Jedyny w Polsce – Skrzydlaty Czarnowiec

Wystartowaliśmy!

Powitał nas gospodarz Józef Galanek z Kamianki oraz… dwa stadka wróbli i mazurków. Co jest ewenementem, bowiem liczba zarówno jednych jak i drugich w ostatnich latach gwałtownie maleje.

Zaczęło się od miłej niespodzianki.
Najmłodsza uczestniczka naszej ptasiej rodzinki Oliwia otrzymała z okazji urodzin upominek od Zarządu Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Nasza organizacja liczy ponad dwudziestu członków.
Są to ludzie w różnym wieku, rozmaitych zawodów, ale łączy ich szacunek do przyrody i miłość do ptaków. Najwięcej jest mieszkańców Czarnowca, ale są także przedstawiciele innych sołectw i Ostrołęki. Jesteśmy pierwszą w Polsce grupą lokalną OTOP`u działającą w środowisku wiejskim!
Pozostałe grupy lokalne powstały w dużych miastach; w Warszawie, Krakowie, Rzeszowie, Wrocławiu itd. A więc jesteśmy w dobrym towarzystwie. Rozmawiając z liderami tych grup żartuję, że co prawda pochodzimy z małych wiosek, ale plany i marzenia mamy wielkomiejskie.

Jaski mamy program?
O tym napiszę w oddzielnym materiale. Krótko mówiąc marzy mi się, żeby Czarnowiec był dla ptaków najlepszym miejscem do zakładania gniazd, żeby niebo nad naszą miejscowością było pełne śpiewu.
Na naszym pierwszym spotkaniu inauguracyjnym gościliśmy aż dwóch ornitologów. Bartka Smyka z OTOP w Warszawie i Olka Segułę pochodzącego z powiatu ostrołęckiego. Najważniejszy dla wszystkich uczestników był spacer ornitologiczny po nadnarwiańskim lesie. Mieliśmy szczęście. Najpierw pozował nam trznadel i to przez kilka minut jakby chciał, żeby wszyscy spacerowicze go podziwiali. To wyjątkowo rozśpiewany ptak – ćwiergoli od świtu do zmierzchu niezależnie od pogody.
W rozlewiskach Narwi zobaczyliśmy też dwa kaczory kaczek krzyżówek, parę łabędzi niemych, samicę czyża zbierającą źdźbła trawy na gniazdo. Słyszeliśmy w oddali krzyk żurawi, a z bliska śpiew pierwiosnka i skowronka borowego. Największe wrażenie zrobiła na nas para błotniaka stawowego. Samiec tego gatunku podrywając samice stosuje ludzką zasadę. Do serca wybranki najlepiej trafiać… przez żołądek. Po prostu w sposób widowiskowy przekazuje partnerce upolowaną zdobycz i to w czasie lotu!
A na koniec było smaczne jedzonko przygotowane przez członków grupy. Największy wzięciem cieszyło się piwo kozicowe warzone przez Ewę Kurpiewską z Czarnowca, oraz grzaniec, bo pogoda była niestety, taka sobie.

Tadeusz Tadrzak Lider lokalnej Grupy OTOP. Czarnowiec, 25.04.2026 r.



Dopełnienie

Inauguracyjne spotkanie „Skrzydlatego Czarnowca” odbyło się w sobotę 25 kwietnia 2026 r.

OTOP – Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, to założona w 1991 r. organizacja pozarządowa o statusie pożytku publicznego. Powadzą działania z dziedziny monitoringu, czynnej ochrony przyrody, kształtowania polityk mających wpływ na środowisko oraz edukacji. W wielkich miastach wspiera ich rzesza kilku tysięcy członków i wolontariuszy…

Zachęcam wszystkich Państwa do polubienia strony fejsbukowej Stowarzyszenia, które ma swoją siedzibę w Czarnowcu!
To jest kolejny znak dla naszej wioski i jej Mieszkańców, że jest najlepszą w całej gminie Rzekuń miejscówką do życia!
Uzupełnię jeszcze numer tel. do Pana Tadeusza, który zachęca szczególnie młode osoby do wstąpienia w szeregi „Skrzydlatego Czarnowca”.
604 411 676

kliknij w obrazek

MK






Szkolenie w trójmieście dla Członków KGW

W dniach 25 i 26 kwietnia 2026 r. odbyło się szkolenie studyjne dla Członków KGW Czarna Owca w Czarnowcu. Tym razem Zarząd Koła wybrał miasto Gdańsk, które okazało się znakomitą miejscówką na poznawanie kultury pomorskiej metropolii oraz historii miasta.

Gdańsk to nie tylko malownicze tło dla wyjazdów studyjnych, ale przede wszystkim żywa lekcja historii i przedsiębiorczości, która idealnie wpisuje się w działalność Kół Gospodyń Wiejskich. Warto zgłębiać kulturę i historię tego miasta.
Poznawanie kultury pomorskiej w Gdańsku to przede wszystkim kontakt z bursztynnictwem i tradycjami morskimi. Dla członków KGW to kopalnia inspiracji do tworzenia rękodzieła łączącego tradycję z nowoczesnym wzornictwem. Jako miasto „Solidarności”, Gdańsk uczy, jak ważna jest siła wspólnoty i oddolnych inicjatyw. To wartości tożsame z ideą KGW, które opierają się na współpracy lokalnych społeczności. Przez wieki Gdańsk był mieszanką kultur – polskiej i niemieckiej. Poznanie tej historii pozwala szerzej spojrzeć na lokalne tradycje i uczy, jak czerpać z różnorodności, co może wzbogacić ofertę kulturalną i kulinarną Naszego Koła.

Muzeum

Poza wielogodzinnym przyswajaniem wiedzy o kulturze regionu, znaleziono czas na odwiedzenie jednego z najważniejszych obiektów w Gdańsku.

Instytucje takie jak Europejskie Centrum Solidarności czy Muzeum II Wojny Światowej to światowe przykłady tego, jak opowiadać o historii w sposób angażujący i nowoczesny. To świetna lekcja dla KGW, jak promować własną historię i region w atrakcyjnej formie.
Zwiedzanie wystawy stałej w Europejskim Centrum Solidarności to przede wszystkim głęboka lekcja historii o tym, jak bez przemocy zmieniać otaczającą rzeczywistość. Dzięki nowoczesnej, angażującej formie ekspozycji, można tam na nowo odkryć znaczenie wspólnoty i solidarności w działaniu, co daje potężny impuls do aktywności społecznej. Wizyta taka pozwoliła Członkom KGW lepiej zrozumieć najnowszą historię Polski, a jednocześnie skłoniła do refleksji nad współczesnymi wartościami, takimi jak wolność i odpowiedzialność za lokalną grupę.

W grupie zwiedzających znaleźli się w zasadzie Członkowie, którzy w większości byli naocznymi świadkami tychże przemian w latach 80-tych XX wieku. Był to pewnego rodzaju powrót do przeszłości – na szczęście optymistyczny dla nas wszystkich.

Westerplatte

Wizyta na Westerplatte była poruszającą lekcją patriotyzmu, która w surowym krajobrazie dawnej składnicy wojskowej przypomina o bohaterstwie i niezłomności w obliczu przeważających sił wroga. Zrozumienie przeszłości pozwala nam poczuć więź z własnym narodem i docenić stabilność czasów, w których żyjemy. Poznanie tragedii wojny uczy empatii i krytycznego myślenia o konfliktach, promując wartości pokojowe. Historia obrońców Westerplatte to lekcja odpowiedzialności, solidarności i odwagi cywilnej.

Przekraczając bramę wjazdową poznaliśmy nieznaną dotychczas dla wielu z nas, historię pierwszej ofiary II wojny światowej. Dzięki arcyciekawym opowieściom naszej przewodniczki usłyszeliśmy o starszym legioniście Wojciechu Najsarku.

I choć w dokumentach historycznych tych „pierwszych” ofiar działań wojennych jest kilka to podczas obrony Westerplatte to właśnie Najsarek był pierwszym zamordowanym żołnierzem. Pełnił on funkcję zawiadowcy stacji handlowej (stacji kolejowej) na Westerplatte. Zginął około godziny 4:50, krótko po rozpoczęciu ostrzału z pancernika Schleswig-Holstein, gdy próbował przedostać się do swojego stanowiska bojowego w pobliżu pierwszej bramy wjazdowej. Dokładne miejsce pochówku Wojciecha Najsarka pozostaje do dziś nieznane. Najbardziej wiarygodna hipoteza historyków mówi o tym, że jego ciało zostało zabrane przez Niemców i pochowane w bezimiennej mogile na Cmentarzu na Zaspie w Gdańsku. Na Cmentarzu Obrońców Westerplatte znajduje się jego tabliczka nagrobna, ma ona jednak charakter symboliczny. Mimo szeroko zakrojonych prac archeologicznych prowadzonych na Westerplatte w ostatnich latach, podczas których odnaleziono szczątki wielu innych obrońców, szczątków Wojciecha Najsarka do tej pory nie zidentyfikowano wśród ekshumowanych osób.

Bohaterowie tego miejsca

Major Henryk Sucharski, Pułkownik Wincenty Sobociński…
to tylko dwie wybrane, krótkie historie przedstawione nam przez Panią Ewę o ludziach Westerplatte.

Jednak, gdy Pani Ewa w bardzo wzruszający sposób opowiadała o marzeniu, o powrocie pułkownika Sobocińskiego na rodzinną ziemię z Argentyny, łzy same cisnęły się do oczu. Przybliżyła nam historię pułkownika – oficera, który 31 sierpnia 1939 roku osobiście ostrzegł mjr. Sucharskiego o nieuchronnym ataku Niemców na Westerplatte.

Opowieść o naszym studyjnym wyjeździe i korzyściach z niego płynących mogłaby ciągnąć się w nieskończoność, lecz czas czytelnika należy szanować i zamiast tracić czas na czytanie powyższej relacji, zdecydowanie korzystniej będzie wybrać się do Gdańska, aby posmakować tych ważnych miejsc z naszej historii.
Oczywiście polecamy to zrobić z Panią Ewą!

Przewodniczka – Pani Ewa

Obecnie wystarczy kilka chwil aby odszukać bazę przewodników Gdańska. Można w bardzo prosty sposób „wylosować” człowieka z sercem do historii danego regionu.
Nasze Koło miało szczęście trafić na przesympatyczną Panią Ewę Bosak-Czekaj. Musimy w tym miejscu napisać choć parę słów o osobie, która tym żyje. Bez niej nasza wizyta w Gdańsku byłaby jałowa.

Ewa Bosak-Czekaj – jest uznanym, licencjonowanym przewodnikiem turystycznym PTTK (Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze) po Gdańsku, Gdyni i Sopocie. Jej wkład w upamiętnianie bohaterów Westerplatte realizuje się poprzez edukację i popularyzację historii. Jako przewodnik z wieloletnim stażem, zajmuje się profesjonalnym oprowadzaniem grup po miejscach pamięci narodowej, w tym po Westerplatte.

Ewa Bosak-Czekaj odegrała kluczową rolę w sprowadzeniu prochów płk. Wincentego Sobocińskiego z Argentyny do Polski, jako członek założyciel Stowarzyszenia Imienia Pułkownika Wincentego Sobocińskiego. Jej wkład obejmował zarówno sferę organizacyjną, jak i społeczną. Była jedną z osób bezpośrednio zaangażowanych w powołanie stowarzyszenia w 2023 roku, którego głównym statutowym celem było sprowadzenie szczątków pułkownika do ojczyzny i wypełnienie jego ostatniej woli. Wraz z innymi członkami stowarzyszenia uczestniczyła w procesie sprowadzenia urny, który zakończył się sukcesem w grudniu 2023 roku. Aktywnie uczestniczyła w przygotowaniu i przebiegu uroczystości pogrzebowych, które odbyły się na przełomie sierpnia i września 2024 roku w Gdańsku oraz w rodzinnym Murzynnie. Sprowadzenie prochów było wspólnym wysiłkiem gdańskich społeczników i historyków, a Ewa Bosak-Czekaj publicznie wyrażała dumę z faktu, że pułkownik mógł w końcu spocząć w rodzinnym grobowcu zgodnie ze swoją wolą.

Słuchaliśmy tych wszystkich historii w skupieniu…

W imieniu Zarządu KGW Czarna Owca w Czarnowcu (Andrzej Paszczyk, Jolanta Michniewicz, Marcin Wargocki) oraz wszystkich obecnych na szkoleniu Członków składamy Pani Ewie serdeczne podziękowania za dużą dawkę wiedzy o Gdańsku.

Zaślubiny z morzem

Być w Rzymie i nie zobaczyć Papieża…

Brawa dla Pana Bogdana!

Pełna galeria zdjęć – foto: Marek Karczewski, Iwona Wargocka, Bogdan Antośkiewicz, Sylwester Michniewicz.

Dziękujemy Panu Przewodniczącemu Andrzejowi za kolejną udaną inicjatywę!
Najważniejsze są relacje.

Marek Karczewski, 28.04.2026 r.




Parafjanin donosi

W 1912 roku, kiedy Polska znajdowała się pod zaborami, autorzy piszący do lokalnych gazet (często krytycznie o rzeczywistości) używali pseudonimów takich jak „parafjanin” głównie z obawy przed represjami ze strony władz carskich.
Głównym zagrożeniem była odpowiedzialność karna za „nieprawomyślne” publikacje. Ówczesne prawo prasowe w zaborze rosyjskim było bardzo restrykcyjne. Za krytykę porządku publicznego, administracji czy nawoływanie do oporu groziły surowe kary pozbawienia wolności. Ochrana (tajna policja) śledziła autorów tekstów, które mogły budzić nastroje narodowe lub społeczne. Redakcje i autorzy mogli zostać obciążeni ogromnymi grzywnami, które prowadziły do bankructwa gazety. Podpisując się jako „parafjanin”, autor chronił swoją tożsamość, aby uniknąć osobistych prześladowań, a jednocześnie nadawał swojej wypowiedzi ton głosu „zwykłego człowieka”, co miało zwiększać wiarygodność opisu lokalnych problemów.

Artykuły w „Gazecie Świątecznej” z 1912 roku opisywały inicjatywę ks. Stanisława Żebrowskiego budowy neogotyckiego kościoła w Rzekuniu, zaprojektowanego przez Józefa Piusa Dziekońskiego. Relacje „Parafjanina” dokumentowały mobilizację parafian, gromadzenie materiałów oraz ofiarność społeczną na rzecz nowej świątyni, która zastąpiła stary, drewniany kościół.

Stan Polski w 1912 roku

W 1912 roku państwo polskie formalnie nie istniało na mapie świata. Ziemie polskie znajdowały się pod rozbiorami trzech mocarstw: Rosji, Niemiec (Prus) oraz Austro-Węgier. Sytuacja Polaków zależała od zaboru, w którym mieszkali. Rzekuń był w zaborze rosyjskim (Królestwo Polskie). Panowała tu silna rusyfikacja i represje. Polacy żyli w atmosferze inwigilacji przez tajną policję (Ochranę), a dzieci w szkołach zmuszano do nauki w języku rosyjskim i ograniczano polską własność ziemi.

W tym czasie nie istniał jeden oficjalny rząd Polski ani instytucja „przywódcy na uchodźstwie” w takim sensie, jak w trakcie II wojny światowej. Rolę liderów narodu pełnili przywódcy głównych obozów politycznych, którzy przygotowywali się do nadchodzącego konfliktu światowego.
Józef Piłsudski – Stał na czele nurtu niepodległościowego szykując kadry do przyszłej walki zbrojnej przeciwko Rosji.
Roman Dmowski – Lider Narodowej Demokracji (tzw. orientacja prorosyjska). Uważał, że największym zagrożeniem dla Polski są Niemcy, dlatego dążył do zjednoczenia ziem polskich pod berłem cara, co miało być krokiem do przyszłej niepodległości.
Wincenty Witos – Rosnący w siłę lider ruchu ludowego, walczący o interesy chłopów w parlamencie austriackim.

