106 lat temu Józef Piłsudski przejął władzę. Ten dzień stał się symbolem.
W poniedziałek obchodzimy Narodowe Święto Niepodległości. 11 listopada 1918 r.
W dniach 9-11 listopada 2024 r. trwały intensywne prace przy budynku Świetlicy Wiejskiej aby na czas wielkiego święta narodowego nad nami zawisła Polska Flaga Narodowa.
Dziś bez zbędnej konspiracji, prawie o świcie członkowie Rady Sołeckiej ustawili maszt. Od teraz biało-czerwona może łopotać nad nami dla zachowania pamięci, tożsamości i spoistości narodowej. Odzyskaną niepodległość trzeba pielęgnować. Wywieszać flagę warto.
Jeśli ktoś jeszcze tego nie uczynił to proszę o wywieszenie flagi na znak naszej polskości.
Serdecznie dziękuję za realizację planu, Panom: – Piotr Mierzejewski – Przewodniczący Rady Sołeckiej – Mateusz Paszczyk – członek – Zenon Dzwonkowski – Czarnowiec – Andrzej Paszczyk – Rzekuń – Norbert Siemiątkowski – Rzekuń – Bogusław Kwiatkowski – Czarnowiec
Ustawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek KarczewskiUstawienie masztu w dniach 9-11.11.2024 r. Foto: Marek Karczewski
Maszt został zakupiony za kwotę 2000 zł., ze środków finansowych Funduszu Sołeckiego 2023 r.
Marek Karczewski
Dobrzy ludzie zawsze wspierają…
Category: NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Dobrzy ludzie zawsze wspierają…
z trasy spaceru
Organizacja jakiegokolwiek wydarzenia wiąże się zawsze z ryzykiem „wpadki” organizacyjnej. Wiąże się również z wytężoną pracą ekipy Organizatorów…
Dziś, tydzień przed 11. edycją Spaceru Leśnego „Liczenie Liści” chciałbym w telegraficznym skrócie naświetlić jak WYŁĄCZNIE dobra współpraca może doprowadzić do realizacji zamierzonych celów.
Jako sołtys Czarnowca od 2019 roku wiem, że co rok i za każdym razem, podczas wspólnego planowania wydarzeń skierowanych do WSZYSTKICH mieszkańców, mogę liczyć przy organizacji na stałą, zaangażowaną liczbę osób. Nigdy, żadna impreza nie jest organizowana przez jednego człowieka – choć w zapowiedziach napisałem „sołtys zaprasza”. Tak, sołtys zaprasza ale nie jako celebrity, który przybędzie wyłącznie do zdjęcia na podium. Nie jako przywódca narodu czy jako osoba, która próbuje potwierdzić poczucie własnej wartości. Organizator to ZESPÓŁ wspaniałych ludzi!
Chciałbym podkreślić jeszcze przed niedzielnym wydarzeniem, że jestem dumny z niezawodnych „pomocników”! W tym roku na liście Organizatorów są: – Jacek Pawłowski – Przodownik Czarnowca, – Teresa Łępicka – Przodownik Czarnowca, – Beatka i Andrzej Paszczykowie – nominaci :), – Małgorzata Karczewska – pomaga mi od 33. lat!
Są także ludzie wspierający i biorący czynny udział w tym aby spacer był jeszcze lepszy: – Pani Anna Nosek z Rzekunia – bratanica kpt. Aleksandra Bednarczyka „Adama”, – i kilkoro, zawsze aktywnych członków KGW Czarna Owca w Czarnowcu.
W tym właśnie miejscu chciałbym zaapelować o dość niewielką, ale potrzebną „cegiełkę” przy organizacji. Jeśli chcesz pomóc po prostu zadzwoń 533 613 913 lub napisz wiadomość SMS czy MSG.
W ostatnim czasie, docierają do sołtysa zgłoszenia o wałęsających się, groźnych psach na Osiedlu Działkowym. Nie są to psy bezpańskie. Informuję co należy zrobić w sytuacji kontaktów z niezopiekowanymi przez właścicieli psami.
Opiekun musi kontrolować zwierzę!
Zgodnie z art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt zabrania się puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna. Artykuł 77 kodeksu wykroczeń stanowi, że kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 1000 złotych albo karze nagany.
Nie oznacza to jednak, że w stosunku do każdego psa konieczne do zachowania środki ostrożności będą zawsze takie same. Opiekun zwierzęcia, który nie prowadzi psa na smyczy, ale kontroluje go „w stopniu gwarantującym bezpieczeństwo publiczne” (wyrok NSA z 27 czerwca 2017 r., sygn. akt II OSK 3039/15, LEX nr 2380250) nie będzie naruszać ani omawianego przepisu kodeksu wykroczeń, ani art. 10a ust. 3 ustawy o ochronie zwierząt.
Za zachowanie zwierzęcia odpowie jego właściciel, na podstawie art. 431 Kodeksu cywilnego.
Artykuł stanowi: § 1. Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy. § 2. Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialna według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego.
Bardziej szczegółowo zasady są określone na poziomie gmin.
Do określenia szczegółowych obowiązków opiekuna psa w kontekście jego przebywania w przestrzeni publicznej upoważniona jest rada gminy, która czyni to w drodze regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. W przypadku naszej gminy za tę kwestię odpowiada upoważniony pracownik Urzędu Gminy w Rzekuniu, do którego należy zgłaszać wszelkie naruszenia w zakresie niezaopiekowanych psów.
Gminy nie mogą dowolnie ustanawiać, sposobu, w jaki mają być wyprowadzane psy. Ich zadaniem jest doprecyzowanie zasad poruszania się z psem w przestrzeni publicznej, a nie wprowadzanie bezwzględnych nakazów lub zakazów.
Wałęsające się (groźne) psy zgłaszać można wyłącznie w dni robocze, w godzinach pracy urzędu. Telefon: 29 643 20 00
Gmina może odłowić tylko bezpańskie psy. Psy, które mają właścicieli nie mogą być odławiane.
Przypadki psów agresywnych, atakujących przechodniów, szczególnie jeśli wystąpi niebezpieczeństwo pogryzienia, należy natychmiast zgłaszać na Policję, która podejmując interwencję, powiadomi też lekarza weterynarii, działającego na zlecenie gminy.
Właścicielu/właścicielko! Jeśli twój pies stwarza jakiekolwiek zagrożenie dla ludzi, masz OBOWIĄZEK ZABEZPIECZENIA go w taki sposób aby wszyscy na drodze publicznej czy innym otwartym terenie czuli się bezpiecznie – nie obawiali się ataku psa!
Apeluję do właścicieli psów o rozsądek.
Marek Karczewski
W tym niezwykłym zgrupowaniu walczyła „Ksenia”/”Xenia”
Category: Historia,NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Jak poleciłbyś komuś książkę?
„Zrób zdjęcie książki, którą chcesz polecić.Opublikuj je w mediach społecznościowych, takich jak Facebook lub Instagram.Napisz wers o tym, dlaczego książka Ci się podobała.Udostępnij post szeroko!” – mówi internet.
Pytania są następujące: Czy każdą książkę można polecić w taki sam (według powyższego schematu) sposób? Czy każdy dziś musi mieć fejsa i insta?
Nigdy nie byłem bibliofilem, a na dodatek nie lubiłem (bądź nie rozumiałem) historii z lat szkolnych. Tłumaczę to sobie w taki sposób, że to co było w programach nauczania nie zyskało mojej sympatii. Tak jak zawsze wybierałem pomiędzy rowerem a piłką kopaną ten pierwszy rodzaj aktywności, tak dziś wybieram naszą lokalną historię – to mi się podoba. Zaznaczam, że nie rezygnuję z przyjemności uprawiania sportu na dwóch kółkach!
Dziś gdy wpadnie mi w ręce pozycja książkowa, która w jakimś stopniu odnosi się do naszej, lokalnej historii to już wiem, że trzeba ją polecić sympatykom okolic, w których żyjemy. Tę ostatnią, którą dziś w skrócie przedstawię otrzymałem do przeczytania od kolegi z pracy, Pana Mariusza Dawidko, a właściwie z biblioteczki Mai i Mariusza 🙂
Co ciekawego wypatrzyłem w książce Bartosza Nowożyckiego „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″”?
Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r. – okładka
„Drodzy Czytelnicy! Oddajemy do Waszych rąk książkę o niezwykłym ugrupowaniu — batalionie Armii Krajowej noszącym kryptonim „Czata 49″. To jeden z najwaleczniejszych oddziałów Powstania Warszawskiego, który był przerzucany w najbardziej niebezpieczne rejony Stolicy, walcząc z ogromną przewagą wroga. Miejscem koncentracji batalionu była Wola i okolice Cmentarza Ewangelicko-Augsburskiego. To tam, w rejo-nie ulic Okopowej, Wolskiej i Młynarskiej, batalion rzucony był od razu w silny ogień powstańczych zmagań. Przez kilka dni walczył w rejonie Cmentarza Powązkowskiego, w ramach Zgrupowania „Radosław”. Później został skierowany na Muranów, aby wspierać broniące się Stare Miasto. Po miesiącu bohaterskich walk „Czata 49″ wykonywała również zadania tzw. desantu kanałowego ze Starego Miasta na plac Krasińskich. To nie był koniec powstańczej epopei. Oddziały „Czaty 49″ przedarły się aż na Czerniaków, gdzie walczyły o utrzymanie Przyczółka Czerniakowskiego, by pod koniec Powstania powrócić znów kanałami do Śródmieścia w rejon ulicy Kruczej. Na bohaterskim szlaku batalionu poległo oko-10 dwustu żołnierzy, w tym wielu oficerów. Opis tych bohaterskich zmagań „Czaty 49″ stanowi treść książki autorstwa Bartosza Nowożyckiego, który swoje lata studiów uniwersyteckich poświęcił na zebranie materiałów do jej napisania. Książka skomponowana jest w sposób niezwykle przejrzysty. Autor umiejętnie potrafi wciągnąć Czytelnika w fascynujące powstańcze losy tego batalionu. Mamy świadomość, że mimo wielu publikacji o Powstaniu Warszawskim właśnie ten odcinek zmagań walk o wolność Stolicy, który wyznaczał bojowy szlak batalionu „Czata 49″, jest stosunkowo mało znany. Spodziewamy się, że wszyscy Czytelnicy, a szczególnie młodzi, zainteresują się tym niezmiernie ważnym fragmentem dziejów Powstania Warszawskiego. Książka ta stanowi kolejny przykład niezwykłego bohaterstwa żołnierza Armii Krajowej, połączonego z wzorowym wypełnianiem żołnierskiego obowiązku w niezwykle dramatycznych warunkach. Zapraszamy do interesującej lektury. Ppłk Czesław Cywiński Prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej„
Dlaczego „Czata 49” i jego opis?
Pisaliśmy już wielokrotnie o tym ugrupowaniu w kontekście walk powstańczych, wspominając przy tym Ludwikę Wyszomirską z Czarnowca – „Ksenię”/”Xenię”. Spośród wielu jednostek Armii Krajowej biorących udział w Powstaniu Warszawskim batalion „Czata 49″ jest jedną z nielicznych, które nie doczekały się dotychczas naukowego opracowania swych dziejów. Wzmianki o nim pojawiają się w pracach naukowych poświęconych Zgrupowaniu „Radosław”, którego „Czata 49″ byk częścią. Praca ma na celu przedstawienie dziejów batalionu oraz ukazanie niepośledniej roli, jaką w Powstaniu Warszawskim odegrali jego żołnierze.
Przez 63 dni Powstania Warszawskiego batalion „Czata 49″ przeszedł bardzo długi i krwawy szlak bojowy z Woli przez Stare Miasto, Śródmieście, Czerniaków, Mokotów, skończywszy znów w Śródmieściu. Żołnierze „Czaty 49″ wzięli udział w dramatycznych i krwawych walkach o takie obiekty, jak: cmentarze na Woli, magazyny na ul. Stawki, Dworzec Gdański, szpital Św. Jana Bożego.
Z początkowego składu batalionu, który liczył 120 osób, „Czata 49″ rozrosła się w okresie walk na Starym Mieście do ponad 300 żołnierzy. W ostatnich dniach Powstania pozostała już tylko nieliczna, około osiemdziesięcioosobowa grupa żołnierzy.
W PRL zostali pozbawieni chwały należnej obrońcom Ojczyzny i zrównani z konfidentami oraz pospolitymi przestępcami – czytamy w książce.
Oprócz dokładnych opisów poszczególnych walk i szlaków batalionu możemy tu znaleźć skany dokumentów (wniosków) do odznaczeń bohaterów. Jeden z wniosków dotyczy również mieszkanki Czarnowca – Ludwiki Wyszomirskiej „Xenia”.
Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r. Skan wniosku o odznaczenie „Xseni” Krzyżem Walecznych.Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r.Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r.
Podpisał: Witold mjr Tekst na dokumencie pisany odręcznie: „Płk. Wachowski Przedstawiam z poparciem D-ca Grupy „Radosław” 12.8.44. Bolek mjr”
Poniżej skan wniosku oraz tłumaczenie autora.
Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r.Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r.
Wybrane strony z polecanej książki.
Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r.Książka „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″” – 2008 r. Skwer w Warszawie.
Zachęcam do lektury.
Źródło (cytaty, skany, zdjęcia) – „Batalion Armii Krajowej „Czata 49″”, Bartosz Nowożycki
Dziś uroczystość Wszystkich Świętych, jutro Dzień Zaduszny – szczególne dni kiedy odwiedzamy naszych bliskich na cmentarzach…
Śpieszmy się
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy tylko co nieważne jak krowa się wlecze najważniejsze tak prędkie że nagle się staje potem cisza normalna więc całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście przychodzi jednocześnie jak patos i humor jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon żeby widzieć naprawdę zamykają oczy chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
Ponownie przeżywamy okres wspomnień o naszych najbliższych, których już z nami nie ma (ciałem). Są jednak zawsze z nami Ci, o których nadal pamiętamy, mówimy, piszemy, wspominamy! W przeddzień Wszystkich Świętych nadarza się kolejna okazja do wspomnień o zmarłych, o których nierzadko jeszcze nie słyszeliśmy. Dziś chcielibyśmy przypomnieć sympatykom historii czarnowieckiej o bohaterze naszej ziemi, bo tu zaczęła się Jego droga.
Wiele publikacji internetowych przewija się obecnie przez nasze komputery i telefony, wiele publikacji papierowych wpada w nasze ręce gdy odwiedzamy biblioteki czy czytelnie. Gdy wpadł mi w ręce Zeszyt Towarzystwa Przyjaciół Ostrołęki nie omieszkałem wyszukać w indeksie Czarnowca. Znalazłem tam wzmiankę o naszym ziomku, z czego bardzo się ucieszyłem. Gdy zagłębiłem się w tekst okazało się, że inspiracją do popełnienia poniższego wpisu jest moja nauczycielka Pani Zofia Gajewska, która uczyła mnie języka rosyjskiego w murach ZSZ nr 1 w Ostrołęce. Okazało się, że Pani Zofia to córka bohatera tej publikacji – urodzonego dość dawno temu, ale w „naszym” Czarnowcu. Foto z licznym ciałem pedagogicznym (i Panią Gajewską z Budnych) pozyskane ze strony ZSZ Nr 1 w Ostrołęce.
Kazimierz Budny, urodzony w Czarnowcu
Ok. 1917 rok. Rodzina Kazimierza Budnego. Kazimierz w pierwszym rzędzie, stoi obok matki w mundurku szkolnym z zeszytem w rękach.
Kazimierz Budny urodził się 14 marca 1909 roku w Czarnowcu, gmina Rzekuń, powiat ostrołęcki, syn Franciszka i Franciszki z Damięckich. Kazimierz wychowywał się w rodzinie wielodzietnej w Niedźwiadnej koło Pisza. Ukończył gimnazjum klasyczne w Sejnach, a potem szkołę podchorążych w Ostrowi Mazowieckiej – Komorowie. Do wybuchu II wojny światowej służył w 33 pułku piechoty w Łomży. W czasie okupacji, jako porucznik AK o pseudonimie „Zbigniew”, walczył w Obwodzie AK Sokołów Podlaski. W czerwcu 1944 roku pełnił funkcję zastępcy komendanta tego Obwodu AK.
Sejny, jesień 1926 rok. Kazimierz Budny stoi w drugim rzędzie, pierwszy od lewej.
Kazimierz Budny był komendantem rejonu AK na terenach miejscowości: Jabłonna Lacka, Sterdyń, Kosów Lacki i Treblinka. Jak wspomina w liście do Budnego z 27 lipca 1971 roku lekarz rejonowy AK na terenie wymienionego wyżej terenu – Kazimierz de Larzak, pseudonim „Orlicz”, pochodzenia francuskiego. Oto fragment listu lekarza de Larzaka.
„…W 1943 roku bezpośrednio moim dowódcą, któremu podlegałem byliście Wy-poruczniku „Zbigniew” – jako komendant miejscowego rejonu AK. Obstawę oraz środki transportu, w trakcie wyjazdów do rannych, zapewniał z Waszego rozkazu „Jagoda”, dowódca plutonu do specjalnych zleceń”. („Jagoda” – Olek Tomaszewicz, syn Adama Tomaszewicza – został wywieziony, krótko po wyzwoleniu, do Lublina i tam rozstrzelany. Kazimierz de Larzak w liście do Budnego pisze – „…nie było tygodnia, bym raz lub dwa, nie wyjeżdżał na całą noc do naszych rannych, wszystkich miejscowych organizacji, a drugie tyle do Żydów chorych bądź rannych, tułających się po puszczy sterdyńskiej na odcinku Ceranów – Przewóz Nurski, w odległości 1 km od Bugu, na kolonii wdowy po lekarzu – pani Dobkowskiej. Tam byli zwożeni ranni…”
Podkomendni Kazimierza Budnego (w tym lekarz de Larzak) często uczestniczyli lub organizowali akcje bojowe przeciw Niemcom w trosce o ochronę ludności tamtejszych wsi w rejonie AK lub dla ratowania Żydów. W drugiej połowie 1943 roku żołnierze porucznika „Zbigniewa” przy jego czynnym udziale i pomocy medycznej lekarza oraz jego współpracowników uratowali 17 Żydów, uciekinierów z Treblinki. We wspomnianym już liście lekarza do Budnego znajdują się również takie opisy akcji:
„…Miałem wprawdzie środki przeznaczone dla rannych żołnierzy z rejonu AK, ale użycie ich dla ratowania 17 Żydów wymagało akceptacji Waszej – poruczniku „Zbigniew”. Otrzymałem nie tylko zgodę, ale jeszcze polecenie zgłoszenia się po żywność dla nich. Wciągu 3 dni doprowadziliśmy Żydów do jakiego takiego stanu i zebraliśmy odzież. Wszystko działo się w wielkim strachu, bo groziło zagładą wszystkich i także całej wsi. Dzięki Wam poruczniku i „Jagodzie” odtransportowaliśmy Żydów do puszczy ceranowskiej…”
Legitymacja wojskowa Kazimierza Budnego. W okresie wojny to porucznik „Zbigniew”. Wydana dnia 13 października 1950 r.
Dowódca I batalionu 13 pułku piechoty
Z rozkazu i pod dowództwem Kazimierza Budnego „Zbigniewa” zorganizowana była akcja pod Dębem. We wsi Wielkopole został zamordowany przez żandarmerię kosowską w sposób bestialski członek AK-plutonowy Iwanowski. Akcja miała być odwetem za ten mord oraz za represje na ludności tamtejszej, za wywózki do Rzeszy, a jednocześnie miała sprawiać wrażenie, że w terenie działają duże grupy spadochroniarzy… – Ten wątek początkowo zamieściłem z myślą o uzupełnieniu go w momencie pozyskania większej ilości informacji. Z pomocą przyszedł niezastąpiony Jacek Pawłowski, który podesłał link do pewnego artykułu na stronie dawny.pl. W artykule Jarosława Stryjka, w ostatnim akapicie znajdujemy taki wpis o naszym komendancie:
„W obwodzie węgrowskim, z uwagi n nasycenie terenu przez wojska niemieckie, III batalionu uległ podziałowi i pozostałymi żołnierzami dowodził por. Władysław Rażmowski ps. “Poraj”, którego szczegółowej struktury nie znamy. Po wojnie utrwalił się pogląd, część “Poraja” stanowiła IV batalion 32 pp. Od lat “70, por. Władysław Rażmowski zaczął twierdzić, że był dowódcą I batalionu 13 pp. Ze źródeł wiemy, że I batalionem 13 pp dowodził Kazimierz Budny “Zbigniew” a II batalionem mjr Czesław Majewski “Moro”. Te dwa bataliony były odtwarzane przez Obwód AK w Sokołowie Podlaskim.„
Pod koniec II wojny światowej Kazimierz Budny został awansowany przez dowództwo AK w Londynie do stopnia kapitana. Za udział w wojnie obronnej 1939 r. i dowodzenie oddziałami partyzantów Armii Krajowej, za narażanie życia w imię wolności Ojczyzny, Kazimierz Budny został w późniejszych latach odznaczony medalami. Niestety, lata w których był odznaczany „Zbigniew” to okres (nadal) głębokiego komunizmu i ciągłych wpływów Rosji. Medale i legitymacje wręczane bohaterom przez komunistyczne władze zostały pozbawione korony z głowy orła. Korona wróciła dopiero na głowę orła 31 grudnia 1989 roku, choć zdarzył się również wyjątek. Taki wyjątkowy medal otrzymał „Zbigniew”.
Porucznik Kazimierz Budny „Zbigniew” został odznaczony:
„Medalem Zwycięstwa i Wolności 1945 r.” – 26.03.1973 r. – podpisał Henryk Jabłoński
„Medal Zwycięstwa i Wolności 1945” – polskie państwowe odznaczenie wojskowe ustanowione dekretem Rady Ministrów zatwierdzonym przez KRN z dnia 26 października 1945 roku „…w celu upamiętnienia zwycięstwa Narodu Polskiego i Jego Sprzymierzeńców nad barbarzyństwem hitlerowskim i triumfu idei wolności demokratycznej oraz dla odznaczenia osób, które swoim działaniem lub cierpieniem w kraju lub zagranicą w czasie do 9 maja 1945 roku przyczyniły się do tego zwycięstwa i triumfu…”.
Odznaką Medalu Zwycięstwa i Wolności 1945 r. w pierwszej wersji był krążek wykonany z brązu o średnicy 33 mm. Na awersie umieszczony był Orzeł państwowy, w otoku z liści dębowych, w górnej części napis KRN, lecz wersja ta nie została wprowadzona. Ostateczna wersja, usankcjonowana przepisami w 1946 to krążek o średnicy 33 mm, patynowany na brązowo, na awersie, którego znajduje się Orzeł państwowy, a wokół medalu znajduje się napis: KRAJOWA RADA NARODOWA. W dolnej części medalu są dwa związane liście dębowe. Na rewersie medalu umieszczony jest napis w czterech wierszach oddzielonych poziomymi liniami: RP – ZWYCIĘSTWO – I WOLNOŚĆ – 9.V.1945.
W 1945 ustanowiono wstążkę posiadającą w linii pionowej barwę po połowie czerwoną i białą. Od 1946 wstążka medalu była szerokości 35 mm i składała się z 3 pasków czerwonych i 2 białych szerokości 7 mm, rozmieszczonych na przemian. Od 1960 określono szerokości wstążki na 33 mm.
Medalem „Za udział w wojnie obronnej 1939 r.” – 11.07.1984 r. – podpisał Henryk Jabłoński
Medal „Za udział w wojnie obronnej 1939” – polskie pamiątkowe odznaczenie państwowe ustanowione ustawą z dnia 3 lipca 1981 roku jako wyraz uznania dla osób, które brały czynny udział w wojnie obronnej toczonej przez Polskę z niemieckim najeźdźcą w dniach od 1 września do 6 października 1939 roku. Powstał jako próba pozyskania przychylności społeczeństwa dopominającego się prawdy po 1980. Podobnie jak ustanowiony w tym samym czasie w podobnym celu Warszawski Krzyż Powstańczy, mógł być nadawany pośmiertnie, a także obywatelom innych państw mającym obywatelstwo polskie w chwili wydarzeń nim upamiętnianych.
Medal ten był też pierwszym peerelowskim odznaczeniem z wizerunkiem ukoronowanego orła wojskowego.
