września 1954 r. rząd wydał ustawę o reformie podziału administracyjnego wsi i o powołaniu gromadzkich rad narodowych. Rząd uczynił to w celu „włączenia coraz szerszych rzesz pracujących do udziału w rządzeniu Państwem, rozwijaniu ich twórczej inicjatywy i aktywności dla pomnażania dobrobytu i kultury wsi; sprawniejszego zaspokajania potrzeb materialnych i kulturalnych ludności; dalszego zbliżenia organów władzy państwowej do najszerszych mas pracujących wsi”. W miejsce dotychczasowych gmin i gromad utworzono nowe gromady, jako jednostki podziału administracyjnego wsi. W skład gromady wchodziły wsie położone na terenie jednej gminy lub sąsiadujących ze sobą gmin, powiązane komunikacyjnie oraz posiadające wspólne urządzenia gospodarcze, kulturalne lub zdrowotne. Liczba mieszkańców nowej gromady miała wynosić od jednego do trzech tysięcy, odległość do siedziby gromadzkiej rady narodowej najwyżej trzy kilometry, powierzchnia od 15 do 50 km.
W dniu 5 października 1954 r. w powiecie ostrołęckim utworzono 41 gromad.
W gromadzie Rzekuń znalazły się miejscowości: Czarnowiec, Daniszewo, Drwęcz, Dzbenin, Goworki, Kaczyny-Tobolice, Korczaki, Ławy, Rzekuń, Susk Nowy i Susk Stary.
W 1956 r. we wstępie do oficjalnego wydawnictwa podano, iż dokonana przed dwoma laty reforma podziału administracyjnego wsi odpowiadała potrzebom gospodarczym i społecznym kraju. Na miejsce 3000 gmin powstało 8759 gromad i 87 osiedli.
Począwszy od 1954 roku aż do końca 1971 roku liczba gromad oraz migracja wsi między gromadami zmieniała się tak często, że druga część publikacji musiałaby być poświęcona tym zmianom. Nie doczytujemy się migracji wsi Czarnowiec pomiędzy gromadami w tym czasie. Czarnowiec w tym okresie znajdował się wciąż w gromadzie Rzekuń.
Czas funkcjonowania samych gmin
W dniu 1 stycznia 1973 r. na mocy ustawy z 29 listopada 1972 r. zniesiono dotychczasowy podział terenów wiejskich na gromady i osiedla. Utworzono gminy „jako podstawowe jednostki podziałów administracyjno-gospodarczych na terenach wiejskich, stwarzające ze względu na swe rozmiary, potencjał gospodarczy i urządzenia odpowiednie warunki do kierowania rozwojem gospodarczym i społeczno-kulturalnym oraz dla zaspokojenia potrzeb mieszkańców. Od l czerwca 1975 r. utworzono województwo ostrołęckie, a zlikwidowano dotychczasowe powiaty.
W skład województwa ostrołęckiego weszły: miasta – Ostrołęka, Brok, Chorzele, Maków Mazowiecki, Ostrów Mazowiecka, Przasnysz, Różan, Tłuszcz i Wyszków oraz gminy: Baranowo, Brańszczyk, Brok, Chorzele, Czarnia, Czerwin, Czerwonka, Dąbrówka, Długosiodło, Goworowo, Jednorożec, Kadzidło, Klembów, Krasnosielc, Krzynowłoga Mała, Lelis, Łyse, Małkinia Górna, Myszyniec, Obryte, Olszewo-Borki, Ostrów Mazowiecka, Płoniawy-Bramura, Przasnysz, Rozogi, Różan, Rząśnik, Rzekuń, Rzewnie, Somianka, Stary Lubotyń, Szelków, Sypniewo, Tłuszcz, Troszyn, Wąsewo, Wyszków, Zabrodzie, Zaręby (ta gmina przetrwała zaledwie rok i została połączona z gminą Chorzele – przyp. MK) i Zatory.
Gdy w 1975 r. zlikwidowano powiaty, a podstawowymi jednostkami podziału administracyjnego zostały gminy i miasta, gmina Rzekuń od tej pory składała się z następujących wsi: Borawe, Czarnowiec, Daniszewo, Drwęcz, Dzbenin, Goworki, Kamianka, Korczaki, Laskowiec, Ławy, Nowy Susk, Nowawieś Wschodnia (pisane razem), Nowe Przytuły, Ołdaki, Rzekuń, Rozwory, Stary Susk, Stare Przytuły, Teodorowo, Tobolice i Zabiele. W 1990 r. do gminy Rzekuń dołączono również sołectwo Nowa Wieś Cyganowo.
W podanych wyżej okresach siedzibami gmin była przeważnie miejscowości o tej samej nazwie, niekiedy w innej. Tak było również z gminą Rzekuń, która swoją siedzibę miała w Ostrołęce. W latach 1948 – 1973 mieszkańcy Czarnowca sprawy urzędowe załatwiali właśnie w magistracie Ostrołęckim.
Zmiany granic miasta Ostrołęki – jako siedziby gminy Rzekuń w latach 1948-1973.
Kiedy zmieniano granice miasta? 1. W 1936 r. 2. W 1970 r. do obszaru miasta Ostrołęki włączono: a) Część terenów wsi Olszewo-Borki o powierzchni około 50 ha, b) Część terenów wsi Drężewo o pow. około 50 ha, c) Część terenów wsi Dzbenin o pow. około 12 ha, d) Część terenów wsi Ławy o pow. około 234 ha i o pow. 94 ha (gmina Rzekuń), e) Cały obręb wsi Goworki o pow. około 180 ha. (gmina Rzekuń).
Ostatnią zmianą granic, którą większość z nas pamięta to ta z 2018 roku. Należy przypomnieć, że podczas głosowań radnych miasta Ostrołęki tylko obecny Prezydent miasta Łukasz Kulik (wówczas radny miejski) był przeciwny odebraniu gminie Rzekuń tego terenu.
3. Od 1.01.2018 r. do obszaru miasta Ostrołęki włączono tereny gminy Rzekuń: a) Część terenów wsi Nowa Wieś (Nowa Wieś Leśniewo) o powierzchni 207,99 ha, b) Część terenów wsi Goworki o powierzchni 79,08 ha, c) Część terenów wsi Ławy o powierzchni 195,67 ha, Łącznie 482,74 ha.
Foto: moja-ostroleka.pl, Mapa z zaznaczonym obszarem odebranym gminie Rzekuń z dniem 1 stycznia 2018 r.Granice dzisiejszej Ostrołęki – stan z 1 stycznia 2018 r.Południowa granica miasta Ostrołęki ustanowiona w 1970 roku.
Powiat ostrołęcki
Od 1919 r. powiat ostrołęcki był w województwie białostockim, od 1 kwietnia 1939 r. w województwie warszawskim, w latach 1975-1998 – został zlikwidowany, od 1 styczni 1999 r. w województwie mazowieckim. Początkowo powiat dzielił się na gminy, w 1933 r. wprowadzono podział gmin na gromady, w 1954 r. w miejsce dotychczasowych gmin i gromad utworzono nowe gromady, w 1973 r. powrócono do gmin z podziałem ich na sołectwa. Najniższą jednostkę zawsze stanowiły miejscowości: wsie, folwarki, kolonie, osady, które włączano do gmin, gromad, sołectw.
Mapa powiatu ostrołęckiego z 1907 roku, która pokazuje, że obszar powiatu w późniejszych latach był o wiele większy. Foto: strona z Atlasu Ilustrowanego Geograficznego Królestwa Polskiego J. M. Bazewicza
Jakie nazwy urzędowe przysiółków, osad, kolonii w naszej miejscowości przewijały się przed laty? Jakie stosowano w potocznej mowie nazwy poszczególnych obszarów wsi?
Oto lista dotychczas udokumentowanych nazw – na podstawie starych map i dokumentów urzędowych. Urzędowe: Czarnowiec Włościański, Czarnowiec Szlachecki, Czarnowiec majątek, Czarnowiec Folwark, Czarnowiec Leśniczówka, Czarnowiec kolonia, Uksza, Wilcza Góra, Potoczne: Sowijowe Góry, Zaborze, Leszczyna, Bagno, Sacharyn, Przece, Pod górą, Małpi Gaj, Wał.
Czy granice Czarnowca były zawsze takie same?
Można przyjąć, że od 1944 roku gdy w Polsce częściowo podzielono ziemię między chłopów.
Reforma rolna w powojennej Polsce była procesem rozdawania ziemi uznaniowo. Ogółem w latach 1944–1948 na cele reformy rolnej zostało przejętych 9707 majątków ziemskich. Stało się to na podstawie Dekretu Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego z dnia 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej. Dekret realizował zasadnicze cele komunistów: likwidację warstwy ziemiańskiej oraz zdobycie poparcia wśród mieszkańców wsi. Według komunistycznych kryteriów mieszkańców wsi klasyfikowano jako bezrolnych, małorolnych (biedniaków) oraz średniaków. Wzorem sowieckim, najbogatszych rolników określano mianem kułaków. Ziemię podczas reformy rolnej dostawało się często przy wódce i za łapówki, przydatne okazywały się znajomości. Bywało, że udało się ją wychodzić czy wyprosić u lokalnej władzy komunistycznej. Taki los spotkał również czarnowiecki majątek Wyszomirskich, który w późniejszych latach w rękach gminy Rzekuń został zrujnowany (piszemy o tym w dziale HISTORIA). Granice sołectwa Czarnowiec ukształtowały się właśnie podczas reformy gdzie rozparcelowano ziemie w dużej mierze między rodziny zamieszkujące i pracujące we dworze. Część Czarnowca Włościańskiego posiadała już właścicieli i jej terenu nie dzielono ponownie.
Poniżej kilka starych map Czarnowca.
Mapa z 1940 roku. Czarnowiec i Kaczyny-Tobolice. Ciekawostką na powyższej mapie jest oznaczony cmentarz w Czarnowcu!Niemiecka mapa z 1944 roku z opisem Dworu Wyszomirskich – „Gut”.Mapa z 1971 roku z dość niespotykaną nazwą obszaru Czarnowca „Uksza”. Jest również Czarnowiec Folwark.
Dzisiejszy Czarnowiec to również jedna nazwa „Czarnowiec” za wyjątkiem powstałego w latach 90. XX wieku osiedla „działkowego”. Mówimy dziś „w Czarnowcu na osiedlu działkowym”…
Granice Sołectwa Czarnowiec w 2023 roku. Długość: 11581 m, powierzchnia: 678.7538 ha. Obszar sołectwa prawdopodobnie istnieje od Reformy Rolnej, przeprowadzonej w latach 1944-1948.
W XXI wieku – począwszy od 2004 roku Czarnowiec z powodu napływu nowych mieszkańców (nowych dróg i nowych budynków) musiał dostosować się do współczesnych trendów, chociażby takich jak nadawania nazw poszczególnych dróg/ulic. Pierwszą nazwą ulicy, która pojawiła się w naszej wiosce to „Kasztanowa” właśnie w 2004 r. Ostatnio nadaną nazwą 13 lipca 2021 r. jest „Pułkowa”. Wszystkich dróg/ulic z nazwą własną jest obecnie w Czarnowcu aż 36. Są również dwie drogi, z zabudowaniami i mieszkańcami ale nie posiadają one nazwy własnej. Są to drogi powiatowe 2550W i 4403W. Gdybyśmy chcieli „objechać” rowerem lub przebiec wszystkie zamieszkałe drogi/ulice to dystans ten wyniósłby aż 19048 metrów. Mając jednak na uwadze, że trzeba daną ulicą jechać tam i z powrotem to od startu do mety (odwiedzając wszystkie ulice) wyszłoby ponad 45 kilometrów.
Tę wartość w następnym roku (jako czelendż) zamierza ustalić sołtys Czarnowca, który zmierzy dokładnie na rowerze przebytą drogę potrzebną do ustalenia odległości…
Dokładny spis ulic znajdziemy na stronie Czarnowiec.pl.
W tym roku (2023) ilość budynków mieszkalnych w Czarnowcu przekroczyła już liczbę 240. W materiale powyżej używano nazwy „ilość dymów”. Obecnie tej miary zastosować nie sposób, bo nasze współczesne budowle posiadają więcej niż jeden komin „dym”.
Zameldowanych mieszkańców w Czarnowcu jest obecnie ponad 580 osób ale liczba stałych mieszkańców Czarnowca to ponad 650 osób.
[1] – dym, dymów – to ówczesna miara, na podstawie której liczono budynki – jeden budynek, jeden komin, jeden dym. źródło [-] – Jemielity, Witold, Podziały administracyjne powiatu ostrołęckiego w latach 1919-1990, „Studia Łomżyńskie”, 8, 1997, s. [77]-99
Na koniec informacja o dziesiątej edycji spaceru leśnego – „10. Liczenie Liści”.
Materiał powyższy został opracowany (częściowo) na potrzeby konkursu historyczno-geograficznego, który będzie przeprowadzony na mecie – przy świetlicy w Czarnowcu. Na spacer wyruszamy w niedzielę 12 listopada 2023 r. o godz. 11:00 spod świetlicy. Zachęcamy zatem do zapoznania się z powyższym materiałem oraz innymi artykułami z działu HISTORIA, bo właśnie z tych zagadnień będą pytania podczas smażenia kiełbasek na mecie spaceru. Pytania ułożył i jako jedyny zna ich treść Pan Jacek Pawłowski, który będzie odpowiedzialny za przeprowadzenie konkursu. O spacerze piszemy tui tu.
Zapraszamy serdecznie do licznego udziału… i lektury naszych artykułów.
ps. wrzucam tu jeszcze zajawkę trasy spaceru – naniesioną na starą mapę z 1932 roku. Niestety nie mogę dziś zdradzić przebiegu całej trasy, bo wielu z Państwa mogłoby poznać treść ewentualnych pytań 🙂
– Marek Karczewski – konsultacje: Jacek Pawłowski – mapy od Jacka Czaplickiego
Będzie to już DZIESIĄTA edycja spacerów, które wcześniej przebiegały przez Przystań, Lelis, Dąbrówkę i Czarnowiec.
Tym razem skierujemy się w stronę wsi Tobolice gminy Rzekuń i wrócimy do Czarnowca na ognisko przy świetlicy.
Trasa utrzymywana jest w tajemnicy ponieważ na całej trasie przewidziane są zagadki historyczno-geograficzne, za rozwiązanie których przewidziane są nagrody rzeczowe.
W dotychczasowych edycjach nie zwiedzaliśmy ulic i technologii obecnej cywilizacji ale w tym roku trudno będzie przejść przez „sypialnię miasta” bez zawitania na osiedla mieszkaniowe. Druga część trasy zrekompensuje natura w Lasach Państwowych Nadleśnictwa Ostrołęka.
Na spacer należy przygotować odpowiedni strój. Trasa ma często charakter crossowy więc do marszu potrzebne jest odpowiednie obuwie i plecak. Do plecaka możemy zabrać napoje i przekąski.
Łączna długość trasy to około 11 km.
Podczas przemarszu powiemy Państwu o historii Tobolic i Czarnowca oraz poszczególnych miejsc, w których będziemy się zatrzymywać. Na mecie przy świetlicy zadamy pytania uczestnikom i rozdamy nagrody rzeczowe.
Zapraszam serdecznie.
Startujemy w niedzielę 12 listopada 2023 r. o godz. 11:00
Zbiórka w Czarnowcu przy Świetlicy Wiejskiej ul. Dzikiej Róży 2
ps. na spacer nie można iść z wózkiem dziecięcym, o kulach, z osobą o słabej kondycji fizycznej.
Czterdziestu rowerzystów zdecydowało się w niedzielę 3 września 2023 roku pojechać piękną leśną trasą w Czarnowieckim Rajdzie Rowerowym. Trasa została tak dobrana aby tylko najwytrwalsi uczestnicy mogli się cieszyć jej urokami.
Rajdy rowerowe w okolicy charakteryzują się tym, że są organizowane pod kierowców aut, którzy znają już główne drogi z pracy do domu oraz na rajdy, które pokazują drogi boczne, leśne, szutrowe i polne.
Zdecydowanym powodzeniem cieszą się rajdy „autostradami”, bo społeczeństwo nie lubi się męczyć. Pokazuje to, że rowerzyści na akumulatorowych pojazdach wolą jechać znakomitym asfaltem i z wiatrem. Ale są również wyjątki jak nasz najmłodszy uczestnik Szymek Walewacz, który jechał całą trasę na roweryku z 16′ kółeczkami.