Budowa kościoła a administracja carska

Przez dekady po powstaniu styczniowym władze rosyjskie prowadziły politykę ograniczania wpływów Kościoła katolickiego, co objawiało się m.in. zakazem budowy nowych świątyń oraz zamienianiem kościołów na cerkwie. Dopiero wydanie „Ukazu Tolerancyjnego w 1905 r. przez cara Mikołaja II umożliwiło starania o budowę nowych obiektów sakralnych. Kościół w Rzekuniu, zaprojektowany przez Józefa Piusa Dziekońskiego, powstał w stylu neogotyku wiślano-bałtyckiego. Styl ten był celowo wybierany przez Polaków jako manifestacja tożsamości narodowej w kontrze do narzucanego przez zaborcę stylu bizantyjsko-rosyjskiego. Inicjatywa i plany ruszyły w 1912 roku (za czasów ks. Stanisława Żebrowskiego), właściwe prace budowlane trwały z przerwami aż do 1935 roku.

Czy parafianie byli represjonowani?

W 1912 roku chodzenie do kościoła katolickiego samo w sobie nie było już karane więzieniem, ale wierni mierzyli się z innymi formami ucisku. Duchowni znajdowali się pod stałą obserwacją Ochran (tajnej policji), a kazania nie mogły zawierać treści patriotycznych. Władze dążyły do wprowadzenia języka rosyjskiego do ksiąg parafialnych i administracji kościelnej. Choć w Rzekuniu dominował katolicyzm, w innych częściach zaboru (szczególnie na Podlasiu) zmuszano do przechodzenia na prawosławie.

Wspomniany, tytułowy „parafjanin” pisał do prasy anonimowo, ponieważ każda wzmianka o problemach lokalnych, która mogła być odebrana jako krytyka urzędników carskich lub nawoływanie do solidarności narodowej, groziła aresztem lub grzywną dla redakcji.

Z krótkich informacji na stronie Parafii Rzekuń dowiadujemy się, że budowę rozpoczęto w 1914 roku. Z artykułu w Gazecie Świątecznej czytamy: „…To też wielu żyje tą Jedyną myślą, aby jak najprędzej oglądać już kościół wykończony...” Z kontekstu przekazu prasowego wynika, że budowa została już rozpoczęta w 1912 roku.
Nie stanowi to w zasadzie żadnego sporu o datę rozpoczęcia wznoszenia świątyni, ale raczej o braku dokładnych danych z tego okresu.

Gazeta Świąteczna z 1912 roku

29 kwietnia (12 maja) 1912 roku

Z Rzekunia,
wsi kościelnéj w powiecie ostrołęckim, gubernji łomżyńskiej, pisze do nas jeden czytelnik:

„Mam pod ręką obliczenia dotyczące parafiji Rzekuńskiej, więc chce się niemi podzielić ze spólczytelnikami Gazety.

Parafja Rzekuńska, według obliczenia dokonanego w tym roku, ma ogółem 7270 dusz, z których w Ameryce przebywa mężczyzn 458-ech, koblét-124, w Prusiech mężczyzn 19-tu, kobiét 5, czyli razem 601 osób. Na miejscu więc w parafji znajduje się 6569 dusz. W tej liczbie nieumiejących czytać, prócz małych dzieci, jest 675 osób.
W pracy oświatowej i spółecznej parafja nasza stara się nie pozostawać w tyle za innemi. Gazet różnych przychodki do nas 149; jest to liczba dosyć pokaźna. Mamy dwa kółka rolnicze: jedno w Rzekuniu, drugle w Borowem; co miesiąc odbywają ale w tych kółkach pożyteczne pogadanki. W Kaczynach zaś, gdzie jest stacja koleji żelaznéj, znajduje się stowarzyszenie spożywcze, które się bardzo dobrze rozwija. Mamy też w Rzekunlu książnicę, z której bierzemy do czytania książki bardzo pożyteczne i ciekawe.

– Największą naszą troską obecną jest budowa wspaniałej świątyni, o dwóch wysokich wieżach, która ma nam zastąpić mały stary kościołek. Piękny ten kościół będzie chlubą parafjan rzekuńskich, a pokolenia następne po kilkuset latach jeszcze wspominać będą, jaki to dom Boży wystawili ich praojcowie. To też wielu żyje tą Jedyną myślą, aby jak najprędzej oglądać już kościół wykończony.

Jeden staruszek, dając ofiarę na budowę kościoła powiedział: Chciałbym choć przed śmiercią jeszcze zobaczyć ten kościół, a potém już będę mógł umrzeć. – Mamy w Bogu nadzieję, że w tym roku pokryjemy mury dachem, zasklepimy i postawimy wieże. A gdy Bóg dopomoże nam to zrobić, wówczas, choćby na wiosnę roku przyszłego, postawimy sobie przy kościele piękny „dom ludowy” parafjalny, aby mieć gdzie się zbierać i radzić nad polepszeniem naszego bytu, a nawet i uczciwie się zabawić, naprzykład urządzać na Boże Narodzenie jasełka, a w innym czasie pokazywać ciekawe i pożyteczne obrazy przy pomocy malowanych szkiełek i latarni. Mogłaby się tam mieścić i czytelnia, i ochrona dla dzieci, i, o ile by można było, inne też pożyteczne urządzenia. Chociaż, co prawda, ciężko nam na razie przy tej budowie kościoła, ale mamy w Bogu nadzieję, że przy dobrych chęciach i zgodzie wystarczy nam jeszcze i na dobrą gazetę, i na książkę pouczającą. I na „dom ludowy”.”

Parafjanin.

Widok kościoła i chałup w Rzekuniu, w roku 1914. (Fotopolska.eu)

Władze świeckie w okresie rozpoczęcia budowy kościoła – 1912-1915.

Pismo od naczelnika powiatu ostrołęckiego, z 4 czerwca 1912 r. do gubernatora łomżyńskiego.

„Zawiadamiam Waszą Ekscelencję, oczekując rozporządzeń z Waszej strony, że w związku z rozpoczęciem trzyletniej kadencji 1912–1915, zgodnie z decyzją zgromadzenia gminnego w Rzekuniu, nie ma przeszkód do powołania Jana Francewicza Laskowskiego na stanowisko wójta gminy oraz Antona Francewicza Mierzejewskiego na stanowisko zastępcy wójta tejże gminy.”

W źródłach historycznych postać Jana Laskowskiego, sprawującego urząd wójta gminy Rzekuń w latach 1912–1915, pojawia się rzadko.

Imię ojca („Francewicz” – syn Franciszka). Nazwisko Laskowski może być związane z Laskowcem w gminie Rzekuń, która historycznie mogło być gniazdem rodowym Laskowskich. Można przypuszczać, że Jan był przedstawicielem lokalnej ludności, co dawało mu odpowiedni autorytet do objęcia urzędu. Jego urzędowanie (1912–1915) przypadło na wybuch I wojny światowej. Rzekuń i Ostrołęka stały się w 1915 roku areną krwawych walk między wojskami rosyjskimi a niemieckimi – między innymi walki w Kamiance. Jako wójt musiał zmierzyć się z rekwizycjami wojennymi, mobilizacją oraz ewakuacją urzędów przed wkroczeniem Niemców latem 1915 roku.
W miarę zbliżania się frontu w lipcu i sierpniu 1915 roku, rekwizycje przybrały formę „rabunkową”. Rosjanie stosowali taktykę spalonej ziemi, zabierając wszystko, co mogłoby przydać się nacierającym Niemcom.
Kiedy Rosjanie, opuszczając te tereny, palili zabudowania i wysadzali kluczowe obiekty, księży, mieszkańców i wójta dotykały ogromne problemy przy budowie kościoła.

Legenda o Złotkowskich z Czarnowca – murarzach

Wśród mieszkańców Czarnowca oraz żyjącej jeszcze rodziny Złotkowskich krąży legenda o budowniczym kościoła.
Prawdopodobnie w rzekuńskim kościele, za ołtarzem głównym wmurowana jest cegła z wygrawerowanym napisem „Złotkowcy”.
Legenda głoszona przez rodzinę i mieszkańców brzmi:

„Złotkowski – murarz z Czarnowca pracował przy wznoszeniu świątyni za darmo. Ustalił wówczas z księdzem Stanisławem Żebrowskim, że od chwili pobudowania kościoła, na zawsze rodzina Złotkowskich (Złotkowscy) otrzyma wszelkie sakramenty od rzekuńskich duchownych za darmo…”

Czy istnieje za ołtarzem taka cegła? Czy w księgach parafialnych istnieje zapis o umowie Złotkowskiego i Żebrowskiego? Żaden z dotychczasowych proboszczów nie potwierdził powyższego faktu.

Kościoła w Rzekuniu nie mógł budować murarz z Czarnowca Teodor Złotkowski, ten który w 1857 ukończył kaplicę na cmentarzu.
To mało prawdopodobne, aby Teodor Złotkowski osobiście murował obecny kościół w Rzekuniu, głównie ze względów chronologicznych.

Teodor Złotkowski ukończył kaplicę cmentarną w 1857 roku. Budowa obecnego murowanego kościoła ruszyła dopiero w 1912 roku. Od zakończenia prac przy kaplicy do rozpoczęcia budowy kościoła minęło aż 57 lat. Gdyby w 1857 roku był już ukształtowanym murarzem (mającym ok. 25–30 lat), w 1912-1914 roku musiałby mieć ponad 80 lat.

Jest jednak bardzo możliwe, że w budowie kościoła brał udział syn lub wnuk Teodora. W tamtym czasie zawód murarza (mularza) był często dziedziczny, a lokalni mistrzowie cieszyli się zaufaniem parafii przez pokolenia. Nazwisko Złotkowski jest silnie zakorzenione w gminie Rzekuń.

Kaplica z 1857 roku to skromniejsza forma późnoklasycystyczna. Kościół z 1912-1914 roku to potężny, skomplikowany inżynieryjnie neogotyk autorstwa Józefa Piusa Dziekońskiego. Tak wielkie inwestycje wymagały młodszych, sprawniejszych fizycznie ekip, które potrafiły pracować na bardzo wysokich rusztowaniach przy wznoszeniu wież.

Teodor Złotkowski z Czarnowca niemal na pewno nie kładł cegieł pod obecny kościół, ale niewykluczone, że jego potomkowie kontynuowali mularskie tradycje przy tej budowie. Co więcej, Teodor Stanisław Złotkowski, o którym pisaliśmy tu -> również nie mógł uczestniczyć w budowie kościoła, bo urodził się w roku 1910. Jednak, gdy zauważymy, że prace przy wznoszeniu trwały aż do 1935 roku, to rzeczywiście Teodor Stanisław mógł w tych pracach murarskich uczestniczyć.

Niewykluczone, że syn lub wnuk murarza Teodora budował kościół w Rzekuniu, ale na chwilę obecną nie znajdujemy w dokumentach takich informacji.

Nagrobek księdza Stanisława Żebrowskiego na cmentarzu rzekuńskim (założonym w 1851 r.) Foto: Marek Karczewski
Nagrobek Teodora Złotkowskiego na cmentarzu rzekuńskim (założonym w 1851 r.) Foto: Marek Karczewski

Marek Karczewski, 23.04.2026 r.

Źródła:
– Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa,
– Fotopolska.eu,
– Narodowe Archiwum Cyfrowe,
– Archiwum Państwowe w Białymstoku – Jacek Czaplicki.




W Polsce zacznie obowiązywać nakaz używania kasku przez rowerzystów

Od 3 czerwca 2026 r. w Polsce zacznie obowiązywać nakaz używania kasku przez rowerzystów i użytkowników elektrycznych hulajnóg do 16. roku życia. Jeśli niepełnoletni zlekceważy ten przepis, jego rodzice lub opiekunowie będą musieli liczyć się z mandatem 100 zł.

Nowy obowiązek noszenia kasku dla osób do 16 lat – od kiedy obowiązuje i kogo dotyczy

Nowe przepisy dotyczące kasków ochronnych dla dzieci i młodzieży wejdą w życie już 3 czerwca 2026 roku. Od tego dnia osoby poniżej 16. roku życia będą musiały nosić je podczas jazdy na:

  • rowerach,
  • hulajnogach elektrycznych,
  • innych urządzeniach transportu osobistego, takich jak np. hoverboardy, monocykle czy segwaye.

Obowiązek noszenia kasków dotyczy także dzieci przewożonych w fotelikach rowerowych i przyczepkach. Za niestosowanie się do tych wymogów może grozić mandat w kwocie do 100 zł, który nałożony zostanie na rodzica lub prawnego opiekuna.

Wprowadzenie tej regulacji to reakcja na coraz większe zainteresowanie nowoczesnymi środkami transportu i związane z tym rosnące ryzyko wypadków. Celem jest także promowanie bezpiecznej jazdy na wymienionych wyżej pojazdach. Przepisy nakazujące noszenie kasku mają zwiększyć świadomość wśród młodzieży i rodziców, jak istotna jest ochrona głowy podczas jazdy na rowerze i pojazdach elektrycznych. Niejednokrotnie może on uratować życie, zapobiegając poważnym konsekwencjom wypadków, dlatego jego noszenie jest tak istotne.

Jak kask rowerowy chroni zdrowie i życie? Znaczenie dla bezpieczeństwa dzieci

Dzieci są szczególnie narażone na urazy głowy, kiedy jeżdżą na rowerze, hulajnodze elektrycznej czy innych podobnych urządzeniach wspomagających ruch. Dlatego kask jest niezwykle ważny, bo zapewnia ochronę przed poważnymi urazami czaszki i wstrząsami mózgu. Wykonany z dobrej jakości materiałów amortyzuje uderzenia. Ma specjalne warstwy, które pochłaniają energię podczas upadku, zabezpieczając głowę.

MK




Podzwonne dla dworku w Czarnowcu

Wstęp

Podczas lutowego spotkania w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Ostrołęce, gdy na zaproszenie Anny Wołosz oraz dyrektorki Katarzyny Kossakowskiej wespół z Jackiem Pawłowskim opowiadaliśmy o dworze Wyszomirskich, oraz o innych historycznych miejscach i zdarzeniach w Czarnowcu — usłyszeliśmy: gdzieś czytałam w Trybunie Mazowieckiej lub Naszej Trybunie o Czarnowcu…”
Powiedziała Anna Wołosz bibliotekarka MBP, która niebawem podesłała skany artykułów z 1980 i 1981 roku. Nie było to łatwe zadanie, bo obszerne segregatory Naszej Trybuny mieszczą kilkaset egzemplarzy tej gazety.
Udało się wyłuskać w gąszczu informacji kilka zdań o upadającym dworze.
Z tego miejsca serdecznie dziękujemy bibliotekarkom za pomoc w odkrywaniu kolejnych kart z historii naszej wioski.

1975 rok

18 stycznia 1980 rok. Nasza Trybuna publikuje krótki artykuł.

W rubryce „Z ukosa”
Zabytek czy ruina?
„W podostrołęckich gminach nie ma zbyt wielu obiektów zabytkowych. Z tym większym pietyzmem od paru lat mówiło się więc o potrzebie pełnego zagospodarowania tych, które ocalały do naszych czasów i wpisane zostały do konserwatorskich rejestrów jako świadectwa minionych epok. Taka właśnie budowla — zabytkowy dworek murowany znajduje się w Czarnowcu (gmina Rzekuń), kilka kilometrów od Ostrołęki, tuż przy drodze do Goworowa. Do niedawna w dworku w Czarnowcu mieszkali jeszcze lokatorzy. Ze względu na stan obiektu zostali oni wprowadzeni do innych pomieszczeń.
Były różne propozycje, związane z dalszymi losami czarnowieckiego dworku. M.in. miano tam urządzić zajazd turystyczny, później mówiło się o ośrodku wypoczynkowym, domu pracy twórczej itp. Ostatecznie zdecydowano, że murowany dworek w Czarnowcu przejmie Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa, przeznaczając go po niezbędnej adaptacji na cele kulturalne swoich członków.
Takie były plany. A rzeczywistość? Wystarczy pojechać do Czarnowca, aby naocznie przekonać się, iż opuszczony i zapomniany zabytek sypie się po prostu w ruinę. Jeśli nie zostanie natychmiast zabezpieczony, trzeba będzie, niestety, rozebrać resztę starych murów, wykreślić jeszcze jedną pozycję w konserwatorskich rejestrach.
Skąd my to znamy?…”

(WMS)

18 lutego 1980 r. kolejny artykuł w tej samej gazecie.