Medal zgodnie z ustawą nadawany był jednorazowo:
żołnierzom regularnych jednostek i oddziałów Wojska Polskiego, Korpusu Ochrony Pogranicza i Straży Granicznej, formacji Obrony Narodowej oraz zakładowych i terenowych oddziałów czynnej obrony przeciwlotniczej
członkom nieregularnych oddziałów ochotniczych oraz innych oddziałów i grup obronnych
członkom zmilitaryzowanych formacji pomocniczych
członkom organizacji szkolnych, drużyn harcerskich i innych organizacji i grup obronnych młodzieży pracownikom służb publicznych, zakładów użyteczności publicznej i innych zakładów pracy oraz innym osobom, które włączyły się czynnie do walki obronnej.
Odznaka medalu „Za udział w Wojnie Obronnej 1939” została zaprojektowana przez artystę rzeźbiarza Edwarda Gorola. Odznakę stanowił krążek o średnicy 40 mm, wykonany ze stopu posrebrzanego i oksydowanego. Na awersie znajduje się orzeł według wzoru obowiązującego w Wojsku Polskim w 1939 roku oraz pod nim data 1939. Na rewersie znajdował się napis ZA UDZIAŁ W WOJNIE OBRONNEJ – OJCZYZNA. Pomiędzy dwoma ostatnimi wyrazami znajdują się dwa skrzyżowane miecze. Wstążka medalu była szara o szerokości 40 mm, a przez środek wstążki przechodzi pas w kolorach białym i amarantowym (kolory wstążki Krzyża Walecznych).
„Krzyżem Partyzanckim” – 26.02.1986 r. – podpisał Wojciech Jaruzelski
Dekretem Rady Ministrów z dnia 26 października 1945 roku ustanowiono wojskowe odznaczenie państwowe, tzw. Krzyż Partyzancki. Odznaczenie zatwierdzone przez Krajową Radę Narodową, zostało wprowadzone „w celu upamiętnienia bohaterskiej walki zbrojnej żołnierzy oddziałów partyzanckich z hitlerowskim okupantem o Niepodległość, Wolność i Demokrację oraz celem nagrodzenia bojowych zasług w tej walce”. Ustawa z dnia 17 lutego 1960 roku o orderach i odznaczeniach w Art. 11 wyszczególniła Krzyż Partyzancki jako odznaczenie wojenne stanowiące nagrodę za udział w walkach partyzanckich z hitlerowskim okupantem. Od 1960 Krzyż Partyzancki zajmował miejsce za Złotym Medalem Zasłużonym na Polu Chwały, a przed Medalem „Za waszą wolność i naszą”, a od 1992 roku – po obecnie obowiązujących odznaczeniach państwowych. Odznaczenie było nadawane jednorazowo organizatorom, dowódcom i członkom oddziałów partyzanckich walczących z Niemcami na terenie Polski, a także Polakom walczącym w oddziałach partyzanckich na terenie ZSRR, Jugosławii i Francji oraz cudzoziemcom walczącym w oddziałach partyzanckich na terenie Polski. Odznaczenie nadawało Prezydium Krajowej Rady Narodowej w drodze uchwały, od 1952 roku Rada Państwa, a od 1989 roku Prezydent RP. Z dniem 8 maja 1999 nadawanie Krzyża Partyzanckiego uznano za zakończone.
Odznakę Krzyża Partyzanckiego stanowi mosiężny, złocony krzyż równoramienny o wymiarach 38×38 mm z brzegami zakończonymi ornamentowanym obramowaniem. Na awersie pośrodku krzyża widnieje orzeł, a na ramionach napis ZA – POLSKĘ – WOLNOŚĆ – i LUD). Na rewersie na poziomych ramionach widnieje napis PARTYZANTOM, na górnym pionowym ramieniu data 1939, a na dolnym data 1945. Wstążka odznaczenia ma kolor ciemnozielony o szerokości 35 mm, z czarnymi paskami szerokości 7 mm po bokach, umieszczonymi 2 mm od jej brzegu.
Po wojnie Kazimierz Budny przez kilka lat mieszkał w Ostródzie. Tam ożenił się z Reginą Hurko – też byłą żołnierką AK, potem nauczycielką. W 1949 roku urodziły się Kazimierzowi i Reginie bliźniaczki – Stanisława i Zofia.
Ojciec Reginy Budnej z Hurków – Konstanty Hurko był inżynierem budowy mostów. Jego praca wpisała się w historię Ostrołęki. Mianowicie był on budowniczym drewnianego (starego) mostu na Narwi. [Obecnie w tym miejscu stoi most im. gen. Antoniego Madalińskiego, wybudowany w 1994 r.] Foto z tablicy FB Pana Remigiusza Makowieckiego. Most drewniany 1912 r.
W 1953 roku rodzina Budnych przeprowadziła się do Ostrołęki. Kazimierz Budny – pracował w Spółdzielni Inwalidów „Narew” na stanowisku wiceprezesa. Pracował tam aż do przejścia na emeryturę.
Legitymacja ubezpieczeniowa Kazimierza Budnego”. Ostrołęka, 18 lipca 1960 r.
Kazimierz Budny – komendant „Zbigniew” – żyjąc w wyzwolonej Polsce, niechętnie opowiadał nam dzieciom o tamtych strasznych przeżyciach wojennych zmagań z wrogiem – mówią córki Stanisława Budna i Zofia Gajewska. [Stanisława zmarła 31 marca 2024 r.] Czasem coś opowiedział podczas świąt Bożego Narodzenia, po wieczerzy wigilijnej lub w pierwsze święto, kiedy wytworzył się ciepły rodzinny nastrój. Wtedy otwierał się na trudne wspomnienia. O jego udziale w organizacji, w walkach AK najwięcej dowiedziałyśmy się z listu doktora de Larzaka i rozmowy z nim samym (mieszkał w Sopocie). edit 3.11.2024 r.: Z informacji przekazanych od jednego z absolwentów ZSZ Nr 1 dowiadujemy się, że Pani Zofia Gajewska (druga córka „Zbigniewa”) również zmarła w 2024 r.
Po latach – w 1988 roku – współtowarzysze walk, którym udało się przeżyć, spotkali się na Zjeździe żołnierzy AK w Łomży.
Łomża, 14 sierpnia 1988 r. Zjazd Akowców w Łomży, Kazimierz Budny drugi od lewej
Sławomir Mierzejewski chrześniak Kazimierza Budnego zadedykował jeden ze swoich wierszy Pamięci Ojca Chrzestnego.
Kazimierz Budny zmarł 1 kwietnia 1991 roku, małżonka Regina Budna zmarła 26 września 2004 roku, córka Stanisława Budna zmarła 31 marca 2024 r. Spoczywają na ostrołęckim cmentarzu parafialnym – sektor L N/21. Foto: Marek KarczewskiKazimierz Budny zmarł 1 kwietnia 1991 roku, małżonka Regina Budna zmarła 26 września 2004 roku, córka Stanisława Budna zmarła 31 marca 2024 r. Spoczywają na ostrołęckim cmentarzu parafialnym – sektor L N/21. Foto: Marek Karczewski
Po oryginalny tekst opowieści córek Budnych odsyłamy do publikacji książkowej. Tam odnajdą Państwo również inne interesujące historie.
W tym roku Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce zwróciło się do rodzin o pamiątki, w następujący sposób:
W przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych odwiedziliśmy cmentarz parafialny w Ostrołęce i ponad 150 grobów ostrołęczan oraz mieszkańców regionu – osób ważnych dla historii naszego miasta i okolic. Zmówiliśmy krótką modlitwę, zapaliliśmy skromny znicz… Przy zniczach znaleźć można też prośbę skierowaną do rodzin zmarłych. Zachęcamy do podzielenia się z Muzeum informacjami, pamiątkami po bliskich, którym Ostrołęka (i nie tylko) tak wiele zawdzięcza. Z góry za wszystko dziękujemy.
Każda kolejna historia osób i zdarzeń związanych z naszą miejscowością pojawi się na naszych łamach. Możemy wyłącznie uchylić rąbka tajemnicy, że będzie ich jeszcze wiele…
Źródła pozyskania informacji do powyższej publikacji: – Ostrołęka Pełna Wspomnień, Zeszyt 3, Towarzystwo Przyjaciół Ostrołęki, Ostrołęka, 2015 (cytaty, skany zdjęć i dokumentów) – tablica FB Remigiusza Makowieckiego – strona internetowa ZSZ Nr 1 w Ostrołęce (zsz1.ostroleka.edu.pl) – Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce – dawny.pl/burza-w-osrodku-wolominskim-ak/ – dostęp 30.10.2024 – pl.Wikipedia.org
11 listopada 1918 roku to ustanowiona, symboliczna data odzyskania przez Polskę niepodległości i zakończenie I wojny światowej. Polska po 123 latach zaborów powróciła na mapę, odzyskując niepodległość.
Jednak już 14 lutego 1919 roku doszło do pierwszych walk między oddziałami Wojska Polskiego i Armii Czerwonej. Był to początek wojny polsko-bolszewickiej. Polska ponownie walczyła o granice z Rosyjską Federacyjną Socjalistyczną Republiką Radziecką. Granice państwa Polskiego zmieniały się w tych latach dość często. W kraju nie było spokoju i stabilizacji. Poniżej mapa granic w latach 1918-1919.
Tematy o I wojnie światowej i o wojnie bolszewickiej mogłyby być poruszane na naszych łamach, ale my skupiamy się wyłącznie na tym co w danym okresie działo się w Czarnowcu. Tak (poniżej) wyglądała mapa Polski z 1919 r., zamieszczona w „Księdze adresowej dla przemysłu, handlu i rolnictwa”. Oznaczyłem na niej Czarnowiec.
W tych niespokojnych czasach państwo Polskie musiało sprawnie funkcjonować, niezależnie od działań wojennych na frontach.
Tak jak granice państwa, tak i właściciele Czarnowca (folwarku-dóbr) zmieniali się w tym okresie dość często. Nie mamy dziś wiedzy, co było przyczyną dość częstej zmiany właścicieli majątku w Czarnowcu, ale dzięki poszukiwaniom internetowym i bibliotecznym dowiadujemy się o dotychczas nieznanym zarządcy majątku.
Kim był Stanisław Chyliński?
Z Dziennika Rozporządzeń (1919 r.) dowiadujemy się, że był ławnikiem Sądu Apelacyjnego oraz ławnikiem Sądu Okręgowego.
Dział Urzędowy. 209. PROTOKUŁ 2 go posiedzenia Sejmiku powiatu Ostrołęckiego dnia 11-go kwietnia 1919 roku, początek o godzinie 11-ej min. 15 rano. Z 24 członków stawiło się 19-tu, oprócz przewodniczącego. Nieobecni pp. Antoni Pierzchała, Adam Żebrowski i Józef Siok. Protokuł prowadził Jan Bartoszewicz.
XII. Stosownie do pisma Prezesa Sądu Okręgowego w Łomży, z dnia 7 kwietnia 1919 r. Nr 1107, na ławników Sądu Apelacyjnego zostali wybrani pp. Franciszek Babski, mieszkaniec miasta Ostrołęki, Stanisław Chyliński, właściciel majątku Czarnowiec, Stanisław Budny, właściciel majątku Pokrzywnica i Janusz Górski, właściciel majątku Ponikiew-Mała. Na ławników Sądu Okręgowego zostali wybrani pp. Stanisław Krystosik, mieszkaniec wsi Czernie, gm. Goworowo, Bronisław Rutkowski, właściciel majątku Buczyn, Franciszek Babski, Jan Staroń i Marceli Pęski, mieszkańcy miasta Ostrołęki, Stanisław Chyliński, właściciel majątku Czarnowiec, Stanisław Budny, właściciel majątku Pokrzywnica, Roman Grochowski, właściciel majątku Przytuły i Antoni Glinka, właściciel majątku Szczawin.
Czy dowiemy się jeszcze o innych właścicielach majątku Czarnowiec?
Poniżej przedstawiamy listę dotychczas ustalonych (z dostępnych dokumentów) właścicieli dóbr Czarnowca. UWAGA! Niektóre z podanych dat mogą się różnić od rzeczywistych okresów posiadania przez poszczególnych właścicieli. Daty są jedynie orientacyjne!
Właściciele Czarnowca / folwarku / dóbr / dworu:
1830 – Czerniejewski Tomasz (1807-1840), s. Walentego i Rozalii Cybulskiej, Czerniejewski hrabia Korczak, vel Czerniejowski. Czerniejewscy zostali wylegitymowani ze szlachectwa w Królestwie Polskim w latach 1836-1862.
1864 – Czerniejewski Władysław
1894 – Michniewicz Maurycy
1900 – Michniewicz Antonina
1906 – Doberski Zygmunt
1915 – Iżycki Aleksander
1919 – Chyliński Stanisław
1920 – Skłodowski – od 1935 również dzierżawca folwarku w Susku
1930 – Wyszomirski Roman (1868.02.17-1935)
1935 – Wyszomirska Maria (1891.04.05-1956.11.05), która z córką Zofią zostały przymuszone do podpisania zobowiązania do „nie powrotu”. O tym dokumencie pisaliśmy tu: ->
1945 – komunistyczne państwo polskie pod wpływami sowietów. Ziemia dawnego majątku należała do Państwowego Funduszu Ziemi.
1978 – dwór przejęła Wojewódzka Spółdzielnia Mieszkaniowa w Ostrołęce
1979 – gmina Rzekuń
1980 – rozsprzedanie majątku przez gminę Rzekuń, parcelacja[1] i likwidacja majątku.
Majątkiem w Czarnowcu przez pewien czas zarządzała również córka Władysława Glinki, właściciela folwarku w Susku. W razie odgrzebania materiału o okresie zarządzania Czarnowcem przez Glinkównę – napiszemy o tym.
[1] – Parcelacja – dokonanie podziału większych posiadłości ziemskich na mniejsze działki (parcele) i oddanie ich w użytkowanie indywidualnym gospodarstwom w drodze sprzedaży; także unormowany ustawą podział większych gospodarstw rolnych poprzez sprzedaż bądź nadanie.
Źródła: – Dziennik Rozporządzeń Komisarza Rządu Polskiego na Powiat Ostrołęcki. R. 2, 1919 nr 11 (1 V) – Mazowiecka Biblioteka Cyfrowa – Monografia gminy Rzekuń, J. Dziewirski – Tyflomapy-pl – Księga Adresowa dla przemysłu handlu i rolnictwa
XI Spacer Leśny „Liczenie liści” (archiwalne zdjęcia)
Category: NEWS,Wydarzenia,wypoczynek
written by Marek | 11 listopada 2024
XI Spacer Leśny „Liczenie liści”
Rys historyczny
W 2014 roku zaczęliśmy spacerować. Pierwsze edycje spacerów, 2014-2018 odbywały się po trasach wyścigów kolarskich MTB, które organizowaliśmy z ekipą Klubu Kolarskiego 24h. Od 2019 roku gdy zostałem wybrany na sołtysa Czarnowca pomyślałem, że warto pokazać mieszkańcom Czarnowiec trochę inny – taki od „pozastodola”. Gdy do roku 2022 przeszliśmy już wszystkie dotychczas nieznane zakątki naszej wioski, postanowiłem pokazać okolice Czarnowca – sąsiednie wioski. W ubiegłym roku zawitaliśmy (terytorialnie) do: Ostrołęki, Tobolic, Dzbenina, Korczak, Borawego i oczywiście Czarnowca. W tym roku kolejna niespodzianka… O tym poniżej.
Tradycyjnie idziemy w teren. Startujemy przy świetlicy w Czarnowcu. Trasa spaceru będzie przebiegała drogami szutrowymi, gruntowymi, leśnymi. Na trasie pojawi się również droga asfaltowa (ok. 15%). Należy ubrać się w strój trekingowy – buty z twardą podeszwą, odzież wierzchnia dostosowana do warunków atmosferycznych i wygodna do marszu. Plecak z herbatką, kanapką, kiełbaską. Kiełbaski i inne rzeczy do konsumpcji można będzie zostawić przy świetlicy, bo tu wrócimy na ognisko. Maszerujemy „żwawo” ale robimy postoje na pogadanki historyczne, geograficzne, sportowe… Można iść z kijkami Nordic Walking.
UWAGA! Profil trasy uniemożliwia udział osób z wózkami. Można zabrać ze sobą psa ale warunkiem jest odpowiedzialność właściciela za jego ewentualne „konflikty” z innymi psami. ps. tradycyjnie, mapka trasy będzie dostępna dopiero o godz. 10:55 – tuż przed wymarszem.
DŁUGOŚĆ TRASY – ok. 11 km. CZAS MARSZU ok. 2,5 godziny
Na mecie – w Czarnowcu: – ognisko, (każdy konsumuje swój prowiant z plecaka, „koszyczka”) – od Sołtysa – kawa, herbata, woda, – konkurs z pytaniami o obszarze, który zwiedziliśmy, – nagrody rzeczowe od Sołtysa.
Idziesz z nami? Niedziela, 17.11.2024 r., godz. 11:00, świetlica Czarnowiec, ul. Dzikiej Róży 2
W 2018 roku, gdy zakładaliśmy stronę www Czarnowiec.pl mieliśmy wyłącznie marzenie aby była ona choć przez parę osób czytana i aby zawarte na niej treści przydały się kiedykolwiek sympatykom Czarnowca.
Upłynęło kilka lat a naszą stronę okazuje się, że czyta stolica, czyta Podlasie, czytają również za wielką wodą. Jest to dla nas – jak nazwała w ubiegłym tygodniu „redakcji”, pewna pani z Pułtuska, wielki zaszczyt, że to co robimy przynosi malutkie efekty naszej mrówczej (społecznej) pracy.
Gro zasług musi być w tym działaniu przypisane Panu Jackowi Pawłowskiemu – przybyszowi do Czarnowca, który nie miał tu przodków, nie był związany uczuciowo ani rodzinnie z naszą miejscowością! Dzięki Panu Jackowi i Jego wspaniałym zdolnościom powstaje mnóstwo wspaniałych rzeczy jak na tak niewielką miejscowość. Odkrywanych jest tak wiele kart z historii.
Za artykułem o agrobiznesie w Czarnowcu, o którym pisaliśmy tu pojawiło się dość szybko co najmniej dwie wiadomości w sprawie kamienicy przy ulicy Waliców w Warszawie.
Pierwszy odezwał się do nas historyk Pan Mariusz Nowik, który napisał:
Znakomity tekst, wciągnąłeś mnie w historię Wyszomirskich do tego stopnia, że poszedłem tropem telefonu z ogłoszenia z „Kurjera Warszawskiego”. „Spis Abonentów Sieci Telefonicznej m. st. Warszawy” za rok 1939/40 podaje, że numer telefonu 6-60-19 przypisany był do paszteciarni „Styl” przy Krakowskim Przedmieściu 53. Telefon pod tym numerem odbierali Jerzy Grabowski, Józef Dembiński i Stanisław Kowalczyk. Być może któryś z nich przyjaźnił się z Wyszomirskimi i naganiał im bogatych letników z Warszawy. W budynku przy Waliców 10 w roku 1939 zarejestrowanych było 20 abonentów, ale żadnego pod tymi nazwiskami – można chyba założyć, że któryś z tej trójki tam mieszkał, ale informacji o „obfitym odżywianiu” i „sportach” u Wyszomirskich udzielał przez telefon należący do paszteciarni „Styl”.
Dlaczego kandydatów na sporty do Czarnowca zapisywano w Warszawie?
Pan Jacek w swoim artykule nawiązał do sportu kolarskiego, którego wielkim fanem jest sołtys Czarnowca. Sympatycy tej dyscypliny mogą pamiętać lub nie, że pierwszy klub kolarski (stowarzyszenie) w Warszawie powstał w roku 1886. To była jedna z najstarszych organizacji sportowych w Polsce. Członkami WTC byli nawet Bolesław Prus i Henryk Sienkiewicz. Stowarzyszenie nosiło nazwę Warszawskie Towarzystwo Cyklistów. Wśród setek kolarzy, członków WTC znaleźć można niejedno nazwisko „Grabowski”. Grabowski to również ojciec Marii Wyszomirskiej, a dziadek Ludwiki. Czy mogło być tak, że zięć Grabowskiego w Czarnowcu lubił jeździć rowerem tak jak Jego teść (i jego brat?) i dlatego zachęcał/zapraszał do sportów w Czarnowcu? Może Wyszomirski Roman zabierał letników na przejażdżki rowerowe po lesie rzędowym w stronę Kamianki, Borawego, Lipianki, może na rowerowe wycieczki nad Narew?
Czy u Grabowskich na Waliców w Warszawie zachęcano do kolarstwa w Czarnowcu? Może tak, może nie 🙂
Kolarz z Grabowskich?
A może Eligiusz „Elek” Grabowski, który urodził się 15 stycznia 1935 roku w Warszawie to potomek tych Grabowskich z Waliców? W latach pięćdziesiątych ub. wieku był ulubieńcem kibiców kolarskich, którzy dopingowali go na trasach Wyścigu Pokoju i Dookoła Polski okrzykami: „dawaj Elek, dawaj Elek!”. Był zawodnikiem wszechstronnym, zdobywał tytuły mistrza Polski w różnych konkurencjach – na szosie, na torze i w przełajach. W 1957 roku uznany został za najlepszego polskiego kolarza w rankingu Polskiego Związku Kolarskiego i redakcji „Przeglądu Sportowego”. Podczas kariery sportowej reprezentował barwy dwóch klubów – Włókniarza Legnica oraz Gwardii Warszawa. Był także aktywnym członkiem Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów. Trzykrotnie był członkiem drużyny reprezentacyjnej podczas najpopularniejszej w tamtych czasach imprezy kolarskiej – Wyścigu Pokoju, także trzykrotnie plasował się w czołówce Tour de Pologne, w 1954 roku został akademickim wicemistrzem świata. Filigranowej postury „Elek” Grabowski zaskarbił sobie sympatię kibiców ogromną walecznością i odważnymi atakami na trasach kolarskich wyścigów. Pochowany na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim dnia 1 sierpnia 2021 roku.
Tyle o kolarstwie i ewentualnym zachęcaniu przez Grabowskich do sportów w Czarnowcu. Ale są to tylko luźne domniemania, bo Grabowskich w Warszawie, tak jak i kraju jest wielu… [MK]
Dziś (6.10.2024 r.) otrzymujemy taką oto korespondencję od Pana Bartłomieja Marksa z Warszawy:
Dzień Dobry, regularnie śledząc z zainteresowaniem kolejne publikacje pana Jacka Pawłowskiego dotyczące historii Czarnowca i Wyszomirskich trafiłem na artykuł: Agrobiznes w Czarnowcu w czasach Wielkiego Kryzysu – czarnowiec.pl Zaintrygowała mnie w nim zagadka dotycząca tajemniczego wspólnika Wyszomirskich w biznesie turystycznym. Wydaje mi się że znalazłem jej wyjaśnienie. Kluczem okazała się osoba jednego ze współwłaścicieli Paszteciarni „Styl” – Jerzego Grabowskiego. Maria Wyszomirska (żona Romana, matka Zygmunta, Jana, Zofii i Ludwiki) była bowiem córką Jana Grabowskiego, szlachcica, który posiadał średniej wielkości majątek w Milewie-Wypychach – wiosce między Przasnyszem, Ciechanowem i Makowem Mazowieckim. Jan miał (z dwoma żonami) kilkanaścioro dzieci, z których wieku dorosłego dożyli: z Marianny Kołakowskiej – Teodor (1875-1942) – Apolonia (Mossakowska) (1878-1946) z Teofili Batogowskiej Antoni (1880-1966) Stanisława Sabina (Milewska)(1881-1969) – moja praprababcia Gustaw (1885-1950) Jan (1887-1910) Maria (Wyszomirska) (1891-1956)
Teodor, z Amelią Krościcką, miał pięcioro dzieci, mi.in syna Jerzego (ur. 1906). Jerzy w 1937 r. w par. Św. Zbawiciela w Warszawie wziął ślub z Jadwigą Józefą Nieznach. Z aktu małżeństwa (przesyłam skan w załączeniu) wynika, że pan młody (z zawodu „artysta”) mieszkał pod adresem: Waliców 10. Co więcej, o ile Spis Abonentów Sieci Telefonicznych z roku 1939 faktycznie identyfikuje numer 6 60 19 jako należący do Paszteciarni „Styl”, o tyle Spisy z lat 1935 i 1937 jako jego abonenta wskazują właśnie Jerzego Grabowskiego zamieszkałego przy Waliców (w załączeniu screeny).