Poniżej zdjęcie Szymka.
foto: moja-ostroleka.pl
W naszym Czarnowieckim Rajdzie Rowerowym wzięło udział czterdziestu rowerzystów. Do przejechania było zaledwie 30 km urokliwymi trasami gminy Rzekuń i Lasów Państwowych, Nadleśnictwa Ostrołęka, Leśnictwa Borawe. Uczestnicy wystartowali spod Świetlicy Wiejskiej w Czarnowcu. Po drodze było zaplanowanych tyle postojów ile zażyczyli sobie uczestnicy. Każdy uczestnik przed startem otrzymał ulotkę o przebiegu trasy. Na zaplanowanych postojach opowiadano o historii danego miejsca. Jeszcze przed startem Pan Jacek Pawłowski (mieszkaniec Czarnowca) przedstawił w telegraficznym skrócie informacje o historii Czarnowca. Na pierwszym postoju opowiedział o wyjątkowym czarnowieckim miejscu. Można o nim przeczytać tu ->
Jedną z zaplanowanych atrakcji na trasie rajdu był „podjazd pod Kamiankę”. Jest to znany podjazd dla lokalnych kolarzy MTB, który usłany setkami sosnowych korzeni nie daje komfortu podjazdu pod dość wymagające wzniesienie. Do konkursu podjazdu zgłosiły się prawie wszystkie dzieci. Z ciekawości „czy wjadę” zadeklarowali się również dorośli uczestnicy. Jak należy wjeżdżać pod tę górkę zaprezentował Marek Karczewski z KK24h, który nie brał udziału w zawodach.
Dziewiętnaście osób przystąpiło do rywalizacji i tylko jeden dorosły uczestnik zdołał wjechać do końca wzniesienia! Był nim mieszkaniec Czarnowca – Bartosz Gawkowski.
Dla dzieci przewidziano oczywiście nagrody rzeczowe, dyplomy i medale więc wszyscy potraktowali tę rywalizację bardzo poważnie.
Najwyżej wjechał Filip Banasik z Czarnowca.
Drugie miejsce zajął Stefan Rykowski z Czarnowca.
Trzecie miejsce wywalczył Samuel Chojnowski również z Czarnowca.
Na mecie, przy świetlicy nagrodzono wszystkie dzieci i dorosłych, którzy wystartowali w tej zabawie. Nagrody rzeczowe dla uczestników ufundował Powiat Ostrołęcki.
Po krótkim odpoczynku w Kamiance, uczestnicy wyruszyli w dalszą drogę – w stronę Borawego, przez Lasy Państwowe. W Borawem, na stacji kolejowej Gierwaty uczestnicy mogli posłuchać opowieści Pani Teresy Szewczyk – pracownicy PKP, jak na takich stacjach jakimi są Gierwaty zmienia się tor dla jadącego pociągu.
W tym czasie dzieci mogły pokrzyczeć do przejeżdżającego pociągu towarowego. Maszynista i tak chyba Ich nie usłyszał 🙂
Ze względu na prośbę większości uczestników trasa została minimalnie skrócona, bo rowerzyści nie mogli doczekać się odbioru wartościowych nagród i pysznej kiełbaski z ogniska oraz słodkości przygotowanych przez Koło Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu.
Po dotarciu na metę ogłoszono wyniki „podjazdu pod Kamiankę” oraz podsumowano czerwcową rywalizację dla najlepszych rowerzystów z gminy Rzekuń. Po kolei…
Wyniki „wjazdu Pod Kamiankę – 100 metrów” (dzieci): 1m Filip Banasik Czarnowiec – 90m 2m Stefan Rykowski Czarnowiec – 86m 3m Samuel Chojnowski Czarnowiec – 80m 4m ex aequo: Dawid Banasik Czarnowiec, Maria Drobnikowska Ostrołęka, Antoni Gawkowski Czarnowiec, Tymon Walewacz Ostrołęka, Michał Kowalewski Dzbenin, (dorośli): Marek Karczewski (KK24h) – podjechał – DNF (PK) 1m Bartosz Gawkowski Czarnowiec – 100m zaliczony 2m Zdzisław Majewski Rzekuń (KK24h) – 93m 3m Grzegorz Walewacz Ostrołęka – 92m pozostali zawodnicy: Radosław Żebrowski Ostrołęka, Jacek Banasik Czarnowiec, Jacek Rostkowski Olszewo-Borki, Radosław Kowalewski Dzbenin, Konrad Goździewski Ostrołęka, Józef Dmochowski Czerwin, Krzysztof Chojnowski Czarnowiec, Zbigniew Wilkowski Przytuły Nowe.
Wszyscy zawodnicy otrzymali medale, dyplomy, a najlepsza trójka wartościowe nagrody rzeczowe ufundowane przez Powiat Ostrołęcki. Nagrody w imieniu Starosty ostrołęckiego Stanisława Kubła wręczyła Pani Magdalena Mrozek-Rawa dyrektorka Wydziału Organizacji i Nadzoru w Starostwie Powiatowym. Powiedziała również, zwracając się do młodzieży, że ruch na świeżym powietrzu dla wszystkich jest ważny a dzieci podczas rozpoczynającego się dziś roku szkolnego powinny do szkoły dojeżdżać rowerami.
Przyszedł czas na dekorację najlepszych rowerzystów w gminie Rzekuń, którzy przystąpili do rywalizacji w czerwcu 2023 r. Rywalizację ogłosił sołtys Czarnowca i przedstawiciel Klubu Kolarskiego 24h z siedzibą w Czarnowcu Marek Karczewski, a uczestnicy w tym roku pokazali, że można przy dobrych chęciach przejechać rowerem prawie dwa razy więcej niż rok wcześniej. Już od pierwszego dnia czerwca wyłonili się faworyci ale z dnia na dzień pojawiali się nowi zapaleńcy dwóch kółek, którzy ostatecznie namieszali w czołówce. Dłuższą relację i dokładne wyniki zamieściliśmy tu -> Dziś podczas dekoracji wyróżniono wszystkich najlepszych rowerzystów i najlepsze rowerzystki. Wręczono puchary i nagrody rzeczowe od Powiatu Ostrołęckiego. Dekorowano najlepszych rowerzystów z gminy Rzekuń i z odrębnej klasyfikacji „rowerzyści Czarnowca”. Nagrodzono panie, panów i dzieci do 15 lat. Zwycięzcami zostali: Robert Michniewicz – Czarnowiec (do 15 lat) Marta Kawałek-Szewczyk – Czarnowiec (kobiety) Robert Kawałek – Czarnowiec (mężczyźni) Rywalizacja trwała w dniach 1-30.09.2023 SZCZEGÓŁOWE WYNIKI
Na tym zakończono oficjalne dekoracje Czarnowieckiego Rajdu Rowerowego.
Dziękujemy serdecznie wszystkim uczestnikom za liczne przybycie i zaprezentowanie dobrej kondycji!
Składamy serdeczne podziękowania wszystkim aktywnym członkom KGW Czarna Owca w Czarnowcu za współorganizację rajdu. (Paulina i Piotr Mierzejewscy, Andrzej i Beata Paszczykowie, Małgorzata Karczewska, Elwira Chojnowska, Monika Sendrowska)
Dziękujemy członkom KK24h za pomoc w przeprowadzeniu rajdu. (Marek Karczewski, Mariusz Drobnikowski)
Dziękujemy Nadleśniczemu Zdzisławowi Gadomskiemu z Lasów Państwowych, Nadleśnictwa Ostrołęka za umożliwienie przejazdu rowerzystów przez piękne leśne dukty.
Dziękujemy policjantom z Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce za znakomite zabezpieczenie trasy rajdu.
Szczególne podziękowania kierujemy do Zarządu Powiatu Ostrołęckiego, który hojnie wsparł naszą rowerową imprezę.
Sponsorami wydarzenia byli: – Powiat Ostrołęcki, – Best-Office w Ostrołęce – Jarosław Jakubiak, – Marek Karczewski Sołtys Czarnowca
Organizator: Klub Kolarski 24h/Sołtys Czarnowca
WIĘCEJ ZDJĘĆ AUTORSTWA: Marek Karczewski, Krzysztof Chojnowski, Przemysław Rykowski, Monika Sendrowska
1 sierpnia to doskonały moment na powieszenie naszych zdobyczy historycznych.
Z okazji obchodzonej 79. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego postanowiliśmy powiesić wizerunek naszej sanitariuszki i łączniczki, która walczyła o Warszawę i suwerenną Polskę. Jednak powieszenie jednego zdjęcia z „Ksenią” nie miałoby sensu, bo specjalnie przygotowane zdjęcia wielkoformatowe na jubileusz 610-lecia Czarnowca były wyprodukowane właśnie w tym celu aby je zaprezentować szerszej rzeszy mieszkańców i sympatyków Czarnowca.
Zdjęcia wydrukowano w maju b.r. na podstawie ustaleń trzech mieszkańców Czarnowca: Krzysztofa Chojnowskiego, Marka Karczewskiego i Jacka Pawłowskiego. O powyższych obrazach opowiadał ze sceny w czerwcu podczas naszego święta Pan Jacek Pawłowski. Można to wszystkozobaczyć i wysłuchać w materiale wideo – tu ->
Czy zdjęcia trafią w gusta mieszkańców i przygodnych przejezdnych?
Podczas prac wtorkowych, środowych i czwartkowych udział wzięli: Marek Karczewski, Piotr Mierzejewski, Paulina Mierzejewska, Kamil Szczubełek oraz chłopcy z klas 6 i 7 Szkoły Podstawowej Nr 3 w Ostrołęce.
Zapraszamy do zatrzymania się i zerknięcia choć przez chwilkę na stary Czarnowiec (zaprezentowany na zdjęciach).
Produkcję zdjęć sfinansowali mieszkańcy Czarnowca, panowie: Przemysław Rykowski i Filip Wilczyński.
Marek Karczewski
Czarnowiecki Rajd Rowerowy
Category: NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 29 czerwca 2026
Czarnowiecki Rajd Rowerowy
edit: 1.06.2023 Z powodu zakazu wstępu do lasu Rajd przekładamy na 3 września 2023 r.!
18 czerwca 2023 r. o godz. 10.00 z placu przy Świetlicy Wiejskiej w Czarnowcu wystartuje Czarnowiecki Rajd Rowerowy. Wszyscy, którzy chcą wziąć udział w tej rowerowej zabawie, mogą już zapisywać się na stronie internetowej KK24h.pl oraz Czarnowiec.pl Wyruszymy sprzed świetlicy i przez kompleks Lasów Państwowych Nadleśnictwa Ostrołęka, Leśnictwo Borawe pojedziemy w stronę miejscowości Kamianka nad rzekę Narew. Następnie drogami leśnymi udamy się w stronę Borawego aby bocznymi drogami dotrzeć ponownie do Czarnowca. Finał imprezy zaplanowano na placu przed świetlicą w Czarnowcu. Tu odbędzie się poczęstunek i wręczenie nagród dla uczestników.
Zapraszamy Was – zarówno tych młodszych, starszych, jak i całe rodziny. Czeka na Was nie tylko świetna rowerowa wyprawa, ale i mnóstwo dodatkowych atrakcji!
Czarnowiecki Rajd Rowerowy to propozycja obejrzenie z pozycji rowerzysty nowych, ciekawych miejsc w okolicy Czarnowca, Kamianki i Borawego. Trasa zaplanowana jest tak aby rowerzyści mogli zobaczyć ciekawe przyrodnicze miejsca.
Ideą wydarzenia jest także promocja bezpiecznej, rodzinnej turystyki rowerowej, z udziałem młodszych i starszych Mieszkańców gminy Rzekuń i okolic.
Czarnowiecki Rajd Rowerowy 2023 – informacje:
Trasa: 33 km, dopasowana dla wszystkich,
Rejestracja internetowa,
Start: 18 czerwca 2023 r. godz. 10:00
Postoje: Kamianka, Borawe, Parking leśny
Meta: Czarnowiec – Świetlica
Ognisko i konsumpcja
OPŁATA: 20 zł do 4 czerwca!
Zachęcamy do rezerwacji terminu w kalendarzu i przygotowania swojego roweru.
MADMA z Czarnowca? Może nie do końca z Czarnowca, bo skład zespołu to różni ludzie, z różnych miejscowości. Więc co ma wspólnego MADMA z Czarnowcem? Bardzo dużo.
Minął rok od ukazania się pierwszego przeboju zespołu. „Zostałeś Sam”. Tekst piosenki mówi o tym, że nie powinniśmy się poddawać pomimo przeciwności losu, bo w każdym z nas jest siła do walki o lepsze jutro i szczęście. Tytuł: Zostałeś Sam Artysta: MADMA Muzyka: Mariusz Mierzejewski, Arkadiusz Chojnowski, Michał Kosiorek, Damian Kośnik Tekst: Monika Anna Batogowska Producent: Mariusz Mierzejewski Zapraszamy do odsłuchania przeboju „Zostałeś sam”.
MADMA to młody rockowy zespół, który tworzą:
Monika Batogowska – wokal – Czarnowiec
Mariusz Mierzejewski – gitara
Arek Żuku Chojnowski – gitara
Damian Kośnik – bas
Michał Kosiorek – perkusja
Skąd wzięła się nazwa zespołu „MADMA”? Nazwa pochodzi od pierwszych liter imion członków zespołu: Mariusz-Arek-Damian-Michał-Anka („A” to drugie imię Moniki).
Dziś tak piszą na swoim profilu o zrzutce na nagranie nowego materiału.
Zachęcam do pomocy młodym artystom – również z Czarnowca. Może nadejdzie taki czas, że wystąpią także w Czarnowcu? Kto wie? Pomagajmy, bo warto.
🎙🎸
Marek Karczewski
Na zdjęciu autorstwa Piotra Grzyba (Zupa Grzybowa), fan zespołu na koncercie w Rzekuniu dnia 26 czerwca 2022 roku 🙂
Przodownicy – Rykowscy
Category: NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
Przodownicy Czarnowca – Rykowscy
23 września 2022 r. podczas uroczystości wiejskiej odbyło się wyróżnienie i wręczenie tytułów „Przodownik Czarnowca”. Wśród nominowanych osób/podmiotów/rodzin znalazło się małżeństwo Państwa Eweliny i Przemysława Rykowskich.
Zadaliśmy naszym przodownikom kilka pytań o Czarnowcu i sąsiadach. Oto co nam odpowiedzieli:
Ewelina Szczubełek-Rykowska i Przemysław Rykowski
Czy czujecie się Państwo Przodownikami ? Tytuł Przodownika roku 2022 był dla nas ogromnym zaskoczeniem, gdyż mieszkamy w Czarnowcu niespełna 3 lata i nie sądziliśmy, że zdążyliśmy zasłużyć na takie wyróżnienie. Zawsze chętnie angażujemy się w pomoc przy organizacji wydarzeń w naszej wsi, wiec cieszymy się, że zostało to docenione. Przyjmujemy tytuł z wdzięcznością i będziemy starać się jak najczęściej udowadniać, że został nam słusznie przyznany.
Czy warto angażować się w sprawy własnej społeczności – wsi? Odpowiadamy jednogłośnie “tak”. Angażujmy się, przynajmniej w stopniu minimalnym, a im więcej będziemy robić, tym lepiej.
Proszę powiedzieć jakie walory okolicy przyczyniły się do zamieszkania na stałe w Czarnowcu? Cisza, spokój, własny ogródek, brak denerwujących sąsiadów (śmiech, mamy cudownych sąsiadów). Szukaliśmy działki po tej stronie mostu i niedaleko miasta. Między innymi właśnie z tych powodów, zamieszkaliśmy w Czarnowcu.
Z czym kojarzył się wcześniej Panu/Pani Czarnowiec. Co dobrego lub złego słyszał Pan/Pani o naszej wsi? Znamy kilka osób, które w Czarnowcu zamieszkały wcześniej niż my, ale nie mieliśmy z tym miejscem żadnych skojarzeń. Jedyne opinie jakie zebraliśmy przed przeprowadzką to te od wspomnianych znajomych, były one wyłącznie pozytywne.
