Do Biedronki najlepiej jeździć autem. To moja konkluzja ze spotkania w sprawie przejść dla pieszych, bo przejścia przy sklepie nie ma i nie będzie, przynajmniej przez najbliższych kilka lat lub, odpukać, do pierwszej drogowej tragedii.
Podjąłem próbę zwrócenia uwagi włodarzy na to, że przejścia dla pieszych powstają u nas tylko wzdłuż drogi, a nie w poprzek, co w moim przekonaniu jest zaprzeczeniem poprawy bezpieczeństwa. Poprosiłem więc Starostwo Powiatowe w Ostrołęce, aby przyjrzało się temu, jak dzieci wracające ze szkoły, po wyjściu z miejskiego autobusu na pętli, przechodzą przez ul. Goworowską w stronę ul. Kasztanowej. Samochody pędzą, przejścia brak, dzieci stoją na poboczu i czekają. To samo dzieje się na skrzyżowaniu ul. Goworowskiej z Łączną i Jodłową. Uświadomiłem sobie, że to dziwne, że przez tyle lat władza nie pomyślała, że przez ul. Goworowską (nazwa została nadana stosunkowo niedawno) w tych rejonach mogą chcieć przechodzić piesi.
Sytuacja jest dla mnie o tyle dziwna, że w obu przypadkach są to skrzyżowania asfaltowych dróg. Jeszcze do niedawna na skrzyżowaniu z ul. Łączną nie było nawet linii ciągłej. Moje pierwsze pismo pomogło, bo wymalowano kawałek ciągłej linii i obiecano, że wprowadzone zostanie ograniczenie prędkości do 50 km/h oraz powstaną oznakowane przejścia w rejonie ul. Kasztanowej i Łącznej z Jodłową.
Trwa to długo, ale z pozyskanych we wtorek informacji dowiedziałem się, że ogłoszono już przetarg na wykonanie dokumentacji nowej organizacji ruchu. Jest niemal pewne, że przejścia dla pieszych w rejonie ul. Kasztanowej i Łącznej powstaną jeszcze w tym roku. Inaczej skończył się mój wniosek o przejście w pobliżu Biedronki. Tego pomysłu urzędnicy nie poparli.

Przy sklepie przejścia nie będzie
Przejście w tym miejscu nie powstanie, jak to oficjalnie ujęto, „z powodu ograniczonej widoczności przez zakręt drogi”. Tłumaczyłem, że przecież przed zakrętem będzie stał znak ostrzegawczy o zbliżaniu się do przejścia, a następnie kolejny znak już przy samym przejściu. Opinie były różne. Padało, że brak przejścia jest czasem bezpieczniejszy niż samo przejście, że nie ma tu oświetlonej drogi i w nocy przejście będzie niewidoczne, a zarośnięte pobocza zasłaniają pieszych (moim zdaniem tak samo zasłaniają ludzi, którzy przechodzą przez jezdnię, gdy nie ma przejścia).
Wreszcie padło i to, że dla dobra pieszych lepiej, żeby przejścia nie było, bo wtedy pieszy bardziej upewnia się, czy jest na drodze bezpiecznie (nie wiem, czy są na to dowody/badania). Tłumaczyłem, że w okolicy powstaje kilkadziesiąt domów rocznie, głównie młodych rodzin z małymi dziećmi. Nie rozumiem, dlaczego przedsiębiorca budujący sklep na zakręcie nie był zobowiązany do tego, by zapewnić do niego dojazd i przejście. Pół żartem, pół serio, konkluzja była taka, że to Biedronka tylko dla zmotoryzowanych. Piesi muszą więc uważać na wyjeżdżające zza zakrętu auta. Kierowcy będą pędzić dalej bez żadnego znaku ostrzegawczego o tym, że w tym miejscu na drodze pojawiają się piesi.
O tym, że auta po ul. Goworowskiej pędzą przekonali się na własne oczy uczestnicy dzisiejszego spotkania, gdy minął nas z ogromną prędkością młody kierowca Volkswagena. Szybko wskazałem go jako przykład tego, co na tej drodze się dzieje każdego dnia i że obowiązuje tu ograniczenie do 70 km/h.

– O 70 km/h za szybko… – padło jako komentarz o stylu jazdy młodego kierowcy. Wnioski pozostały jednak bez zmian. Przejścia dla pieszych przy Biedronce nie będzie.
Krzysztof Chojnowski


Dla mnie to oczywiste, że bezpośrednio przy Biedronce przejściadla pieszych nie będzie. Kijem tego, kto zgodził się na lokalizację Biedronki w tym miejscu i po tej stronie. Wyjeżdzam codziennie z Sosniwej. Nie raz na wysokości Biedronki muszę uciekać na pobocze, bo inni użytkownicy drogi nie zachowują się bezpiecznie. Za Tobolicami mamy dopuszczalną prędkość 70 km/h. I nawet, jeśli auto jedzie tyle, to jest dość szybko, kiedy wychodzi z łuku, a z parkingu Biedronki wyjeżdza samochód, bo jeszcze przed chwilą wydawało się, że zza łuku nic nie jedzie, robi się gorąco. I na to wszystko najeżdża auto od Goworowa, ktore też jedzie min. 70 km/h. Wiecie o czym piszę? I teraz dołóżmy do tego pasy dla pieszych… tragedia gotowa!
Druga sprawa, to przejscia dla pieszych w Czarnowcu przez ul Goworowską. Mamy jedno, na przeciwko Sosnowej. Jak patrzę, jak próbują przejść przez nue dzieci wracające ze szkoły, to mi krew w żyłach zastyga. Przejście nie jest odpowiednio oznaczone, a dzieci chodzą tamtędy codziennie!!!! I to są dzieci z podstawówki, jeszcze małe. Czy zarządcy drogi nue stać na odpowiednie oznakowanie, oświetlenie tych pasów? Ja nie mówię, żeby od razu postawić sygnalizację świetlną kierującą ruchem, ale zwykłą ostrzegawczą. A może jednak mając na uwadze bezpieczeństwo wszystkich, również klientów Biedronki, warto o taką sygnalizację kierującą ruchem.na tym.skrzyżowaniu zainstalować? Zwonilo by to ruch w tej okolicy znacznie.