Wygląda więc na to, że Maria poprosiła w 1934 r. swojego bratanka o pomoc w rozkręcaniu biznesu. Możliwe że ewentualne z niego dochody miały wspomóc Jerzego, który zapewne jako artysta kokosów nie zarabiał. Po ślubie jednak Jerzy uznał najprawdopodobniej, że czas się ustatkować i zdobyć jakieś stałe źródło dochodu zakładając z Kowalczykiem i Dembińskim paszteciarnię (do spółki wniósł telefon, który pewnie był znaczącym atutem dla nowej firmy). W załączeniu przesyłam też zdjęcie kamienicy Krakowskie Przedmieście 53 z 1937 roku (niestety ciężko stwierdzić po niewyraźnych afiszach czy już wówczas umieszczona w niej była rzeczona paszteciarnia).
pozdrawiam Bartłomiej Marks
Lata 1960-1965, kamienica przy ul. Waliców 10. fot: Fotopolska.eu
Okazuje się, że już w 1899 roku zapraszano do ślicznych pokoi w dobrach Czarnowca. Weranda, kuchnia, las, konie, produkty na żądanie, 2 wiorsty* od stacji (kolejowej). W ogłoszeniu można wyczytać, że miejscowość jest „rzadko zdrowotna”. Czy mogło to oznaczać, że właściciele wiejskiego dworku ostrzegali potencjalnych letników o braku wygód wielkomiejskich? Słaba znajomość zasad utrzymania czystości dotyczyła w XIX w. wszystkich warstw społecznych. Także wśród bogatych mieszczan i ziemian trudno było o większą świadomość na temat zdrowia. W dworach rzadko pojawiała się łazienka jako odrębne pomieszczenie. Ale może w przypadku tego ogłoszenia z końca XIX wieku powyższe sformułowanie miało inne znaczenie?
W przypadku tego ogłoszenia chętni na wypoczynek w Czarnowcu mieli zgłaszać się pod adresem Sadowa 4, mieszkania 7 tak bardziej z rana. Zagadką na tę chwilę pozostaje czy letników zapraszali już Wyszomirscy czy wcześniejsi właściciele czarnowieckiego majątku. Z dostępnych źródeł wiemy, że jeszcze w roku 1894, w Czarnowcu majątkiem rządzili Czerniejewscy i Michniewiczowie. Czy przy ulicy Sadowej 4 w Warszawie mieszkała rodzina Czerniejewskich czy Wyszomirskich, dziś (7.10.2024) nie wiemy.
* wiorsta to rosyjska jednostka miary – po 1835 roku wynosiła 1066,78 m. Zatem z dworu w Czarnowcu do stacji kolejowej w Ostrołęce było około 2 133,56 metrów
Światło w scenie może się szybko zmieniać, dramatycznie zwiększając jej piękno lub brzydotę. Ale nawet jeśli idealne światło się nie zmaterializuje, czy scena nie jest nadal warta docenienia? Co więcej, nawet w deszczu, śniegu, wichurze można znaleźć radość w przebywaniu na zewnątrz i doświadczaniu żywiołów. autor nieznany…
Leszczyna
Dziś zachęcamy mieszkańców i sympatyków Czarnowca do dokumentowania cudów natury w naszej okolicy. Wykonane (najlepsze) zdjęcia znajdą się w wyselekcjonowanej galerii na naszej stronie. Najlepsze fotografie może zostaną wyróżnione i jeśli nastąpią sprzyjające okoliczności zawisną wewnątrz świetlicy wiejskiej lub na płotach w postaci zdjęć wielkoformatowych?
Zdaje się oczywistym, że prezentowanie piękna naszej miejscowości powinno sprzyjać wszystkim, bo rzeczywiście natura wokół Czarnowca jest piękna. Z wielką nadzieją chcemy podziwiać ją jak najdłużej i oby za parę, za kilkanaście lat te zdjęcia nie pozostały jedyną pamiątką po wspaniałych widokach tego co nas otacza.
Zapraszamy do podsyłania swoich prac. Przyjmujemy zdjęcia wyłącznie przedstawiające naturę. Nie przyjmujemy zdjęć rodzinnych, chyba, że rodzinę grzybków lub zwierzyny leśnej. Obszar wykonanych fotografii to Sołectwo Czarnowiec.
Prace proszę przesyłać na adres wiesczarnowiec@gmail.com. Tylko tak przesłane zdjęcia dają gwarancję dobrej jakości. Można również podesłać do sołtysa Marka Karczewskiego link do pobrania zdjęć.
Poniżej prezentujemy to co dotychczas udało się nam zgromadzić – w podziale na cztery pory roku. Wszystko dostępne jest w menu MEDIA/FOTO
Zapraszamy do pokazania piękna Czarnowca
Sołtys
Za nami pierwsze warsztaty obsługi maszyn do szycia (zdjęcia)
Category: NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Za nami pierwsze warsztaty obsługi maszyn do szycia (zdjęcia)
W środowy wieczór, 18. września 2024 r. na zaproszenie sołtysa przybyły mieszkanki Czarnowca, które ciekawe były jak samodzielnie naprawić maszynę do szycia, jak samodzielnie przestawić czy wyregulować niektóre mechanizmy. Dodatkowo można było również uszyć co nieco i nauczyć się wykonywania różnych ściegów.
Na warsztatach zajęliśmy się: – nauką obsługi maszyny do szycia, – przeglądem najczęściej używanych ściegów, – nauką podwijania, marszczenia, obrębiania, zabezpieczania szwów, – omówieniem najczęściej pojawiających się problemów (pękanie igły, zrywanie nici, marszczenie tkaniny),
Panie uszyły praktyczne woreczki.
Warsztaty w świetlicy wiejskiej prowadził mieszkaniec Czarnowca – Pan Mieczysław Zera.
Dziękuję zainteresowanym Paniom za udział w warsztatach.
Masz maszynę do szycia, ale nie potrafisz jej używać? Zepsuła się Twoja maszyna i nie wiesz jak ją naprawić, bądź gdzie oddać do naprawy? Nigdy nie szyłaś / nie szyłeś? Chcesz zakupić maszynę do szycia i nie wiesz jaka będzie dla Ciebie odpowiednia? Na tych warsztatach oswoisz się z maszyną do szycia i dowiesz się jak naprawić najprostsze usterki.
Na warsztatach zajmiemy się: – nauką obsługi maszyny do szycia, – przeglądem najczęściej używanych ściegów, – nauką podwijania, marszczenia, obrębiania, zabezpieczania szwów, – omówieniem najczęściej pojawiających się problemów (pękanie igły, zrywanie nici, marszczenie tkaniny), Może coś uszyjemy?
Zapewniamy: – dwie maszyny do szycia, – stolik kawowy, – profesjonalny instruktaż, – domową atmosferę.
Na warsztaty zapraszamy panie oraz panów, dorosłych i młodzież.
Warsztaty rozpoczynamy w środę 18 września 2024 r. o godzinie 18:00. Spotykamy się w Świetlicy Wiejskiej przy ul. Dzikiej Róży 2.
Jeżeli posiadasz swoją maszynę do szycia – zabierz ją na warsztaty! Przy liczniejszej frekwencji łatwiej będzie prezentować i wykonywać poszczególne zadania.
UWAGA! Pierwszeństwo udziału mają mieszkańcy Czarnowca! W razie wolnych miejsc w warsztatach będą mogli uczestniczyć mieszkańcy innych miejscowości z gminy Rzekuń. Zgłoszenia: SMS: 533 613 913 email: wiesczarnowiec@gmail.com MSG: Marek Karczewski
Warsztaty poprowadzi mieszkaniec Czarnowca, Pan Mieczysław Zera przy współpracy z Panią Eweliną Markowską.
Sołtys Marek Karczewski
Ważne o śmieciach! (pytania i odpowiedzi)
Category: KOMUNIKATY,NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Ważne o śmieciach!
Kto określa metodę opłat za śmieci?
Za zorganizowanie odbioru odpadów komunalnych od właścicieli nieruchomości, na których zamieszkują mieszkańcy, odpowiedzialność ponosi gmina (art. 6c ust. 1 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach). To ona określa metodę naliczania i wysokość stawek opłaty za gospodarowanie odpadami. Robi to w drodze uchwały (Rada Gminy), dokonując wyboru jednej z metod zaproponowanych przez ustawodawcę. W gminie Rzekuń obowiązuje opłata za liczbę mieszkańców zamieszkujących daną nieruchomość.
Kto musi płacić za śmieci?
Wszyscy!
W ilu ratach można dokonywać wpłat?
Raz na kwartał, przelewem na wskazane konto bankowe, lub gotówką do kasy gminy Rzekuń. Od 1 września 2024 r. na podstawie Uchwały Rady Gminy o podwyższeniu opłat za odbiór śmieci, można również dokonywać wpłat raz na miesiąc.
Czy muszę płacić za śmieci gdy rozpocząłem budowę?
TAK. Należy to zgłosić do gminy w terminie do 14. dni. Dodatkowo od 1 stycznia 2025 r. do obowiązku właściciela budowy (inwestora) należeć będzie sortowanie śmieci na co najmniej sześć frakcji (drewno, metale, szkło, tworzywa sztuczne, gips, odpady mineralne, w tym beton, cegłę, płytki i materiały ceramiczne oraz kamienie). Ustawa o odpadach (art. 101a u.o.). Firmy odbierające odpady budowlane od 2025 roku nie będą mogły odbierać zmieszanych odpadów budowlanych.
Kupiłem dom w Czarnowcu, wprowadzam się 1 września 2024 r., kiedy muszę złożyć deklarację śmieciową?
Najpóźniej do 13 września 2024 r. Ustawa reguluje maksymalny czas na zgłoszenie faktu zamieszkania – 14 dni.
Czy muszę zgłosić do gminy narodziny dziecka?
Tak – w ciągu 14. dni należy wypełnić nową deklarację śmieciową. W przypadku niezłożenia nowej deklaracji gmina naliczy opłatę za nowego mieszkańca posesji od dnia urodzenia. Nie trzeba zwlekać ze złożeniem, bo w takim przypadku gmina doliczy koszty wezwań i upomnień. Najlepiej zgłosić narodziny dziecka niezwłocznie – poprawić deklarację śmieciową.
Co w przypadku śmierci członka rodziny?
Fakt o śmierci członka rodziny należy zgłosić jak najszybciej, ponieważ gmina nie ma obowiązku ewidencjonowania nadpłat wniesionych za większą ilość osób. Należy jak najszybciej zgłosić – wypełniając nową deklarację śmieciową. Opłata zmaleje dopiero w następnym miesiącu następującym po zgłoszeniu/wypełnieniu nowej deklaracji.
Moje dziecko poszło na studia, czy muszę za nie nadal płacić?
Nie, ale są wyjątki. Jeśli dziecko/student wyprowadził się z domu do akademika/mieszkania w innym mieście np. do Gdańska i tam opłaca za śmieci to w deklaracji można wpisać mniejszą ilość osób. Jeśli student uczęszcza na uczelnię blisko miejsca zamieszkania i nadal trwale zamieszkuje w gminie Rzekuń, to deklaracji nie poprawiamy. Za studenta płacimy w gminie Rzekuń.
Sprzedałem dom i wyprowadzam się z Czarnowca. Czy w przypadku opłacenia za śmieci do końca roku kalendarzowego gmina musi zwrócić mi nadpłatę?
Zapłaciłem w styczniu 2024 r. „z góry” za śmieci, (od stycznia do grudnia 2024 r.) Co w przypadku podniesienia opłat od 1 września 2024 r.?
Należy dopłacić różnicę. Od 1 września 2024 r. obowiązują nowe stawki opłat za odbiór śmieci. Należy obliczyć wpłatę własną od 1.01.2024 do 31.08.2024 i do wpłaty za okres od 1.09.2024 do 31.12.2024 doliczyć odpowiednio: – 10 zł/osoba/miesiąc za śmieci sortowane – 10 zł/osoba/miesiąc za śmieci sortowane z odbiorem BIO – 20 zł/osoba/miesiąc za śmieci niesortowane
Czy to wójt podniósł opłatę za śmieci od 1 września 2024 r.?
Zapominam kiedy wystawić śmieci. Czy jest aplikacja, która mi podpowie o terminach wystawiania koszy?
Tak. Jest aplikacja, którą tworzy między innymi jeden z mieszkańców Czarnowca. Aplikacja nosi nazwę kiedysmieci. Zachęcamy do pobrania tej aplikacji. Szczegóły o aplikacji tu ->
Czy to prawda, że od 2025 roku będziemy musieli sortować odzież i tekstylia?
Tak. Trwają prace nad ostatecznym kształtem Ustawy o odpadach. Nikt jeszcze nie wskazał do jakiego koloru kosza będziemy wrzucać tekstylia i czy będą musiały one stanąć na naszych posesjach czy wyłącznie w wyznaczonych miejscach na terenie sołectwa. Za organizację odbioru będzie odpowiadała gmina.
Czy gmina wdrożyła ostatecznie JSSO?
Nie. W całym kraju, od 1 lipca 2017 r. wdrażany był Jednolity System Segregacji Odpadów (JSSO). Za jego wdrożenie odpowiadają gminy. Ostateczny termin na wdrożenie wyznaczono na dzień 30 czerwca 2022 r. Polega on na tym aby do określonych kolorów koszy gromadzić wskazaną frakcję śmieci. Warunkiem spełnienia wymogów JSSO była wymiana dostarczonych przez gminę pojemników o odpowiednim kolorze. W gminie Rzekuń nadal pozwala się (mieszkańcom i instytucjom podległym po Urząd Gminy) na gromadzenie odpadów w niewłaściwych kolorach koszy. Ustawa.
Do czego służy kosz zielony?
Do gromadzenia szkła białego i kolorowego – słoiki, butelki (wszystko bez zakrętek i kapsli)
Kto odpowiada za czystość pojemników na odpady?
Gmina? Właściciel? Odbiorca? Nikt? Obecnie trwają poszukiwania „tematu” na stronie BIP rzekun.pl. Gdyby ktoś z Państwa odnalazł powyższe na stronie gminy proszę o informację na wiesczarnowiec@gmail.com. W samej uchwale z dnia 30 listopada 2021 r. „Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy Rzekuń” nie znajdujemy zapisów o utrzymaniu w czystości pojemników. Uchwała. W tym temacie natomiast polecamy taki oto artykuł ->
Pan Jacek Pawłowski pisze: „A propos braku odpowiedzi na pytanie kto odpowiada za czystość pojemników na odpady, to zakładając, że chodzi o indywidualne pojemniki, które mamy na podwórkach, a nie te na ulicach Rzekunia, to te indywidualne musimy myć i czyścić sami. Mówi o tym ustawa o utrzymaniu porządku i czystości w gminach (art. 5.1.1.) „Właściciele nieruchomości zapewniają utrzymanie czystości i porządku przez (…) utrzymanie tych [czyli tych na śmieci – przyp. JP] w odpowiednim stanie sanitarnym, porządkowym i technicznym”. Regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie Rzekuń jest lokalnym aktem prawnym, precyzującym jak ma wyglądać wykonanie ustawy u nas w gminie. Siłą rzeczy (na ogół) nie powtarza on przepisów ustawy. One obowiązują same z siebie.”
Poniżej prezentujemy kolory koszy do poszczególnych frakcji odpadów. Uwaga! Kosz/worek o kolorze szarym został wprowadzony na terenie gminy Rzekuń. Kolor kosza na tekstylia nie został jeszcze ustawą określony.
Zebranie Wiejskie w sprawie uchwalenia Funduszu Sołeckiego na 2025 rok za nami
Category: KOMUNIKATY,NEWS,Wydarzenia,Zebrania
written by Marek | 11 listopada 2024
Zebranie Wiejskie w sprawie uchwalenia Funduszu Sołeckiego na 2025 rok za nami
Na podstawie §8 Statutu Sołectwa Czarnowiec przyjętego uchwałą Nr XVIII/66/2007 Rady Gminy Rzekuń dnia 15.10.2007 r. Sołtys Czarnowca Marek Karczewski zwołał 13 sierpnia 2024 r. Zebranie Wiejskie w sprawie zatwierdzenia wniosku o przyznanie środków na przedsięwzięcia z Funduszu Sołeckiego na 2025 rok.
Na Zebranie Wiejskie zostali zaproszeni: – Wójt Gminy Rzekuń Bartosz Podolak – Radna Gminna Wiesława Milewska – sympatycy Czarnowca. Wszystkich powitał i podziękował za przybycie Sołtys Czarnowca.
Zebranie Wiejskie w sprawie uchwalenia Funduszu Sołeckiego na 2025 rok
W Zebraniu Wiejskim uczestniczyło 36 uprawnionych do głosowania mieszkańców Czarnowca. Mieszkańcy wybrali na przewodniczącego zebrania sołtysa Marka Karczewskiego i na protokolanta Pana Bogdana Kośnika. Sołtys przedstawił zgromadzonym sprawozdanie z działalności za okres od 5 maja 2024 r. – od wyborów sołeckich do zebrania. W skrócie przedstawił również realizację Funduszu Sołeckiego 2024 – dostępne tu ->
Następnie sołtys przedstawił zgromadzonym mieszkańcom propozycję wniosku o przyznanie środków na przedsięwzięcia z Funduszu Sołeckiego na 2025 rok. Zawierała ona propozycje mieszkańców przesyłanych do sołtysa w formie ustnej, mailowej, w formie anonimowej ankiety w okresie od 13 do 30 sierpnia 2024 roku. Projekt wniosku został przedyskutowany i uzgodniony na Zebraniu Rady Sołeckiej w dniu 30.08.2024 r. Do propozycji wniosku wpisano przedsięwzięcia, które: / poprawią bezpieczeństwo i ochronę mienia; W projekcie zawarto przedsięwzięcia, które: – mieszczą się w katalogu zadań własnych gminy; – są zgodne ze strategią rozwoju; – służą poprawie warunków życia mieszkańców.
Na podstawie Państwa propozycji o wydatkowaniu środków finansowych zdecydowano o przeznaczeniu całej kwoty na budowę/rozbudowę/modernizację oświetlenia ulicznego.
Wśród wcześniejszych zgłoszeń mieszkańców pojawiały się propozycje o wydaniu pieniędzy na: – utworzenie przejść dla pieszych przy Pump Tracku – Rzekuń – oświetlenie ulicy przy Pump Tracku – Rzekuń – ustawienie znaków ograniczenia prędkości na ulicy Kościuszki w Rzekuniu – budowa dróg dla rowerów w Rzekuniu – budowa/utworzenie placu zabaw w Czarnowcu – budowa stadionu lekkoatletycznego w Czarnowcu – budowa pomieszczenia gospodarczego przy świetlicy wiejskiej – taśmy maskujące w płocie, wokół budynku świetlicy wiejskiej – oraz rozbudowa oświetlenia ulicznego
Propozycję wniosku (o wydatkowaniu na oświetlenie uliczne) poddano pod głosowanie. Wniosek uzyskał poparcie wszystkich zgromadzonych. Za przedstawionym wnioskiem było – 36 osób Przeciw – 0 Wstrzymało się od głosu – 0. Wniosek, który został zatwierdzony przez Zebranie Wiejskie, sołtys musi złożyć do 30 września 2024 r. na ręce Wójta Gminy Rzekuń. Kwota przyznana sołectwu na 2025 rok to 34 848, 87 zł Mieszkańcy Czarnowca podczas Zebrania Wiejskiego podjęli Uchwałę w powyższej sprawie.
W wolnych wnioskach/dyskusji mieszkańcy zadawali pytania wójtowi. Pytano o: – sposób zabezpieczenia Pump Tracka i Skate Parku przed hałasem (wulgaryzmami), które docierają do pobliskich domów, – budowę dróg asfaltowych w Czarnowcu (gminnych), których nie buduje się w naszej wsi od 2017 roku, – celowość zmniejszenia intensywności odbioru gabarytów z dwóch do jednego odbioru rocznie, – prawidłowości podjętej uchwały (w 2024 r.) o odbiorze nieczystości, – uliczne progi zwalniające, Sołtysa zapytano o: – brak koszenia poboczy przy drogach gminnych, Do radnej gminnej nie było pytań.
Zebranie Wiejskie odbyło się w piątek 6 września 2024 r. – trwało od godz. 19:00 do 20:12
Serdecznie dziękuję mieszkańcom za liczny udział w zebraniu. Szczegóły uchwalonego wniosku tradycyjnie w menu „Fundusz Sołecki”
Ankieta jest anonimowa, a wypełnienie jej zajmuje nie więcej niż dwie minuty.
LISTA PAŃSTWA PROPOZYCJI – aktualizowana na bieżąco (27.08.2024)
Twoja propozycja (A), Uzasadnienie (B), Czego brakuje w Czarnowcu? (C)
1. A – Stadion lekkoatletyczny B – Rozwój kultury fizycznej C – ogniska i zabawy wiejskiej 2. A – Przydałaby się fajny plac zabaw B – Na świetlicy jest plac, ale słabo wyposażony, tymbardziej dla dzieci od 6 lat. C – Plac zabaw 3. A – Uzupełnienie oświetlenia na terenie drogi Rzekuń – Czarnowiec. W szczególności w rejonie przystanków autobusowych. Oświetlone przejście dla pieszych w rejonie pumptracka oraz ulicy Kasztanowej. B – Poprawa bezpieczeństwa mieszkańców sołectwa Czarnowiec oraz osób przyjezdnych. C – Brak lamp oświetleniowych w głównych ciągach komunikacyjnych dróg powiatowych i koszy na śmieci na przystankach autobusowych. Brak ścieżki rowerowych w szczególności na trasie Rzekuń – Czarnowiec. Brak przejścia dla pieszych w rejonie pumptracka. Brak ograniczenia prędkości do 50 km/h. Brak zajęć dodatkowych dla dzieci z terenu sołectwa Czarnowiec. 4. A – Plac zabaw na ulicy Leszczynowej B – Brakuje nam miejsca na zabawę z dziećmi C – Koncertów i ognisk 5. A – Doświetlenie ulicy Działkowej od ul Goworowskiej do istniejących latarni. B – Coraz więcej osób korzysta z komunikacji miejskiej dojeżdżając do Czarnowa (osiedle działkowe). Fragment pomiędzy przystankiem a osiedlem nie posiada oświetlenia.. C – Światłowodu 6. A – Pomieszczenie gospodarcze przy świetlicy B – Sołectwo, KGW, Klub seniora, może kiedyś inne stowarzyszenia dokupują wszelkiego rodzaju wyposażenie, wielokrotnie „gabarytowe”, których nie ma gdzie przechowywać. Zalega wszystko w korytarzach, szatni, łazienkach. C – Dużego koncertu, boisk do siatkówki plażowej, dróg asfaltowych (Świerkowa, Cisowa, Baśniowa, Wierzbowa). 7. A – Taśmy maskujące w panele ogrodzeniowe przy świetlicy. B – Zwiększy prywatność, zmniejszy hałas, kurz. C – Drogi asfaltowej. 8. A – Oświetlenie uliczne ul. Świerkowa. B – Celem poprawy komfortu i bezpieczeństwa po zmroku bardzo przydałyby się chociaz 2 lampy (w połowie ulicy i przy skrzyżowaniu z ul. Jodłową). Są słupy energetyczne. C – Dróg asfaltowych w bocznych uliczkach, placów zabaw.
Komentarz sołtysa do poszczególnych propozycji
1. Nie z tym budżetem (ok. 35 tys zł). Ogniska i zabawy są organizowane corocznie! – wielokrotnie. C, W tym roku przeznaczyliśmy na Czarnowiecki Festyn Wiejski 5000 zł (z FS) – zachęcam do lektury 2. A, Gdzie? – ulica, osiedle? Obecnie są dwa place: przy DP2550W i przy ul. Działkowej. B, O jakie wyposażenie chodzi dla dzieci powyżej 6. roku życia? – proszę ponownie wypełnić ankietę i wpisać konkretne urządzenia – prosimy o pani/pana sugestię (jakie?). 3. A, Pump Track jest w Rzekuniu – fundusz rzekuński rozdzieli sołtys Rzekunia z radą sołecką. Oświetlenie przejścia przy Kasztanowej w Czarnowcu uzasadnione. C, braki koszy na przystankach zgłaszane od wielu lat do ZOG. „Brak ścieżki rowerowych w szczególności na trasie Rzekuń – Czarnowiec.” Po pierwsze to nie występuje w Prawie o Ruchu Drogowym słowo „ścieżka”, więc nie do końca sprecyzowano o co chodzi – są tylko: drogi dla pieszych, drogi dla rowerów, drogi dla samochodów. Wracając do ruchu rowerowego, to gdzie niby miałaby na trasie np. Rzekuń kościół lub rondo – Czarnowiec świetlica powstać droga dla rowerów? Czy chodzi Pani/Panu o poszerzenie pasa drogowego – wywłaszczając ludzi z gruntów prywatnych? Na tej drodze nie ma możliwości budowy dróg dla rowerów! Dodatkowo mówimy o Rzekuniu. Nasz Fundusz Sołecki może być przeznaczony wyłącznie w granicach sołectwa Czarnowiec. Na tej drodze powiatowej 2550W są wybudowane POBOCZA UTWARDZONE, po których mogą bezpiecznie poruszać się rodzice/dziadkowie z wózkiem, dzieci na rowerach, hulajnogach, wrotkach, rolkach, deskach itp. Pobocza utwardzone na tej drodze zostały pobudowane dla poprawy bezpieczeństwa na tym odcinku drogi. Brak przejścia dla pieszych w rejonie pumptracka.” To jest nadal Rzekuń. Brak ograniczenia prędkości do 50 km/h.” Znaki pionowe na drodze powiatowej 2550W są ustawione na całym odcinku od Czarnowca do Rzekunia (50 km/h) – od bodajże dwóch lat. „Brak zajęć dodatkowych dla dzieci z terenu sołectwa Czarnowiec.” Prosimy o propozycje, jakich? Jeśli chodzi o dodatkowe zajęcia jazdy rowerem (w celach sportowych/kolarskich) i nauki Prawa o Ruchu Drogowym jestem gotów takie organizować (nieodpłatnie). Jakie konkretnie zajęcia byłyby wskazane – proszę kolejny raz wypełnić ankietę. Proszę oznaczyć czy chciałaby pani/chciałby pan prowadzić takie dodatkowe zajęcia (nieodpłatnie/odpłatnie). 4. A, Wieś/gmina nie posiada terenu pod plac przy tej ulicy. C, „ognisk” – jest ich w każdym sezonie wiele – zapraszamy. 5. A, Wniosek uzasadniony. C, nie jest to ani w kompetencji sołectwa ani gminy. W przypadku światłowodu pozostaje wyłącznie wspólna inicjatywa mieszkańców (całego) osiedla – skierowana do firmy prywatnej. 6. A, Pomieszczenie bardzo potrzebne – dla wszystkich mieszkańców korzystających z obiektu. 7.