Śladem naszych publikacji” – tym razem decyduje się na przedstawienie kilku szczegółów więcej.
Historia jednego zabytku
„18 stycznia br. ukazała się na tym miejscu publikacja pt., „Zabytek czy ruina”. Pisaliśmy w niej o losie uznanego za zabytek dworku w Czarnowcu (gm. Rzekuń). Obiekt miał być odrestaurowany, tymczasem popadł w ruinę. Otrzymaliśmy w tej sprawie szybkie i rzeczowe wyjaśnienie od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Ostrołęce mgr. Stanisława Łojewskiego:
– Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w Ostrołęce w porozumieniu z Centralnym Związkiem Budownictwa Mieszkaniowego, wyszła z inicjatywą odrestaurowania dworku w Czarnowcu w celu adaptowania go na Klub Budowlanych. Inicjatywą tą zainteresowały się również ostrołęckie zakłady pracy jak: Kombinat Budowlany, Beton-Stal.
– Rejon Budów w Ostrołęce, oraz „Prefabet” zgłosiły swój akces w procesie odbudowy.

Sztab odbudowy dworku złożony z kierowników ww. przedsiębiorstw i instytucji na swych naradach roboczych dokonał podziału zadań. I tak: Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa miała przejąć obiekt we władanie i sprawować rolę koordynatora robót oraz zlecić wykonanie inwentaryzacji i ekspertyzy technicznej obiektu. Przedsiębiorstwo budowlane podzieliły między siebie wykonanie robót remontowo-budowlanych.

WSM w 1978 r., sporządziła dokumentację fotograficzną obiektu, zaś jesienią tegoż roku ,,Prefabet” w uzgodnieniu z naczelnikiem gminy w Rzekuniu (bez uzgodnienia z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków), dokonał rozbiórki więźby dachowej i stropu. Ponieważ powstały wątpliwości co do dostatecznej wytrzymałości ścian konstrukcyjnych dyrektor „Beton-Stalu” zobowiązany do wykonania nowego stropu zażądał opracowania ekspertyzy technicznej stwierdzającej przydatność istniejącej konstrukcji do dalszego wykorzystania. W dniu 5.VI.1979 r. WSM zleciła wykonanie ekspertyzy technicznej przez uprawnionego rzeczoznawcę budowlanego. Jednak po zmianach, jakie nastąpiły w Zarządzie Spółdzielni (nowy prezes), we wrześniu zlecenie to zostało anulowane. W międzyczasie nastąpiły zmiany na stanowisku dyrektora w „Prefabecie” oraz w „Beton-Stalu”, które w decydujący sposób wpłynęły na wstrzymanie działalności sztabu odbudowy dworku.

Obecnie Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa po zasięgnięciu opinii w CZSBM, a także wobec aktualnej sytuacji finansowej — nie widzi możliwości pozostania udziałowcem przedsięwzięcia odbudowy dworku w Czarnowcu. Natomiast przedstawiciele pozostałych przedsiębiorstw wyrazili chęć dalszego współdziałania przy odbudowie zabytkowego dworku w Czarnowcu.

Wojewódzki Konserwator Zabytków w Ostrołęce zlecił wykonanie ekspertyzy technicznej obiektu (fundamenty, mury), przez uprawnionego rzeczoznawcę budowlanego. W oparciu o tę ekspertyzę podjęta zostanie decyzja (po uzgodnieniu w WKZ oraz władzami budowlanymi) co do dalszego remontu i przeznaczenia dworku.”
WMS

26 stycznia 1981 roku Nasza Trybuna pisze.

Podzwonne dla dworku w Czarnowcu
„Nie opodal rogatek Ostrołęki, do Goworowa tuż przy szosie jeszcze do niedawna stał stary uważany przez większość za zabytek, dworek. Obiekt w Czarnowcu nie wykorzystany, chylił się ku ruinie, o czym swego czasu pisaliśmy na lamach „NT”. Dziś pozostały li tylko smętne jego resztki.
Warto więc zaprezentować sprawie stanowisko, jakie w dawnego dworku w Czarnowcu zajmuje wojewódzki konserwator zabytków, mgr Stanisław Łojewski:

Na początek wyjaśnienie. Otóż W 1978 r. Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w porozumieniu z Centralnym Związkiem Budownictwa Mieszkaniowego wyszła z inicjatywą odrestaurowania dworku w celu adaptowania go na klub budowlanych. Inicjatywą tą zainteresował się również miejscowy Kombinat Budowlany, „Beton-Stal” i „Prefabet”, które zawiązały nieformalne porozumienie w sprawie remontu tego dworku.
Sztab odbudowy dworku, złożony z kierownictw tych przedsiębiorstw na swych naradach roboczych dokonał podziału zadań. I tak Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa miała przejąć obiekt od naczelnika gminy w Rzekuniu i sprawować rolę koordynatora robót oraz zlecić wykonanie inwentaryzacji i ekspertyzy technicznej obiektu, zaś przedsiębiorstwa budowlane podzieliły między siebie wykonanie robót remontowo-budowlanych. W ramach roboczych poza wymienionymi przedsiębiorstwami brał udział naczelnik gminy Rzekuń oraz jeden raz został zaproszony wojewódzki konserwator zabytków. Zgodnie z ustaleniami WSM w 1978 r. sporządziła dokumentację fotograficzną obiektu. Jesienią tegoż roku „Prefabet” w uzgodnieniu z naczelnikiem gminy w Rzekuniu dokonał rozbiórki więźby dachowej i stropu.
Ponieważ powstały wątpliwości co do wytrzymałości ścian konstrukcyjnych, dyrektor „Beton-Stalu” zobowiązany do wykonania nowego stropu, zażądał opracowania ekspertyzy technicznej stwierdzającej przydatność istniejącej konstrukcji do dalszego wykorzystania. W dniu 5 czerwca 1979 r. WSM zleciła wykonanie ekspertyzy technicznej przez uprawnionego rzeczoznawcę budowlanego. Jednak po zmianach kadrowych w zarządzie spółdzielni, nowy prezes we wrześniu 1979 r. anulował to zlecenie i wycofał się z całego przedsięwzięcia. W międzyczasie nastąpiły zmiany na stanowisku dyrektora w „Prefabecie” oraz w „,Beton-Stalu”, co również w decydujący sposób wpłynęło na wstrzymanie działalności sztabu odbudowy dworku.
Chociaż dworek nie został jeszcze wpisany do rejestru zabytków, wojewódzki konserwator zabytków złożył informację do Prokuratury Wojewódzkiej w Ostrołęce w sprawie ustalenia odpowiedzialności rozebranie dworku. W toku postępowania prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa.
W tej sytuacji na podstawie opinii technicznej Wojewódzkiej Dyrekcji Rozbudowy Miast i Osiedli Wiejskich w Ostrołęce oraz opinii biegłego z Ministerstwa Kultury i Sztuki stwierdzono, że istniejące resztki ścian dworku nie nadają się do dalszej odbudowy z powodu złego stanu technicznego (spękane i rozpadające się mury, brak izolacji poziomej i pionowej).
Koszt odbudowy, a raczej rekonstrukcji obiektu w poważnym stopniu przerastałby jego ewentualne, walory zabytkowe. Dlatego uznano, że resztki murów zostaną rozebrane. Decyzję w tej sprawie wystosował architekt wojewódzki do naczelnika gminy w Rzekuniu dnia 23 września 1980 r.
Natomiast Wojewódzkie Biuro Planowania Przestrzennego zaprojektuje najbardziej korzystne, z punktu widzenia ekonomicznego i społecznego, rozwiązanie zagospodarowania tego terenu. Jest między innymi propozycja wykorzystania terenu przez Koło Łowieckie nr 1 w Ostrołęce.”

(E)

Zdjęcia, dokumenty, ekspertyzy z czasów wspomnianych prezentowaliśmy już w obszernym artykule z 18 maja 2021 r. – tu ->

W 1984 r. Wojciech Woźniak (dziennikarz i publicysta) podsumował krótko rozebranie dworu.

Na łamach Tygodnika Ostrołęckiego, który ukazał się 26 sierpnia 1984 r. Wojciech Woźniak rozważając o różnych historiach z przedmieść Ostrołęki wspomina również Czarnowiec.

Korzystając z notatek Henryka Ciszewskiego (w zasadzie o wsi Ławy) wspomina również o czasach założenia dworu w Czarnowcu:
„…W roku 1477 ksiądz Paweł Ławski, mając na wyposażeniu parafii dwór Rzekuń i dwór Ławy, założył dwór Czarnowiec…”
oraz w kolejnym akapicie, już z widocznym poirytowaniem:
„…(rozebranie XIX-wiecznego już dworku w Czarnowcu w ostatnich la­tach, dla zrzucenia z łysiny kłopotu z konserwacją zabytku, to osobna historia, nowiutka i na ćwierć kryminalna)…”

Co w 1984 r. autor miał na myśli określając rozbiórkę „ćwierć kryminalną”?

1986 rok

W 1987 r. Wojewódzki Konserwator Zabytków mówi: „…trudno skłonić do opieki nad zabytkami architektury właścicieli państwowych…”

Adam Gułajski na łamach Tygodnika Ostrołęckiego Nr 17 z dnia 26 kwietnia 1987 r. w rozmowie z Aldoną Rusinek „Zrujnowana Kultura” żali się na niemoc konserwatorów.

„…Każdy obiekt ma swego właściciela, prywatnego bądź państwowego. Większość tych budyn­ków jest wykorzystywana ale niestety; duża ich część jest obecnie w opłakanym stanie…”

AR – Tymczasem po pięknym dworku w Czarnowcu pozostał dziś zaorany ugór.
„Właśnie, i przykro by było, gdyby inne obiekty tego typu podzieliły smutny los Czarnowca…”

AR – Z tego co pan mówi wynika, że Wojewódz­ki Konserwator Zabytków ma raczej niewielki wpływ na stan swego posiadania. Nie ma sank­cji, więc nie ma władzy. Nie może nikogo zmu­sić do opieki nad zabytkami, sam nie może być inwestorem, bowiem nie ma ku temu uprawnień ani środków. Co zatem może?…

kliknij w obrazek aby przeczytać całą rozmowę.

Kto zatem dążył do odbudowy/ratowania, a kto nie chciał?

Kilka poczynionych ustaleń, kto w rzeczonym okresie zajmował najwyższe stanowiska w tak zwanym „komitecie odbudowy” bądź burzenia dworu w Czarnowcu.

Po zmianach podziału administracyjnego kraju w 1975 r. w Ostrołęce awansowanej na siedzibę nowego województwa powstała Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa. Pierwszym prezesem WSM został Mirosław Chełchowski łącząc przez pewien czas to stanowisko z funkcją prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Ostrołęce. Kolejni prezesi Wojewódzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej (przemianowanej w 1982 r. na Wojewódzki Związek Spółdzielni Mieszkaniowych) to: Wiesław Podbielski, Zdzisław Sulmirski, Kazimierz ParszewskiRyszard Dragun.
Z dniem 1 stycznia 1982 r. Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w Ostrołęce postawiona została w stan likwidacji, a w jej miejsce utworzono Wojewódzki Związek Spółdzielni Mieszkaniowych.

Kazimierz Głowala – jako dyrektor „Prefabetu” i społecznik podejmował próby rozmów z lokalnymi władzami na temat ratowania dworu w Czarnowcu. Stanowisko naczelnika gminy Rzekuń w tym czasie sprawował Paweł Sacewicz. Kazimierz Głowala, widząc postępującą ruinę dworu Wyszomirskich, interweniował u władz gminnych. Proponował m.in. zabezpieczenie obiektu lub przekazanie go na cele społeczne (np. izbę regionalną). Ówczesne władze gminne (w tym naczelnik Sacewicz) reprezentowały oficjalną linię polityczną, która nie sprzyjała ratowaniu „pańskich” zabytków. Czy naczelnik Sacewicz utrudniał działania „komitetu odbudowy” twierdząc, że obiekt nie przedstawia wartości lub że gmina nie ma funduszy na jego utrzymanie? Czy dyrektor Prefabetu oferował materiały lub pomoc, ale spotykał się z odmową lub lekceważeniem ze strony naczelnika?
Brak porozumienia i brak decyzji o zabezpieczeniu dachu doprowadziły do ostatecznej zagłady dworu. Należy wnioskować, że opieszałość władz była główną przyczyną utraty zabytku. Rozmowy miały miejsce, ale nie przyniosły efektu z powodu niechętnej postawy ówczesnego naczelnika, co doprowadziło do rozbiórki resztek dworu w latach 80.

Paweł Sacewicz – naczelnik gminy Rzekuń


Dzięki wielu, wspaniałym technologicznym narzędziom, przedstawiamy dziś obraz upadającego dworu. Na obrazach (zdjęciach) pozyskanych od Państwa Andrzeja i Wandy Piersów widzimy Syrenę 105, Skodę 1000MB, i Trabanta 601.
Czy we wrześniu 1975 roku była tak piękna pogoda, śpiewały ptaki? Przyroda na pewno nie zamierzała się poddawać.

Prosimy o zerknięcie na ożywione zdjęcia.

Do historii z tych lat pewnie nie raz jeszcze będziemy wracać…

Źródła:
– Nasza Trybuna – archiwum Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ostrołęce – Anna Wołosz,
– Tygodnik Ostrołęcki – archiwum Mazowieckiej Biblioteki Cyfrowej,
– Andrzej i Wanda Piersowie z Czarnowca,
– Jan Trzaska – zdjęcia z 1986 r.
– Monografia OSM – 60- lat OSM, Jerzy Kijowski,
– Wikipedia org,

Marek Karczewski, 18.04.2026 r.




Ostatnie pożegnanie – Irena Gumowska

Irena Gumowska z Wołoszów, lat 82, nabożeństwo żałobne odprawione zostanie w czwartek 16 kwietnia 2026 r. o godz. 15.00 w kościele pw. Najświętszego Serca Jezusowego w Rzekuniu.




Dla Was młodzi ludzie – o Katyniu.

13 kwietnia obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej, zbrodni o której przez wiele lat nie mówiono. Święto zostało uchwalone przez Sejm RP 14 listopada 2007 roku, w hołdzie oficerom i przedstawicielom polskiego państwa pomordowanym w 1940 roku na rozkaz Kremla. W tym roku obchodzimy 86. rocznicę Zbrodni Katyńskiej.

Obchody rocznicy w Ostrołęce.

Prezydent Miasta Ostrołęki, Paweł Niewiadomski, zaprosił dziś mieszkańców do udziału w miejskich obchodach Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.
Uroczystości odbyły się w poniedziałek, 13 kwietnia 2026 roku. O godzinie 10:00 w kaplicy na cmentarzu przy ul. Krańcowej została odprawiona msza święta w intencji blisko 22 tysięcy zamordowanych obywateli Polski – oficerów Wojska Polskiego, urzędników, policjantów, naukowców, profesorów, artystów, lekarzy, nauczycieli, sportowców, prawników, którzy stanowili elitę ówczesnego narodu.
Po nabożeństwie uczestnicy złożyli kwiaty pod pomnikiem Golgota Wschodu, oddając hołd ofiarom tej tragicznej karty historii.

Wspólnie uczczono pamięć ofiar. Obchody stanowią ważny element pielęgnowania pamięci historycznej oraz wyraz szacunku wobec tych, którzy oddali życie za Ojczyznę.

Jak dotrzeć do świadomości młodego pokolenia?

Przekazanie prawdy o Katyniu – Wam – młodzieży wymaga odejścia od martyrologicznego tonu na rzecz autentyczności i odniesień do wartości, które są Wam bliskie tu i teraz.