Jak postrzega Pan/Pani swoich sąsiadów (mieszkańców)? Czy społeczność naszej wioski jest jakaś wyjątkowa – ma dużo walorów czy wad? Mamy wspaniałych sąsiadów, z jednymi stosunki sąsiedzkie są bardziej zażyłe niż z innymi mniej, ale wszyscy są uprzejmi i otwarci na relacje. Uważamy, że nasza wspólnota jest wyjątkowa. Gdy wprowadzamy się do swojego nowego domu marzymy o tym, by było to jak najlepsze miejsce do życia. Atmosfery tej jednak nie stworzymy samodzielnie. Całe otoczenie ma nią wpływ, nasza społeczność lubi się integrować i angażować w sprawy wsi.
Jak w jednym zdaniu określiłby Pan/Pani zaletę mieszkania w Czarnowcu? Czujemy się tu dobrze i bezpiecznie.
Czy jest coś, co Pana/Panią irytuje w Czarnowcu? Jeśli tak, to co to jest? Na ten moment, nie możemy niczego takiego sobie przypomnieć, więc chyba nie ma.
Co by Pan/Pani zmienił na lepsze gdyby powierzono Panu/Pani stworzenie planu „jestem ze wsi – jestem nowoczesny”? Dla nas nowoczesny mieszkaniec wsi to taki, który nie skarży się na rolników pracujących podczas żniw, natomiast nowoczesna wieś to taka, w której technologie cyfrowe i przeróżne innowacje poprawiają jakość życia mieszkańców, zapewniają wyższy jego standard.
Jakiego typu wydarzeń brakuje Panu/Pani w Czarnowcu? W Czarnowcu jest bardzo dużo wydarzeń rożnego typu, ale pomyśleliśmy, że fajnym pomysłem byłoby zorganizować „Dni sąsiada”, które w realny sposób integrują najbliższych sąsiadów.
Jakie jest Pana/Pani hobby? Hobby Eweliny to bieganie i joga, a Przemka jazda na rowerze MTB, obserwowanie nieba przez lunetę i nauka o kosmosie.
Czy lubi Pan/Pani jeździć rowerem i czy w Czarnowcu są ku temu warunki? Ewelina nie przepada za jazdą na rowerze, Przemek natomiast bardzo lubi, w Czarnowcu są rewelacyjne warunki, które stwarza w dużej mierze nasz sołtys i koledzy z klubu.
Co Pan/Pani zmieniłby na swojej ulicy? Drogę, marzy nam się utwardzona nawierzchnia.
Jaką przyszłość Czarnowca wyobrażałby/wyobrażałaby sobie Pan/Pani jako najlepszą dla mieszkańców? Czy powinna być to wieś w otoczeniu przyrody? Czy przedmiejskie osiedle z zabudową deweloperską i centrami handlowo-usługowo-rozrywkowymi? Zdecydowanie wieś w otoczeniu przyrody, między innymi dlatego zdecydowaliśmy się na wyprowadzkę z miasta. Krajobraz wsi i jej przyroda pozwalają nam osiągnąć dobre samopoczucie i spokój. Na zakupy, czy kręgle, możemy w 15 minut dotrzeć do miasta. Tu zdecydowanie wolimy żyć w otoczeniu naturalnego środowiska.
Czarnowiec, 6.09.2022 r.
Wytyczanie działki w 2018 r.Budowa w 2019 r.Widoki w 2021 r.Podczas wyścigu kolarskiego Kurpie MTB – 2. Wyścig Jesieni, Czarnowiec, 16.10.2022 r.Podczas pracy w Biurze zawodów na wyścigu kolarskiego Kurpie MTB – 2. Wyścig Jesieni, Czarnowiec, 16.10.2022 r.II Zjazd Na ByleCzym, Czarnowiec, 16.02.2020 r.
Od sołtysa: odpowiedzi na zadane pytania podesłała Pani Ewelina, a zdjęcia ze zbiorów własnych Pan Przemysław. Dziękujemy za poświęcony czas na przygotowanie materiału.
Marek Karczewski
Mistrzostwa Czarnowca w kolarstwie MTB
Category: KOMUNIKATY,NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 29 czerwca 2026
Wielkie ściganie na 2. Wyścigu Jesieni
Już w niedzielę 16 października 2022 roku, w Czarnowcu będzie można sprawdzić swoją jesienną formę. Czy po intensywnym sezonie letnim podaje jeszcze noga. Trasa wyścigu jak na jesienne warunki przystało – dość łatwa, ale warunki równe dla wszystkich. Trzeba po prostu się ścigać!
W ubiegłym roku najlepszym zawodnikiem okazał się Łukasz Góralewski z KK Cateny Wyszków, a wśród Pań Malwina Krzyczkowska z Warszawskiego Klubu Kolarskiego.
Łukasz pokonał trasę w 1:07:30 (33km), a Malwina w 00:54:47 (22km). Kto poprawi czas w tym roku? Trasa jest identyczna i można będzie porównać swój wynik z ubiegłego roku. Dla przypomnienia podajemy wyniki z ubiegłego roku ->
Można się już zapisywać na nasz wyścig. Zapraszajcie znajomych i przybywajcie do Czarnowca na Kurpie MTB – 2. Wyścig Jesieni
Zapraszam wszystkich mieszkańców Sołectwa Czarnowiec do wzięcia udziału w wyścigu – dla najlepszych nagrody!
Marek Karczewski
Więcej szczegółów na stronie Organizatora KK24h.pl
W bitwie sołectw wygrywa Czarnowiec
Category: NEWS,sportowe
written by Marek | 29 czerwca 2026
W bitwie sołectw wygrywa Czarnowiec
W piątkowe popołudnie 26 sierpnia 2022 r. odbyło się podsumowanie i nagradzanie najlepszych zawodników dwumeczu pomiędzy reprezentacjami Nowej Wsi Wschodniej i Czarnowca.
Zanim przystąpiono do dekoracji około godz. 19:30, działo się na boisku przy ulicy Topolowej dużo dobrego już od godz. 17.
O inicjatywie i pierwszym meczu pisaliśmy tu -> Podczas meczu rewanżowego na boisku przy ulicy Topolowej w Czarnowcu drużyny obu sołectw pojawiły się w składach: CZARNOWIEC 1. Paweł Bacławski 2. Daniel Dziekoński 3. Artur Laskowski – kapitan 4. Jacek Laskowski – bramkarz 5. Piotr Mierzejewski 6. Igor Piersa 7. Marcin Wróblewski NOWA WIEŚ WSCHODNIA 1. Mikołaj Antoszewski 2. Piotr Antoszewski 3. Krzysztof Chrzanowski 4. Tomasz Chrzanowski – kapitan 5. Grzegorz Dobkowski 6. Sylwester Gawek 7. Filip Laskowski 8. Jarosław Małkowski
Rewanż w dwumeczu okazał się potwierdzeniem nieprzypadkowego zwycięstwa w ubiegłym tygodniu. Drużyna z Czarnowca okazała się zdecydowanie silniejsza, a za wolę walki kolegów z NWW należą się wielkie podziękowania!
Celami obu meczów były koleżeńskie spotkania poprzez sport. Wyniki meczów nie były najważniejsze. Ważniejsza była inicjatywa i mamy nadzieję dobry zaczątek czegoś lepszego – może czegoś na skalę całej gminy?
Bramki dla Czarnowca strzelali: Igor Piersa – 6, Artur Laskowski – 5, Daniel Dziekoński – 3, Piotr Mierzejewski – 2. Dla Nowej Wsi Wschodniej gola honorowego strzelił najmłodszy uczestnik piątkowego meczu – Mikołaj Antoszewski.
Po gwizdu końcowym sędziego nastąpiła krótka pauza aby zliczyć punkty i wybrać najlepszych zawodników.
Podczas oficjalnej dekoracji usłyszeliśmy podziękowania obu sołtysów – Tomasza Chrzanowskiego z Nowej Wsi Wschodniej i Marka Karczewskiego z Czarnowca. Nagrodzono pucharami i statuetkami oraz pamiątkowymi dyplomami następujących zawodników: – Artur Laskowski – król strzelców, który w dwumeczu strzelił 7 bramek – Jacek Laskowski – najlepszy bramkarz, który przepuścił tylko 1. bramkę – Mikołaj Antoszewski – najlepszy zawodnik meczu rewanżowego. Puchar Sołtysa Czarnowca Marka Karczewskiego dla zwycięskiej drużyny powędrował do Czarnowca. Sołtys i jednocześnie kapitan drużyny z Nowej Wsi Wschodniej odebrał puchar za zajęcie 2. miejsca.
Z tego miejsca dziękuję serdecznie wszystkim osobom, które zarówno w Nowej Wsi Wschodniej jak i w Czarnowcu przyczyniły się do organizacji dwumeczu – Bitwy Sołectw.
Dziękuję sponsorom biesiady ogniskowej, która odbyła się tuż po dekoracji: Arturowi Laskowskiemu, Krzysztofowi Chojnowskiemu. Krzysztof wykonał również mnóstwo zdjęć, które przedstawiamy poniżej oraz dodatkowo na profilu FB Czarnowca (link poniżej).
Dziękuję serdecznie mieszkańcom Osiedla Działkowego za liczny udział jako kibice i pozostanie z naszymi gośćmi przy ognisku do późnego wieczora. Dziękuję również Pani Kasi z Odessy za zainteresowanie naszą wiejską imprezą. Pani Kasi z ul. Dębowej za pomoc w Biurze Zawodów i dekoracji 🙂 Państwu Sylwii i Krzysztofowi Gorzębom za udostępnienie boiska 🙂
Dziękuję inicjatorom dwumeczu (Artur Laskowski, Tomasz Chrzanowski) za super pomysł! Puchary i statuetki wręczone zawodnikom przekazał Pan Artur Laskowski.
Bitwa Sołectw – to zwykła zabawa, poprzez sport! Nowa Wieś Wschodnia, dnia 19 sierpnia 2022 r. – piątek, godz. 17:00
Dziś nasza drużyna piłki nożnej rozgromiła drużynę Nowej Wsi Wschodniej! Wynik 0:14 nie zaskakuje, ale potwierdza, że jesteśmy DOBRZY! Dziękuję serdecznie za godne reprezentowanie Czarnowca w „dwumeczu”
W meczu o 17:00, w na boisku za świetlicą w Nowej Wsi Wschodniej zagrali (bramki): 1. Paweł Cygański – 5 2. Daniel Dziekoński – 2 3. Artur Laskowski – kapitan – 2 4. Jacek Laskowski – bramkarz 5. Piotr Mierzejewski – 2 6. Michał Sendrowski – 3
Skład drużyny NWW: 1. Grzegorz Dobkowski l.56 2. Tomasz Żyłko l.30 3. Filip Laskowski l.45 4. Piotr Ciecierski l.43 5. Jarosław Małkowski l.56 6. Tomasz Chrzanowski l.41 7. Andrzej Kurpiewski l.61- bramkarz 8. Krzysztof Chrzanowski l.46
Zapraszamy w następny piątek na boisko przy ul. Topolowej w Czarnowcu – tym razem o godzinie 18:00!
Jeszcze raz serdecznie dziękuję za dzisiejsze spotkanie.
Kilka fotek od kolegów z NWW: FACEBOOK Serdecznie dziękujemy kolegom z Nowej Wsi Wschodniej za gościnność – ognisko, kiełbaski, napoje. Panu Sołtysowi Nowej Wsi Wschodniej Tomaszowi Chrzanowskiemu za zorganizowanie ekipy i miłe przyjęcie.
Występują zawodnicy 30+, jednak dopuszczamy do gry w drużynie maksymalnie dwóch graczy 18-29 lat! Wśród zgłoszonych mogą oczywiście grać również panie. Drużyna nie może przekraczać 12. zawodników.
WARUNEK! Zawodnik musi mieszkać fizycznie w Nowej Wsi Wschodniej lub Czarnowcu. Kapitanowie drużyn nie mogą zaciągać zawodników z Łorsoł, Barcelony czy nawet z Ostrołęki
Na boisku gramy składem 5+1 Czas gry będzie ustalony na odprawie podczas pierwszego meczu – prawdopodobnie 2 x 20 min.
Nagrody: Puchar większy dla zwycięskiego sołectwa, mniejszy dla przegranego. Statuetki dla króla strzelców, najlepszego bramkarza, najlepszego zawodnika.
ZAPRASZAMY CHĘTNYCH MIESZKAŃCÓW DO UDZIAŁU W DWÓCH PIĄTKOWYCH WYDARZENIACH SPORTOWYCH. zapraszamy rodziny i kibiców do licznego udziału.
Zgłoszenia do sołtysów: Czarnowiec – Marek Karczewski 533 613 913 Nowa Wieś Wschodnia – Tomasz Chrzanowski 503 708 991
HARMONOGRAM: 1. mecz 19 sierpnia 2022 r. godz. 17:00 – boisko przy świetlicy w NOWEJ WSI WSCHODNIEJ 2. mecz 26 sierpnia 2022 r. godz. 17:00 – boisko przy ul. Topolowej w CZARNOWCU
Celami obu meczów są: – zacieśnianie przyjaźni sołeckiej, – ruch na świeżym powietrzu, – dobra zabawa! (FAN)
Podkomendny, który zginął z honorem
Category: Historia
written by Jacek | 29 czerwca 2026
Ktokolwiek chciałby się coś dowiedzieć o tym, że jeden z czołowych działaczy Konfederacji Narodu i dowódców Uderzeniowych Batalionów Kadrowych Jan Wyszomirski pochodził z Czarnowca, to z książki „Życie i śmierć dla Polski” Kazimierza Krajewskiego o tym się nie dowie. W tej wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej publikacji, poświęconej Uderzeniowym Batalionom Kadrowym, Wyszomirski przedstawiony jest jako „syn właściciela majątku Zdzieborz”.
Przypomnijmy, rodzina Wyszomirskich, będących właścicielami dworu i siedemdziesięciohektarowego folwarku, istotnie pochodziła ze Zdziebórza pod Pułtuskiem. Ale majątek w Czarnowcu kupili zaraz po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Jan, choć urodził się z Zdziebórzu, większość dzieciństwa spędził w Czarnowcu, uczył się w Ostrołęce, a na studia poszedł do Warszawy.
Na innej karcie wspomnianej książki, Jan Wyszomirski z Czarnowca, przedstawiany jest jako „Jerzy” Wyszomirski.
Mimo tych nieścisłości, warto przytoczyć kilka epizodów, w których podporucznik z Czarnowca pojawia się w różnych momentach historii Uderzeniowych Batalionów Kadrowych. O jego pozycji w jednostce świadczą powierzane mu zadania – zarówno bojowe, jak i honorowe. Do tych drugich należy odczytywanie przez „Wrońskiego” apelu poległych w czasie uroczystej odprawy w dniu Wszystkich Świętych – 1 listopada 1943 roku. Uroczystość odbywała się przy wielkim ognisku w lesie koło wsi Talmontowszczyzna w okolicach Lidy, bo tam wtedy walczyli partyzanci z UBK.
Jan Wyszomirski (w mundurze) – adiutant komendanta Uderzeniowych Batalionów Kadrowych Bolesława Piaseckiego (w skórzanym płaszczu) w czasie defilady w Surwiliszkach
U boku komendanta UBK Bolesława Piaseckiego, jego adiutant Jan Wyszomirski „Wroński” odbierał okolicznościową defiladę, odbywającą się 28 maja 1944 roku w Surwiliszkach, w rocznicę chrztu bojowego Batalionów, który miał miejsce rok wcześniej pod Dalekiem, przy stacji kolejowej na linii Ostrołęka – Tłuszcz. Przypomnijmy, partyzanci „Uderzenia” dojechali tam pociągiem z Warszawy, a stamtąd – lasami mieli przedostać się na Białostocczyznę. Miejsce koncentracji partyzantów zostało jednak otoczone przez Niemców. Wywiązała się strzelanina. Uderzeniowcy wydostali się z kotła, choć czterech z nich poległo.
Kolejne wydarzenie związane z „Wrońskim” opisywane przez Krajewskiego to uruchomienie antykomunistycznego czasopisma „Alarm”, w Warszawie na Pradze, w 1944 roku. Podporucznik z Czarnowca był w trzyosobowym zespole redakcyjnym „Alarmu”. Przejął wydawania tego czasopisma po śmierci redaktora naczelnego Czesława Grądzkiego “Krzemienia”.