Awarię kanalizacji zgłaszamy do ZOG
Category: KOMUNIKATY,NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
„Zakład Obsługi Gminy w Rzekuniu wzbogacił się o nowy pojazd typu WUKO. To specjalistyczny sprzęt wyposażony w pompę, która tłoczy wodę pod dużym ciśnieniem. Samochód przeznaczony jest do ciśnieniowego udrażniania i czyszczenia sieci i urządzeń kanalizacyjnych. WUKO jest to obecnie jedna z najskuteczniejszych metod udrażniania rur. Pojazd może płukać kanały i udrażniać zatory oraz jednocześnie wypompowywać szlamy pochodzące z płukania. Kanro kombi 3000 zakupione przez samorząd gminy jest na podwoziu Mitsubishi FUSO Canter 9C18. Ma zabudowę ciśnieniowo-ssącą o całkowitej pojemności 3 metrów sześciennych, ze zdalnym sterowaniem urządzeń ssąco-płuczących. W osprzęcie dodatkowym samochodu znajduje się m.in.: ramię ssące obracane i podnoszone hydraulicznie, dodatkowy bęben z wężem ciśnieniowym, skrzynki narzędziowe po obu stronach, hydrauliczne otwieranie i zamykanie tylnej dennicy, wskaźnik poziomu napełnienia zbiornika nieczystości oraz kamera cofania. Pojazd pozwoli Zakładowi Obsługi Gminy w Rzekuniu sprawnie i komfortowo prowadzić eksploatację sieci kanalizacyjnej w gminie. Kwota zakupu nowego samochodu to 1 056 199,77 złotych. Samorząd na jego zakup pozyskał dofinansowanie z Polskiego Ładu.” …czytamy na stronie rzekun.pl
Awarie sieci kanalizacyjnej należy zgłaszać: ul. Kolonia 1B, 07-411 Rzekuń dzwonić: dni robocze – do 15:00 pod nr 29 643 20 55 po 15-ej pod nr 660 326 054 – Dariusz Kwiatkowski, 608 320 064 – Krystian Zalewski
Należy pamiętać, że do właściwości Zakładu Obsługi Gminy należy obsługa sieci kanalizacyjnej wyłącznie od studzienki rewizyjnej przy posesji. Awarie występujące w domu (do studzienki rewizyjnej) należy usuwać we własnym zakresie.
Konsultacje i zebranie wiejskie (Fundusz Sołecki 2025)
Category: KOMUNIKATY,NEWS,Wydarzenia,Zebrania
written by Marek | 11 listopada 2024
Konsultacje wiejskie w sprawie wydatkowania środków finansowych z Funduszu Sołeckiego na 2025 rok.
Gdy zastanawiamy się, czy wprowadzenie w 2009 roku funduszu sołeckiego, gwarantującego mieszkańcom sołectw wiążący wpływ na budżet gmin, zmieniło coś w funkcjonowaniu gmin i sołectw, myślimy o tym, jak było wcześniej. Przez lata sołectwa funkcjonowały, otrzymując środki z budżetu gminy na swoje działania, ale w wielu miejscach ciężar i koszty organizacji życia w sołectwie opierały się na samych mieszkańcach, a ich potrzeby często pozostawały niezauważone… Czy wprowadzenie funduszu sołeckiego spowodowało, że jest lepiej? Czy już po latach doświadczeń z funduszem można powiedzieć, że fundusz się sprawdził? Każde sołectwo i gmina są inne, jednak sam fakt, że potrzeby sołectw są lepiej słyszalne, a mieszkańcy pewniejsi siebie i bardziej świadomi swoich praw jest dużym sukcesem… Z pewnością fundusz sołecki nie rozwiąże wszystkich problemów sołectwa, ale jest szansą dla każdego z sołectw, dobrym punktem wyjścia do wspólnej dyskusji i organizowania się wokół ważnych dla nas spraw. Naszym zdaniem fundusz sołecki to nie tylko pieniądze, które pozwalają zabrać się wreszcie za mniejsze lub większe sprawy. Przede wszystkim to demokratyczny proces podejmowania decyzji, w którym bezpośrednio uczestniczą mieszkańcy sołectwa, na równych prawach! Szymon Osowski, Prezes Stowarzyszenia Liderów Lokalnych Grup Obywatelskich – wrzesień 2012
Co to jest fundusz sołecki?
Fundusz sołecki to pieniądze, które mają służyć poprawie warunków życia mieszkańców gminy. Jest wyodrębniany w budżecie gminy i przez cały czas pozostaje jego częścią. O przeznaczeniu funduszu sołeckiego decydują bezpośrednio mieszkańcy sołectw na zebraniach wiejskich. Za wykonanie funduszu sołeckiego, podobnie jak całego budżetu gminy, odpowiada wójt.
Ile pieniędzy przypada na sołectwo?
Fundusz sołecki wyodrębniony jest w budżecie gminy. Na każde sołectwo przypada konkretna kwota, obliczana według wzoru zawartego w art. 2 Ustawy. Jej wysokość zależy od tego, ilu mieszkańców liczy sołectwo oraz od dochodów gminy.
Na co wydać te pieniądze i kto o tym decyduje?
Decyzję o tym, na co zostanie przeznaczony fundusz sołecki, podejmują dorośli mieszkańcy sołectwa w trakcie zebrania wiejskiego. Decyzję mieszkańców, ujętą w formie wniosku o funduszu sołecki wraz z uchwałą zebrania wiejskiego, protokołem i listą obecności z zebrania, sołtys przekazuje wójtowi zgodnie z procedurą określoną w statucie sołectwa, w terminie nieprzekraczalnym do 30 września.
Aby wniosek był poprawny, musi zawierać: • wskazanie przedsięwzięć do realizacji na terenie sołectwa w ramach funduszu; • kalkulację kosztów realizacji przedsięwzięć; • uzasadnienie, w którym wskazane jest, w jaki sposób realizacja przedsięwzięć finansowanych z funduszu przyczyni się do poprawy warunków życia mieszkańców sołectwa.
Wieś Czarnowiec włącza mieszkańców w proces decyzyjny dot. wykorzystania funduszu sołeckiego na 2025 rok. Gmina Rzekuń przydzieliła nam na przedsięwzięcia kwotę 34 848, 87 zł
Przypominamy, że do 30 sierpnia 2024 r. trwają Konsultacje Wiejskie w sprawie zagospodarowania powyższej kwoty.
Ankietę z Państwa pomysłami można wypełniać elektronicznej na naszej stronie www. Link do formularza zamieszczamy poniżej:
Ankieta jest anonimowa, a wypełnienie jej zajmuje nie więcej niż dwie minuty. Pytania dotyczą Państwa pomysłów na przedsięwzięcia i wydatkowanie przyszłorocznego funduszu sołeckiego. Można również pisać lub dzwonić: – wiesczarnowiec@gmail.com, – 533 613 913, – sms, – msg, – osobiście do sołtysa.
Konsultujmy wspólnie, a potem wspólnie działajmy! Fundusz sołecki jest budżetem partycypacyjnym – więc nas wszystkich.
UWAGA! Z przedstawionych przez Państwa propozycji Sołtys wraz z Radą Sołecką na zebraniu (30.08.2024) poprzedzającym Zebranie Wiejskie (6.09.2024) zdecydują o ostatecznym wyborze przedsięwzięć.
ZEBRANIE WIEJSKIE
LISTA PAŃSTWA PROPOZYCJI – aktualizowana na bieżąco (27.08.2024)
Twoja propozycja (A), Uzasadnienie (B), Czego brakuje w Czarnowcu? (C) 1. A – Stadion lekkoatletyczny B – Rozwój kultury fizycznej C – ogniska i zabawy wiejskiej 2. A – Przydałaby się fajny plac zabaw B – Na świetlicy jest plac, ale słabo wyposażony, tymbardziej dla dzieci od 6 lat. C – Plac zabaw 3. A – Uzupełnienie oświetlenia na terenie drogi Rzekuń – Czarnowiec. W szczególności w rejonie przystanków autobusowych. Oświetlone przejście dla pieszych w rejonie pumptracka oraz ulicy Kasztanowej. B – Poprawa bezpieczeństwa mieszkańców sołectwa Czarnowiec oraz osób przyjezdnych. C – Brak lamp oświetleniowych w głównych ciągach komunikacyjnych dróg powiatowych i koszy na śmieci na przystankach autobusowych. Brak ścieżki rowerowych w szczególności na trasie Rzekuń – Czarnowiec. Brak przejścia dla pieszych w rejonie pumptracka. Brak ograniczenia prędkości do 50 km/h. Brak zajęć dodatkowych dla dzieci z terenu sołectwa Czarnowiec. 4. A – Plac zabaw na ulicy Leszczynowej B – Brakuje nam miejsca na zabawę z dziećmi C – Koncertów i ognisk 5. A – Doświetlenie ulicy Działkowej od ul Goworowskiej do istniejących latarni. B – Coraz więcej osób korzysta z komunikacji miejskiej dojeżdżając do Czarnowa (osiedle działkowe). Fragment pomiędzy przystankiem a osiedlem nie posiada oświetlenia.. C – Światłowodu 6. A – Pomieszczenie gospodarcze przy świetlicy B – Sołectwo, KGW, Klub seniora, może kiedyś inne stowarzyszenia, dokupują wszelkiego rodzaju wyposażenie, wielokrotnie „gabarytowe”, których nie ma gdzie przechowywać. Zalega wszystko w korytarzach, szatni, łazienkach. C – Dużego koncertu, boisk do siatkówki plażowej, dróg asfaltowych (Świerkowa, Cisowa, Baśniowa, Wierzbowa).
Czarnowiecki Festyn Wiejski 2024 przeszedł do historii
Category: KGW-News,NEWS,Wydarzenia,wypoczynek
written by Marek | 11 listopada 2024
Czarnowiecki Festyn Wiejski 2024 przeszedł do historii
W sobotę 3. sierpnia 2024 r. od godziny czternastej mieszkańcy Czarnowca oraz okolicznych miejscowości bawili się na placu przy świetlicy wiejskiej. Atrakcje dla uczestników przygotowali Sołtys, Rada Sołecka i KGW Czarna Owca w Czarnowcu. Było sporo atrakcji. Były obowiązkowe dmuchańce, stoiska Koła Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu oraz „Kipi w Ogrodzie” z Czarnowca.
Po oficjalnym rozpoczęciu festynu, w którym zabrali głos: Starosta Ostrołęcki Piotr Liżewski, Wójt gminy Rzekuń Bartosz Podolak, Radna gminna Wiesława Milewska i Sołtys Czarnowca Marek Karczewski, odbyła się krótka uroczystość patriotyczna polegająca na symbolicznej odsłonie tablicy pamięci. Po krótkich przemówieniach rozpoczęła się gra wiejska Drugi „Czar Czarnowca” dla dzieci i dorosłych. Kto chciał, mógł się przejechać meleksem, przejechać bryczką, pograć w planszówki czy wziąć udział w różnych konkursach sprawnościowych. Zgromadzonym na placu wiejskim zagrała „Kapela Od Kurpsi” z Dylewa, w składzie: Marek Przetakiewicz, Henryk Orzoł, Edward Bieńkowski. Było też ognisko i zabawa, którą poprowadził „DJ Krys”.
Drużyny dziecięce walczyły w czteroosobowych zespołach, systemem „każdy z każdym” – zwyciężyli najlepsi.
Wbijanie gwoździ
Do rywalizacji zgłosiły się drużyny dorosłych oraz drużyny dzieci. Wśród dzieci wygrała drużyna Stefana, druga była drużyna Alicji. Dorośli walczyli systemem pucharowym. Do finału weszły: drużyna Kamila i drużyna Przemka. O miejsce trzecie walczyły: drużyna Małgosi i drużyna Basi. Najlepsi we wbijaniu gwoździ to: 1m drużyna Kamila 2m drużyna Przemka 3m drużyna Basi
Rzut oponą
Największe emocje i najbardziej zacięta rywalizacja były podczas rzutu oponą na odległość. Do tej konkurencji zgłosili się zarówno dorośli oraz dzieci. Choć dla dzieci nie jest to zbyt łatwa konkurencja, to jednak poradziły sobie znakomicie. Wśród najmłodszych najdalej rzucali: 1m Szymon Mierzejewski – 2,26 m 2m Filip Smoderek – 1,36 m 3m Aleksander Kośnik – 1,16 m Wyniki najlepszych kobiet: 1m Sylwia Miler – 3,31 m 2m Aneta Nosek – 3,53 m 3m Iwona Waszczak – 3,00 m Wyniki mężczyzn: 1m Bogdan Antośkiewicz – 6,30 m 2m Paweł Cygański – 6,00 m 3m Mateusz Paszczyk – 5,85 m
Konkurs plastyczny
W konkursie pod nazwą „nasz Czarnowiec” wzięły udział dzieci. Rysunki zostaną zapamiętane i jeszcze nie raz użyte do promocji Czarnowca – niektóre z nich pokazują piękno Czarnowca, okiem dziecka. Pełna galeria prac znajduje się tu ->
Podczas festynu sołtys nagrodził również najlepszych rowerzystów z czerwcowej rywalizacji „Aktywne Miasta” oraz najlepszych kolarskich kibiców z Czarnowca
Rowerzystami, którzy wykręcili najwięcej kilometrów dla Czarnowca/Rzekunia/Ostrołęki byli: OPEN: Zbigniew Kobrzeniecki (M) Maria Kobrzeniecka (K) MIESZKAŃCY CZARNOWCA: Bogdan Antośkiewicz (M) Jolanta Michniewicz (K) DO 15 LAT: Wiktor Michniewicz Odsyłamy do szczegółowych wyników rywalizacji – >
Najlepszymi kibicami kolarstwa zostali wybrani Aleksander i Antoni Ziębowie.
Festyn uświetniły – (pojawią się kolejne relacje)
Gra Wiejska, Drugi „Czar Czarnowca” – Pan Jacek Pawłowski z Czarnowca, -> Stoisko „Kipi w ogrodzie” – Pani Magdalena Jabłońska z Czarnowca, -> Wycieczki meleksem – Pan Radosław Sikora z Czarnowca, -> Przejażdżki bryczką – Pan Wojciech Zwierzyński z Czarnowca -> Symboliczne odsłonięcie pamiątkowej tablicy ->
Festyn z nieskończoną ilością nagród
Nagrody ufundowali (alfabetycznie): Dach-Met Czarnowiec Gmina Rzekuń Powiat Ostrołęcki Sadowniczy.pl Sołtys Czarnowca Oraz ze środków Funduszu Sołeckiego 2024
Podziękowania
Z tego miejsca dziękujemy serdecznie wszystkim osobom zaangażowanym w przygotowanie festynu. Mieszkańcom Czarnowca, Rzekunia, członkom KGW Czarna Owca w Czarnowcu i wolontariuszom. Dziękujemy sponsorom za zaufanie i kolejne wspieranie naszych społecznych działań.
Szczególne podziękowania kierujemy do „roboczej ekipy” podczas festynu (alfabetycznie): Bożena Dmochowska, Małgorzata Karczewska, Teresa Łępicka, Jolanta Michniewicz, Sylwester Michniewicz, Paulina Mierzejewska, Piotr Mierzejewski, Barbara Nicewicz, Krzysztof Nicewicz, Andrzej Paszczyk, Beata Paszczyk, Mateusz Paszczyk, Jacek Pawłowski, Iwona Piersa, Marcin Piersa, Ewelina Rykowska, Przemysław Rykowski, Marzena Siekierska, Paweł Siekierski, Norbert Siemiątkowski, Kamil Szczubełek, Iwona Waszczak.
Dziękujemy zaangażowanym członkom KGW Czarna Owca w Czarnowcu i Rady Sołeckiej , którzy wcześniej (przed festynem) pracowali na rzecz naszej wspólnej imprezy – aby wszystko przebiegło bez zakłóceń. Dziękujemy dyrekcji Biblioteki w Rzekuniu i pracownikom Zakładu Obsługi Gminy za wypożyczenie i dostarczenie sceny. Dziękujemy wszystkim gościom za liczny udział oraz mieszkańcom Czarnowca za skorzystanie z zaproszenia.
Pozdrawiamy serdecznie – EKIPA ORGANIZATORÓW
Sponsorami wydarzenia byli (alfabetycznie):
Best-Office Ostrołęka – Jarosław Jakubiak, Dach-Met Czarnowiec – Emil i Alana Bednarczykowie, Gmina Rzekuń – Bartosz Podolak, Granit_Ost Czarnowiec – Grzegorz i Przemysław Rykowscy, Granity Piasta Czarnowiec – Bogdan Piasta, MM Marzewski Czarnowiec – bracia Marzewscy, MŻW w Ostrołęce – Jacek Karczewski, Powiat Ostrołęcki – Piotr Liżewski, Sadowniczy.pl – Bożena Dmochowska, Radosław Sikora – Czarnowiec, Sołtys Czarnowca – Marek Karczewski, Wojciech Zwierzyński – Czarnowiec, Oraz ze środków Funduszu Sołeckiego 2024 sołectwa Czarnowiec.
Dziś prezentujemy wyłącznie zbiór galerii zdjęć z naszego wiejskiego wydarzenia, które odbyło się w sobotę 3 sierpnia 2024 r. Niebawem pojawią się szersze relacje, wyniki, wideo z konkursów przeprowadzonych podczas festynu.
Zbiór – mieszkańcy Czarnowcafoto: eostroleka.plfoto: moja-ostroleka.pl
Udostępniajcie… każdy kto chciałby udostępnić swoją galerię może ją przesłać na adres: wiesczarnowiec@gmail.com
Marek Karczewski
Jaki człowiek może dopuścić się tak parszywego czynu?
Category: NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Jaki człowiek może dopuścić się tak parszywego czynu?
Mienie państwowe, mienie wiejskie, mienie prywatne to wszystko jest naszą wspólną własnością!
W ubiegłym roku na jubileusz 610-lecia istnienia Czarnowca – mieszkańcy Czarnowca zasponsorowali dziesięć tablic (zdjęć wielkoformatowych). Zostały wywieszone na ogrodzeniu Świetlicy Wiejskiej parę dni po obchodach naszego święta. Wykonano je na wydawać by się mogło trwałym materiale, który ma wytrzymać wiele lat pomimo działań atmosferycznych – słońca, deszczu, mrozu i innych niesprzyjających czynników. Nie przewidziano jednak, że „zwykły”, zły człowiek może je zniszczyć scyzorykiem, gwoździem lub innym ostrym przedmiotem.
Komu może zależeć na niszczeniu wspólnego mienia lub komu mogą przeszkadzać zdjęcia starego Czarnowca?
Obserwujemy uważnie – przeglądając monitoringi.
Dziś (1.08.2024) przed godziną „W”, gdy wieszałem wizerunek Ludwiki Wyszomirskiej – sanitariuszki, w osiemdziesiątą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego chciało mi się płakać, że jest taki podły człowiek, który nie wiadomo z jakiego powodu niszczy zdjęcia historyczne.
Sprawę jutro zgłaszam na Policję.
Oto przykładowe zdjęcia dewastacji tablic ze starą fotografią. Zdjęcia nie oddają skali zniszczeń. Tablice ze zdjęciami są przecięte ostrym narzędziem i za moment zaczną się rozdzielać pod działaniem warunków atmosferycznych.
Zdjęcia wielkoformatowe o wymiarach 80 cm x 120 cm kosztują w granicach 160-230 zł, w zależności od producenta.
Sołtys
80. rocznica wybuchu powstania warszawskiego
Category: Historia,NEWS,Wydarzenia
written by Marek | 11 listopada 2024
80. rocznica wybuchu powstania warszawskiego
Plakat wzywający do powstania – IPN
Na mocy rozkazu dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” powstanie warszawskie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 r. o 17.00, tzw. godzinie „W”. Miało na celu wyzwolenie stolicy spod niemieckiej okupacji przed wkroczeniem do niej Armii Czerwonej. Armia Krajowa i władze Polskiego Państwa Podziemnego zamierzały ujawnić się i wystąpić wobec Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego (utworzonego w Lublinie i zależnego od woli Stalina) w roli gospodarza (jako jedyna legalna władza niepodległej Rzeczypospolitej). Powstanie, planowane na kilka dni, upadło 3 października po 63 dniach walki. W jego wyniku zginęło od 16 tys. do 18 tys. żołnierzy AK i od 150 tys. do 180 tys. cywilów. Po kapitulacji Warszawa została doszczętnie zniszczona przez Niemców. (IPN)
„…Często się mawia – i nie bez racji – że historycy powinni zachowywać emocjonalny dystans wobec tego, o czym piszą. Ale jest też prawdą, że historycy, którzy zachowują całkowity dystans i trzymają się z dala od opisywanych zdarzeń, są narażeni na niebezpieczeństwo braku świadomości moralnych dylematów i emocjonalnych cierpień innych ludzi. A takiego konfliktu jakim było Powstanie Warszawskie, nie da się w pełni opisać wyłącznie w kategoriach akcji wojskowych i politycznych manewrów. Empatia i wyobraźnia są równie konieczne jak wyważone sądy…”
Norman Davies
To także nasza historia, historia naszej wioski i naszej gminy! Dziś prezentujemy indeks powstańców z gminy Rzekuń, którzy walczyli w ogarniętej wojną Warszawie, pod ciągłym ostrzałem Niemców. Mamy wielką nadzieję, że w przyszłości szerzej będziemy mogli opisać prezentowane osoby. Może dowiemy się także o innych rzekuńskich powstańcach warszawskich?
Czajkowski Bohdan – Zabiele?
Czajkowski Bohdan „Jamnik” Zabiele? (24.06.1924-Zabiele – 25.09.1977-Warszawa), rodzice Ludwik, Julia. Starszy strzelec. Oddział: II Obwód „Żywiciel” (Żoliborz) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej – zgrupowanie „Żniwiarz” – pluton 230
Przypinka, Powstanie Warszawskie Zgrupowanie „Żniwiarz”. fot. wikipedia
Falkowska Zofia z Rośniańskich – Piotrówka
Falkowska Zofia z Rośniańskich, „Zośka”, Piotrówka/Teodorowo (1910-1997), rodzice Piotr, Eugenia z Kowalskich. Łączniczka. Brak opisów szlaku powstańczego.
Falkowska Zofia z Rośniańskich, na schodach dworu w Piotrówce – później Teodorowie -1987 r.Piotrówka, 1987 r. Zofia Falkowska z Rośniańskich. fot. Norbert Zgliński
Właściciel i jego adres: Zofia Falkowska, Teodorowo 26, gmina Rzekuń, województwo ostrołęckie.