Dziś nie chcemy mówić wyłącznie o „ofiarach”, ale uważamy, że warto je pokazać jako ludzi sukcesu. To byli inżynierowie, lekarze, sportowcy (np. Janina Lewandowska – jedyna kobieta zamordowana w Katyniu, pilotka), nauczyciele i prawnicy. Skupiamy się dziś na „elicie” jako potencjale narodu.
Katyń to nie była tylko śmierć żołnierzy. To była próba wykasowania „mózgu” narodu – ludzi, którzy tworzyli kulturę, naukę i gospodarkę. Wyobraźcie sobie, że nagle znikają wszyscy wasi ulubieni aktorzy, piosenkarze, twórcy, mentorzy i specjaliści.
Jesteście bardzo wyczuleni na punkcie manipulacji i fake newsów. Historia Katynia to doskonały przykład walki o prawdę przeciwko potężnej machinie dezinformacji sowieckiej – „Kłamstwa Katyńskiego”.
Przez dekady świat musiał milczeć o tym, co się stało. Ta historia uczy, jak ważna jest odwaga w mówieniu prawdy, nawet gdy wszyscy wokół próbują ją zagłuszyć.

Statystyki (ponad 21 tysięcy ofiar) są trudne do ogarnięcia rozumem. Słyszeliście o przedmiotach wydobytych z dołów śmierci?
W kieszeniach płaszczy znajdowano guziki z orzełkiem, medaliki, zdjęcia dzieci, niedopisane listy. To byli ludzie tacy jak my – mieli plany na wakacje, marzenia, rodziny. Każdy z nich to osobna, przerwana historia…

Historia Katynia to nie tylko odległa data w kalendarzu. To przestroga przed tym, do czego prowadzi nienawiść i totalitarne systemy, które jednostkę traktują jak numer. Dziś wspominamy tych ludzi nie po to, by żyć przeszłością, ale by docenić wolność, którą mamy. Ich milczenie przez lata było krzykiem, którego dziś jesteśmy echem. Pamięć to nasza jedyna tarcza przed powtórką z historii.

Zygmunt Wyszomirski z Czarnowca

Z zapisków, na naszej stronie internetowej, opowieściom Jacka Pawłowskiego i Marka Karczewskiego o Wyszomirskich z Czarnowca mogliście już dowiedzieć się lub nie.
Chcemy w takim dniu przypomnieć Wam młodym, że właśnie w Katyniu zamordowano w dniach 16-19 kwietnia 1940 r. mieszkańca Czarnowca Zygmunta Wyszomirskiego.
Chcielibyśmy uświadomić, jaką wagę historii ma Zygmunt Wyszomirski. Chcemy pokazać Go nie jako bohatera, ale jako Waszego sąsiada, którego życie zostało nagle przerwane. Zygmunt nie był tylko nazwiskiem na liście katyńskiej – był człowiekiem z Czarnowca, który budował lokalną społeczność.

On był takim lokalnym influencerem swoich czasów!
Miał pasje. Zygmunt Wyszomirski nie tylko służył w wojsku jako podporucznik, ale był przede wszystkim nowoczesnym rolnikiem i edukatorem. Zygmunt nie siedział z założonymi rękami. Po studiach w Cieszynie wrócił tutaj, do Czarnowca, i uczył rolników z gminy Rzekuń, jak gospodarować nowocześnie. Był kimś, kto chciał zmieniać świat wokół siebie – dokładnie tak, jak wy dzisiaj chcecie zmieniać rzeczywistość przez technologię czy ekologię.

Pamięć o Katyniu to często pamięć o drobiazgach, o pojedynczych historiach wyjątkowych ludzi – naszych sąsiadów. Zygmunt urodził się 1 stycznia 1912 roku – zginął mając zaledwie 28 lat. Miał przed sobą całe życie. On chodził tymi samymi ścieżkami, co Wy. Cieszył się tym samym lasem i widokami. Jego historia to nie historia z podręcznika, to historia naszego konkretnego podwórka. Zróbcie sobie w tych dniach spacer historyczny na ulicę Kasztanową w Czarnowcu. Stańcie przed miejscem, w którym stał dom, w którym mieszkał, przejdźcie drogą, którą prawdopodobnie szedł na mobilizację. Zerknijcie na pamiątkową tablicę, zeskanujcie kod QR i czytajcie o Zygmuncie i Jego rodzinie.

    Wyobraźcie sobie takie media społecznościowe

    Co by zrobił Zygmunt Wyszomirski na fejsbuku, instagramie, iksie czy tiktoku gdyby nie 1940 rok?
    Miał pasję do rolnictwa i edukacji, i gdyby miał dzisiejsze możliwości jak macie Wy oraz wolny od sowietyzacji kraj – co by zrobił? Jaką byłby postacią w dzisiejszym świecie?

    Pamiętajmy, że świadomość o kimś z naszej „małej ojczyzny” jest częścią wielkiej, tragicznej historii świata. Ta świadomość buduje naszą dumę i poczucie tożsamości, których nie zastąpi żadna lekcja historii.

    O Zygmuncie Wyszomirskim, zamordowanym w Katyniu pomiędzy 16. a 19. kwietnia 1940 r. przeczytacie w kilku artykułach na naszej stronie w dziale HISTORIA.
    Poniżej również udostępniony indeks tego działu, w którym wyszukacie historie o rodzinie Wyszomirskich.

    Zapraszamy serdecznie.

    Marek Karczewski, 13.04.2026 r.




    Kręcicie? Trenujecie?

    Zapewne wielu z Państwa nie miało jeszcze okazji wyjąć swojego roweru z garażu, piwnicy, strychu.
    Choć sezon rowerowy dla niektórych rozpoczął się dość dawno, a inni czekają do pierwszego maja, to i tak należy wszystkich poinformować, że Aktywne Miasta (i wsie) już kręcą.

    Wielu z Państwa pamięta sukcesy naszej podgrupy rowerowej w ostatnich latach. Zajmowaliśmy miejsca na podium w ostrołęckiej grupie, a w ubiegłym roku już zupełnie jako autonomiczna grupa walczyliśmy sami na własne konto.
    I co? Jak wyszło?
    Przypominamy tu ->
    Opinie rodzin tu ->
    Podziękowania od Prezydenta Ostrołęki ->
    Piękne koszulki kolarskie od Lime-Box ->
    Wyniki ubiegłorocznej rywalizacji w grupie „Ostrołęka” ->

    Od pierwszego dnia wiosny 2026 r. trwa trening do czerwcowej rywalizacji.

    Kto jeździ, a nie dołączył jeszcze do naszej grupy?
    Zapraszamy serdecznie.
    Poniżej, w mojej ocenie trochę rachityczna prezentacja, ale proszę o wybaczenie i skupienie się na meritum. 🙂
    W krótkim wideo pokazuję jak zapisać się do naszej grupy, bądź przepisać z innej do „Czarnowiec.pl”
    Dziękuję za wyrozumiałość.

    Zapraszamy serdecznie wszystkich chętnych do trenowania przed właściwą rywalizacją o tytuł Rowerowej Stolicy Polski.
    Jutro też jest dzień – wystawiajcie rowery i włączajcie aplikację Aktywne Miasta.
    Jest do pobrania na telefony android ze sklepu PLAY i na apple z APP STORE.

    Dołączacie? Udostępniacie?

    Marek Karczewski, 11.04.2026 r.

    Ranking treningu w dniu 11.04.2026 r.



    Bibliotekarze zawiesili zdjęcia.

    Bibliotekarze zawiesili zdjęcia.

    Możliwe, że niektórzy z Państwa już o tym konkursie zapomnieli, bo został ogłoszony w listopadzie 2025 roku. Pisaliśmy o nim tu ->

    W lutym tego roku dowiedzieliśmy się o laureatach konkursu „Obiektyw na Czarnowiec„. Pisaliśmy o autorach poszczególnych prac. Tu ->

    Pierwszego kwietnia 2026 roku (i to nie jako prima aprilis) Pani dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu – Organizatorka konkursu, wraz z pracownikiem Biblioteki zawiesili cztery zdjęcia wielkogabarytowe na ogrodzeniu Świetlicy Wiejskiej w Czarnowcu przy ul. Dzikiej Róży 2. Zdjęcia zawisły od strony drogi powiatowej 2550W.

    Dziękujemy za bardzo ciekawy projekt, który choć w minimalnym wymiarze pokazuje piękno naszej wsi.
    Szkoda, że finanse biblioteczne nie pozwalają na wywieszenie wszystkich zgłoszonych prac do konkursu, bo inne zdjęcia (zaprezentowane w lutowych postach) również cieszyłyby oko sympatyków naszego sołectwa.

    Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji obejrzeć prac, to zapraszamy na wiosenny spacer.

    Marek Karczewski, 6.04.2026 r.




    Rzekuń? „tam już nic nie ma”

    „Przypominajka dla głoszących hasło, że „tam już nic nie ma”. Teraz już nie w kontekście Rzekunia, gdyż tamtejszy cmentarz pozostał, ale generalnie ku przestrodze chętnym do budowania na cmentarzach historycznych.”
    – pisze Małgorzata Karczewska na swojej tablicy fejsbukowej 4 kwietnia 2026 r.

    Dla tych z Państwa, którzy choć trochę pamiętają (lub chcą pamiętać), że w tym miejscu nadal leżą nasi przodkowie.

    4 kwietnia 2022 r. Pani Małgorzata pisała tak:

    „Hospicjum na cmentarzu, część 3
    „Czekając na decyzję Caritas Diecezji Łomżyńskiej, napiszę parę słów na temat wyobrażeń inwestorów planujących budowy na cmentarzach historycznych.

    Głównym argumentem przy wyborze takiej działki pod inwestycję jest przekonanie, że „tam już nic nie ma”, a te pozostałości, które ewentualnie się znajdzie, dyskretnie pochowa na cmentarzu. Tak też było w przypadku Rzekunia. Niestety, takie nie poparte wiedzą wyobrażenia nie zmienią rzeczywistości, która jest diametralnie inna. Szczątki ludzkie, dobrej jakości odzież grobowa, trumny i ich elementy w odpowiednich warunkach zachowują się bardzo długo.

    Cmentarz w Rzekuniu został założony w 1413 roku. Niewyobrażalnie dawno. Może łatwiej osadzić to na osi czasu odwołując się do dobrze znanej daty: to było trzy lata po bitwie pod Grunwaldem! Przestano tutaj chować zmarłych w połowie XIX w. z powodu przepełnienia cmentarza. Grzebiąc zmarłych przez kilka stuleci na niewielkim terenie, groby wkopywano w kilku poziomach, coraz wyżej, tak, że najmłodsze były stosunkowo płytko. Przekonaliśmy się o tym podczas karczowania korzeni drzew i krzewów. Zniszczone wówczas pochówki były prawdopodobnie jednymi z najmłodszych na tym cmentarzu. Dodatkowo, podczas ewentualnych wykopalisk na rzekuńskim starym cmentarzu należy też oczekiwać reliktów pierwszego kościoła.

    Wniosek z tego jest taki, że stary cmentarz w Rzekuniu jest niezwykle cennym zabytkiem archeologicznym, którego zachowanie powinno być priorytetem. Dodatkowo, współczesna doktryna konserwatorska mówi, żeby unikać badań archeologicznych w sytuacjach, w których nie jest to absolutnie niezbędne. Gdyby jednak doszło do prac wykopaliskowych, muszą one być przeprowadzone bardzo starannie, z rozbudowanym zakresem analiz specjalistycznych, które dostarczą wiedzy o dawnej społeczności Rzekunia i okolic. Nie można w takiej sytuacji ograniczyć się jedynie do „oczyszczenia działki ze szkieletów”.

    Na zdjęciach możecie zobaczyć, jak wygląda pod ziemią cmentarz historyczny, który podobnie jak ten w Rzekuniu, przestał być użytkowany w połowie XIX w.

    „Caritas Diecezji Łomżyńskiej, tego nie da się dyskretnie „zebrać do worka”!” – pisze dalej Pani Małgorzata.

    Fotografie pochodzą z książki: M. Karczewska, M. Karczewski, Cmentarz ewangelicki przy ulicy Młynowej w Białymstoku. Tom I. Historia miejsca, Białystok-Poznań 2013.

    Więcej zdjęć oraz komentarze do sytuacji na tablicy Pani Małgorzaty Karczewskiej.



    Dziś to parking!

    Pamiętacie Państwo sprzed dwóch tygodni ten parking na cmentarzu, podczas 3. Jarmarku Wielkanocnego?
    Nikt z organizatorów, ksiądz, wójt nie wspomniał, że to miejsce należy szanować i nie robić z niego parkingu!
    Wjechało tam dziesiątki samochodów i nikt nie zainterweniował.
    Czy to, że tam nadal leżą ludzie, nasi przodkowie nikogo już nie ineresuje? Ważniejsze jest aby jak najbliżej tężni postawić swoją gablotę?
    Smutne.

    Podczas ostatniej kolędy, poprosiłem księdza proboszcza rzekuńskiej parafii Krzysztofa Górskiego o zabezpieczenie tego cmentarza, prostymi łańcuszkami, słupkami – czymkolwiek aby tam nikt samochodem nie wjeżdżał. Ksiąd dał nadzieję, że tak się stanie. Czekamy z niecierpliwością.

    Zdjęcia z soboty 21 marca 2026 r. To co działo się w tym miejscu, w niedzielę 22 marca zauważyli tylko nieliczni.

    „Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie”

    Ksiądz podczas grzebania ciała wypowiada słowa „Wieczny odpoczynek racz mu/jej dać, Panie”, ponieważ jest to jedna z najważniejszych katolickich modlitw błagalnych za zmarłych. Jej celem jest prośba do Boga o miłosierdzie, odpuszczenie grzechów oraz przyjęcie duszy do nieba.
    Modlitwa ta kończona frazą „a światłość wiekuista niechaj mu/jej świeci” oznacza pragnienie, aby zmarły zaznał pokoju po trudach ziemskiego życia…


    Małgorzata Karczewska – Pracuje w: Ośrodek Badań Europy Środkowo – Wschodniej.
    Ośrodek Badań Europy Środkowo-Wschodniej (OBEŚW) to stowarzyszenie działające na rzecz ochrony dziedzictwa kulturowego oraz upowszechniania historii Polski. Organizacja angażuje się w badania archeologiczne, inwentaryzację zabytkowych cmentarzy oraz działalność badawczą.

    Marek Karczewski, 5.04.2026 r.




    Życzenia Wielkanocne od Zarządu KGW Czarna Owca w Czarnowcu

    Drogie Panie,
    Drodzy Panowie,
    Sympatycy KGW Czarna Owca,

    Wszystkim sympatykom naszego Koła pragniemy złożyć najserdeczniejsze życzenia: radości płynącej z nadziei, smacznych potraw na świątecznym stole oraz wiosennego nastroju.

    Zdrowych, pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości.
    Niech przy świątecznym stole nie zabraknie życzliwości, dobrego słowa, uśmiechu i czasu dla siebie nawzajem.
    Smacznego jajka i mokrego dyngusa życzą:

    Zarząd Koła – Andrzej Paszczyk, Jolanta Michniewicz, Marcin Wargocki
    wraz z członkiniami i członkami Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu.




    Życzenia dla mieszkańców Czarnowca.pl

    Niech Zmartwychwstały Chrystus przyniesie Waszym rodzinom obfitość łask, pokój i siłę do pokonywania codziennych trudów.
    Wesołych Świąt!
    Niech radość płynąca z pustego grobu napełni Wasze serca wiarą i nadzieją na lepsze jutro.

    Życzę Państwu przede wszystkim tego, co łączy tradycję z codziennym życiem – urodzajnych plonów, pomyślności w gospodarstwie oraz spokoju płynącego z za płotu sąsiada.

    Marek Karczewski, 5,6 kwietnia 2026 r.




    Kalendarium Czarnowca – kwiecień

    Kalendarium Czarnowca – kwiecień

    Przedstawiamy, dla sympatyków Czarnowca i jego historii kolejny miesiąc z ważnymi wydarzeniami, które zaistniały w naszej wsi, bądż dotyczą mieszkańców Czarnowca.

    W kwietniu odnajdujemy sporo ważnych dat.
    Szersze, szczegółowe kalendarium prowadzone jest w odrębnym dziale KALENDARIUM.

    – Dziś obciodzimy siódme urodziny strony Czarnowiec.pl
    – pomiędzy 16 a 19 – 1940 r. – komuniści mordują Zygmunta Wyszomirskiego w Katyniu. Dokładny dzień śmierci młodego dziedzica z Czarnowca nie jest znany do dziś.
    18 – 1945 r.Stefan Sakowski w wieku 24 lat poległ w walkach z Niemieckim najeźdźcą podczas operacji łużyckiej w trakcie forsowania rzeki Nysa.
    24 – 1978 r. – Umiera Stanisław Gierłowski, syn Franciszka i Marianny z Malinowskich. Jeniec Stalag IA, przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej, sołtys Czarnowca.