W tym miejscu Krajewski dość lakonicznie, ale jednak podejmuje wątek, którego próżno szukać w innych, wcześniej analizowanych przez nas źródłach. Jest nim ideowe rozstanie Jana Wyszomirskiego z Bolesławem Piaseckim. W 1944 roku, gdy komunistyczna bezpieka zaczęła wyłapywać, aresztować i torturować działaczy niepodległościowych, niektórzy z nich na przesłuchaniach denuncjowali kolegów. Szeregi Uderzeniowców topniały z dnia na dzień. Piasecki, aresztowany 12 listopada 1944 roku – jak pisze Krajewski – „podjął z sowieckimi służbami grę o życie (…). Poszedł bowiem inną drogą niż ci z jego podkomendnych, którzy zginęło z honorem – wybrał życie dla Polski. Postanowił (…) nie tylko uratować się, ale zawrzeć pakt z diabłem z nadzieją na oszukanie go. (…) Został twórcą jedynej w okresie dyktatury komunistycznej w Polsce koncesjonowanej organizacji katolickiej [PAX] (…). Miała [ona] służyć oswajaniu katolików z reżimem komunistycznym”.
Do tych, którzy zginęli z honorem, Krajewski zalicza właśnie Jana Wyszomirskiego „Wrońskiego”.
„Nie wszyscy dawni kaenowcy poszli tą drogą – dwóch najbliższych współpracowników Piaseckiego [m.in.] (jego adiutant ppor. 'Wroński’ (…) ), jak można sądzić, nie zgodziło się z koncepcją nowej taktyki, co przesądziło o ich losie.” Jak już niejednokrotnie wspominaliśmy w serwisie czarnowiec.pl, w styczniu 1945 r. samozwańczy komunistyczny sąd wojskowy skazał Jana Wyszomirskiego na karę śmierci.
Jedną z ilustracji w książce Krajewskiego jest reprodukcja odpisu wyroku. Kartka, bardzo gęsto zapisana na nie do końca sprawnej maszynie, znacznie zniekształcającej np. wielkie „W”. A jest tego wielkiego „W” sporo – „Wyrok”, „Warszawa”, „Wyszomirski”, „Wojskowy”, „Współpracownik”.
„Nr. G.7. 44/45. Wyrok. W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej | Dnia 22 stycznia 1945 roku Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego na sesji wyjazdowej w Otwocku w składzie: 1. por Garnowski Władysław jako przewodniczący 2. ppor. Sobiech Władysław, 3. ppor. Krzewski Eugeniusz jako sędziowie z udziałem ppor. Leszczara Ignacego jako protokólanta bez udziału oskarżyciela i obrońcy (sic!) na niejawnej rozprawie rozpatrzył sprawę: 1. Wyszomirskiego Jana s. Romana urodzonego w dn. 21.XI.1913 roku w Zdzieborzu, Polska, bez zawodu, wykształcenia średniego, żonatego, ojca 1 dziecka 1 1/2 rocznego, bez majątku, plutonowego podchorążego z 1935 r., niekaranego, ostatnio zam. na Pradze ul. Inżynierska 11/10.”
Kilka zagadek z tego pierwszego zdania wyroku. Komunistyczny samozwańczy sąd podaje, że Jan Wyszomirski legitymował się wykształceniem średnim i nie miał zawodu. Krajewski przedstawia go w swojej książce jako absolwenta (!) Politechniki Warszawskiej. Jan Wyszomirski na pewno studiował na Politechnice. Jeżeli nie przerwał studiów, to powinien je ukończyć w okolicach 1937 roku. Skąd więc ta rozbieżność? Domysłów rodzi się wiele: może przerwał studia, może je ukończył ale nie obronił pracy dyplomowej, a może nie przyznał się swoim oprawcom, że jest absolwentem Politechniki, bo uznał że tak będzie lepiej. Prawdopodobnie tego szybko się nie dowiemy, choć będziemy próbować. W każdym razie wykluczyć należy wariant, w którym komuniści unieważniliby „burżuazyjne”, sanacyjne, wykształcenie Wyszomirskiego. Gdyby tak, byliby niekonsekwentni. Uznawali bowiem stopień wojskowy z 1935 roku – plutonowy podchorąży, który Wyszomirski uzyskał na przeszkoleniu wojskowym w czasie studiów. Nie uznawali natomiast stopnia podporucznika, nadanego „Wrońskiemu” w 1943 roku przez Tadeusza „Bora” Komorowskiego, komendanta Sił Zbrojnych w Kraju. A być może „Wroński” nie przyznał się w śledztwie, że jest podporucznikiem konspiracyjnego wojska.
Pytania budzi również adres przypisany Wyszomirskiemu w wyroku. Na ulicy Inżynierskiej, w bloku Funduszu Kwaterunku Wojskowego, mieszkała siostra Jana Zofia (która – jak pamiętamy – w 1939 roku przygarnęła swoją matkę Marię i siostrę Ludwikę). Nie udało nam się jak dotąd ustalić przedwojennego numeru porządkowego bloku FKW, a topografia i numeracja domów tej części Pragi sporo zmieniła się po wojnie. Nie wiemy więc, przynajmniej na razie, czy Jan po powrocie z Kresów mieszkał u siostry, czy po prostu przy tej samej ulicy.
Wróćmy więc do wyroku.
„W toku przewodu sądowego ustalono, że oskarżony Wyszomirski Jan od września 1944 r. do chwili zatrzymania t.j. do dnia 19 listopada 1944 r. – na Pradze, brał czynny udział w pracy nielegalnego związku A.K. mającego na celu obalenie demokratycznego ustroju Państwa Polskiego zajmując się wydawaniem nielegalnego organu prasowego tegoż związku pod nazwą „Alarm”.
O tym na jakiej podstawie zapadł wyrok śmierci i dlaczego jest modelowym wręczy przykładem zbrodni sądowej, pisaliśmy już wcześniej, w artykule „Kim byli Wyszomirscy z Czarnowca – historia w czterech częściach”. Tu odnotujmy tylko ciekawostkę. We wstępie do wyroku cały ten sąd wojskowy odnotowuje, że Jan Wyszomirski nie posiada żadnego majątku. Po czym w sentencji orzeka… przepadek mienia skazanego na śmierć podporucznika.
W książce Krajewskiego znajduje się jeszcze jeden ciekawy odpis dokumentu. Jest to „Ewidencja rodzin walczących w polu, potrzebujących opieki”. Dla jasności „walczących” jest w tym zdaniu dopełnieniem, a nie przydawką. Czyli, że to nie były rodziny walczące w polu, tylko rodziny partyzantów walczących w polu. Na liście tej znajduje się osoba opisana jako „Wrońska, żona podporucznika U Adjutanta Komendanta Głównego UGW, wraz z dzieckiem 3-tygodniowym”. Przez chwilę można by pomyśleć, że to żona Wyszomirskiego nosiła nazwisko Wrońska, a po niej mąż wziął pseudonim konspiracyjny. Ale nie. Wszystkie wymienione na liście kobiety (matki, ciotki, żony) są oznaczone konspiracyjnymi pseudonimami walczących, a nie rodowymi nazwiskami. Zresztą żona Jana Wyszomirskiego Maria (jak wynika z drzewa genealogicznego nadesłanego przez Bartłomieja Marksa) nosiła z domu nazwisko Bartoszewicz. To trzytygodniowe dziecko, wspomniane w dokumencie, to syn Kazimierz, urodzony w 1944 roku. Zmarł mając zaledwie czternaście lat.
Mapa Czarnowca już jest!
Category: KOMUNIKATY,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
Mapa Czarnowca już jest! Wielu mieszkańców Czarnowca oraz goście, którzy Czarnowiec odwiedzają błądzą bądź nie wiedzą co w naszej miejscowości można zobaczyć. Wielu kreatywnych mieszkańców postanawia pomóc nam wszystkim angażując się w sprawy sołectwa i w ten oto sposób powstała MAPA CZARNOWCA. Znajdziecie ją Państwo na naszej stronie w menu „CZARNOWIEC/MAPA CZARNOWCA”. Widać ją będzie również na każdej podstronie, na dole. Na mapie można zaznaczać (włączać/wyłączać) interesujące nas warstwy. Dostęp do tej opcji jest w lewym górnym rogu. Mapa nie jest jeszcze w 100% uzupełniona ale będziemy nad tym pracować aby każde ważne miejsce na niej się znalazło.
Twórcą mapy jest Pan Artur Krzynówek z ul. Dębowej. Pan Artur ma jeszcze wiele pomysłów aby wykorzystać obecne możliwości techniki i technologii XXI Wieku 🙂 Przypominam również, że Pan Artur wraz z kolegą z Różana napisał dla nas aplikację KIEDY ŚMIECI. Pisaliśmy o tym tu. Jeśli ktoś z Państwa nie pobrał jej jeszcze to bardzo zachęcam – już nigdy nie zapomnicie wystawić śmieci.
Zapraszam do korzystania z mapy oraz proszę o sugestie jakie miejsca jeszcze zaznaczyć.
Pozdrawiam Marek Karczewski Sołtys
…temat kontaktów handlowych Czarnowca z Warszawą…
Category: FELIETONY,historyczne,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
2020.09.13 (niedziela) Dziś kartka z historii o przebiegającej przez naszą wieś linii kolejowej Ostrołęka – Tłuszcz. W „Przeglądzie Ostrołęckim” (nr bożonarodzeniowy z 1936 r.) znajdujemy notatkę zatytułowaną „O nocny pociąg z Warszawy do Ostrołęki”, o treści następującej.
„Sąsiedztwo Ostrołęki z Warszawą nie może być w 100 procentach
wykorzystane wskutek braku pociągu wychodzącego z Warszawy do Ostrołęki
o godz. 24-tej.
Delegacja bawiąca w Warszawie poczyniła więc równocześnie odpowiednie starania
w Ministerstwie Komunikacji, albo o uruchomienie specjalnego pociągu
wychodzącego z Warszawy o g. 24 tej, albo o przedłużenie pociągu
Warszawa – Tłuszcz do Ostrołęki.
Uruchomienie takiego pociągu przyczyni się do ożywienia stosunków
handlowych Ostrołęki z Warszawą, umożliwi korzystanie z z urządzeń
kulturalnych stolicy, przyczyni się wreszcie do wzmożenia ruchu
pasażerskiego między Ostrołęką, a Warszawą, który obecnie jest
skrępowany wczesnym odchodzeniem pociągu z Warszawy. Departament ruchu
przyrzekł postulat ten uwzględnić”.
Ta krótka notka jest dość
zagadkowa. Nie mówi bowiem kto i kiedy był w Ministerstwie Komunikacji,
aby starać się o nocny pociąg do Ostrołęki. Dziwne, bo dalej, już pod
innym tytułem znajduje się informacja, że 19 grudnia (ale już w sprawie
budowy kolei z Ostrołęki do Mławy i przeniesienia dworca do miasta) była
u ministra komunikacji delegacja w składzie: burmistrz Mantey, poseł
Kukliński i podpułkownik Busler.
Niewykluczone, że to ta sama
delegacja namawiała ministra na nocny pociąg do Ostrołęki. Tylko, że
jakiś pomysłowy zecer złożył w drukarni te informacje w odwrotnej
kolejności. Gdyby najpierw była informacja mławska, a potem warszawska,
to tłumaczyłby się brak nazwisk i daty w informacji warszawskiej i
stojące w drugim akapicie – ni w pięć, ni w dziewięć – słowo
„równocześnie”.
Nie badamy, na czym polegały kontakty handlowe
Ostrołęki z Warszawą. Wpadliśmy natomiast na ciekawe wspomnienie,
przekazywane już niestety pośrednio, przez kolejne pokolenie, na temat
kontaktów handlowych Czarnowca z Warszawą. Otóż jeden z pociągów
jadących codziennie z Ostrołęki do Warszawy zatrzymywał się w polu w
Czarnowcu. Tu z furmanek wstawiano do wagonów konwie z mlekiem z udoju w
folwarku. I mleko to jechało do Warszawy, gdzie było sprzedawane.
Trudne do weryfikacji, ale jeżeli ktoś z przodków obecnych mieszkańców
zapamiętał takie zdarzenie, piszcie.
A korzystanie z urządzeń
kulturalnych stolicy? Ech, i dzisiaj chciałoby się zabawić w Warszawie
dłużej i nie pod presją ostatniego pociągu z przesiadką, który od
trzydziestu lat, a może i dłużej odjeżdża z Warszawy już o 21.30. A
następny dopiero rano.
/Jacek Pawłowski/
trakcja Ostrołęka-Tłuszcz
Jak car Aleksander uwłaszczył czarnowieckich chłopów
Category: historyczne,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
Jak car Aleksander uwłaszczył czarnowieckich chłopów Ciekawostka historyczna o Czarnowcu, w której niewiadomych jest co najmniej tyle, co danych. Uwagi i poprawki mile widziane.
W Archiwum Państwowym w Białymstoku znajdują się dokumenty administracji carskiej z XIX wieku. 6 października 1977 roku operator pracowni mikrofilmowej Archiwum Dokumentacji Mechanicznej w Warszawie Halina Olszak sporządziła z nich mikrofilmy. Dokumenty te – z dziewiętnastowiecznego rosyjskiego na polski – przełożył nam Pan Michaił Barkowski, znakomity tłumacz i niezawodny Kolega, prowadzący na Facebooku świetny profil @niestrasznyrosyjski. Za co serdecznie dziękujemy. Bo to kawał dobrej roboty był.
Wątpliwości Tłumacza rozstrzygaliśmy własnym rozumem. Jeżeli ktokolwiek oglądając kopie akt, stwierdzi że jakieś rozstrzygnięcie było nietrafne bądź niesłuszne, reklamację pokornie przyjmiemy.Najogólniej rzecz biorąc, załączone tu archiwalia, zawierają dokumentację opisującą własność gospodarstw pól i lasów w Czarnowcu po uwłaszczeniu chłopów w Królestwie Polskim przez cara Aleksandra II w 1864 roku. Gdyby chcieć to jakoś odnieść do współczesności, to co do metody i skutków przypomina to trochę Powszechny Spis Rolny (w tym roku trwa kolejny spis). Jednak jego przyczyny, przesłanki i państwo przeprowadzające były zupełnie inne. Własność ziem na polskiej wsi w XIX wieku to bardzo skomplikowane zagadnienie.
W bardzo wielkim, być może zbyt wielkim, uproszczeniu można powiedzieć, że przed uwłaszczeniem chłopi posiadali niewielkie kawałki ziemi, ale nie byli ich właścicielami. Własność należała do szlachty. Chłopi za możliwość posiadania swych gospodarstw odrabiali pańszczyznę lub płacili czynsz (w pracy, w naturze, w gotówce). Posiadanie a własność to były (i są zresztą do dziś) dwa różne tytuły prawne do nieruchomości. Ruchomości takoż. Żeby zyskać poparcie chłopów dla powstania styczniowego polski Tymczasowy Rząd Narodowy 22 stycznia 1863 r. ogłosił, że chłopi stają się właścicielami swoich gospodarstw bez konieczności wykupywania się od właścicieli ziemskich. Mniej więcej miesiąc przed upadkiem powstania, 2 marca (19 lutego w obowiązującym w Rosji kalendarzu juliańskim) car wydał ukaz, w którym uwłaszczał chłopów na tych samych zasadach, co rząd powstańczy. W ten sposób osiągnął polityczny cel.
I znowu w dużym uproszczeniu… pokazał chłopom: zobaczcie, macie od rosyjskiej administracji to samo co od powstańczego rządu. Jednocześnie, jak ujmuje to część polskich historyków, car wbił w ten sposób klin między dwory a wsie. Uwłaszczenie na prawie carskim musiało generować konflikty, a – jak wiadomo nie od dziś – skonfliktowane społeczeństwo jest mniej skłonne do buntowania się przeciw władzy. Chłopi stali się więc właścicielami swoich zabudowań i pól. Zamiast czynszu do dziedzica mieli wnosić podatek gruntowy do skarbu. Właściciele ziemscy mieli prawo do odszkodowania od państwa za utracone grunty rolne. Pastwiska oraz lasy formalnie pozostały własnością ziemian, ale chłopi mieli prawo paść na nich swe zwierzęta i pozyskiwać z lasu opał oraz drewno budowlane. Żeby zapobiec rabunkowej gospodarce w lasach, lokalni urzędnicy rosyjskiej administracji mieli ustalać ile i jakiego drewna chłopi mogą pozyskać z dworskich lasów. Ziemi nie dostali chłopi bezrolni i robotnicy folwarczni, no bo przecież przed uwłaszczeniem jej nie posiadali. Mieli dostać ją z gruntów państwowych, bezpańskich albo opuszczonych. Niestety gruntów takich było mniej niż chętnych. W drugiej połowie XIX wieku tworzyli więc półmilionową rzeszę tzw. wolnych najmitów. Wolnych od jakiejkolwiek własności, a najmujących się do prac w folwarkach i z tego żyjących. Do wolnych najmitów zaliczali się również chłopscy bankruci, którzy z powodu nieurodzajów, klęsk żywiołowych nie byli w stanie płacić wygórowanych podatków i tracili w ten sposób swoje gospodarstwa (patrz „Wolny najmita” Marii Konopnickiej).