Opis pochodzi z karty ewidencji zabytków założonej przez mgr inż. Sławomira Pawlika w dniu 1992.06.02 Ośrodek dokumentacji zabytków w Warszawie – karta ewidencyjna zabytków architektury i budownictwa. Drewniany dworek wybudowany został w latach 1905-1907 przez generała Piotra Rośniańskiego na terenie posesji, którą generał nabył od Franz*a Fischera za sumę 15000 rubli w 1897 roku. Generał Rośniański był dowódcą stacjonującego w Wojciechowicach 22. Niżogorskiego Pułku Piechoty. Równocześnie z pracami przy budowie dworku prowadzone były roboty przy zagospodarowaniu przestrzennym posesji. Wykopano staw, usypano wał ziemny wzdłuż południowej granicy posiadłości, zasadzono sosny i drzewa liściaste. W ten sposób zachodnia część posiadłości (wokół dworku) została urządzona w formie parku. Na krótko przed wybuchem I wojny światowej, emerytowany już generał Rośniański zmarł. Po wybuchu I wojny światowej wdowa po generale Rośniańskim Eugenia (z domu Kowalska) została wraz z czteroletnią córką Zofią ewakuowana do Połtawy. Po wybuchu rewolucji w Rosji wyjechały do Bułgarii by powrótcić do Polski w 1927 roku. W dworku mieszkali oficerowie 5-go Pułku Ułanów Zasławskich. W tym samym roku p.Rośmiańskie odzyskały z powrotem swą posiadłość wraz z dworkiem. W 1934 roku Zofia Rośniańska wyszła za mąż za Mieczysława Falkowskiego, rotmistrza 5-go Pułku Ułanów i opuściła swą rodzinną posiadłość, Dwór pozostał pod opieką matki, Eugenii Rośniańskiej. W czasie II wojny światowej w dworku mieściła się strażnica niemiecka, a poprzez północną część parku przebiegała granica niemiecko-radziecka (do 1941 r.). W 1945 roku Zofia i Mieczysław Falkowscy powrócili do Teodorowa. Dworek był zdewastowany. Brak było okien, drzwi, podłóg, częściowo zerwany był dach. W miarę możliwóści uzupełniano ubytki. W 1970 r. pokrycie dachowe z papy zmieniono na pokrycie z blachy,
Rodzice ZofiiZofia Rośniańska z rodziną
Grobowiec rodziny Falkowskich, fot: Marek Karczewski
Grobowiec rodziny Falkowskich na cmentarzu parafialnym w Ostrołęce – Zofia Falkowska (1910-1997), – Mieczysław Falkowski (1898-1981), – Zbigniew Falkowski (30.04.1935-18.041997). Urodził się w Chełmie Lubelskim, syn Mieczysława i Zofii z Rośniańskich. Magister historii. Jako robotnik pracował w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni, w latach 1957-1998 zajmował się dziennikarstwem i pisarstwem, pracował w różnych redakcjach, opublikował w pismach ogólnopolskich. Spoczywa w grobie rodzinnym z ojcem rotmistrzem Mieczysławem (1898—1981) — oficerem Kedywu Armii Krajowej, ps. „Marek”, nauczycielem i matką Zofią z Rośniańskich (1910—1997) — nauczycielką, łączniczką Armii Krajowej, ps. „Zośka”. – Witold Falkowski (1941-2017)
Kafarski Antoni – Rzekuń
Naszywka, Powstanie Warszawskie Zgrupowanie „Bartkiewicz”. fot. specarms.pl
Zgrupowanie Bartkiewicz było oddziałem Armii Krajowej walczącym w okresie powstania warszawskiego od 5 sierpnia do 3 października 1944. Zgrupowanie zostało zorganizowane 5 sierpnia 1944 z plutonów osłonowych dowódcy Obwodu I Śródmieście płk. Franciszka Pfeiffera „Radwana”, 100 kompanii sztabowej obwodu, oddziału NSZ, oddziału KPN oraz żołnierzy 101 kompanii WSOP, żołnierzy z innych oddziałów oraz ochotników. Zgrupowanie operowało w rejonie pomiędzy ulicami Świętokrzyską – Mazowiecką – Placem Małachowskiego – Kredytową – Królewską – Marszałkowską.
Kafarski Antoni „Tolek”, (04.12.1912-Rzekuń – 12.09.1985-Warszawa), rodzice Antoni, Sabina. Strzelec – kapral. Oddział: I Obwód „Radwan” (Śródmieście) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej – zgrupowanie „Bartkiewicz” – 1. kompania (dawny pluton 1114) – I pluton „Leszczyny” (Zygmunt Leszcz), ochotnik. Szlak bojowy: Śródmieście Północ. W dniu 4 sierpnia 1944 r. zaalarmował stacjonującą przy ul. Kredytowej 1. kompanię „Andrzeja Prawdzica” (Kazimierz Czyż) o ataku Ukraińców i Niemców na dom nr 25, sprowadził pomoc, wziął udział w rozpoznaniu i w walce podczas podpalania domów ul. Królewskiej. Zaprzysiężony, jako żołnierz AK 8 sierpnia 1944 r. z przydziałem do I plutonu 1. kompanii. Od tego dnia pełnił funkcję obserwatora na odcinku ul. Królewskiej (domy nr 25, 27, 29). Brał udział w zniszczeniu czołgu przez oddział „Roberta” (róg Marszałkowskiej i Królewskiej). Po wybuchu ,”goliata” w bramie domu nr 27 objął komendę nad I plutonem i odparł przy współudziale „Żarskiego” i reszty powstańców atak Ukraińców – za co został podany w ostatnim rozkazie do odznaczenia Krzyżem Walecznych, jednak na skutek kapitulacji ogłoszonej w następnym dniu, odznaczenia nie otrzymał. Losy po powstaniu: Niewola niemiecka (5.10.1944-15.04.1945) – jeniec w Stalagu XI B w Fallingbostel, następnie w Stalagu VI J w Dorsten, gdzie pracował w aptece obozowej. Numer jeniecki: 140067. Lekko ranny w ramię. Losy po wojnie: W okresie od 16 kwietnia do 31 lipca 1945 r. – po wyzwoleniu z niewoli przez Armie Sprzymierzone, sanitariusz w ambulatorium obozu wojskowego w Wittbeck, w oparciu o dowództwo DP w Celle organizował pomoc żywnościową dla więźniów obozu koncentracyjnego w Bergen Belsen. Od 1 sierpnia do 30 listopada 1945 r. organizował lecznictwo, mianowany przez dowództwo DP w Celle, p.o. naczelnego lekarza obozu wojskowego Unterluess koło Hannoveru. Od grudnia 1945 do czerwca 1946 uczęszczał na wykłady Wydziału Medycyny Uniwersytetu UNRRA w Monachium. Wrócił do Polski na początku czerwca 1946 roku. Zmarł 12.09.1985 r. w Warszawie. Ojciec „Tolka”, również Antoni był w latach 1909-1914 nauczycielem w Szkole Gminnej w Rzekuniu, która powstała w 1893 roku.
Opęchowski Mieczysław – Dzbenin
Opęchowski Mieczysław „Błyskawica”/”Janusz”, (02.02.1925-Dzbenin – 14.05.2010-Warszawa), rodzice Konstanty, Antonina z Olbrysiów. Starszy strzelec. Oddział: Armia Krajowa – I Obwód „Radwan” (Śródmieście) – zgrupowanie „Chrobry II” – I batalion „Lecha Żelaznego” – 3. kompania – III pluton Szlak bojowy: Śródmieście Północ Losy po powstaniu: Niewola niemiecka – jeniec Stalagu X B Sandbostel, od 13.11.1944 osadzony w obozie jenieckim Stalag XVIII C (Markt-Pongau). Nr jeniecki 222252 W 1995 roku w Muzeum Woli otwarto wystawę „Dar dla przyszłych pokoleń. Pamiątki z lat 1939-1944”, na której znalazła się powstańcza broń przekazana przez Mieczysława Opęchowskiego „Błyskawicę” Mieczysław Opęchowski razem z nieżyjącym bratem Janem przechowywali broń do 1991 roku, kiedy przekazali ją Zarządowi Zgrupowania „Chrobry II”. Stamtąd karabiny, pistolety i amunicja trafiły do Muzeum Woli ( łącznie 19 sztuk broni) „Tuż po kapitulacji powstania dostaliśmy rozkaz od dowódcy zgrupowania, żeby schować broń i wydobyć ją dopiero w wolnej Polsce” wspominał Mieczysław Opęchowski w 1995 r. Pochowany: Warszawa, Cmentarz Północny (Wólka Węglowa) Kwatera: S-IX-1, rząd I, grób 14
2006 r. Opęchowski Mieczysław, Archiwum Muzeum Powstania Warszawskiego. Ulepszenie upscaleMedia, dostęp 28.07.2024Naszywka, Powstanie Warszawskie Zgrupowanie „Chrobry II”. fot. specarms.pl
Poniżej prezentujemy tekst wywiadu z Mieczysławem Opęchowskim, z 2006 r. opublikowany na stronie 1944.pl
Nazywam się Mieczysław Opęchowski, urodziłem się 2 lutego 1925 roku w Dzbeninie powiat Ostrołęka, pseudonim „Błyskawica”, stopień plutonowy, Zgrupowanie „Chrobry II”. Co pan robił przed wybuchem wojny, przed 1939 rokiem? Gdzie pan mieszkał? W Warszawie, Krakowskie Przedmieście 15/17. Ale urodził się pan w powiecie Ostrołęka, to kiedy pan przyjechał do Warszawy? Jeszcze przed wojną. Ojciec był nauczycielem w Ostrołęce, [gdy] zmarł, matka przeniosła się i zabrała mnie do Warszawy. Który to był rok? Ojciec zmarł w 1932 roku, a przenieśliśmy się do Warszawy chyba w 1937, 1936 roku, to już dokładnie trudno mi powiedzieć. Tata był nauczycielem? W jakiej szkole? W Ostrołęce. Nie pamięta pan jaka to była szkoła? Nie. Jak się tata nazywał? Konstanty Opęchowski. Mam zdjęcia ojca, był też wojskowym, był w Legionach. Wtedy właśnie po śmierci taty, mama zdecydowała, żeby… … do Warszawy przenieść się. Miał pan rodzeństwo? Miałem trzech braci i siostrę. Siostra zmarła w czasie okupacji. Mieszkaliście państwo na Krakowskim Przedmieściu? Potem Niemcy zabrali nasze mieszkanie i przenieśliśmy się na Śliską 40, mieszkania 41. Jak pan zapamiętał wybuch wojny? Rano, bardzo wcześnie, nalot samolotów i bombardowanie Warszawy. To było straszne. Czy pan i pana rodzeństwo braliście udział w obronie Warszawy w 1939 roku? Nie, nie braliśmy udziału w obronie, bo pułkownik Umiastowski wtedy wszystkich [wezwał i] ogłosili żeby wszyscy młodzi ludzie wychodzili z Warszawy i szli na wschód. Pan razem z braćmi…? Nie, ja zostałem w Warszawie, bo byłem małym dzieckiem. Bracia starsi wyszli, później wrócili po zakończeniu wojny, to znaczy po zajęciu Warszawy przez Niemców. Pamięta pan jak Niemcy wkroczyli do Warszawy? Trudno mi powiedzieć w tej chwili, po prostu butni byli, maszerowali, stukot butów, ale unikaliśmy ich… Jak wspomina pan lata okupacji? Strasznie, bo wszystko było zbombardowane, wszystko ograniczone, łapanki na ulicach od razu, rozstrzeliwania na ulicach, jak okupacja hitlerowska. Wcześniej mówił pan, że musiał pan się przeprowadzić razem z mamą i z rodzeństwem. Przyszli Niemcy i powiedzieli, że to mieszkanie jest dla nich? Zabrali to mieszkanie dla jakiegoś Niemca, lub jakiegoś folksdojcza, nie wiem. To było przy Pałacu Potockich, oficyna Pałacu Potockich. Od razu wynosić się i powiedzieli: „Macie tam na Śliskiej jakieś mieszkania”. Bo zmniejszyli getto, Żydów ścieśnili i na to miejsce dawali mieszkania tym, co zabierali im Niemcy, lub jakiś folksdojcz zabrał. Dostaliśmy na Śliskiej dwa pokoje z kuchnią i tam do Powstania [mieszkaliśmy], w Powstanie zostało zburzone, zbombardowane. Z czego się utrzymywała pana rodzina w czasie okupacji? Troszkę z handlu różnego rodzaju. Czy jeździło się gdzieś poza Warszawę po mięso? Po mięso już później, w późniejszym czasie, od 1942 roku, jak wyjeżdżaliśmy w teren, na działania, to się zawsze coś przywiozło, kawałek mięsa, czy zboża, czy mąki, tak że było dość ciężko. Pana siostra umarła? Czy to była śmierć naturalna? Śmierć naturalna. Siostra zmarła w czasie okupacji w 1940 roku. Wyszła za mąż w Dzbeninie, tam została, męża Niemcy zabrali do obozu, a ona sama tam pracowała na gospodarstwie, które po mężu miała i wykończyła się. Jak miała na imię? Janina. Czy w czasie okupacji przystąpił pan do konspiracji? Od lutego 1942 roku do Polski Niepodległej. Czy ktoś z rodzeństwa czy z pana kolegów panu zaproponował? Raczej z rodzeństwa. Dowódcą całego zgrupowania, całej organizacji Polska Niepodległa, był „Grom” Sannicki. Natomiast rozkazy dostawaliśmy przez kapitana „Leszcza”, on był naszym dowódcą, któremu podlegaliśmy, a bezpośrednio podlegał pod komendanta Sannickiego. To był pan i pana bracia? Jeden brat Janek był, co teraz nie żyje i byli inni koledzy. Pamięta pan tych kolegów? Z nazwisk, pseudonimów. Był tam Wacław Kraska, Morozek Władysław. Składał pan przysięgę? Przysięgę tak, mam legitymację. 2 lutego 1942 roku zostałem zaprzysiężony. Był pan sam czy z kolegami? Nie, byli jeszcze inni. W lokalu przyszedł dowódca i odbierał przysięgę. Każdy z nas składał przysięgę i później już byliśmy wcielani do konkretnych plutonów, czy do konkretnych zadań. Byłem przydzielony do plutonu dywersji, który miał działania wyjazdowe na tereny przyłączone do Rzeszy: Ostrołęka, Przasnysz, Maków, Myszyniec i tereny Warszawy. Pan razem z bratem? Razem z bratem Jankiem. Może ze względu na to , że znał pan tamte rejony? Znałem i brat znał. Byliśmy troszeczkę bardziej obeznani z tymi terenami niż [osoby] z innych terenów. Jak odbywały się akcje? Jak przychodził rozkaz? Rozkaz, bez rozkazu nic nie wolno było. Ale jak to było? Przychodził jakiś łącznik? Najczęściej dostawaliśmy rozkazy bezpośrednio od kapitana „Leszcza”, który miał te rozkazy z góry i wtedy się wykonywało. A jakie to były zadania? Pani wybaczy. Były różne, nie będę się chwalił, żadnym bohaterem nie jestem. Jak trzeba było gdzieś jakąś akcję…, to się wykonywało. Ale tu nie chodzi o chwalenie się, tu chodzi o przekazanie historii. Co mogła dywersja robić? Dywersja to były różne zadania, to były zadania po prostu jakieś nawet propagandowe, żeby Polacy wiedzieli, że działa jakaś armia, że jest partyzantka, żeby nie byli tacy przygnębieni. Były jakieś zasadzki, czasem na Niemców, czasem Niemcy na nas. Nie chwalę się, że kogoś zabiłem, bo wie pani jak to jest, żołnierz strzela, Pan Bóg kule nosi. Pod [Ostrołęką, stacją PKP], na tamtych terenach, wysadziliśmy jeden pociąg w 1943 roku, w ten sposób, że na stacji Goworowo dyżurny ruchu zatrzymał jeden pociąg, nie przepuścił. Te, co na Ostrołękę szły, jednotorowe były i jak miał wyjechać pociąg z terenów Rzeszy, to wtedy dyżurny puścił ten pociąg, maszynista po jakimś czasie wyskoczył z polskiego pociągu i pociągi się zderzyły. Rozumiem, że ci kolejarze też należeli do konspiracji? Tak, [możliwe, że byli w konspiracji], oni nam pomagali. Przez granicę przejeżdżaliśmy nieraz w wagonach bagażowych. Oczywiście zawsze dostawali parę złotych za to. Po przejechaniu granicy na teren Rzeszy, nie dojeżdżając do stacji [Ostrołęka], maszynista przyhamowywał trochę, wyskakiwaliśmy w biegu z pociągu i do lasu. Potem przemarsz przez Narew. [Przepływaliśmy, bo most na Narwi był strzeżony przez Niemców]. Panowie wsiadali w Warszawie? W Warszawie. Było uzgodnione z maszynistą, ale jechaliście już z bronią, czy odbieraliście ją na miejscu? Pierwszą broń to mieliśmy tu, stąd z Warszawy, a później już w Goworowie. Stacja Goworowo, to była wioska [Żabin], tam mieliśmy panią Śpiewakową, u niej mieliśmy placówkę, metę, to była wdowa, ale bardzo odważna kobieta, pomagała nam, [zawiadamiała, informowała] nas, opowiadała gdzie, co się dzieje i później wykonywaliśmy zadania, które były nam zlecone. Jakie były jeszcze inne zadania oprócz wysadzania pociągów? Czasem odbicie kogoś z aresztu. Skąd, z jakiego aresztu? Z Rzekunia na przykład, matkę naszego kolegi z drużyny Tadeusza Krupy. W Rzekuniu był areszt na plebanii, z plebanii odbijaliśmy jego matkę. Jeszcze były różne, ale już nie mogę, naprawdę trudno coś spamiętać to jest raz, a drugie nie ma co wspominać. To są bardzo ważne rzeczy, ważne informacje, walka z okupantem. Czy pana mama wiedziała o tym co pan robi z bratem? Nie, ani ja, ani brat, nie tłumaczyliśmy mamie, nie wiedziała nic, absolutnie. Ale takie wyjścia z domu trwały kilka dni… Mówiliśmy, że jedziemy na wieś za jakąś żywnością, czy coś takiego. Takie tłumaczenie było. Nawet jak do Powstania szliśmy, to też powiedzieliśmy, że tylko na trzy dni idziemy. Pan powiedział, że miał pan trzech braci? Trzech. Trzech, a dwóch pozostałych brało udział w konspiracji czy nie? Chyba tak, bo ten najstarszy był u „Radosława”, w Powstaniu był ranny, Czesław „Mściciel”. Janek „Jastrząb” był w jednym zgrupowaniu ze mną, tylko w innej kompanii, w kompanii kapitana „Kosa”. A trzeci brat? Trzeci to był małolat, on miał dwanaście lat, gazety w czasie Powstania roznosił, wiadomości. Jest tam gdzieś na zdjęciach. Jak on ma na imię? Stanisław. To pan nawet nie wiedział, że ten starszy brat, który później był u „Radosława”, że on w konspiracji działał? Nie, nie wiedziałem nic. Tylko wiedziałem z Jankiem… Najstarszy [brat] mieszkał na Żelaznej, my mieszkaliśmy gdzie indziej, na Śliskiej, to on już należał do innej organizacji. Po akcji zostawiali państwo broń u pani …? Śpiewakowej [w Żabinie]. U pani Śpiewakowej, tam później była zostawiana broń, a wracali panowie jako… Tak, jako handlarze po prostu, z żywnością jakąś. Czy zawsze wszyscy wracali, czy było tak, że niestety, któryś z kolegów zginął lub został ranny? Zginął Franek Kruszewski, rozstrzelany w [Rybienku]. Z pociągu Niemcy wyciągnęli wszystkich, wtedy sam wracał, my zostaliśmy a on wracał do Warszawy, odprowadzili wszystkich mężczyzn pod lasek niedaleko [Rybienka] i wszystkich rozstrzelali. Zginął a za tydzień miał wziąć ślub ze swoją dziewczyną. To byli cywile, którzy zostali wyciągnięci z pociągu? Cywile, normalni cywile, pasażerowie, którzy byli wyciągnięci przez Niemców, bez żadnego powodu, bez niczego, kazali im się wszystkim położyć i rozstrzelali. Jak wyglądało życie codzienne w czasie okupacji? Jakie to życie codzienne mogło być? Miał pan jakieś dokumenty? Normalne kenkarty wydane przez Niemców, tak zwane dowody osobiste to były, ale w godzinę policyjną nie wolno już było wychodzić, jak się było w Warszawie. Jak się jechało na akcję na prowincję, to tam noc była nasza a nie ich, natomiast w Warszawie najczęściej noc ich była. Niemcy się bali? Bali się. Czy na tamtych terenach mieli panowie jakieś kontakty z miejscową partyzantką? Dowódcą oddziałów w Ostrołęce był „Lin”, to był sierżant przedwojenny. Kontaktowaliśmy się, on zresztą przesyłał nieraz meldunki, bo miał [z nami] kontakt i na jego kontakt, na jego wiadomość w dowództwie padał rozkaz, decyzja i trzeba było jechać i załatwić, czasem kogoś postraszyć. Polaków też? Jak byli tacy, którzy za bardzo się wysługiwali, czy chcieli się przymilić Niemcom, no to postraszyło się, tylko ostrzeżenie, włosy się obcięło jakiejś babce. Za to, że spotykała się z Niemcami? Tak, ale były bardzo rzadkie, przyznam się, że nie brałem nigdy udziału w takiej sytuacji. Ale to skutkowało? Skutkowało, bo na wsi, na prowincji, to się szybko roznosiło, mimo że nie było wtedy takich środków łączności jak teraz. Tak zwana poczta pantoflowa szybko [działała]. Czy Pana odział przygotowywał się do Powstania? To już na kilka dni przed chodziło pantoflową pocztą o wybuchu, bo Niemcy już się wycofywali w lipcu, całe tabory ich przez Warszawę cofały się na zachód. Spodziewaliśmy się tego, na kilka dni wcześniej wiadomo już było. Dostaliśmy rozkaz nie wychodzenia, tylko pilnowania się, żeby w każdej chwili mógł łącznik powiedzieć co i jak. We wtorek pierwszego, przed ósmą rano chyba, łącznik przybiegł i powiedział, że zbiórka na Przemysłowej 9. Pamięta pan tego łącznika, jak się nazywał? To była kobieta, Stasia, tak zwana ciotka. Wie pani dlaczego ciotka? Bo one przechowywały cichociemnych, jak ich kierowali na kwaterę to mówili: „Ciotka się tobą zajmie”. Ona powiedziała, że na Przemysłowej 9 zbiórka, koncentracja i o czternastej mieliśmy odprawę. Co powiedział pan matce jak pan wychodził? Jak już na koncentrację szedłem, to już miałem chlebak, na trzy dni sucharki, ręcznik. Powiedzieli, że tylko na trzy dni wychodzimy, ale mama się coś tam domyślała. Brat wychodził na koncentrację Zgrupowania „Radosław”? Tak, ale on na Żelaznej mieszkał, mieszkał oddzielnie. Natomiast Janek dołączył do nas, mieszkał na Grochowie, ale jeszcze do niego pojechałem, powiedziałem, że zbiórka i on też. Wychodzimy z Przemysłowej 9 po odprawie, po dwóch, po trzech szliśmy przez całą Warszawę, piechotą na Plac Narutowicza. Mieliśmy za zadanie zdobyć akademik. Ci co nie mieli broni, część z nas miała broń… Pan miał? Miałem pistolet. Pluton dywersji to przeważnie [ma] swoją [broń]. [Ci co nie mieli], mieli otrzymać na placu Narutowicza. Przyszliśmy na plac Narutowicza, to było około szesnastej, wyjechały czołgi z Dworca Zachodniego, zatrzymały się przy placu Narutowicza na jezdni. Czołgiści z nich powychodzili i golili się, gdyby w tym czasie padł rozkaz żebyśmy [atakowali], to tych kilka czołgów byłoby łatwo zdobyć. Rozkazu nie było, czołgiści się ogolili, umyli, wsiedli do czołgów i pojechali w kierunku Pragi. Jak pojechali w kierunku Pragi, to tu krzyczą, że na moście Poniatowskiego zatrzymali samochód z bronią, miała to być przywieziona broń z Pragi. Później ktoś krzyknął: „Wawelska 60, po odbiór broni, do magazynu!”