    Tradycyjnie, na grafice poniżej daty i wydarzenia, warte odnotowania.

    Marek Karczewski, 1.04.2026 r.




    Czy ozdoba wielkanocna wygrała?

    Podczas III Jarmarku Wielkanocnego w rzekuńskiej tężni, odbywał się konkurs na najpiękniejszą ozdobę wielkanocną.

    Do udziału w konkursie zgłosiło się mniej niż 30 podmiotów.

    Ozdoby wyróżniały się wielką staranością w przygotowaniu ich do zaprezentowania zgromadzonej publiczności.
    W sobotę 21 marca 2026 r. można było oddawać głosy na swoje upatrzone ozdoby.
    Wprawdzie, w niedzielę nie ogłoszono wyników w postaci ilości głosów oddanych na poszczególne ozdoby ale wśród zgłoszonych prac nasza wygrała, była druga i jako ostatnia, otrzymała również wyróżnienie za udział.
    Bardzo skomplikowany werdykt. 🙂
    Podczas dekoracji na scenie, w tężni dyplom i nagrodę rzeczową odebrał Pan Przewodniczący Andrzej Paszczyk.

    Organizatorem Jarmarku oraz konkursu była Gminna Biblioteka Publiczna w Rzekuniu pod dyrekcją Pani dyrektor Wioletty Czaplickiej.

    Dziękujemy dyrekcji i pracownikom GBP za umożliwienie startu w konkursie wielkanocnym.
    Z własnych obserwacji wyłącznie mała sugestia:
    – w kolejnych edycjach konkursów wszystkie wystawiane prace powinny być wyeksponowane w identyczny, losowy sposób, tak aby każda z ocenianych ozdób miała równe szanse na starcie.
    – podać oficjalne wyniki (ilość głosów).

    Zarząd KGW Czarna Owca w Czarnowcu składa gorące podziękowania wszystkim Członkom za oddane głosy na naszą pracę i dyrekcji GBP za organizację.

    Ozdobę wykonywali ->

    Foto: Marek Karczewski, Andrzej Paszczyk, moja-ostroleka.pl

    Marek Karczewski, 22.03.2026 r.




    Dalej jazda – KGW

    Dalej jazda – dla KGW

    Wyjście do kina członków KGW ma na celu przede wszystkim integrację uczestników, wspólne przeżywanie emocji oraz edukację kulturalną. To forma aktywnego spędzania czasu wolnego, która wzmacnia więzi koleżeńskie i pozwala oderwać się od codziennych obowiązków.

    „W pierwszej części stary Gugulak mówi, że mu się życie z flakami pomyliło. I najwyraźniej tak samo było z twórcami tej komedii dla seniorów, których dzieło oferowało zgrane dowcipy niepierwszej świeżości, stetryczałą nudę przewidywalnej fabuły i cieplutki odorek komercyjnej sztampy. I gdy po kontynuacji można było spodziewać się tych samych flaków, na dodatek odgrzewanych, niespodziewanie twórcy zmienili menu…”

    „Dalej jazda 2” to ciepła, wzruszająca i zabawna komedia romantyczna, uznawana za godną kontynuację pierwszej części, która bawi trzy pokolenia widzów. Film skupia się na przygotowaniach do ślubu Józka i Eli, oferując więcej humoru i emocji niż część pierwsza. Chwalony za doskonałe aktorstwo i pozytywne przesłanie, jest idealny na rodzinny seans.

    Miło spędzony wieczór przed ekranem kina dał ponownie świadectwo koleżeństwa naszego stowarzyszenia.

    Na zaproszenie Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, na seans udała się liczna grupa (26 osób) Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu.

    Sympatykom chcemy również przypomnieć, że w kinie MŻW oglądaliśmy wspólnie seans Chopin Chopin ->
    Smakowaliśmy również kultury wileńskiej ->

    Dziękuję członkom Czarnej Owcy za przyjęcie zaproszenia.

    Marek Karczewski, 19.03.2026 r.




    Wiecie co? Trzeba głosować!

    „Laureat nagrody publiczności zostanie wyłoniony w wyniku głosowania, które odbędzie się pierwszego dnia trwania 3. Wielkanocnego Jarmarku Wielkanocnego w Tężni Solankowej, gdzie ozdoby będą wyeksponowane.”

    Tak brzmi nakrótszy możliwy wyciąg z regulaminu bobliotecznego konkursu wielkanocnego.

    Biblioteka zaprasza

    „Czy pamiętacie to ogromne jajko z zeszłego roku wykonane przez Koło Gospodyń Wiejskich w Dzbeninie Nad Narwią i te trochę mniejsze, które zgłosił na konkurs Klub Seniora w Laskowcu?
    A może inne dekoracje wielkanocne zgłoszone do konkursu na najpiękniejszą ozdobę wielkanocną, organizowanego przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Rzekuniu?
    Zachęceni ubiegłoroczną akcją i pełni podziwu dla prac, które wtedy powstały – ogłaszamy kolejną edycję konkursu!

    Do udziału zapraszamy wszystkich mieszkańców gminy Rzekuń, instytucje, stowarzyszenia oraz grupy nieformalne. Liczymy na Waszą kreatywność, pomysłowość i świąteczną energię.

    Uroczyste podsumowanie konkursu oraz wręczenie nagród odbędzie się podczas 3. Rzekuńskiego Jarmarku Wielkanocnego – 22 marca (niedziela).
    Szczegóły na plakacie i w poniższym regulaminie .
    Zapraszamy do udziału!”

    Dziś Pani Paulina Mierzejewska dostarczyła do Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu „naszą” pracę.
    „naszą”, czyli dokładnie:
    Teresa Łępicka,
    Paulina Mierzejewska,
    Piotr Mierzejewski,
    Andrzej Paszczyk,
    Beata Paszczyk.

    Praca członków KGW Czarna Owca w Czarnowcu jest wykonana bardzo starannie i z podkreśleniem wielkiej wiosennej nadziei, budzącej się natury do życia…

    W tym miejscu zwracamy się z apelem do mieszkańców Czarnowca o spacer lub przejażdżkę do tężni, aby zagłosować na te przewspaniałe dzieło członków KGW.

    Aby zagłosować na naszą ozdobę wystarczy udać się w sobotę 21 marca 2026 r. w godzinach 13-19 do tężni solankowej przy ul. Kościuszki w Rzekuniu aby oddać swój głos.

    Za życzliwość z góry dziękujemy.

    Marek Karczewski, 13.03.2026 r.




    Dzień kobiet – życzenia 2026

    Dziś zupełnie, w sposób humorystyczny jedynie piosenka na podstawie tekstów z lat 70-tych XX wieku.

    Kochane Panie, bez Was byłoby tak jak w ogrodzie bez kwiatów!

    Dziękujemy, że jesteście!




    KTO KOGO OKŁAMUJE

    W maju br. wojewoda obiecał osobiście mieszkańcom kolonii Czarnowca, że sfinansuje budowę drogi żwirowej z Czarnowca do Daniszewa. W połowie czerwca z Urzędu Wojewódzkiego nadeszło pismo informujące, że przydzielono gminie na tę drogę 20 tys. zł. Wójt […] z Rzekunia twierdzi, że do 7 października na konto Urzędu Gminy w Rzekuniu nie wpłynęła ani złotówka na ten cel. Tadeusz Olkowski, jeden z siedmiu gospodarzy z Czarnowca kolonii, pojechał w tej sprawie do wojewody. W ostatniej chwili rozmyślił się i zamiast do Urzędu Wojewódzkiego, przyszedł do redakcji. „Wychodzi na to, że ktoś nas okłamuje” – stwierdził. Sprawdziliśmy i znamy już odpowiedź na to pytanie.

    Aby dojechać do kolonii Czarnowca, należy skrę­cić w prawo z szosy prowadzącej do Rzekunia. Najpierw przez ok. pół kilometra jedzie się drogą gruntową. Mniej więcej na przejeździe kolejowym droga polepsza się. Jest już szersza, okopana rowami i ma nawierzchnię żwirową. To rezultat gminnej inwestycji w 1994 i 1995 roku. Na tyle starczyło wówczas pieniędzy.

    Dalej, kiedy jedzie się w kierunku na Daniszewo i minie się już zabudowania Czarnowca kolonii, droga staje się tragiczna. I tak jest do samego Daniszewa (ok. 1 km). To ważny odcinek drogi, bo wszyscy dostawcy z Czarnowca kolonii wożą mleko właśnie do Daniszewa.

    Nie tylko Tadeusz Olkowski, ale i pozostali mieszkańcy Czarnowca kolonii, twierdzą, że gmina o nich zupełnie zapomniała. Nie dość, że droga niedokończona, to nie ma tu jednego telefonu, nie ma wodociągu, nie doprowadzono gazu, mimo że sam Czarnowiec go ma. Ludzie czują się więc pokrzywdzeni. „A przecież produkcję rolniczą dajemy nie mniejszą niż cała reszta Czarnowca” – podkreśla Tadeusz Olkowski.

    W marcu br. napisali pismo do wójta gminy. Wymienili wszystkie bolączki, zawarli swoje postulaty i wszyscy się pod tym podpisali. W połowie kwietnia otrzymali z gminy odpowiedź. Sekretarz gminy […] z upo­ważnienia wójta poinformował mieszkańców Czarnowca kolonii, że w roku 1994 gmina wydała na drogę do ich przysiółka 2700 zł, a w 1995 – 14 tys. zł, co stanowiło odpowiednio 5,4 i 18,7 proc. wszystkich gminnych wydatków.
    – Natomiast w roku 1996 nie będzie się budowało w gminie żadnych dróg żwirowych, bo wszystkie pieniądze przeznaczone na drogi pochłonie wyasfaltowanie kilometrowego odcinka z Rozwór do Przytuł, co ma związek z wybudowaniem tam szkoły rolniczej. Sekretarz ustosunkował się także do innych problemów poruszanych w piśmie. Podkreślił przede wszystkim, że warunkiem koniecznym wszelkich gminnych inwestycji jest udział własny mieszkańców. Zasugerował – zdaje się, że z tym udziałem mieszkańców Czarnowca kolonii nie jest najlepiej.

    Lucjan Stepnowski 1990 r.

    Pomagaliśmy przy budowie drogi, a ja ze swojego pola dałem na drogę 2-metrowy pas – powiada Lucjan Stepnowski, który wiele lat temu był przewodniczącym Gminnej Rady Narodowej w Rzekuniu, a który jest antagonistą wójta […].
    – Z tą pomocą nie było aż tak różowo, jak mówią mieszkańcy – ripostuje wójt gminy […], a za chwilę pokazuje mi starą mapę geodezyjną. – Co do tego pola, to niech pan spojrzy: zaznaczone jest, że droga ta ma w niektórych miejscach 2 metry, a w innych aż 4 metry! I to jest oficjalna mapa geodezyjna…
    Pretensje mieszkańców dotyczące niedoprowadzenia gazu wójt zbija stwierdzeniem, że kiedy gazyfikacja miała być rozpoczęta, mieszkańcy Czarnowca kolonii nie wykazywali nią zainteresowania. Gazyfikacja gminy wchodzi właśnie w trzeci etap, ale szanse na doprowadzenie rury do kolonii nie są wielkie, bo półtora kilometra gazociągu zaspokoiłoby potrzeby zaledwie siedmiu odbiorców, a jakie będą koszty takiej inwestycji?… Co do telefonów, to – jak tłumaczy wójt – Telekomunikacja Polska SA ma swoje reguły i załatwia te sprawy bez pośrednictwa Urzędu Gminy. Najważniejszą sprawą jest jednak droga. Po otrzymaniu odpowiedzi z gminy, mieszkańcy kolonii zrozumieli, że w tym roku – a może także i w paru następnych? – nie mają szans na to, żeby gmina im ją poprawiła. Wtedy to do wojewody […] udał się Lucjan Stepnowski, stary działacz ZSL-owski. W wyniku tej wizyty wojewoda obiecał przyjechać do wsi.

    Był na kolonii w Czarnowcu w maju. Zaproszono także wójta, sekretarza i jednego z członków Zarządu Gminy. Wojewoda w towarzystwie władz gminy obejrzał drogę do Daniszewa i obiecał sfinansowanie jej budowy. Tak to zrozumieli mieszkańcy wsi. Tak też napisano w piśmie z 12 czerwca br., podpisanym przez Genowefę Żebrowską, dyre­ktora Wydziału Infrastruktury Technicznej i Komunikacji UW. Oto jego treść: „Uprzejmie informuję, że wniosek mieszkańców kolonii Czarnowiec w sprawie budowy drogi żwirowej relacji Czarnowiec – Daniszewo został załatwiony pozytywnie. W bieżącym roku na realizację wyżej wymienio­nego zadania przydzielono środki finansowe w wysokości 20.000 zł. Dysponentem środków jest Urząd Gminy w Rzeku­niu. Zadanie to zostanie wprowadzone do planu na najbliż­szej sesji Rady Gminy w Rzekuniu”.

    – Zgodnie z umową sporządziliśmy kosztorys na tę drogę, a pieniądze z Urzędu Wojewódzkiego do 7 października jeszcze nie wpłynęły – mówi wójt […].
    – My tu we wsi czujemy, że w tej sprawie jest jakaś złośliwość ze strony wójta – twierdzi Lucjan Stepnowski. – Jeśli pieniędzy gmina nie dostała, to wójt powinien na piśmie zawiadomić nas, że to Urząd Wojewódzki zawinił. – Ja myślę, że gdyby wójt dostał te pieniądze, to by drogę zrobił – broni wójta Tadeusz Olkowski.
    Gdzie więc podziało się 20 tys. zł, które w piśmie z 12 czerwca br. obiecała mieszkańcom wsi dyrektor Żebrowska? Spytaliśmy ją o to. Wyjaśniła, że oczekiwanie wójta na jakieś dodatkowe pieniądze z Urzędu Wojewódzkiego bę­dzie bezowocne, bo istota sprawy polega na czymś zupełnie innym i wójt na pewno to rozumie. Wojewoda nie może otóż dać pieniędzy na drogę gminną. Co roku jednak zawierane jest z każdą gminą porozumienie, na mocy którego wojewoda przekazuje pieniądze na drogi wojewódzkie. Po wizycie wojewody w Czarnowcu, porozumienie z Rzekuniem zostało zmienione i środki wojewody na drogi wojewódzkie w gminie zostały zwiększone o 20 tys. zł. Wójt powinien zabrać ze swojej puli na drogi wojewódzkie taką samą kwotę i prze­znaczyć ją na drogę z Czarnowca do Daniszewa. Wcześniej powinna zostać podjęta uchwała Rady Gminy w tej sprawie.

    „Wójt o tym wszystkim dokładnie wiedział” – zapewnia dyr. Żebrowska.

    Odpowiedzi na tytułowe pytanie każdy niech więc udzieli sobie sam. Wszelki komentarz wydaje się zbyteczny.


    Powyższy tekst pochodzi z papierowego wydania Tygodnika Ostrołęckiego Nr 43/96, z dnia 27 października 1996 r.
    Pod tekstem podpisał się Mieczysław Bubrzycki.

    Poruszony w artykule temat tragicznego stanu drogi dotyczy drogi powiatowej 2581W relacji Czarnowiec – Daniszewo. Obecnie to ulica Słoneczna (w granicach wsi Czarnowiec).

    Zdjęcia na osiedlu, kiedyś zwanym „kolonia” wykonałem dnia 5 marca 2026 r. Na zdjęciach dawne posiadłości Stepnowskich i Olkowskich. Obecnie to ulice: Słoneczna, Leszczynowa i Polna.
    Ze swojej strony bardzo zachęcam do spaceru w te zupełnie jeszcze wolne od technologii cyfrowych i urbanistycznych rejony Czarnowca. Jeśli kogoś oko cieszy droga gruntowa, naturalny widok ptactwa i zwierzyny, to można udając się na południe przedłużeniem ul. Leszczynowej to wszystko zobaczyć.