Któż więc gospodarował na Czarnowcu po uwłaszczeniu na mocy ukazu z 1864 roku. Pokazuje to tabela w załączonych dokumentach. Figurują w niej następujący gospodarze, których nazwiska zapisano cyrylicą i przypisano im rosyjskie odpowiedniki polskich imion. Polskie imiona podajemy w nawiasach. Poniższe zestawienie może zawierać niewielkie błędy i odstępstwa, a także braki, wynikające z tego, że po pierwsze w XIX wieku w rosyjskim występowały niektóre litery, których nie ma we współczesnym rosyjskim alfabecie. Po drugie, odręczne pismo urzędnika sporządzającego protokoły i tabele jest miejscami zwyczajnie nieczytelne.
W kolejnych kolumnach tabeli znajdują się wyrażone w morgach i prętach (rosyjskie odpowiedniki polskich liter M i P w główkach tabeli) powierzchnie poszczególnych rodzajów użytków. Od lewej: * budynek mieszkalny z ogródkiem lub bez ogródka * grunty orne * łąki * pastwiska * nieużytki * razem. Ostatnie dwie kolumny tabeli to wyrażony w rublach i kopiejkach „rozmiar zniesionej powinności podlegającej wynagrodzeniu od Rządu na mocy art. 14-26 Ukazu o Komisji Likwidacyjnej”. Tu pojawia się nowe pojęcie – „Komisja Likwidacyjna”. Wyjaśnijmy więc, że był to organ administracji carskiej na ziemiach zaboru rosyjskiego mający operacyjnie przeprowadzić uwłaszczenie – nadać nowe tytuły własności, porachować grunta oraz na tej podstawie obliczyć odszkodowania należne właścicielom ziemskim. Przewodniczącym Centralnej Komisji był J. Sołowiow, członkami zaś – Brunschweig i W. Trubnikow. W podsumowaniu działań komisji w Czarnowcu czytamy, że 2 kwietnia (21 marca) 1866 roku zostało oficjalnie i ostatecznie zatwierdzone nadanie wyżej wymienionym mieszkańcom Czarnowca w sumie 27 mórg i 285 prętów użytków rolnych, i 16 prętów nieużytków.
Dawny właściciel wsi Czarnowiec Władysław Czerniejewski otrzymał za to 546 rubli i 72 kopiejki odszkodowania. Rzecz jasna, majątek ziemski Czerniejewskiego został uszczuplony, ale nie ograbiony. Ówczesny właściciel dworu w Czarnowcu nadal miał swoją ziemię, która wcześniej nie była w posiadaniu chłopów. Na innych archiwalnych kartach można wyczytać również na jakich zasadach uwłaszczeni chłopi z Czarnowca mogli korzystać z dworskich pastwisk i lasów. Trudno wyjaśnić to w przystępny sposób, ale żeby dać Czytelnikom pewien ogląd sytuacji, wrzucamy kilka dosłownych, przetłumaczonych, cytatów.
Pierwszy, ze względu na nieczytelność niektórych odręcznie spisanych słów, polega po części na domysłach i tak naprawdę nie jest cytatem, a omówieniem. Tak czy inaczej spróbujmy…”(…) wszystkie gospodarstwa od nr 1 do nr 20 mają prawo do wypasania bydła [?], mogą otrzymywać siano, [jest coś o liczbie sztuk bydła]; wszystkie uwłaszczone gospodarstwa mają prawo do zbierania w lesie chrustu, suszki oraz wywrotów niezdatnych do użycia w budownictwie, każde gospodarstw po 76 jednokonnych wozów. [dalej jest coś o wyrębach] Każda osada ma prawo do otrzymania rocznie po 50 żerdzi z jesionu lub olchy lub, przy braku żerdzi, po 4 wozy chrustu [dalej fragment nieczytelny], prawo do otrzymywania rocznie drzew sosnowych o średnicy 20 cali”. Kolejne wpisy dotyczą rozstrzygnięć administracji carskiej z późniejszych lat – 1872, 1875, 1878, 1880.”(…) postanowiono, że przynależny folwarkowi Czarnowiec las obciążony na mocy niniejszej tabeli serwitutami włościan obejmuje 587 mórg i 77 prętów i oddzielony jest od lasu przynależnego folwarkowi Dzbenin miedzą biegnąca od wsi szlacheckiej Kaczyny-Tobolice poprzez łąkę [nazwa mało czytelna – Krzykiew? – przypis Tłumacza], a od tejże łąki – przez działkę z lasem liściastym w kierunku na wprost lasu sosnowego do granicy wsi szlacheckiej Korczaki”. „(…) postanowiono co następuje: przyznać na mocy niniejszej tabeli likwidacyjnej po 76 wozów jednokonnych z paliwem na osadę, co równa się 26 wozom parokonnym, a zatem 1520 przyznanych na całą wieś wozów jednokonnych z powyższym materiałem stanowią odpowiednik 520 wozów parokonnych rocznie oraz przyznać na mocy tejże tabeli po 50 żerdzi na osadę [wyraz nieczytelny] o długości 3 sążnie i grubości 3 cale w średnicy”.
Jest też wpis z 1903 roku. Bardzo obszerny, liczący około dwóch tysięcy znaków. Niezwykle szczegółowo i dość hermetycznie opisuje on zależności i stosunki ziemskie w Czarnowcu po tym jak w 1900 roku właścicielka dóbr Czarnowiec Antonina Michniewicz zawarła porozumienie ze wszystkimi włościanami wsi Czarnowiec, na mocy której włościanie zrzekli się na jej rzecz praw do serwitutów leśnych i pastwiskowych, w zamian za co otrzymali na własność część gruntów dworskich. Dalej jest istny labirynt sążni, dziesięcin, serwituów, mórg, prętów. Żeby się w tym połapać, trzeba by jakiegoś rzeczoznawcy w dziedzinie zarządzania nieruchomościami z doktoratem z historii 🙂
W tamtych czasach to wielce skomplikowane przekształcenie gruntowe rozmierzył i rozliczył mierniczy Julian Płaczkowski.
2020.08.23 /Jacek Pawłowski/
Objaśnienia pojęć za Wikipedia: 1. sążni (sążnia) – Sążeń – niemetryczna, antropometryczna jednostka długości. Miara miała długość rozpostartych ramion dorosłego mężczyzny. Pochodną sążnia jest sąg – jako sześcienna miara drewna. W Polsce sążeń (lub inaczej siąg) zmieniał się na przestrzeni wieków, oscylując w granicach 2 metrów: – sążeń staropolski – 1,786 m (według konstytucji 1764), – sążeń nowopolski – 1,728 m = 3 łokcie = 6 stóp = 72 cale = 864 linie (obowiązywał w Królestwie Polskim 1819-1848) 2. mórg (morg) – Morga (także mórg, jutrzyna) – historyczna jednostka powierzchni, używana w rolnictwie. Początkowo oznaczała obszar, jaki jeden człowiek mógł zaorać lub skosić jednym zaprzęgiem w ciągu dnia roboczego (dokładnie: od rana do południa), a jej wielkość wynosiła – zależnie od jakości gleby, zaprzęgu i narzędzi w Europie 0,33–1,07 hektara. 3. dziesięcin – (dziesięcina) – Dziesięcina, także: dziesiatyna – dawna miara powierzchni gruntu. Dziesięcina na terenach zaboru rosyjskiego, które nie tworzyły Królestwa Kongresowego, czyli na wschód od Bugu i linii Ciechanowiec-Łapy-Tykocin-Biebrza-Niemen, w XIX wieku i na początku XX, była urzędową miarą powierzchni gruntów. Stosowane były dwie jednostki o tej nazwie: – dziesięcina tzw. skarbowa = 10925,2 m² = 1,09252 ha, inne przeliczenia tej miary: 1 dziesięcina = 2400 sążni kw. = 1,9508 morgów n. p. = 109,252 arów – dziesięcina tzw. większa (o 1/3, nazywana też „dużą”) = 14567 m² = 1,4567 ha. Obie były stosowane równolegle, co stwarza trudność w przeliczaniu wielkości gruntów na dzisiejsze jednostki. 4. serwituów – Serwitut, serwituty – uprawnienia chłopów do korzystania z dworskich łąk i pastwisk oraz lasów, wywodzące się z okresu feudalnego, będące powodem licznych zatargów między wsią a dworem. Na ziemiach polskich zostały zlikwidowane w większości do końca XIX w. Sprawę serwitutów regulowała ustawa z dnia 7 maja 1920 r. o likwidacji serwitutów na terenie b. Królestwa Kongresowego i rozporządzenie Prezydenta z dnia 1 lutego 1927 r. Część lasu objętą serwitutem nazywano cerklem lub cyrklem. Serwituty, zwane też służebnościami, były rodzajem prawa rzeczowego. Serwituty oparte były na aktach jednostronnych (np. przywilejach nadanych osadźcom wsi przez królów polskich), na umowach ustnych lub zwyczajach. Początkowo serwituty dotyczyły własności królewskiej lub dworskiej, później w miarę, jak zmieniali się właściciele lasów, również prywatnej lub państwowej. 5. prętów – Pręt – historyczna miara długości i powierzchni. – Miary rolne i budowlane: 1 pręt = 2,5 sążnia = 4,32 m – Rolne miary powierzchni: 1 pręt kwadratowy = 18,66 m2 6. żerdzi – Żerdź – strzała drzewa lub jej część o średnicy mierzonej w odległości 1 metra od grubszego końca (tzw. średnicy znamionowej, przy uwzględnieniu kory) wynoszącej dla drzew iglastych 7-14 cm, dla drzew liściastych 7-18 cm. W sortymentacji drewna jest to drewno okrągłe średniowymiarowe. Wyróżnia się żerdzie użytkowe i przemysłowe. 7. Chrust – małowymiarowy sortyment drzewny. Rozróżniany jest w dwóch odmianach: jako chrust opałowy oraz chrust użytkowy. 8. Suszka – w leśnictwie określenie na stojące, częściowo lub całkowicie martwe, suche drzewo, zamarłe na skutek działania szkodliwych czynników, np.: owadów lub grzybów, zanieczyszczeń atmosferycznych, bądź z powodu naturalnego procesu starzenia rośliny. 9. wywrotów – Wywrót, wykrot, wiatrował – drzewo z naderwanym korzeniem, lub całkowicie wywrócone w wyniku działania wiatru.
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. III
Category: Historia,historyczne,kulturalne,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. III
W Ludwice Wyszomirskiej narastał gniew od dawna. Wojna zniszczyła jej
plany założenia rodziny. Niemcy wypędzili i ją, i matkę z domu w
Czarnowcu. Narzeczony w obozie tysiąc kilometrów od rodzinnych stron.
Teraz – w maju 1943 roku – dowiedziała się, że ciało jej brata
odnaleziono w zbiorowej mogile tysięcy polskich oficerów na terytorium
Związku Sowieckiego.
Siostry i matka Zygmunta nie wiedzą nawet
jak mają traktować tę wiadomość. Podaną przecież w końcu przez wrogą
niemiecką propagandę. Czy to prawda? Kto zabił? Co Niemcy chcą osiągnąć
informując Polaków o tym? A może to jakaś gra dwóch wojujących
totalitaryzmów, w których zwykli ludzie kompletnie się nie liczą?
Pytania w głowie mnożą się. Serce bije jak oszalałe. Żołądek boleśnie
się kurczy. Głowa pulsuje. Do oczu napływają łzy. Ciemność…
* * *
Jest 6 lipca 2017 roku. Czwartek. Na placu Krasińskich w Warszawie
przegląda się w słońcu dostojny gmach Biblioteki Narodowej. Na
trawnikach stoją artystyczne pegazy upamiętniające wybitnego polskiego
poetę Zbigniewa Herberta. Od północy i wschodu plac okala nowoczesny
XXI-wieczny gmach sądów: Najwyższego i Apelacyjnego w Warszawie. O
tragicznej przeszłości tego miejsca przypomina pomnik Powstania
Warszawskiego. Tego dnia plac Krasińskich jest szczelnie wypełniony
ludźmi.
Właśnie w tym miejscu i tego dnia przemawia do Polaków
prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, goszczący z oficjalną
wizytą w Polsce. Porywa zgromadzonych odnosząc się do epizodu z
Powstania Warszawskiego. Porywa dlatego, bo mówi tak, jak by znał
historię powstania od podszewki, a topografia Warszawy nie stanowiła dla
niego tajemnic.
A mówił między innymi tak: „W sierpniu 1944
roku, tak jak teraz, Aleje Jerozolimskie były jedną z głównych arterii
przecinających miasto ze wschodu na zachód. Kontrola nad nią miała
kluczowe znaczenie dla obu stron bitwy o Warszawę. Wojsko niemieckie
chciało ją przejąć jako najkrótszą drogę przemieszczania oddziałów na
front i z frontu.
Dla członków Polskiej Armii Krajowej natomiast,
możliwość przedostawania się na północ i na południe przez Aleje
Jerozolimskie miała zasadnicze znaczenie dla utrzymania Śródmieścia, a
tym samym utrzymania przy życiu samego Powstania.
Noc w noc, pod
obstrzałem broni maszynowej, Polacy znosili worki z piaskiem, by bronić
swojego wąskiego przejścia w poprzek Alei Jerozolimskich. Dzień w dzień,
wróg rozbijał je w drobny mak. Wtedy Polacy zrobili okop, a wkrótce –
barykadę. W ten sposób nieustraszeni powstańcy zaczęli przekraczać tę
arterię.
(…)
Przesmyk przez Aleje Jerozolimskie wymagał
ciągłej obrony, napraw i umocnień. Ale wola obrońców, nawet w obliczu
śmierci, była niezachwiana; przejście istniało do ostatnich dni
Powstania. Nigdy nie zostało zapomniane, dzięki Polakom było zawsze
dostępne.
Pamięć o ofiarach tego heroicznego wydarzenia woła do
nas przez dziesięciolecia, a wspomnienia o obrońcach przejścia przez
Aleje Jerozolimskie należą do najbardziej żywych” – mówił Trump.
To przejście przez Aleje Jerozolimskie znajdowało się w okolicach
skrzyżowania z ulicą Kruczą. Tak. Aleje Jerozolimskie były strategicznym
pasem na powstańczej mapie Warszawy. Od samego początku powstania.
Aleje Jerozolimskie o godzinie W., godzinie wybuchu Powstania
Warszawskiego – o 17.00, 1 sierpnia 1944 r., są również miejscem
zgrupowania oddziału Ludwiki Wyszomirskiej. Miała stawić się pod
numerem 49, po sąsiedzku z fotoplastikonem warszawskim, niecałe 500
metrów na zachód od barykady, o której po 73 latach będzie mówił w
wolnej Warszawie prezydent USA. Tę 28-letnią sanitariuszkę ze
zgrupowania „Radosław” pięć lat wcześniej Niemcy wypędzili z domu w
Czarnowcu. Wraz z matką zamieszkały w Warszawie u siostry Ludwiki –
Zofii.
Ludwika jeszcze w 1939 roku przystąpiła do konspiracyjnej
Konfederacji Narodu – organizacji, która sama siebie nazywała
niepodległościową. Została zaś stworzona między innymi przez działaczy
przedwojennego ONR Falanga, a na jej czele stał Bolesław Piasecki.
Początkowo Konfederacja Narodu działała w opozycji wobec Związku Walki
Zbrojnej, ponieważ konfederaci postrzegali ZWZ jako organizację związaną
z przedwojennym obozem sanacyjnym. Z czasem jednak Konfederacja i
Związek zaczęły współpracować, aż w końcu stały się jedną ogólnopolską,
konspiracyjną organizacją.