. Ci co nie mieli broni pobiegli na Wawelską 60, a za nimi Niemcy, to była zdrada jakaś chyba i wszystkich tam wybili. Natomiast ci co pozostali, to ktoś strzelił do majora niemieckiego, przechodził przez plac, to było chyba za piętnaście piąta. Z akademika odezwały się cekaemy, broń maszynowa, po placu pojechali, to my pod mur, pod akademik, żeby zejść z pola linii ostrzału. Kilka razy się do nich strzeliło w górę z pistoletu, część się wycofała, bo część Niemcy złapali na Wawelskiej 60, gdzie miała być broń, nas kilku zostało na Ochocie do wieczora. Przez całą noc siedzieliśmy w bramie i rano jak robotnicy z Dworca Zachodniego szli ze zmiany do domu, bo pracowało bardzo dużo kolejarzy, to między innymi nas trzech… Przedostaliśmy się, róg Towarowej i Alej Jerozolimskich, tam gdzie teraz jest Hotel Sobieski, stał na murze Niemiec z karabinem maszynowym, wszyscy szliśmy z rękami do góry, każdy trzymał w zębach, albo w ręku kenkartę. Róg Alej i Towarowej stały dwa czołgi, do siebie tyłem zwrócone, jedna lufa szła w kierunku Alej Jerozolimskich, w kierunku Pragi, druga Towarową w kierunku Woli, a przy czołgach było kilku [zabitych] powstańców. Pan był razem z dwoma kolegami, z tymi kolejarzami niby, udając, że wracacie z pracy? Tak, ktoś powiedział, że trzymać kenkarty albo w zębach, albo w rękach, ręce do góry, że wszyscy wracają. Niemcy patrzyli na nas i przepuszczali. Jak weszliśmy w Towarową, to jeszcze trzymaliśmy ręce w górze, dopiero jak doszliśmy do placu Kazimierza, stamtąd zobaczyliśmy, że tam już są powstańcy i skoczyliśmy od razu. Broń miał pan przy sobie, nigdzie pan jej nie zostawił? Z tyłu, za paskiem. A koledzy, tych dwóch kolegów, co szli z panem? Tego nie wiem. Dowiedziałem się gdzie jest dowództwo zgrupowania i z placu Kazimierza udałem się na Twardą 40. Zameldowałem się u kapitana „Proboszcza” Jaroszka. On mnie przydzielił do 3. kompanii, dał mi „Błyskawicę”. Spytał się o pseudonim, [mówię, że] „Błyskawica”. „No to masz »Błyskawicę«”. Tak trafiłem do kompanii porucznika „Zdunina” Bryma. 14 sierpnia zostałem ranny na poczcie. Jeszcze wracając do pierwszego dnia na Ochocie. Ktoś przyniósł jakąś mylną informację, że jest broń na Wawelskiej 60 i pana koledzy powstańcy tam zostali rozstrzelani? Nie widziałem jak ich rozstrzelano, tylko tego się należało domyślić, bo przecież jak Niemcy ich tam zgarnęli, to nie patyczkowali się z nimi. Nie pamięta pan nazwisk tych kolegów? Nie, bo to była kompania, to było ponad stu ludzi jak poszliśmy na Plac Narutowicza, kilku nas zostało, część wydostała się do lasów, w Lasy Janowskie, czy Chęciny, a reszta tych kilkunastu zostało, to przedostaliśmy się do Śródmieścia, zameldowaliśmy się i zostaliśmy przydzieleni. Tych dwóch pana kolegów, też poszli do Bryma, też się zgłosili na Twardą? Czy do Bryma, nie wiem, ja się zgłosiłem, a czy oni się zgłosili, trudno mi powiedzieć. Nie wiem naprawdę. Kiedy spotkał się pan z bratem i dowiedział, że on też jest w „Chrobrym II”? Z bratem się spotkałem jak już był w kompanii „Kosa”, to była 4. kompania, bo 5. to była „Janusza”. Z tym, że ja byłem do końca żołnierzem i wyszedłem 5 października, natomiast brat wyszedł wcześniej, 27 września z cywilami i gorzej trafił niż ja, bo trafił do „koncentraka” jeszcze, a ja jako żołnierz do obozu jenieckiego. Walczył pan na Dworcu Pocztowym? Na dworcu pocztowym byłem, ale jak był atak na PAST-ę na Zielnej, to z poszczególnych kompanii dowódcy delegowali swoich żołnierzy, kilku na pomoc. Pan zgłosił się na ochotnika? Każdy szedł na ochotnika. Dowódca powiedział: „Wystąp, kto chce!”. Wybierał jeszcze tych, których jego zdaniem można było wysłać i delegował, rozkaz był i się szło. PAST-ę w zasadzie zdobywał Batalion „Kilińskiego”, tylko z różnych oddziałów była jednak pomoc. Kapitan „Kos” z 4. kompanii wziął nas pod swoje rozkazy i wtedy do ataku na PAST-ę, pomagaliśmy ją zdobywać. Czy mógłby pan opowiedzieć przebieg zdobywania PAST-y? Zielna, samo zdobycie, to mógłbym opowiedzieć strasznie, ale to byłaby przesada. Dużo poszło powstańców z „Chrobrego II”? Do pomocy? Tak. No na pewno pluton, to jest około trzydziestu ludzi i to z różnych kompanii, nie tylko z kompanii „Zdunina” czy „Kosa” czy innych, ale około trzydziestu, bo tam pomoc była potrzebna. 20 sierpnia byłem przy tym jak zabraliśmy około stu Niemców do niewoli. Jak ci Niemcy zachowywali się, kiedy wychodzili? Jak tchórze. Bali się? Tak, myśleli że ich wszystkich rozwalimy od razu, ale przecież nie byliśmy zbrodniarzami, ani nie jesteśmy. Mieli lepiej w niewoli jak ich trzymaliśmy niż my. Gdzie byli trzymani ci Niemcy? W różnych [miejscach], w kinie byli trzymani, w salach kinowych… W których salach kinowych? „Polonia”, jeszcze gdzieś, ja ich nie pilnowałem, tylko wiem, że brało się Niemców, żeby rozbrajali pociski, te które nie wybuchły. Z „grubej Berty” na przykład, to taki pocisk około tysiąca kilogramów, oni rozbierali te pociski i z tego materiał wybuchowy brali nasi saperzy i wykonywali różne granaty z tego. Jeszcze jak były walki o PAST-ę, to pan i pana koledzy byli pod rozkazami „Kilińskiego”? Byliśmy pod rozkazami kapitana „Kosa”, a kapitan „Kos” był na pewno pod rozkazami dowództwa „Kilińskiego”, bo to musiało być zgrane, uzgodnione. Część zdobytej broni na Niemcach w budynku PAST-y otrzymał też „Chrobry II”? Mieliśmy swoją broń, nie braliśmy. Może otrzymali, o czym nie wiedziałem, przecież nie wszystko mogłem wiedzieć i widzieć. Mieliśmy broń, z bronią przyszliśmy i z bronią [odeszliśmy]. Był jakiś taki moment strachu przy zdobywaniu PAST-y, czy były jakieś takie bardzo niebezpieczne chwile? Były niebezpieczne chwile strachu na pewno, nie wierzę tym co by twierdzili, że się nie bali, tylko że każdy szedł i emocjonalnie był tak podniecony, że jak już wpadł w ten rytm walki, to już nie zastanawiał się nad tym. Przecież dużo chłopców tam zginęło. Wtedy przy zdobywaniu PAST-ty? Tak. Któryś z pana kolegów? Nie, akurat nie, z kolegów nie. Później wrócił pan z powrotem do Bryma? Po zdobyciu PAST-y, wróciliśmy wszyscy z powrotem, ja wróciłem do 3. kompanii, inni do swoich kompanii, w których byli i na poczcie byłem do końca. Jak wyglądało życie codzienne w oddziale – poza polem walki. Gdzie się spało? Na podłodze się spało. Tam była tak zwana Poczta Dworcowa, róg Alej [Jerozolimskich] i Żelaznej, naprzeciwko Dom Turystyczny. Na podłodze po prostu, na betonie, albo w okopie, w rowie, bo mieliśmy pozycje frontowe, bo po drugiej stronie byli już Niemcy, też „ukraińcy” i krzyczeli: „Poddajcie się Lachy! Poddajcie się Polacy!”. My też im odkrzykiwaliśmy, ale to się nie nadaje, bo wulgarnie im się odpowiadało i tak do 5 października. Jak było z wyżywieniem? Było różnie z wyżywieniem, była kaszka „pluj”. Raz jak kilku z nas w nocy przeszło do garaży na niemiecką stronę, zabiliśmy wieprzka jakiegoś, ja go oczywiście nie zabijałem, bo byłem w obstawie i kilka kilogramów wieprzowiny się przyniosło, to zaraz do kotła wrzucili. Z żywnością niespecjalnie było. Od Haberbuscha zboże przynosili, nawet w młynkach do kawy mielili na zupę, tak zwaną zupę-pluj, to i jęczmień, i wszystko co tam było. Czy były problemy z wodą? Z wodą to były problemy, ale jakoś u nas na Żelaznej dawali radę, bo zawsze mieliśmy na pierwszej pozycji, zawsze ktoś nam podrzucił trochę wody. Czy miał pan w czasie Powstania kontakt z mamą? Miałem, jak zostałem ranny. Kiedy pan został ranny? 14 sierpnia o siedemnastej. W jakiej sytuacji? Był pan na barykadzie? Na barykadzie, na Poczcie Dworcowej w Alejach Jerozolimskich. Gdzie został Pan ranny? W nogi dostałem z granatu. Na Śliskiej w szpitalu doktor Bojko z Joasią Roztocką, później pracowała w telewizji, wyjmowali mi odłamki. Jak byłem ranny, dostałem przepustkę i poszedłem na Śliską odwiedzić mamę. Wtedy się widziałem i potem już się nie widziałem. Długo pan leżał w szpitalu? Nie, wyjęli odłamki i tego samego dnia zaraz wyszedłem ze szpitala, tylko obandażowany byłem i laskę dostałem. Chociaż blisko pan miał do domu, to jednak bez przepustki nie można było… Nie, nie można. Jak bym wyszedł samowolnie, to mógłbym być dezerterem. Zdarzały się dezercje? Chyba nie, ja takiej nie znam. Nie widziałem, naprawdę, żeby ktoś zdezerterował. Pana najmłodszy brat roznosił gazety? Gazety, nawet w kronice to jest, kilku ich jest takich młodych sikusów. Spotkał się pan z nim w czasie Powstania? Nie. Czy do pana i pana kolegów dochodziły jakieś gazety? Przychodził „Biuletyn”, jakiś informator, różne, ale nikt nie miał czasu, żeby się zapoznawać z „Biuletynem”. Dowódca coś powiedział, ogłosił co i jak. Jak pan wspomina Bryma jako dowódcę? Jako bardzo odważnego, zdecydowanego, konkretnego [dowódcę]. Poznał pan może „Generała” Biernackiego? Nie, pani mówi o pseudonimie, nie, bo on był na Kurzej Stopce, od strony Chmielnej i na Srebrnej zginął. Jak wyglądało życie na Dworcu Pocztowym? Czy były jakieś warty? Nie, to nie o wartę chodzi. Jak to się odbywało? Okopy, pierwsza linia i na tej linii było się czasami kilka godzin, czasami mniej jak przyszła zmiana, to zależało od sytuacji. Czy po wyjściu z okopów był jakiś czas wolny, który można było przeznaczyć na spanie? Gdzie kto przykucnął, to zasnął, a czy długo pospał, nie wiadomo, to zależało od sytuacji. Nie było tak, że łóżko było i zapewniony nocleg, zapewnione spanie. Jakie jest Pana najgorsze wspomnienie z Powstania Warszawskiego? Najgorsze to chyba wyjście do niewoli. To był żal, że nikt nam nie przyszedł z pomocą, bo wszyscy czekaliśmy, że będzie jakaś pomoc. Pamięta pan może zrzuty? Były zrzuty, ale ja tych zrzutów nigdy własnoręcznie nie odbierałem, inni odbierali. Ja najczęściej byłem na pierwszej linii. Jakie jest Pana najlepsze wspomnienie z Powstania? Dobre, to pierwszy zryw, wolność, chwila wolności, że już można było z opaską iść. Jakie wyglądały kontakty z ludnością cywilną? Pierwsze dni naprawdę były dobre, ludność cywilna naprawdę była bohaterska, pomagali jak mogli, bo pomagali budować barykady, przynosili co kto miał z żywności, czy z napoju jakiegoś, dzielili się wszystkim. O ludności cywilnej jak najbardziej pozytywnie, nie mam nic takiego, żebym mógł powiedzieć coś złego na ludność cywilną. Może niektórzy spotkali się z jakimś narzekaniem, to różnie było. Przyznam się szczerze, że ludność cywilna chyba więcej wycierpiała niż my żołnierze, bo my jak na pierwszej linii byliśmy, to przynajmniej nie baliśmy się tak nalotów bombowych. To była linia i Niemcy bali się, że na swoich rzucą, natomiast bezkarnie bombardowali Warszawę, bo bombardowali zaplecze całe, ludność cywilną i to oni są bohaterami. Cywile są bohaterami, że to wszystko przeżyli. Piękne słowa. Czy w czasie Powstania było jakieś życie religijne ? Kapitan „Bator” Czajkowski, to był nasz kapelan. Przychodził, trochę podtrzymywał na duchu żołnierzy. Taki kontakt był bardzo potrzebny? Tak. To był bardzo dobry kapelan, zmarł niedawno, chyba piętnaście lat temu. Większość pana kolegów i koleżanek to byli praktykujący katolicy? Tak, przyznam się szczerze, że wtedy nie wiedziałem, że są jakieś inne wyznania, tylko katolickie. Czy były odprawiane msze święte? Odprawiali. Msze święte były organizowane na podwórkach, to było masowe w całej Warszawie, zresztą prawie w każdym podwórku była kapliczka, ludzie się [modlili]. Natomiast na poczcie, jak przyszedł kapelan odprawić mszę, to kto mógł zejść na mszę, to zszedł, a kto nie mógł, to musiał stać na posterunku i pilnować. Zawsze służył dobrym słowem? Jak najbardziej i bardzo odważny był. Później przychodzi taki moment, że dowódca mówi, że Powstanie kończy się, że jest ewakuacja…. „Gorlic” powiedział tak… Pan wtedy dostał awans na plutonowego? Praktycznie ostatnim rozkazem dostałem sierżanta, tylko nie przypiąłem sobie dystynkcji sierżanta, bo plutonowym byłem jeszcze wcześniej. Wyszedłem do niewoli jako plutonowy i wróciłem. Nawet w Armii Andersa później też jako plutonowy byłem i wróciłem jako plutonowy do kraju. Jak wyglądał wymarsz? Był wybór, że można było wyjść z cywilami. Tak, dowódca powiedział, że zwalnia z przysięgi, kto chce może wyjść jako cywil, a kto nie jako żołnierz. Wolałem wybrać to drugie i powiedziałem tak: „Byłem żołnierzem, jestem żołnierzem i wychodzę jako żołnierz”. Przez Ożarów szliśmy, bo cywilów wywozili przez Pruszków. W Ożarowie potem ładowali nas do bydlęcych wagonów, po osiemdziesięciu, po stu i wieźli w głąb Niemiec. Naszym pierwszym przystankiem był Küstrin, Kostrzyn nad Odrą, do którego ja trafiłem, bo inni trafili do Lamsdorfu, a ja zaplątałem się z 72. Pułkiem Piechoty. Później w Küstrin była odwszalnia, rozbieraliśmy się wszyscy, ubrania się kładło na kupki i przechodziliśmy przed odwszalnię. Z drugiej strony wyszliśmy, to już te ubrania czekały, to dopiero wtedy wszy były… Większe niż w czasie Powstania? Po tak zwanej mykwie, po łaźni, wtedy to dopiero wszy były… Nasze ubrania trząchaliśmy, całe masy były. Później wywieźli do Sandbostel, to jest koło Hamburga stalag XB i po dwóch, czy trzech dniach część nas z obozu przerzucili do Tyrolu do Markt Pongau stalag XVIII C. Z Markt Pongau uciekałem trzy razy i mnie łapali. Jak pan uciekał? Z niewoli. Sam, czy z kolegami? Raz z kolegą, drugi raz z kolegą. Pamięta pan jak ci koledzy się nazywali? Jednego do dziś pamiętam, bo razem z nim uciekałem, Wiesław Kowalski. W obozie w Markt Pongau byli Polacy, powstańcy, Rosjanie, Serbowie, Jugosłowianie, Anglicy, Amerykanie i Francuzi. Nasz barak był w środku, każdy barak był jeszcze ogrodzony drutami i dla nas było bardzo nieprzyjemnie, jak Francuzi z nas się wyśmiewali, krzyczeli, że za nas przegrali wojnę. Jak się dowiedzieli pantoflową pocztą, że przyjdą Amerykanie, to ich orkiestra, bo przecież oni tam mieli orkiestrę, oni tam mieli idealne warunki, szli pod stronę angloamerykańską, różne muzyki grali, puszczali. Później ktoś im powiedział, że Rosjanie przyjdą do Markt Pongau, to pod stronę rosyjską. Anglicy i Amerykanie, mówię uczciwie, mieli wystawy porobione na oknach z papierosów, margaryny i sucharów, nic nam nie dali, tylko pytali czy mamy pierścionki, czy mamy biżuterię i jak ktoś miał biżuterię, to mu rzucił papierosa. Nas jeszcze gorzej jak ruskich traktowali, jak psów. Nic nie mieliśmy, po ścianach szliśmy podparci. Może to się komuś nie podoba, co teraz powiem, ale proszę mi wierzyć, Rosjan brali na roboty, jak było jakieś bombardowanie, czy coś i Rosjanie jak wracali z roboty, to któryś rzucił nam albo brukiew, albo chleb przez druty i za to jestem im bardzo wdzięczny. Oni wtedy zachowali się w stosunku do nas naprawdę po koleżeńsku, jak żołnierz do żołnierza. Natomiast o Anglikach nie mam dobrych wspomnień, jak się nie dało mu zegarka, albo sygnetu, to nikt papierosa nie dostał, ani dyma. Anglik potrafił otworzyć paczkę Chesterfieldów, czy Cameli, stanąć sobie naprzeciwko, do drutów samych nie wolno było się zbliżać, bo strzelali Niemcy, pociągnął kilka razy, dmuchnął i pod but i tego papierosa zgniótł. Naszym palaczom przykro było. Takie mam wspomnienia z tamtych czasów. Powstańcy nie dostawali żadnych paczek? Po kilku miesiącach dostaliśmy. Jakie było wyżywienie? O, wyżywienie! Z wytłoków od buraków robili taką lurę i tawotem od smarowania samochodów krasili to. Miskę aluminiową takiej lury dawali, jeden chleb, tak zwany komiśniak, na ośmiu albo dwunastu, a jak było bombardowanie Niemiec, to nie dostaliśmy przez jakiś czas chleba, bo powiedzieli, że piekarnię zbombardowali. Tak że chodziliśmy na czworakach, żeby przejść do toalety, albo po ścianie się szło opierając się. Byliśmy bardzo źle traktowani. Jedyną pomoc powstańcy otrzymali od Rosjan? Jeden Rosjanin kiedyś stanął pod swoim barakiem, ja pod swoim i pyta się mnie jak mam na imię, mówię: „Mietek”. „A ojciec?” „Konstanty”. „Konstantynowiczu, kto tu przyjdzie, nasi czy Amerykanie?”. Mówię: „Nie wiem kto przyjdzie”. A on mówi: „Słuchaj, jakby tu przyszli nasi, to zrób dla mnie miejsce w waszym baraku, powiedz że ja wasz jestem”. Spytałem: „Dlaczego?”. „Słuchaj, ja jestem starym rewolucjonistą, ale pamiętaj, już tam nie chcę wracać. A Stalin jak zajmie Polskę, to już nikt mu nie odbierze tej Polski”. Taki był szczery. Później uciekłem z niewoli, więc nie wiem [co się z nim stało]… W jakich okolicznościach pan uciekł, czy w trakcie pracy? Nie, u nas do Kaprunia brali, do sztolni. Nie tak codziennie jak ruskich wyprowadzali, tylko wywozili i z Kaprunia uciekłem z Wiesiem Kowalskim do Italii, to był marzec. Z jakiego on był zgrupowania? Tam były różne zgrupowania, to już byliśmy pomieszani. Jak ta ucieczka wyglądała? ? Uciekaliśmy, Niemcy szli w jednym kierunku, a my po drugiej stronie nocą szliśmy, z tym że on znał dobrze niemiecki, ale unikaliśmy Niemców. Do Italii w Brennero, przez Cieśninę Brennerską się przedostaliśmy. Później usłyszeliśmy, że wojsko maszeruje, to była noc, przykucnęliśmy… Ile czasu trwało przejście górami? Oj, to trwało, ja uciekłem i około 9 marca dostałem się już do Armii Andersa. Otoczyli nas, myśleliśmy, że to Niemcy, okazało się że to murzyni byli… Już we Włoszech? Już we Włoszech, tak. Od razu się zgłosiliśmy, mieliśmy nasze numery jenieckie, mnie przydzielili do pułku, wtedy pułkownika, Rudnickiego, na Bolonię. 20 kwietnia brałem udział w walce o Bolonię. Mam za to teraz Krzyż. Do Polski wróciłem w czerwcu 1946 roku. Dlaczego pan się zdecydował wrócić do Polski? Wychodziłem z założenia, nie chcę żeby to tak jakoś brzmiało, ale powiedziałem: „Walczyłem za Polskę…”. Czy nawiązał pan kontakt z rodziną? Po powrocie przyjechałem do Warszawy, był tylko lej po domu, olbrzymi dół, pojechałem na Pragę, bo tam mieszkała rodzina na Grochowie, tam mój brat Janek miał swoje mieszkanie. Pojechałem tam i dowiedziałem się, że moja mama z rodziną żyją i mieszkają w Malborku. Szwagier „Cichoniec”, który był razem ze mną w konspiracji, powiedział: „Pojedziemy do Malborka, tylko ja pierwszy wejdę. Ty pierwszy nie wchodź, bo matka dostanie ataku”. Matka myślała, że zginąłem. Bo nie było żadnej wiadomości? Ktoś powiedział, że zginąłem. Potem radość. Żyję do tej pory jakoś. W Malborku był również pana młodszy brat? Tak. W Malborku poznałem żonę, w tym roku będziemy obchodzili sześćdziesiątą rocznicę małżeńską i tak żyjemy do dziś. Zdecydowaliście się państwo wrócić do Warszawy po ślubie? Tak, w 1948 roku wróciliśmy do Warszawy. Pańscy bracia też wrócili? Ten najstarszy, który był u „Radosława” to jak się nazywał? Czesław „Mściciel”. Też wrócił do Polski? Tak, też wrócił do Polski. Ten drugi, który miał pseudonim… …„Jastrząb” Janek, to on wcześniej, bo on jako cywil. Też miał perypetie, bo ich partyzanci polscy wyzwolili, potem ruskie ich zamknęli, to znowu ich polscy partyzanci w Tomaszowie oswobodzili. Pana kolega z ucieczki, pan Kowalski, też wrócił? Wiesław Kowalski odwiedził mnie kiedyś, jak mieszkaliśmy przez kilka miesięcy na Grochowie w Warszawie. Później kontakt się urwał, nadeszły lata reżimu stalinowskiego. Czy był pan represjonowany, czy ukrywał pan swoje uczestnictwo w Powstaniu? Pisałem, może to mnie uratowało… Jak się zgłosiłem do WKR-u miałem jeszcze prawo nosić mundur przez czternaście dni, ale musiałem się zameldować, to się nazywało WKR, Wojskowa Komenda Rejonowa, czy coś takiego. Nie ukrywałem, powiedziałem, że byłem w Powstaniu, oczywiście tylko konspiracji nie podałem, że z niewoli uciekłem, że byłem w Armii Andersa i wróciłem. Spytali czy nadal chcę być żołnierzem Wojska Polskiego, odpowiedziałem: „Dziękuję, nawojowałem się już”. Później miałem trochę trudności z pracą, do 1955 roku to było ciężko. Kłopoty ze znalezieniem pracy? Ze znalezieniem, albo zwolnili. Jak się dowiedzieli u żony w pracy nawet, że ja byłem u Andersa i byłem w Powstaniu, to żonę zwolnili z pracy. Tak do 1955 roku było, ale później jak już Gomułka doszedł do władzy, Stalina szlak trafił, to już troszeczkę odwilży było od 1956 roku, ale przeżyło się. Czytałam, że pan z bratem przekazał ukrytą broń. Kiedy ona została ukryta? Jak była już podpisana kapitulacja, to dowódca, wtedy już Brejnak, (jeszcze wcześniej to powiedział, bo później był ranny i chory, zastępował go Jeżewski), powiedział żeby schować i wydać dopiero w wolnej Polsce. Ponieważ wolnej Polski i tak nie było, to się ją przechowywało. Gdzie ona była przechowywana? W gruzach mieliśmy zakopaną. Z tym że mieliśmy znajomego kapitana Hunkiewicza z Wojska Polskiego. Jak wiedzieliśmy, że jakiś dom [idzie] do rozbiórki, a była tam nasza broń schowana, to z nim się umawialiśmy i on brał żołnierzy, samochód, jako wojsko oficjalnie zabierali tą broń i przewozili w drugie miejsce. Też była zakopywana? Też była zakopywana. Tak że parę razy zmieniała miejsce? Parę razy zmieniała [miejsce]. Pierwszy raz gdzie była zakopana? Na Poczcie Dworcowej, przy Żelaznej zakopaliśmy, jak Dom Kolejowy jest. Do którego roku była w ziemi? Gdzieś do lat osiemdziesiątych. Później już można było dać do Izby Pamięci, do ZBOWiD-u. Brat Janek pracował u Szpotańskiego, tam mieli zbowidowską Izbę Pamięci, tam już oficjalnie daliśmy i była przechowywana. Gdzie był jej ostatnie miejsce ukrycia? To Szpotański, u Szpotańskiego… Później wzięliśmy tą broń w 1989 roku, chyba tak, mam protokół przekazania, przekazaliśmy do Związku Powstańców, do Zgrupowania „Chrobry II”. Część tej broni jest w Muzeum Woli? Jest. [W Muzeum na Woli przy ulicy Srebrnej]. Na zakończenie mam ostatnie pytanie, czy jak byłaby drugi raz taka sytuacja, poszedłby pan do Powstania? Gdybym miał tamte lata i taka sytuacja, na pewno bym poszedł.