    Źródło: Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa.
    Foto w artykule: Marek Karczewski, Aldona Stepnowska, Monografia Gminy Rzekuń Jerzy Dziewirski, Dzieje Ostrołęki 1944-1975 Jerzy Kijowski.

    Marek Karczewski, 5.03.2026 r.




    Po czarnowieckich ulicach dopiero od 13. roku życia!

    Hulajnogą elektryczną dopiero od 13 lat!

    Od wtorku 3 marca 2026 r. obowiązują zmienione przepisy dotyczące ruchu drogowego. Jak informuje Policja, chodzi przede wszystkim o poprawę bezpieczeństwa, większą kontrolę nad najmłodszymi kierowcami oraz ograniczenie skrajnie niebezpiecznych zachowań na drogach.
    Nowe regulacje obejmują także osóby korzystające z hulajnóg elektrycznych i tzw UTO – urządzeń transportu osobistego.

    Jedna z istotnych zmian dotyczy hulajnóg elektrycznych. Od teraz dziecko poniżej 13 roku życia nie może poruszać się taką hulajnogą po drodze, wyjątkiem jest jedynie strefa zamieszkania.

    Zakaz obowiązuje również wtedy, gdy dziecku towarzyszy osoba dorosła.

    Jednocześnie 13 lat to minimalny wiek, od którego można legalnie korzystać z hulajnogi elektrycznej w ruchu drogowym.

    Od dziś patrole Policji będą w Czarnowcu sprawdzać wiek każdego dziecka poruszającego się hulajnogą elektryczną.

    W Czarnowcu nie ma stref zamieszkania, więc wszystkie dzieci do 13 lat mają od wtorku zakaz wjazdu hulajnogą elektryczną na drogi publiczne!

    Marek Karczewski, 5.03.2026 r.




    Mieszkańcy Czarnowca biegają.

    Mieszkańcy Czarnowca biegają.

    W niedzielę 1 marca 2026 r. odbył się największy bieg masowy w Ostrołęce.

    Organizowany już po raz szósty przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Bieg Tropem Wilczym.

    Bieg ma jednak zdecydowanie dłuższą historię, bo jego pierwsza edycja odbyła się w roku 2013.
    Do Ostrołęki Bieg „przybył” za sprawą ówczesnego prezydenta Janusza Kotowskiego. Od trzeciej edycji (ogólnopolskiej), w naszym mieście Bieg trwa nieprzerwanie od 2015 r., gdzie właśnie III edycja zaingurowała w murach remontowanego wówczas Aresztu Śledczego przeznaczonego pod muzeum.

    Sama historia tego biegu w Ostrołęce ma swoje lepsze i gorsze dni, bo już w 2020 r. ówczesny prezydent Ostrołęki za sugestiami eksperta od sportu postanowili, że Bieg miał zniknąć z mapy Ostrołęki. 1 marca 2020 r. bez mała jednoosobowo został ostatnim tchnieniem przeprowadzony przez pracownika MZOSTiIT (MOSiR).
    Od 2021 r. organizację biegu przejęło Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

    W latach 2013-2014 – Bieg odbywał się wyłącznie w Zegrzu i Warszawie.
    W latach 2015-2020 (6 edycji) zorganizował MZOSTiIT w Ostrołęce (MOSiR) i miasto Ostrołęka.
    W latach 2021-2026 (6 edycji) Bieg organizuje Muzeum Żołnierzy Wyklętych.

    2013 – Nad Zalewem Zegrzyńskim 50 biegaczy
    2014 – Warszawa 1500 biegaczy
    2015 –  81 miast 21 000 biegaczy
    2016 – 170 miast 40 000 biegaczy
    2017 – 230 miast 60 000 biegaczy
    2018 – 300 miast 70 000 biegaczy
    2019 – 360 miast 75 000 biegaczy…

    Nazwę biegu wywiedziono od fragmentu wiersza „Wilki” autorstwa Zbigniewa Herberta, który poświęcony był żołnierzom niezłomnym:
    „Ponieważ żyli prawem wilka
    Historia o nich głucho milczy
    Pozostał po nich w białym śniegu
    Żółtawy mocz i ślad ich wilczy…”

    Kilka historycznych dat BTW w Ostrołęce i nie tylko.

    Poniżej przedstawiamy kompletne zestawienie dat rozgrywania od pierwszej edycji Biegu. W kolejności prezentujemy: data wydarzenia, organizator, miejscowość, dystanse na jakich biegną uczestnicy.
    Uwaga!
    MZOSTiIT to Miejski Zarząd Obiektów Sportowo-Turystycznych i Infrastruktury Technicznej w Ostrołęce (MOSiR),
    MŻW – Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

    2013.03.23 – surwiwal Warszawa, przy Jeziorze Zegrzyńskim
    2014.03.01 – WiD, Park Skaryszewski w Warszawie
    2015.03.01 – MZOSTiIT, Ostrołęka – 1963 m
    2016.02.28 – MZOSTiIT, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2017.02.26 – MZOSTiIT, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2018.03.04 – MZOSTiIT, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2019.03.03 – MZOSTiIT, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2020.03.01 – MZOSTiIT, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2021.08.15 – MŻW, Ostrołęka – 1963 m, 4,3 km
    2022.03.06 – MŻW, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2023.03.05 – MŻW, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2024.03.03 – MŻW, Ostrołęka – 1963 m, 5 km
    2025.03.02 – MŻW, Ostrołęka – 1963 m, 4,9 km
    2026.03.01 – MŻW, Ostrołęka – 1963 m, 5 km

    W XIV edycji Biegu Tropem Wilczym, w Ostrołęce wystartowali również mieszkańcy Czarnowca.

    Oto wyniki w biegu honorowym na dystansie 1963 m:

    m 74 Kevin Gorzęba, nr 233, Czarnowiec, Szkoła Podstawowa w Rzekuniu/karate, czas: 00:11:24
    m 87 Zbyszek Płoski, nr 302, Czarnowiec, Z Córkami, czas: 00:11:41
    m 121 Maja Płoska, nr 455, Czarnowiec, Szkoła Podstawowa w Rzekuniu/karate, czas: 00:12:23
    m 160 Iwona Waszczak, nr 351, Czarnowiec, KGW Czarna Owca w Czarnowcu, czas: 00:12:54
    m 297 Flavio Gorzęba, nr 401, Czarnowiec, Szkoła Podstawowa w Rzekuniu/karate, czas: 00:16:05
    m 298 Blanka Płoska, nr 454, Czarnowiec, Szkoła Podstawowa w Rzekuniu/karate, czas: 00:16:04

    W biegu wystartowało łącznie 375 osób.
    Gratulujemy wszystkim mieszkańcom dobrej formy.

    ps. Na liście startowej tuż przed biegiem widzieliśmy również innego mieszkańca Czarnowca ale jako organizator musiał pracować z mikrofonem i ostatecznie nie pobiegł.

    Po szczegółowe wyniki oraz relacje z XIV Biegu Tropem Wilczym odsyłamy na stronę Organizatora – muzeumzolnierzywykletych.pl ->

    FOTO:
    Pijący_mleko, 1963 m
    Pijący_mleko, 5 km
    moja-ostroleka.pl
    eostroleka.pl
    muzeumzolnierzywykletych.pl

    Foto w artykule: Pijący_mleko, Kinga Płoska

    Marek Karczewski, 2.03.2026 r.




    Co wydarzyło się w marcu? Kalendarium czarnowieckie.

    Co wydarzyło się w marcu? Kalendarium czarnowieckie.

    Jak w każdym miesiącu, tak i w marcu prezentujemy kartę z kalendarium naszej wioski.

    Najbliższa sercu rocznica marcowa, to zbyt wczesne odejście Eugeniusza Łępickiego – pisaliś o tym tu ->

    W marcu 2022 roku pierwsi uchodźcy ukraińscy przybywają do świetlicy w Czarnowcu… O pożegnaniu pierwszych „lokatorów” ->

    26 marca 2022 r. odbyła się uroczystość sadzenia „Dębu Przyjaźni Mieszkańców” ->

    Po bardziej szczegółowe notatki z historii Czarnowca zapraszamy do menu KALENDARIUM

    Marek Karczewski, 28.02.2026 r.




    Biblioteka w Rzekuniu podsumowała 2025 r., była mowa o Czarnowcu.

    W Laskowcu, w czwartek 19 lutego 2026 r. dyrekcja i pracownicy Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu podsumowali kolejny rok czytelnictwa.

    W 2025 r. (tym razem) nie było na podium czytelników – Mieszkańców z Czarnowca.

    W wydarzeniu wezięli udział laureaci oraz zaproszeni goście. Podczas uroczystości wręczono nagrody i dyplomy osobom, które swoją miłością do książek udowadniają, że czytanie ma się doskonale.

    Nagrodzono również fotografów

    Podczas uroczystej gali dokonano również dekoracji najlepszych prac w zorganizowanym przez rzekuńską Bibliotekę konkursie fotograficznym „Obiektyw na Czarnowiec”.

    Laureatami zostali:
    1 miejsce Robert Kępisty z Rzekunia
    2 miejsce Marek Karczewski z Czarnowca
    3 miejsce Olena Konstantinova z Ostrołęki (z Czarnowca w momencie wykonania zdjęcia)
    do 18 lat
    Oleksandr Palamarchuk z Ostrołęki (z Czarnowca w momencie wykonania zdjęcia)

    Marek Karczewski z „Rowerem ku słońcu”

    Zaproszony na uroczystą galę przez Panią dyrektor Wiolettę Czaplicką, ze smutkiem musiałem odmówić, ponieważ w tym samym terminie opowiadaliśmy o Czarnowcu z Panem Jackiem Pawłowskim, w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Ostrołęce. Pisaliśmy o tym tu ->

    Na okoliczność zaproszenia mnie po odbiór nagrody wystosowałem list intencyjny do Dyrekcji i uczestników gali:

    „Szanowni Czytelnicy i Sympatycy Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu, Szanowna Dyrekcjo, Szanowne Jury, Szanowni Państwo,

    Ogłoszony przez dyrekcję Biblioteki konkurs fotograficzny „Obiektyw na Czarnowiec” sprawił mi wiele radości. Nie była to radość związana wyłącznie z powodu zamieszkiwania w Czarnowcu, ale jak zapewne wielu tu obecnych z Państwa wie, z powodu bliskości historii tej małej wioski, w naszej ukochanej gminie Rzekuń.

    Wiele kart historii Czarnowca przytaczamy razem z niezastąpionym Panem Jackiem Pawłowskim, na naszym lokalnym portalu Czarnowiec.pl.

    Obraz, który również tworzy kartę historii jest traktowany na równi ze słowem pisanym, bo: „Każde zdjęcie ma swoją historię, niektóre historie mają swoje zdjęcia”

    Pragnę serdecznie podziękować za zaszczytne wyróżnienie mojej pracy pt. „ROWEREM KU SŁOŃCU” w konkursie fotograficznym.
    Otrzymanie tej nagrody jest dla mnie miłym wyróżnieniem i niezwykłą motywacją do dalszego rozwijania swoich umiejętności fotograficznych. Cieszę się, że moje spojrzenie na Czarnowiec zostało docenione przez tak szacowne Jury.

    Chciałbym pogratulować organizatorom przygotowania konkursu oraz podziękować za promowanie poprzez fotografię wsi Czarnowiec.

    Gratuluję zwycięzcom i wszystkim uczestnikom tego potrzebnego dla historii konkursu.
    Mam nadzieję na dalszą, owocną współpracę w ramach popularyzacji wsi Czarnowiec przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Rzekuniu. Wierzę również, że prace fotograficzne wielkoformatowe, wszystkich uczestników konkursu zawisną w dogodnym miejscu naszej wioski.

    Na sam koniec chciałbym serdecznie przeprosić i usprawiedliwić moją nieobecność podczas dzisiejszej Gali. W tym samym czasie z Panem Jackiem Pawłowskim będziemy opowiadać o historii Czarnowca w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Ostrołęce.

    Z wyrazami szacunku
    /-/ Marek Karczewski
    Czarnowiec.pl, 19.02.2026 r.”

    Dziś nadażyła się sposobność, aby przyznaną mi nagrodę odebrać w siedzibie Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu.

    Wartościową nagrodę odebrałem osobiście z rąk Pani Wioletty Czaplickiej – dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu, organiztorki konkursu „Obiektyw na Czarnowiec”.

    Dziękuję serdecznie Bibliotece za możliwość dzielenia się pięknem Czarnowca.

    O laureatach konkursu oraz ich pracach pisaliśmy tu:
    1, 2, 3, 4, 5.

    Marek Karczewski, 23.02.2026 r.




    Lekcja historii dla Członków Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu (zdjęcia)

    Lekcja historii dla Członków Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu.

    🇵🇱

    Wystawa w MŻW

    Nowoczesna, multimedialna wystawa stała Muzeum Żołnierzy Wyklętych ukazuje fenomen polskiego oporu przeciwko sowietyzacji Polski po 1945 roku.

    Ekspozycja opowiada historię Żołnierzy Wyklętych, rozpoczynając od czasów przedwojennych i początku II wojny światowej. Przedstawia skomplikowane losy Polaków i sprawy polskiej na tle wielkiej polityki, a także walkę podziemia antykomunistycznego, której celem była prawdziwa niepodległość Ojczyzny.

    Wielu Polaków, którzy jako pierwsi z bronią w ręku przeciwstawiali się najeźdźcom, po zakończeniu wojny stawiło zbrojny opór przeciwko sowieckiemu okupantowi — przeciwko aparatu władzy i terroru, bezwzględności komunistów wspieranych przez obce wojska.

    Dzięki wystawie dowiemy się jak wyglądał proces sowietyzacji Polski, jak trudne wybory stały przed żołnierzami i społeczeństwem niegodzącymi się na narzucanymi siłą regułami funkcjonowania państwa.

    Ekspozycja przybliża zwiedzającym nurty podziemia antykomunistycznego, a także podejmowane przez Żołnierzy Wyklętych akcje zbrojne, największe bitwy podziemia. Poznamy dzięki niej też najważniejsze postaci Niezłomnych.

    Opowiada wreszcie o wymiarze sprawiedliwości w systemie represji stalinowskich, o procesach pokazowych, propagandzie i komunistycznych zbrodniach.

    Wystawę jest otwarta od wtorku do soboty w godz. 10.00 – 18.00 oraz w niedzielę w godz. 10.00 – 16.00. Można ją zwiedzać z przewodnikiem bądź z audioprzewodnikiem.

    Wizyta KGW w MŻW

    We wtorek 17 lutego 2026 r. Członkowie Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu, na zaproszenie jednego z członków i jednocześnie pracownika Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce mieli możliwość poznać wystawę stałą, po której oprowadził i bardzo merytorycznie opowiedział Pan Waldemar Tokarski.

    Ekspozycja stanowi niezwykle poruszającą lekcję patriotyzmu. Wysoki poziom merytoryczny i organizacyjny wystawy robi ogromne wrażenie, pozwalając głębiej zrozumieć losy bohaterów niepodległościowego podziemia.

    Zarząd i Członkowie Koła serdecznie dziękują Dyrekcji Muzeum Żołnierzy Wyklętych za możliwość zwiedzenia wystawy stałej oraz pełną pasji opowieść o historii Żołnierzy Wyklętych.

    Na zakończenie wizyty wszyscy członkowie „Czarnej Owcy” skosztowali gorącej czekolady i słodkiej przekąski w muzealnej Kawiarni Spocznij.

    Składamy podziękowania:
    – dyrektorowi MŻW – Mariuszowi Kowalskiemu,
    – kierownikowi Działu Obsługi Publiczności – Januszowi Mieszale,
    – przewodnikowi – Waldemarowi Tokarskiemu,
    – szefowej Kawiarni Spocznij – Elżbiecie Dybińskiej

    Do MŻW będziemy wracać.

    Muzeum Żołnierzy Wyklętych

    Więcej zdjęć z wystawy ->

    Marek Karczewski, 21.02.2026 r.