Konfederacja miała swoje zbrojne
ramię – Uderzeniowe Bataliony Kadrowe. Decyzją dowództwa AK prowadziły
one wojnę partyzancką w terenie. Poza Warszawą. Głównie na
Wileńszczyźnie, Polesiu, Podlasiu i Białostocczyźnie. Walczył w nich
pochodzący z Czarnowca drugi brat Ludwiki – Jan Wyszomirski. Jego
postaci poświęcimy kolejny odcinek.
Ludwika natomiast była
żołnierką jednego z dwóch plutonów Konfederacji Narodu, które wzięły
udział w Powstaniu Warszawskim. Nosiła pseudonim „Ksenia”.
Po
wybuchu powstania, wieczorem 1 sierpnia przeszła wraz z grupą łączniczek
i sanitariuszek Konfederacji Narodu do fabryki Telefunkena na Woli. Tam
dostała przydział do służby sanitarnej plutonu „Mieczyki” – oddziału
składającego się z 37 szesnasto- osiemnastoletnich chłopców. Pluton ten
początkowo pełnił funkcje wartownicze i zabezpieczające, ale w kolejnych
dniach powstania został skierowany do bezpośrednich działań bojowych.
„Mieczyki” były częścią zgrupowania „Radosław”. Od 8 sierpnia Ludwika
Wyszomirska dostała rozkaz służby w plutonie porucznika „Piotra”
(Zdzisława Zołocińskiego).
Pracowała w szpitalu Karola i Marii. Z
Woli przedostała się na Stare Miasto. Stamtąd kanałami przeszła na plac
Bankowy, a pod koniec powstania – na Górny Czerniaków. Tu została ranna
w rękę. Wraz z grupą rannych 20 września przepłynęła na drugą stronę
Wisły, gdzie Sowieci wcale nie czekali z otwartymi ramionami. Ludwika
Wyszomirska została aresztowana przez NKWD. Została zwolniona, ale na
krótko. Sowiecka policja polityczna uwięziła ją ponownie w związku z
antykomunistyczną działalnością jej brata Jana Wyszomirskiego. Jan
Wyszomirski jako wróg ludu został rozstrzelany przez komunistów. Rodzina
jednak o tym nie wiedziała.
Maria Wyszomirska wraz z córką Zofią Żyłowską wróciły w 1945 roku do Czarnowca. Gospodarstwo i dwór były w takim stanie, że nie wiadomo było w co ręce włożyć. Dwie kobiety pożyczyły konia od sąsiadów i próbowały gospodarować na swoim. Ale był to już czas reformy rolnej.
Nowe władze ustanowiły prawo, na
mocy którego gospodarstwa rolne większe niż 50 hektarów podlegały
obowiązkowej parcelacji. Ziemia obszarników miała zostać rozdana
chłopom. Maria wiedziała o tym i próbowała ratować gospodarstwo przed
parcelacją. Zrzekła się na rzecz państwa części lasów, dzięki czemu
majątek Wyszomirskich przestał być majątkiem obszarniczym. Przynajmniej w
rozumieniu dekretu o reformie rolnej.
Jednak stanowione przez
Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego prawo nie nadążało – jak się potem
okazało – za wolą polityczną komunistów i apetytami lokalnych kacyków na
władzę. To czego nie byli w stanie zrobić prawnie, egzekwowali siłą.
Zupełnie przypadkowym ale ciekawym zbiegiem okoliczności dekret PKWN o
reformie rolnej został wydany w tym samym dniu, w którym sowiecka armia
generała Gorbatowa wyparła Niemców z Ostrołęki – 6 września 1944 roku. W
mieście zaczęła się instalować nowa, zależna od ZSRS władza.
Nowym władzom w Ostrołęce nie w smak było, że oto przedwojenna
dziedziczka wraca na swoje i będzie tu gospodarować. I nic to, że pod
dekretem wyznaczającym 50 hektarów jako krytyczną masę znienawidzonego
przez bolszewików obszarnictwa, podpisał się między innymi szef resortu
bezpieczeństwa publicznego Stanisław Radkiewicz. Ten podpis nie znaczył
nic i niczego nie gwarantował. Ludzie Radkiewicza i tak robili reformę
rolną po swojemu. Przynajmniej w Czarnowcu.
Urząd Bezpieczeństwa
Publicznego w Ostrołęce w 1945 roku wezwał do siebie właścicielkę
pomniejszonego już o lasy Czarnowca-Folwarku i uwięził ją.
Prawdopodobnie w piwnicach swojej siedziby, w nieistniejącej dziś
kamienicy na rogu ulic 11 Listopada i Bogusławskiego.
Szantażowana i zastraszana podpisała w końcu dokument, że całkowicie zrzeka się swojego majątku. W ten sposób Maria drugi raz została wypędzona ze swojego domu. Tym razem, wprawdzie formalnie przez polski urząd, faktycznie jednak przez sowieckich mocodawców nowej polskiej administracji. Przyjechała znów do Warszawy.
Po urządzeniu sobie życia na nowo, co na pewno nie było łatwe, Ludwika Wyszomirska podjęła studia na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Tymczasem z wojennej niewoli w Murnau w powiecie
Garmisch-Partnenkirchen wraca Zygmunt Trzaska, narzeczony Ludwiki.
Pierwsze co stawia sobie za cel po powrocie do kraju, to odnalezienie
ukochanej. Poszukiwania są owocne. Para znowu się schodzi i zgodnie
uznają, że wojna mogła co najwyżej odłożyć w czasie, ale na pewno nie
pokrzyżowała ich wspólnych planów. Biorą ślub. Z tego małżeństwa rodzi
się troje dzieci. Jeden z synów Zygmunta i Ludwiki Trzasków, mieszkający
w Paryżu Jan Trzaska odwiedził Czarnowiec w 2007 roku. Czy kiedykolwiek
potem – nie wiem.
O tym, że w 1945 roku ubowcy po karykaturze
procesu i wyroku, rozstrzelali drugiego brata Ludwiki – Jana, siostra
dowiedziała się dopiero w 1958 roku. Prawdopodobnie na fali
popaździernikowej odwilży państwo PRL łaskawie powiadomiło rodzinę, jaki
wyrok został wydany w imieniu komunistycznej RP trzynaście lat
wcześniej. Matka Maria zmarła w 1956 roku. Nie dowiedziała się nigdy w
jakich okolicznościach zginął jej drugi syn.
Ludwika Trzaska, z
domu Wyszomirska, zmarła w 1975 lub 1977 roku. Tu kolejna niezborność
informacji podawanych przez różne źródła, które – tak jak zapowiedziałem
– wskażę na końcu.
CIĄG DALSZY NASTĄPI
NA ZDJĘCIACH:
Ludwika Wyszomirska na zdjęciach ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego. Dwa zdjęcia w jednym pliku to reprodukcja fragmentu monografii Rzekunia Jerzego Dziewirskiego – Ludwika Wyszomirska i Zygmunt Trzaska. Na tej reprodukcji widać, że wojenne zdjęcie „Kseni” zostało wykorzystane na okładce tygodnika „Stolica”. Niestety nie mogę odczytać który to numer, bo być może w środku jest napisane coś więcej o okładkowej postaci. Szukanie na piechotę to zbyt benedyktyńska praca – ponad dwa tysiące wydań 🙂
Wojskowy blok mieszkalny przy ulicy Inżynierskiej w Warszawie, stan z przełomu lat 20. i 30. XX wieku. To w nim prawdopodobnie mieszkała Ludwika Wyszomirska wraz z matką Marią i siostrą Zofią w czasach okupacji, po wypędzeniu przez Niemców z Czarnowca. Prawdopodobnie, bo skojarzyłem następujące fakty. Zofia Wyszomirska jeszcze przed wybuchem wojny wyszła za mąż za oficera nazwiskiem Żyłowski. Muzeum Powstania Warszawskiego podaje, że Ludwika Wyszomirska „Ksenia” przed wybuchem powstania mieszkała na ulicy Inżynierskiej. Zakładając, że mąż Zofii – Żyłowski – dostał przed wojną mieszkanie z zasobu wojskowego, a adres Ludwiki „Kseni” – Inżynierska – jest tak naprawdę adresem Zofii, która przygarnęła bezdomną matkę i siostrę, to jest to ten blok co na zdjęciu, wybudowany z Funduszu Kwaterunku Wojskowego – jedyny blok wojskowy na Inżynierskiej. Możliwe są oczywiście alternatywne scenariusze. Ten jednak wydaje się dość prawdopodobny. Niestety w książce teleadresowej Warszawy nie znalazłem żadnego Żyłowskiego na Inżynierskiej. Faktem jednak jest również, że jedyna książka teleadresowa, Warszawy do jakiej udało mi się dotrzeć, pochodzi z roku 1930. Wtedy Żyłowski nie musiał mieć jeszcze mieszkania jako za młody wiekiem i stopniem. [Taka dygresja i ciekawostka na marginesie. Szukając Żyłowskiego, zupełnie przypadkiem zatrzymałem wzrok na pewnym bardzo znanym nazwisku, którego właściciela porządek abecadła polskiego ustawił na przedostatniej stronie książki między urzędniczką Żurawską, a subiektem Żurawiem. Tym kimś jest „Jerzy Żurawlew, muzyk, Wiejska 19, telefon 510-99”. Niesamowite! Dziś nie do pomyślenia.
Seria współczesnych zdjęć z dawnego majątku Przeczki, z którego pochodził narzeczony i mąż Ludwiki Wyszomirskiej – Zygmunt Trzaska. Dziś Przeczki to nieużywana administracyjnie, lecz tylko zwyczajowo, nazwa części wsi Borowce. Zdjęcia przedstawiają widok na dawną posiadłość Trzasków od strony południowej; wierzbową aleję wiodącą do dawnego dworu i krzyż przy bramie wjazdowej. Dziś dawne gospodarstwo Trzasków wygląda na prywatną zadbaną posiadłość. Kadry zdjęć dobrałem tak, żeby nie naruszać prawa do prywatności obecnych właścicieli. Zdjęcia są również stylizowane na retro/vintage.
/Jacek Pawłowski/
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. II
Category: Historia,historyczne,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
Czarnowiec i Wyszomirscy cz. II
Każdego września z kasztanowców otaczających dwór Wyszomirskich w
Czarnowcu spadały kasztany. We wrześniu 1939 roku nikt się jednak z tego
nie cieszył. Nikt nie robił kasztanowych ludzików i nalewki na
reumatyzm.
Po klęsce wojny obronnej do dworu przyszli niemieccy
żołnierze. Kazali domownikom spakować po dwadzieścia kilo bagażu i
wynosić się. Mężczyźni byli na wojnie. W dworze zostały tylko matka
Maria i 23-letnia córka Ludwika. Wypędzone z domu, pojechały do
Warszawy, do Zofii Wyszomirskiej, która była starszą siostrą Ludwiki a
jednocześnie starszą córką Marii.
Co zabrały ze sobą do kufrów
czy walizek Maria i Ludwika Wyszomirskie – nie wiadomo. Można domyślać
się, że najpotrzebniejsze rzeczy do przeżycia. Może jakieś pamiątki
rodzinne o wartości czysto sentymentalnej. Bo czegokolwiek wartościowego
okupanci na pewno nie pozwoliliby zabrać. Może w bagażu były jakieś
zdjęcia, dokumenty zaświadczające o pochodzeniu rodziny i skąd się ona
wzięła w Czarnowcu…
Wzięła się spod Pułtuska. Wyszomirscy pochodzą ze szlacheckiej wsi Zdziebórz w gminie Somianka, obecnie w powiecie wyszkowskim, przed wojną – w powiecie pułtuskim. Po pierwszej wojnie światowej Roman Wyszomirski (17.02.1868-Zdziebórz – ?.?.1935-Czarnowiec) kupił majątek ziemski w Czarnowcu. Wcześniej jego właścicielami byli Skłodowscy, przed nimi Doberscy, a przed Doberskimi – Czerniejewscy.
Roman Wyszomirski sprowadził
się do Czarnowca wraz z żoną Marią i dziećmi: Janem, Zygmuntem, Ludwiką i
Zofią. Jego dzieci przyszły na świat jeszcze na starym gospodarstwie.
Synowie urodzili się w Zdziebórzu a córka Ludwika w pobliskich Kręgach.
Dzieci kształciły się już po przeprowadzce. Jan i Zygmunt pobierali
nauki w Gimnazjum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego w Ostrołęce. Potem
wyjechali uczyć się dalej. Jan Wyszomirski poszedł na Wydział
Mechaniczny Politechniki Warszawskiej. Zygmunt, który miał przejąć
gospodarstwo po ojcu, ukończył trzyletnią wyższą szkołę zawodową –
Państwową Szkołę Gospodarstwa Wiejskiego w Cieszynie. Tam poznał swojego
imiennika – młodego dziedzica z nieodległego majątku w Przeczkach,
Zygmunta Trzaskę.
Cieszyńska zawodowa uczelnia rolnicza była
ciekawą szkołą. Zarówno ze względów społecznych, jak i naukowych. Jej
słuchaczami byli ramię w ramię chłopscy synowie i panicze z rodzin
ziemiańskich. Na uczelni tej prowadzono bardzo dobrze rokujące prace nad
metodami zwalczania raka ziemniaczanego – choroby, która w tamtych
czasach potrafiła dosłownie zdziesiątkować uprawy na zarażonym terenie.
Szkoła miała ponadto własną mleczarnię, serownię, sad, szkółkę drzew
owocowych, a nawet stację meteorologiczną będącą elementem światowego
systemu przewidywania pogody. Nic, tylko uczyć się rolnictwa!
Młody Trzaska, dyplomowany rolnik po cieszyńskiej szkole, jak
wspomnieliśmy w pierwszym odcinku, zamierzał pojąć za żonę siostrę
swojego przyjaciela Wyszomirskiego – Ludwikę. Choć wojna brutalnie
przerwała te plany, Zygmunt Trzaska i Ludwika Wyszomirska po latach i po
wojnie zostali małżonkami. Obaj Zygmuntowie nie zostali jednak
szwagrami. To też tragiczny efekt wojny, o którym jeszcze tu powiemy.
Tymczasem wróćmy jednak do przedwojennego Czarnowca.
Przed wojną były formalnie dwie wsie – Czarnowiec Włościański i
Czarnowiec-Dwór, które tworzyły jedną tzw. gromadę Czarnowiec, wchodzącą
w skład gminy Rzekuń. To podział administracyjny z 1933 roku dokonany
przez wojewodę białostockiego.
W połowie lat 30. Czarnowiec był
jeszcze wsią spokojną. Dla Wyszomirskich do 1935 roku może nawet był
wsią wesołą. Ale w 1935 roku w wieku 67 lat umiera na zawał serca
właściciel majątku – Roman. Zygmunt przejmuje po nim
siedemdziesięciohektarowe gospodarstwo.
Siedemdziesiąt hektarów
to w uproszczeniu taki prostokąt ziemi: kilometr na siedemset metrów.
Gospodarstwo Wyszomirskich nie było oczywiście prostokątne, ale warto
wyobrazić sobie ile to ziemi. Pracy co niemiara. Właściciele zatrudniali
rzecz jasna pracowników. Zygmunt Wyszomirski znajdował przy tym czas,
żeby swoją wiedzę i umiejętności zdobyte w cieszyńskiej szkole
przekazywać rolnikom z gminy Rzekuń. Organizował szkolenia. Propagował
nowoczesne – na miarę tamtych czasów – metody gospodarowania.
Zygmunt Wyszomirski organizował również dla okolicznych mieszkańców
zabawy taneczne oraz majówki. Podobno też właściciele ziemscy w gminie
Rzekuń (w Ławach, Susku i właśnie Czarnowcu) mieli zwyczaj obdarowywania
swoich pracowników prezentami na Gwiazdkę. Bywały one skromne, np. szal
czy materiał na sukienkę, ale każdy zawsze coś dostawał. To podobno
była stara szlachecka tradycja.
Ale jesienią 1939 roku czasy
zabaw, sukni, ozdobnych szalów na szyję i szałów w galopie w czasie
pędzenia konno wśród plonującego żyta, wydawały się bardzo odległym
wspomnieniem. Trzeba było ściskać pas i walczyć. Dwaj Zygmuntowie,
którzy nie zostali szwagrami, również walczyli.