Warszawa, 18 stycznia 2006 roku Rozmowę prowadziła Małgorzata Brama
Opęchowski Jan, Ryszard – Dzbenin
Opęchowski Jan Ryszard „Jastrząb”/”Janik”, (8.08.1919-Dzbenin – 9.11.1991-Warszawa), rodzice Konstanty, Antonina z Olbrysiów. Strzelec. Oddział: Armia Krajowa – I Obwód „Radwan” (Śródmieście) – zgrupowanie „Chrobry II” – II batalion „Lecha Grzybowskiego” – 6. kompania „Jeremi” – IV pluton. Szlak bojowy: Śródmieście Północ Losy po powstaniu: Wyszedł z Warszawy z ludnością cywilną.
Perzanowska Maria z Roszowskich – Korczaki
Perzanowska Maria z Roszowskich „Marysia”/”Malinowska”, (18.11.1916-Radom – 24.09.1987-Warszawa), rodzice Antoni, Maria. Sanitariuszka – strzelec. Oddział: „Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej) – III Obwód „Waligóra” (Wola) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej – Szpital Karola i Marii ul. Leszno 136, ewakuowana na Stare Miasto do Szpitala Jana Bożego przy ul. Bonifraterskiej; następnie w zgrupowaniu „Radosław” – batalion „Czata 49” – kompania kpt. „Zgody” – ochotniczka. Szlak bojowy: Wola – Stare Miasto – kanały (w oddziale desantu kanałowego na pl. Bankowy) – Śródmieście – Górny Czerniaków Ranna w nogę w nocy z 5/6.09.1944 r. podczas przechodzenia Aleją na Skarpie do Ambasady Francuskiej. Leczona w szpitalu polowym przy ul. Mokotowskiej 55. Odznaczenia: Krzyż Armii Krajowej, Warszawski Krzyż Powstańczy. Losy po powstaniu: Niewola niemiecka – od 13.10.1944 r. leczona w szpitalu jeńców AK w Zeithain. 16.06.1945 r. wyjechała do kraju. Numer jeniecki: 305395 Udział w konspiracji 1939-1944:Od 1942 r. w Konfederacji Narodu. Po wyzwoleniu powróciła do Warszawy, gdzie powtórnie wyszła za mąż – za Tadeusza Koskowskiego (jej pierwszy mąż, Piotr Pierzanowski został zamordowany w 1940 r. przez NKWD w Katyniu). Mieszkała po wojnie przy ul. Fałata, a potem do końca życia przy ul. Armii Ludowej (nad Trasą Łazienkowską). Pracowała w Najwyższej Izbie Kontroli. Bezdzietna.
Maria Perzanowska na balkonie – wypatrująca PiotraPrzypinka, Powstanie Warszawskie, Zgrupowanie „Radosław”. fot. sppw1944.org
Trzaska Ludwika z Wyszomirskich – Czarnowiec
Ludwika Wyszomirska „Ksenia”/”Xsenia” (26.08.1916-Kręgi – 24.09.1987-Warszawa), rodzice Roman i Maria z Grabowskich. Sanitariuszka…
Przypinka, Powstanie Warszawskie, Zgrupowanie „Chrobry II”. fot. Muzeum Woli
Trzaska-Doroszkiewicz Wiktoria „Sława” (23.12.1908-Drwęcz – ??.10.1997-Warszawa), rodzice Antoni, Marianna z Kurpiewskich. Sanitariuszka. Oddział: Armia Krajowa – I Obwód „Radwan” (Śródmieście) – zgrupowanie „Chrobry II” – Kwatermistrzostwo – sanitariat Szlak bojowy: Śródmieście Północ Losy po powstaniu: Wyszła z Warszawy z ludnością cywilną.
Zgrupowanie „Chrobry II” zawiązało się na Woli na początku powstania, ale pełną ostateczną strukturę osiągnęło 10-12 sierpnia 1944 roku.
Powstańcy Warszawscy pełnili istotne funkcje w powojennej Polsce, pracując w administracji, nauce, medycynie, projektując powojenną architekturę i tworząc polską kulturę. W naszej wspólnej, zbiorowej pamięci Powstańcy Warszawscy często funkcjonują jako bohaterowie, których biografie zamykają się w 63 dniach Powstania. Tymczasem nie przestali oni być Powstańcami po wojnie, ta cząstka ich życiorysów na zawsze z nimi pozostała.
Linoryt Krauze Henryk, z kolekcji syna Andrzeja Krauzego.
Ciekawa akcja MŻW w Ostrołęce
Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów. Na plakatach zaprezentowano postaci: Ludwiki Wyszomirskiej (1916-1977) „Ksenia”/”Xenia” Marii Perzanowskiej (1916-1987) „Marysia” Lesława Kossowskiego (1921-?) „Leszek”, „Lech” Stefana Gorgonia (1923-1997) „Kurp”, „Stefan Drużbicki” Władysława Certowicza (1923-1944) „Żaba”
Plakaty: MŻW, Natalia Iwańska
BIBLIOGRAFIA: – Instytut Pamięci Narodowej, – Muzeum Powstania Warszawskiego, – Encyklopedia Medyków Powstania Warszawskiego, – Jerzy Dziewirski, Monografia gminy Rzekuń, – 1944.pl/archiwum-historii-mowionej/mieczyslaw-opechowski,661.html, – Jacek Karczewski, zbiory prywatne, – Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce,
Do szkoły była dowożona bryczką. Mieszkała w Czarnowcu w pobliżu Ostrołęki. Chodziła do klasy z Norbertem Adamowiczem i Witoldem Popiołkiem. II wojna światowa i niemiecka okupacja sprawiły, że trójka licealistów z jednej klasy stała się żołnierzami Armii Krajowej. Pochodząca z Czarnowca Ludwika Wyszomirska wzięła, jako sanitariuszka, udział w powstaniu warszawskim.
Ludwika urodziła się 26 sierpnia 1916 r. w Kręgach. Jej rodzice, Marianna i Roman Wyszomirscy, mieli majątek w nieodległym Zdziebórzu. Dziś obie te wsie znajdują się w gm. Somianka w pow. wyszkowskim. Po I wojnie światowej Roman Wyszomirski kupił dwór oraz siedemdziesięciohektarowe gospodarstwo rolne w Czarnowcu. Tutaj też zamieszkał wraz z rodziną.
Ludwika naukę w ostrołęckim Gimnazjum i Liceum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego skończyła latem 1936 r. Niecodzienny, jak na Ostrołękę, środek transportu młodej dziedziczki do szkoły zapamiętał i utrwalił w swoich wspomnieniach jej kolega z klasy – Witold Popiołek. Trzy lata po ukończeniu szkoły Ludwika miała wyjść za mąż. Datę ślubu z Zygmuntem Trzaską wyznaczono na początek września 1939 r. Do zawarcia małżeństwa wówczas nie doszło.
Foto ze zbiorów Remigiusza Makowieckiego (FB). Przed wojną szkoła ta nosiła nazwę Państwowego Gimnazjum i Liceum im. Króla Stanisława Leszczyńskiego. Obecnie budynek I Liceum Ogólnokształcącego.
Wojna 1939-1945
1. „Ksenia”/”Xsenia” – Stolica
Zarówno narzeczony, jak i dwaj bracia Ludwiki, Zygmunt i Jan, poszli na wojnę. Ludwika pozostała sama z matką. Ojciec zmarł cztery lata przed wojną, a starsza siostra z poślubionym mężem przeprowadziła się do Warszawy. W czarnowieckim dworze mieścił się sztab obrony Ostrołęki. Wkrótce miasto oraz całą okolicę zajęli Niemcy. Gdy przyszli do dworu w Czarnowcu, kazali matce i córce spakować tylko najpotrzebniejsze rzeczy, a następnie opuścić dom.
Pojechały do Warszawy. Do siostry Ludwiki – Zofii. Całą hitlerowską okupację dziedziczka spędziła więc w stolicy. Wstąpiła do Konfederacji Narodu – organizacji, która w sierpniu 1943 r. weszła w skład Armii Krajowej. Wzięła udział w powstaniu warszawskim, miała wtedy 28 lat. Była żołnierką jednego z dwóch plutonów Konfederacji Narodu, które wzięły udział w walkach. Nosiła pseudonim „Ksenia”/”Xsenia”.
O godzinie „W” stawiła się w miejscu zgrupowania swojego oddziału – w Alejach Jerozolimskich numer 49, po sąsiedzku z fotoplastikonem warszawskim. Miejsce to w latach okupacji było wykorzystywane do celów konspiracyjnych. „Ksenia” była jedną z trzech sanitariuszek plutonu „Mieczyki”, w skład którego wchodzili chłopcy z Młodzieży Nowej Polski. W pierwszych dniach powstania pluton pełnił głównie służbę wartowniczą. Jednak już 5 sierpnia otrzymał rozkaz obsadzania rogu ulic Karolkowej i Wolskiej. Tam młodzi żołnierze dostali się pod huraganowy ogień artyleryjski. Następnie, wraz z batalionem „Czata 49” (w skład którego wchodził ich pluton) ze Zgrupowania „Radosław”, wzięli udział w natarciu na ul. Płocką. Batalion poniósł duże straty: „W czasie tej walki odznaczyła się sanitariuszka „Xenia”, która pod ogniem nieprzyjaciela opatrzyła wielu rannych.”
Ludwika
Powstańcza elita
„Czata 49” była jednostką kadrową i elitarną. Posiadała bardzo dobrze zorganizowane służby logistyczne w postaci kompanii gospodarczej, kolumny samochodowej, rusznikarni oraz sanitariatu. Walczyło w jej szeregach, co warto podkreślić, wielu żołnierzy przeszkolonych w strukturach konspiracyjnych Polskiego Państwa Podziemnego. Żołnierze „Czaty 49” pochodzili bardzo różnych środowisk, by wspomnieć choćby o służących w niej trzech hrabiach. Uznaniem bohaterstwa żołnierzy ze strony dowództwa były liczne awanse oraz odznaczenia Virtuti Millitari oraz Krzyżem Walecznych. Warto tu przytoczyć ostatni rozkaz ppłk „Radosława”, w którym dowódca wyraził uznanie dla swoich żołnierzy:
Zgrupowanie „Radosław”, dowodzone przez ppłk. Jana Mazurkiewicza „Radosława”, wywodziło się z oddziałów dyspozycyjnych Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej oraz takich struktur jak: Centrala Zaopatrzenia Terenu i Referat „993/W” II Oddziału KG AK połączonych w okresie przedpowstańczym w samodzielną jednostkę. Przez 63 dni Powstania Warszawskiego przeszło ono krwawy szlak bojowy z Woli poprzez Stare Miasto, Śródmieście, Czerniaków, Mokotów, zakończony w Śródmieściu. Jego żołnierze wzięli udział w ciężkich i dramatycznych walkach, o czym świadczą straty sięgające 70–80% stanu początkowego, który wynosił ponad 2000 żołnierzy. Zgrupowanie stanowiło szturmową jednostkę powstańczą, wykorzystywaną do wspierania zagrożonych odcinków oraz do wykonywania szczególnie trudnych zadań bojowych. Efekty jego działań znacznie wpłynęły na rozwój wydarzeń w stolicy, choć nie różniło się ono od innych zgrupowań powstańczych. Walka powstańcza miała specyficzny charakter. Warunki, w których przyszło działać jej żołnierzom wymagały od nich wysokiego morale oraz umiejętności dostosowywania się do zmiennego pola bitwy. Wysiłek zbrojny żołnierzy Zgrupowania, zarówno w okresie konspiracji jak i Powstania Warszawskiego, był kontynuacją walki z okupantem, którą Wojsko Polskie rozpoczęło w 1939 r.
„ Żołnierze Zgrupowania „Radosław”! Dwumiesięczne walki o wyzwolenie narodu weszły w końcową fazę. Bez żadnej pomocy, sami wobec przytłaczającej przewagi technicznej wroga wytrwaliśmy na najcięższych posterunkach – Wola – Stare Miasto – i Czerniaków – to szlak bohaterski waszych zmagań, na którym wskrzesiliście najpiękniejsze tradycje żołnierza-Powstańca. W toku dwumiesięcznych walk nie byliśmy ani razu rozbici, odchodziliśmy zawsze na rozkaz po wyczerpaniu ostatnich naboi. Szlak nasz znaczony setkami mogił towarzyszy broni stał się sławnym w dziejach powstania sierpniowego i dumny jestem, że dowodziłem najdzielniejszą grupą Powstańców. […] Dziękuję wszystkim d-com oddziałów i szeregowym za ich trud ofiarny, a w szczególności d-cy Brody, kpt. „Jerzemu” oraz całemu baonowi harcerskiemu, mjr „Witoldowi” i żołnierzom „Czaty”, por. Jeremiemu oraz żołnierzom Parasola, por. Szczęsnemu oraz żołnierzom Miotły, kpt. „Irmie” i zespołowi łączniczek bojowych, w sztabie mojemu z-cy płk Turowi za rzetelna żołnierską współpracę, adiutantowi Klarze i oficerom, których wspólnym wysiłkiem tworzyliśmy historię grupy.”
Okładka książki „Batalion Armii Krajowej „Czata 49” w Powstaniu Warszawskim”.
Foto: dzieje.pl, 20 marca 1942 r., po raz pierwszy na ulicach Warszawy pojawiła się „kotwica” – symbol Polski Walczącej. Znak odzwierciedlający nadzieje Polaków na zwycięstwo namalował na werandzie cukierni Lardellego prawdopodobnie podharcmistrz Maciej Aleksy Dawidowski, „Alek”.
Od 8 sierpnia Ludwika Wyszomirska dostała rozkaz służby w plutonie por. Zdzisława Zołocińskiego „Piotra”.
Pracowała w Szpitalu Karola i Marii przy ul. Leszno 136. Z Woli przedostała się na Stare Miasto. Stamtąd kanałami przeszła na plac Bankowy, a pod koniec powstania – na górny Czerniaków. Tu została ranna w rękę. Z odsłoniętą od nadgarstka do łokcia kością przedramienia ewakuowała się na brzeg Wisły przez pozostającą pod niemieckim ostrzałem ul. Solec. Rannych ewakuowali stamtąd (na pontonie) walczący u boku Armii Czerwonej żołnierze gen. Zygmunta Berlinga. 20 września Ludwika wraz z grupą rannych przepłynęła na drugą stronę Wisły. Razem z innymi chciała się dostać do szpitala polowego w Aninie. Utknęli jednak w willi na Saskiej Kępie. Sowieci, okupujący prawy brzeg Wisły, nie czekali na uciekinierów z powstania z otwartymi ramionami. Ludwika została aresztowana przez NKWD. Sanitariuszkę zwolniono z więzienia, ale na krótko. Sowiecka policja polityczna zatrzymała ją ponownie w związku z antykomunistyczną działalnością jej brata – Jana Wyszomirskiego. Janek, jako wróg ludu, został w 1945 r. rozstrzelany.
2. Jan Wyszomirski „Wroński” (1913-1945)
W czasie wojny Ludwika straciła dwóch braci. Zygmunt w 1939 r. skończył swój szlak bojowy pod Rawą Ruską. Tam trafił do sowieckiej niewoli. NKWD rozstrzelało go w Katyniu. Wspomnianego wcześniej Jana, który zaangażował się w antykomunistyczną działalność w prawobrzeżnej Warszawie w 1944 r., uwięziono. Został skazany na śmierć przez zależny od ZSRS sąd wojskowy. O śmierci każdego z braci rodzina Wyszomirskich dowiedziała się długo po fakcie. Nazwisko Zygmunta ukazało się na plakatach i w propagandowych gazetach niemieckich. Stało się to po tym, gdy hitlerowcy odkryli masowe groby w Lesie Katyńskim. O wykonaniu wyroku śmierci na Janie rodzinę poinformowano dopiero w 1958 r.
3. Zygmunt Wyszomirski (1912-1940)
Po II wojnie światowej
Wojnę przeżył narzeczony Ludwiki. Zygmunt Trzaska pochodził z majątku Przeczki (obecnie część wsi Borowce w gm. Troszyn). W okresie niemieckiej okupacji dostał się do niewoli. Wywieziono go do III Rzeszy (Murnau niedaleko Garmisch-Partenkirchen). Gdy wrócił do kraju, odnalazł Ludwikę. Wkrótce wstąpili w związek małżeński. Doczekali się trójki potomstwa. Ludwika Wyszomirska nigdy nie zamieszkała już w Czarnowcu. Komunistyczne władze zmusiły matkę i siostrę Ludwiki do zrzeczenia się własności dworu oraz gospodarstwa. Złożyły pisemne zobowiązanie, że nigdy nie wrócą w rodzinne strony.
Po wojnie podjęła studia na Wydziale Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Jej powstańcza fotografia (w furażerce z orzełkiem, biało-czerwoną opaską na ramieniu oraz torbą przewieszoną przez ramię) znalazła się na okładce tygodnika „Stolica” – w pierwszym sierpniowym numerze z 1964 r. (w dwudziestą rocznicę powstania). Fotografia umieszczona w czasopiśmie nie została konkretnie opisana (poza ogólnym stwierdzeniem, że dwadzieścia lat temu wybiła w Warszawie godzina „W”). Na stronach wydawnictwa nie znalazł się również żaden artykuł, do którego mogłaby odsyłać wspomniana okładka. Bliscy zidentyfikowali jednak na fotografii sanitariuszkę „Ksenię”. Ludwika Wyszomirska (po mężu Trzaska) zmarła 12 lutego 1977 r.
4. Ludwika Wyszomirska „Ksenia”/”Xsenia” (1916-1977)
Jan Trzaska – syn Ludwiki i Zygmunta. Foto: Paweł Krajewski – Tygodnik Ostrołęcki.
5. Ludwika Wyszomirska(1916-1977)
1 sierpnia 2024 r. – to już 80 lat!
POWSTAŃ I POKAŻ, ŻE PAMIĘTASZ Raz w roku Warszawa zatrzymuje się na chwilę, aby powstać na nowo, tak jak przed laty Powstańcy Warszawscy powstali do nierównej walki w obronie wolności. Powstańmy razem i pokażmy, że pamiętamy. Powstając budujemy wspólnotę i kreujemy przyszłość, stajemy się silniejsi.
1 sierpnia 1944 roku o godz. 17.00 wybuchło Powstanie Warszawskie. Do walki stanęło około 50 tys. powstańców Armii Krajowej zorganizowanych w zgrupowania obejmujące bataliony i inne formacje zbrojne. Niestety powstańcy byli bardzo słabo uzbrojeni. W momencie wybuchu Powstania żołnierze dysponowali zaledwie 40% i tak skromnych zasobów broni i amunicji. Polscy żołnierze mieli do dyspozycji wyłącznie: – 1.000 karabinów zwykłych – 300 pistoletów maszynowych – 60 ręcznych karabinów maszynowych – 7 ciężkich karabinów maszynowych – 35 karabinów przeciwpancernych i Piatów – 1.700 pistoletów zwykłych – 25.000 granatów Przeciwnik w łącznej sile około 50 tys. niemieckich żołnierzy, żandarmów, policjantów, oraz rosyjskich renegatów dysponował miażdżącą przewagą uzbrojenia. W dyspozycji miał czołgi, samoloty, pociągi pancerne, artylerię, miotacze min, dużą ilość broni maszynowej. Przewidziane na kilka dni Powstanie trwało w rezultacie 63 dni będąc największym tego typu zrywem wolnościowym w historii II wojny światowej. Mimo ogromnej przewagi militarnej, wojska niemieckie poniosły ogromne, blisko 50% straty: 10.000 poległych, 7.000 zaginionych, 9.000 rannych. W powstaniu poległo około 16.000 powstańców i około 150.000 ludności cywilnej. Tysiące osób zostało rannych.
Tekst o powstańczej, czarnowieckiej sanitariuszce – Ludwice Wyszomirskiej ukazał się również w kwartalniku „GŁOS NIEZŁOMNY” Nr 3/2024, wydawanym przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. Zapraszamy do lektury.
Bibliografia: – Karczewski J., Śladami Niezłomnych, Warszawa 2018. – Kobylańska Z., Konfederacja narodu w Warszawie, Warszawa 1999. – Krajewski P., Ocalić dla potomnych (tekst z 29 marca 2007 r.). Źródło: to.com.pl (dostęp 17 czerwca 2024 r.) – Popiołek W., Gimnazjalna przeszłość 1927-37, Ostrołęka 1992. – Powstańcze biogramy – Ludwika Wyszomirska. Źródło: 1944.pl. (dostęp 17 czerwca 2024 r.). – Siewierski T., Z dziejów Liceum Ogólnokształcącego w Ostrołęce 1913-1983, Ostrołęka 1983. – Muzeum Żołnierzy Wyklętych.
Opisy zdjęć: 1. Ludwika Wyszomirska „Ksenia” (1916-1977) w trakcie powstania warszawskiego. Źródło: „Stolica” z 2 sierpnia 1964 r., nr 31 (869), rok XIX. 2. Jan Wyszomirski „Wroński” (1913-1945). Źródło: zbiory rodziny Wyszomirskich – Jan Trzaska. 3. Zygmunt Wyszomirski (1912-1940). Źródło: zbiory rodziny Wyszomirskich – Jan Trzaska. 4. Ludwika Wyszomirska „Ksenia” (1916-1977). Źródło: zbiory rodziny Wyszomirskich – Jan Trzaska. 5. Ludwika Wyszomirska. Źródło: zbiory rodziny Wyszomirskich – Jan Trzaska.
Opracowanie: Jacek Pawłowski/Marek Karczewski
Z ostatniej chwili…
Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów. Na plakatach zaprezentowano postaci: Ludwiki Wyszomirskiej (1916-1977) „Ksenia”/”Xenia” Marii Perzanowskiej (1916-1987) „Marysia” Lesława Kossowskiego (1921-?) „Leszek”, „Lech” Stefana Gorgonia (1923-1997) „Kurp”, „Stefan Drużbicki” Władysława Certowicza (1923-1944) „Żaba”
Wizerunek Ludwiki zawisł łącznie na dziesięciu przystankach w Ostrołęce i Rzekuniu. Dziękujemy za realizację tego pomysłu: Panu Dyrektorowi Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce Jackowi Karczewskiemu, Panu Prezydentowi miasta Ostrołęki Pawłowi Niewiadomskiemu, Panu Prezesowi MZK w Ostrołęce Dariuszowi Domanowskiemu
Projekt graficzny Pani Natalia Iwańska.
Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów.Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów.Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów.Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów.Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów.Muzeum Żołnierzy Wyklętych akcją „To także nasza historia” rozpoczęło obchody 80. rocznicy Powstania Warszawskiego. Przy współpracy Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce, Miejskiego Zakładu Komunikacji w Ostrołęce i miasta Ostrołęka – prezydenta Pawła Niewiadomskiego, rozwieszono 23 lipca 2024 r. w witrynach przystankowych 50 plakatów.