    Ukradzione z biblioteki…

    Skoro tak motywujący tekst zamieszczono na tablicy fejsbukowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Ostrołęce, a świadomi jesteśmy, że nie wszyscy czytelnicy naszej strony czytają fejsa – zamieszczamy „ukradziony” tekst na naszych łamach. 🙂

    Czarnowiec – mała wieś z wielką historią 🏡📜
    To spotkanie w dniu 19 lutego, na długo zostanie w pamięci uczestników. Niezwykle energetyczny duet, Marek Karczewski i Jacek Pawłowski, wprowadzili nas w historię małej wsi pod Ostrołęką. Usłyszeliśmy m.in. o bezcennym zabytku z epoki żelaza, żołnierzach, rzemieślnikach, hodowcach koni, właścicielach majątku.

    Jacek Pawłowski oraz Marek Karczewski to mieszkańcy Czarnowca w gminie Rzekuń i, jak sami mówią o sobie, pasjonaci lokalnych dziejów. Celowo nie używają słowa historia, bo ich poszukiwania dotyczą raczej epizodów, anegdot, zapomnianych faktów i interpretacji zdjęć.
    Nie ma w tym ciągłości, która jest w spisywaniu historii – mówił Jacek Pawłowski. – Wyszukujemy różne fakty czy dokumenty i składamy je ze sobą.

    Marek Karczewski po więcej szczegółów odsyłał słuchaczy do broszury, wydanej wspólnie z Jackiem oraz do strony www.czarnowiec.pl🌐, gdzie są stosowne wpisy.

    Panowie pokazali przykład takiego „składania”. Dysponowali np. zdjęciami rodzeństwa Wyszomirskich, właścicieli majątku i mieszkańców dworu. Dociekli, co się stało z dwoma braćmi, którzy zginęli podczas wojny i tuż po niej. Została siostra, Ludwika. Znają jej losy, wiedzą, że wyszła za mąż za zaginionego w czasie wojny i odnalezionego narzeczonego, że studiowała sztukę, zidentyfikowali ją na okładce pewnego czasopisma, poznali jej syna.
    Opowiadali też o losach dworu oraz o kamiennym kręgu w lesie czarnowieckim, który jest wyjątkowym obiektem. Gdy odpowiadali na pytania z sali, stało się jasne, że jedno spotkanie to za mało. Nasi goście nie zdążyli opowiedzieć choćby o swoich fascynacjach podróżniczych.

    Zatem – do zobaczenia! 👋

    👉Miejska Biblioteka Publiczna im. Wiktora Gomulickiego w Ostrołęce
    🏠 ul. B. Głowackiego 42
    ☎️ 29 764 21 51
    📧 biblioteka@mbpostroleka.pl

    #biblioteka#książka#czytanie#ostroleka#MBP#czytelnik#spotkanie#coczytasz

    MBP w Ostrołęce, 20.02.2026 r.




    O historii Czarnowca i nie tylko – w miejskiej bibliotece (zdjęcia, wideo)

    O historii Czarnowca i nie tylko – w miejskiej bibliotece

    Pełna sala. Zabrakło miejsc do siedzenia. Niektórzy goście stali.

    Tak byliśmy zaaferowani tym spotkaniem, że nie zdążyliśmy oszacować ile osób przyszło.

    Było nam bardzo miło, gdy w styczniu dowiedzieliśmy się, że Miejska Biblioteka Publiczna w Ostrołęce zaprasza nas na otwarte spotkanie z czytelnikami, żebyśmy opowiedzieli jak opowiadamy lokalne historie. Przyszliśmy więc. Wymieniając w kolejności alfabetycznej: Marek Karczewski i Jacek Pawłowski. 

    Od sześciu lat – a jak dobrze sięgnąć pamięcią, to nawet od ośmiu – dokumentujemy różne historyczne epizody związane z Czarnowcem. Opowiadamy je najlepiej jak potrafimy.

    Na początku to były jakieś punktowe opowieści. Jak pojedyncze kropki w dziecięcej łamigłówce. Jak kamyczki mozaiki, które do niczego nie pasują, dopóki nie będzie ich więcej. Jak pogubione puzzle z fragmentami obrazków, na podstawie których można tylko zdać sobie sprawę jak coś mogło wyglądać, choć nieprecyzyjnie i nie w całości. Jak w tym szlagierze z tekstem Alana i Marilyn Bergmanów o odwijanych obrazach w kołowrotku wieczności.

    Tak było na początku. Ale przez te wszystkie lata udało się zgromadzić tyle historii, że rysuje się już jakiś obraz w jaki sposób wielkie procesy dziejowe oddziaływały na życie małej wsi i jej mieszkańców.

    Druga wojna światowa, która nieodwracalnie zmienia życie: rodzeństwa Wyszomirskich, Stefana Sakowskiego, Kazimierza Budnego, Wiktora Złotkowskiego i innych.

    Uwłaszczenie chłopów po powstaniu styczniowym przez cara Aleksandra II, które przysporzyło ziemi mieszkającym w Czarnowcu rodzinom Drobniców, Kowalczyków, Ambroziaków, Lewickich, Laskowskich, Chludzińskich, Wasilewskich, Stefaniaków, Lisów, Tymusiów, Słowikowskich, Złotkowskich, Malinowskich, Krupów.

    Trudny gospodarczo czas przed wielką wojną czy w okresie dwudziestolecia wojennego, w tym wielki kryzys, w których próbowali odnaleźć się: Doberski, Lis czy Wyszomirski.

    I cały zestaw innych opowieści o życiu mieszkańców i gości w czasie zwykłym w ciągu historii – czyli okresach bez wojen i bez kryzysów: archeologach, dziedzicach, działkowcach, konserwatorce zabytków, murarzach, leśniczym, pachciarzu, rolnikach, sołtysie, społecznikach, ślusarzu-mechaniku i innych. 

    To nasza wspólna pamięć o wiejskiej codzienności, która na pewno nie znajdzie się w podręcznikach historii; ale wiejska, społeczna, niezależna od władzy, strona internetowa jest idealnym – by tak to ująć: polem eksploatacji dla takiej dziedziny wiedzy.

    Nie robimy tego dla sławy czy innych form rozgłosu. Ale miło nam, gdy ktoś dostrzeże efekt tej pracy. Czasami dostajemy informacje zwrotne z regionu, czy z Polski, że mało która wieś ma tak szczegółowo opisaną historię. I doceniamy, że Miejska Biblioteka Publiczna uznała, że warto poświęcić czas, prąd, amortyzację sprzętu, a przede wszystkim pracę swoich ludzi, żebyśmy o tej historii Czarnowca opowiedzieli. Nie tylko zresztą o historii, ale o naszych przygodach w czasie docierania do źródeł, dokumentowania i pisania. Opowiadaliśmy też o naturalnej ciekawości świata, która towarzyszy wyprawom rowerowym, narciarskim czy pieszym jednego czy drugiego z nas.

    Licznie zgromadzonej  publiczności przedstawiła nas dyrektor Biblioteki Katarzyna Kossakowska, a nasze nieuporządkowane myśli na jakiś logiczny tor kierowała prowadząca spotkanie Anna Wołosz. Chyba wyszło nieźle, bo przez pierwszą godzinę spotkania nikt nie wyszedł, a pytania od gości były mocno osadzone w meritum spotkania.

    Dziękujemy Wszystkim, którzy przyszli na spotkanie z nami. Dziękujemy za uwagę i za uważność. Wierzymy, że była to pierwsza, ale nie jedyna okazja, aby się spotkać i porozmawiać o lokalnych historiach.

    Spotkanie p.t.: „Historia regionu – Jacek Pawłowski i Marek Karczewski” odbyło się 19 lutego 2026 r.

    Po bardziej obszerną galerię zdjęć zapraszamy tu ->

    Foto w artykule i galerii autorstwa: Krzysztofa Chojnowskiego i Małgorzaty Szarwackiej

    Jacek Pawłowski, 20.02.2026 r.




    Poczta w Rzekuniu zamknięta…

    Informacja dla Mieszkańców, którzy korzystają z usług Poczty Polskiej.

    Od poniedziałku 16 lutego 2026 r. poczta w Rzekuniu przy ul. Kościuszki 40 zmienia godziny pracy.
    W zasadzie zmieniają się tylko godziny funkcjonowania placówki w piątki.
    Do tej pory poczta otwarta była w godz. 13.00-20.00, a od przyszłego piątku otwarta będzie w godz. 11.00-18.00 – zatem w godzinach 18:00-20:00 zostaje zamknięta.

    Fot: Krzysztof Chojnowski

    MK, 15.02.2026 r.




    Sikora – strażak z Czarnowca

    8 lutego 2026 r. jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej w Ostrołęce opublikowała list pochwalny skierowany do swojego druha. Oto treść listu:

    „W dniu 06.02.2026r. w Ośrodku Szkolenia w Pionkach Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie odbył się egzamin stanowiący zwieńczenie kursu KDR [Kierujących Działaniem Ratowniczym, tzw. Kurs Dowódców]. Do egzaminu z naszej jednostki OSP przystąpił 1-en strażak-ratownik, łącznie 31 strażaków z jednostek OSP z terenu województwa mazowieckiego zdając egzamin przed Komisją Egzaminacyjną z wynikiem pozytywnym. Głównym celem szkolenia było przygotowanie członków Ochotniczych Straży Pożarnych do kierowania działaniami ratowniczymi na poziomie interwencyjnym z umiejętnością dokonywania oceny sytuacji i podejmowania decyzji w działaniach ratowniczych.
    Arek
    Życzymy. Tyle samo powrotów, co wyjazdów. Niech walka z żywiołami i ratowaniem życia ludzkiego niesie za sobą zadowolenie wewnętrzne, oraz zdrowia, szczęścia oraz wszelkiej pomyślności w życiu osobistym i zawodowym. Niech podejmowane działania i służba drugiemu człowiekowi będą zawsze źródłem osobistej satysfakcji i społecznego uznania.”

    Arek odpowiedział:
    „Dziękuję bardzo za życzenia i za to, że mogę wspólnie z Wami podnosić kwalifikacje. Kurs dowódców to kolejny etap i mam nadzieję, że zobytą wiedzę jak najlepiej wykorzystam w działaniach. Służba w OSP to praca zespołowa i cieszę się, że mogę być częścią tak silnej ekipy.

    Co skłoniło do zadania kilku pytań naszemu Mieszkańcowi?
    W lokalnych mediach i mediach socjalnych napisano, że strażak Sikora Arkadiusz jest z Ostrołęki.
    Pominięto jednak fakt, że Arkadiusz Sikora – strażak pochodzi i mieszka w Czarnowcu.

    Śledząc już od wielu lat karty historii naszej wioski, nie mogę odgrzebać w pamięci, czy w Czarnowcu mieliśmy strażaków – przed II wojną światową, po wojnie i w czasach teraźniejszych.
    Według znaków na niebie i ziemii Arkadiusz Sikora to wyjątek.
    Gdybym tym wpisem popełnił błąd, to bardzo proszę o poprawienie, że jednak w Czarnowcu byli strażacy.

    Ponieważ Pan Arkadiusz jest bardzo zapracowanym człowiekiem, pytania przesłałem do małżonki Anny, która przekazała informację, że jeśli mąż znajdzie chwilę czasu – odpowie.
    Jak widać, przy zdyscyplinowaniu strażaka, nie trzeba było długo czekać na odpowiedzi.
    Oto one:

    MK – Parę dni temu odbył się egzamin stanowiący zwieńczenie kursu KDR (Kierujących Działaniem Ratowniczym), tzw. Kurs Dowódców. Na czym polegał ten kurs? O jakie działania ratownicze chodzi (na ziemi, na wodzie, w powietrzu)?

    AS – Kurs KDR to szkolenie dla strażaków, które przygotowuje do przejęcia dowodzenia nad akcją ratowniczą na miejscu zdarzenia, oceny sytuacji i zagrożenia, wydawania poleceń i koordynowania działań ratowników, współpracowania z innymi służbami (np. policją, pogotowiem), odpowiadania za bezpieczeństwo ratowników i osób poszkodowanych oraz prowadzenie dokumentacji działań.

    Działania ratownicze obejmują wszystkie akcje od gaszenia pożarów, wypadków drogowych, po działania na wodzie, czyli np. działania podczas powodzi, osoby tonące, wypadki na akwenach. Straż pożarna nie prowadzi typowego ratownictwa w powietrzu, ale zabezpiecza lądowiska śmigłowców i współpracuje z Lotniczym Pogotowiem Ratunkowym.

    MK – Dlaczego tylko 31 strażaków z woj. mazowieckiego przystąpiło do takiego kursu i ostatecznie egzaminu?

    AS – Aby przystąpić do kursu KDR trzeba spełnić określone warunki: odpowiedni staż i doświadczenie przez uczestnictwo w wielu akcjach, wcześniejsze szkolenia czy zarekomendowanie przez przełożonego. Trzeba też czuć się na siłach, aby w ekstremalnym stresie zachować zimną krew i wziąć odpowiedzialność za swoje decyzje. To, że z naszego województwa przystąpiło tyle osób, może wynikać z tego, że na każdy kurs jest ograniczona liczba miejsc oraz nie wszyscy mogą wygospodarować czas na taki intensywny kurs. Część druhów ma obowiązki prywatne lub zawodowe uniemożliwiające udział. Z naszej gminy kurs ukończył razem ze mną kolega Karol z OSP Rzekuń, którego serdecznie pozdrawiam oraz całą jednostkę OSP Ostrołęka i OSP Rzekuń.

    MK – Co spowodowało, że zdecydował się Pan na taki krok, na wydaje się bardzo dużą odpowiedzialność podczas kierowania akcjami ratowniczymi?

    AS – W jednostce OSP wskazane jest, aby więcej niż jedna osoba posiadała taki kurs, gdyż strażacy ochotnicy na co dzień pracują, wyjeżdżają lub chorują i nie zawsze osoba z uprawnieniami może być na akcji, a w każdym zastępie w momencie alarmu, musi znajdować się osoba uprawniona do kierowania działaniem ratowniczym. Oczywiście to duża odpowiedzialność, ale uważam, że doświadczenie zdobyte w trakcie służby oraz odpowiednie szkolenia przygotowują do tej roli. Traktuję to jako kolejny etap rozwoju i formę dalszego doskonalenia.

    MK – Czy znana nam cywilom (jako beneficjentom) wielka odpowiedzialność i poświęcenie strażaków daje Wam strażakom satysfakcję niesiena pomocy innym?

    AS – Tak, zdecydowanie daje nam to ogromną satysfakcję. Świadomość, że możemy realnie pomóc drugiemu człowiekowi w trudnym momencie jego życia, jest jednym z największych motywatorów w służbie. Oczywiście odpowiedzialność i ryzyko są wpisane w ten zawód, ale poczucie dobrze wykonanej pracy, uratowanego życia czy mienia rekompensuje trud i poświęcenie. Największą satysfakcję daje moment, kiedy nasze działania przynoszą efekt. Kiedy widzimy ulgę i wdzięczność w oczach poszkodowanych, zmęczenie mija natychmiast. To najpiękniejsza strona bycia strażakiem.

    MK – Jakie są najtrudniejsze chwile w Waszych akcjach?

    AS – Najtrudniejsze chwile w naszych akcjach to przede wszystkim te, w których zagrożone jest ludzkie życie, zwłaszcza dzieci. Bezsilność wobec żywiołu, wypadki drogowe, pożary domów, czy sytuacje, w których mimo podjętych działań nie udaje się uratować poszkodowanego, lub jego mienia – to momenty, które zostają w pamięci na długo.

    MK – Czy rodzina wspiera to, że wybrał Pan taki a nie inny styl gotowości niesienia pomocy przez wiele już lat?

    AS – Tak, wsparcie rodziny jest niezwykle ważne w naszej służbie. Działalność w Ochotniczej Straży Pożarnej wiąże się z dyspozycyjnością, wyjazdami o każdej porze dnia i nocy oraz dużą odpowiedzialnością. Moja żona martwi się o moje bezpieczeństwo, ale rozumie, że ktoś czeka na szybką pomoc, a mi to sprawia wiele satysfakcji. Bez zrozumienia i wsparcia najbliższych byłoby to znacznie trudniejsze.