Zygmunt
Wyszomirski z Czarnowca w pierwszych dniach wojny razem z 33 pułkiem
piechoty z Łomży bronił linii Narwi na odcinku od Łomży do Nowogrodu.
Jego pułk próbował zdobyć Zambrów. Następnie Zygmunt Wyszomirski
uczestniczył w bitwie pod Andrzejewem (obecnie powiat ostrowski) i
Łętownicą (obecnie powiat zambrowski).
[Tu następuje znaczna
niespójność w kwestii tego co działo się z Wyszomirskim po bitwie pod
Andrzejewem-Łętownicą. Przyjmuję jedną z wersji. Nie wiem czy prawdziwą.
Istotę niespójności – niejedynej zresztą w kwestii tej rodziny –
objaśnię w ostatnim odcinku.]
Bitwa pod Andrzejewem-Łętownicą
zakończyła się 13 września klęską polskich wojsk. Część żołnierzy 33
pułku piechoty wydostała się z okrążenia. Wśród nich podporucznik
Wyszomirski. Cztery dni później wschodnie tereny RP zajmują Sowieci.
Oddział z Wyszomirskim w składzie kończy swój szlak bojowy pod Rawą
Ruską – 150 kilometrów na południe od Lublina.
„Jego pułk
rozbili pod Rawą…” pisał Broniewski o symbolicznym żołnierzu polskim. W
tym sensie szlak bojowy podporucznika Wyszomirskiego z Czarnowca – o
ile jest prawdziwy – okazał się również symboliczny.
Po tą Rawą
Ruską dochodzi do niezwykłego spotkania. Zygmunt Wyszomirski odnajduje
swojego imiennika, przyjaciela i kandydata na szwagra – Zygmunta Trzaskę
z Przeczek pod Troszynem. Już prawie na pewno wiadomo, że ta wojna
jest przegrana. Trzaska i Wyszomirski ponuro żartują sobie, w której
niewoli może być im lepiej – niemieckiej czy sowieckiej.
Gdyby
spotkali się po wojnie, mogliby wymienić doświadczenia. Trzaskę pojmali
Niemcy i zawieźli do obozu jenieckiego dla oficerów w Murnau – 25
kilometrów na północ od Garmisch-Partenkirchen. Wojnę przeżył.
Wyszomirski znalazł się natomiast w niewoli sowieckiej.
Najpierw
został przewieziony w lasy pod Kaługą, gdzie w dawnym sanatorium, z
którego NKWD wypędziło gruźlików, NKWD zorganizowało obóz jeniecki dla
Polaków. W listopadzie 1939 roku trafił do obozu w Kozielsku i ślad po
nim na trzy lata zaginął.
W 1943 roku Niemcy odkrywają masowe
groby polskich oficerów w Katyniu. Dla hitlerowskiej machiny
propagandowej jest to nie lada gratka. Zawiadamiają Międzynarodowy
Czerwony Krzyż. Rozpoczyna się ekshumacja i identyfikacja ciał z mogił
katyńskich.
W Warszawie na słupach ogłoszeniowych i w Kurierze
Polskim wkrótce ukazują się listy z nazwiskami zidentyfikowanych ciał. W
ten sposób Maria, Zofia i Ludwika Wyszomirskie dowiadują się, że ich
syn i brat Zygmunt został zastrzelony w Katyniu. Późniejsze prace
dokumentacyjno-historyczne wskażą, że stało się to między 16 a 19
kwietnia 1940 roku. Dokładny dzień śmierci młodego dziedzica z Czarnowca
nie jest znany do dziś.
W Ludwice narasta gniew…
[CIĄG DALSZY NASTĄPI]
Na zdjęciach: Zygmunt Wyszomirski, fotografia ze zbiorów Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Czarnowieckie kasztanowce późnym latem. Widok współczesny, stylizowany na retro. Tabliczka z orłem w koronie. Widok współczesny, stylizowany na retro. Ta tabliczka znajduje się w ogólnodostępnym miejscu publicznym w Czarnowcu. Kto zgadnie gdzie?
/Jacek Pawłowski/
Dokumenty z 1864 roku – do tłumaczenia
Category: historyczne,KOMUNIKATY
written by Marek | 29 czerwca 2026
Dokumenty z 1864 roku – do tłumaczenia.
Poszukujemy w Czarnowcu mieszkańca, który przetłumaczy dokumenty z języka rosyjskiego. Dokumenty pochodzą z Łomżyńskiej Guberni i dotyczą spisu mieszkańców Czarnowca oraz ilości posiadanych przez Nich morgów. W zestawieniach z 1864 roku widzimy kilka znanych nazwisk rdzennych mieszkańców Czarnowca: Lis, Dąbrowski, Kaczyński.
Czy jest ktoś wśród nas kto potrafi przetłumaczyć te dokumenty?
Proszę o kontakt 533 613 913
Marek Karczewski
Powstanie Warszawskie – bój o wolną Polskę.
Category: Historia,historyczne,kulturalne,NEWS
written by Marek | 29 czerwca 2026
1 sierpnia 1944 roku – 1 sierpnia 2020 roku.
Powstanie warszawskie – wystąpienie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, zorganizowane przez Armię Krajową w ramach akcji „Burza”, połączone z ujawnieniem się i oficjalną działalnością najwyższych struktur Polskiego Państwa Podziemnego. Największa operacja militarna Armii Krajowej.
1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17.00 (tzw. godzinie „W”) rozpoczęło się Powstanie Warszawskie. Największy zryw powstańczy w Europie przeciwko niemieckiej okupacji trwał 63 dni.
Dlaczego dziś piszemy o Powstaniu Warszawskim i co ma wspólnego z Czarnowcem?
W Czarnowcu przed II Wojną Światową, w Dworku (obecnie ul. Kasztanowa) zamieszkiwała rodzina Wyszomirskich. Czworo rodzeństwa Państwa Wyszomirskich brało czynny udział w działaniach wojennych i powojennych. Ludwika Wyszomirska z Czarnowca walczyła w Powstaniu Warszawskim jako „Xenia”. Podczas Powstania do walki obok mężczyzn stanęły polskie kobiety m.in. Ludwika Wyszomirska, która przed wojną mieszkała w majątku rodziców w podostrołęckim Czarnowcu. Walczyła jako łączniczka i sanitariuszka w zgrupowaniu „Radosław” w Batalionie „Czata 49”. 1 sierpnia przebywała na punkcie w Alejach Jerozolimskich, skąd przeszła do fabryki „Telefunken” przy ul. Mireckiego na Woli. Ranna w połowie września przedostała się na druga stronę Wisły, gdzie została aresztowana przez NKWD, później zwolniona. Drugie aresztowanie miało miejsce pod koniec roku, w związku z uwięzieniem Jana Wyszomirskiego.
Rodzina Wyszomirskich. Przed wybuchem wojny rodzina Wyszomirskich (Roman i Maria z czwórką dzieci) gospodarowała na 70-hektarowym majątku zwanym Czarnowiec, leżącym na terenie gminy Rzekuń, powiat Ostrołęka. Roman Wyszomirski…
Jest to zajawka tego co nas czeka. Pracujemy nad gromadzeniem – dygitalizacją tego co pozostało po Dworze w Czarnowcu i pamięci ludzi. Jutro 1 sierpnia 2020 roku przy ulicy Kasztanowej w Czarnowcu o godz. 10:30 rozpoczniemy nowy rozdział w historii Czarnowca. Taki jest podstawowy plan. Co z tego wyjdzie? Musi upłynąć trochę czasu aby przedstawić Państwu efekty powołanego zespołu do przywrócenia pamięci o Dworze w Czarnowcu.
Już w najbliższą sobotę 4 lipca 2020 roku po raz pierwszy w historii Czarnowca zostaną rozegrane mistrzostwa Sołectwa w Piłce Nożnej. Turniej przeznaczony jest dla mieszkańców Czarnowca. W drużynach przystępujących do Mistrzostw mogą występować zawodnicy, którzy w dniu rozpoczęcia rozgrywek będą mieli ukończone 15 lat. W wyjątkowych sytuacjach zostaną dopuszczeni młodsi lecz za zgodą rodziców i pod Ich osobistą opieką.
Rozgrywki rozpoczną się o godz. 10:00 lub o 11:00 w zależności od ilości zgłoszonych drużyn. O ostatecznej decyzji co do godziny rozpoczęcia będziemy na bieżąco informować.
Na zwycięzców (drużyny) czekają puchary ufundowane przez lokalną firmę Dach Met, specjalne wyróżnienia czekają również na: najbardziej bramkostrzelnego zawodnika i najlepszego bramkarza – ufundowane również przez Dach Met. Statuetkę z rąk Wójta Gminy Rzekuń otrzyma najlepszy zawodnik Mistrzostw.
Sponsorami zawodów są: Dach Met – Emil Bednarczyk, moja-ostroleka – Krzysztof Chojnowski, Sołtys Czarnowca – Marek Karczewski, mieszkaniec Czarnowca – Pan Marcin, Wójt Gminy Rzekuń – Bartosz Podolak, Nadleśnictwo Ostrołęka.
Lista dotychczas zgłoszonych drużyn: 1. Jodłowa-Świerkowa-Sosnowa; 2. DP2550W; 3. Działkowa; 4. Dębowa.
UWAGA! Ze względów na małe wymiary boiska gramy 4+1. Gry systemem „każdy z każdym”.
Po turnieju dla mieszkańców planowane jest ognisko.
Szkoda że nie wiesz…
Category: kulturalne
written by Marek | 29 czerwca 2026
Szkoda że nie wiesz…
Uwaga! Konkurs bez nagród!
Co ma wspólnego z Czarnowcem niżej przedstawiony teledysk? Prosimy o odpowiedź w komentarzach.
Szkoda że nie wiesz…
foto: poradyfit
Zaborze dawniej i dziś…
Category: historyczne,natura
written by Marek | 29 czerwca 2026
Znajdź 10 różnic? Prosimy pisać w komentarzach.
Zaborze w 1976 roku wyglądało tak:
foto: historia 🙂
Dnia 15 marca 2020 roku wygląda tak:
foto: Marek Karczewski
Na Zaborzu zjeżdżali na „ByleCzym”
Category: sportowe,wypoczynek
written by Marek | 29 czerwca 2026
Szesnastu śmiałków zgłosiło się do II Zjazdu na ByleCzym. W niedzielę 16 lutego 2020r. o godzinie 12:00 na górce u Państwa Chełstowskich w Czarnowcu, na Zaborzu rozpoczął się kolejny zjazd. Tym razem bez pokrywy śnieżnej ale za to na rekordowych odległościach. W ubiegłym roku po śniegu, zwycięzcy udało się osiągnąć odległość 55,10m, a dziś bez pokrywy śnieżnej zwycięzca dojechał do 58,40 metra! Zwyciężczyni wśród kobiet dojechała do 56. metra!
Łatwiej na kółkach, ciekawiej na śniegu? I tak i tak było bardzo śmiesznie 🙂 Uczestnicy bawili się znakomicie, bo oprócz odwagi trzeba było wykazać się sprytem i techniką pokonywania zjazdu. Specjalne bolidy na dzisiejszy zjazd przygotowali: Marek Karczewski, Norbert Siemiątkowski i Jacek Banasik. Na tych trzech pojazdach mogli zjeżdżać wszyscy. Najlepszym bolidem okazała się konstrukcja Pana Norberta, na której wszyscy zwycięzcy bili kolejne rekordy.
Dla wszystkich uczestników Sołtys przygotował ognisko i kiełbaski. Najlepsi zjazdowcy wśród kobiet i mężczyzn otrzymali również puchary i dyplomy. Wszystkie dzieci otrzymały rzeczowe nagrody pocieszenia i dyplomy.
Mistrzynią zjazdu na ByleCzym została Bogumiła Dzwonkowska, a Mistrzem 2020 Zenon Dzwonkowski!
Dziękujemy wszystkim za przybycie i znakomitą zabawę. Z tego miejsca dziękuję za pomoc w organizacji: Norbert Siemiątkowski, Daniel Dziekoński, Marek Wróblewski Dziękuję Pani Annie Chełstowskiej za udostępnienie stoku 🙂 Dziękuję portalowi moja-ostroleka.pl za relację foto i video. Marek Karczewski Sołtys Czarnowca
Zebranie mieszkańców drogi powiatowej 2550W w Czarnowcu!
Category: Zebrania
written by Marek | 29 czerwca 2026
W związku z „bałaganem” urbanistycznym części Czarnowca grupa mieszkańców wystąpiła z inicjatywą o nadanie nazwy dla drogi powiatowej 2550W oznaczonej numerami ewidencyjnymi 420,422,430,438/1. Numeracja budynków przy ulicach bez nadanej nazwy staje się wielkim problemem przede wszystkim dla służb ratunkowych ale również usług kurierskich.
Propozycja nazwy i wspólna dyskusja planowana jest dla mieszkańców drogi 2550W w piątek 7 lutego 2020r. w Świetlicy Wiejskiej przy ul. Dzikiej Róży 2 o godz. 18:00
Zapraszam serdecznie mieszkańców, którzy posiadają nieruchomości przy tej drodze oznaczonej numerami ewidencyjnymi 430, 422, 420, 438/1. Począwszy od obecnego Nr 1 do Nr 26.
Chętnych nie brakowało. Spacerowało 31 osób na trasie 11 kilometrów po drogach leśnych i bezdrożach. Na trasie marszu zaplanowano kilka przystanków, a piechurzy mogli usłyszeć ciekawe historie związane z poszczególnymi miejscami w Czarnowcu. Zbiórka spacerowiczów odbyła się przy Świetlicy Wiejskiej, przy ul. Dzikiej Róży gdzie na wstępie sołtys Czarnowca Pan Marek Karczewski odebrał firanki od kilku osób w związku z akcją Stowarzyszenia Ekomena „firanka”. Następnie wspomniał krótką – sześcioletnią historię spacerów leśnych, które do tej pory odbywały się w Przystani gmina Olszewo-Borki, Lelisie i Dąbrówce w gminie Lelis. Po raz drugi zebrano się do spacerowania po Czarnowcu i w nieco inny sposób zwiedzano okolice wioski (nie domostwa i ulice 🙂 ). Sołtys zaznaczył również, że oczekuje wyrozumiałości od uczestników, którzy nie zobaczą w naszym sołectwie katedr, kościołów, szkół, remiz strażackich ani jakichkolwiek innych zabytków, oprócz natury.