1 sierpnia 2024
„…Pamiętając o tej okrągłej rocznicy, pragniemy wpisać ją w kontekst historii Ostrołęki i regionu. To także nasza historia – według dotychczasowych ustaleń, w oparciu o rejestry prowadzone przez Muzeum Powstania Warszawskiego oraz badania lokalnych historyków, liczba uczestników tego zrywu niepodległościowego związanych z Ostrołęką i powiatem ostrołęckim wynosi około 100 osób… …Biogramy kolejnych osób przybliżymy na wystawie plenerowej, którą można będzie oglądać na dziedzińcu Muzeum…” ź: MŻW
Jeśli zapytasz się losowego mieszkańca z czym kojarzy się Ameryka to usłyszysz, że z wszystkim największym i wszystkim najlepszym. Tam robią najlepsze hot-dogi i największe samochody, ale na pewno nie usłyszysz, że ten kraj jest jakieś 150 lat za Europą i jakieś dwanaście lat za Czarnowcem. Amerykanie właśnie odkrywają kosze na śmieci.
7 marca 1884 prefekt Paryża Eugene Poubelle wydaje dekret, w ramach którego właściciele budynków muszą posiadać trzy pojemniki na odpady o pojemności od 40 do 120 litrów, a każdy z nich musi być szczelnie zamykany. Jeden pojemnik ma służyć do przechowywania odpadów ulegających kompostowaniu, jeden na papier i tkaniny, a trzeci na miski, naczynia itd. (bo wtedy tłuczenie się naczyń było na porządku dziennym). Uznaje się, że jest to symboliczna data powstania kosza na śmieci, ale już wcześniej ludzie starali się usuwać zanieczyszczenia ze swojego otoczenia. Francuski system uznawany jest za pierwszy zorganizowany sposób walki ze śmieciami zalewającymi ulice miast. Dzisiaj nie wyobrażamy sobie miejsc bez koszy na śmieci. Przynajmniej do tej pory, bo okazuje się, że Nowy Jork „odkrywa zalety kosza na śmieci”
8 lipca 2024 r. burmistrz Nowego Jorku Eric Adams dumnie pokazuje kosz na śmieci
Od 12 listopada 2024 r. wszystkie nieruchomości zostały objęte obowiązkiem posiadania kosza na śmieci. Burmistrz postawił sobie za cel usunięcie worków na śmieci z ulic, bo nie dość, że to nieestetyczne, to dodatkowo zajmuje przestrzeń chodnika, a w workach buszują szczury. Zmiana ma poprawić warunki sanitarne w Nowym Jorku. Tyle o „zacofaniu Nowego Jorku”.
Mieszkańcy Czarnowca sortują śmieci od 2012 roku… do koszy!
Pomimo, że gmina Rzekuń (jak każda w Polsce) miała obowiązek wprowadzenia jednolitego systemu segregacji odpadów do końca czerwca 2022 roku! – pisaliśmy o tym tu -> tego nie uczyniła, mieszkańcy sami się edukują. Może to się wiązać z nałożeniem kar na samorząd, który rozłoży koszty na „Kowalskiego”. W Czarnowcu widać poprawę nawet pomimo braku gminnej kampanii o zasadach sortowania. W pierwszych latach sortowaliśmy na dwa, trzy kosze, teraz jest ich pięć. ZIELONY – do szkła! NIEBIESKI – do papieru, kartonu ŻÓŁTY – do plastiku i drobnego metalu BRĄZOWY – do BIO CZARNY – do śmieci „niesortowalnych” POPIÓŁ – gromadzimy w mocnych, specjalnych szarych workach.
Ale to nie koniec nowości w śmieciach!
Od stycznia 2025 roku gminy będą musiały zadbać o wdrożenie kolejnych zmian. Czekają nas kolejne kosze (jeszcze nie wiemy jakiego koloru). Tym razem będziemy zobowiązani do oddzielania kolejnej frakcji. Ubrania, tekstylia, obuwie będziemy musieli wrzucać do odrębnych pojemników.
Jak sortować (obecnie) śmieci i do jakiego koloru co musimy wyrzucać nie tylko w Czarnowcu ale i gminie Rzekuń, i Ostrołęce, i powiecie ostrołęckim i na terytorium całej Polski przedstawiamy w poniższym filmie.
Stosujmy się do zasad sortowania ustawowego.
O podwyżkach opłat za śmieci przeczytacie Państwo w następnym artykule. Zapowiedź była tu ->
Marek Karczewski – sołtys
Do powyższego wpisu korzystałem z treści zawartych na stronie spidersweb.pl (dostęp 17.07.2024)
Już dziś o Funduszu Sołeckim 2025
Category: KOMUNIKATY,NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Już dziś o Funduszu Sołeckim 2025
Podczas ostatniej sesji rady gminy Rzekuń w dniu 10 lipca 2024 r. otrzymałem pismo w sprawie przydziału środków finansowych na sołectwo Czarnowiec, na 2025 rok.
Już dziś zachęcam i zapraszam wszystkich mieszkańców, którym nie jest obojętne wydatkowanie pieniędzy z Funduszu Sołeckiego do zgłaszania swoich pomysłów na przedsięwzięcia w 2025 roku.
To na co przeznaczamy środki z Funduszu Sołeckiego jest szczegółowo zaprezentowane w dziale FUNDUSZ SOŁECKI.
Swoje propozycje na przedsięwzięcia proszę kierować na adres wiesczarnowiec@gmail.com lub sms na nr 533613913 – Marek Karczewski, osobiście do sołtysa. Wszelkie propozycje będą odnotowane i rozważone (wstępnie) na posiedzeniu Rady Sołeckiej – tydzień przed Zebraniem Wiejskim.
Zebranie Wiejski zwołam najprawdopodobniej w pierwszym tygodniu września 2024 r., zatem jest jeszcze trochę czasu na Państwa pomysły.
Przydzielono nam kwotę 34 848, 87 zł. Jest to kwota o 5 614,11 zł niższa niż w 2024 roku.
Poniżej przedstawiam skan dokumentów otrzymanych z Urzędu Gminy.
Wyniki rowerowej rywalizacji „Aktywne Miasta 2024”
Category: KOMUNIKATY,NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 11 listopada 2024
Wyniki rowerowej rywalizacji „Aktywne Miasta 2024”
Od czterech lat zachęcam i zapraszam mieszkańców całej gminy Rzekuń oraz rowerzystów grupy „Ostrołęka” do licznego udziału w tej fajnej – aktywnej zabawie rowerowej.
Zaczęło się o północy 1. czerwca 2024 r., skończyło o 23:59 30. czerwca 2024 r. Tyle trwała kolejna edycja rywalizacji rowerowej, wymyślonej przez aglomerację Bydgoszcz. Do tej popularnej rywalizacji od pięciu już lat dołączają kolejne miasta, gminy i wsie. Czarnowiec kręci kilometry dla miasta Ostrołęki już czwarty rok. W tym roku, tak jak w latach poprzednich Czarnowiec bezapelacyjnie zwyciężył w grupie „Rzekuń”. W gminie Rzekuń jest 21 sołectw ale tylko Czarnowiec liczy się w tej rywalizacji. Co więcej? Sam Czarnowiec, przy wsparciu innych wiosek (rowerzystów) gminy wjechał na drugie miejsce w grupie „Ostrołęka”. Naprawdę niewiele zabrakło naszej gminie (podgrupie) do zwycięstwa z ostrołęczanami. Ostrołęka, przy bardzo dużej konkurencji w kraju, zajęła 9. miejsce w Polsce.
Zorganizowaliśmy super inaugurację i finał rywalizacji!
Wielkie brawa dla wszystkich Państwa, którzy nie spali lub brali specjalnie wolne w pracy aby wykręcić jak najwięcej kilometrów. Wiem, że niektórzy na tegoroczną rywalizację zakupili sobie nowe rowery, kaski, buty kolarskie, spodenki, koszulki… Wierzę również w to, że do kolejnej edycji „2025” wystartujecie jeszcze bardziej przygotowani i przekonani, że nie kręcicie dla sołtysa tylko DLA SIEBIE!
Widzę u Państwa te roześmiane twarze, gdy mijamy się na trasie. Pomimo rywalizacji jest to wyłącznie wspaniała zabawa połączona ze zdrową aktywnością.
Jeszcze raz serdecznie gratuluję wszystkim uczestnikom rowerowej zabawy.
Zapraszam serdecznie na dekorację rowerzystów, którzy kręcili kilometry dla Czarnowca-Rzekunia-Ostrołęki. Dekoracja grupy „Czarnowiec” odbędzie się dnia 3 sierpnia 2024 r. podczas Czarnowieckiego Festynu Wiejskiego (sobota), ok. godz. 16:20.
UWAGA! Odbiór nagród wyłącznie osobisty i tylko w tym terminie.
Sołtys Czarnowca Marek Karczewski
Szczegółowa tabela z wynikami
WYNIKI ROWEROWEJ RYWALIZACJI „AKTYWNE MIASTA 2024”
1 – 30 CZERWCA 2024 r.
Rywalizacja w grupie: Ostrołęka-Rzekuń-Czarnowiec
OPEN
MSC
NAZWISKO
MIEJSCOWOŚĆ
KM
KLAS.
KAT.
MSC. KLAS.
1
Kobrzeniecki Zbigniew
Łęg Starościński
4520
M
OP.
1
2
Antośkiewicz Bogdan
Czarnowiec
2858
M
CZAR
2
3
Kobrzeniecka Maria
Łęg Starościński
1997
K
OP.
1
4
Drobnikowski Mariusz
Ostrołęka
1974
M
OP.
3
5
Michniewicz Sylwester
Czarnowiec
1006
M
CZAR
4
6
Dzwonkowski Zenon
Czarnowiec
850
M
CZAR
5
7
Karczewski Marek
Czarnowiec
849
M
CZAR
6
8
Biedrzycka Ewa
Ostrołęka
710
K
OP.
2
9
Michniewicz Wiktor
Czarnowiec
606
15
CZAR
1
10
Michniweicz Jolanta
Czarnowiec
603
K
CZAR
3
11
Banasik Filip
Czarnowiec
488
15
CZAR
2
12
Kurpiewska-Kawałek Elżbieta
Czarnowiec
426
K
CZAR
4
13
Dzwonkowska Bogumiła
Czarnowiec
372
K
CZAR
5
14
Bacławska Izabela
Czarnowiec
347
K
CZAR
6
15
Michniewicz Robert
Czarnowiec
328
15
CZAR
3
16
Waszczak Iwona
Czarnowiec
317
K
CZAR
7
17
Kamiński Kacper
Ostrołęka
314
M
OP.
7
18
Szczubełek-Rykowska Ewelina
Czarnowiec
298
K
CZAR
8
19
Ciak-Bursiewicz Ewa
Czarnowiec
227
K
CZAR
9
20
Antośkiewicz Seweryn
Czarnowiec
212
M
CZAR
8
21
Banasik Jacek
Czarnowiec
171
M
CZAR
9
22
Waszczak Grzegorz
Czarnowiec
158
M
CZAR
10
23
Chojnowski Krzysztof
Czarnowiec
156
M
CZAR
11
24
Mierzejewski Szymon
Czarnowiec
141
15
CZAR
4
25
Rykowski Przemysław
Czarnowiec
127
M
CZAR
12
26
Kudlak Kamil
?
111
M
OP.
13
27
Bacławska Martyna
Czarnowiec
83
15
CZAR
5
28
Ciak Piotr
Czarnowiec
81
M
CZAR
14
29
Banasik Marzena
Czarnowiec
73
K
CZAR
10
30
Banasik Dawid
Czarnowiec
65
15
CZAR
6
31
Szczubełek Kamil
Czarnowiec
63
M
CZAR
15
32
Bacławski Kamil
Czarnowiec
51
M
CZAR
16
33
Szarwacka Małgorzata
Czarnowiec
38
K
CZAR
11
34
Piersa Marcin
Czarnowiec
18
M
CZAR
17
Łącznie w grupie Czarnowiec rywalizowało 37 rowerzystów.
MĘŻCZYŹNI – MIESZKAŃCY CZARNOWCA
MSC
NAZWISKO
MIEJSCOWOŚĆ
KM
KLAS.
KAT.
PROGRES
1
Antośkiewicz Bogdan
Czarnowiec
2858
M
CZAR
↑
2
Michniewicz Sylwester
Czarnowiec
1006
M
CZAR
↓
3
Dzwonkowski Zenon
Czarnowiec
850
M
CZAR
↓
4
Karczewski Marek
Czarnowiec
849
M
CZAR
↓
5
Antośkiewicz Seweryn
Czarnowiec
212
M
CZAR
↑
6
Banasik Jacek
Czarnowiec
171
M
CZAR
↓
7
Waszczak Grzegorz
Czarnowiec
158
M
CZAR
↑
8
Chojnowski Krzysztof
Czarnowiec
156
M
CZAR
↑
9
Rykowski Przemysław
Czarnowiec
127
M
CZAR
↑
10
Ciak Piotr
Czarnowiec
81
M
CZAR
↑
11
Szczubełek Kamil
Czarnowiec
63
M
CZAR
↑
12
Bacławski Kamil
Czarnowiec
51
M
CZAR
↑
13
Piersa Marcin
Czarnowiec
18
M
CZAR
↑
KOBIETY – MIESZKANKI CZARNOWCA
MSC
NAZWISKO
MIEJSCOWOŚĆ
KM
KLAS.
KAT.
PROGRES
1
Michniweicz Jolanta
Czarnowiec
603
K
CZAR
↑
2
Kurpiewska-Kawałek Elżbieta
Czarnowiec
426
K
CZAR
↓
3
Dzwonkowska Bogumiła
Czarnowiec
372
K
CZAR
↓
4
Bacławska Izabela
Czarnowiec
347
K
CZAR
↑
5
Waszczak Iwona
Czarnowiec
317
K
CZAR
↑
6
Szczubełek-Rykowska Ewelina
Czarnowiec
298
K
CZAR
↑
7
Ciak-Bursiewicz Ewa
Czarnowiec
227
K
CZAR
↑
8
Banasik Marzena
Czarnowiec
73
K
CZAR
↓
9
Szarwacka Małgorzata
Czarnowiec
38
K
CZAR
↓
DO 15 LAT – MIESZKAŃCY CZARNOWCA
MSC
NAZWISKO
MIEJSCOWOŚĆ
KM
KLAS.
KAT.
PROGRES
1
Michniewicz Wiktor
Czarnowiec
606
15
CZAR
↑
2
Banasik Filip
Czarnowiec
488
15
CZAR
↑
3
Michniewicz Robert
Czarnowiec
328
15
CZAR
↓
4
Mierzejewski Szymon
Czarnowiec
141
15
CZAR
↑
5
Bacławska Martyna
Czarnowiec
83
15
CZAR
↑
6
Banasik Dawid
Czarnowiec
65
15
CZAR
↓
Skład wyników Marek Karczewski
Edit na wieczór tego samego dnia! Fejs i Unia Europejska traktują ten wpis jako zagrożenie! Usunięto wpis z podaniem komunikatu: „Wygląda na to, że została przez Ciebie podjęta próba pozyskania polubień, obserwowań, udostępnień lub wyświetleń filmu w sposób wprowadzający w błąd. To narusza nasze Standardy społeczności dotyczące spamu.”
Czarnowiecki Festyn Wiejski
Category: KOMUNIKATY,kulturalne,NEWS,Wydarzenia
written by Marek | 11 listopada 2024
Czarnowiecki Festyn Wiejski
Sołtys Czarnowca, Rada Sołecka, Koło Gospodyń Wiejskich Czarna Owca w Czarnowcu, Radna Gminna ZAPRASZAJĄ
W sobotę, 3 sierpnia od godz. 14-ej, przy Świetlicy Wiejskiej w Czarnowcu rozpoczną się konkursy, zabawy, atrakcje…
W programie festynu: 14:00-17:00 – dmuchane zjeżdżalnie 14:00-17:00 – stoisko KGW Czarna Owca w Czarnowcu 14:00-17:00 – stoisko “Kipi w Ogrodzie” z Czarnowca ——————————————————- 15:00 – przywitanie uczestników 15:15 – start “Gry Wiejskiej” 15:15 – konkursy dla dzieci i dorosłych 16:20 – dekoracja “Aktywne Miasta” 16:30 – dekoracja zwycięzców “Gry Wiejskiej” 17:00 – ognisko dla mieszkańców – Kapela Od Kurpsi 22:00 – zakończenie festynu
Prosimy zabrać ze sobą DOBRY HUMOR.
Marek Karczewski
Wszelkich, potencjalnych sponsorów prosimy o kontakt pod nr 533613913
SPONSORAMI WYDARZENIA SĄ (alfabetycznie):
aktualizacja 25.07.2024 r.
Best-Office – Ostrołęka/Ławy
Dach-Met – Czarnowiec
Gmina Rzekuń
Granit-Ost – Czarnowiec
MM Marzewski – Czarnowiec
Muzeum Żołnierzy Wyklętych – Ostrołęka
Piasta Kamieniarstwo – Czarnowiec
Sadowniczy.pl – Piasecznia
Sołtys Czarnowca
Świetlica już klimatyzowana
Category: NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Świetlica już klimatyzowana
Rotenso to japońska firma powstała w 1987 roku. Założyciel marki, Daisuke Emoto, od początku jej działalności postawił na to, by dostarczać bardzo nowoczesne rozwiązania klimatyzacyjne, a także wentylacyjne i te w zakresie ogrzewania. Marka klimatyzacji Rotenso jest bardzo dobrze znana na polskim rynku. Konsumenci darzą ją niezwykle dużym uznaniem ze względu na wysoką funkcjonalność oraz długą żywotność i solidność produktów.
Taka właśnie klimatyzacja w budynki Świetlicy Wiejskiej została, w ramach wydatków z Funduszu Sołeckiego 2024 zainstalowana.
Od teraz w upalne dni, w pomieszczeniach świetlicy będzie utrzymywana optymalna temperatura. Dodatkowo przy współpracy z wcześniej zainstalowaną rekuperacją jej wydajność stanie się jeszcze lepsza. Połączenie klimatyzacji i rekuperacji sprawia, że w okresie letnim utrzymamy optymalną temperaturę w pomieszczeniach. Jednocześnie, łatwo zapanujemy nad poziomem wilgotności powietrza.
Dziękujemy Panu Piotrowi Mierzejewskiemu za ekspresowy montaż w ramach prac społecznych na rzecz lokalnej społeczności.
Marek Karczewski
Ostatnie kręcenie (wyniki, zdjęcia)
Category: NEWS,sportowe,Wydarzenia
written by Marek | 11 listopada 2024
Ostatnie kręcenie (wyniki, zdjęcia)
Rywalizacja na aplikacji „Aktywne Miasta” trwała od 1 do 30 czerwca 2024 r. Przez okres 30 dni trwała zacięta walka o każdy kilometr wykręcony na rowerze, w dowolnym miejscu na świecie. Mieszkańcy Czarnowca aktywnie (już po raz czwarty) włączyli się do walki o najwyższe lokaty w grupie „Ostrołęka”. O wynikach najlepszych pań i panów będziemy pisać niebawem, a samo uroczyste podsumowanie zaplanowane jest na 3 sierpnia 2024 r. podczas Czarnowieckiego Festynu Wiejskiego.
W niedzielę, 30 czerwca 2024 r. na zaproszenie Prezydenta Ostrołęki Pawła Niewiadomskiego i radnego Bartosza Śniecińskiego Stowarzyszenie Ekomena zorganizowała ognisko – przy współpracy MOSiR w Ostrołęce i Klubu Kolarskiego 24h.
Wszyscy rowerzyści, którzy okazali swoją aktywność rowerową w telefonie mogli skorzystać z bogato zastawionego stołu. Fiesta trwała od godz. 19:00 do 22:00. Jedni jedli kiełbaski, ciasto i popijali napojami, a inni wciąż kręcili kilometry i nie zawracali sobie myśli jedzeniem 🙂 Przykładem może być mieszkaniec Czarnowca, który ukręcił w trakcie ogniska jeszcze sporo kilometrów. Mowa o Panu Bogdanie Antośkiewiczu.
Gdy już wszyscy się posilili, to wielu z nich odpuściło już rywalizację ogłoszoną przez Sołtysa Czarnowca, która rozpoczęła się równo o godzinie 22:00 i trwała aż do ,północy. W czerwcowej rywalizacji można było kręcić kilometry wyłącznie do 23:59 dnia 30 czerwca.
Do startu przystąpiło 15 osób, które w granicach miasta Ostrołęki kręciły ostatnie kilometry. Łącznie ukręcono jeszcze 398,75 km. Najlepszym mieszkańcem Czarnowca, któżby inny? – Bogdan Antośkiewicz, który wykręcił od 22:00 do 23:59 43,45 km. Poniżej prezentujemy szczegółowe wyniki wszystkich uczestników rywalizacji „Ostatnie kręcenie”.
Sołtys Czarnowca wręczył dyplomy i nagrody rzeczowe przekazane dla rowerzystów przez Panią Olgę Niwiarowską z Przasnysza/Gdańska, w poszczególnych klasyfikacjach:
1. Najlepsza rowerzystka grupy “Ostrołęka” – OPEN 2. Najlepszy rowerzysta grupy “Ostrołęka” – OPEN 3. Najlepsza członkini KK24h 4. Najlepszy członek KK24h 5. Najlepsza mieszkanka Czarnowca 6. Najlepszy mieszkaniec Czarnowca
Portal moja-ostroleka.pl ufundował dyplomy i wartościowe nagrody rzeczowe dla: 1. najmłodszej uczestniczki 2. najmłodszego uczestnika
FOTO
FOTO: moja-ostroleka.pl, eOstroleka.pl, Marek Karczewski
Dziękuję serdecznie za udział w nocnej rywalizacji.
Z tego miejsca dziękuję serdecznie Piekarni Kurpiowskiej Serafin za dostarczenie pysznego pieczywa.
ps. dwie minuty po zakończeniu dekoracji przyszła burza i lunął deszcz, ale to wszystko było zaplanowane 🙂
Marek Karczewski
Ostatnie kręcenie na dwóch kółkach
Category: KOMUNIKATY,NEWS
written by Marek | 11 listopada 2024
Ostatnie kręcenie na dwóch kółkach, w niedzielę 30 czerwca 2024 r.
W ramach ogólnopolskiej rywalizacji rowerowej „Aktywne Miasta”, za pomysłem członka Klubu Kolarskiego 24h i sołtysa Czarnowca, miasto Ostrołęka, na zaproszenie Pana Prezydenta Pawła Niewiadomskiego organizuje wydarzenie z ogniskiem i muzyką dla wszystkich rowerzystów.
Na poniższej grafice zapoznacie się Państwo ze szczegółami wydarzenia.
To jednak nie wszystko co czeka nas tego dnia.
Od godziny 19:00 do 22:00 kręcimy na rowerach, dla Ostrołęki kilometry z aplikacją „Aktywne miasta”. Kręcimy je na terenie miasta i na bufet zajeżdżamy na plażę.
Od godziny 22:00 do 23:59 kręcimy nadal…
REGULAMIN KRĘCENIA 22:00-23:59
Rywalizacja jest skierowana do wszystkich rowerzystów!
O godzinie 22:00 włączamy na swoim telefonie nową aktywność.
Do wspólnego zdjęcia i rozpoczęcia rywalizacji o godz. 22:00 zapraszamy na chodnik przy Dworcu Autobusowym Gabriella Travel od strony ulicy Bogusławskiego.
Poruszamy się rowerami w granicach administracyjnych miasta Ostrołęki.
Każdy uczestnik porusza się na własną odpowiedzialność – zgodnie z przepisami ustawy Prawo o Ruchu Drogowym!
Nikt z uczestników nie ma obowiązku jechania bez przerwy w wyznaczonych godzinach – można robić dowolną ilość przystanków.
W rywalizacji 22-00 liczy się ilość pokonanych kilometrów.
Wygrywa osoba, która wykręci (w granicach Ostrołęki i dla Ostrołęki) największą ilość kilometrów.
Graniczne czasy trwania treningu to: 22:00 – 23:59!
Rozstrzygnięcie rywalizacji nastąpi tuż po północy z niedzieli na poniedziałek po okazaniu swoich wyników.
Nagrodzone będą wyłącznie osoby z aplikacją „Aktywne Miasta”, które kręcą w grupie „Ostrołęka”.
WSZYSTKIM ZALECAMY JAZDĘ W KASKU!
NAGRODY
Sołtys Czarnowca Marek Karczewski funduje wartościowe nagrody rzeczowe oraz pamiątkowe dyplomy w następujących klasyfikacjach: 1. Najlepsza rowerzystka grupy „Ostrołęka” – OPEN 2. Najlepszy rowerzysta grupy „Ostrołęka” – OPEN 3. Najlepsza członkini KK24h 4. Najlepszy członek KK24h 5. Najlepsza mieszkanka Czarnowca 6. Najlepszy mieszkaniec Czarnowca
Portal moja-ostroleka.pl funduje dyplomy i wartościowe nagrody rzeczowe dla: 1. najmłodszej uczestniczki (22:00-23:59) 2. najmłodszego uczestniczka (22:00-23:59)