    MK – Kiedy mężczyzna podejmuje decyzję, że chce być strażakiem?

    AS – Myślę, że decyzja o zostaniu strażakiem może rodzić się już w dzieciństwie, a nie raz przychodzi z czasem – gdy chce się robić coś ważnego i pomagać innym. To świadomy wybór drogi życiowej na którą człowiek decyduje się wtedy, gdy czuje, że chce robić coś więcej niż tylko pracować – chce służyć innym.

    MK – Mieszka Pan w Czarnowcu, ale nasza wieś nigdy nie miała ani remizy ani strażaków OSP. Skąd pomysł zaciągnięcia się do OSP?

    AS – Chęć działania nie musi być ograniczona miejscem zamieszkania. Moją inspiracją byli koledzy druhowie z OSP Ostrołęka i bliskość tej jednostki. To sprawiło, że zdecydowałem się do niej dołączyć. Dla mnie najważniejsze było to, żeby pomagać – niezależnie od tego, gdzie znajduje się jednostka. Poznałem wielu wartościowych ludzi i tworzymy teraz zgraną ekipę.

    MK – Czego życzy się strażakom gdy awansują, a czego gdy są wzywani do niesienia pomocy?

    AS – Gdy strażak awansuje, najczęściej życzy się mu “tylu samo powrotów, co wyjazdów”, “dalszego rozwoju i satysfakcji ze służby”.
    Natomiast gdy wyjeżdża do zdarzenia, najprostsze i najważniejsze życzenie brzmi: “bądźcie ostrożni i bezpiecznego powrotu”. Bo choć jedziemy pomagać innym, nasi bliscy i koledzy zawsze czekają, żebyśmy wrócili cali i zdrowi.

    MK – Ja wiem, niektórzy mieszkańcy Czarnowca również wiedzą, że oprócz służby w OSP jesteście Państwo razem z małżonką Anną właścicielami wspaniałej, atrakcyjnej firmy na letnie podróże po rzece Omulew. Czy w związku z tym myślał Pan może o prowadzeniu kursów ratowniczych na wodzie, w przypadkach gdy osoba z łódki/kajaka wypadnie do głębokiej wody? Jak sobie w takiej sytuacji radzić?

    AS – Prowadząc taką działalność turystyczną, zajmującą się spływami kajakowymi po rzece Omulew, zdajemy sobie sprawę jak ważne jest bezpieczeństwo uczestników.
    Nasze doświadczenie pokazuje, że prewencja jest kluczowa – odpowiednie przeszkolenie turystów, wyposażenie w kamizelki i instrukcje bezpieczeństwa znacząco zmniejszają ryzyko wypadków. Prowadzenie takiej działalności łączy się z dbałością o bezpieczeństwo na wodzie. Zawsze, w razie potrzeby, dzielę się wiedzą z zakresu pierwszej pomocy czy zachowania nad wodą.
    Bezpieczeństwo naszych gości to priorytet, a przeszkolenie strażackie daje mi profesjonalne przygotowanie. Rzeka na szczęście nie jest głęboka i jak do tej pory wywrotki kajakowe kończyły się jedynie śmiechem i mokrym ubraniem. Przy okazji zachęcamy do obserwowania naszej strony na Facebooku o nazwie: Turystyka Wodna Ostrołęka.

    MK – Lubi Pan chodzić do pracy, pomimo wielkiej niewiadomej, do jak poważnej akcji dziś wyjedziecie?

    AS – Tak. Ta niewiadoma, to część tej służby. Zawsze, gdy zawyje syrena, daje adrenalinę i gotowość do działania, mimo że nigdy nie wiadomo, jaka akcja nas dzisiaj czeka. Każdy wyjazd jest inny – od drobnej interwencji po poważne zagrożenie życia i mienia. Ta niepewność sprawia, że nasza służba jest tak wyjątkowa i satysfakcjonująca. Najważniejsze to zachować spokój, współpracować z zespołem i podejmować decyzje tak, aby zapewnić bezpieczeństwo poszkodowanym i ratownikom. Każda akcja, niezależnie od skali, uczy nas czegoś nowego i daje poczucie, że to, co robimy, ma realny sens.

      Dziękuję serdecznie za wyczerpujące odpowiedzi.
      Pytania zadawał Marek Karczewski.

      Panie Arkadiuszu,
      życzymy Panu samych satysfakcjonujących powrotów z każdej akcji.
      Gratulujemy awansu i z niecierpliwością oczekujemy na kolejny sezon z „Turystyką Wodną Ostrołęka” – z Czarnowca. 🙂

      Zdjęcia w artykule z kolekcji Państwa Anny i Arkadiusza Sikorów.

      Marek Karczewski, 14.02.2026 r.




      Historia regionu – Jacek Pawłowski i Marek Karczewski

      Historia regionu – Jacek Pawłowski i Marek Karczewski

      Spotkanie poświęcone lokalnej historii regionu

      Jacek Pawłowski

      Z wykształcenia i zawodu dziennikarz. W wolnych chwilach podróżuje rowerem i czyta książki, ale nigdy naraz. Nie ma wyprawy, z której nie przywiózłby ciekawej opowieści. Lokalne historie publikuje na stronie czarnowiec.pl i na swoim profilu.


      Marek Karczewski

      Kolarz, prezes, menedżer sportu, organizator wyścigów kolarskich, biegów i innych sportów. Sołtys, społecznik, miłośnik historii wsi Czarnowiec oraz historii ostrołęckich: kolarstwa, PKS-u, MOSiR-u.


      Zapraszamy 19 lutego 2026 r., godz. 18.00, MBP w Ostrołęce, ul Głowackiego 42

      źródło: https://mbpostroleka.pl/historii-regionu-jacek-pawlowski-i-marek-karczewski/




      To był wymarzony bal KGW

      To był wymarzony bal KGW

      Członkowie KGW Czarna Owca w Czarnowcu na zaproszenie nowo powołanego Zarządu Koła, który wybrano dopiero co, bo zaledwie w czwartek 7 lutego 2026 r. bawili się na Balu ponad Bale.

      To rzeczywiście była zorganizowana przez władze KGW znakomita okazja do świętowania nowego otwarcia w czarnowieckim stowarzyszeniu gospodyń i gospodarzy wiejskich.

      Wszystko zagrało!
      Przede wszystkim znakomita muzyka, która porwała uczestników do tańca, do białego rana.
      Na stołach przepyszne dania i przesympatyczna atmosfera w Świetlicy Wiejskiej w Czarnowcu.

      Na otwarcie balu zabrali głos członkowie Zarządu Koła.
      Jolanta, Marcin i Przewodniczący Andrzej przywitali członków KGW i zaproszonych gości z KGW w Drwęczy oraz stowarzyszenia Drwęczanka, życząc udanej zabawy.

      Zarząd Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu składa gorące podziękowania wszystkim członkom za zaangażowanie w przygotowanie balu.
      Pan Przewodniczący Andrzej dziękuje za przyjęcie zaproszenia do wspólnej zabawy przez Koło i Stowarzyszenie z Drwęczy.

      Pokazaliście swoim udziałem, że te nowe otwarcie nie jest przypadkowe i drzemią w nas ogromne siły do działania – podkreślił Przewodniczący.

      Tym któtkim wpisem chcemy wyłącznie zaakcentować o naszej integracyjnej imprezie.

      Więcej (wideo, zdjęcia) już niebawem…

      MK, 9.02.2026 r.




      Marka „Obiektyw na Czarnowiec”.

      „Obiektyw na Czarnowiec” – zgłoszenia, kolejny uczestnik.

      Gdy pod koniec listopada 2025 r. dyrekcja Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu ogłosiła konkurs fotograficzny pod nazwą: „Obiektyw na Czarnowiec”, do konkursu zgłosiło się 7 osób.
      O konkursie pisaliśmy tu ->

      Kto przystąpił do konkursu i jakie prace zaprezentował?
      To już praktycznie wiemy, bo pisaliśmy o tym tu:
      obiektyw-na-czarnowiec-wyniki/
      oleny-obiektyw-na-czarnowiec/
      agnieszki-obiektyw-na-czarnowiec/
      roberta-obiektyw-na-czarnowiec/

      Pierwotna koncepcja zakładała, że zaraz po ogłoszeniu konkursu przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Rzekuniu opublikuję ten właśnie wpis o moim zgłoszeniu – o wysłaniu na konkurs prac mojego autorstwa.
      Wyszło jednak inaczej i tekst oraz zdjęcia uczestników, którzy pochwalili się swoimi pracami publikuję jako ostatni. Możliwe, że publikując zdjęcia wielu z Państwa widziało już w sieci te obrazki, ale chcę pokazać je z „historią”, z jakimś któtkim opisem, który coś więcej powie o decyzji wysłania zdjęcia na konkurs.

      Marek Karczewski – Czarnowiec.pl

      Zdjęcie Nr 1

      Powszedni dzień. Ludzie wracają z pracy, a za oknem kojący widok naturalnej wsi.

      Zdjęcie powyższe przedstawia (jeszcze) wiejskie oblicze Czarnowca. Pomimo wjazdu nowoczesnego taboru autobusowego Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce Sp. z o.o. – w tym przypadku linii Nr 28 relacji: Ostrołęka – Czarnowiec – Borawe. Autobus odjeżdża spod dworca autobusowego o godzinie 20:16 oznaczony „Xg”, to znaczy, że: X – Kursuje w dni robocze: od poniedziałku do piątku, g – Nie kursuje w dniu 24.XII.
      Autobus porusza się w stronę traktu goworowskiego i dalej w stronę wsi Borawe. Jedzie drogą powiatową 2588W – ulicą Sosnową. Nazwę tej drogi/ulicy nadano Uchwałą Rady Gminy Rzekuń z dnia 16 grudnia 2011 r. Nr XIX/125/2011.12.16.
      Na zdjęciu, po prawej stronie widzimy obszar Czarnowca zwany przed laty „Sacharynem”.

      Komunikacja miejska na wsi…
      Czarnowiec został skomunikowany autobusami miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce dokładnie 23 grudnia 2013 r. czyli 12 lat temu. Mieszkańcy Czarnowca od tego dnia, w dni robocze mogą korzystać nieodpłatnie z dowozu do szkoły i zakładów pracy.
      Po więcej informacji o uruchomieniu linii 22 zapraszamy tu ->

      Tytuł zdjęcia: „Powrót na wieś”.

      Zdjęcie wykonano Apple iPhone 8, w środę 25 czerwca 2025 r. o godz. 20:34. Autor Marek Karczewski


      Zdjęcie Nr 2

      Aktywne miasta… i wsie.

      Tak nazywa się akcja rowerowa aglomeracji Bydgoszcz, która w tym roku (2025) miała swój początek o północy z 31 maja na 1 czerwca, a zakończyła się dokładnie o godz. 23:59 dnia 30 czerwca 2025 r. – „Ostatnim Kręceniem”.
      Zdjęcie zostało wykonane na drodze powiatowej 2588W – ulicy Sosnowej.
      Wracając do czerwcowej akcji „Aktywne Miasta”, gdzie cała Polska wsiada na rowery aby rywalizować ze sobą o tytuł Rowerowej Stolicy Polski należy przybliżyć kilka faktów tej trafionej inicjatywie.
      W 2025 r. ruszyła już 7. edycja tej rowerowej zabawy/rywalizacji. Mogą jeździć wszyscy! W tym roku do rywalizacji przystąpiło aż 200 samorządów – dokładnie 56 miast i 144 gminy. Na dwóch kółkach dla swoich miejscowości jeździło ponad 56 tysięcy aktywnych rowerzystów:
      – 41 992 dla miast!
      – 14 480 dla gmin!

      Tu opisywaliśmy zapowiedź edycji 2025 ->
      O podsumowaniu akcji w gminie (Czarnowcu) pisaliśmy tu ->

      Wypada w tym miejscu wspomnieć o znakomitych wynikach mieszkańców gminy Rzekuń i wsi Czarnowiec w ostatnich latach rywalizacji, gdzie aż na cztery starty podgrupy „Rzekuń” – rowerzyści z Czarnowca i gminy stali na podium w grupie „Ostrołęka” – czterokrotnie!
      2022 r. – miejsce PIERWSZE!
      2024 r. – miejsce DRUGIE,
      2021 r. i 2023 r. – miejsce TRZECIE.
      Wyniki szczegółowe podawaliśmy tu ->
      Tyle o akcji…

      Autor zdjęcia, w czerwcu 2025 r. siedział na rowerze 30 dni.
      Przejechał łącznie ponad 1830 km co dało średnią dzienną 61,010 km.
      W siodle ponad 80 godzin.

      W dniu wykonania zdjęcia pokonał jedynie 23,92 km, z powodu wyboru widocznego na zdjęciu roweru MTB, który służy do jazdy bezdrożami. To tak zwany „góral”, którym po szosie trudno wykręcić dystans na równi z „szosą”. 🙂
      Statystyka czerwca 2025 r. z aplikacji Strava.

      Ten dość długi wpis o powyższym zdjęciu i rowerze na czarnowieckiej ulicy chcę zakończyć bardzo, dla mnie ważnym aspektem. Ostatnio cały miesiąc (bez przerwy) siedziałem na rowerze – kręciłem kilometry w 1981 bądź 1982 roku! Minęło zatem 44 lata od osiągnięcia takiego wyniku. Jestem z tego dumny.
      ps. Gdy tylko dogrzebię się do dzienniczka kolarskiego z lat 1980-1986 postaram się udokumentować ten wspomniany czerwiec bez przerwy od roweru. 🙂

      Tytuł zdjęcia: „Rowerem ku słońcu”.

      Zdjęcie wykonano Apple iPhone 8, w środę 25 czerwca 2025 r. o godz. 20:38. Autor Marek Karczewski


      Zdjęcie Nr 3

      To zdjęcie może wyglądać dość dziwnie z powodu, że w kadrze nie ma całości Czarnowca, a za rowem granicznym widzimy Rzekuń.
      Zdjęcie, jak komunikuje tablica „koniec Czarnowca” (E18a) przedstawia koniec Czarnowca ale tak naprawdę jest to Czarnowca początek.
      W tym właśnie miejscu, na granicy Rzekunia i Czarnowca zaczyna się nasza wioska.

      Sam Czarnowiec jako wieś liczy sobie już 612 lat! Hucznie obchodziliśmy w 2023 r. jubileusz 610-lecia powstania Czarnowca. Opisów tego święta jest tak wiele, że w tym przypadku należy w wyszukiwarce portalu Czarnowiec.pl użyć frazy „610”.
      Jednym z opisów uroczystości jest ten ->

      Dlaczego zdjęcie Czarnowca końca i zarazem początku przedstawia również obiekt Pump Track Rzekuń?
      Od momentu powstania obiektu w 2019 roku większość użytkowników tego popularnego toru do kolarstwa grawitacyjnego mówi: „Pump Track na Czarnowcu”.
      Wspominaliśmy o budowie tu ->
      Pisaliśmy również o powołanym pierwszym społecznym administratorze Pump Tracka ->
      Obiekt jest mi bardzo bliski nie tylko ze względów odległości ale także z powodów emocjonalnych – powierzenia mi opieki nad nim w pierwszych latach funkcjonowania. Na obiekcie zorganizowaliśmy również kilka zawodów dla kolarzy grawitacyjnych.
      Obserwuję go bez mała z okien mojego domu, a że jest prawie integralną częścią Czarnowca – znalazł się na zdjęciu.

      Tytuł zdjęcia: „Pump Track na Czarnowcu”.

      Zdjęcie wykonano aparatem Apple iPhone 8, w czwartek 17 lipca 2025 r. o godz. 18:31. Autor Marek Karczewski


      Składam gorące podziękowania Pani Wioletcie Czaplickiej dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Rzekuniu oraz pracownikom za zorganizowanie konkursu.
      Gratuluję wszystkim uczestnikom z podium i pozostałym, którzy na podium się ne zmieścili.
      Dziękuję za zaproszenie na dekorację zwycięzców, która odbędzie się dnia 19.02.2026 r. w Laskowcu.
      Zachęcam do robienia zdjęć natury w Czarnowcu – wszystkie zmieszczą się w naszych galeriach – FOTO

      Marek Karczewski, 01.02.2026 r.