Uczestnicy ruszyli ulicą Dzikiej Róży przecinając szosę goworowską aby przy ul. Świerkowej zatrzymać się po raz pierwszy w alei dębowej. Tak tak tu jest najwięcej dębów właśnie przy ulicy świerkowej. Choć jak wszyscy uczestnicy zauważyli oznaczenia na drzewach, wszystkie prawdopodobnie niebawem zostaną ścięte. Na pierwszym postoju Pan Jacek Pawłowski wyrecytował dość obszerny tekst o kamiennym kręgu w Czarnowcu, do którego była jeszcze daleka droga. Jednak podczas opowiadania zaznaczył, że dla pierwszej osoby, która właściwie wskaże położenie kamiennego kręgu wręczy nagrodę własnej produkcji. Oto opowieść Pana Jacka o kamiennym kręgu:
„Czarnowieckie Stonehenge, Jeden z „najbardziej interesujących zabytków archeologicznych w skali kraju” Może to i przesada bo kudy Czarnowcowi do słynnej na cały świat megalitycznej budowli w angielskim hrabstwie Witshire. Warto jednak przypomnieć, że w języku staroangielskim ‚stonehenge” znaczy tyle co ‚kamienny krąg’. W tym więc znaczeniu, przypominamy, że w administracyjnych granicach wioski, niedaleko szosy goworowskiej znajduje się kamienny krąg, który może mieć nawet dwa tysiące lat! Jak na bezmiar czasu, który dzieli współczesność od powstania tego kręgu, śmiało można rzec, że został on dopiero co odkryty. W 1992 roku Antoni Smoliński i Sławomir Żółkowski przeprowadzili w Lesie Czarnowieckim „ratownicze badania wykopaliskowe”. Kontynuowali je w roku 1996. W archeologii pojęciem wykopalisk ratowniczych określa się badania prowadzone w celu odkrycia, rozpoznania, zbadania i dokumentowania obiektów archeologicznych na obszarach zagrożonych zniszczeniem potencjalnych stanowisk archeologicznych. Co groziło wtedy ukrytym w ziemi reliktom archeologicznym? Ślad opisu zagrożenia znajdujemy w pracy Małgorzaty Balcerzak (o której szerzej za chwilę). Ktoś w tym miejscu kopał sobie piasek i żwir i natrafił na jakieś dziwne przedmioty, których nie sposób użyć do zaprawy, albo do betonu. Badania archeologów 26 lat temu finansowała Państwowa Służba Ochrony Zabytków. W sprawozdaniu zamieszczonym w „Informatorze Archeologicznym” cztery lata później napisano: „Drugi sezon badań. Założono wykop badawczy o powierzchni 20 m2, przylegający do północnej części kamiennego wykopu z 1992 r., w którym odsłonięto część zewnętrznego kręgu kamiennego oraz wewnętrznego bruku z warstwą kulturową. Zawierała ona liczne fragmenty naczyń glinianych, fragmenty przepalonych kości ludzkich, kilka fragmentów przedmiotów żelaznych i fragment stopionego brązu, a także ślady konstrukcji drewnianych”. Takie znaleziska rozpalają wyobraźnię – zdolność, która jest właściwa tylko człowiekowi. Archeolodzy kopiący w Czarnowcu musieli wprawdzie w swoich sprawozdaniach opierać się na materialnych dowodach, zdobytych metodą naukową i poddanych krytyce wedle naukowej metodologii. My wyobraźmy sobie natomiast puszczę porastającą naszą wioskę, a w puszczy pradawną osadę, ludzi odzianych w skóry i futra. Mężczyzn wracających z polowania z dzidami i trofeami. Kobiety warzące jakąś strawę ze zbóż, mleka, może jakichś leśnych owoców. Odgłosy zwierząt, popiskiwania dzieci… Ludzie rodzą się, żyją i umierają. To, co 26 lat temu archeolodzy odkopali w Czarnowcu było najprawdopodobniej miejscem pozbywania się zwłok zmarłych. Czarnowieckie stanowisko archeologiczne opisywane jest w fachowej literaturze jaki wykopalisko, w którym znaleziono ślady kultury wielbarskiej i kultury przeworskiej, W kulturze wielbarskiej (epoka żelaza, wpływy Gotów) zwłoki zmarłych albo palono, albo owinięte w całun zakopywano w ziemi. Ciałopalenie odbywało się w kamiennym kręgu wyłożonym również kamiennym brukiem, co być może wynika z jakiegoś pogańskiego obrzędu, a niewykluczone, że miało też funkcjonalne znaczenie – chodziło o to, żeby od ciałopalenia nie zajął się las albo osada. W kulturze przeworskiej zaś (ukształtowanej przez Wenedów w epoce żelaza) również stosowano dwa rodzaje pozbywania się zwłok zmarłych – palenie albo zakopywanie. Przy czym zakopywanie występowało znacznie częściej, a zmarłych w wycieczkę na tamten świat wyposażano w różne przedmioty codziennego użytku. Obie kultury – wielbarska i przeworska nie były ściśle od siebie oddzielone, zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Często przenikały się. Trochę więcej na temat czarnowieckiego wykopaliska można wyczytać w pracy Małgorzaty Balcerzak „Zarys pradziejów ziem położonych między Narwią a Orzem” „W 1992 r. w Czarnowcu w gminie Rzekuń odkryto relikty kolejnego cmentarzyska z konstrukcjami kamiennymi, datowanego (…) na wczesny okres wpływów rzymskich. Badania wykopaliskowe na stanowisku prowadzono w roku 1992 i 1996. Przebadano trzy ćwiartki kręgu, który został uszkodzony w wyniku wydobywania piasku i kamieni. Krąg zbudowany był z dużych głazów,z wewnętrznym jednowarstwowym brukiem kamiennym utworzonym ze średniej wielkości kamieni polnych. Duże głazy zewnętrznego kręgu posadowione były na stropie piasku calcowego i wkopane na głębokość 0,20 – 0,40 m. Bruk kamienny zalegał na poziomie humusu kopalnego, który występował wokół bruku i nad nim. Górne części dużych głazów przysypane były piaskiem wydmowym, a ich wierzchołki zagłębione były 0,30 – 0,40 m poniżej współczesnej powierzchni gruntu. Pod brukiem kamiennym zalegała warstwa ziemi nasycona fragmentami przepalonych kości ludzkich, z licznymi fragmentami naczyń glinianych. Znaleziono w niej fragmenty przedmiotów żelaznych, fragment stopionego brązu, a także ślady konstrukcji drewnianych, być może resztki stosu ciałopalnego. Poniżej bruku odkryto jamę grobową zawierającą dwa pochówki. Badania wskazują, że wewnątrz kręgu dokonywano obrzędu ciałopalenia, a następnie spalone szczątki grzebano w grobach jamowych w obrębie kręgu. Krąg kamienny w Czarnowcu, podobnie jak inne cmentarzyska tego typu, funkcjonował zapewne jako obiekt odsłonięty, wyróżniający się w krajobrazie, a jego zasypanie warstwami piasku dokonało się w sposób naturalny już po porzuceniu obiektu”. (w: „Z kart naszej historii – dzieje ziem nadorzańskich. Stowarzyszenie Lokalna Grupa Działania „Zaścianek Mazowsza”, Troszyn 2014). Po szczegóły autorka odsyła do swojego „Sprawozdania z ratowniczych badań wykopaliskowych, przeprowadzonych w 1992 r. w Czarnowcu, gm. Rzekuń woj. ostrołęckie”, Ostrołęka 1992, Archiwum WUOZ w Ostrołęce. Niestety, wszystko na to wskazuje, że praca ta jest dostępna tylko w urzędzie ochrony zabytków.Katalogi biblioteczne nie zwracają nic gdy zadać im tytuł tej pracy. W „Informatorze Archeologicznym” znajdujemy jeszcze więcej informacji, o kontynuacji w 1996 roku badań archeologicznych w Czarnowcu. „Badania wykopaliskowe w 1996 r. przyniosły odkrycie północno-wschodniej części kręgu kamiennego. Podobnie jak w wykopie z 1992 r. wystąpił tutaj jednowarstwowy kamienny bruk wewnętrzny, utworzony ze średniej wielkości kamieni polnych, oraz duże głazy wyznaczające zewnętrzny zasięg kręgu. Materiały odkryte w pierwszym sezonie badań jednoznacznie wskazują na kulturę przeworską (faza B2 okresu wpływów rzymskich), natomiast dwa fragmenty ceramiki odkryte w obrębie tegorocznego wykopu łączyć należy z kulturą wielbarską. Obiekt zinterpretowano jako kamienny krąg, będący miejscem ciałopalenia i pochówku. W przypadku tego obiektu możemy prawdopodobnie zaobserwować sekwencję kulturową — zastępowanie kultury przeworskiej przez kulturę wielbarską, m.in. również na obiektach o charakterze cmentarzyskowym. Badania zostały zakończone”. Pewną hipotezę jakie mogło być przeznaczenie przedmiotów codziennego użytku porzuconych przez naszych praprzodków w Czarnowcu znajdujemy w objaśnieniach do mapy geośrodowiskowej Polski Państwowego Instytutu Geologicznego. „Fragmenty ceramiki, przepalonych kości i węgli drzewnych”, mogły być „pozostałością po ucztach ofiarnych, związanych z ówczesnymi zwyczajami pogrzebowymi”. Zważywszy, że znalezione wykopalisku kości były kośćmi ludzkimi, należy uznać ten opis za niefortunny skrót myślowy, a nie sugestię, że w naszej wiosce przed wiekami dochodziło do aktów kanibalizmu. Ciekawe jest jednak, że Państwowy Instytut Geologiczny zalicza odkrycie archeologiczne w Czarnowcu „do najbardziej interesujących zabytków archeologicznych w skali kraju”. Niestety, w dostępnych źródłach pisanych brak jest informacji o tym czy kamienne kręgi zostały zachowane, czy też archeolodzy pracowicie je zakopali, co czasami się robi gdy nie ma pieniędzy na konserwację i eksponowanie wydobytych obiektów. „
Piechurzy ruszyli w dalszą drogę ulicami: Świerkową i Sosnową aby dojść do kolejnego postoju na skraju lasu w obszarze miejsca nazywanego dawniej „Sacharyna”. Na pozostałościach po śluzie, na rowie melioracyjnym, które datowane są 1955 rokiem – tak brzmiał napis wyryty w świeżym betonie prawdopodobnie palcem przez jednego z budowniczych. Sołtys Czarnowca opowiedział legendę współczesną, która doprowadziła jednego z najsłynniejszych biegaczy naszej okolicy do małżeństwa z niewiastą zamieszkującą nieopodal tego rowu 🙂 Pan Jacek Pawłowski po raz kolejny zabrał głos aby opowiedzieć o wyjątkowości Czarnowca, na terenie którego rośnie niespotykana w okolicy roślinność. Oto opowieść Pana Jacka:
„Niebieski kwiat i kolce? Te akurat są bez kolców. Rosną w Lesie Czarnowieckim. Są dalekimi potomkami roślin przywiezionych do Europy przez przyrodnika, który miał nieszczęście wpaść do tej samej pułapki co rozjuszony dziki byk i w ten sposób zakończyć swój niewątpliwie wartościowy ziemski żywot… Las Czarnowiecki jest najbliższą Ostrołęce ostoją dzikiego łubinu. O tym, że łubin trwały (bo to poprawna taksonomicznie nazwa tej grupy łubinów) jest dzikorosnącą rośliną, wiążącą azot z powietrza i można go obserwować w okolicach Czarnowca, nauczano w ostrołęckich szkołach jeszcze w latach 90. XX wieku. To bardzo ciekawa roślina, bo obca polskim ekosystemom. Pochodzi z zachodniej części Ameryki Północnej. Jej nasiona przywiózł do Europy wybitny brytyjski botanik-eksperymentator – Dawid Douglas (1799-1834). Odbył kilka wielkich podróży badawczych na nowy kontynent dokumentując i systematyzując tamtejszą florę. Bywa też uważany za pierwszego północnoamerykańskiego alpinistę, bo w poszukiwaniu rzadkich roślin pierwszy wspiął się na szczyt Mount Brown (2791 m n.p.m.). Zginął na Hawajach, gdzie wpadł w pułapkę na dzikie bydło i miał to nieszczęście, że zanim zdążył wygramolić się z dołu, w tę samą pułapkę wpadł kilkusetkilogramowy zwierz. Choć do dziś nie brakuje spekulacji, że ktoś pomógł Douglasowi wpaść do dołu na dzikie byki. Cóż… Przyrodnictwo na dziewiczych terenach nie było bezpiecznym zajęciem w XIX wieku. Zwłaszcza na terenach, gdzie ówczesne stosunki społeczne znane są z filmów zwanych westernami. A jeżeli ktoś z Państwa kupuje do pięknych czarnowieckich ogrodów, bądź na działki, iglaki zwane jedlicami Douglasa (zwane również daglezjami zielonymi), to wiedzcie, że zostały tak nazwane na cześć tego wybitnego botanika, który przywiózł łubin do Europy. Sprowadził zresztą również rzeczoną daglezję i dwieście innych roślin. Douglas oczywiście nie przywiózł łubinu do Czarnowca, ale te imponujące kwiaty, rosnące w skupiskach na obrzeżach naszego lasu z pewnością są potomkami pierwszych egzemplarzy wyhodowanych w Europie z nasion Douglasa. Skąd się tam wzięły? Bo są od zawsze. Na pewno rosły już we wczesnych latach 80. XX wieku, a może i wcześniej. Wiatr raczej ich nie przyniósł z Europy Zachodniej, bo nasiona łubinu są bardzo ciężkie. Prawdopodobnie wsiali je do lasu leśnicy lub myśliwi, żeby dzika zwierzyna miała pokarm. W XX wieku stosowano bowiem łubin trwały jako paszę dla dzikiej zwierzyny. Z kolei bydło domowe rolnicy karmili wtedy inną odmianą łubinu – tą o żółtych kwiatach, których uprawy emitowały piękny zapach na kilkaset metrów. Dziś łubin pastewny rzadko się już na wsiach spotyka. Wyparły go kukurydziane monokultury. Ale można podstawić jeszcze inną hipotezę na temat pochodzenia łubinu w Lesie Czarnowieckim. Rośliny tej używano bowiem dawniej do… nawożenia gleby. Motylkowate (zwane we współczesnej systematyce chyba bobowatymi) mają magiczną wręcz zdolność łapania i magazynowania azotu z powietrza. Dziś niektórzy rolnicy sieją łubin, ale nie jako paszę dla bydła, a jako tzw. międzyplon. Potem worują go w ziemię jako czysty ekologicznie naturalny nawóz. W czasie przebieżek joggingowych czy przejażdżek rowerowych warto się na krótko zatrzymać na obrzeżach Lasu Czarnowieckiego. Pięknie pachnie ten łubin, zwłaszcza wieczorem albo w dzień – po deszczu. Zatrzymywać się należy na krótko, bo strasznie tną komary”
Piechurzy ruszyli dalej ścieżkami Lasu Państwowego aby po raz kolejny zatrzymać się przy „kościelnicy”, bo tak właśnie nazywana była ta droga przez las wiodąca od Kamianki do Rzekunia przez Czarnowiec. Tędy mieszkańcy z nad Narwi maszerowali, jechali konno do kościoła w Rzekuniu przez wiele lat XIX i XX wieku. Przy tej drodze sołtys wspomniał o planach przekazania drogi do Lasów Państwowych aby powstała szersza i lepsza nawierzchnia. Wszyscy uczestnicy z wielką nadzieją wypowiedzieli się, że nie powinno być w tak pięknym obszarze leśnym asfaltów czy betonów. Jedyną alternatywą utwardzenia drogi byłoby wyżwirowanie bądź ułożenie nawierzchni z „kocich łbów” co jest prawdopodobnie nierealne.
Po kilkuset metrach dotarli wszyscy do wspomnianego wcześniej kamiennego kręgu, a za właściwe wskazanie miejsca nagrodę z rąk sołtysa otrzymała mieszkanka ul. Leśnej. Uczestnicy przecięli po raz kolejny szosę goworowską aby przez chaszcze i nieużytki dotrzeć do działek ogrodniczych. Po drodze wykonano kilka pamiątkowych zdjęć, które pstrykał niezawodny „Pijący_mleko”. Sołtys wspomniał również o „pijącym” jako osobie bardzo mocno zaangażowanej w odtworzenie okolicznej historii z czasów I Wojny Światowej. Tworzy to wszystko na facebookowym profilu „Rowerem Wokół Ostrołęki”.
Spokojnym marszem grupa dotarła do kolonii Czarnowiec (obecnie ul. Słoneczna), gdzie tuż za ulicą w lesie nazywanym dawniej „u Lisa” właściciele gruntu przygotowali ognisko, przy którym większość uczestników stanęła aby podgrzać kiełbaski, wypić herbatę, kawę i zjeść ciasto. Po przekroczeniu kolejnej linii kolejowej „na Zaborzu” sołtys zaprowadził piechurów do RowerParku Czarnowiec aby pokazać jak ciężką trasę można stworzyć do uprawiania kolarstwa MTB w niezbyt sprzyjającym terenie dla tego typu konkurencji. Prawdopodobnie wszystkim zakręciło się w głowach od dziesiątek krętych ścieżek na budowanym od 2015 roku torze w lesie naszego sołtysa i życzliwych sąsiadów Czarnowca, którzy udostępnili kawałek obszaru leśnego dla kolarzy. W trakcie całego spaceru sołtys wspominał o wydarzeniach historycznych z przeszłości, jak również z XXI wieku, między innymi o historii sołtysów i radnych z Czarnowca oraz o imprezach sportowych, których historia zaczęła się właśnie w Czarnowcu, np. wyścigi kolarskie MTB, szosowe (czasówka) i biegach (Leśny Bieg oraz Bieg Mikołajkowy). Te wydarzenia sportowe wpisały się w historię Czarnowca współczesnego.
Do świetlicy – mety spaceru pozostał 1 km, który już żwawym krokiem chodziarze pokonywali aby ok. godz. 15-ej dotrzeć do celu po przejściu 11 kilometrów.
Spacer odbył się po raz drugi w Czarnowcu, tym razem w niedzielę 17 listopada 2019r. o godz. 11:00
Dziękujemy uczestnikom za udział i naturze za cudowną pogodę!